Podsumowanie miesiąca- wrzesień 2018

Udostępnij ten post

  Ubiegłoroczny wrzesień był ciężki i smutny, a tegoroczny w moim wykonaniu przedstawia się raczej nijako. Uwielbiam jesień, uwielbiam czas ciepłych swetrów i szalików, ale w tym roku przeskok z lata na na kolejną porę roku odbył się bardzo drastycznie, serwując mi minimalne temperatury na plusie. Dodatkowo chciałam żeby ten miesiąc się już skończył bo nie mogłam doczekać się przeprowadzki, ale też wolałabym żeby czas się zatrzymał, bo boję się tych dużych zmian. Dlatego wrzesień to czas obaw czy sobie poradzę i jak będzie wyglądać moje nowe życie i czy mi się spodoba. Skutecznie dobijały mnie też sprawy do załatwienia, zamiana akademików na którą się zdecydowałam, kupowanie potrzebnych mi rzeczy czy pod koniec- samo pakowanie. Czułam że zamykam pewien dobry etap mojego życia, ale miałam świadomość że mam szansę zacząć jeszcze lepszy. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego że zmiany przerażają, ale są ważne i potrzebne. Nie mogę wiecznie tkwić w miejscu, chcę się rozwijać i poznawać nowe rzeczy, ludzi i miejsca, tylko moja odwaga podszyta jest ogromną ilością obaw i pytań.Cały czas się boję że nie odnajdę się tutaj, co jest zabawne, bo Kraków zawsze był takim moim małym marzeniem. Dni września przelatywały mi przez palce, a nie robiłam nawet niczego specjalnego- trochę wyjść ze znajomymi, trochę czasu spędzonego przed ekranem, trochę przy książkach. Pierwszoroczni studenci- dajcie znać że tu jesteście i też dręczą Was takie obawy- przeprowadzka, studia, nowe otoczenie. Wierzę że nie jestem odosobnionym przypadkiem :)

  We wrześniu dopadł mnie czytelniczy kryzys, jednakże jestem prawie pewna co go spowodowało i już staram się to naprawić. W ostatnich miesiącach czytane przeze mnie książki sprowadzały się do słów: romans i powieść dla młodzieży. Wyjątki stanowiły bardzo mały procent ogółu i wydaje mi się że poczułam się zniechęcona do lektur właśnie przez nieodpowiedni ich dobór; męczyły mnie nastoletnie bohaterki i ich problemy, a jednocześnie były to najłatwiejsze wybory- bo nie potrzebowałam skupiać na nich całej swojej uwagi, a tę musiałam podzielić na kilka innych spraw, przez co czytanie było dla mnie czynnością wykonywaną przy okazji- w pociągu czy w kolejkach. Dodatkowo nie pomagał fakt że akurat we wrześniu za ręce ciągnęły mnie zobowiązania- jedna książka była z book touru, druga z biblioteki, a dwie inne do recenzji. Wtedy czułam że muszę nad nimi przysiąść bo jednak coś komuś obiecałam, a niewiele jest rzeczy które irytują mnie tak mocno jak łamane obietnice. No i  wpływ na moje czytelnictwo mógł mieć też pierwszy akapit- dużo zmian które zajmowały moje myśli i odciągały je od lektur. Ale nie jest źle- przeczytałam pięć nowych historii, chociaż gdyby nie były one "od kogoś", to pewnie byłaby to jedna lub dwie pozycje.

 Książki:




  1.  Joanne MacGregor- "Jej wysokość P"
  2. Huntley Fitzpatrick- "Moje życie obok"- przyjemna powieść dla młodzieży, myślałam jednak że bardziej się w nią zaangażuję.
  3. Kasie West- "Dziewczyna, która wybrała swój los"
  4. Louisa Reid- "Miłość za wszelką cenę"- jest to bardzo dobra książka o podłożu psychologicznym, jednak ten gatunek chyba nie będzie moim ulubionym :)
  5. J.A.Redmerski- "Drugie życie Izabel"- gorsza od swojej poprzedniczki część, bardziej rzuciły mi się w oczy wulgaryzmy i mordercze zapędy bohaterów, chociaż dalej mam ochotę na kontynuację.
O reszcie książek niebawem coś powinno się pojawić :)

Filmy:

  • SWATAMY SWOICH SZEFÓW- Zdecydowałam się obejrzeć ten film ze względu na rolę Zoey Deutsch, której fanką od niedawna jestem i w sumie to ona jest największym atutem tej produkcji. Sama fabuła skupia się na dążeniach dwójki zapracowanych ludzi, by zeswatać swoich szefów, co w perspektywie da im więcej czasu wolnego. Lekki, prosty i niezobowiązujący, ale wydaje mi się że gdyby główną rolę dostał ktoś inny, a nie Zoey- to byłabym mocno znudzona.
  • SIERRA BURGESS JEST PRZEGRYWEM- Trochę zachęcił mnie zwiastun, trochę Noah Centineo którego ostatnio bardzo polubiłam, ale faktem jest że film jest bardzo fajny i miło spędziłam przy nim czas. Super wybór dla osób nieśmiałych, wszystkich słoneczników i ludzi z obniżonym poczuciem własnej wartości- odnajdziecie wśród bohaterów cząstkę siebie, zobaczycie :)
  • GDZIE JEST DORY- Osoba która nigdy nie oglądała Nemo, włączyła sobie drugą część. Tak to ja. Przyjemna animacja, momentami nawet zabawna oraz wzruszająca i pewnie kiedyś tam zobaczę tą pierwszą odsłonę, ale na razie mnie do niej nie ciągnie.
  • WICHER, WICHER 2- Dawno już miałam na oku te filmy, aż nagle poczułam ochotę na coś familijnego i tak oto się poznaliśmy. Piękna muzyka, ładne kadry i niesamowite uczucie wolności i radości płynące z filmów to trzy rzeczy za które je lubię. Naprawdę fajne kino dla młodzieży i ich rodziców, a może nawet i dzieci- pięknie ukazana miłość do zwierząt i walka o własne przekonania.
  • CZERWIEŃ RUBINU, BŁĘKIT SZAFIRU, ZIELEŃ SZMARAGDU- Chyba jestem w bardzo nielicznej grupie ludzi którzy lubią te filmy. Nie są może odwzorowaniem książek, ale ja nigdy wielką fanką serii nie byłam, więc jakoś nie razi mnie to po oczach. Myślałam że widziałam trzecią część, ale trochę się zaskoczyłam bo wychodzi na to że nawet drugiej nie obejrzałam do końca. Zrobiłam maraton i z pełnym przekonaniem mówię że bardzo lubię te filmy, na aktorów aż miło patrzeć pod kątem wizualnym i jakoś tak czuję się do nich emocjonalnie przywiązana :)
  • KAMERDYNER- Piękne ujęcia, wszystkie role kobiece na wielki plus, ale nie potrafiłam się w niego odpowiednio zaangażować.


Seriale:
Chyba już gdzieś tutaj o tym wspominałam, ale zawsze gdy czeka mnie w życiu jakieś stresujące wydarzenie to nagle zostaję wciągnięta przez seriale i potrafię oglądać odcinek za odcinkiem. Dlatego we wrześniu przełamałam moją złą passę i skończyłam trzeci, cały czwarty, cały piąty i kilka odcinków szóstego sezonu Przyjaciół. Nie jestem pewna jak tyle czasu mogłam żyć pod kamieniem jeśli chodzi o tę zwariowaną paczkę, ale tak było! Teraz jednak uwielbiam ich całym sercem i przysięgam- na tę chwilę jest to mój ulubiony serial na całym świecie. Zdążyłam też wykupić sobie miesiąc na Netflixie, to było w zasadzie jeszcze w sierpniu, ale przez wrzesień korzystałam i nadrabiałam. Dalej twierdzę że pod kątem filmów dużo mi w nim brakuje, ale dla oglądania seriali sprawdza się perfekcyjnie!

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 12,9 cm za mną, a do końca pozostało 38,9 cm
Wyzwanie biblioteczne 2018- "Miłość za wszelką cenę" pochodziła z biblioteki.

Inne:
Podsumowanie sierpnia

Zapowiedzi:
Październik to dla mnie nowy Małecki, czyli "Nikt nie idzie" oraz wyczekiwana przeze mnie premiera "Więcej niż my".

Plany:
Nie wiem jak będzie wyglądać moja organizacja czasu w roku akademickim (i czy w ogóle będzie), więc na każdy miesiąc przewiduję sobie jeden tytuł do poznania, a reszta wyniknie w trakcie. I na październik wybrałam sobie "Fight Club", książkę która męczyła mnie już dawno, pojawiła się w "Lecie koloru wiśni" oraz "Do wszystkich chłopców, których kochałam", i którą wreszcie sobie kupiłam, także nie mogę się doczekać lektury!

W tym miesiącu na blogu pojawią się zaległe opinie, kwartalny stos książkowy oraz Wymiana Książkowa Przeczytaj i Podaj Dalej- praktycznie każdy post mam już ukończony, więc chociaż tyle roboty sobie odjęłam i będę się mogła skupić na celu "jak przeżyć pierwszy studencki miesiąc".
Co ciekawego planujecie na październik?

12 komentarzy :

  1. Ja też miałam we wrześniu kryzys czytelniczy. Przeczytałam tylko 7 i pół książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 7 i pół książki to i tak bardzo ładnie :) Na moje 5 książek zresztą też nie mam co narzekać ;)

      Usuń
  2. Nie mów, moim zdaniem bardzo dobry wynik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilość jest bardzo fajna, jednakże muszę troszkę urozmaicić gatunkowo moją czytelniczą listę ;)

      Usuń
  3. Zdecydowanie lepszy nijaki miesiąc niż trudny! :) Zaczytanego października!

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak dużo przeczytałaś! Doskonale rozumiem Twoją obawę przed zmianami, ale będzie dobrze! Trzymam mocno za Ciebie kciuki :)
    Ojej, uwielbiam Wicher i Wicher 2 <3 Nie tak dawno oglądaliśmy z narzeczonym i obydwoje jesteśmy oczarowani, choć bardziej podobała nam się pierwsza część :)
    Też lubię filmy z tylogii czasu i uważam że bohaterowie są świetnie dobrani. Ale nie wiedziałam że jest też Zieleń Szmragdu. Aaaa! Lecę nadrobić. Pewnie wszystkie części, bo tamte oglądałam daaawno, pewnie z 5 lat temu :)
    PS. Będziesz na Targach Książki w Krakowie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Ja lubię obie części i nawet pojawiła się trzecia, ale obejrzałam jedynie kilkanaście minut i wyłączyłam- za dużo Wichra na raz D
      Tak! Planuję być, tym bardziej że aktualnie mieszkam niedaleko :) W czwartek raczej nie, może w piątek po zajęciach i sobota-niedziela :)

      Usuń
  5. Drugie życie Izabel czytałam i była super ❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie trudno powiedzieć ile przeczytałam książek , bo jak mnie dopadnie wirus czytelniczy , to trudno mi się oderwać :))
    Zmiany zawsze wprowadzają troszkę niepokoju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko znajdujesz książki, od których ciężko się oderwać to mogę jedynie zazdrościć!

      Usuń