Podsumowanie miesiąca- luty 2019

Udostępnij ten post

  Końcem lutego zrobiłam zdjęcie przeczytanych książek, do którego załapała się nawet Camilla Lackberg, gdyż myślałam że się zmieszczę w tych ostatnich dniach miesiąca, ale niestety kilka końcowych rozdziałów przypada na początek marca. I tak to zdjęcie leżakowało sobie w wersjach roboczych, a ja co jakiś czas dopisywałam coś do tego podsumowania i chciałam opublikować je już w zeszłym tygodniu. Ale nie miałam do tego serca. I myślę że straciłam je definitywnie.

  Założyłam tego bloga gdy kończyłam ostatnią klasę gimnazjum. Wtedy tego nie wiedziałam, ale ostatnio uświadomiłam sobie że był to mój sposób na dostrzeżenie siebie, tego że jestem coś warta i że coś potrafię- chociażby pisać o książkach. I tak publikowałam dość regularnie przez 4 lata, które jednocześnie były czasem kiedy uczęszczałam do technikum. W ciągu tego okresu stało się coś ważnego-zmieniłam się ja i moje postrzeganie świata i ludzi, na lepsze. Poznałam swoją wartość, odsunęłam się od toksycznych osób i kawałek po kawałku od nowa budowałam nową wersję mnie. I myślę że blog mi w tym pomógł- to pierwsze miejsce do którego wracałam i wylewałam własne opinie, nawet jeśli były one o książkach. Jednak ten etap mojego życia jest już za mną i myślę że nadszedł czas by się pożegnać. Sądziłam że przez okres studiów będę tu mniej obecna, potem skupiłam się tylko na podsumowaniach konkretnych miesięcy, a teraz już nawet to nie jest mi potrzebne. Nie czuję już, że tutaj przynależę. Jest to dla mnie bardzo ważne miejsce i na zawsze takie pozostanie, ale są momenty w życiu, kiedy trzeba coś uciąć i zostawić za sobą. Dalej czytam, dalej udzielam się kulturalnie, ale  teraz po prostu w zaciszu własnego serca i to mi wystarcza. Dlatego przedstawiam tym z Was, którzy jeszcze tutaj zaglądają ostatnie podsumowanie miesiąca, czyli lutego 2019, które pisałam przez kilkanaście dni po trochu, po to by zakończyć je tym przydługim wstępem. 

Książki:
Od kilku miesięcy czytałam zdecydowanie mniej, trochę ze względu na mniejszą ilość czasu, jaką chciałam temu poświęcać, a po części chyba po prostu potrzebowałam swoistego katharsis. Luty jest drugim miesiącem roku, więc pozostała we mnie jeszcze motywacja by nadrabiać książki  z własnych półek i z miejskiej biblioteki oraz sięgać po te, na które czaję się już długo...i to właśnie reprezentuje sobą mój czytelniczy luty.


  • Amy Harmon- "Pieśń Dawida"- autorka ma w sobie taką cechę, która porusza czułe struny mojej wrażliwości, mimo iż książki nie oceniłam jakoś specjalnie wysoko, powiedzmy że było to 7 na 10 gwiazdek. Ale niewidoma Millie, bardzo silna i odważna dziewczyna, Tag                 i słuchanie kaset magnetofonowych- ta opowieść ma w sobie jakąś moc.
  • Jojo Moyes- "We wspólnym rytmie"- idealny przykład książki, która stoi na półce i stoi, a kiedy wreszcie czytelnik po nią sięga-okazuje się wspaniała. Nie wiem dlaczego spodziewałam się czegoś innego, chyba po prostu uznałam że "Zanim się pojawiłeś" bardzo mnie poruszyło i żadna inna książka autorki tego nie przebije, ale miałam ochotę na lekką obyczajową lekturę i w sumie to właśnie dostałam. Jednak sposób w jaki została napisana, bohaterowie, dialogi- to wszystko sprawia że wyróżnia się na tle innych infantylnych opowieści, sprawiając że zaliczam ją do dość wąskiego grona ulubionych obyczajówek.
  • Stieg Larsson-"Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"- a tutaj przykład książki odkładanej latami, po to by wreszcie do niej dojrzeć. To bardzo dobry kryminał, niesamowicie wczułam się w kryminalną zagadkę, mimo iż jej ogólne rozwiązanie nie sprawiło mi większych trudności i na podstawie domysłów, wyciągnęłam wnioski już z opisu na okładce. Ale to jedna część, druga dotycząca pewnego przestępstwa gospodarczego jest już dla mnie bardziej zagmatwana i mniej ciekawa. Bohaterowie są dość specyficzni i łączy mnie z nimi relacja love-hate, w realnym życiu na sto procent bym się z nimi nie zaprzyjaźniła. Bardzo ujął mnie skandynawski klimat, z każdą kolejną taką książką mam ochotę (parafrazując) rzucić wszystko i wyjechać do Szwecji.
  • Karen M.Manus- "Jedno z nas kłamie"- młodzieżówka z elementami kryminału, która tak mnie pochłonęła że w sumie nie skupiłam się na rozwiązywaniu zagadki kryminalnej, tylko latałam oczami po sensacjach, które przedstawiała mi autorka. Niesamowicie polubiłam bohaterów, dwójka z nich w jakiś sposób intuicyjnie kojarzy mi się z Juliet i Declanem ("Listy do utraconej") i może też dzięki temu zapałałam do niej gorącą sympatią. Bardzo mocno czuć klimat amerykańskiej szkoły średniej, a kryminalna część jest w sumie pójściem na łatwiznę- mimo to bardzo się wkręciłam!
  • Camilla Lackberg- "Latarnik"- z przykrością stwierdzam iż jak dotąd, jest to najsłabsza część  serii. Opis zapowiadał genialną przygodę, wyspę duchów i pewne morderstwo, a mam wrażenie że tym razem przeplatanie się przeszłości i teraźniejszości, czyli to co najbardziej tutaj uwielbiam- jest bardzo luźne, wręcz naciągane. I w sumie większość książki taka jest- naciągana i trochę mdła. Dwójka bohaterów, która nic do historii nie wnosi, tło obyczajowe jako zlepek dramatów zazwyczaj niespadający na przeciętnego człowieka w takiej ilości w tak krótkim czasie i praktycznie żadnych ciekawych tropów przez 3/4 książki. Nie mogę odmówić autorce lekkości pióra i pochłonęłam tę książkę dość szybko, ale przyzwyczaiłam się już do rewelacji, a tutaj tego niestety nie dostałam.
Filmy:

  1. PLANETA SINGLI 3- Jestem chyba jedną z nielicznych osób, którym bardziej podobała się część druga i trzecia niż pierwsza. Czułam się tutaj jak na jednej wielkiej wiejskiej zabawie i myślę że o to chodziło twórcom, dla mnie rewelacja!
  2. ZOSTAŃMY PRZYJACIÓŁMI- Okupiony łzami wyboru film, na który zdecydowałam się z przyjaciółką, a bardzo trudno jest nam znaleźć coś czego obie nie widziałyśmy i chcemy zobaczyć w takim samym stopniu. Niestety mocno się zawiodłam, to chyba pierwsze tegoroczne rozczarowanie. Nie znalazłam tutaj humoru, nie znalazłam interesujących bohaterów, nie znalazłam fajnych dialogów ani żadnej fajnej relacji romantycznej. 
  3. KLUSECZKA- Lekki i dla odprężenia całkiem niegłupi, ale jednak nudny. Głównej bohaterki nie polubiłam, brakowało mi w niej iskry, którą posiadały natomiast dwie inne nastolatki i moja ulubiona Jennifer Aniston.
  4. ROMA- Przez ten film uciekł mi ostatni tramwaj powrotny i czekałam godzinę na autobus...ale było warto. Pod koniec niesamowicie mi się ciągnął, ale bardzo podobało mi się ukazanie kobiety jako silnej jednostki, potrafiącej radzić sobie na przekór przeciwnościom.
  5. JAK WYTRESOWAĆ SMOKA 3- Te animacje to jedne z moich najukochańszych na świecie, a ostatnia część złamała mi serce.

Seriale:
Przez cały luty po raz kolejny zagłębiałam się w Teen Wolfa, a przynajmniej robiłam to przez trzy tygodnie ferii, co poskutkowało trzema ponownie obejrzanymi sezonami. To jeden z moich najukochańszych seriali! <3

Trzymajcie się ciepło!

10 komentarzy :

  1. Gratuluję naprawdę dobrych wyników. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Powieść Jojo Moyes w końcu sama muszę przeczytać. A z filmów widziałam Kluseczkę i nawet całkiem spoko film, choć w podobnej tematyce bardziej podobała mi się Sierra Burgess.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli to już ostatni twój post? Nie będzie cię już? :( Szkoda, bo naprawdę uwielbiam twojego bloga i to jak piszesz o książkach. Rozumiem też twoją decyzję, ale jednak troszkę mi smutno. :/ Ale jeśli czujesz, ze tak dla ciebie dobrze, to rób, co podpowiada ci serce. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, aż wstrzymałam oddech kiedy czytałam Twój wstęp. Masz oczywiście racje, że każdy z nas powinien robić to czego aktualnie potrzebuje. Trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wyobrażam sobie, że znikasz ;( Mam nadzieję, że czasami wpadniesz i jeszcze coś napiszesz :) Trzymaj się cieplutko <3

    https://oddychajaca-ksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Teen Wolf *_*
    Ten tom Lackberg faktycznie dość kiepski, ale kontynuuję serię. ;)
    Larsson się dobrze spisał. :D
    A od Jojo Moyes przeczytałam "Zanim się pojawiłeś", podobała mi się nawet bardzo, ale nie wiem dlaczego nie mogę zabrać się za inne powieści autorki. xd

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie, nie wierzę, że odchodzisz :( Bardzo lubię twojego bloga i aż dziwnie będzie bez niego i ciebie :( Jenak jak najbardziej rozumiem twoją decyzję. Blog to nie jest zobowiązanie do końca życia. Bardzo dobrze, że pomógł ci w trudnych chwilach gdy tego potrzebowałaś, jednak mam nadzieję, że zostawisz sobie otwartą furtkę - że blog nadal będzie istniał. Kto wie, może za jakiś czas poczujesz nową moc do pisania i dzielenia się tym z innymi :) Ja z pewnością będę czekać :) Trzymaj się! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. szkoda że już nie będziesz kontynuowac bloga, może jednak zmienisz zdanie? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O nie, jest mi tak przykro, że odchodzisz!! :((( Aż na chwilę musiałam przestać czytać Twój post, bo po prostu w jednej chwili zrobiło mi się tak smutno :( I złapała mnie taka nostalgia - tyle razy tu wchodziłam, tyle razy czytałam Twoje posty, tyle razy komentowałam, tyle razy sprawdzałam, czy nie dodałaś czegoś nowego... Ale jednocześnie totalnie rozumiem Twoją decyzję i bardzo ją szanuję. Muszę Ci powiedzieć, że w ostatnich tygodniach ja też rozmyślałam nad opuszczeniem swojego bloga. Mam wrażenie, że mój czas już przeminął, że już nie do końca tu pasuję, a i czas, i obowiązki nie pozwalają mi się na 100% udzielanie w blogosferze. Ale to jednak jeszcze nie ten moment, nie ta chwila, jeszcze trochę tu pobędę, jeszcze nie jestem gotowa, by to wszystko zostawić :D A dopóki tu jestem - w razie czego masz do kogo wracać :D
    Tych książek niestety nie czytałam, ale Jak wytresować smoka 3!! Poryczałam się na końcu :((( To tak bardzo złamało moje serce :(((

    OdpowiedzUsuń