[PRZEDPREMIEROWO] Kasie West- "Miłość i inne zadania na dziś"


Oryginalny tytuł: Love, Life and The List
Rok polskiego wydania: PREMIERA 9 MAJA 2018!
Wydawnictwo: Feeria Young
Ocena: 8/10


  Kasie West jest jedną z moich najulubieńszych autorek powieści dla młodzieży i naprawdę długo czekałam na jej pierwsze pojawienie się w Polsce, a kiedy ono nastąpiło za sprawą "Chłopaka na zastępstwo"- byłam więcej niż oczarowana. Dlatego tak trudno jest mi uwierzyć, że od tamtego momentu minęły już dwa lata, a ja właśnie trzymam w rękach kolejną, siódmą już historię spod pióra tej Pani i szykuję się by co nieco Wam o niej opowiedzieć. Robię to już drugi raz, bo moją poprzednią pracę z której byłam niesamowicie zadowolona- jakimś cudem usunęłam i nie mogę przywrócić. Tak czy inaczej- zapraszam!

  Abby Turner ma siedemnaście lat i ogromny talent malarski. Tak mówiła jej mama, tata, dziadek i wszyscy inni, dumni z niej członkowie rodziny. Dlatego  dziewczyna czuje się bardzo zawiedziona, gdy jej prace zostają mocno skrytykowane przez dyrektora miejscowego muzeum, osobę która zna się na tej dziedzinie sztuki jak mało kto. Chcąc polepszyć swój warsztat i dostać się na organizowaną wystawę, dziewczyna tworzy listę serca- zbiór jedenastu zadań, mających na celu pomoc w odnalezieniu jej głębi. Jednak czas mija, a Abby powoli uświadamia sobie, że może trzeba czegoś więcej niż na szybko odhaczonych punktów aby na nowo odnaleźć radość z malowania oraz sprawić, że jej prace będą stuprocentowo jej.

  Każda z książek Kasie West zawiera w sobie element rozpoznawczy- mieliśmy już teatr, literaturę czy muzykę, tym razem dotykamy tematu malarstwa. Podoba mi się takie nadanie książce myśli przewodniej, staje się ona bardziej rozpoznawalna w dorobku autorki, nie sposób ich ze sobą pomylić. Do tej pory potrafię do każdej przeczytanej książki autorki dopasować tą pasję, która wyróżnia bohaterów. Abby od zawsze uważała że jej obrazy są niezłe, a tak naprawdę dopiero gdy ktoś otworzył jej oczy, zaczęła zauważać ich mankamenty. Widzi że są one proste i brakuje im emocji twórcy, nie czuje się do nich w żaden sposób przywiązana i do tego właśnie ma jej posłużyć lista serca. Wykonanie zadań ma przybliżyć jej słabe i mocne strony, pokazać nowe miejsca, nowe smaki czy nowych ludzi. Osobiście jestem fanką takich rzeczy, lubię mieć wszystko spisane- daje mi to poczucie organizacji i świadomość skuteczniejszego dążenia do celu. Pomysł z taką listą pojawił się również w "Odkąd Cię nie ma", chociaż miała tam trochę inne korzenie i dążyła do innych rezultatów, to jednak jest to tytuł równie godny zapamiętania.

  Jeśli jesteśmy już przy Abby, to muszę przyznać że ta bohaterka jest naprawdę miłą i sarkastyczną osóbką. Humor wylewający się z kartek, słowne przekomarzania między nastolatką a jej dziadkiem, czy nastolatką a przyjaciółmi niejednokrotnie wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Abby momentami wzbudzała we mnie wątpliwości- jej motywacje do wypełniania listy były czasem bardzo płytkie i wtedy wychodziła z niej ta nastolatka którą rozumiałam, a jednak tak sporo czasu minęło odkąd ja byłam w tym wieku, że nie do końca mi się to podobało. Bo to smutne myśleć, że można się zmienić wypełniając kilka zadań, które chcesz po prostu jak najszybciej odhaczyć na zielono. Myślę że ten efekt można osiągnąć gdy naprawdę się do czegoś przyłożymy, co w końcu zauważa też nasza bohaterka. Cooper jako nasz obiekt westchnień numer jeden wypadł jednak słabo, o wiele gorzej niż reszta familii Pani West. Przez znaczną część książki wymienia z Abby sarkastyczne uwagi i jest po prostu przyjacielem, nic nie wskazuje na romantyczne zaangażowanie z jego strony, aż dopiero na końcu dociera do niego co ma i co może stracić. Nie pasował mi do tego pomysłu- o wiele bardziej kupiłabym skrycie podkochującego się w najlepszej przyjaciółce faceta, ale w sumie moje wizje romantyczności są często naprawdę nieprawdopodobne i wyidealizowane. Przyzwyczaiłam się jednak do naprawdę fajnych męskich roli w twórczości Kasie West i na ich tle Cooper wypada po prostu blado, bardzo papierowo. Samo zakończenie wynagrodziło mi jednak co nieco i na tym polu nie składam reklamacji.

  Książki Kasie West polecają się do czytania na plaży, w ogrodzie, pod kocem i w lesie. Można je poznawać wszędzie przez to, że są bardzo lekko i przyjemnie napisane i nie trzeba za bardzo skupiać się na tekście by i tak wiedzieć o co chodzi. Są to opowieści o młodzieży dla młodzieży i starszych osób gustujących w gatunku. Bywają naiwne i przewidywalne, ale autorka zawsze przemyca do nich trudniejszy temat jak na przykład: odrzucenie, presja społeczna czy trudności z komunikacją. Te rzeczy trafiają do młodzieży, obrazują z jakimi problemami sobie radzą i pokazują że nie są jedyni. "Miłość i inne zadania na dziś" nie przebiła wspaniałością mojego ukochanego "Chłopaka na zastępstwo" czy "P.S.I like you", które mocno wryły mi się w serce, ale dalej jest książką którą podrzuciłabym trzynastoletniej sąsiadce czy siedemnastoletniej kuzynce.


Za możliwość przedpremierowego przeczytania najnowszej książki autorki, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!


Inne książki autorki na blogu:
Czytaj dalej

[ZAPOWIEDŹ] Kasie West- "Miłość i inne zadania na dziś"

Już niedługo, bo dokładnie 9 maja 2018 swoją premierę będzie mieć najnowsza książka Kasie West, jednej z moich ulubionych autorek powieści młodzieżowych! Poniżej przeczytacie czym tym razem zaskoczy nas autorka ;)


Przed 17-letnią Abby Turner całe lato. I ta perspektywa byłaby najwspanialsza na świecie, gdyby nie to, że… z paczki jej przyjaciół w mieście zostaje tylko Cooper, któremu kiedyś wyznała miłość, ale on zbył ją śmiechem, jej tata jest gdzieś daleko, a pod jego nieobecność mama już prawie nie wychodzi z domu i wszędzie szuka zagrożeń. Abby marzyła o wystawieniu swoich obrazów w miejscowym muzeum, ale jej prace zostały odrzucone – podobno brak im głębi i dojrzałości.

W tej sytuacji Abby postanawia ekspresowo dojrzeć. Tylko jak to zrobić? Pomóc może stworzenie listy zadań, których wykonanie przyniesie doroślejsze spojrzenie na świat. Abby daje sobie miesiąc na zrealizowanie wszystkich jedenastu punktów ze swojej "Listy serca". Wróć, dziesięciu, bo jedenasty punkt, "mieć złamane serce", już zaliczyła.

Ale gdy ten miesiąc nieuchronnie mija, Abby zaczyna zdawać sobie sprawę, że aby zostać prawdziwą artystką, być może trzeba nie tylko wypełnić zaplanowane zadania, ale nawet… zmienić siebie. Czy poszukując prawdziwej siebie, znajdzie jednocześnie odwzajemnione uczucie?...


"Miłość i inne zadania na dziś" to kolejna w dorobku autorki świetna powieść zarówno dla młodzieży jak i dla starszych osób, co doskonale ilustruje mój przykład ;) Powoli zbliżam się do końca i serdecznie zapraszam Was na przedpremierową opinię, która ukaże się już jutro! 
Czytaj dalej

[PREMIEROWO] Mathilde Aloha- "Story of bad boys"


Oryginalny tytuł: Another Story of Bad Boys
Rok polskiego wydania: 2018
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria: Story of Bad Boys #1
Ocena: 8/10

  Jestem wielką fanką powieści młodzieżowych i nie sądzę by te kiedyś mi się znudziły, dlatego gdy ujrzałam piękną okładkę "Story of bad boys" i przeczytałam jej opis- wiedziałam że chcę ją poznać! Miałam obawy że tytuł okaże się mocno przeciętny i nie uraczy mnie niczym ciekawym, ale całe szczęście tak nie jest.

  Liliana Wilson potrzebuje przestrzeni i oddechu od rodzinnego Miami, dlatego decyduje się na studia dziennikarskie w odległym Los Angeles, a przypadek sprawia że zostaje przydzielona jako trzecia współlokatorka do pokoju Evana i Camerona. Jeden z nich jest niczym starszy brat, drugi budzi w niej pożądanie, ale Lili odkrywa że obaj notorycznie wracają do mieszkania poobijani. Każdy skrywa jakieś sekrety- ona ma swoje a chłopaki swoje, jednak poznanie tych drugich staje się dla niej zbyt kuszące aby się powstrzymać.

  "Story of bad boys" zapowiadało lekką i przyjemną wakacyjną opowieść, choć tutaj pomyliłam się już na starcie, bo mimo iż okładka jest iście letnia, to akcja rozgrywa się na początku roku akademickiego. Muszę jednak przyznać, że fabuła tocząca się w uczelnianych murach to jakieś 5% całej historii, reszta dzieje się poza nimi. Mamy Lilianę, młodą studentkę której przyjaciółka leży pogrążona w śpiączce i nie wiadomo czy kiedykolwiek się obudzi. Lili obwinia siebie za wydarzenia, które do tego doprowadziły, choć czytelnik do samego końca może jedynie podejrzewać co to było, autorka nie mówi nam o tym wprost. Również Evan i Cameron mają swoje sekrety i tutaj też są one owiane nutką tajemnicy, której nikt nie chce nam przedwcześnie zdradzić, mimo iż możemy przypuszczać sobie do woli. Autorka powoli szarpie za sznurki i podejrzewam, że dopiero drugi tom rozjaśni nam nieco w głowie. Podobało mi się również zakończenie, które jest spokojne i nie zawiera w sobie jakiegoś nagłego zwrotu akcji, a wygląda raczej tak jak można zamknąć jeden rozdział a nie całą książkę.

  Bohaterów naprawdę polubiłam, żaden z nich nie wywołał u mnie natychmiastowej chęci wyrzucenia książki przez okno ani nie wzbudził we mnie irytacji. Lili była bardzo miłą i niekonfliktową osóbką, Evan rzeczywiście może kandydować na tytuł starszego brata, natomiast Cameron ostatecznie okazał się zabawnym facetem z problemami z komunikacją.

  "Story of bad boys" początkowo zapowiadało się dla mnie jako kopia DIMILY od Estelle Maskame. Inna fabuła i inne miejsce akcji, ale podskórnie czułam że te powieści będzie się czytało podobnie i miałam rację. Jednak powieść Mathilde Aloha wydaje mi się przystępniejsza i mniej przedramatyzowana, co sprawia że w moim prywatnym podium oceniam ją korzystniej niż powieści Pani Maskame. Nie jest to może drastyczna różnica, ale gdyby ktoś zapytał co podobało mi się bardziej, odpowiedziałabym "The story of bad boys". Nie zaliczam jej również do grona ulubionych, jest to przyjemna powieść dla młodzieży, taka "na raz", ale nie zmienia to faktu że z radością przekręcałam kolejne strony i połknęłam tę książkę w kilka godzin. Teraz z niecierpliwością czekam na drugi tom, który z pewnością przeczytam bo jestem bardzo ciekawa jak potoczą się losy Lili, Camerona i Evana.

Za możliwość przeczytania powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

Czytaj dalej

WIELKA WYMIANA KSIĄŻKOWA PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ // 5

To już piąty raz kiedy biorę udział w Wielkiej Wymianie Książkowej organizowanej przez Magdę oraz Dagmarę. Tym razem bawimy się od 15 do 22 kwietnia i mimo iż trochę się spóźniłam z publikacją posta, mam nadzieję że uda mi się coś wymienić, ponieważ tej akcji nigdy nie zdarzyło mi się zakończyć z pustymi rękami ;)


1. Laura Gallego- "Księga portali"- stan idealny, nieczytana
2. Tammara Webber- "Tak krucho"- stan bardzo dobry
3. Michelle Hodkin- "Mara Dyer. Tajemnica"- stan bardzo dobry
4. Kathrin Lange- "Serce w kawałkach"- stan bardzo dobry, egzemplarz recenzencki przed korektą
5. Lauren Kate- "Upadli"- stan dobry
6. Marianne Curley- "Straż"- stan dobry
7. John Marsden- "W objęciach chłodu" - stan bardzo dobry
8. Ally Condie- "Dobrani"- stan idealny
9. Veronica Roth"- "Niezgodna" & "Zbuntowana"- stan bardzo dobry, wolałabym wymienić w komplecie
10. Rainbow Rowell- "Załącznik"- stan bardzo dobry
11.Gabrielle Zevin- "Zapomniałam, że Cię kocham"- stan bardzo dobry
12. Joss Stirling- "Znajdę Cię Crystal"- stan bardzo dobry



13. Alan Bradley- "Tych cieni oczy znieść nie mogą"- stan idealny
14. Rhiannon Frater- "Pierwsze dni"- stan idealny
15. Dave Eggers- "Dzikie stwory"- stan dobry
16. Robert Kilen- "Krew Illapa"- stan bardzo dobry
17. Eva Pohler- "Purgatorium"- stan bardzo dobry
18. Nicole Byrd- "Zdradzona"- stan idealny
19. Sidney Sheldon- "Czy boisz się ciemności?"- stan bardzo dobry
20. Adriana Trigani- "W stylu Valentine"- stan bardzo dobry
21. Cathy Glass- "Run, Mummy, Run"- stan dobry, wersja anglojęzyczna, pieczątka szkoły językowej w środku
22. Lee Crutchley- "Jak być szczęśliwym (albo chociaż mniej smutnym)- stan dobry, kilka początkowych stron jest wypełnionych przeze mnie
23. Robert Trojanowski- "Z życia dzieci wzięte"- stan idealny
24. Remigiusz Mróz- "Kasacja"- stan bardzo dobry, wydanie kieszonkowe
25. Mathilde Aloha- "Story of bad boys"- stan bardzo dobry, raz przeczytana



STAN IDEALNY- książka nowa, nieczytana
STAN BARDZO DOBRY- książka raz przeze mnie przeczytana, ale wygląda na nówkę sztukę
STAN DOBRY- książki pochodzące z wymian, widać lekkie zagięcia okładek, jednak nie jest to nic co utrudniałoby czytanie


Niektóre tytuły jestem w stanie wymienić w systemie dwie moje za jedną Twoją, w razie potrzeby dodatkowych zdjęć- proszę pisać :) Złapać mnie można tutaj, albo pod mailem dominika.justyna@poczta.onet.pl 


Czytaj dalej

[PRZEDPREMIEROWO] J.A.Redmerski- "Zabić Sarai"


Oryginalny tytuł: Killing Sarai
Rok polskiego wydania: 11.04.2018r. PREMIERA!
Wydawnictwo: NieZwykłe
Seria: W towarzystwie zabójców #1
Ocena: 8/10


  Chciałabym dzisiaj pogadać sobie o książce która przyciągała mnie do siebie już od pierwszej zapowiedzi, jednak nie opisem, a nazwiskiem autorki na okładce. Jessica Ann Redmerski to osoba, której zawdzięczam zmianę mojego światopoglądu i samej siebie o naprawdę sporą ilość stopni. "Na krawędzi nigdy" i "Na krawędzi zawsze" pokazały mi, że życie może wyglądać lepiej- bardziej kolorowo i bardziej prawdziwie niż kiedykolwiek śmiałabym pomyśleć. Udowodniły mi, że mam w sobie głód podróży, niezaspokojoną potrzebę słuchania dobrej muzyki oraz moje marzenia w moich rękach. Są to książki, które po części ukształtowały mój obecny charakter, albo chociaż kilka jego odłamów i już do końca życia będę wdzięczna autorce za to, że stworzyła tak potrzebną mi w tamtym okresie życia powieść. To dlatego zapałałam tak wielkim entuzjazmem do jej nowej dla mnie powieści- "Zabić Sarai".

  Gdy Sarai miała czternaście lat, razem z matką przeprowadziła się do Javiera Ruiza, znanego barona narkotykowego. Dziewczyna została niewolnicą i mimo iż przysługiwały jej specjalne względy, nigdy nie porzuciła myśli o ucieczce z tego miejsca. Taka okazja objawiła się w postaci Victora, zabójcy który pojawił się w domu Ruiza aby przedyskutować zlecone mu zadanie. Sprawy toczą się jednak inaczej niż Sarai podejrzewała i teraz wszyscy chcą ją zabić, a Victor zaplątany w niespodziewaną ucieczkę musi utrzymać ją przy życiu, tym bardziej że między tą dwójką pojawia się niecodzienne uczucie.

  Mam tak duże zaufanie do autorki, że nawet przez chwilę nie pomyślałam, że ta książka mogłaby mi się nie spodobać. Byłam pewna że J.A.Redmerski sprosta moim oczekiwaniom, wszak już raz pokazała na co ją stać. Problem w tym, że kiedy poznajesz kolejną historię od autorki która jest dla Ciebie tak ważna, pojawia się pytanie czy ta okaże się równie zachwycająca jak jej poprzedniczki.Odpowiedź brzmi: i tak i nie. "Zabić Sarai" to bardzo dobra powieść- jest napakowana akcją, bohaterów polubiłam już od pierwszej strony i do samego końca nie byłam pewna jak to się skończy. Jednak nie zmieniła ona mojego życia, nie wpakowała się do niego z jakimś wartościowym cytatem, ani też nie wywołała na mojej twarzy łez. Przeczytałam ją zaskakująco szybko i nie mogłam się oderwać, jednak "Na krawędzi nigdy" z mojego prywatnego podium nie spadło. Ale w sumie tego się spodziewałam, bo wyjątkowe książki na zawsze zapisują się w naszych sercach i nic nie jest w stanie ich zepchnąć.

  Sarai to bardzo fajna i bardzo naturalna dziewczyna. Mając dwadzieścia trzy lata przeżyła tak wiele rzeczy, że częściowo zobojętniała na widok krwi i śmierci, ale zachowała swoją empatię i głos sumienia.Wie że chce uciec i robi wiele by to pragnienie się urzeczywistniło. Momentami było mi przykro z jej powodu- nie miała dostępu do tylu rzeczy, które ja osobiście uważam za codzienne, jak na przykład ciepła kąpiel czy świeże ubranie, ale mimo wszystko zachowywała jako taki optymizm, bo wiedziała że inni mają gorzej. Ta bohaterka nie dramatyzuje, nie stara się być na siłę inteligentna czy zachwycona dopiero co poznanym facetem, jest przede wszystkim realna i bardzo łatwo było mi uwierzyć, że taką Sarai można gdzieś spotkać.

  Kiedy szukałam informacji na temat tej książki, dowiedziałam się że została wydana pięć lat temu i  początkowo byłam zdziwiona, że dopiero po tak długim czasie pojawia się u nas jej tłumaczenie, skoro J.A.Redmerski już debiutowała na naszym podwórku i wyszło jej to całkiem nieźle. Dalej jestem zaskoczona tym faktem, ale też szczęśliwa że wreszcie się to udało, a kolejny tom ujrzymy już w lipcu! Z pewnością sięgnę po kontynuację, bo jak już kiedyś pisałam "przeczytam nawet listę zakupów napisaną przez tą Panią". Przyczepiłabym się może jedynie do korekty, ponieważ niejednokrotnie widywałam kwiatki w postaci powtórzeń, literówek czy zmieniania końcówek męskich na żeńskie i odwrotnie, jednak wierzę że wszystko jest do poprawienia.

  "Zabić Sarai" dumnie stoi na półce obok "Na krawędzi nigdy" i aż nie mogę się na nie napatrzeć i nacieszyć tym widokiem. Jestem szczęśliwa, że po tylu latach wreszcie mogłam przeczytać coś nowego od jednej z moich ulubionych autorek i czekam na moment, kiedy będę to mogła zrobić ponownie. A wszystkim tym, którzy nie są do końca przekonani- czytajcie! Dajcie szansę nowej autorce i nie bójcie się, że może nie dorównać innym, bo nie o to tu chodzi, a o dobrą rozrywkę.

Inne powieści autorki na blogu:

Za możliwość przedpremierowego przeczytania i napisania opinii dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe

Czytaj dalej

[BOOK TOUR] Estelle Maskame- "Wróć, jeśli masz odwagę"


Oryginalny tytuł: Dare to fall
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Feeria Young
Ocena: 6/10


  Estelle Maskame była mi już wcześniej znana z wakacyjnej trylogii DIMILY, po której mam pozytywne odczucia, mimo iż od zakończenia z nią mojej przygody minął już rok. Uważam że dziewczyna pisze dobrze, bardzo lekko i bardzo przyjemnie, co sprawia że te książki wręcz się połyka. Nie inaczej było i tym razem. Poznajemy siedemnastoletnią MacKenzie, która odsunęła się od swoich przyjaciół po tym jak zginęli ich rodzice. Miała swoje powody, jednak teraz tęskni za kontaktami z nimi i próbuje to naprawić. Czy będzie miała na tyle odwagi by to zrobić?

  MacKenzie jest jedynym punktem powieści, z którym zdecydowanie miałam problem. Raz za razem podejmuje irracjonalne decyzje, których nijak nie potrafię zrozumieć. Głupio się zachowuje, a powody jej milczenia i obojętności w stosunku do rodzeństwa Hunterów również budziły moje zdziwienie. Jest nastolatką i ma ode mnie taryfę ulgową właśnie przez wzgląd na ten wiek, zresztą bohaterkom powieści młodzieżowych wiele jestem w stanie wybaczyć. Każdy z nas popełnia błędy i najważniejsze jest to, by wyciągać z nich wnioski. Kenzie stara się godzić ze sobą pracę, naukę i spotkania towarzyskie, a na dodatek radzi sobie z problemami domowego zacisza. Tak w sumie jest dość bystrą i ogarniętą osóbką, rzecz w tym że totalnie nie wychodzi jej rozwiązywanie jakichkolwiek problemów w sposób nieinwazyjny. Przykład z książki: musisz podjąć decyzję dotyczącą Twojego obecnego chłopaka, jednak nie możesz tego skonsultować ani z nim, ani z żadnym swoim przyjacielem. Co robisz? Udajesz się do swojego byłego faceta i prosisz go o radę. Logiczne. Mam zresztą wrażenie, że Kenzie jest dość podobna do Eden- bohaterki DIMILY, choć to chyba zasługa tego że obie dziewczyny wytworzyły się w wyobraźni tej samej kobiety.

  Cała reszta bohaterów pozostała dla mnie obojętna- polubiłam Jadena, starałam się zrozumieć Dani, śmiałam się razem z Willem i smuciłam z Holdenem, jednak żadne z nich nie wyróżnia się niczym na tle całej gamy powieści młodzieżowych i jestem pewna, że tak szybko jak ich poznałam, tak szybko też o nich zapomnę. Sensacja dotycząca jednego z nich, pod koniec naprawdę mnie zaskoczyła, ponieważ czytałam tę książkę dość obojętnie i w sumie nie zastanawiałam się nad nią głębiej. Bardzo mi miło że w młodzieżówkach są rzeczy, które w dalszym ciągu są w stanie mnie zaskoczyć.

  "Wróć, jeśli masz odwagę" nie wzbudziło we mnie żadnych emocji, czytałam tę książkę dla samego faktu czytania, po to aby urozmaicić sobie wolny czas i obyło się bez fajerwerków. To fajna historia napisana w bardzo lekki sposób dzięki czemu nie nuży, a kartki przewija się błyskawicznie. Jednak to tytuł "na raz", szybko zapomnę o większości wydarzeń i nie wrócę ponownie. Jednak książki Estelle mają w sobie coś takiego, co sprawia że z każdą nowo publikowaną historią mam ochotę się w nią zagłębić, mimo iż wiem że będzie raczej przeciętna. I nie wiem czy to tylko mój wymysł, ale bardzo chętnie przeczytałabym tom drugi, który opowiadałby historię Dani i Holdena- ta dwójka idealnie pasuje mi na główną parę kolejnej części, o ile taka powstanie.

-----------------------------------
Książkę poznałam w ramach Book Touru organizowanego przez Michalinę i serdecznie dziękuję za to, że mogłam wziąć udział!

Inne książki Estelle Maskame na blogu:

Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca- marzec 2018

W marcu nie zanotowałam jakichś wielkich wydarzeń, jednak stwierdzam że ten miesiąc wyjątkowo nie przeleciał mi przez palce, jak to było chociażby w lutym. Nie robiłam nic specjalnego, ponieważ większą część tego okresu zajmowała mi praca, a jednak mam wrażenie że dobrze spożytkowałam czas. Kiedy już myślałam że popadnę w jakąś zimową depresję, na niebie pojawiły się pierwsze promienie słońca i wygoniły mnie z domu na spacer. Potrzebowałam tej wiosny, tej zmiany pogody, tego pierwszego wiosennego deszczu i zmiany tej szarej, zimnej rzeczywistości która już powoli dawała mi w kość. Przez poprzednie lata ta zima jakoś niespecjalnie mnie przejmowała, zawsze z rezerwą patrzyłam na ludzi czekających na wiosnę, kiedy ja najchętniej żyłabym w krainie wiecznej jesieni. A jednak czułam się przytłoczona i kiedy pojawiła się okazja do ubrania wiosennych butów i kurtki- byłam bardziej niż szczęśliwa.

Marzec to suma takich małych radości- kupiłam dwie pary nowych butów, podczas gdy naprawdę nie lubię tego robić. Jadłam pyszną pizzę w mojej ulubionej restauracji i świętowałam urodziny koleżanki. Słuchałam irlandzkiej muzyki na żywo z okazji Dnia Świętego Patryka. Byłam w kinie, na filmie który co prawda nie do końca mnie zadowolił, ale mimo wszystko oglądało się go całkiem przyjemnie. Po raz pierwszy odwiedziłam rzeszowski oddział księgarni Tak Czytam. Spacerowałam w nocy. Spacerowałam w dzień. Uczestniczyłam w nabożeństwach pasyjnych oraz rekolekcjach wielkopostnych. Z powodzeniem odhaczałam kolejne dni mojego wyzwania "bez czipsów i kupnych słodyczy". Słuchałam dobrej muzyki, widziałam fajne filmy i czytałam książki. Kupiłam też kilka nowych kosmetyków w mojej ulubionej drogerii i wygrałam koszulkę za wypełnienie ankiety. To był spokojny miesiąc, ale wypełniony fajnymi chwilami.

Starałam się codziennie działać na blogu: dopisać jakiś akapit w zaczętej opinii, dodać zdjęcia do posta czy uporządkować zakładki. Z tego ostatniego jestem bardzo dumna, ponieważ porobiłam sobie zaległości i miałam w nich duży bałagan, który opanowałam. Teraz mam dostęp do zakładki "PRZECZYTANE", gdzie podlinkowałam każdą opinię jaką napisałam w przeciągu ostatnich pięciu lat, zaktualizowałam zakładkę "KONTAKT & WSPÓŁPRACA", do której dodałam resztę książek jakie dostałam od Wydawnictw, oraz "WYMIANY" którą uzupełniłam o zdjęcia i zaległe linki.
W miarę systematycznie starałam się odpowiadać na komentarze i komentować u Was, i jestem prawie na bieżąco z pisaniem postów na temat przeczytanych książek.

Książki:


♥ Rainbow Rowell- "Załącznik"
♥ Harlan Coben- "Nie mów nikomu"
♥ Gabrielle Zevin- "Zapomniałam, że Cię kocham"
♥ Carlos Ruiz Zafón- "Więzień nieba"
♥ Estelle Maskame- "Wróć, jeśli masz odwagę"

Ostatnimi tygodniami czas na czytanie znajdowałam jedynie wieczorami po powrocie z pracy, kiedy to przed snem starałam się skubnąć chociaż jeden rozdział i w samej pracy, ale tam czytałam jeszcze mniej. W dni wolne rzadko poświęcałam się mojej ulubionej czynności, ponieważ wolałam obejrzeć jakiś film, popisać posty na bloga, albo po prostu odpocząć czy zrobić coś w domu. Dlatego przy wyborze lektur kierowałam się przede wszystkim tym, żeby były to proste i nieskomplikowane historie "na raz", takie przy których nie muszę się zbytnio skupiać. Wyjątek stanowił Zafón i ujmujący "Więzień nieba" oraz Harlan Coben, ponieważ od "Nie mów nikomu" nie mogłam się oderwać!


Filmy:
Na początku marca wystartowałam z darmowym miesiącem próbnym na Netflixie i chociaż sama platforma nie spełniła moich oczekiwań, to jednak dzięki niej udało mi się obejrzeć kilka filmów. Po prostu być to tania i naiwna produkcja dla młodzieży, liczyłam że będzie podobna do mojej ulubionej Randki z gwiazdą, jednak srogo się przeliczyłam. Bo o ile zamysł był okey, to brakowało mi naturalności, swobody, humoru, a przede wszystkim muzyki. Jak na film o nastoletniej gwieździe pop, nie ma tam żadnej piosenki. Nie jest tragiczny, ale drugi raz bym go nie włączyła. Miłość aż po ślub to była moja mała zachcianka odkąd zobaczyłam zwiastun, po raz kolejny dałam się jednak nabrać. Wszystko co zabawne schowali do tych kilku minut trailera, film jest przedramatyzowany, a bohaterowie nie są ani intrygujący, ani ciekawi. Jest to francuska komedia, a wiem że te są dość specyficzne- ja polubiłam tylko jedną postać która i tak źle kończy, cała reszta mnie srogo rozczarowała ( a główny bohater zwłaszcza). Gdy spotkaliśmy się pierwszy raz chciałam zobaczyć tylko i wyłącznie ze względu na obsadę: Alexandra Daddario, Shelley Henning, Robbie Amel oraz Adam deVine. Nie kliknęłabym w ten film ponownie, jednak z całej trójki widzianych na Netflixie ten wypada najlepiej. Jest przede wszystkim zabawny, bohaterowie są naprawdę ujmujący i nie piszę tego tylko ze względu na sympatię do nich. Każdego dnia widziałam w kinie i wiedziałam, że nie chcę czytać książki, jednak zwiastun mnie oczarował. Po seansie sądzę że był w porządku, jednak nie wybrałabym się na niego ponownie z tą wiedzą, którą teraz posiadam. Jest uroczy i słodki, ale idealny dla nastolatków, mnie takie filmy już nie ekscytują tak bardzo jak kiedyś. Pitch Perfect 3 to był mój obowiązkowy przystanek i świadomość, że to już ostatnia odsłona wywołuje mój smutek. Ścieżka dźwiękowa jest NIESAMOWITA (zresztą jak za każdym razem), jest dużo humoru wymieszanego jednak ze smutkiem ostatecznego pożegnania się z bohaterami. Ten film dobitnie pokazał mi jak zmienia się rzeczywistość osób, które są zmuszone zacząć dorosłe życie- jak powoli ograniczają się nasze kontakty i jak staramy się sobie radzić, czasem na przekór sobie. Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć chciałam obejrzeć głównie dlatego, że pisząc post o HP zatęskniło mi się za tą historią. Już od pierwszych minut wiedziałam, że Eddie Redmayne tą jedną rolą kupi moje serce i aż do końca moja opinia się nie zmieniła. To cudowny bohater, cudowny aktor i już nie mogę się doczekać innych filmów z jego udziałem i drugiej części produkcji! Mam też wrażenie, że ta seria spodoba mi się bardziej niż HP, może dlatego że od początku historii bohaterowie są dorośli tak jak ja, a nie są dziećmi. Dziewczyna i chłopak wszystko na opak to powtórka, film który widziałam już trzeci raz w ciągu roku i ciągle podoba mi się tak samo! Lepszy model to disneyowska produkcja, do obejrzenia "na raz", nie sądzę abym do niej powróciła.

Seriale:
Jedynym serialem jaki oglądałam w marcu był Once Upon A Time. Przez kilka ostatnich miesięcy jakoś się mijaliśmy, może dlatego że widziałam zbyt wiele na raz i po prostu poczułam przesyt. Obejrzałam 8 odcinków piątego sezonu i jakoś nie jestem przekonana. To w dalszym ciągu świetny serial- baśniowe wątki łączą się i dzielą, po to by za sezon czy dwa znów powrócić i namieszać. Karty są odkrywane powoli, możemy jedynie przypuszczać czy nie zdradzi nas ktoś kogo obdarzyliśmy zaufaniem. Jednak wydarzenia z piątego sezonu są dla mnie jakieś niewystarczające. Więcej tu niewiadomych i takiego chodzenia na palcach wokół wszystkiego dookoła i osobiście musiałam zrobić kolejną przerwę, ponieważ się nudziłam.


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 12,3 cm za mną, czyli pozostało jeszcze 118,5 cm
Wyzwanie biblioteczne- Z biblioteki pochodził jedynie "Więzień nieba", którego trzymałam bodajże od listopada i chciałam przeczytać, żeby nie mieć wyrzutów sumienia z powodu przetrzymania książki, która sama w sobie była bardzo dobra!

Inne:
Podsumowanie lutego
WIELKA KSIĄŻKOWA KONFRONTACJA
KWARTALNY STOS KSIĄŻKOWY

Zapowiedzi:
"Zabić Sarai", "Story of bad boys" oraz "Scarlett"- więcej na ich temat poniżej :)

Plany:
W marcu załapałam się jako recenzentka do kilku książek i to głównie one będą wiodły prym w kwietniu. "Zabić Sarai"- J.A.Redmerski to tytuł, co do którego nie ciągnie mnie ze względu na fabułę, a na autorkę która jest jedną z moich ulubionych. "Story of bad boys"- Mathlide Aloha, ponieważ szukałam czegoś lekkiego, wakacyjnego, w klimatach zdecydowanie młodzieżowych i znalazłam to u Wydawnictwa Feeria. Mam nadzieję, że mi się spodoba! "Scarlett" Marissy Meyer teoretycznie powinno do mnie przywędrować, ponieważ premiera jest w kwietniu, ale na razie nie mam żadnych informacji na jej temat- ktoś coś? Jest jeszcze "Bez serca", którego ostatnie strony będę podczytywać na dniach, żeby wysłać do kolejnej osóbki z listy, bo to książka booktourowa.



Jaki był Wasz marzec?
Czytaj dalej