[PRZEDPREMIEROWO] J.A.Redmerski- "Zabić Sarai"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Killing Sarai
Rok polskiego wydania: 11.04.2018r. PREMIERA!
Wydawnictwo: NieZwykłe
Seria: W towarzystwie zabójców #1
Ocena: 8/10


  Chciałabym dzisiaj pogadać sobie o książce która przyciągała mnie do siebie już od pierwszej zapowiedzi, jednak nie opisem, a nazwiskiem autorki na okładce. Jessica Ann Redmerski to osoba, której zawdzięczam zmianę mojego światopoglądu i samej siebie o naprawdę sporą ilość stopni. "Na krawędzi nigdy" i "Na krawędzi zawsze" pokazały mi, że życie może wyglądać lepiej- bardziej kolorowo i bardziej prawdziwie niż kiedykolwiek śmiałabym pomyśleć. Udowodniły mi, że mam w sobie głód podróży, niezaspokojoną potrzebę słuchania dobrej muzyki oraz moje marzenia w moich rękach. Są to książki, które po części ukształtowały mój obecny charakter, albo chociaż kilka jego odłamów i już do końca życia będę wdzięczna autorce za to, że stworzyła tak potrzebną mi w tamtym okresie życia powieść. To dlatego zapałałam tak wielkim entuzjazmem do jej nowej dla mnie powieści- "Zabić Sarai".

  Gdy Sarai miała czternaście lat, razem z matką przeprowadziła się do Javiera Ruiza, znanego barona narkotykowego. Dziewczyna została niewolnicą i mimo iż przysługiwały jej specjalne względy, nigdy nie porzuciła myśli o ucieczce z tego miejsca. Taka okazja objawiła się w postaci Victora, zabójcy który pojawił się w domu Ruiza aby przedyskutować zlecone mu zadanie. Sprawy toczą się jednak inaczej niż Sarai podejrzewała i teraz wszyscy chcą ją zabić, a Victor zaplątany w niespodziewaną ucieczkę musi utrzymać ją przy życiu, tym bardziej że między tą dwójką pojawia się niecodzienne uczucie.

  Mam tak duże zaufanie do autorki, że nawet przez chwilę nie pomyślałam, że ta książka mogłaby mi się nie spodobać. Byłam pewna że J.A.Redmerski sprosta moim oczekiwaniom, wszak już raz pokazała na co ją stać. Problem w tym, że kiedy poznajesz kolejną historię od autorki która jest dla Ciebie tak ważna, pojawia się pytanie czy ta okaże się równie zachwycająca jak jej poprzedniczki.Odpowiedź brzmi: i tak i nie. "Zabić Sarai" to bardzo dobra powieść- jest napakowana akcją, bohaterów polubiłam już od pierwszej strony i do samego końca nie byłam pewna jak to się skończy. Jednak nie zmieniła ona mojego życia, nie wpakowała się do niego z jakimś wartościowym cytatem, ani też nie wywołała na mojej twarzy łez. Przeczytałam ją zaskakująco szybko i nie mogłam się oderwać, jednak "Na krawędzi nigdy" z mojego prywatnego podium nie spadło. Ale w sumie tego się spodziewałam, bo wyjątkowe książki na zawsze zapisują się w naszych sercach i nic nie jest w stanie ich zepchnąć.

  Sarai to bardzo fajna i bardzo naturalna dziewczyna. Mając dwadzieścia trzy lata przeżyła tak wiele rzeczy, że częściowo zobojętniała na widok krwi i śmierci, ale zachowała swoją empatię i głos sumienia.Wie że chce uciec i robi wiele by to pragnienie się urzeczywistniło. Momentami było mi przykro z jej powodu- nie miała dostępu do tylu rzeczy, które ja osobiście uważam za codzienne, jak na przykład ciepła kąpiel czy świeże ubranie, ale mimo wszystko zachowywała jako taki optymizm, bo wiedziała że inni mają gorzej. Ta bohaterka nie dramatyzuje, nie stara się być na siłę inteligentna czy zachwycona dopiero co poznanym facetem, jest przede wszystkim realna i bardzo łatwo było mi uwierzyć, że taką Sarai można gdzieś spotkać.

  Kiedy szukałam informacji na temat tej książki, dowiedziałam się że została wydana pięć lat temu i  początkowo byłam zdziwiona, że dopiero po tak długim czasie pojawia się u nas jej tłumaczenie, skoro J.A.Redmerski już debiutowała na naszym podwórku i wyszło jej to całkiem nieźle. Dalej jestem zaskoczona tym faktem, ale też szczęśliwa że wreszcie się to udało, a kolejny tom ujrzymy już w lipcu! Z pewnością sięgnę po kontynuację, bo jak już kiedyś pisałam "przeczytam nawet listę zakupów napisaną przez tą Panią". Przyczepiłabym się może jedynie do korekty, ponieważ niejednokrotnie widywałam kwiatki w postaci powtórzeń, literówek czy zmieniania końcówek męskich na żeńskie i odwrotnie, jednak wierzę że wszystko jest do poprawienia.

  "Zabić Sarai" dumnie stoi na półce obok "Na krawędzi nigdy" i aż nie mogę się na nie napatrzeć i nacieszyć tym widokiem. Jestem szczęśliwa, że po tylu latach wreszcie mogłam przeczytać coś nowego od jednej z moich ulubionych autorek i czekam na moment, kiedy będę to mogła zrobić ponownie. A wszystkim tym, którzy nie są do końca przekonani- czytajcie! Dajcie szansę nowej autorce i nie bójcie się, że może nie dorównać innym, bo nie o to tu chodzi, a o dobrą rozrywkę.

Inne powieści autorki na blogu:

Za możliwość przedpremierowego przeczytania i napisania opinii dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe

15 komentarzy :

  1. "Na krawędzi nigdy" i "Na krawędzi zawsze" mi się podobały bardzo, ale jednak bez szału. Kilka lat temu zobaczyłam powyższą serię i przez długi, długi czas nie wiedziałam, że autorką jest Pani, której książki pojawiły się już u nas i co więcej, że je czytałam. Ta seria ciągle gdzieś mi śmigała przed oczami i czekałam na nią bardzo długo. Po za tym wszystkie tomy mają piękne i mroczne okładki. Myślę jednak, że poczekam do lipca, bo z tego co kojarzę dwa pierwsze tomy są o Sarai a pozostałe o innych bohaterach? Mam nadzieję, że zawiedziona nie będę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak w sumie to nie chciałam się orientować o czym i o kim opowiadają następne tomy, żeby nie psuć sobie niespodzianki, ale drugi na pewno będzie o Sarai :) Niech zaskoczą mnie bohaterowie :D I myślę że ta historia idealnie wpasuje się w Twój gust ;)

      Usuń
  2. Skończyłam wczoraj czytać i również jestem zadowolona. Ciekawa książka, taka trochę inna niż wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Na krawędzi..." - obie części pokochałam. Cudowne :)
    Z chęcią sięgnę też po "Zabić Sarai", jak tylko będzie w Bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że spodoba Ci się równie mocno jak mi ;)

      Usuń
  4. Piękna powieść. Mnie wręcz oczarowała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam "Na krawędzi..." i bardzo miło wspominam oba tomy. Zabić Sarai też jest na mojej liście, ponieważ poleciła mi ją zaufana osoba. W dodatku Ty ją dobrze odebrałaś, więc tylko mnie to zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto słuchać czyichś poleceń, przekonałam się o tym już nie raz ;)

      Usuń
  6. A ja jestem na 'nie' dla tej powieści ;x Mam już spore uprzedzenia do tego całego gangstersko-mafijno-narkotykowo-zabójczego tła. Czytam nieoficjalne tłumaczenia, o czym może wiesz, bo czasem o tym wspominałam :D I otóż wieleeeee razy zdarzało mi się czytać powieści właśnie z takim tłem. (albo nawet dark eroticę... ale z tego powodu wiem, że dark erotica nie do końca wpasowuje się w moje gusta.....) I wieleeeee razy się na tym sparzyłam. Chyba we wszystkich przeczytanych przeze mnie książkach tego typu występuje ogólnie przyjęta znieczulica. Tam kogoś zabiją, tam kogoś torturują i co z tego, to normalne... Nie wiem, mam już dość takiego podejścia i nawet nie mam ochoty próbować nowych pozycji z tego klimatu... co najmniej przez najbliższe sto lat :P (nie no, może za jakiś czas zmienię zdanie, ale na razie daję sobie to sto lat xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, myślę że i ja znalazłabym motyw który by mnie zniechęcał, ale tutaj głównie chodziło mi o nazwisko autorki, przeczytam wszystko co ona napisze :D Bo gdybym miała przed oczami sam opis to nie mam pojęcia jak bym na niego zareagowała i czy chciałabym przeczytać ;D

      Usuń
  7. Raczej z opisu widzę, że to nie dla mnie ;) Ale z ulubionymi książkami już tak trochę jest - często nic nie jest w stanie ich przebić, nawet jeśli to książka tej samej autorki :P

    OdpowiedzUsuń
  8. zapisany tytuł, jak tylko znajdę czas, to po nią sięgnę!

    OdpowiedzUsuń