Podsumowanie miesiąca-styczeń 2019

Udostępnij ten post

I co tu powiedzieć o tym styczniu? Wyczerpujący był. Tak po prostu. Z jednej strony mam wrażenie że minęło więcej niż te 31 dni, a z drugiej strony-kurczę jeden miesiąc kolejnego roku za mną! Styczeń to dla mnie głównie przygotowania do sesji i ona sama. Chciałabym chyba napisać że się bałam, że panikowałam, że tylko siedziałam i się uczyłam i nie spałam i źle jadałam...ale to nieprawda. Mam wrażenie że z tych egzaminów społeczeństwo robi jakiegoś strasznego potwora, mityczną bestię którą ciężką jest okiełznać...a to tylko kilka większych bądź mniejszych sprawdzianów wiedzy. I jasne-trzeba się uczyć, bo bez tego faktycznie może być strasznie, ale niczego innego nie oczekiwałam idąc na studia. Pamiętam jak w zeszłym roku w styczniu przeżywałam kryzys i bardzo chciałam się uczyć i pisać egzaminy, a teraz aż muszę się uśmiechnąć na widok wszystkiego co mam i co się w moim życiu zmieniło. Nie jestem maszyną, a człowiekiem popadającym w zwątpienie i ono też mnie dopadło kilka razy, ale wzięłam sobie do serca wszystkie mądre rady od mądrych osób (w tym wiedzę z kursu efektywnej nauki od Ani), zawzięłam się...i oto jestem. Zdałam wszystkie ważne egzaminy oraz kolokwia zaliczeniowe w pierwszym terminie i jestem z siebie niesamowicie dumna. Bo moim największym zmartwieniem był fakt rocznej przerwy od nauki i nie byłam przekonana jak się zabrać do ogarniania wszystkiego. To cudowne uczucie kiedy siadasz w ławce i dostajesz do ręki kartkę z pytaniami, właśnie po takim odwyku od jakiejkolwiek szkoły- a na dodatek znasz wszystkie odpowiedzi! Teraz te zdania już pewnie nie pomogą studentom używającym frazy "sesja-depresja" (dlaczego to złe wyrażenie- pisała o tym ostatnio Marta na swoim instagramie), ale pamiętajcie o tym w kolejnych i kolejnych sesjach egzaminacyjnych. Warto zmienić swoje nastawienie na trochę bardziej pozytywne i się miło zaskoczyć :)

Książki:






















"Syrenka" to efekt mojego zaczytania w Lackberg- była świetna! Po każdym kolejnym tomie mówię że był niesamowity, a potem czytam następny i pyk- dostaję coś jeszcze lepszego. Po tę autorkę sięgam w ciemno i z całego serca polecam. Potem dzięki Meredith sięgnęłam po "Zdrajcę tronu"- Patrycja czytała już nowelki do serii, ale właśnie ich recenzją natchnęła mnie do powrotu na pustynię i było odjazdowo! Na koniec miesiąca przypadają dwa dni z Danielle L. Jensen, czyli "Porwana pieśniarka". Długo czaiłam się na tę serię, aż ostatnio zakupiłam ją na stronie wydawnictwa gdy organizowali tę promocję z tanimi książkami. I ciężko było mnie oderwać. Uwielbiam Trollus, uwielbiam Cecile i Tristana (te imiona!♥) i uwielbiam to zakończenie- ono jest sygnałem, że autorka nie boi się trochę namieszać i aż jestem ciekawa co mnie czeka w następnym tomie. Ostatnio takie wrażenia po fantastyce młodzieżowej miałam w przypadku "Dworu mgieł i furii", a było to już prawie rok temu!


Filmy:
Po opublikowaniu mojego filmowego podsumowania 2018 kilka osób mi napisało, że oglądam naprawdę sporo takich produkcji, a w styczniu było ich zaledwie 3. Ilościowo zaczęłam ten rok słabo i jakościowo też nie lepiej, bo tylko jeden z tych filmów mocno mnie ujął, nie było też jednak tragedii. Kogel-Mogel- nigdy wcześniej tego nie oglądałam, a moim postanowieniem na 2019 rok było sięganie po więcej kultowych polskich filmów. Na dodatek koleżanki miały zamiar wyciągnąć mnie na najnowszą część, więc miałam kolejny powód. Pierwsza część średnio mi się podobała- zachowania bohaterów były co najmniej dziwne, chociaż kilka dialogów naprawdę utkwiło mi w pamięci. A główna bohaterka mimo swoich ambicji posiadania innego życia niż jej rodzice mocno działała mi na nerwy. Jednak nie było jeszcze tak najgorzej, dużo też wynagrodził mi wspaniały klimat lat 80. XX wieku. Drugiej części jeszcze nie zdążyłam obejrzeć, gdy wybrałam się na najnowszą trójkę, czyli Kogel-Mogel 3. Robienie kontynuacji filmu po ponad 30 latach od premiery pierwszej części jest ryzykowne, ale zwiastun bardzo mnie rozśmieszył i cały film zresztą też. Są rzeczy, które mi nie pasowały i w sumie nie spodziewałam się że przemówią do mnie te dość proste żarty, ale myślę że duża w tym zasługa Oli Hamkało i Nikodema Rozbickiego, a w szczególności Nikodema Rozbickiego. Oboje mnie zauroczyli (chociaż ich relacja mogła zwolnić o jeszcze kilka sekund) i nie mogłam wprost oczu od ich oderwać. Nie patrzę na najnowszą część pod kątem sentymentalnym, bo jedynkę widziałam zaledwie kilka dni wcześniej, a dwójki wcale- ale film mnie rozbawił i dobrze się na nim bawiłam. Ostatnim filmem stycznia był Forever my girl- miało być super, miały być piosenki country, charyzmatyczni bohaterowie i dość interesująca fabuła, a zostało to bardzo spłycone i przekazane mniej wymagającemu widzowi, a na dodatek oblane sosem słodyczy. Nie jest to jeszcze film tego najgorszego sortu kiczu, ale mało w nim rzeczy pozytywnych.



Seriale:
Oglądnęłam kilka odcinków Przyjaciół i wróciłam do Teen Wolfa. Bardziej zagorzali czytelnicy wiedzą, że jestem ogromną fanką tego serialu i teraz mając prawie miesiąc wolnego na horyzoncie postanowiłam oglądać go od początku. Jestem przy końcówce drugiego sezonu i aktualnie nie mogę się oderwać (znowu!), mimo iż już to kiedyś widziałam. I pewnie przy finale pęknie mi serce i będę błagać o jakiś spin-off, najlepiej w postaci prequelu, ale warto!

Inne:
Udało mi się opublikować na blogu aż cztery posty, co biorąc pod uwagę ostatnie miesiące i obecność sesji jest naprawdę zacną liczbą. W lutym czekam na dwie książki- "Dear Evan Hansen" oraz "PS Wciąż Cię kocham"- doprawdy nie wiem którą wolałabym przeczytać najpierw!

7 komentarzy :

  1. Dawno mam studia za sobą, ale oprocz pierwszego roku (bo nowosc), tez nie rozumialam tego wielkiego stresu :-P Moze dlatego, ze uwielbialam sie uczyc to co studiowalam ;-)
    Nie czytałam jeszcze serii onpustyni, ale mam ja w planach. Kogiel mogiel 3 tez obejrze. Przyjaciol kocham! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję zdania egzaminów! Również się zgadzam z tym, że z tej sesji już każdy robi wielką tragedię. Wszystko jest dla ludzi. Super, że masz dobre nastawienie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wreszcie ktoś nie narzeka na studia. :D
    Cieszę się, że spodobała ci się ,,Porwana pieśniarka" uwielbiam tę trylogię. ♥
    Udanego lutego.
    Lost In My Books

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję dobrego podejścia do sesji i studiów. Ja co prawda jeszcze mam to przed sobą, ale cały czas widzę jak ludzie narzekają na "sesje-depresje" :D
    Jeśli chodzi o książki to ze Zdrajcą tronu absolutnie się zgadzam <3 Natomiast nie wiem co widzisz w Porwanej pieśniarce xD Mi kompletnie ta książka nie przypadła do gustu...
    Zaczytanego lutego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Lackberg to autorka, do której naprawdę lubię wracać i często to robię :)

    https://oddychajaca-ksiazkami.blogspot.com/2019/02/dobrze-zaczety-rok-podsumowanie.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzymam kciuki, żeby luty był już mniej wyczerpujący i generalnie życzę Ci wszystkiego dobrego!

    isabelczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń