Chyłka i Zordon, odcinek drugi subiektywnej opinii o mojej miłości do tej pary

Udostępnij ten post

Seria z Chyłką należy do ścisłego grona moich ulubieńców i jak pokazało doświadczenie znajdę na nią czas nawet w gorącym okresie nauki. W zeszłym roku popełniłam kilka słów na temat tomów      2-5, a z okazji przeczytania przeze mnie "Kontratypu" postanowiłam napisać moje uaktualnienie dotyczące tej serii, na podstawie części numer sześć, siedem i osiem (o matulu, to już naprawdę 8 tom!).

Czym innym jest czytać kompletną serię, albo posiadającą przynajmniej kilka tomów, a co innego być z nią w miarę na bieżąco i chwytać nowe informacje zazwyczaj wiosną i jesienią. Jakoś tak się przyjęło że co roku mogę spodziewać się dwóch nowych książek dotyczących jednej z moich ulubionych par w literaturze i dzieje się to właśnie na wiosnę i jesień. W zeszłym roku maratonowałam sobie to wszystko co miałam, teraz przeznaczam dwa dni z życia na lekturę i kolejne dwa na roztrząsanie tego co się wydarzyło. "Oskarżenie" i "Testament" wprowadziły mnie w stan euforii, "Kontratyp" jest małym słowem "niestety". Bo niestety coś mi nie do końca zagrało.

Wystarczająco pokręciłam tutaj wszystko, więc zaczynam jeszcze raz, od początku.
"Oskarżenie" przeczytałam jeszcze końcówką roku 2017. Wtedy doczytałam "Inwigilację" i zatęskniłam za bohaterami, a tom szósty mnie po prostu zmiótł. Wystawiłam mu wtedy 10 na 10 gwiazdek i dodałam serduszko sygnalizujące ulubioną powieść. Nie wiem czy teraz byłabym równie hojna, ale pewne jest że był to bardzo dobry tom i niesamowicie mnie pochłonął. Tak samo rzecz miała się z "Testamentem"- kupiłam ją po wizycie u dentysty (po leczeniu kanałowym, ale to tylko brzmi strasznie, w rzeczywistości boli tylko lekkość portfela po zabiegu) i zaczęłam czytać jak tylko dotarłam na peron i czekałam na pociąg do domu. Byłam głodna, zmęczona i przemoknięta (bo deszcz pojawia się zawsze jak wyciągnę parasolkę z torebki po kilkudniowym taszczeniu jej ze sobą), a Chyłka doskonale poprawiła mi humor. I to właśnie jest ogromna zaleta serii- mogę czekać miesiącami na nowy tom, a wystarczy pierwsze zdanie żebym poczuła się jak w domu. I z tego co wiem nie tylko mi towarzyszą takie odczucia- to coś naprawdę wspaniałego!

"Kontratyp" kupiłam kilka dni temu na KTK i w sumie zabrałam się za nią jeszcze tego samego wieczora. Wcześniej podchwyciłam kilka opinii, które mniej więcej dotyczyły wersji że tym razem autor przedobrzył i tego faktu dotyczy wcześniejsze słowo "niestety"- bo niestety muszę się z tym zgodzić. Zazwyczaj bardzo lekko traktowałam wyolbrzymione problemy i sytuacje z którymi zmagali się bohaterowie. Nie mówię że tak nie jest, ale ilość przykrych rzeczy jakie dotykają pakiet głównych bohaterów, przez całe życie nie dotknie przeciętnego człowieka, nawet w liczbie pojedynczej- wyciągniętego z książki problemu. W "Kontratypie" Chyłka jawiła mi się jako niezniszczalna jednostka, nawet w zetknięciu z pewnymi siłami (nie chcę spoilerować!), a najśmieszniejsze było to że koniec końców ja i tak byłam pewna tego, że jakoś z tych tarapatów wybrnie. Do tego przyzwyczaił mnie autor i w sumie gdyby mojej ulubionej bohaterce stało się coś nieodwracalnego byłabym zrozpaczona, ale również zaskoczona o wiele bardziej niż jakimkolwiek z licznych tradycyjnych zakończeń. Wiem że dopóki seria będzie kontynuowana, Chyłka napotka masę przeszkód i zawsze z nich wybrnie, nieważne jak irracjonalne by one były.

W "Kontratypie" autor poruszył wątek himalaizmu i szczerze powiedziawszy zainteresował mnie tym tematem i będę chciała kiedyś poszukać jakiejś ciekawej lektury dotyczącej tego tematu. I cieszę się że Pan Remigiusz dalej ma masę nowych pomysłów, życzę mu jak najlepiej bo jestem z grupy osób które zawsze będą czytały Chyłkę, niezależnie od tego jakie dosięgną ją problemy. Tym razem jednak pozostałam bez książkowego kaca, bez zniszczeń w sercu i nawet to zakończenie jakoś specjalnie mnie nie zaskoczyło. Dwa poprzednie tomy podobały mi się o wiele bardziej i liczę na to, że kolejny powróci na znane mi tory. A jak wszystko dobrze pójdzie to za rok o tej porze będziemy świętowali okrągłą, dziesiątą już powieść z tej serii co jest wręcz niewiarygodne! Wydaje mi się że pierwszy tom czytałam tak niedawno, a jednocześnie że Chyłkę i Zordona znam od zawsze.

"Kontratyp" mi się podobał, bez dwóch zdań. Jednakże tym razem zostałam trochę rozśmieszona tematem przewodnim, a w zasadzie jego wykonaniem. Z drugiej strony uwielbiam słowne potyczki głównej pary, teraz już w znaczeniu power couple i z niecierpliwością (jak zawsze) czekam na więcej. Te dialogi silnie na mnie działają i łamią moje serce, a potem je sklejają i uśmiecham się do tych zadrukowanych stron jak głupia. To jest bezsprzecznie jedna z moich ulubionych serii w ogóle.

Pozwolę sobie jeszcze wtrącić i utrwalić dla starszej wersji mnie kilka spostrzeżeń na temat rychłego serialu, a w zasadzie odczuć na temat aktorów i zaaranżowanych miejsc. Otóż- jestem na tak. Czuję ogromne podekscytowanie, jak na razie wszystko pasuje mi wręcz perfekcyjnie. Pani Magda Cielecka jest wręcz moją idealną wersją Chyłki pod względem wyglądu, a grę ocenię oczywiście po chociażby jednym odcinku. Filip Pławiak nie do końca jawi mi się jeszcze jako Zordon, bo ten w mojej wyobraźni miał aparycję kogoś typu Remigiusz Mróz, ale jest dobrze. Nie spodziewałam się go, znam aktora jedynie z Listów do M. (które uwielbiam!), jednakże sądzę że wybór jest super. Wszystkie te pomieszczenia, nora-obora i gabinet Kormaka- dalej na plus! Sam aktor grający Kormaka mnie zaskoczył, ale to chyba dlatego że mimo wskazówek autora inaczej go sobie wyobraziłam. Jak dotąd wszystko mi się podoba i bardzo się boję żeby tego nie zepsuli; pozostaję dobrej myśli wszak sam autor sprawuje pieczę na projektem :)

16 komentarzy :

  1. Nie znam jeszcze twórczości autora. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam tytuł postu i od razu zachciałam przeczytać ten post. :D
    Przede wszystkim dlatego, że sama kocham tych bohaterów i ich sarkazm. Nie czytałam najnowszego tomu i szczerze to nie mam ochoty, jakoś z każdym tomem traciłam to podekscytowanie i coraz mnie mi się fabuły podobały. :(
    A co do M. Cieleckiej to nie cierpię tej aktorki, więc serial też już skreśliłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi <3
      Ja tam zawsze będę czytać kolejne tomy, bo to jest silniejsze ode mnie. A co do serialu- ustawiłam sobie dwójkę głównych aktorów na tapetę i przebieram nogami z niecierpliwości <3 Szkoda że Pani Cielecka Cię nie przekonuje, ale nawet dla ulubionych bohaterów nie dasz się przekonać na chociaż jeden odcinek? :D

      Usuń
  3. Mroza czytałam jedynie Ekspozycję i w sumie... Nie była bardzo zła, ale też nie spodobała mi się na tyle, by sięgać po inne książki autora. W sumie chciałabym dać mu jeszcze kiedyś szansę, ale spod jego ręki wychodzi tyle książek rocznie, że w sumie nie wiadomo za co się zabrać i kiedy znaleźć na to czas xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, ilość przytłacza :D Aczkolwiek ja jestem wierna jedynie serii o Chyłce, "Behawiorysta" mnie nie zachwycił, a "Wotum nieufności" tak nudziło że nawet nie skończyłam :D

      Usuń
  4. Muszę w końcu sięgnąć po serię z Chyłką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie miałam się zabierać za Hashtag Mroza. Serię o Chyłce zaczęłam, ale jeszcze kilka tomów do końca :)
    POCZYTAJ ZE MNĄ

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyłka jest postacią, której nie da się nie lubić i faktycznie - Remigiusz Mróz zaczyna każdą historię tak, że nawet po dłuższej rozłące od razu można przywitać się z nią, jak z dobrą przyjaciółką. :) Podobnie jest zresztą z Zordonem i cóż... mamy nadzieję, że za rok będziemy świętować 10 tom. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie że jesteście! Jestem przekonana że dziesiąty tom będzie, a teraz z niecierpliwością czekam na dziewiąty :)

      Usuń
  7. Muszę w końcu poznać tą serię.... może wyrobię się jeszcze przed serialem?!

    OdpowiedzUsuń
  8. Good day! I just want to give an enormous thumbs up for the good information you have here on this post. I will probably be coming again to your weblog for extra soon. online gambling

    OdpowiedzUsuń