Amanda Scott-"Niebezpieczne złudzenia"

Udostępnij ten post







Autor: Amanda Scott
Tytuł: "Niebezpieczne złudzenia"
Rok polskiego wydania: 2001
Ocena: 6/10










Będąc w bibliotece, to ta piękna okładka przykuła mój wzrok. Przeczytałam opis i stwierdziłam: "biorę". Jednak w moim przypadku stwierdziło się powiedzenie "Nie oceniaj książki po okładce"...

    Lady Daintry Tarrant to młoda, wykształcona kobieta, która pragnąc zachować swobodę i niezależność już trzykrotnie zrywała zaręczyny z młodzieńcami, którzy chcieli ją poślubić. Jednak w końcu nadchodzi ten dzień, kiedy dama zgadza się z wolą ojca, i obiecuje mu, że tym razem poślubi, tego kogo on dla niej wybierze. Wybrankiem lady Daintry zostaje lord Andrew Penthorpe, który jak się okazuje, na jej szczęście bądź nieszczęście ginie w bitwie pod Waterloo. Tą jakże przykrą wiadomość oznajmia Daintry i jej rodzinie-przystojny lord Gideon Deverill- przyjaciel nieżyjącego. Niespodziewanie ( albo i całkiem spodziewanie- jak to w romansach bywa) między Gideonem a Daintry zaczyna iskrzyć. Ich problem polega jednak na tym, że rodziny Deverill i Tarrant od dawna są skłócone. Chcąc rozwiązać tajemnicę nienawiści, młodzi coraz bardziej zbliżają się do siebie. I wszystko byłoby sielankowo, gdyby nie to, że lord Andrew "wstaje z martwych" i zjawia się w domu Daintry...


   Jak dla mnie książkę, można byłoby zdecydowanie skrócić. Momentami naprawdę strasznie się dłużyła, aż miałam ochotę rzucić nią w kogoś lub coś. Jednak moje poczucie przyzwoitości zwyciężyło :)

    Bohaterowie zbudowani są na podstawie przeciwieństw.  Przykładowo : Lady Daintry i lady Susan. Dwie siostry, z tym ,że kiedy Daintry to wykształcona dziewczyna, ceniąca sobie niezależność i wolność, to Susan maluje się jako szara myszka, całkowicie zdominowana przez męża. 
Drugim przykładem są dwie dziesięcioletnie kuzynki- Melissa i Charlotta- odpowiednio siostrzenica i bratanica Daintry. Melissa to grzeczna, spokojna i cicha dziewczynka, surowo przestrzegająca zasad dobrego wychowania. Charley to natomiast niefrasobliwa osóbka, mająca własne zdanie, całkowicie oddana cioci Daintry.

   Na uwagę zasługuje też postać lady Ophelii, starszej pani, która to właśnie te przekonania niezależności wbija Daintry do głowy. Nie da się jej nie lubić :)

   Jednak jak postacie kobiece były bardzo udane ( no wyłączając z tego grona matkę Daintry), to męskie grono mnie zawiodło. Przypuszczam, ze z zamierzenia Gideon miał być oszałamiająco przystojnym mężczyzną, który zakocha się w Daintry bez pamięci. Jednak zaserwowano mi po części nudnego faceta, który może i był przystojny, ale jakoś w ogóle do mnie nie przemawiał.
Lord Geoffrey Seacourt, mąż lady Susan- to hmm, chciałam to napisać jakoś delikatnie, ale to jest po prostu świnia. Kretyn. Skończony idiota. Nie chcę spoilerować, ale w związku z nim jest mowa, dlaczego Susan jest tak całkowicie, ślepo oddana mężowi.

   Myślałam, że jeśli okładka jest cudna, to i książka będzie świetna ( oceniając w kategorii: romans). Świetna nie była, ale nie mogę powiedzieć, że jest do niczego , bo bym skłamała. Jest dobra. I tak teraz myślę, że dzięki okładce, postawiłam lekturze tak wysoką poprzeczkę, zapominając, że jest to przede wszystkim romans.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

11 komentarzy :

  1. Tym razem się z Tobą nie zgadzam w kwestii okładki ; nie podoba mi się zupełnie. Nie czytam takich książek, a jeżeli jestem zmuszona przeczytać, zazwyczaj mi się nie podobają, więc myślę, że nie podzieliłabym Twojej opinii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że tak ; ) Ja np. jeszcze rok, dwa lata temu czytałam głównie horrory, od których mnie teraz wręcz odpycha ; p Tak więc, nigdy nie wiadomo, co się spodoba.

      Usuń
  2. Takie średnie romanse też są potrzebne od czasu do czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chyba wolę romanse ze szczyptą fantastyki, więc tym razem sobie odpuszczę ;) Okładka w sumie średnio mi się podoba, a i nie lubię powieści, które nie dzieją się w naszych czasach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja romanse to w ogóle lubię :D Czasem trafia się jednak taki średniak jak ten przykładowo :(
      A ja do takich romansów, gdzie akcja jest umieszczona w czasach przeszłych, przekonałam się niedawno :)) Nigdy nie wiadomo co też będę czytać za rok :D

      Usuń
  4. Aktualnie nie mam ochoty na takie romansidła, więc odpuszczę sobie. :)

    OdpowiedzUsuń