[BOOK TOUR] Anna Dąbrowska- "Nauczyciel tańca"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Nauczyciel tańca
Rok polskiego wydania: 2018
Wydawnictwo: Lira
Ocena: 2/10


  Ostatnio coraz częściej daję szansę polskim autorom i czuję podekscytowanie na myśl o kolejnej historii która mogłaby mnie oczarować, albo z którą chociaż miło spędziłabym czas. "Nauczyciel tańca" miał taki być- romans z tańcem na pierwszym planie, podobno bardzo emocjonalny i porównywalny chociażby do filmu Step Up- co mogło pójść nie tak? Okazuje się że prawdziwe pytanie powinno brzmieć "Co mogło się tutaj udać?", bo dla mnie ta książka okazała się pierwszym prawdziwym rozczarowaniem książkowym 2018 roku i zastanawia mnie skąd zbiera tyle pochlebnych opinii.

  Dominik miał trudne dzieciństwo- rodziny zastępcze, próby samobójcze i domy poprawcze były wyznacznikami jego młodości, do czasu aż odkrył krump. Dowiedział się wtedy że za pomocą tego nietypowego tańca może wyrzucić z siebie negatywne emocje i poczuć się lepiej.
Dzieciństwo Kai było cudowne- miała kochających rodziców i młodszą siostrę, której aktualnie zastępuje matkę. Sara, mimo iż ma dwanaście lat przeżyła traumę która spowodowała jej blokadę i teraz dziewczynka nie potrafi wykrztusić z siebie ani słowa. Chce tańczyć krump, przez co Kaja zapisuje ją na prywatne lekcje do Dominika i wtedy między nią a mężczyzną zaczyna iskrzyć.

  Brzmi super prawda? Trudna miłość, poruszenie ciężkich tematów, wprowadzenie motywu śmierci i straty, a na obrzeżach gdzieś majaczy ten taniec. Ale co z tego, skoro całość wypada tragicznie.

  Największy problem tej książki to bohaterowie, z którymi na początku nawet się lubiłam, ale z każdą kolejną stroną utwierdzałam się w przekonaniu że zarówno Kaja jak i Dominik nie grzeszą inteligencją. On ma problemy z dotykiem, nie lubi gdy ktoś obcy nawet niechcący otrze się o jego ramię, jednak na PIERWSZYM spotkaniu z Kają dochodzi do: złapania jej za rękę, przytulenia jej i uderzenia o którym więcej powiem za chwilę. Wszystko to z jego inicjatywy. A potem wcale nie robi się lepiej- mężczyzna który przez prawie 30 lat nie cierpiał dotyku drugiej osoby, nagle tak po prostu zaczyna kleić się do Kai, co wydawało mi się mocnym uproszczeniem ich relacji. Sam fakt uderzenia polegał na tym, że kobieta bodajże chciała złapać go za ramię, no ale wiecie- ktoś tu jeszcze w tym momencie miał problemy z dotykiem, więc odwrócił się i ją uderzył. Niechcący. Ręką w rękę. Nie w twarz. Nie w brzuch. Chodziło o delikatne uderzenie dłoni o dłoń, a ten fakt został później bardzo przerysowany pod postacią wielkich i ciemnych siniaków oraz ciągłego wyrzucania sobie "no przecież ją uderzyłem". No ludzie.

  Ale to jeszcze nie koniec, nie nie. Kolejną rzeczą która mocno drażniła mnie w ich relacji, były kłótnie. Wierzcie mi- chyba nie ma w tej książce rozdziału, w którym ani razu nie pokłóciliby się główni bohaterowie. I gdyby to jeszcze chodziło o ważne sprawy, ale nie. Zazwyczaj po kilku stronach dialogu z kłótnią ja sama nie pamiętałam o co im poszło, a oni dalej ją ciągnęli. Były one błahe i nieważne i aż żałuję że nie mam przy sobie książki, by coś zacytować.

  Początek jeszcze był okej-czasem przymykałam oko na niektóre kwestie, no bo to jest w sumie literatura obyczajowa i może być schematyczna. Bardzo pomogło mi to, że książka była z Book Touru i byłam którąś z kolei czytelniczką, skutkiem czego mogłam poczytać wcześniejsze komentarze i odpisać na nie, często śmiejąc się z nich bardziej niż z dialogów. Albo na bieżąco zwracać uwagę na głupie czy nielogiczne sytuacje. Ale nawet te komentarze nie pomogły mi kiedy została mi jeszcze jakoś 1/4 książki i wręcz zmuszałam się do czytania. Zabierałam ją ze sobą wszędzie tam, gdzie podejrzewałam że czytanie będzie moim jedynym ratunkiem od nudy, gdzie nie będę miała telefonu czy internetu. A wszystko tylko po to by skończyć powieść Pani Dąbrowskiej, bo szkoda było mi jej porzucać, podczas gdy tyle czasu już jej poświęciłam.

  Styl autorki jest bardzo lekki i książkę pochłonęłabym raz dwa, gdyby nie to że niektóre sytuacje były nielogiczne, a bohaterowie działali mi na nerwy. Jak dla mnie ta powieść jest zbyt słodka, sceny erotyczne ckliwe i żenujące, a dialogi sztuczne i nieśmieszne. Taniec który miał być tak ważny, bardzo często gubił się, gdy na pierwszy plan wychodziły uczucia głównych bohaterów, dopiero pod koniec dostałam bardziej konkretną i obszerniejszą scenę z krumpem w roli głównej. Ja nawet nie czułam że to książka o tańcu. Skupiałam się tylko na tym jak nie wyrzucić bohaterów z tej historii.

  Jedynym plusem który nie ratuje tej książki, ale minimalnie podnosi jej wartość w moich oczach- jest fakt wykorzystania kilku (a dokładnie dwóch głównych) zagrań fabularnych, które mimo iż bardzo szybko przewidziałam, to jednak sam pomysł na nie mi się spodobał.

  Najbardziej boli mnie jednak fakt, że "Nauczyciel tańca" zbiera praktycznie same pozytywne opinie. Wystarczy je poczytać chociażby na lubimy czytać, znajdziecie tam słowa takie jak: zachwycająca, zaskakująca, wspaniała- a ja się pytam w którym miejscu? Dla mnie jest to bardzo słaba opowieść o dwójce ludzi, którzy nie potrafili się ze sobą dogadać i cały czas się kłócili. Owszem- porusza ważne tematy, ale robi to bardzo niestarannie, tak żeby sobie istniały i nic więcej. Dodatkowo praktycznie każdy z bohaterów lubi zdrabniać imiona- dla mnie, osoby która tego nie cierpi było to okrutne.

  Czy polecam powieść Pani Anny Dąbrowskiej? Nie. Ale to nie znaczy że odradzam jej czytania, ponieważ sądzę że każdy ma prawo do wyrażenia własnej opinii. Chciałam dostać coś w stylu moich ulubionych filmów tanecznych, a otrzymałam nudną i przerysowaną historię miłosną, na którą po prostu straciłam czas.

---------------------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach Book Touru, który zorganizowała Michalina :)

19 komentarzy :

  1. Nie ma to jak książka o tańcu praktycznie bez tańca :p szkoda że wypadła tak słabo i musiałaś zmuszać się do czytania (ja w takich wypadkach odpuszczam)
    PS uwielbiam step up!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam odpuścić, ale książka była z BT i uznałam że jak poświęciłam jej już tyle czasu to doczytam- gdyby od początku była zła to co innego :D

      Usuń
  2. A wszyscy tak chwalą! Już miałam się na nią zdecydować, ale po Twojej recenzji zmieniłam zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz, warto wyrabiać sobie własne zdanie choć ja nie polecam ;)

      Usuń
  3. Do tej pory czytałam same pozytywne opinie i sama miałam na nią ochotę, zwłaszcza, że znam autorkę z innej powieści która bardzo mi się podobała :) Opis brzmi świetnie, rzeczywiście, ale coś mi nie gra... I teraz mam mętlik w głowie. Zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować ;) W najgorszym wypadku porzucisz jej czytanie ;)

      Usuń
  4. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, więc się nie wypowiem. Ale po Twojej recenzji wnioskuję, że szybko nie sięgnę po tę książkę, chyba że akurat mi jakimś trafem wpadnie w ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że Cię zawiodła, bo też biorę udział w tym book tourze i zaczęłam mieć obawy czy mi się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że książka nie przypadła Ci do gustu. Jeszcze jej nie czytałam, ale mam ją w planach. Sprawdzę jak ja ją odbiorę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie książka zbiera same pozytywne opinie i nie ukrywam, że dzięki temu chciałam ją przeczytać. Książka o tańcu bez tańca? Facet uciekający od dotyku, pragnący dotyku? Kłótnie o nic? O nie, nie znoszę tego w książkach, bo to tak nielogiczne, że aż boli. Nie wiem czy w końcu zdecyduję się na tę książkę. Może kiedyś tak, ale na pewno nie w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy ten taniec występuje, tylko moim zdaniem został potraktowany bardzo pobieżnie, nie tego się spodziewałam. Właśnie ta niekonsekwencja i zachowania głównych bohaterów były męczące :/

      Usuń
  8. Tez lubie w Book Tourach komentarze innych czytelników ;-) Raczej nie sięgnę po te ksiazke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można się dowiedzieć z takich komentarzy co inni sądzą na temat czytanej książki :)

      Usuń
  9. Kurczę, bardzo mnie zaskoczyłaś. Faktycznie, ta książka zbiera same pozytywne recenzje i w ogóle nie spodziewałabym się, że środek jest aż tak... infantylny.
    Jest mi o tyle przykro, że wątek z dotykiem mógł naprawdę dobrze wypaść, bo jest to coś nietuzinkowego, przynajmniej jak na powieści polskich autorów, bo jestem pewna, że z czymś takim już się spotkałam. A tutaj... oczywiście, tylko ona może go dotykać, w dodatku to pierwsze spotkanie... ech.
    Mówię tej powieści stanowcze "nie". :)

    Pozdrawiam
    Iza Heavy Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problemy z dotykiem zawsze dotykają bohaterów powieści zagranicznych, faktycznie na polskim rynku natknęłam się na tę tematykę dopiero przy "Nauczycielu tańca", jednak nic dobrego z tego nie wyszło ;)

      Usuń
  10. O jejku, jestem bardzo zaskoczona Twoją opinią, bo jak sama napisałaś "Nauczyciel tańca" zbiera same pozytywne recenzje. Też biorę udział w tym Book Tourze i mam nadzieję, że poświęcony na nią czas nie będzie przeze mnie zmarnowany...

    OdpowiedzUsuń