Brigid Kemmerer- "Listy do utraconej"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Letters to the Lost
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: YA!
Seria: Listy do utraconej #1
Ocena: 10/10


  "Listy do utraconej" pojawiły się na polskim rynku wydawniczym i nie zaczepiły mnie mówiąc "hej Ty! Na pewno chcesz przeczytać tak wspaniałą książkę!". Wiem, że wiele osób bardzo sobie zachwalało powieść Pani Kemmerer, ja jednak nie czułam się do niej przekonana. Nie do końca wiedziałam o czym opowiada, nie interesowało mnie jakie emocje wywołuje w czytelniku i w sumie przeszłam obok niej bardzo, ale to bardzo obojętnie. Do czasu aż natknęłam się na jedną recenzję (niestety nie pamiętam czyją), która ujęła mnie swoją prostotą i uczuciami w niej zawartymi. Autorka tak ładnie mówiła o tym tytule, widać było że nie siliła się na wyszukane słownictwo, a mimo że pisała chaotycznie, to prosto z serca. I to mnie ujęło. Na tyle, że chciałam natychmiast zmienić ten stan rzeczy i przeczytać polecaną powieść. Minęło parę dni zanim sfinalizowałam zamówienie i zanim ono do mnie dotarło, do tego czasu minął jednak najgorszy okres, w którym oddałabym za nią jedną nerkę.

  Kilka miesięcy temu Juliet straciła matkę, która była korespondentką wojenną. Od tego czasu dziewczyna często przychodzi na cmentarz i zostawia na jej grobie listy. To była taka ich mała tradycja- nie mogąc być ze sobą tak często jak to możliwe, pisały do siebie słowa i wysyłały pocztą. Teraz jednak nastolatka nie umie sobie pogodzić ze stratą, aż pewnego dnia ktoś odpisuje na jej list, a konkretnie dopisuje do niego dwa słowa. Jest to Declan, który właśnie na cmentarzu odbywa swoje prace społeczne. Swego czasu chłopaka również coś złamało, coś co sprawiło że zmieniło się całe jego życie, skutkiem czego jest właśnie obowiązkowa praca na cmentarzu. Oboje nie mają pojęcia kto kryje się po drugiej stronie kartki, jednak czy lepiej jest znać kogoś czy żyć wyobrażeniami na jego temat?

  Nie ma w tej książce rzeczy, która by mi się nie podobała. Naprawdę nie ma. Bardzo dawno nie spotkałam się z tak mądrą i przejmującą powieścią dla młodzieży i jestem pewna, że znalazłam właśnie perełkę wśród gatunku. Jeśli mielibyście przeczytać tylko jedną książkę w tym miesiącu, to niech to będą "Listy do utraconej". Zobaczycie jak autorka cudownie relacjonuje nam historię, jak splata ze sobą losy Juliet i Declana, w jaki piękny sposób pisze o radzeniu sobie ze stratą, a to wszystko na powierzchni niecałych czterystu stron. Ta opowieść nie zawiera w sobie scen erotycznych, nie jest ckliwa, ani przedramatyzowana, a jej głównym filarem wcale nie jest wątek romantyczny między dwójką nastolatków, a rodząca się między nimi nić porozumienia. Ta książka przypomina mi moje ulubione tytuły, które czytałam parę lat wstecz, a jednocześnie wiem że się od nich różni, tak samo jak różni się mój gust i moje podejście do nich.

  Juliet i Declan to postacie bardzo realistyczne, mają problemy z którymi radzą sobie najlepiej jak mogą, ale czasem nawet to nie wystarcza. Na przestrzeni stron widzimy jak zmienia się (głównie) podejście Juliet do Declana (będę nadużywać tych imion, ponieważ są piękne!), która na początku uważa go za gbura, który chciałby każdego skrzywdzić. Sam Declan jest przyzwyczajony do takich spojrzeń i zachowań, chociaż jest tak daleki od robienia krzywdy innym, jak tylko być może. Cała historia ma dwóch narratorów i to bardzo mi się podoba! Wiem co czuje Declan, co czuje Juliet, jak patrzą na siebie wzajemnie i jak ich relacja ewoluuje do przyjaźni. Opowieści z tajemniczymi korespondentami jest dość sporo, kilka z nich przypomniała mi Judyta, a są to "P.S. I like you", "Tak wygląda szczęście"czy "Lato koloru wiśni"- każdą z nich uwielbiam, co może świadczyć też o tym, że po prostu motyw pisania listów lubię bardziej niż podejrzewałam. Jeśli chodzi o moje prywatne polecenia, to "Listy do utraconej" przypominają mi lekko "Idealną chemię" i "Pułapkę uczuć". W zasadzie to łączy je tylko miejsce akcji, którym jest szkoła średnia i moje wrażenia po przeczytaniu każdej z nich. Ale podskórnie czuję, że jeśli komuś spodobała się któraś z tych dwóch, to i "Listy do utraconej" zapisze do grona ulubieńców.

  Powieść Brigid Kemmerer zaczęłam czytać wieczorem z zamiarem poznania najwyżej kilku rozdziałów, ale położyłam się spać o drugiej w nocy. Bardzo ciężko było mi się oderwać, choćby po to by zaparzyć sobie nowy kubek herbaty, co już samo w sobie jest wystarczającą rekomendacją. Brakowało mi takiego wieczoru, takiego zarwania nocy dla powieści, tego uczucia rozpakowania paczki i zabrania się za książkę od razu, a nie po odstawieniu na półkę i czytaniu pół roku później. Podobało mi się uczucie ciepła i nadziei jakie daje ta lektura, jednocześnie będąc jednak opowieścią o radzeniu sobie z bólem i ze stratą. Polecam z całego serduszka i z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu, tym razem o Revie, która mam nadzieję zostanie wydana.

32 komentarze :

  1. Chcę to przeczytać całą sobą! Już od jakiegoś czasu ta powieść chodzi za mną non stoper. Nie ma opcji, żebym po tę powieść nie sięgnęła, zwłaszcza że wszyscy ją zachwalają. Wiem, że jest stosunkowo mało popularna, ale czasem czuję się jak ostatnia osoba na ziemi, która po nią nie sięgnęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja swego czasu bardzo często na nią wpadałam, ale nie byłam zainteresowana :D Oby Ci się podobała!

      Usuń
  2. No wiesz co!!! Ani trochę nie miałam ochoty na tę książkę, właściwie miałam jak Ty - zupełna obojętność. No ale musiałaś napisać taką recenzję i teraz chcę, chcę, chcę to przeczytać!! Chociaż ogólnie to dziwnie, że nie przykleiłam jej etykietki 'do przeczytania', bo przecież motyw listów! Rany, toć ja uwielbiam ten motyw, jak i uwielbiam same listy! I jeszcze to porównanie do Idealnej chemii, rozumiem, co masz z nim na myśli, a ja uwielbiam Idealną chemię i achh!!! Od jakiegoś czasu planuję kupić sobie nowe książki, bo nie robiłam tego od miesięcy (sama nie wiem, jak mi się udaje powstrzymać) i będę musiała teraz przeredagować moją listę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam się cieszę <3 Ogólnie to ja też przeczytałam ją z polecenia, zauważyłam że od niedawna daję szansę takim książkom, a od lutego nawet zapisuję ich tytuły, coby nie zapomnieć :D

      Usuń
  3. Też książka
    przypadła mi do gustu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie to wszystko napisałaś. Mam tę książkę na liście do przeczytania, wiem, że ludzie chwalili i chwalą... ale jakoś nie mogłam się do niej zabrać... ale naprawdę, tak pięknie to przedstawiłaś, że teraz jak najszybciej chcę tę książkę przeczytać, dziękuję ci za tę recenzję. <3

    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko, ależ mi miło słyszeć takie piękne słowa <3 Czytaj, dziel się wrażeniami, mam nadzieję, że jak najbardziej pozytywnymi <3

      Usuń
  5. Tak pięknie, tak przekonująco napisałaś o tej książce, że wędruje ona na moją listę książek do przeczytania, mimo, że wcześniej nie zwróciłam na nią uwagi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się, piękna i emocjonująca powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że powstają książki typowo dla młodzieży z dużym i wartościowym przesłaniem, która uczy i daje do myślenia!
    Pozdrawiam,
    Subiektywne Recenzje

    OdpowiedzUsuń
  8. Mądre i ciekawe powieści dla młodzieży to raczej rzadkość ;) Zapowiada się dobrze, więc może wezmę ją pod uwagę przy wybieraniu prezentu dla młodszej kuzynki.

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  9. Powieść zbiera tak pozytywne opinie, że żal byłoby przejść obok niej obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można przeczytać i samemu się przekonać ;)

      Usuń
  10. Pięknie opisałaś wszystko to, co istotne w tej książce. Zgadzam się z każdym słowem. Nie sądziłam że ta książka aż tak mi się spodoba. Niby prosta i lekka, ale zarazem wartościowa i piękna. Autorka zdecydowanie wie jak poruszyć serca czytelników. Nie mogę doczekać się części o Rev'ie. Biorę ją za pewnik i chyba zacznę nękać wydawnictwo o wydanie jej jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nękaj, bo ja również przeczytałabym ją już! Bardzo polubiłam Reva, a jak dane będzie mi dodatkowo poznać dalsze losy Declana i Juliet, choćby małe urywki to również będę szczęśliwa <3

      Usuń
  11. Wiesz co, myślę, że tobie udało się osiągnąć w tej recenzji to samo, to autorce tej, którą ty sama czytałaś :D Tak pięknie piszesz o tej książce, że chociaż nie chciałam, to będę musiała czym prędzej się za nią zabrać <3 Mam wielką nadzieję że wzbudzi ona we mnie takie same emocje, co w tobie - to by mi się bardzo przydało :D

    Buziaki!
    Katherine Parker - About Katherine

    OdpowiedzUsuń
  12. jeśli nie byłaś w stanie wyjść nawet po herbatę, to już o czymś świadczy :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Herbata to mój obowiązkowy punkt przy czytaniu :D

      Usuń
  13. bardzo podoba mi się pomysł na fabułę, więc na pewno sięgnę po tą książkę!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się! Ta książka to zdecydowanie 10/10. Może miałam tam drobne zażalenie w pewnym momencie, pewien brak logiki w wykonaniu bohaterki, ale i tak jestem zachwycona tą powieścią! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. "Nie ma w tej książce rzeczy, która by mi się nie podobała" - DOKŁADNIE! ;) Czuję to samo, jestem tą książką oczarowana i żałuję, że tak długo zwlekałam z jej przeczytaniem. Zdradzę Ci, że podobne wrażenie zrobiło na mnie "Coś o tobie i coś o mnie" Julie Buxbaum, które gorąco Ci polecam ;)


    Pozdrawiam ciepło,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na liście, jak tylko nadarzy się okazja to z pewnością przeczytam ;)

      Usuń
  16. Zakochałam się w tej pozycji i to jedna z moich obecnie ukochanych książek <3

    OdpowiedzUsuń