Lauren Kate- "Łza"

Udostępnij ten post




Autor: Lauren Kate
Tytuł: "Łza"
Seria: "Łza" #1
Rok polskiego wydania: 22.10.2013r.
Moja ocena: 8/10







Lauren Kate to amerykańska autorka książek o tematyce fantastycznej. Niektórym znana z serii "Upadli". Ja stety- niestety moją przygodę z tą panią rozpoczęłam od lektury "Łzy". Jak wrażenia?

    Od kiedy zmarła ukochana mama Eureki, wszystko idzie nie tak. Dziewczyna przeżywa nieudaną próbę samobójczą, zamieszkuje z macochą, przyrodnim rodzeństwem i tatą, z którym wyjątkowo się nie dogaduje, musi znosić cotygodniowe wizyty u pani psycholog, a jej przyjaciel Brooks- zachowuje się jak nie on. Jakby tego było mało na każdym kroku spotyka Andera- zabójczego chłopaka o niepokojąco turkusowych oczach, w których ma ochotę utonąć. Tylko dlaczego on wie rzeczy, których znać nie powinien?
I co z tym wszystkim ma przestroga jej matki: "Nigdy, przenigdy nie płacz" ?

  Jak już wspominałam "Łza" to moje pierwsze spotkanie z Lauren Kate. Nie porównywałam bohaterów do serii "Upadli", nie miałam żadnego wyobrażenia o książce- nic. Zero. Pustka. Musiał wystarczyć mi opis z tyłu książki i bajeczna okładka.
I muszę przyznać, że jestem oczarowana. Autorka połączyła czasy współczesne, z mitologią, z opowieścią o podwodnym królestwie- Atlantydzie.
Prolog- przeprowadzony z punktu widzenia Andera, który uchyla nam kawałek opowieści, również był genialnym posunięciem.

  Co do bohaterów- tutaj mam lekki kłopot. Eureka i to jej bezgraniczne oddanie dla Brooksa- w pewnych momentach po prostu mnie drażniło. Rozumiem, że wieloletni przyjaciel etc. ale na niektórych stronach to męką było to przeczytać.
 Ander- boski cud -chłopak. Polubiłam go od pierwszego spotkania. Co prawda, w książce występował w za małych ilościach, jak dla mnie, ale przy każdym spotkaniu to było coś.
Tata Eureki- nie ma z córką dobrego kontaktu, aż w pewnych momentach robiło mi się go żal. Starał się, ale coś za bardzo mu to nie wychodziło.
Ale bezapelacyjnie moje serce skradły dwa małe szkraby- William i Clarie- młodsze, bliźniacze rodzeństwo Eureki. Co za kochane stworzątka♥ Nie dało się ich nie pokochać :)

  Chociaż już od początku można było, domyślać się jaką rolę odegra Eureka, to i tak autorka umieściła to dopiero na końcu. I tym samym zaostrzyła mój apetyt na kolejną część 'Łzy". Swoją drogą- wie ktoś coś o tym? Bo ja szukałam, czytałam i nic nie znalazłam :(

  Książka jest niesamowita, czyta się ją całkiem przyjemnie. Pomysł na fabułę ciekawy, a dodatkiem do tejże historii był wywiad z Lauren Kate, na końcu opowieści ( tam też pisze skąd taki pomysł na książkę). Polecam wszystkim którzy lubią "te' klimaty, tych zainteresowanych mitologią oraz innym którzy po prostu mają ochotę przeczytać tą książkę. Gwarantuję, że dostaniecie kawał dobrej rozrywki :))


Recenzja bierze udział w wyzwaniach:
Czytam literaturę amerykańską
Book Lovers

Zapraszam na konkurs :)

27 komentarzy :

  1. Nie ciągnie mnie do książek Lauren Kate. Sama tematyka Łzy nie specjalnie mnie pociąga, a zawiodłam się na dwóch częściach Upadłych po których to odpuściłam sobie przygodę z tą serią. Po Łzę pewnie też nie sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już wspomniałam, ja mam taką sytuację, że nie czytałam "Upadłych" , więc nie mam porównania :))
      Ale wiem, jak to jest kiedy zrazimy się do jakiegoś autora :D

      Usuń
    2. Podobno "Intruz" Stephanie Meyer jest świetny, ale wiele osób go całkowicie ignoruje "bo Zmierzch". Cóż, co do tego ostatniego to muszę przyznać, że książka nieco inna niż film, nie jest taka cukierkowa, jednak sam warsztat pisarski przywodzi na myśl wypociny mojej klasy w pierwszej gimnazjum, kiedy uczyliśmy się dopiero pisać opowiadania twórcze...

      Usuń
    3. Też tak słyszałam. Ja nie czytałam "Zmierzchu", bo jakoś po prostu nie ciągnęło mnie do wampirów czy wilkołaków. Moje wyobrażenie o "Zmierzchu" opiera się tylko na filmach, które obejrzałam za namową koleżanki :)
      A "Intruz" ? Wiele osób go zachwala, że to niby ciekawy pomysł na fabułę, i w ogóle fajnie napisana książka. Ja jednak na razie pasuję :D

      Usuń
  2. Ile ja razy patrzyłam na ta książkę w biedrze. Niestety cena mnie odstraszała - niby 27 zł, ale jak dla mnie co kupuję książki za 10 zł to za dużo.
    Z tego co czytam książka zapowiada się ciekawie i o ile dobrze rozumiem coś z łzami dziewczyny będzie nie tak. Pierwsze co przyszło mi na myśl to to, że będą one coś wypalać, albo mają jakieś lecznicze właściwości, które ktoś będzie chciał jej siła odebrać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 27 zł? Pff .. to nic. Przy dzisiejszych cenach książek ... W dodatku w matrasie będzie ona w cenie około 35 zł, albo i więcej.

      Usuń
    2. Mnie w Biedronce skusiła bajeczna okładka. Oficjalnie stwierdzam, że nie mam silnej woli :)
      Co do treści- masz rację to będzie coś ze łzami (jak nawet sam tytuł mówi:P), ale więcej nic nie powiem :D
      Co do ceny- uważam, że obie macie trochę racji. Bo niby patrząc na matrasowskie ceny ( lub te z księgarni stacjonarnych- chociażby takiej jak w moim mieście), to książki w Biedronce zawsze są lepsze i bardziej się opłaca właśnie tam kupić. Jednak tak jak napisała oxfordka- jeśli kupuje się książki za 10 zł , to za cenę "Łzy" można nabyć praktycznie 3 inne ^^

      Usuń
  3. Mnie jakoś ta fabuła nie bardzo interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chcę ją przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam książkę i jestem nią zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej autorki, może by mi się podobała ta książka, kto wie?

    OdpowiedzUsuń
  7. Także nie czytałam nic tej autorki , ale chciałabym to zmienić czytając tę książkę :)

    http://czytaniemoimhobby.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czemu nie? Książka zdaje się być ciekawa, a ja lubię takie klimaty;) Jak będzie okazja, to zajrzę do niej na pewno. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro Tobie się podobała to może i mi by przypadła do gustu ;)
    Też lubię kupować książki w Biedronce, ale czekam aż są po 10zł ;D Chociaż jakby mnie mocno przypiliło to i więcej bym dała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja właśnie mam zamiar jutro się wybrać do Biedronki, może uda mi się jeszcze coś wyszperać :P

      Usuń
  10. Nie mogę się doczekać, aż ta "Łza", o której wszyscy mówią, w końcu wpadnie w moje ręce ;) A kiedy to się już stanie, to mam nadzieję, że mnie spodoba się tak bardzo jak Tobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to w takim razie, ja również mam tą nadzieję :D

      Usuń
  11. Jak na razie nie miałam okazji sięgnąć, ale często spotykam się z tą książką na blogach i chyba w końcu się skuszę. Chociaż czytałam już Upadłych i nie wspominam zbyt pozytywnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście nawet miałam ochotę przeczytać "Upadłych" jeszcze wcześniej wcześniej, ale do czasu gdy zobaczyłam te wszystkie opinie na blogach :)

      Usuń
    2. haha, nie no nie było aż takie złe, początek był w porządku, ale potem trochę już autorka chyba się wypaliła... Warto przeczytać żeby sobie chociażby porównać :)

      Usuń
    3. Może i masz rację :) Rozumiem, że z tym wypaleniem to chodzi o to, że tomów było za dużo?? Nie wiem 4? 5? Nie jestem zorientowana ^^

      Usuń
    4. też nie jestem pewna, chyba koło 4. Chodziło mi o to, że na początku było całkiem w porządku i nawet chciało mi się czytać, ale z każdym kolejnym tomem stawało się coraz nudniejsze i coraz bardziej mnie odpychało... :)

      Usuń
  12. Też nie czytałam "Upadłych" i jakoś nie mam na to ochoty, jednak do "Łzy" mnie zachęciłaś. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie, bardzo się cieszę :)

      Usuń
  13. Mnie "Łza" nie porwała. Fakt, pomysł wplątania mitologi w czasy współczesne był trafiony, ale ani bohaterowie ani akcja powieści nie przekonała mnie zbytnio do siebie. Ale mimo wszystko zakończenie było na tyle ciekawe, że sięgnę po kontynuację ;)

    OdpowiedzUsuń