Serialowe podsumowanie 2018 roku

Udostępnij ten post

Podsumowanie serialowe miało pojawić się pewien czas temu, ale przeliczyłam swoje możliwości i niestety wolny czas wolałam spędzić z daleka od ekranu laptopa, wystarczy że przygotowując się na kolokwia siedziałam przy nim non stop :) Ale, ale już jest! O wiele krótsze niż filmowe, ale też seriali oglądałam mniej. Brałam pod uwagę każdą produkcję, w której widziałam co najmniej jeden odcinek i prawdą jest, że w niektórych sytuacjach na tym jednym odcinku się zakończyło.



1. THE END OF THE F***ING WORLD
Muszę przyznać, że byłam totalnie na nie gdy na początku usłyszałam o tym serialu. Ale potem kilka osób mi mówiło że ogląda i koleżanka polecała, a ja zdecydowałam się na pierwszy odcinek...po którym uznałam że nigdy więcej. Lecz potem gdy usłyszałam pytanie "i jak- oglądnęłaś?", od koleżanki która zawsze korzysta z moich poleceń i było mi głupio że odpuściłam tak szybko , więc odpaliłam odcinek numer dwa, po którym zaczęłam patrzeć na ten serial inaczej. Nie jest on dla każdego- jest dość makabryczny, sarkastyczny i totalnie odbiega od standardów...ale chyba to mnie w nim zauroczyło, na równi z dwójką głównych bohaterów. W taki niekonwencjonalny sposób pokazuje drogę przez nastoletniość, skutki naszych wyborów, czy problem niezrozumienia przez otoczenie.

2.LUCYFER
Bardzo, ale to bardzo byłam nakręcona na ten serial, ale już w zasadzie pierwszy odcinek mocno zweryfikował moje podejście. Sam serial może się podobać (o czym przekonuję się na studiach, gdzie kilka koleżanek jest nim zafascynowanych), ale jak dla mnie jest za prosty i nie zawsze wpadający w moje poczucie humoru. Pierwsze cztery odcinki które obejrzałam to pytania głównego bohatera "czemu na nią nie działam?" skierowane w główną postać kobiecą oraz zagadki kryminalne rozgrywające się na przestrzeni 40 minut. To dla mnie za szybko i za dużo, ale jakbym miała wskazać jakieś plusy- to brytyjski akcent Toma Ellisa i niektóre zabawniejsze sceny. Dla mnie to jednak za mało by kontynuować.

3. MIRACULUM: BIEDRONKA I CZARNY KOT
Moja przygoda z tym serialem zaczęła się niewinnie jakoś dwa lata temu, a skończyło się tak, że uruchomiłam fangirl mode i w nieskończoność mogę oglądać ulubione odcinki, nawet po francusku. Na początku zeszłego roku oglądnęłam połowę drugiego sezonu z francuskim lektorem i polskimi napisami, a w grudniu obejrzałam już cały po polsku. W zasadzie to nie wiem co tutaj jest takiego przyciągającego- bo w sumie to bardziej bajka dla dzieci, zagrywki dla młodszej widowni i każdy odcinek to walka ze złem, które w końcu się pokonuje, ale mimo wszystko jestem zagorzałą fanką i z niecierpliwością czekam na kolejne nowe odcinki!

4.ONCE UPON A TIME
8 odcinków piątego sezonu mnie srogo rozczarowało. Był taki czas kiedy odpalałam odcinek za odcinkiem i ciągle było mi mało, potem zrobiłam sobie przerwę i ciężko mi teraz wrócić. Z jednej strony chcę kontynuować ten serial bo mam w pamięci to jaki jest super, ale patrząc przez pryzmat tych kilku nieszczęsnych odcinków-aż szkoda patrzeć co tam się wyrabia.

5. SUPERNATURAL
Nie wiem w którym momencie utknęłam i nie wiem dlaczego, bo akurat Supernatural jest jednym z moich ulubionych seriali. Ale w 2018 roku odpaliłam jedynie 3 odcinki. Wrócę na pewno, pytanie tylko kiedy ;)



6. 13 POWODÓW
Włączyłam 13 powodów, bo byłam ciekawa jak wygląda w porównaniu z książką oraz dlatego że bardzo dużo osób go wtedy oglądało. 4 odcinki obejrzałam tak dla samego faktu oglądania i zajęcia sobie popołudnia, ale teraz niewiele z nich pamiętam poza ogólnym konceptem. Może dokończę jak najdzie mnie wena, ale póki co nie przekonał mnie on do siebie. Nawet nie tym że jest zły, tylko właśnie taki nijaki.

7.ALIENISTA
To jest w sumie ten serial z jednym obejrzanym odcinkiem i niewiele mogę na jego temat powiedzieć. Interesuje mnie, od początku poczułam ogromną sympatię do bohaterów, a klimat jest czarująco przerażający i będę chciała kontynuować.

8. PRZYJACIELE
Ogłaszam Przyjaciół moim serialem roku. Tyle lat żyłam pod kamieniem jeśli chodzi o przygody tej zwariowanej szóstki, widziałam pojedyncze sceny wyciągnięte z kontekstu i nic nie rozumiałam. Ale kiedyś ktoś powiedział że nie wierzy, aby na świecie ostał się ktoś kto tego nie zna i podjęłam wyzwanie. Odcinki są krótkie bo dwudziestominutowe, więc idealnie nadają się jako przerwa w nauce, ale dla mnie na początku to był maraton odcinka za odcinkiem. Zabawne, odprężające i pokazujące przyjaźń, która raczej nie miałaby miejsca w realnym życiu- ilość wolnego czasu jaki mają bohaterowie pokazuje jakby pracowali oni może kilka godzin tygodniowo, a pieniądze rosły na drzewach. Ale mimo wszystko bawię się wybornie, a do tego klimat lat 90. XX wieku i początków nowego stulecia to jest to!



9.ANNE WITH AN E
Przyznaję się bez bicia, że obejrzałam może ze dwa odcinki drugiego sezonu i tak jak pierwszy totalnie mnie porwał i ujął tym, że trochę odbiegał od oryginału, tak teraz nie potrafię się przemóc by oglądać dalej. Wprowadzenie nowego bohatera, którego ja nie cierpię a wszyscy w serialu wielbią, mało Gilberta i jakaś taka moja niemoc do kontynuowania nie pomagają. Pewnie że obejrzę, bo jednak Ania Shirley to Ania Shirley, ale na razie jestem na nie.

10. TITANS
Obejrzałam kiedyś zwiastun...i zapomniałam o nim. Później byłam bardzo zaskoczona jak włączyłam go jeszcze raz i dowiedziałam się że odcinki są już dostępne. A potem sobie przypomniałam że przecież już kiedyś go oglądałam. Teen Titans, animowana bajka dla dzieci kiedyś była jedną z moich ulubionych i to dlatego skusiłam się na aktorską serialową wersję. Podoba mi się. Obejrzałam prawie wszystkie odcinki na raz, ale na jeden ostatni musiałam czekać i od tego czekania ochota mi przeszła. Więc tak- mam dobre wrażenia i może kiedyś dokończę, ale na razie mnie do tego nie ciągnie.

11. CHYŁKA
Jeden z bardziej wyczekiwanych seriali zeszłego roku. Obejrzałam dwa pierwsze odcinki i obiecałam sobie że wykupię pakiet i obejrzę resztę na raz jak skończy mi się sesja, żeby się niepotrzebnie nie rozpraszać. Na razie mogę powiedzieć, że Zordon i Kormak to moi ulubieńcy, Kasia Warnke mnie pozytywnie zaskoczyła, a Magdalena Cielecka jako Chyłka- cóż jest dobrze, ale mogło być jeszcze lepiej. Pasuje idealnie pod kątem wyglądu, ale mam wrażenie że brakuje jej pewnej części charyzmy, którą w moich wyobrażeniach miała Chyłka. Ale na pewno będę kontynuować.

W 2018 roku obejrzałam 11 seriali, nawet jeśli w niektórych przypadkach włączyłam jedynie jeden odcinek. Muszę przyznać, że tylko z Lucyfera rezygnuję, a resztę w mniejszym bądż większym stopniu zamierzam kontynuować. Na razie na tapecie mam Teen Wolfa- może co niektórzy wytrwalsi czytelnicy wiedzą, że jestem ogromną fanką tego serialu i postanowiłam jeszcze raz obejrzeć wszystko od początku, a przynajmniej mam nadzieję że mi się uda. Kusi mnie też The Crown oraz Glee- boję się prosić o polecenia bo to mnie zrujnuje, ale co tam! Napiszcie mi  na co KONIECZNIE powinnam zwrócić uwagę :)

14 komentarzy :

  1. Oglądałam ten nieszczęsny 'The end of the fucking world" i.. no nie. Ekstremalnie przejaskrawiony film z przegiętymi bohaterami. Ja rozumiem, że ktoś chciał zrobić charakterystyczny serial, ale no bez jaj...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, aczkolwiek mi właśnie to się w nim podobało. Chyba po prostu trafiłam na właściwy dla niego czas, bo na ogół takie przejaskrawione rzeczy też nie są do końca w moim guście :)

      Usuń
  2. Bardzo fajnie Ci wyszedł ten post, a oglądanie seriali to w ogóle świetnie! Kilka też sama oglądałam, ale nie jestem jakaś bardzo serialowa - muszę mieć fazę na seriale :P
    Buziaki, isabelczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam- czasem serial, czasem film, czase książka-w zależności od nastroju :D

      Usuń
  3. Co do pierwszego serialu, obejrzałam cały i jest to dla mnie taki śmieć i taka patologia, że masakra, ale fajnie się oglądało. :D
    A ,,Lucyfa" porzuciłam rok temu w połowie 3 sezonu, bo był już nudny jak nie wiem, ale teraz coś mnie tknęło i dokończyłam i żałuję, bo to co się stało na końcu w ogóle mi się nie podoba, chyba reżyser poszedł na łatwiznę.
    A Chyłkę mimo że w książce kocham, to serialu nie mam zamiaru oglądać, aktorzy totalnie mi nie pasują...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie TEOTFW jest bardzo specyficzny :D Mi na szczęście aktorzy w Chyłce pasują, chociaż Pani Magda ma jak dla mnie trochę mało tej charyzmy głównej bohaterki, ale i tak póki co uważam że nie poszło najgorzej :)

      Usuń
  4. Ja latem z braku laku obejrzałam kilka odcinków Lucyfera i choć szału nie ma była nawet do przetrawienia :)Jednak nie jestem fanką seriali i nie kontynuuje go.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie- nie jest najgorzej, ale nie zachęca do kontynuowania, przynajmniej mnie :)

      Usuń
  5. Prawie nie oglądam seriali, więc nic nie polece. Widzialam 13 powodow i to chyba tyle z seriali w tamtym roku :-]
    A Przyjaciol kocham :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. 13 powodów kompletnie mi się nie spodobał, chyba nawet nie skończyłam 1 sezonu, The end of the fucking world zaczęłam dopiero pierwszy odcinek, więc nie mogę jeszcze nic stwierdzić :) A Teen Wolfa uwielbiam, mam ogromny sentyment:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie u mnie też sentyment wygrał batalię "oglądać czy nie oglądać ponownie Teen Wolfa?" <33

      Usuń
  7. "THE END OF THE F***ING WORLD" - przymierzam się od jakiegoś czasu do obejrzenia go, podobnie jak do "13 POWODÓW", ale cięgle robię coś innego. Słyszałam podzielone opinie o nich i jakoś tak straciłam ochotę. Nie wykluczam jednak, że z czasem obejrzę. "ANNE WITH AN E" koniecznie muszę obejrzę. Bardzo lubię filmy o przygodach Ani, więc jestem zaciekawiona jak wyszło z serialem i czego mogę się spodziewać. "CHYŁKĘ" mam ochotę obejrzeć, po pierwsze z ciekawości - w końcu przez ostatnie 2 lata (chyba) o Mrozie było WSZĘDZIE. Zatem mimo, że książek nie mam na razie zamiaru czytać, to chociaż zobaczę na ekranie o co tyle krzyku. Co do Teen Wolfa, to własnie sobie uświadomiłam, że ciągle finałowy odcinek przede mną :O Nie pamiętam już co tam się działo, wiec bez sensu oglądać. Z drugiej strony obejrzałabym chociaż ostatni sezon, ale nie było w nim Styels'a :( A to mój ulubieniec w serialu :D No nie wiem w sumie, muszę to poważnie przemyśleć :D
    Glee oglądałam dawno temu i choć mocno mnie wciągnął, to nie za bardzo go polubiłam. Bardzo infantylny z wkurzającymi bohaterami :( Niektóre covery przynajmniej były lepsze od oryginałów :D
    A ja polecam serial "TY" <3 Nieco naciągany, ale dla mnie super. W końcu Dan z "Plotkary" pozbył się wizerunku ciepłej kluchy, bo w "TY" odwalił kawał dobrej roboty. Gra aktorka na najwyższym poziomie. No i super dla mnie była narracja. Przez cały czas bohater "przewiduje" co się dzieje, opowiada o wszystkim i bardzo mi się to podobało. Jest tylko jeden sezon, więc naprawdę warto! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę zabrać się za Titans i Chyłkę, ale jeszcze nie wiem, kiedy to nastąpi :)

    https://oddychajaca-ksiazkami.blogspot.com/2019/02/dobrze-zaczety-rok-podsumowanie.html

    OdpowiedzUsuń