Gabrielle Zevin- "Zapomniałam, że cię kocham"

Udostępnij ten post



Oryginalny tytuł: Memoirs of a Teenage Amnesiac
Rok polskiego wydania: 2011
Wydawnictwo: Initium
Ocena: 6/10

  Nie pamiętam kiedy, ani w jaki sposób po raz pierwszy natknęłam się na nazwisko tej Pani, ale wiem że w tamtym czasie bardzo zaciekawiła mnie ona swoimi książkami i chciałam przeczytać wszystkie trzy, które dotąd były wydane w Polce. Ostatnio będąc na zakupach w pewnej znanej sieci księgarń przypadkowo natknęłam się na "Zapomniałam, że cię kocham", i choć niby nie potrzebowałam tej książki "na już", to zachęciła mnie cena i przekonanie że jak teraz jej nie wezmę, to za rok mogę jej już nigdzie nie znaleźć. Zapomniałam natomiast, że na mojej półce mam jeszcze "Między książkami"- zeszłoroczny prezent na Dzień Kobiet, który dostałam na własną prośbę i do tej pory nie przeczytałam. "Zapomniałam, że cię kocham" lekko mnie rozczarowało jednak nie poddaję się i dam szansę innym książkom Pani Zevin, ponieważ wciąż wierzę w moją intuicję mówiącą mi "czytaj, to coś dla Ciebie".

Skutkiem niefortunnego runięcia ze schodów, Naomi Porter traci pamięć i zapomina wszystko co wydarzyło się w jej życiu w ciągu ostatnich czterech lat. Nie wie dlaczego zakochała się w swoim chłopaku, z którym nie ma o czym porozmawiać; nie rozumie dlaczego jej rodzice się rozwiedli i nie dopuszcza do siebie myśli o nowej narzeczonej taty, ani o nowej rodzinie mamy. Pamięta za to Jamesa- chłopaka, który był świadkiem jej wypadku i do którego za wszelką cenę chce się zbliżyć.

  Historia sama w sobie jest całkiem oryginalna- nastolatka z amnezją borykająca się z różnymi problemami, mająca trudności z ułożeniem swojego życia na nowo oraz zrozumieniem samej siebie. Mamy Willa, dość staroświeckiego przyjaciela głównej bohaterki, który kocha stare przeboje oraz niecodzienne ubrania. Mamy też Jamesa, stereotypowego bad boya z papierosem w ustach, za którym ciągnie się szereg rozmaitych plotek. No i Ace- domniemany chłopak Naomi, który z kolei jest przykładem najpopularniejszego chłopaka w całej szkole wyróżniającego się sukcesami w sporcie. Mam wrażenie, że autorka na siłę wybrała się w stronę rozterek miłosnych głównej bohaterki, które nie były ani zabawne, ani ciekawe, ani nawet emocjonujące. Zresztą tak samo jak cała książka.

  Moim głównym zarzutem skierowanym w stronę "Zapomniałam, że cię kocham" jest jej suchość. Wydarzenia są opisywane bez jakiegokolwiek zaangażowania z czyjejkolwiek strony, w historię ciężko jest się wbić przez nadmiar faktów podawany "na raz", a i sama historia ma okres w którym po prostu się wlecze. Mam wrażenie, że niektóre wydarzenia powstały jedynie po to by zapełnić czymś lukę w historii, ponieważ nie były ani interesujące, ani ważne dla fabuły.

  Bohaterowie również nie wzbudzili mojej sympatii- Naomi jest papierową dziewczyną z kartek książki, o której zapomnę równie łatwo, jak ona zapomniała ostatnie cztery lata swojego życia. James jest w ogóle niepotrzebną postacią, ponieważ tworzy zamęt w fabule i nie jestem pewna co jego postać miała mi udowodnić. Ace w tej powieści jedynie egzystuje i nie ma żadnej specjalnej roli, poza byciem chłopakiem Naomi. Jedynie Will wzbudził moją ogromną sympatię- jest zaangażowany w swoją pracę, poświęca czas swoim pasjom, zawsze jest gotowy biec komuś na ratunek, a poza tym nie boi się wyrażać siebie, chociażby przeze te wcześniej wspomniane ubrania. Jest promyczkiem tej opowieści i bardzo mocnym jej filarem.

  Historia sama w sobie nie jest skomplikowana, chociaż w początkowych stronach bardzo łatwo jest się pogubić. Naomi opowiada nam fabułę w dość specyficzny sposób, mieszając wydarzenia obecne z przeszłymi, których teraz nie pamięta, ale przypomni sobie o nich później. To tak jakby mówiła o swojej historii z perspektywy czasu.

  "Zapomniałam że Cię kocham" to niegłupia młodzieżówka, ponieważ porusza kilka ważniejszych tematów, nie ukrywam jednak że robi to w sposób mało umiejętny. Autorka przedstawia nam fakty z życia Naomi, ale robi to bardzo niestarannie, mało ujmująco i nieciekawie. Nie na tyle bym złościła się na bohaterów i chciała porzucić lekturę, która pod koniec jest lepsza niż na początku, jednak spodziewałam się po niej czegoś bardziej interesującego i pisanego z lekkością. Ta książka przypomina mi czasami styl pisania Jennifer Echols- fajny, ale momentami nużący. Taki, któremu brakuje tego nieuchwytnego "czegoś". Polotu, chwili zastanowienia nad wydarzeniami, mniej papierowych bohaterów. Nie żałuję że przeczytałam i dam szansę innej książce autorki, jednak jest to historia przeciętna, do przeczytania na raz i szybkiego wyrzucenia jej z pamięci.

STREFA SPOILERÓW:
Nie chciałam tego ujmować w recenzji, ale już sam tytuł sugeruje nam do kogo Naomi w końcu "poczuje miętę". Bardzo łatwo to przewidzieć- Ace odpada, bo już okładka budzi w nas wątpliwości, natomiast Jamesa Naomi poznaje dopiero po swoim wypadku, więc nie mogła zapomnieć o miłości do niego. Jedynym słusznym kandydatem jest Will i niech tak pozostanie :)

14 komentarzy :

  1. Nie jestem do końca przekonana. Obawiam się, że nie przypadłaby mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że pomysł kolejny raz traci przez słabe umiejętności autora :( a fabuła fajnie się zapowiadała...czasem sama chciałabym zapomnieć, oczyścić umysł i zacząć od nowa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmn... Fabuła wydaje się być ciekawa i myślę, że nawet mogłabym chcieć sięgnąć po tą książkę, ale skoro mówisz, że reszta nie jest już taka kolorowa, to myślę, że nie będę traciła na tą książkę czasu :)

    Przy okazji świetny pomysł z tą "Strefą spoilerów"! <3 Czy nie przeszkadzało by ci, gdybym wykorzystała ten patent również u siebie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strefa spoilerów to nie jest mój autorski pomysł, ale myślę że nic nie stoi na przeszkodzie żebyś go wykorzystała :)

      Usuń
  4. Miałam w planach tę książkę, ale teraz w sumie nie wiem czy ją czytać. Czy jest sens czytać coś przeciętnego, kiedy na półce mam mnóstwo innych, ciekawszych powieści? W sumie mam ją na czytniku, więc myślę, że może kiedyś się zdecyduję, ale jak nie, to też nie będę nad tym ubolewać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nigdy nie wiadomo jak osobiście odbierze się tę książkę, mi się podobała ale była jednak przeciętna :)

      Usuń
  5. Chyba nie mam ochoty na kolejną młodzieżówkę, bo to już niekoniecznie mój gatunek ;) Chyba trochę z niego już wyrosłam...

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak czasami sądzę, jednak i tak daję się przekonać, bo jednak lubię takie historie- byle nie w nadmiarze :)

      Usuń
  6. Jakoś mnie nie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zostaje więcej czasu na inne książki!

      Usuń
  7. Szkoda,że książka ma tak słabych bohaterów. W takim razie u mnie przegrywa. Nie będę marnować na nią czasu. Ale... dziękuję za ostrzeżenie :)

    OdpowiedzUsuń