Sarah J. Maas- "Dwór cierni i róż" & "Dwór mgieł i furii"

Udostępnij ten post

 

Oryginalny tytuł: A Court of Thorns and Roses / A Court of Mist and Fury
Rok polskiego wydania: 2016, 2017
Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Dwór cierni i róż #1, #2
Ocena: 8/10, 10/10

   Z Sarą J. Maas zawsze miałam nie po drodze. Od kilku lat chciałam poznać inną jej serię, czyli "Szklany tron", ale kiedy wreszcie udało mi się ją wypożyczyć z biblioteki, razem z nią przytargałam również "Dwór cierni i róż". Tę drugą chciałam poznać odkąd tylko o niej usłyszałam- książka inspirowana baśnią o Pięknej i Bestii, pełnokrwiści bohaterowie i sceny na długo zapadające w pamięć- to tylko kilka zdań jakie wyłapałam z innych recenzji. Byłam wręcz przekonana, że ta seria mi się spodoba, dlatego zapobiegawczo zaopatrzyłam się w drugi tom na jednej z wymian, chociaż pierwszego jeszcze nigdy na żywo nie widziałam. Choć z perspektywy czasu widzę, że to była jednak dobra decyzja, ponieważ "Dwór cierni i róż" mocno mnie do siebie przywiązał i sprawił, że z czystej ciekawości sięgnęłam po tom numer dwa.

   Feyra kiedyś miała wszystko- matkę, kochającego ojca, dwie siostry i bogactwo w kieszeni. Jedna źle podjęta decyzja przekreśliła to wszystko, sprawiając że teraz mieszka w starej chacie z chorym ojcem i zachłannymi siostrami, a dodatkowo jest jedyną ich żywicielką. Dlatego codziennie wyrusza na polowania, mając nadzieję że tym razem się jej poszczęści i nie będą musieli głodować. I owszem udaje jej się, jednak jednym strzałem wysłanym prosto w wilka sprowadza na siebie nieszczęście w postaci Tamlina- księcia potężnych fae. Musi podjąć decyzję- albo zginie, albo do końca swoich dni będzie mieszkać w Prythianie, do tej pory znienawidzonej krainie. Decyzja przychodzi jej z trudem, jednak ostatecznie wybiera życie, mając nadzieję że z biegiem czasu uda jej się uciec.

   Nie jestem do końca pewna jaki jest mój stosunek do Feyry. Lubię ją i często jej kibicowałam, bo to mądra dziewczyna jest, jednak czasami odnosiłam wrażenie że za bardzo gwiazdorzy. Poświęca siebie dla dobra rodziny, ma głowę na karku i uparcie walczy o swoje, ale momentami nie zauważa innych. Myślę też że jest niezrozumiana i często ma ochotę się poddać, ale jednak walczy. W drugim tomie polubiłam ją bardziej, stała się bardziej świadoma siebie i pewna swoich decyzji, dorosła przez ten czas i zahartowały ją wydarzenia, których doświadczyła. Podoba mi się ukazanie tej jej przemiany, tego że zaczyna widzieć rzeczy których dotąd dostrzec nie chciała i buduje nową wersję siebie.



  Jeśli chodzi o Tamilna- ciężko jest mi cokolwiek na jego temat napisać. Bo widzicie- gdy seria jest popularna i krąży w internecie to bardzo łatwo jest niechcący podłapać jakieś ważne informacje. Ja widziałam zachwyty skierowane w stronę Rhysanda i myślę że to sprawiło, że niedostatecznie polubiłam Tamlina. Długo czekałam na pojawienie się tego pierwszego i czułam, że jeśli chodzi o wątek romantyczny, to będę bardziej kibicować jemu i Feyrze. Tamlin mi trochę przeszkadzał... przynajmniej na początku. Później go polubiłam, stał się w moich oczach chłopcem, który nigdy nie chciał władzy, ale dostał ją w prezencie od umierającego ojca. Żal mi się go zrobiło, tym bardziej że wiedziałam że jest odpowiednikiem Bestii z baśni, co tylko budowało moją sympatię do niego. Na nic się ona jednak nie zdała, gdy w okolicy był Rhys- wtedy zaczynałam myśleć, że Feyra musi być ślepa, by nie dostrzegać że Książę Dworu Nocy stwarza grę pozorów. W pierwszej części naprawdę Tamlina lubiłam, moje zdanie na jego temat zmieniło się dopiero w tomie drugim, co też przepowiedział mi internet.

   Rhysand to natomiast cudowny bohater. Jeśli miałabym wskazać jedną postać, dla której kontynuowałabym przygodę z Dworami, to byłby to on. Jest tajemniczy, momentami arogancki i wszyscy dookoła uważają go za potwora. Tak naprawdę jednak jest on ważniejszy i mądrzejszy niż ktokolwiek inny, zna prawdziwą cenę poświęcenia, straty i walki. I właśnie przez wzgląd na niego uwielbiam tom numer dwa. W pierwszej części pojawia się późno i jest go potem niewiele więcej, natomiast "Dwór mgieł i furii" całkowicie odkrywa przed nami wszystkie karty i sprawia, że Rhysa nie da się nie pokochać. Relacja romantyczna między nim, a Feyrą również jest piękna, a już zwłaszcza wtedy gdy dowiadujemy się o pewnym fakcie ich dotyczącym (który oczywiście przewidziałam od początku), co tylko sprawia że od książki nie można się oderwać.

   Świat przedstawiony w książce momentami sprawiał mi trudności, zwłaszcza na starcie, bo mimo że wszystko jest fajnie wytłumaczone, to wgryzienie się w książkę trochę trwa. Mam też małe zastrzeżenia, jeśli chodzi o kłopoty których doświadczają bohaterowie- szczególnie rzuciło mi się to w oczy w części drugiej. Są one ogromne i choć jest to świat fantastyczny, to chyba autorka trochę przedobrzyła w jedną stronę, przez co wyszedł mały dramatyzm i kumulacja problemów.

   "Dwór cierni i róż" jest bardzo fajną młodzieżówką i ugryzieniem popularnej baśni z trochę innej strony, jest jednak niczym w porównaniu z "Dworem mgieł i furii". Drugi tom wzbudził we mnie masę emocji, nawet takich irracjonalnych jak zazdrość o nieistniejącego bohatera. Jest w nim dużo akcji i ciągle jesteśmy czymś zaskakiwani- czy to ciekawym faktem czy tajemnicą dotyczącą znanej nam osoby. Wątek romantyczny tak naprawdę zaczyna się od nienawiści, która przekształca się w przyjaźń i na końcu w miłość. Ma naprawdę zaskakujące zakończenie, które sprawiło że od razu zamówiłam dla siebie tom trzeci i z niecierpliwością wyczekuję momentu kiedy go przeczytam.

12 komentarzy :

  1. Ja nienawidzę tej książki, hahha. :D
    Ale cieszę się, że Ci się podobało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obu części, czy któregoś w szczególności? :D

      Usuń
  2. Ja mam całą trylogię na półce i liczę na masę emocji☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Z całej serii najbardziej polubiłam pierwszy tom i już pewnie nie zmienię zdania. Ciekawie wykreowany świat, bohaterowie zapadają w pamięć... Styl Maas momentami jest nużący, ale i tak warto przeczytać. :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na rozdanie:
    http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/2018/03/romantyczne-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie potrafię żałować przeczytania, zwłaszcza jeśli myślę o drugim tomie ;)

      Usuń
  4. Maas moim zdaniem nie ma sobie równych! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że coś by się na pewno znalazło, aczkolwiek to i bez porównań jest dobra seria ;)

      Usuń
  5. Jakie piękne zdjęcia <3
    Mnie niestety ta seria nie przekonała do siebie. Nie mogłam się odnaleźć wśród bohaterów...

    OdpowiedzUsuń
  6. "Dwór Cierni i róż" to młodzieżówka ( biorąc pod uwagę niektóre sceny)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli bohaterowie mają naście lat (A Feyra ma), to owszem klasyfikuję taką książkę jako młodzieżówkę.

      Usuń