WAKACYJNA WYMIANA KSIĄŻKOWA | EDYCJA 2018 | ZAPISY


To już dziś! Dziś startuje najnowsza, tegoroczna edycja Wakacyjnej Wymiany Książkowej, do której serdecznie Was zapraszam :)


1. Zapisy do Wakacyjnej Wymiany Książkowej 2018 trwają od 17.06 do 30.06.2018 roku.

2. Wymiana przeznaczona jest tylko dla osób prowadzących blogi (niekoniecznie książkowe).

3. Przesyłka MUSI być wysłana z potwierdzeniem nadania na własny koszt.

4. Do zabawy zapraszam osoby, które ukończyły 14 rok życia.

5. Po otrzymaniu przesyłki informujemy o tym mnie, albo naszego darczyńcę- niech nikt nie martwi się o prezent!

6. Przesyłki wysyłamy do 31.07.2018 roku, więc mamy na to cały miesiąc! Jednak z doświadczenia wiem, że lepiej jest zrobić to jak najwcześniej- potem można zapomnieć :)

7. Bawimy się tylko na terenie Polski, tzn. że aby wziąć udział w zabawie musisz mieć adres korespondencyjny na terenie Polski.

8. Pamiętajmy o tym, że wymiana ma być przede wszystkim dobrą zabawą, a nie rywalizacją czy postępowaniem typu "chcę dostać, ale nie wyślę" ( takie osoby, będą miały dożywotni zakaz brania udziału w moich wymianach).

9. Bardzo proszę o rzetelne wypełnienie mailowej ankiety. Jeśli się dokładnie nie określicie, to jakie są szanse,że Wasz darczyńca będzie potrafił?

10. Fotografujcie proszę odebrane paczki. Zrobimy potem wspólną fotorelację, niech inni też wiedzą, co dostaliście :) Wysyłajcie je na mojego maila: dominika.justyna@poczta.onet.pl

11. Pary wymiankowe rozlosuję jak najwcześniej po zakończeniu zapisów. To czy będą one w formie wężyka czy nie zależy od ilości zapisanych osób :)

12. Każdą wątpliwość będę rozstrzygać na bieżąco i odpowiednio zmieniać w regulaminie, jeśli coś będzie niejasne.

13. Nie ponoszę odpowiedzialności za czyjąś nieodpowiedzialność. Jestem z Wami uczciwa i liczę na to samo z Waszej strony.

14. W paczce powinny znaleźć się:
   ■KSIĄŻKA- nie musi być nowa, ważne by nie była zniszczona. Ilość również zależy od obdarowującego- jedna musi być obowiązkowo.

   ■UMILACZE- coś na słodko, coś na słono, coś do picia, coś dla ciała- wybór dowolny ;)

   ■LIST- wystarczy sam podpis osoby, która go wysyła. Możecie się też rozpisać obszerniej. Nie narzucam :)

 15. Wakacje to czas zabawy i radości, dlatego robimy dla kogoś taki prezent, aby jak najbardziej go uszczęśliwić. Chciałabym aby wszystkie paczki były ładnie zapakowane, przygotowane z sercem i wysłane z myślą o obdarowywanej osobie. W wypełnianej ankietce każdy podaje 10 tytułów najbardziej upragnionych książek, jednak jest ona tylko pomocą- nie jest obowiązkiem szukać książek z tej listy, może być coś innego, jednak dalej w książkowych gustach danej osoby. Nie wciskajmy na siłę gatunku, którego ktoś nie lubi. Dlatego tak ważne jest opisanie punktu numer 3: Co czytam? (poniżej).

16. Podanie danych kontaktowych tj. imienia, nazwiska i adresu zamieszkania jest dobrowolne, ale konieczne aby wziąć udział w wymianie. Ja wykorzystuję je tylko wtedy, gdy przekazuję je Waszej osobie obdarowującej, a one wykorzystują je tylko do wysłania paczki na wskazany adres. Po tym czasie dane usuwam. POLITYKA PRYWATNOŚCI.

17. Osoby zainteresowane wymianą proszone są o:

        ■zostawienia pod tym postem komentarza, który jednoznacznie wskaże mi wasz udział. Może to być zwykłe "zgłaszam się"

        ■przesłanie na adres dominika.justyna@poczta.onet.pl uzupełnionego formularza, który znajduje się poniżej. W temacie maila wpisujemy:


WAKACYJNA WYMIANA KSIĄŻKOWA- [SWÓJ NICK]

Proszę Was, byście wpisywali w mailu ten sam nick, z którego się zgłosiliście.


FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY:
1. Imię i nazwisko
2. Adres korespondencyjny
3. Co czytam? Czyli opisz jakie gatunki książkowe lubisz, a jakie nie. Co cenisz w powieści, a co napawa Cię przerażeniem? Może ulubionych autorów. Wszystko co sprawi, że darczyńca lepiej wstrzeli się w Twój gust i sprawi, że będziesz zadowolony. Piszcie przykłady. Rozpisujcie się. Dokładnie się określcie- nic na tym nie tracicie, a tylko zyskacie.
4. Adres bloga oraz link do jakiegokolwiek konta typu lubimyczytac.pl
5. 10 tytułów książek, o których aktualnie marzycie.
6. Wyrażam zgodę na przesłanie mojego adresu mojej parce wymiankowej ( ta informacja jest tylko dla mnie, tak abym nie miała żadnych wątpliwości)

Na każdego maila zgłoszeniowego odpisuję. Jeśli nie dostaniecie mojej odpowiedzi w ciągu 3 dni, napiszcie jeszcze raz. Istnieje możliwość, że wiadomość do mnie nie dotarła :) Będzie mi bardzo miło jak udostępnicie gdzieś grafikę wymianki, jednak nie jest to wymagane :)

Dla chętnych bądź niezdecydowanych: obejrzyjcie fotorelacje z poprzednich wymian książkowych:

fotorelacja nr 1 | fotorelacja nr 2 | fotorelacja nr 3 | fotorelacja nr 4 | fotorelacja nr 5 | fotorelacja nr 6 | fotorelacja nr 7

Zapisy zostały oficjalnie rozpoczęte!
Czytaj dalej

[BOOK TOUR] Anna Dąbrowska- "Nauczyciel tańca"


Oryginalny tytuł: Nauczyciel tańca
Rok polskiego wydania: 2018
Wydawnictwo: Lira
Ocena: 2/10


  Ostatnio coraz częściej daję szansę polskim autorom i czuję podekscytowanie na myśl o kolejnej historii która mogłaby mnie oczarować, albo z którą chociaż miło spędziłabym czas. "Nauczyciel tańca" miał taki być- romans z tańcem na pierwszym planie, podobno bardzo emocjonalny i porównywalny chociażby do filmu Step Up- co mogło pójść nie tak? Okazuje się że prawdziwe pytanie powinno brzmieć "Co mogło się tutaj udać?", bo dla mnie ta książka okazała się pierwszym prawdziwym rozczarowaniem książkowym 2018 roku i zastanawia mnie skąd zbiera tyle pochlebnych opinii.

  Dominik miał trudne dzieciństwo- rodziny zastępcze, próby samobójcze i domy poprawcze były wyznacznikami jego młodości, do czasu aż odkrył krump. Dowiedział się wtedy że za pomocą tego nietypowego tańca może wyrzucić z siebie negatywne emocje i poczuć się lepiej.
Dzieciństwo Kai było cudowne- miała kochających rodziców i młodszą siostrę, której aktualnie zastępuje matkę. Sara, mimo iż ma dwanaście lat przeżyła traumę która spowodowała jej blokadę i teraz dziewczynka nie potrafi wykrztusić z siebie ani słowa. Chce tańczyć krump, przez co Kaja zapisuje ją na prywatne lekcje do Dominika i wtedy między nią a mężczyzną zaczyna iskrzyć.

  Brzmi super prawda? Trudna miłość, poruszenie ciężkich tematów, wprowadzenie motywu śmierci i straty, a na obrzeżach gdzieś majaczy ten taniec. Ale co z tego, skoro całość wypada tragicznie.

  Największy problem tej książki to bohaterowie, z którymi na początku nawet się lubiłam, ale z każdą kolejną stroną utwierdzałam się w przekonaniu że zarówno Kaja jak i Dominik nie grzeszą inteligencją. On ma problemy z dotykiem, nie lubi gdy ktoś obcy nawet niechcący otrze się o jego ramię, jednak na PIERWSZYM spotkaniu z Kają dochodzi do: złapania jej za rękę, przytulenia jej i uderzenia o którym więcej powiem za chwilę. Wszystko to z jego inicjatywy. A potem wcale nie robi się lepiej- mężczyzna który przez prawie 30 lat nie cierpiał dotyku drugiej osoby, nagle tak po prostu zaczyna kleić się do Kai, co wydawało mi się mocnym uproszczeniem ich relacji. Sam fakt uderzenia polegał na tym, że kobieta bodajże chciała złapać go za ramię, no ale wiecie- ktoś tu jeszcze w tym momencie miał problemy z dotykiem, więc odwrócił się i ją uderzył. Niechcący. Ręką w rękę. Nie w twarz. Nie w brzuch. Chodziło o delikatne uderzenie dłoni o dłoń, a ten fakt został później bardzo przerysowany pod postacią wielkich i ciemnych siniaków oraz ciągłego wyrzucania sobie "no przecież ją uderzyłem". No ludzie.

  Ale to jeszcze nie koniec, nie nie. Kolejną rzeczą która mocno drażniła mnie w ich relacji, były kłótnie. Wierzcie mi- chyba nie ma w tej książce rozdziału, w którym ani razu nie pokłóciliby się główni bohaterowie. I gdyby to jeszcze chodziło o ważne sprawy, ale nie. Zazwyczaj po kilku stronach dialogu z kłótnią ja sama nie pamiętałam o co im poszło, a oni dalej ją ciągnęli. Były one błahe i nieważne i aż żałuję że nie mam przy sobie książki, by coś zacytować.

  Początek jeszcze był okej-czasem przymykałam oko na niektóre kwestie, no bo to jest w sumie literatura obyczajowa i może być schematyczna. Bardzo pomogło mi to, że książka była z Book Touru i byłam którąś z kolei czytelniczką, skutkiem czego mogłam poczytać wcześniejsze komentarze i odpisać na nie, często śmiejąc się z nich bardziej niż z dialogów. Albo na bieżąco zwracać uwagę na głupie czy nielogiczne sytuacje. Ale nawet te komentarze nie pomogły mi kiedy została mi jeszcze jakoś 1/4 książki i wręcz zmuszałam się do czytania. Zabierałam ją ze sobą wszędzie tam, gdzie podejrzewałam że czytanie będzie moim jedynym ratunkiem od nudy, gdzie nie będę miała telefonu czy internetu. A wszystko tylko po to by skończyć powieść Pani Dąbrowskiej, bo szkoda było mi jej porzucać, podczas gdy tyle czasu już jej poświęciłam.

  Styl autorki jest bardzo lekki i książkę pochłonęłabym raz dwa, gdyby nie to że niektóre sytuacje były nielogiczne, a bohaterowie działali mi na nerwy. Jak dla mnie ta powieść jest zbyt słodka, sceny erotyczne ckliwe i żenujące, a dialogi sztuczne i nieśmieszne. Taniec który miał być tak ważny, bardzo często gubił się, gdy na pierwszy plan wychodziły uczucia głównych bohaterów, dopiero pod koniec dostałam bardziej konkretną i obszerniejszą scenę z krumpem w roli głównej. Ja nawet nie czułam że to książka o tańcu. Skupiałam się tylko na tym jak nie wyrzucić bohaterów z tej historii.

  Jedynym plusem który nie ratuje tej książki, ale minimalnie podnosi jej wartość w moich oczach- jest fakt wykorzystania kilku (a dokładnie dwóch głównych) zagrań fabularnych, które mimo iż bardzo szybko przewidziałam, to jednak sam pomysł na nie mi się spodobał.

  Najbardziej boli mnie jednak fakt, że "Nauczyciel tańca" zbiera praktycznie same pozytywne opinie. Wystarczy je poczytać chociażby na lubimy czytać, znajdziecie tam słowa takie jak: zachwycająca, zaskakująca, wspaniała- a ja się pytam w którym miejscu? Dla mnie jest to bardzo słaba opowieść o dwójce ludzi, którzy nie potrafili się ze sobą dogadać i cały czas się kłócili. Owszem- porusza ważne tematy, ale robi to bardzo niestarannie, tak żeby sobie istniały i nic więcej. Dodatkowo praktycznie każdy z bohaterów lubi zdrabniać imiona- dla mnie, osoby która tego nie cierpi było to okrutne.

  Czy polecam powieść Pani Anny Dąbrowskiej? Nie. Ale to nie znaczy że odradzam jej czytania, ponieważ sądzę że każdy ma prawo do wyrażenia własnej opinii. Chciałam dostać coś w stylu moich ulubionych filmów tanecznych, a otrzymałam nudną i przerysowaną historię miłosną, na którą po prostu straciłam czas.

---------------------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach Book Touru, który zorganizowała Michalina :)
Czytaj dalej

Książkowe fakty na temat blogerki świętującej pięciolecie istnienia bloga!

Już dzisiaj mija pięć lat odkąd zawitałam w progi Czytelni i w każdym roku mojego pisania gdy publikuję ten specjalny post, dziwię się jak dałam radę wytrzymać tutaj tak długo i kiedy to zleciało. W ramach podziękowań startuje Wakacyjna Wymiana Książkowa, myślę że za kilka dni zacznę zbierać chętnych, a dzisiaj dodatkowo przedstawiam Wam kilka książkowych faktów na mój temat, o których najpewniej nie mieliście pojęcia. Zapraszam!

1.
Podświadomie najczęściej zwracam uwagę na okładki w różnych odcieniach koloru niebieskiego. Od lat ten kolor przoduje na palecie ulubionych i grafika w takiej barwie przyciąga mój wzrok dwa razy szybciej.
2.
7 maja 2018 roku po raz pierwszy oddałam kilkanaście książek dla mojej biblioteki i czuję się z tym wspaniale! Ja oczyściłam moje półki z tytułów do których już nie wrócę, a czytelnicy zyskali kilka nowych powieści. Uwielbiam bezinteresownie pomagać i aż nie mogę się doczekać aż tam wrócę i zobaczę je na półkach!
3.
Pierwszą rzeczą którą robię po przekręceniu ostatniej strony w książce, to zaznaczenie jej na lubimy czytać jako przeczytaną, albo wpisanie tytułu do mojego specjalnego zeszytu.

4.
Bardzo lubię wracać do swoich "starych" tekstów które pisałam na bloga. Najczęściej czytam podsumowania i moje opinie na temat przeczytanych książek, rzadziej TAGi czy inne tego typu rzeczy, ale też się zdarza. Widzę mój postęp, czasem załamuję się nad interpunkcją, ale ogólnie bardzo polecam!
5.
Często mówię że po przeczytaniu książki na pewno obejrzę jej ekranizację, prawda jest jednak taka że zawsze za długo z tym zwlekam. Gdy znam już historię papierową to momentami nie czuję chęci do przeżywania tego raz jeszcze w wersji filmowej.

6.
Najpiękniejszą rzeczą w blogowaniu są chwile, kiedy widzę że ludzie sięgają po coś co polecam i na dodatek są zadowoleni z tego wyboru. Ostatnio Agata widziała "Obdarowanych" i była zachwycona, a Kasia wypożyczyła z biblioteki "Listy do utraconej" do których ją zachęciłam. To bardzo miłe i motywujące czytać takie wiadomości i zawsze możecie do mnie pisać, że poznaliście coś co polecałam <3
7.
Bardzo nie lubię gdy ktoś zdrabnia moje imię i tego samego nie cierpię też w książkach. Irytuje mnie jak ktoś do dorosłego bohatera zwraca się Tommy a nie Tom, czy Mickey zamiast Mike czy Michael. I nie chodzi mi tutaj o okazjonalne wtrącenie, a napisanie całej książki z takimi kwiatkami.

8.
Początkowo Czytelnia miała inną nazwę i była blogiem z opowiadaniem o grupce szkolnych przyjaciół. Bardzo szybko na jaw wyszedł jednak mój słomiany zapał i chęć jak najszybszego dopisania zakończenia zamiast wolnego rozwijania historii, skutkiem czego usunęłam wszystkie rozdziały i przemalowałam nazwę.
9.
Na początku mojej działalności każdą opinię pisałam ręcznie na kartce, a potem przepisywałam na klawiaturze laptopa. Wynikało to po części z faktu że nie miałam swojego sprzętu i szybciej było zrobić wersję papierową niż poczekać na swoją kolejkę korzystania z komputera ;) Czasami chciałabym do tego powrócić, jednak szybciej piszę zdania na klawiaturze i moje myśli nie zdążą mi uciec z głowy, jak to bywa w przypadku pisania na kartce. A do dziś mam nawet kilka zachowanych rękopisów z początków mojej blogowej kariery ;)

10.
Kiedy zaczynałam tutaj pisać, to byłam zakręcona na punkcie romantycznych historii. I choć dalej kocham je z całego serca, to teraz trzeba więcej aby mnie zachwycić. Otwieram się na nowe gatunki, powoli poznaję klasykę, ostatnio zakupiłam nawet pewien reportaż i coraz bardziej ekscytuję się na myśl o twórczości polskich autorów. Gdy ktoś mnie pyta co lubię czytać, ja odpowiadam że wszystko. Wychodzę z założenia, że czasem pewne książki czekają na właściwy czas w naszym życiu. I tak jak dawniej nie wyobrażałam sobie wyjścia ze swojej strefy komfortu dotyczącej młodzieżówek i romansów, tak teraz nie wyobrażam sobie w kółko czytać tych samych gatunków.

Pięć lat tutaj spędzonych otworzyło mi oczy na pewne kwestie, pokazało mi nowe blogi- nawet te nieksiążkowe oraz zmieniło mnie na lepsze. Czytelnia to jedna z najlepszych życiowych decyzji jakie kiedykolwiek podjęłam i nawet jeśli zdarzały się momenty wyczerpania to nigdy nie doszło do ostatecznego zakończenia. Dziękuję wszystkim tym którzy byli ze mną od początku, wszystkim tym co przyszli później i wszystkim tym którzy dopiero tutaj zajrzą. Dziękuję za współprace z Wydawnictwami, za Wasze komentarze i słuchanie moich poleceń, bo to więcej niż kiedykolwiek mogłam sobie wymarzyć. I mam nadzieję że spotkamy się tutaj za rok! A czego sobie życzę na ten czas? Dobrych i jeszcze lepszych książek oraz weny do pisania, bo ta czasem znika i nie chce się pojawić ;)


Czytaj dalej

[PREMIEROWO] Katie Cotugno- "99 dni lata"


Oryginalny tytuł: 99 days
Rok polskiego wydania: 06.06.2018r.
Wydawnictwo: Feeria Young
Ocena: 3/10

  Poznajcie Molly. Molly miała kiedyś chłopaka, nazywał się Patrick. Znali się od zawsze i właściwie od etapu przyjaciół płynnie przeszli do związku co też nikogo nie dziwiło. Byli w sobie mocno zakochani, jednak coraz częściej nie potrafili ze sobą rozmawiać. Po kolejnej kłótni Patrick zrywa z Molly, a chwilę później z rozpaczy dziewczyna ląduje w łóżku z Gabem, starszym bratem Patricka. Po fakcie jest jednak bardzo sobą zniesmaczona i już następnego poranka uważa że powinna wrócić do swojego związku, a jedna noc z Gabem była pomyłką. O tym fakcie wie tylko dwójka zainteresowanych oraz matka Molly, której dziewczyna zwierzyła się nie mogąc sobie poradzić z poczuciem winy. A co robi kochająca rodzicielka? Bez wiedzy i zgody córki pisze i publikuje książkę wywlekającą na światło dzienne tajemnicę Molly, co doprowadza do tego że nastolatka staje się publiczną zdzirą numer jeden (wybaczcie wyrażenie) i jest zmuszona uciec z rodzinnego miasteczka do szkoły z internatem. Po roku nauki wraca jednak na wakacje, przed nią 99 dni lata i konfrontacji z miejscowymi plotkami na swój temat.

  Chciałam znaleźć jakąś fajną, wartościową młodzieżówkę która nie raziłaby mnie po oczach infantylnością czy nieuzasadnionymi decyzjami bohaterów, jednak po lekturze "99 dni lata" czuję się zrozpaczona i chce mi się płakać. Jedyną rzeczą ratującą ten tytuł jest bardzo lekki styl autorki, przez co chociaż w minimalnym stopniu mogłam cieszyć się lekturą, która jednak i tak zajęła mi więcej czasu niż zazwyczaj. A na początku było nawet okej. Historia lekko mnie ciekawiła, interesowało mnie co takiego stało się w przeszłości i dlaczego rozwinęło się w takim kierunku, ponadto było mi trochę szkoda Molly i tego jak traktowano ją w jej rodzinnym miasteczku, chociaż uważałam to za lekko przesadzone zachowania. Ale potem nastąpił zwrot o 180 stopni i książka stała się potworkiem literackim.

  Raz zdarza Ci się pójść do łóżka z bratem swojego eks-chłopaka. Wtajemniczasz w to tylko matkę, a potem wracasz do swojego ukochanego. Rodzicielka jednak publikuje książkę- światowy bestseller, najciekawszą książkę ostatnich lat, która obnaża życie prywatne jej córki i sprawy które miały pozostać w ukryciu. I w taki sposób całe miasteczko (a zwłaszcza Patrick) dowiaduje się prawdy i wszystko się sypie. Już drugi raz przedstawiam tutaj te fakty, kilka razy układałam je sobie w głowie, ale dalej jednak nie potrafię uwierzyć jakie to jest głupie. Jaka ta Molly jest głupia. I wszystko było by mniej więcej w porządku, gdyby ta dziewczyna albo odpuściła, albo zdecydowała się na jedną opcję. Ale nie. Przez całą książkę jesteśmy świadkami jej wahania pod tytułem "Którego z braci Donnelly kocham bardziej?". Teoretycznie jest ona w związku z Gabem, ale potajemnie biega z Patrickiem, potajemnie się z nim całuje, a co więcej-podoba jej się to! Jest jednak też zadowolona z relacji łączącej ją z Gabem i nie widzi hipokryzji w swoim postępowaniu, ani tego że sytuacja się powtarza i nieuchronnie zmierza ku przepaści. Dodam też że jej eks-chłopak ma dziewczynę, z którą Molly się przyjaźni i notorycznie ją oszukuje. I jeszcze reakcje miasteczka- gdy na jaw wychodzi że Molly zdradziła Patricka z jego bratem, nagle CAŁE miasto zaczyna ją nienawidzić. Moje pytanie-dlaczego? Co ona zrobiła temu miastu że czuje się wykluczona? Najbliższe otoczenie jak najbardziej może używać wobec niej niecenzuralnych określeń, ale po co tak bardzo przesadzać i mieszać do tego ogół społeczeństwa? Większość ludzi zapomina o takich rzeczach już po kilku dniach, a niektórych w ogóle nie obchodzi kto z kim sypia, więc jeszcze raz pytam- po co tak wyolbrzymiać mały problem?

  Do żadnego z bohaterów nie zapałałam sympatią, ale antypatią też nie. Mimo iż są głupcami to jednak czuję wobec nich tylko chłodną obojętność. Nie wyróżniają się niczym szczególnym, poza Molly która cały czas zajada lukrecje i ogląda programy dokumentalne na Netflixie. Na plus mogę też zaliczyć zakończenie, które trochę mnie zaskoczyło i w sumie jest najlepszą opcją jaka mogła wydarzyć się tej książce. Katie Cotugno  pisze lekko i to też jest jakiś pozytyw całej tej historii, jednak cała reszta w moim odczuciu jest niewłaściwa. Bo ta historia jest szkodliwa. Jest to książka o nastolatkach i dla nastolatków, a pokazuje że matka działa na niekorzyść córki, zdrada jest w porządku dopóki nie wychodzi na jaw, a przyjaciół można traktować jak rzeczy. Nie znalazłam w niej żadnej wartości, żadnego morału, ani nic co klasyfikowałoby "99 dni lata" jako fajną książkę dla młodzieży. Niestety nie potrafię polecić jej nastolatkom, nawet jeśli wiem że ta część widowni jest na tyle mądra by wiedzieć, że te wcześniej wymienione rzeczy są nie w porządku i nie warto się nimi kierować w życiu. Jest tyle innych ciekawszych historii dla młodzieży, że na "99 dni lata" po prostu nie warto zwracać uwagi, choć pewnie część z Was i tak się na nią skusi za sprawą tej ciekawej okładki, ale jak zawsze-wybór pozostawiam Wam.


Za egzemplarz "99 dni lata" bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

Czytaj dalej

Elżbieta Rodzeń- "Dziewczyna o kruchym sercu"


Oryginalny tytuł: Dziewczyna o kruchym sercu
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ocena: 7/10

  Błądzę po omacku wśród ogromu poleceń dotyczących polskich autorów i z przyjemnością odkrywam takie fajne historie jak "Dziewczyna o kruchym sercu" Elżbiety Rodzeń. Ostatnio odniosłam wrażenie że najnowsza książka tej Pani zalała internet, więc poczułam się zaintrygowana poznać cokolwiek, a skończyło się na tym że chcę poznać wszystko. Historia Ulki i Janka patrzyła na mnie prosząco z bibliotecznej półki i nawet się długo nad nią nie zastanawiałam tylko od razu ją wzięłam i zaczęłam czytać.

  Janek to uczeń klasy maturalnej i niekwestionowany prymus. Ulka natomiast jest opryskliwa, uparta i ciężko chora. Ma problemy ze zrozumieniem matematyki, dlatego chłopak zgłasza się na ochotnika aby jej pomóc. Im więcej czasu ze sobą spędzają, tym lepiej się rozumieją i zaczynają dostrzegać że im na sobie zależy. Są jednak rzeczy które stoją na przeszkodzie rodzącej się między nimi miłości, rzeczy które bardzo ciężko będzie im pokonać.

  "Dziewczyna o kruchym sercu" była totalnym strzałem w ciemno. Spotkałam się już wcześniej z tym tytułem, ale jakoś nigdy nie wzbudził we mnie radosnego wyczekiwania czy ekscytacji. Nie wiedziałam o czym jest ani jakie tematy porusza i muszę przyznać że chyba wyszło mi to na dobre. Określiłabym ją mianem New Adult osadzonego w polskich realiach, które niczym nie odbiega od książek pisanych przez zagranicznych autorów. Mamy tutaj wszystko: dwójkę młodych ludzi i kiełkujące między nimi uczucie, problemy na tle rodzinnym i osobistym, tragedię która w pewnym momencie wysuwa się na pierwszy plan no i oczywiście sceny erotyczne. A to wszystko jest napisane bardzo przyjemnym językiem, pojawiają się też wulgaryzmy choć na szczęście w akceptowalnej ilości.

  Janek jest odzwierciedleniem chłopaka idealnego. Inteligenty, zabawny, troskliwy, z głową na karku, a jednocześnie przytłoczony obowiązkami i oczekiwaniami jakie ma względem niego ojciec. To troszkę taki niegrzeczny typ chłopca z rozczochranymi włosami, ale jednak ma zdroworozsądkowe podejście do życia i nie gwiazdorzy. To zdecydowanie moja ulubiona postać z tej książki, narracja z jego perspektywy pokazuje że mężczyźni też borykają się z problemami i często sobie nie radzą, a mam wrażenie że literatura NA kreuje obraz potężnego i nieustraszonego macho, który zawsze jest gotów uratować swoją kobietę. Janek jest zwyczajnym chłopakiem z sąsiedztwa z którym można porozmawiać, który zawsze ma w zanadrzu jakiś żarcik, ale jednocześnie jest skupiony i ma swoje priorytety. Takie postacie lubię najbardziej- żywe, ale nie przerysowane na potrzeby historii.
Wydawać by się mogło, że Ula jest tutaj najważniejszym filarem opowieści, ja jednak nie jestem wobec niej bezkrytyczna. Dość długo nie mogłam się do niej przekonać- wiem ile przeszła i ile jeszcze przed nią, znam jej słabe i mocne strony, ale jednak nie umiałam stuprocentowo jej polubić. Była dla mnie raczej nijaka, a z Jankiem tworzyła kontrast na korzyść chłopaka. To w porządku bohaterka, ale nic poza tym.

  Książki opisujące chorobę z reguły są smutne i po ich skończeniu czuję się przytłoczona i zrezygnowana. Tak było i tym razem- to nic radosnego czytać o czymś co kogoś wykańcza, nawet jeśli to prowadzi do szczęśliwego końca. Dobrze raz na jakiś czas zanurzyć się w takiej historii- różni autorzy mają różne spojrzenia na różne choroby, ale jednak po pięciuset stronach mam dość i potrzebuję czegoś lżejszego. I być może przez grubość tej książki i tematy jakich dotyczyła, momentami wiało nudą. No bo ileż można czytać o kolejnej wizycie w szpitalu czy kolejnej scenie seksu, które nic nie wnoszą do fabuły a istnieją tylko po to by zapchać czymś czas między jednym a drugim istotnym wydarzeniem? Czasem potrzebowałam przerwy i mimo iż miałam czas na czytanie to zajęło mi to tydzień. Niby nie jest to duży okres czasu, ale musiałam ją odkładać i odpoczywać od tej fikcji, nie potrafiłam pochłonąć jej na raz. Nie jest to do końca wada- myślę że w ten sposób bardziej przyswoiłam losy Janka i Uli, a przez lekki styl autorki nie zmuszałam się do czytania, książka wręcz mnie przyciągała...tylko momentami było tego po prostu za dużo na raz.

  Dość ważnym elementem książki są mocne nawiązania do religii, wiary i Kościoła. Dla niektórych będzie to zachęta, innych odstraszy a ja osobiście nie wiem co myśleć. Bo z mojego rozumowania wynika że są ludzie, którzy po śmierci pomagają bezpiecznie "przetransportować" nasze dusze w odpowiednie miejsce, które znamy dzięki wizjom przekazanym odpowiednim osobom przez Boga. I jest to bardzo istotny punkt książki, który ja chyba nie do końca objęłam umysłem. Bo na początku to wszystko było owiane tajemnicą. Autorka zastosowała zabieg polegający na nie mówieniu niczego wprost. Chwilami ja naprawdę się zastanawiałam o co tutaj chodzi, na czym to polega i dlaczego tak jest. W dalszym ciągu nie znam odpowiedzi na kilka pytań i w ogóle zastanawia mnie jak Pani Elżbieta wpadła na coś takiego, bo naprawdę nigdy nie spotkałam się z taką ideologią. A w samej książce błądziłam po omacku i czepiałam się najdrobniejszych skrawków informacji, żeby to przyswoić, a wszystko była zasnute mgłą, która nie pozwalała mi dostrzec wielu rzeczy.

  "Dziewczyna o kruchym sercu" to naprawdę dość nietypowe połączenie tematów choroby, wiary oraz młodzieńczych uniesień. Pomimo tych kilku mankamentów które jej wytknęłam, jestem zadowolona z lektury bo mimo wszystko to ciekawa książka z gatunku New Adult i na dodatek z naszego rodzimego podwórka. Z pewnością i przyjemnością poznam inne książki Pani Rodzeń i już nie mogę doczekać się następnego spotkania!
Czytaj dalej