[BOOK TOUR] Marissa Meyer- "Bez serca"

Udostępnij ten post



Oryginalny tytuł: Heartless
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Ocena: 8/10

  Szósty kwietnia 2018 roku, piątek. Widzę młodą dziewczynę w pozycji półleżącej, przewijającą kartki książki która leży przed nią. To niebieskooka szatynka ubrana w ciemne dżinsy i szarą koszulkę, a lektura którą na dziś wybrała to "Bez serca". Chociaż może słowa "na dziś" nie do końca oddają prawdziwość sytuacji, ponieważ dziewczyna czyta ją już kilkanaście dni, a właśnie w ten piątek ma nadzieję ją skończyć. Wie jaki finał będzie mieć książka- po części wywnioskowała to z fabuły, która dotyczy młodości Królowej Kier, a po części jest to wina niezręczności, która doprowadziła do przeczytania kilku ostatnich zdań, kiedy czytelniczka była dopiero w połowie lektury. Nic nie przygotowało jej na taki przypływ żalu, smutku i bliżej nieokreślonej emocji odpowiadającej za wewnętrzną pustkę. Ta dziewczyna przewija ostatnią stronę i próbuje ułożyć sobie w głowie co ma do powiedzenia na temat tej powieści Marissy Meyer. Dwadzieścia cztery godziny później dalej tkwi w punkcie wyjścia. Siedzi przed białym ekranem i nie wie od czego zacząć, co powiedzieć by jak najdokładniej opisać tę historię.

  Poznajcie Catherine. Catherine piecze najlepsze ciasta w całym Kier i na dodatek wydaje się być ulubienicą Króla. Jej marzeniem jest jednak otworzyć własną cukiernię i zarażać pozytywnym uśmiechem wszystkich mieszkańców, nie ma ambicji by rządzić królestwem. Na pewnym balu poznaje Figla, w którym bardzo szybko się zakochuje, zresztą z wzajemnością. Na drodze do ich miłości stają jednak rodzice Cath, Król Kier, a także cała masa uprzedzeń i towarzyskich racji. Zarówno Catherine jak i Figiel są zdeterminowani by być ze sobą i wieść szczęśliwe życie, jednak czasami miłość... to po prostu za mało.

"Bez serca" to prequel "Alicji w Krainie Czarów", a właściwie gdybanie na temat przeszłości sławnej Królowej Kier, napisane przez Marissę Meyer. Jest to historia dość tragiczna- od początku wiemy, że książka nie zakończy się happy endem, a przynajmniej nie takim jaki pisany jest większości powieści młodzieżowych. Nie uświadczycie tutaj miłości do grobowej deski, szczęśliwej rodziny i zadowolonej z życia głównej bohaterki. Im bliżej końca się znajdujemy, tym mocniej odczuwamy tragedię, która dotknie główną bohaterkę i zapoczątkuje jej rządy jako bezlitosna Królowa Kier. Co zabawne- nigdy nie czytałam "Alicji w Krainie Czarów", nie oglądałam też żadnych filmów, moja cała wiedza ograniczała się do absolutnego minimum dostępnego w internecie, kilku odcinków Once Upon A Time i szczegółów które znałam, ale nie potrafię powiedzieć skąd. Może dlatego "Bez serca" nie zawojowało mną tak jak mogłoby to zrobić, gdybym miała większą wiedzę dotyczącą Kier i jego królowej.

  Bo książka napisana jest cudownie! Występuje w niej taka magia i lekkość, które sprawiają że "Bez serca" wydaje się być inne od wszystkiego, a jednocześnie dalej tkwi w kategorii powieści młodzieżowej. Nie potrafiłam przewidzieć większości wydarzeń, które doprowadziły do ostatecznego finału i wielokrotnie czytałam coś ponownie, aby sens wypowiedzi mógł do mnie dotrzeć. Im bliżej końca, tym bardziej opóźniałam przekręcanie kolejnych kartek, ponieważ serce mi się krajało, gdy widziałam zdruzgotanie Catherine i jej chęć zadowolenia wszystkich na czele z samą sobą. Ta dziewczyna do końca szukała rozwiązania, które nie naraziłoby jej miłości do Figla, lojalności wobec rodziców, szacunku względem Króla oraz marzenia o własnej cukierni. Okazuje się że nie mogła tego połączyć-wybierając jedną rzecz, traciła kolejną. Ale mimo mojej ogromnej sympatii do jej osoby, nie potrafiłam się do niej przywiązać. Tak samo zresztą miałam jeśli chodzi o Figla czy o innych bardziej ważnych bohaterów książki. Naprawdę ogromnie ich wszystkich lubię i szkoda mi, że te losy potoczyły się tak a nie inaczej, jednak mimo wszystko nie mam wrażenia że utraciłam część samej siebie. Tak się dzieje zawsze gdy zwiążę się z bohaterami, a potem przez kilka dni nie mogę się pozbierać po czymś, co w rzeczywistości jest tylko fikcją. W tym przypadku było mi przykro i odczuwałam wielki smutek, ale jednak bardzo szybko to wszystko minęło. "Bez serca" nie wywołało we mnie książkowego kaca i nie sprawiło że zaliczam tę powieść do grona ulubionych, jednak w dalszym ciągu jest bardzo dobrze napisaną i ciekawą fabularnie powieścią dla młodzieży.

  Marissa Meyer po raz kolejny pokazała na co ją stać, jednak na dwie przeczytane jak dotąd jej powieści, to "Cinder" podobała mi się trochę bardziej. Jest to kwestia tego, że tamci bohaterzy byli mi bliżsi i bardziej przeżywałam ich wzloty i upadki, ale tak naprawdę nie sądzę by Pani Meyer napisała cokolwiek co mnie nie usatysfakcjonuje. Nie zaliczam jej do grona ulubionych autorek, jednak z wielką chęcią będę czytać inne jej książki, bo są po prostu dobrze napisane i ciekawe pod kątem wydarzeń.

-------------------------------------------------
"Bez serca" przeczytałam dzięki Meredith, która zorganizowała z tą książką Book Tour! Jeśli są jacyś chętni- myślę, że śmiało możecie do niej pisać ;)



Inne książki autorki na blogu:

16 komentarzy :

  1. kurcze, tak czytam Twoją recenzję (świetny wstęp!), czytam i myślę... a tu się okazuje że Marissa Meyey napisała tez Cinder (to stąd ją znam !) bardzo dobrze wspominam sage księżycową więc z chęcią poznam też Bez serca, skoro tak zachęcająco o tej powieści piszesz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Tak, "Cinder" też wyszło spod pióra tej Pani i myślę, że skoro Ci się spodobała to i "Bez serca" nie zawiedzie ;))

      Usuń
  2. Chociaż ja również wolę Sagę Księżycową to i ta powieść bardzo przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z niecierpliwością wyczekuję momentu gdy przeczytam "Scarlet", bo póki co opieram swoje zdanie na dwóch przeczytanych książkach, ale myślę że nie powinnam być zawiedziona ;D

      Usuń
  3. Świetna recenzja! ❤️ I cieszę się, że Ci się podobało! ❤️ Uwielbiam Bez serca, ale też wolę jednak Sagę Księżycową, zresztą, nie sądzę, bym coś kiedykolwiek pokochała bardziej od tej serii xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja aż zacieram ręce na "Scarlet"- ostatnio ciągnie mnie do jakichś zakupów książkowych, sęk w tym że dużo ostatnio kupiłam i chyba muszę się powstrzymać ;)

      Usuń
  4. Nie planowałam chyba preczytania tej książki, ale zachęciłaś mnie do tego. :) Sama też nie czytałam nigdy "Alicji...", jedynie widziałam film, więc koniecznie muszę to nadrobić, ostatecznie jest to klasyk, który wywarł ogromny wpływ na kulturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taki zamiar, ale kiedy to nastąpi to nie mam pojęcia :)

      Usuń
  5. Aktualnie zakochuję się w serii o Cinder. Nawet nie wiedziałam, że inne książki autorki są wydawane w Polsce. Jeszcze taki temat pojawia się w tej książce! Och, muszę ją poznać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz Sagi Księżycowej to jest chyba jedynie "Bez serca", niemniej jednak polecam!

      Usuń
  6. Ja mam jakiś dylemat z tą autorką! Z jednej strony wszyscy polecają, wszyscy zachęcają, a z drugiej mam jakieś złe przeczucia. Choć nawet nie wiem, skąd te uprzedzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak jest, może to intuicja Ci podpowiada że jednak nie? :D

      Usuń
  7. Nie znam twórczości tej Autorki, ale wszystko można zmienić, prawda?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Jeśli tylko chcesz to wszystko przed Tobą ^^

      Usuń
  8. Też biorę udział w ty BT i nie mogę się doczekać :D Mam nadzieję, że mi też się spodoba! :)

    OdpowiedzUsuń