Elle Kennedy- "Błąd"


Oryginalny tytuł: The Mistake
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Off-Campus #2
Ocena: 7/10

Czytaj dalej

Mini Maratonowy Tag Książkowy //3



To już trzeci TAG dotyczący Mini Maratonów, który wspólnie z dziewczynami stworzyłyśmy i kolejna świetna zabawa, dlatego zapraszam do czytania i dołączania do grupy ;)

Ola K., czyli książkowa grupa najlepszych przyjaciół (Jellyfish)
Nie byłabym sobą, gdybym nie wtrąciła do tego Tagu Kaza, Inej, Niny, Matthiasa, Wylana i Jespera z dylogii Leigh Bardugo. Bo chociaż nie wszyscy i nie od początku są przyjaciółmi, to robią razem tyle niebezpiecznych rzeczy, że one wręcz wymuszają na nich zaufanie i pewnego rodzaju lojalność. A potem to już z górki. A szczególnie ujęła mnie damska przyjaźń Inej i Niny- jestem fanką tego typu kobiecej relacji, to jest naprawdę piękna i niezniszczalna więź.

Jellyfish, czyli książka, którą chcesz w końcu przeczytać (Ola K.)
Czy jeśli podałabym listę co najmniej stu książek, na które od dawna mam ochotę, to byłaby to przesada? ;) Aczkolwiek nie jest tak źle- w ostatnich tygodniach częściej czytam już to, na co czaję się od wielu miesięcy (jak nie dłużej), więc moja lista powolutku się skraca. Co chciałabym W KOŃCU przeczytać? Coś z klasyki, chociażby "Wichrowe wzgórza" czy "Dumę i uprzedzenie". Co śmieszne- obie książki już kiedyś zaczęłam (10 stron się liczy?), ale to chyba jeszcze nie był ten czas.

Meredith, czyli najlepszy retelling bajkowy (KittyAilla)
Ta kategoria pasuje do Ciebie idealnie Meredith <3 Problem w tym, że więcej rettelingów chcę poznać niż poznałam dotychczas. "Zakazane życzenie" było bardzo dobre, tak samo fajna była "Bestia", ale nic więcej nie potrafię sobie przypomnieć.


KittyAilla, czyli bohater, który świetnie pisze (książki, wiersze, opowiadania etc.) (Meredith)
Nie wiem na ile świetnie, ale Marina z powieści Zafóna miała pisarską smykałkę. 



Lilith Jones, czyli ulubiony film, który nie musi być ekranizacją książki (Justyśka)
Nie musi, ale chyba jednak będzie ;) Powtarzałam to już kilkakrotnie, ale się powtórzę- nie lubię powieści Sparksa. "Jesienna miłość" na tle reszty wypada jeszcze nawet znośnie, ale w życiu bym nie powiedziała, że taka fabuła zrodzi najpiękniejszy film o miłości, jakim jest Szkoła Uczuć. Piękne przesłanie, piękna wiara, piękna miłość, piękne piosenki i ogromne wzruszenie. Powracam do tego filmu zawsze kiedy mam doła, a czasem nawet muszę sobie odmawiać "bo przecież nie możesz tak często tego oglądać, daj spokój".


Justyśka, czyli czym kierujesz się kupując książki (Lilith Jones)
Od pewnego czasu rzadko kupuję książki. Jeśli miałabym być szczera, to w 2017 roku nie złożyłam ani jednego zamówienia w księgarni internetowej ( chyba że dla kogoś na prezent), ale kupiłam w sumie 6 książek. Cała reszta to prezenty, wygrane w konkursach czy wymiany książkowe, ale mimo wszystko i tak nie ma tego dużo. Ale czym się kieruję? Zazwyczaj opisem albo nazwiskiem autora. Czasem przeczytam jakąś pochlebną recenzję i dodaję na listę "chcę przeczytać", a później robiąc książkowe zakupy czy przygotowując listę "napisz mi co chcesz dostać na urodziny/imieniny/święta" biorę je pod uwagę.

Aleksandra B., czyli najlepsza książka z damską bohaterką (Kot Amator)
Bardzo lubię Inej i Ninę o czym wspominałam już na samym początku, tak samo cenię sobie Iseult i Safi z "Prawdodziejki" (z naciskiem na tę pierwszą). Damska przyjaźń (o czym też już dziś pisałam) to moje małe uzależnienie.


Kot Amator, czyli piosenka, która idealnie oddaje klimat twojej ulubionej książki (Aleksandra B.)
Nie mam jednej ulubionej książki. Jest wiele takich, które lubię w różnych momentach mojego życia. Jednak są takie piosenki, które jednoznacznie kojarzą mi się z pewnymi powieściami, dlatego że słuchałam ich podczas czytania, albo autor umieścił je w playliście. Oto one:

"Obsydian"

"Kiedy pada deszcz"



Bookworm, czyli książka, która działa jak lekarstwo - zawsze poprawia ci samopoczucie    (Dominika K.)
Zazwyczaj są to moje ulubione książki, samopoczucie poprawia mi się wtedy kiedy mam możliwość na nowo spotkać się z lubianymi postaciami. Na pewno jest to "Misja Ivy", "Nie mów mi co mam robić", "Szóstka wron", książki Morgan Matson, książki Kasie West, "Ognisty pocałunek", "Lato koloru wiśni", "Zima koloru turkusu" i zasadniczo wszystkie inne, które znajdziecie na lubimy czytać w zakładce ulubione.

Dominika K., czyli pierwsza książka, którą świadomie wypożyczyłaś z biblioteki i zapadła ci w pamięć (nie lektura) (Bookworm)
W podstawówce, w mojej bibliotece szkolnej wypożyczałam głównie lektury i nie pamiętam czy były jakieś książki (a jak były to jakie), które pożyczyłam świadomie. Ale w okresie gimnazjum czytałam kilka powieści Ewy Nowak z serii miętowej, w tym moje ulubione: "Wszystko tylko nie mięta" oraz "Krzywe 10". Do tej pory nie dokończyłam tej serii, nad czym ubolewam, ale mam wrażenie że kiedyś będzie dane mi ją poznać na nowo.


Paulina Ochęcka, czyli książka, po której przeczytaniu dopiero stwierdziłaś, że bardzo Ci się podobała (Lilijka)
Zazwyczaj sytuacja jest odwrotna. Stwierdzam, że książka jest fajna, a po czasie zauważam masę jej wad, jak było w przypadku "Maybe someday". Ale nie doceniłam "Tanga". Tak, wiem że jest to lektura i to taka, która na początku niesamowicie mnie odstraszała, ale jak obejrzałam spektakl teatralny, który pokazała nam nauczycielka i zaczęliśmy to "Tango" omawiać, to w moich oczach książka trochę podrosła. Nie do rangi "bardzo mi się podoba", ale z totalnej klapy stała się czymś co warto poznać i nie żałować.


Lilijka, czyli książka, która rozbawiła cię dialogami bohaterów (Paulina Ochęcka)
Zdecydowanie dylogia Cariny Bartsch, "Układ" Elle Kennedy ( i "Błąd" w sumie też, ale to już nie to samo), książki Jill Shalvis, "Idealnie dobrani" czy "Szóstka wron" i "Królestwo kanciarzy". Parę śmiesznych dialogów pamiętam również z "Gry anioła" Zafóna.


Magic Wizard, czyli twoja najukochańsza seria z dzieciństwa, do której powracasz/ kontynuujesz ją (KittyAilla)
Nie mam takiej. W sensie to co czytałam w dzieciństwie, w dzieciństwie też zostało. A to czego nie czytałam, to czytam teraz jak na przykład "Anię z Zielonego Wzgórza". W podstawówce to nie była moja lektura, ale dwa lata temu sięgnęłam po nią po raz pierwszy i od tej pory tkwię w zachwycie. Zarówno książki jak i filmy, a od niedawna także serial.


KittyAilla, czyli książka w której główny bohater lubi mieć wszystko pod kontrolą (Magic Wizard)
Kacey Cleary z "Dziesięciu płytkich oddechów" początkowo wydaje się być właśnie taką osobą. Mają na to wpływ wydarzenia z przeszłości i rzeczy, których dziewczyna doświadcza obecnie.

Czytaj dalej

[PRZEDPREMIEROWO] Corinne Michaels- "Consolation" (BEZ SPOILERÓW)


Oryginalny tytuł: Consolation
Rok polskiego wydania: PREMIERA 11.10.2017!
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Seria: Consolation Duet #1
Ocena: 8/10

  Pierwszy raz w życiu tworzę coś takiego- dwa osobne posty o tej samej książce, jeden ze spoilerami, drugi bez. Bo chcę zachęcić Was do poznania tej powieści i jednocześnie podyskutować z Wami na jej temat, a jedno drugie wyklucza, ponieważ wystarczy pojedyncze słowo, aby niechcący zepsuć komuś przyjemność z czytania "Consolation". Dlatego ten post jest dla każdej osoby, a ten drugi tylko dla tych, którzy przeczytali już tę książkę i mieliby ochotę razem podyskutować ;)



Czytaj dalej

[PRZEDPREMIEROWO] Corinne Michaels- "Consolation" (ZE SPOILERAMI, DYSKUSJA)



Okey, więc to jest wersja ze spoilerami, przeznaczona dla ludzi którzy "Consolation" mają już za sobą. Nie chcę, żeby była to typowa opinia, raczej luźne spostrzeżenia, coś co mnie nurtuje, coś o czym można dyskutować. Jeśli jesteście ciekawi co dokładnie uważam na temat powieści Corinne Michales, zajrzyjcie o tutaj. Komentarze tam są neutralne, tutaj możemy pisać każdy szczegół ;)


Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca-wrzesień 2017

Niejednokrotnie na blogu nazywałam siebie jesienną dziewczyną. Jesień to ta pora roku, która zawsze napędza mnie do działania, nawet pomimo deszczu, wiatru i konieczności ubierania ciepłych swetrów i botków. Albo raczej właśnie dlatego. Niejednokrotnie wspominałam też, że gdyby nie początek roku szkolnego, to wrzesień byłyby moim ulubionym miesiącem. W tym roku nie musiałam stawić się w szkole 1 września i teoretycznie powinnam być z tego powodu szczęśliwa, jednak tak nie było. Skończyłam pewien etap w swoim życiu i dopiero teraz boleśnie to odczułam- już nie wrócę do mojej szkoły, nie ponarzekam na nadmiar zadań domowych, nie spotkam na korytarzach moich znajomych. Nawet nie wiecie jak z tego powodu było mi przykro. Na początku miesiąca musiałam też podjąć pewną decyzję- jak wiecie nie idę na studia w tym roku i na przestrzeni kilku ostatnich tygodni trochę było to dla mnie solą w oku i obawiałam się, czy to na pewno słuszne rozwiązanie. Dlatego gdy zobaczyłam, że uczelnia którą miałam na oku ogłasza dodatkową rekrutację na kierunek, o którym myślałam, zaczęłam się zastanawiać "A może by tak?". Trochę to we mnie siedziało, ale sama ze sobą doszłam do wniosku, że nie złożyłam papierów w pierwszym terminie z prostego powodu- nie chciałam dalej się uczyć w szkolnych/uczelnianych murach. Pragnęłam dla siebie innego życia, innego wykorzystania podobno najlepszego czasu jaki teraz przeżywam i nie chciałam by decyzja o złożeniu podania w późniejszym terminie miała jakikolwiek związek z tym, że źle się czuję nie idąc we wrześniu do następnej klasy. Dlatego doszłam do wniosku, że ten rok wykorzystam najpierw na pracę, później być może na jakąś dłuższą podróż, a ewentualnie, jak dalej będę chciała to złożę papiery na rok 2018.

Wraz z tą decyzją pojawił się inny problem- szukanie pracy. Nie mogłam sobie pozwolić na siedzenie w domu przez cały rok, bo już po kilku tygodniach dostawałam od tego szału. Jednak to nie było takie proste- pierwsza praca to było "nie dziękujemy" i już wiązała się z wyrzutami skierowanymi w moją stronę przez bliskie mi osoby- "mogłaś postarać się bardziej", "to nie było takie trudne", "jesteś za bardzo wybredna". Przez samo takie gadanie robiło mi się automatycznie przykro, bo uważam że na pierwszej próbie świat się nie kończy, ale tak postawiona sprawa zaczęła mi ciążyć. Zaczęłam się zastanawiać- a może warto nagiąć swoje zasady, przełamać wewnętrzny upór i poddać się czyjejś woli? Zawsze kończyło się kategorycznym "nie" skierowanym przeze mnie do samej siebie, jednak w tym czasie chciało mi się po prostu tylko płakać. Zaczęłam dostrzegać, że jeśli pozostanę sobą to nigdy nie będę taka jak oczekują ode mnie bliscy. Bardzo mi to ciąży, ponieważ teraz naprawdę potrzebuję wsparcia, a nie ciągłych wyrzutów i kłótni. Czuję, że zaczynam się tutaj dusić, wiem też że nie chcę poddawać próbie mojej nowej wersji siebie, którą naprawdę polubiłam, tylko po to by udowodnić coś innym.


Wraz z problemami prywatnymi pojawiły się również czytelniczo-blogowe. Coś w środku mnie zaczęło krzyczeć, że potrzebuję przestrzeni i oddechu. W mojej wirtualnej biblioteczce na lubimy czytać, pozbyłam się ponad 150 książek z listy "chcę poznać".  Usunęłam te, których okładka nic mi nie mówiła, te które były kolejnymi tomami serii, której nawet jeszcze nie zaczęłam i te z których prawdopodobnie wyrosłam. Zdaję sobie sprawę, że za kilka tygodni pewnie znów zrobię tam porządki i usunę kolejne kilkadziesiąt. Nie cieszy mnie również widok na moją domową biblioteczkę- kiedyś chciałam żeby była ogromna, teraz chcę na niej widzieć mniej tytułów, ale za to same te które uwielbiam i te, które są dla mnie ważne. Decyzja o czystkach była zaskakująco łatwa- mam około 30 książek na sprzedaż ( tudzież wymianę), w cenie nie przekraczającej 15 zł/szt. Jeśli ktoś byłby zainteresowany- koniecznie piszcie.

Bardzo  trudno było mi też pisać posty na bloga. Mam kilka książek, które na opiniowanie czekają już naprawdę sporo czasu, masę tagów do napisania i kilka tematów, które siedzą mi w głowie od dawna. Jednak za nic w świecie nie potrafię się zmusić do pisania, a to co uda mi się skleić wydaje się być tragiczne. Był pomysł żeby odpuścić sobie bloga, że być może się już wypaliłam i potrzebuję dłuższej przerwy, jednak mam kilka zobowiązań, z których chcę się wywiązać i na razie tylko to trzyma mnie w tym miejscu. To pierwsza tak konkretna i duża załamka blogowa od ponad roku i czuję się z tym naprawdę kiepsko.

------------------------
Te kilka akapitów powyżej pisałam mniej więcej w połowie miesiąca, kiedy naprawdę było ze mną źle, ale teraz czuję się lepiej. Może jeszcze nie we wszystkich aspektach, ale póki co czuję poprawę. Stawiam na swoim i mimo, że mogę popełniać błędy, to są one moje.



Przeczytane:
♥ Brenna Yovanoff- "Wyśnione miejsca"
♥ Leigh Bardugo- "Szóstka wron"
♥ Leigh Bardugo- "Królestwo kanciarzy"
♥ Carlos Ruiz Zafón- "Marina"
♥ Julia Quinn- "Sekretny pamiętnik Mirandy Cheever"

Początek miesiąca zaczął się obiecująco- "Wyśnione miejsca" miały uspokoić moje sumienie, że nie sięgam po nic z własnych zbiorów, a ciągle tylko pożyczam i pożyczam. Udało się, a co więcej- książka była całkiem spoko, chociaż bez szaleństw. Niedługo potem przeczytałam recenzję na pewnym blogu, gdzie dziewczyna pisała o "Szóstce wron", niby nie powinnam czytać bo mogły być spoilery, ale posłuchałam głosu serca, a chwilę potem tak długo myślałam o tej książce, że zdecydowałam się na e-booka, czego od pewnego czasu staram się nie robić. Właśnie "Szóstka wron" spowodowała mój czytelniczy kryzys, ponieważ była NIESAMOWITA i uznałam, że szkoda czasu na książki, które nie są po prostu WOW. Zaraz zabrałam się za "Królestwo kanciarzy" i chociaż nie umiem się zdecydować która część podobała mi się bardziej, to po cichutku liczę że autorka jednak się przełamie i opowie nam jeszcze co najmniej jeden tom. Później miałam czytelniczego kaca, ale bardzo chciałam czytać. Bałam się jednak, że wszystko po co sięgnę okaże się mdłe i nijakie. Wbrew wszystkiemu złamałam swoje postanowienie i udałam się do biblioteki, gdzie znalazłam "Marinę", do klubu książkowego @czytajta. Było to niesamowite spotkanie z Zafónem, chociaż ta książka momentami jest nieco...chora. Bardzo długo czekałam na pewien egzemplarz recenzencki, który jednak do mnie nie chce dotrzeć, więc mając ochotę na jakiś romans, po raz kolejny sięgnęłam po "Sekretny pamiętnik Mirandy Cheever", tym razem dlatego że Iga z Książkowiru polecała inną książkę autorki i po prostu mnie zmotywowała. Julia Quinn pisze jedne z najlepszych romansów historycznych, więc jeśli chcecie zacząć przygodę z gatunkiem i szukacie czegoś fajnego, szukajcie właśnie u tej Pani.

Filmy:
Moje konto na filmweb mówi, że we wrześniu oglądałam Shrek Forever, w zasadzie niedawno bo w zeszły piątek. Nie jestem na nie, jednak uważam tę część za mniej zabawną i raczej komercyjną. Widziałam też po raz kolejny Więźnia Labiryntu, również w TV. Bardzo lubię ten film, zresztą każdy powód by oglądać Dylana O'Briena jest dobry.




Seriale:
Pod koniec sierpnia byłam mniej więcej w połowie czwartego sezonu OUAT, we wrześniu obejrzałam go do końca. A potem skutkiem jednej piosenki ( o tej tutaj) odpaliłam sezon 6B Teen Wolfa. Na razie nie wiem co o tym myśleć, bo do końca zostało mi bodajże 3 odcinki. Brakuje mi Stilesa, to na pewno. I nie wiem, może te trzy odcinki wszystko rozstrzygną, ale póki co wiele wątków jest zaczętych, a zbyt mało dokończonych. Podoba mi się powrót starych bohaterów. A nie podoba wszechobecne robactwo. Ten kto wymyślił myśl przewodnią 6B, zdecydowanie nie liczył się z osobami,  które nie cierpią wszelkich insektów :D

Inne:
Fotorelacja z wymiany
Studio Accantus Book Tag

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - książki Leigh Bardugo czytałam w wersji elektronicznej i nie mam swoich egzemplarzy, więc oceniłam ich grubość patrząc na ilość stron, więc zliczając wszystko to wychodzi około 14,7 cm, czyli jeszcze tylko 44 cm do końca!
Wyzwanie biblioteczne- "Marina" pochodziła z biblioteki
Z półki- "Sekretny pamiętnik Mirandy Cheever" pochodził z moich zbiorów ;)
Zmierz się z tytułami z Olą K. - nie mogę w to uwierzyć, ale przez totalny przypadek udało mi się dopasować książkę do słowa "pamiętnik" :D

Plany:
W październiku skończę "Dziesięć płytkich oddechów", które zaczęłam w piątek i zabiorę się za "Consolation", oczywiście kiedy do mnie przyjdzie. Mam też "Stulatka, który wyskoczył przez okno" i póki co to by było na tyle.



Zapowiedzi:
W październiku oczywiście będzie "Labirynt duchów" i najnowsza Kasie West, i to są takie pewniki które na pewno przeczytam. Interesuje mnie jeszcze kilka innych tytułów, ale doskonale wiem że nie poznam ich w najbliższym czasie, więc nawet nie zapycham na nowo swojej wirtualnej biblioteczki ;)

Kliknij:
Mam parę linków i parę tekstów do pokazania, a że są fajne to się nimi dzielę ;)
50 drobnych rzeczy, które możesz bez wysiłku zrobić dla innych
45 rzeczy które możesz robić za darmo
Dlaczego warto oddawać książki?
"Labirynt duchów" ukryty w księgarniach w całej Polsce- pewnie już słyszeliście o tej genialnej akcji, gdzie najnowsza książka Zafóna będzie kilka dni przed premierą dostępna w kilkudziesięciu księgarniach w Polsce, gdzie będzie można ją kupić za symboliczną złotówkę!

To by chyba było na tyle. Jest to najdłuższe podsumowanie miesiąca od dłuższego czasu, więc pozdrówki dla każdego kto dotarł do końca <3 Kiedy potrzebuję się wyżalić to piszę o swoich problemach, ale rzadko kiedy puszczam to dalej. Teraz kliknęłam publikuj, bo może ktoś ma podobną sytuację do mojej i może moje słowa jakoś mu pomogą, albo sprawią że odkryje coś co w głębi duszy już wie. Październik to mój ulubiony miesiąc w całym roku, to miesiąc moich urodzin i zawsze dzieje się w nim masa fajnych rzeczy. Zeszłoroczny dał mi w kość, więc liczę na to że ten będzie co najmniej bardzo dobry ;)

Czytaj dalej