Jenny Han- "Do wszystkich chłopców, których kochałam"


Oryginalny tytuł: To All The Boys I've Loved Before
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: OLE
Seria: O chłopcach #1
Ocena: 8/10

  Czasem mam pewność że dana książka nie jest mi pisana, nawet jeśli mam ją już na półce. Nachodzi mnie myśl że fabuła mnie nie interesuje, a i wiek głównych bohaterów również mocno odbiega od mojego własnego, przez co obawiam się rozczarowania. Ale nagle pojawia się zwiastun ekranizacji tejże książki i cała moja pewność ulatuje hen daleko. Tak było właśnie w przypadku "Do wszystkich chłopców, których kochałam"- kiedyś postawiłam ją na półce i czas leciał, a ona stała tam sobie i stała nieczytana. I im dłużej ją miałam, tym większe było moje przekonanie że mój gust się zmienił i nie mam na nią już ochoty, tym bardziej że po drodze przeczytałam małego koszmarka od tej Pani pod nazwą "Tego lata stałam się piękna". I na nic były słowa recenzentów, że seria o Larze Jean (która serią jest jedynie za granicą, bo u nas pojawił się tylko pierwszy tom, choć z tego co wiem już niedługo ukazuje się wznowienie) jest o niebo lepsza od tej letniej, ja po prostu swoje wiedziałam. Ale w międzyczasie pojawił się zwiastun produkcji Netflixa i stało się- zapałałam do niego tak wielką sympatią, że moim planem na lipiec została wersja książkowa. I to była naprawdę dobra decyzja.

  Lara Jean w pudełku na kapelusze przechowuje listy miłosne, jednak nie te które dostała od swoich wielbicieli, a te które sama do nich napisała chcąc pozbyć się zauroczenia nimi. Nigdy ich nie wysłała, jednak w pewnym momencie listy znikają i pokazują się w skrzynkach pocztowych jej "byłych" chłopaków. Jeden trafia do geja (którego swoją drogą bardzo polubiłam!), drugi do kolegi z obozu, trzeci do chłopaka który się przeprowadził, czwarty do byłego faceta największego wroga Lary Jean, a piąty do miłości życia jej siostry. To wygląda naprawdę nieciekawie, dlatego nasza bohaterka postanawia udawać związek z jednym z dawnych obiektów jej westchnień, żeby cała reszta kandydatów pozbyła się wrażenia, że ta coś co nich jeszcze czuje.

  Ogólnie to gdybym wiedziała że w tej książce pojawi się motyw udawanego związku, sięgnęłabym po nią znacznie szybciej bo uwielbiam ten zabieg! Pojawił się on choćby w "Chłopaku na zastępstwo" którego darzę miłością bezgraniczną i zawsze chętnie sięgam po takie tytuły. Petera bardzo polubiłam i jestem ciekawa jak rozwiąże się sprawa jego relacji z Larą Jean, a to wszystko dostanę już w kolejnym tomie. Josh troszkę mi przeszkadzał swoją idealnością, chociaż jest to ten typ chłopaka na którego zwróciłabym uwagę w życiu realnym, więc mimo wszystko zostawiłam dla niego jakiś zalążek sympatii. Nie pojawia się on jednak tak często jak podejrzewałam i myślę że to sprawiło że nie znienawidziłam jego postaci po kilku pierwszych rozdziałach.

  Ogromnie ważny jest tutaj wątek rodziny i poświęcenia dla niej. Każda z sióstr jest w stanie zrobić dla siebie wszystko, nawet poświęcić własne szczęście dla tej drugiej, jak to zrobiła Lara Jean. Gdy poznałam Margot uznałam że to chyba ona będzie tą z którą najbardziej się utożsamię. Przez chwilę czułam większą więź z tą najstarszą, odpowiedzialną i rozsądną, niż z roztrzepanym promyczkiem słońca o imieniu Lara Jean. Im lepiej jednak je poznawałam, tym wyraźniej widziałam w Margot dziewczynę której nikt nie prosił o opiekę, a która sama się zaoferowała i zrobiła z siebie męczennicę. Jestem w stanie zrozumieć jej motywację, jednak mimo wszystko to Lara Jean strona po stronie zyskiwała sobie moją sympatię, a na końcu zaczęłam tęsknić do drugiego tomu którego jeszcze nie ma, ale który ma niedługo się pojawić na polskim rynku wydawniczym.

  Po kiepskiej "Tego lata stałam się piękna" Jenny Han zaskoczyła mnie bardzo lekką, niezobowiązującą, ale przyjemną w czytaniu "Do wszystkich chłopców, których kochałam" i cieszę się że dałam jej szansę. Gdybym nie posiadała tej książki na półce, to pewnie obejrzałabym jedynie film, co i tak uczynię gdy tylko się pojawi. Powieść świetnie kreuje wizerunek kochającej się rodziny i mniej skupia się na tych tytułowych chłopcach, których kochała Lara Jean, bo mimo wszystko z jednym się zaprzyjaźnia, jeden jest wspomniany kilka razy i nic więcej, a trzeci podobno ma się pojawić w drugim tomie. Cała akcja romantyczna opiera się praktycznie na Larze Jean, Peterze i Joshu co jednak nie jest do końca takim trójkątem miłosnym, bo uczucia głównej bohaterki od pewnego momentu skierowane są tylko na jednego z nich. Czytało się naprawdę szybko, nie mogłam się wręcz oderwać i korciło mnie poznać zakończenie, a kiedy wreszcie to zrobiłam, to chciałam czytać dalej. Także jeśli szukacie wciągającej i fajnej książki dla młodzieży (z dopuszczalną ilością nastoletnich dramatów), to z mojej strony śmiało polecam "Do wszystkich chłopców, których kochałam".

Inne książki autorki na blogu:
Czytaj dalej

Martyna Senator- "Z otchłani"



  Oryginalny tytuł: Z otchłani
Rok polskiego wydania: 2018
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Seria: Z popiołów #2
Ocena: 8/10

  Panią Martynę Senator poznałam rok temu, gdy spontanicznie sięgnęłam po "Zanim zgasną gwiazdy". Był wtedy chyba jakiś maraton czytelniczy, a książka nie miała wielu stron więc uznałam że nadaje się idealnie. Nie byłam jednak przygotowana na to, że przeczytam ją w kilka godzin i będę nią tak oczarowana. W momencie kiedy pisałam o tamtej powieści, była ona mało znana tak samo zresztą jak autorka- nad czym ubolewałam. A dzisiaj Pani Martyna jest wydawana pod szyldem jednego z popularniejszych wydawnictw i cieszę się że jej książki nareszcie zostały zauważone i zyskały wierne grono odbiorców.

  "Z otchłani" to drugi tom serii NA, jednak spokojnie możecie czytać je w dowolnej kolejności. Ja tak zrobiłam, bo akurat ten tom dostępny był w bibliotece- książki łączą się tylko okazjonalnymi wtrąceniami poprzednich bohaterów, a każda z nich opowiada własną historię. W tym przypadku poznajemy Kaśkę i Szymona- spotykają się oni na zaimprowizowanej randce z Tindera, ale dziewczyna bardzo szybko odtrąca chłopaka. Jednak pewien artykuł sprawia że musi ponownie nawiązać z nim kontakt...i od tego momentu jakoś to się toczy.

  Książki NA w założeniu mają być przyjemne, ale fajnie jakby poruszały jakiś trudniejszy temat- myślę że nie jest problemem napisać taką powieść, jednak napisać coś co szczerze zaciekawi czytelnika i wyrwie go na kilka godzin z swojej codzienności jest już swego rodzaju wyczynem. Ja tak się czułam podczas lektury "Z otchłani". W weekend uznałam że w sumie to bym to przeczytała i bardzo szybko się wciągnęłam, wręcz ciężko było mnie oderwać. Nie jest to nic odkrywczego, ale jest przedstawione w bardzo przystępny i lekki sposób, tym bardziej że bardzo łatwo polubić bohaterów.

  Kaśka i Szymon są w wieku zbliżonym do mojego, co jest kolejnym powodem żeby bardziej utożsamiać się z nimi i z ich problemami- wszak wiele z nich dotyka także i mnie. Akcja dzieje się w Krakowie i to też zaliczam do pozytywów, ponieważ od dawna uwielbiam to polskie miasto a od października się tam przeprowadzam. Myślę że to bardzo miło czytać o miejscach które się zna, nawet jeśli ta znajomość jest raczej skromna. Pani Martyna ukończyła informatykę i ekonometrię, a bohaterka jej książki też w jakiś sposób jest związana z tymi dziedzinami. Dzięki temu czytając, miałam wrażenie że w jakiś sposób poznaję także autorkę serii i mając do porównania dwie jej książki, stwierdzam że jest to powtarzający się zabieg. Dlatego też podejrzewam że "Z popiołów" oraz najnowsze "Z nicości" odkryją kolejną rzecz, która będzie charakteryzować również Panią Senator.

  "Z otchłani" to bardzo dobra powieść NA z rodzimego podwórka, nie jest przedramatyzowana ani zbyt ckliwa a czyta się ją niesamowicie szybko, mimo iż nie doświadczymy tutaj pędzącej akcji. Z pewnością będę kontynuować przygodę z autorką, a jej książki będę polecać jako idealne na odstresowanie się po ciężkim dniu.

Inne książki autorki na blogu:
Czytaj dalej

Marie Lu- "Malfetto. Drużyna Róży"


Oryginalny tytuł: The Rose Society
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Seria: Malfetto #2
Ocena: 6/10

  Odczuwam ogromną satysfakcję, że nareszcie udało mi się dokończyć drugi tom serii Mafletto. Czytałam go z przerwami przez dwa miesiące i to naprawdę świetne uczucie gdy przekręcasz ostatnią stronę i możesz powiedzieć "tak, przeczytałam". Nie jest to spowodowane faktem że powieść była zła, ja chyba po prostu wyrosłam już z takich rzeczy i czuję się zmęczona negatywnymi emocjami wypływającymi z tej historii. Ale po kolei. O czym jest ta książka?

  Adelina zrywa więź łączącą ją z Bractwem Sztyletu i wraz z siostrą rusza na poszukiwanie innych Mrocznych Piętn gotowych dołączyć do rewolucji mającej na celu zniszczenie Inkwizycji i objęcie tronu. Adelina, Violetta, Magiano i Sergio tworzą Drużynę Róży, szybko okazuje się jednak że ich dawni przyjaciele mają teraz inne plany i chcą pokrzyżować im szyki. Na domiar złego pewna osoba przywraca z Zaświatów Enzo- księcia Kenettry i pierwszą miłość Adeliny. Czy Mrok zdoła ogarnąć dziewczynę czy może jednak uda jej się wypłynąć spod jego szponów?

  Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką Marie Lu był "Rebeliant", a po nim było "Malfetto. Mroczne piętno". Obie te książki bardzo mi się podobały, jednak pierwszą z nich czytałam cztery, a kolejną dwa lata temu. Od tego czasu dorosłam i niektóre powieści nie sprawiają mi takiej frajdy jak kiedyś. Myślę że jest to normalna kolej rzeczy i rozumiem to, a z drugiej strony jest mi smutno że drugi tom serii Malfetto nie ujął mnie tak bardzo jak jego poprzedniczka.

  Zaczęłam lekturę z podekscytowaniem, a jednocześnie obawą czy będę coś pamiętać po dwuletniej przerwie od serii. Zazwyczaj nie miałam problemów z odnalezieniem się w fabule, a jak czegoś nie wiedziałam to zerkałam do poprzedniej części i luki w wiedzy uzupełniałam. Podoba mi się że autorka dalej brnie w mrok ogarniający Adelinę i raczej nie pozwala jej na dobre dla społeczeństwa działania. Wykreowała ona postać której naprawdę ciężko kibicować, bo jej jedynym życiowym celem jest zemsta i dążenie do władzy. Spędzenie z taką lekturą tyle czasu zaowocowało tym, że sama zaczęłam być przygnębiona, dlatego odetchnęłam z ulgą mogąc przekręcić ostatnią stronę i zostawić tę opowieść za sobą.

  Myślałam że powrót Enzo będzie dla mnie powodem do radości i w sumie mogłoby tak być, gdyby nie fakt że autorka wprowadziła nowego bohatera- Magiano. Bardzo polubiłam tego chłopaka i jego relację z Adeliną, miałam wrażenie że on odrywa ją od robienia mało godnych rzeczy i przez to staje się ona lepszą wersją siebie. Violetta dalej była mi obojętna, tak samo zresztą jak Raffaele. Cała ta książka jest fajna fabularnie, ale mimo wszystko brakowało mi takiej ekscytacji z czytania. Śledziłam na bieżąco wydarzenia, ale w żaden sposób one na mnie nie oddziaływały. Myślę że po prostu takie historie nie mieszczą się w moim przedziale wiekowym, a szkoda bo naprawdę przykro mi to pisać przez wzgląd na to jak bardzo podobały mi się inne książki Marie Lu. Czy sięgnę po zamknięcie historii? Raczej nie. Interesuje mnie w zasadzie tylko postać Magiano, a to wydaje się być słabym powodem by sięgać po "Północną gwiazdę".


Inne książki autorki na blogu:
Czytaj dalej

KWARTALNY STOS KSIĄŻKOWY \\ KWIECIEŃ-CZERWIEC 2018

Nie sądziłam że to już tyle czasu minęło od ostatniego postu ze stosem moich nowych książek, ale było to w marcu i zgodnie z planem dziś nadszedł czas na pokazanie najnowszych nabytków. Jest coś zagadkowego w tym jak chętnie ogląda się książki u innych ludzi, ale sama lubię to robić i teraz mam zamiar pocieszyć trochę Wasze oczy ;)




  1. "Zabić Sarai"- J.A.Redmerski (najnowsza książka jednej z moich ulubionych autorek, nie mogło jej tutaj zabraknąć! Egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa NieZwykłe)
  2. "Miłość i inne zadania na dziś"- Kasie West (kolejny egzemplarz recenzencki, tym razem od Wydawnictwa Feeria Young i następnej ulubionej autorki)
  3. "Zła krew"- Sally Green (efekt Wymiany Przeczytaj i Podaj Dalej, naczytałam się o niej sporo dobrego)
  4. "Dzika krew"- Sally Green ( jak wyżej)
  5. "Prawdziwa krew"- Sally Green (jak wyżej)
  6. "Flat -Out Matt- Jessica Park (tak bardzo spodobało mi się "To skomplikowane.Julie", że po prostu musiałam zamówić sobie tę historię po angielsku, z punktu widzenia Matta. Powoli ją czytam i jestem zachwycona!)
  7. "Flat-Out Celeste (no bo jak zamówiłam "Flat-Out Matt, to chciałam też książkę o Celeste ;))
  8. "Gdzie indziej"- Gabrielle Zevin (kupiona u Katherine)
  9. "Sprawy do zapomnienia"- Courtney C. Stevens (również zakup u Kasi)
  10. "Dziewczyna i chłopak, wszystko na opak"- Wendelin Van Draueen (film należy do ścisłego grona moich ulubieńców i książki w sumie nie zamierzałam czytać, ale nadarzyła się okazja do wymiany to skorzystałam :))
  11. "Spętani przeznaczeniem"- Veronica Roth (egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Jaguar)
  12. "Szczęście w miłości"- Kasie West (była to jedyna książka autorki, której brakowało w mojej kolekcji i skutkiem wymiany już ją zdobyłam)
  13. "Wszyscy się czegoś bali"- Ewa Lando ( biedronkowy zakup za 5 zł, na który zdecydowałam się tak szybko jak odłożyłam go na półkę, ale brzmi ciekawie a z reportażem nie miałam nigdy do czynienia)
  14. "Zdrajca tronu"- Alwyn Hamilton (instagramowy zakup, bardzo chcę kontynuować tę serię)
  15. "Zabójczyni"- Sarah.J. Maas (jak wyżej, czytałam kiedyś dwie nowelki ale to było zanim poznałam "Szklany tron" i chcę je sobie odświeżyć)
  16. "Dziewczyna z drużyny"- Miranda Kennealy (wróżę lekkie czytadło, ale swego czasu mocno chciałam ją poznać)
  17. "Prawo przyciągania"-Simone Elkeles (uwielbiam inną książkę tej autorki i skutkiem wymiany zaopatrzyłam się w nową)

17 książek to sporo, wiem o tym. Ale dalej dzielnie walczę żeby kupować i dostawać ich mniej, bo moje miejsce na półkach powoli się kończy, o czym świadczy wyprzedaż na moim instagramie ;) Czytaliście coś i polecacie albo odradzacie? Koniecznie napiszcie mi w komentarzach czy Wy też gromadzicie takie stosy i ile książek liczą :)
Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca- czerwiec 2018 + losowanie par wymiankowych

Nie wiem co mogę napisać o tym czerwcu. Mam wrażenie że dużo rzeczy działo się nie w minionym miesiącu, a jeszcze wcześniej; wyjątkowo nie przeleciał mi on przez palce i w sumie bardzo mnie to cieszy. Ten mój miesiąc składał się z pracy w dni robocze i niedzielnego leniuchowania. Z odwiedzin miłych i zakręconych Panów kurierów oraz jedzenia pysznych owoców. Z pieczenia ciast i ciasteczek oraz biegania. Z podróży samochodem i podróży pociągiem. Z czytania na świeżym powietrzu i podczytywania w pracy. Z jedzenia pizzy w restauracji i kolejnych wizyt u dentystów. Udało mi się doświadczyć bliskiego spotkania z policją oraz zaspać do pracy, co nie zdarzyło mi się odkąd tam jestem. Zbierałam owoce i zbierałam kwiaty, a przed chwilą uświadomiłam sobie, że zeszłoroczne podsumowanie czerwca wyglądało bardzo podobnie-składało się z małych i cennych chwil. Lubię to.

Czytałam książki lepsze i gorsze, a w pewnym momencie zaniedbałam zarówno bloga jak i Instagrama. Dużo rzeczy skumulowało mi się naraz i chyba po prostu nie miałam serca wrzucać tutaj byle czego. Rozpoczęłam i zakończyłam zapisy do Wakacyjnej Wymiany Książkowej, a pary rozlosuję pod koniec tego podsumowania więc zostańcie jeszcze trochę ;)

Książki:





















♥ Katie Cotugno- "99 dni lata"
♥ Martyna Senator- "Z otchłani"
♥ Marie Lu- "Malfetto. Drużyna Róży"
♥ Julia Quinn- "Tylko ta noc"
♥ Paullina Simons- "Jeździec miedziany"

Czerwiec zaczęłam kiepsko za sprawą "99 dni lata", która dość mocno mnie rozczarowała, ale zaraz po niej zaczęłam czytać "Jeźdźca miedzianego", którego poznawałam powoli przez cały miesiąc i który podobał mi się, jednak mam kilka zastrzeżeń- przede wszystkim za dużo zbyt ckliwych scen romantycznych, które po prostu mnie przytłoczyły. W dwa popołudnia skończyłam "Z otchłani" i dalej podtrzymuję moje zdanie z zeszłego roku- Pani Martyna pisze świetne powieści! Wreszcie pochłonęłam "Drużynę Róży" z którą męczyłam się jakoś od kwietnia i wszystko byłoby fajnie, gdyby nie przedział wiekowy, który tutaj mocno rzucił mi się w oczy. Na koniec miesiąca przypada Julia Quinn i "Tylko ta noc"- zapomniałam już jak bardzo uwielbiam autorkę i tworzone przez nią opowieści <3

Filmy:
Na początku miesiąca przez przypadek znalazłam The Kissing Booth, a później dowiedziałam się że za niedługo tę samą historię w wersji książkowej wyda pewne polskie wydawnictwo. Ogólnie film nie był zły, ale poleciłabym go raczej młodszej wersji mnie bo pod koniec już zaczął mnie nudzić. Widziałam jeszcze ponownie Grease 2, jeden z moich ulubionych filmów i dalej serdecznie Wam go polecam! Dwa dni temu skusiłam się jeszcze na film Millerowie, dość długo nie byłam do niego przekonana, ale warto! To naprawdę zabawna i nie żenująca komedia na luźny wieczór.


Seriale:
Sytuacja ma się tak: ostatnimi miesiącami wracam do punktu wyjścia i żaden serial nie potrafi utrzymać mnie przy sobie na długo. Myślałam że po prostu nie mam na nie ochoty, ale ona jest. Sęk w tym że bardzo szybko mija ;) Tym sposobem obejrzałam prawie cały pierwszy odcinek Alienisty (zapowiada się obiecująco) i pięć Przyjaciół (dacie wiarę że nigdy nie oglądałam tego sławnego serialu?). Mam nadzieję że sytuacja się odmieni za sprawą drugiego sezonu Anne with an e, który już w piątek!

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 13,2 cm książek przeczytałam w czerwcu, więc zostało mi jedynie 73,3 cm
Wyzwanie biblioteczne- "Z otchłani" oraz "Tylko ta noc" pochodziły z biblioteki.


Inne:
Podsumowanie miesiąca
Post specjalny z okazji pięciolecia bloga
Zapisy do Wakacyjnej Wymiany Książkowej

Zapowiedzi:
Nie ma w lipcu żadnej książki na którą czekałabym równie mocno jak na pewien film, który nosi tytuł Mamma Mia: Here We Go Again i którego premiera już tak blisko! Już nie mogę się doczekać, zresztą podobnie jak na drugi sezon Anne with an e <3


Plany:
Już dzisiaj startuje 7ReadUp w którym co roku biorę udział, więc i teraz nie mogłabym odpuścić. Na ten czas przeznaczyłam sobie "Wotum nieufności"oraz "Do wszystkich chłopców, których kochałam". Na resztę miesiąca natomiast mam przygotowany "Dygot" Jakuba Małeckiego, "Flat-Out Matt" którą chciałabym wreszcie dokończyć i może jeszcze ruszę coś z własnych półek.


W lipcu postaram się dodać te kilka zaległych opinii oraz kwartalny stos książkowy, w którym pokażę jak bardzo przegięłam z nabywaniem nowych książek, albo raczej z ich czytaniem. Mam nadzieję że mieliście fajny miesiąc, a lipiec przyniesie nam same dobre chwile!

---------------------------------------------------------------------
Nie przedłużając- oto pary wymiankowe. Maile roześlę najszybciej jak będę mogła. Pamiętajcie że prezenty wysyłamy do 31.07.2018r. - tutaj jeszcze raz przypominam zasady.



Czytaj dalej