[PREMIEROWO] Katie Cotugno- "99 dni lata"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: 99 days
Rok polskiego wydania: 06.06.2018r.
Wydawnictwo: Feeria Young
Ocena: 3/10

  Poznajcie Molly. Molly miała kiedyś chłopaka, nazywał się Patrick. Znali się od zawsze i właściwie od etapu przyjaciół płynnie przeszli do związku co też nikogo nie dziwiło. Byli w sobie mocno zakochani, jednak coraz częściej nie potrafili ze sobą rozmawiać. Po kolejnej kłótni Patrick zrywa z Molly, a chwilę później z rozpaczy dziewczyna ląduje w łóżku z Gabem, starszym bratem Patricka. Po fakcie jest jednak bardzo sobą zniesmaczona i już następnego poranka uważa że powinna wrócić do swojego związku, a jedna noc z Gabem była pomyłką. O tym fakcie wie tylko dwójka zainteresowanych oraz matka Molly, której dziewczyna zwierzyła się nie mogąc sobie poradzić z poczuciem winy. A co robi kochająca rodzicielka? Bez wiedzy i zgody córki pisze i publikuje książkę wywlekającą na światło dzienne tajemnicę Molly, co doprowadza do tego że nastolatka staje się publiczną zdzirą numer jeden (wybaczcie wyrażenie) i jest zmuszona uciec z rodzinnego miasteczka do szkoły z internatem. Po roku nauki wraca jednak na wakacje, przed nią 99 dni lata i konfrontacji z miejscowymi plotkami na swój temat.

  Chciałam znaleźć jakąś fajną, wartościową młodzieżówkę która nie raziłaby mnie po oczach infantylnością czy nieuzasadnionymi decyzjami bohaterów, jednak po lekturze "99 dni lata" czuję się zrozpaczona i chce mi się płakać. Jedyną rzeczą ratującą ten tytuł jest bardzo lekki styl autorki, przez co chociaż w minimalnym stopniu mogłam cieszyć się lekturą, która jednak i tak zajęła mi więcej czasu niż zazwyczaj. A na początku było nawet okej. Historia lekko mnie ciekawiła, interesowało mnie co takiego stało się w przeszłości i dlaczego rozwinęło się w takim kierunku, ponadto było mi trochę szkoda Molly i tego jak traktowano ją w jej rodzinnym miasteczku, chociaż uważałam to za lekko przesadzone zachowania. Ale potem nastąpił zwrot o 180 stopni i książka stała się potworkiem literackim.

  Raz zdarza Ci się pójść do łóżka z bratem swojego eks-chłopaka. Wtajemniczasz w to tylko matkę, a potem wracasz do swojego ukochanego. Rodzicielka jednak publikuje książkę- światowy bestseller, najciekawszą książkę ostatnich lat, która obnaża życie prywatne jej córki i sprawy które miały pozostać w ukryciu. I w taki sposób całe miasteczko (a zwłaszcza Patrick) dowiaduje się prawdy i wszystko się sypie. Już drugi raz przedstawiam tutaj te fakty, kilka razy układałam je sobie w głowie, ale dalej jednak nie potrafię uwierzyć jakie to jest głupie. Jaka ta Molly jest głupia. I wszystko było by mniej więcej w porządku, gdyby ta dziewczyna albo odpuściła, albo zdecydowała się na jedną opcję. Ale nie. Przez całą książkę jesteśmy świadkami jej wahania pod tytułem "Którego z braci Donnelly kocham bardziej?". Teoretycznie jest ona w związku z Gabem, ale potajemnie biega z Patrickiem, potajemnie się z nim całuje, a co więcej-podoba jej się to! Jest jednak też zadowolona z relacji łączącej ją z Gabem i nie widzi hipokryzji w swoim postępowaniu, ani tego że sytuacja się powtarza i nieuchronnie zmierza ku przepaści. Dodam też że jej eks-chłopak ma dziewczynę, z którą Molly się przyjaźni i notorycznie ją oszukuje. I jeszcze reakcje miasteczka- gdy na jaw wychodzi że Molly zdradziła Patricka z jego bratem, nagle CAŁE miasto zaczyna ją nienawidzić. Moje pytanie-dlaczego? Co ona zrobiła temu miastu że czuje się wykluczona? Najbliższe otoczenie jak najbardziej może używać wobec niej niecenzuralnych określeń, ale po co tak bardzo przesadzać i mieszać do tego ogół społeczeństwa? Większość ludzi zapomina o takich rzeczach już po kilku dniach, a niektórych w ogóle nie obchodzi kto z kim sypia, więc jeszcze raz pytam- po co tak wyolbrzymiać mały problem?

  Do żadnego z bohaterów nie zapałałam sympatią, ale antypatią też nie. Mimo iż są głupcami to jednak czuję wobec nich tylko chłodną obojętność. Nie wyróżniają się niczym szczególnym, poza Molly która cały czas zajada lukrecje i ogląda programy dokumentalne na Netflixie. Na plus mogę też zaliczyć zakończenie, które trochę mnie zaskoczyło i w sumie jest najlepszą opcją jaka mogła wydarzyć się tej książce. Katie Cotugno  pisze lekko i to też jest jakiś pozytyw całej tej historii, jednak cała reszta w moim odczuciu jest niewłaściwa. Bo ta historia jest szkodliwa. Jest to książka o nastolatkach i dla nastolatków, a pokazuje że matka działa na niekorzyść córki, zdrada jest w porządku dopóki nie wychodzi na jaw, a przyjaciół można traktować jak rzeczy. Nie znalazłam w niej żadnej wartości, żadnego morału, ani nic co klasyfikowałoby "99 dni lata" jako fajną książkę dla młodzieży. Niestety nie potrafię polecić jej nastolatkom, nawet jeśli wiem że ta część widowni jest na tyle mądra by wiedzieć, że te wcześniej wymienione rzeczy są nie w porządku i nie warto się nimi kierować w życiu. Jest tyle innych ciekawszych historii dla młodzieży, że na "99 dni lata" po prostu nie warto zwracać uwagi, choć pewnie część z Was i tak się na nią skusi za sprawą tej ciekawej okładki, ale jak zawsze-wybór pozostawiam Wam.


Za egzemplarz "99 dni lata" bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

22 komentarze :

  1. Akurat dzisiaj osłyszałam o tej książce na anglojęzycznym booktube'ie - w rankingu najgoszych książek. ;) Więc wygląda na to, że "99 dni lata" naprawdę jest słabe, ale chyba i tak nie sięgnęłabym po tę książkę ze względu na gatunek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest czerwiec a ludzie już tworzą rankingi najlepszych książek? O.o
      Dobrze że nie jestem jedyną osobą, która krytykuje tę książkę :)

      Usuń
  2. Mnie nawet okładka nie zachęci ;] czytałam już jakąś recenzje tej książki która z tego co pamiętam była w miarę pozytywną jednak zaufam tobie i w życiu po tego literackiego potworka nie siegne! :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Matka pisząca książkę o życiu córki, które ona opisała jej w tajemnicy? Dla mnie to już z samego opisu porąbane :D Zdziwiłabym się wręcz, gdyby to była dobra książka :D Tylko szkoda, że była aż tak zła....

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta ocena zgadza się z tym, co słyszałam o niej na zagranicznym booktubie, dlatego też nie zamierzam po nią sięgać. Dzięki za ostrzeżenie! :)

    Zapraszam na konkurs, w którym do wygrania egzemplarz książki pt. “Dom węży”!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż z ciekawości chyba obejrzę jakieś video z zagranicznego booktube'a na ten temat :) Dziękuję za zaproszenie!

      Usuń
  5. Tej książki nie miałam zamiaru czytać i na tym pozostaję. Bardzo nie lubię czytać takich książek, które nic do życia nie wnoszą, są nudne, irytujące... i zapominam o nich na drugi dzień. :)
    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na chwilę obecną też mam dość takich historii i zaczęłam czytać coś zgoła innego, co dawno za mną chodziło ;)

      Usuń
  6. Ojoj chyba mnie odrzuciłam od tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę się trzymać z daleka od tej książki - nie mam ochoty na spotkanie z głupiutką bohaterką książkową. :D Okładka też mi się nie podoba - ta ksiązka byłaby dla mnie kompletną stratą czasu. :/
    Pozdrawiam!
    https://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że dzisiaj nie kupiłam tej książki. Chociaż ma ładną okładkę, to jak widać treść niekoniecznie. Jesteś już drugą osobą, która tak słabo oceniła ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też spotykam się raczej z negatywnymi ocenami na jej temat, zwłaszcza jeśli chodzi o główną bohaterkę :/

      Usuń
  9. Nawet jakbyś polecała, to bym się nie skusiła :P A skoro nie polecasz, na pewno będę ją omijać szerokim łukiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja droga ta książka dość że jest głupia to totalnie odbiega od Twoich klimatów, więc omijaj :D

      Usuń
  10. Szkoda, że książka tak cię rozczarowała, ale z tego co piszesz, to wcale się nie dziwię czemu. Jak zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach, nawet nie czytałam opisu, więc nie wiedziałam, że będzie to trójkąt miłosny. Teraz jednak już nie chcę tak bardzo jej przeczytać jak na początku. Może kiedyś dam jej szansę, ale chyba raczej nie w najbliższym czasie :( Szczególnie, że aktualnie czytam "Jesteś moim światłem" Abbi Glines i tak bardzo się męczę, bo bohaterka też nie potrafi wybrać między dwoma "przystojniakami". Więc na razie podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tę nową serię Abbi Glines miałam na oku, chociaż "Jesteś moim światłem" to chyba drugi tom prawda? Myślałam że jestem w stanie obiektywnie patrzeć na trójkąty miłosne, ale nie w przypadku "99 dni lata" niestety :(

      Usuń
  11. Pierwsza myśl gdy zobaczyłam zdjęcie pomyślałam hm.. może być ciekawa, ale po przeczytaniu twojej recenzji stwierdzam teraz, że jednak pewnie nie sięgnę do niej.
    Zapraszam tez serdecznie do siebie :)
    https://bibliotekatajemnic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz- zawsze możesz dać jej szansę bo jedna opinia to nie wyrok, ja jednak naprawdę uważam ją za kiepski tytuł :(

      Usuń