KWARTALNY STOS KSIĄŻKOWY

Kiedy w styczniu tego roku popełniłam bookhaul z całego 2017 roku, obiecałam sobie, że tym razem będę się pilnować i w miarę regularnie publikować moje najnowsze zdobycze książkowe. Kwartał wydawał mi się całkiem rozsądnym wyjściem, dlatego dzisiaj z radością pokazuję Wam jakie tytuły zasiliły moją biblioteczkę na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy.



  1. "Ognisty pocałunek"- Jennifer L.Armentrout (wymiana, którą popełniłam jeszcze w zeszłym roku, jednak książka dotarła w pierwszych dniach stycznia)
  2. "Ławeczka pod bzem"- Agnieszka Olejnik ( wygrana u bookworm, jestem bardzo ciekawa twórczości autorki, ponieważ Agata bardzo ją sobie chwali <3)
  3. "Kolacja z wampirem"- Abigail Gibbs ( czytałam ją już kiedyś przy okazji Book Touru, ale chciałam mieć na własność. Zapłaciłam za nią około 10 zł, więc śmiało mogę nazywać się mistrzem okazji ;))
  4. "Prawdodziejka"- Susan Dennard ( zakup własny, już nie za taką okazyjną cenę jak poprzedniczka, ale ta książka jest świetna więc warto!)
  5. "Dwór skrzydeł i zguby"- Sarah. J. Maas ( drugi tom miał TAKIE zakończenie, że jak najszybciej chciałam zobaczyć co było dalej, jednak do tej pory książka stoi nieprzeczytana)
  6. "Listy do utraconej"- Brigid Kemmerer ( najpiękniejsza, najwspanialsza i najprawdziwsza młodzieżówka z jaką miałam do czynienia od bardzo dawna!)
  7. "Zapomniałam, że Cię kocham"- Gabrielle Zevin ( kupiona w rzeszowskim TAK CZYTAM, jednak nie przypadła mi do gustu tak jak oczekiwałam)
  8. "Nie mów nikomu"- Harlan Coben ( zakup własny, początek prenumeraty i bardzo udane moje pierwsze spotkanie z autorem)
  9. "Dla Ciebie księżyc"- M.P. Rawinis ( również zakup z TAK CZYTAM za oszałamiającą złotówkę, a to dlatego że kiedyś czytałam inną książkę z tej mini-serii i byłam pozytywnie zaskoczona)
  10. "Promyczek"- Kim Holden ( biedronkowy zakup. Kiedy już myślałam że jej nie kupię i pogodziłam się z tym faktem, to znalazłam ją w innej Biedronce :D )


Tak więc wygląda 10 książek, które trafiły do mnie w pierwszym kwartale 2018 roku. Czy jestem zadowolona? Udało mi się zdobyć trzy książki, które czytałam i bardzo chciałam mieć na półce, poznałam cudowne "Listy do utraconej", które były dla mnie największym (jak dotąd) zaskoczeniem w tym roku, jednak wiele książek kupiłam, co mnie z lekka smuci ponieważ chciałam ruszyć moje egzemplarze, które tylko się kurzą. Jednak 6 na 10 już przeczytałam, więc odganiam smutaski. A jak wyglądają Wasze nowe nabytki?



Czytaj dalej

Sarah J. Maas- "Dwór cierni i róż" & "Dwór mgieł i furii"

 

Oryginalny tytuł: A Court of Thorns and Roses / A Court of Mist and Fury
Rok polskiego wydania: 2016, 2017
Wydawnictwo: Uroboros
Seria: Dwór cierni i róż #1, #2
Ocena: 8/10, 10/10

   Z Sarą J. Maas zawsze miałam nie po drodze. Od kilku lat chciałam poznać inną jej serię, czyli "Szklany tron", ale kiedy wreszcie udało mi się ją wypożyczyć z biblioteki, razem z nią przytargałam również "Dwór cierni i róż". Tę drugą chciałam poznać odkąd tylko o niej usłyszałam- książka inspirowana baśnią o Pięknej i Bestii, pełnokrwiści bohaterowie i sceny na długo zapadające w pamięć- to tylko kilka zdań jakie wyłapałam z innych recenzji. Byłam wręcz przekonana, że ta seria mi się spodoba, dlatego zapobiegawczo zaopatrzyłam się w drugi tom na jednej z wymian, chociaż pierwszego jeszcze nigdy na żywo nie widziałam. Choć z perspektywy czasu widzę, że to była jednak dobra decyzja, ponieważ "Dwór cierni i róż" mocno mnie do siebie przywiązał i sprawił, że z czystej ciekawości sięgnęłam po tom numer dwa.

   Feyra kiedyś miała wszystko- matkę, kochającego ojca, dwie siostry i bogactwo w kieszeni. Jedna źle podjęta decyzja przekreśliła to wszystko, sprawiając że teraz mieszka w starej chacie z chorym ojcem i zachłannymi siostrami, a dodatkowo jest jedyną ich żywicielką. Dlatego codziennie wyrusza na polowania, mając nadzieję że tym razem się jej poszczęści i nie będą musieli głodować. I owszem udaje jej się, jednak jednym strzałem wysłanym prosto w wilka sprowadza na siebie nieszczęście w postaci Tamlina- księcia potężnych fae. Musi podjąć decyzję- albo zginie, albo do końca swoich dni będzie mieszkać w Prythianie, do tej pory znienawidzonej krainie. Decyzja przychodzi jej z trudem, jednak ostatecznie wybiera życie, mając nadzieję że z biegiem czasu uda jej się uciec.

   Nie jestem do końca pewna jaki jest mój stosunek do Feyry. Lubię ją i często jej kibicowałam, bo to mądra dziewczyna jest, jednak czasami odnosiłam wrażenie że za bardzo gwiazdorzy. Poświęca siebie dla dobra rodziny, ma głowę na karku i uparcie walczy o swoje, ale momentami nie zauważa innych. Myślę też że jest niezrozumiana i często ma ochotę się poddać, ale jednak walczy. W drugim tomie polubiłam ją bardziej, stała się bardziej świadoma siebie i pewna swoich decyzji, dorosła przez ten czas i zahartowały ją wydarzenia, których doświadczyła. Podoba mi się ukazanie tej jej przemiany, tego że zaczyna widzieć rzeczy których dotąd dostrzec nie chciała i buduje nową wersję siebie.



  Jeśli chodzi o Tamilna- ciężko jest mi cokolwiek na jego temat napisać. Bo widzicie- gdy seria jest popularna i krąży w internecie to bardzo łatwo jest niechcący podłapać jakieś ważne informacje. Ja widziałam zachwyty skierowane w stronę Rhysanda i myślę że to sprawiło, że niedostatecznie polubiłam Tamlina. Długo czekałam na pojawienie się tego pierwszego i czułam, że jeśli chodzi o wątek romantyczny, to będę bardziej kibicować jemu i Feyrze. Tamlin mi trochę przeszkadzał... przynajmniej na początku. Później go polubiłam, stał się w moich oczach chłopcem, który nigdy nie chciał władzy, ale dostał ją w prezencie od umierającego ojca. Żal mi się go zrobiło, tym bardziej że wiedziałam że jest odpowiednikiem Bestii z baśni, co tylko budowało moją sympatię do niego. Na nic się ona jednak nie zdała, gdy w okolicy był Rhys- wtedy zaczynałam myśleć, że Feyra musi być ślepa, by nie dostrzegać że Książę Dworu Nocy stwarza grę pozorów. W pierwszej części naprawdę Tamlina lubiłam, moje zdanie na jego temat zmieniło się dopiero w tomie drugim, co też przepowiedział mi internet.

   Rhysand to natomiast cudowny bohater. Jeśli miałabym wskazać jedną postać, dla której kontynuowałabym przygodę z Dworami, to byłby to on. Jest tajemniczy, momentami arogancki i wszyscy dookoła uważają go za potwora. Tak naprawdę jednak jest on ważniejszy i mądrzejszy niż ktokolwiek inny, zna prawdziwą cenę poświęcenia, straty i walki. I właśnie przez wzgląd na niego uwielbiam tom numer dwa. W pierwszej części pojawia się późno i jest go potem niewiele więcej, natomiast "Dwór mgieł i furii" całkowicie odkrywa przed nami wszystkie karty i sprawia, że Rhysa nie da się nie pokochać. Relacja romantyczna między nim, a Feyrą również jest piękna, a już zwłaszcza wtedy gdy dowiadujemy się o pewnym fakcie ich dotyczącym (który oczywiście przewidziałam od początku), co tylko sprawia że od książki nie można się oderwać.

   Świat przedstawiony w książce momentami sprawiał mi trudności, zwłaszcza na starcie, bo mimo że wszystko jest fajnie wytłumaczone, to wgryzienie się w książkę trochę trwa. Mam też małe zastrzeżenia, jeśli chodzi o kłopoty których doświadczają bohaterowie- szczególnie rzuciło mi się to w oczy w części drugiej. Są one ogromne i choć jest to świat fantastyczny, to chyba autorka trochę przedobrzyła w jedną stronę, przez co wyszedł mały dramatyzm i kumulacja problemów.

   "Dwór cierni i róż" jest bardzo fajną młodzieżówką i ugryzieniem popularnej baśni z trochę innej strony, jest jednak niczym w porównaniu z "Dworem mgieł i furii". Drugi tom wzbudził we mnie masę emocji, nawet takich irracjonalnych jak zazdrość o nieistniejącego bohatera. Jest w nim dużo akcji i ciągle jesteśmy czymś zaskakiwani- czy to ciekawym faktem czy tajemnicą dotyczącą znanej nam osoby. Wątek romantyczny tak naprawdę zaczyna się od nienawiści, która przekształca się w przyjaźń i na końcu w miłość. Ma naprawdę zaskakujące zakończenie, które sprawiło że od razu zamówiłam dla siebie tom trzeci i z niecierpliwością wyczekuję momentu kiedy go przeczytam.
Czytaj dalej

J.Lynn- "Zaczekaj na mnie"


Oryginalny tytuł: Wait For You
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Amber 
Seria: Zaczekaj na mnie #1
Ocena: 9/10



  Każdy czytelnik zna taką autorkę, której książki może brać w ciemno i wie że nigdy się nie rozczaruje. W moim przypadku jedną z takich osób jest Jennifer L.Armentrout, znana też jako J.Lynn. Pod pierwszym nazwiskiem pisze powieści o kosmitach i gargulcach, drugie zarezerwowała dla nurtu New Adult. Ja oczywiście jestem fanką jej pierwszego wcielenia- serie Lux i Dark Elements należą do ścisłego grona ulubieńców, mimo iż czytałam je dawno i mój entuzjazm obecnie jest podszyty sentymentem. Jednak zmiana gatunku nie wiąże się ze zmianą pióra i umiejętności danej osoby, dlatego byłam przekonana, że "Zaczekaj na mnie" będzie równie wspaniałą rozrywką jak wcześniej wymienione serie. I miałam rację.

  Avery chce uciec jak najdalej od rodzinnego miasta, od rodziców dla których najważniejszy jest wizerunek oraz od wspomnień, które ciągle wypływają na powierzchnię. Wybiera uczelnię na drugim końcu kraju i już pierwszego dnia zajęć wpada na przystojnego Camerona. Okazuje się, że chłopak wynajmuje mieszkanie dokładnie naprzeciwko jej lokum, a na dodatek jest nią zainteresowany. Początkowo Avery studzi jego zapał, jednak z biegiem czasu musi przyznać sama przed sobą, że upór chłopaka jej schlebia. Gdy zaczyna wierzyć w własne szczęście, do głosu dochodzi przeszłość- zaczynają się głuche telefony i tajemnicze maile. Co w tej sytuacji zrobi Avery?

  Pamiętam ten moment, kiedy Wydawnictwo Amber wypuściło na rynek serię szarych okładek zwiastujących początek nowego nurtu w literaturze- New Adult. Jeśli się nie mylę, to "Zaczekaj na mnie" było jedną z pierwszych wydanych pod tym szyldem książek i już od początku wzbudzało moje zainteresowanie. Oczywiście jak to w takich przypadkach bywa, zabrałam się za lekturę dopiero parę lat później, kiedy ze zdziwieniem odkryłam ten tytuł w mojej bibliotece. Poświęciłam na niego bodajże dwa popołudnia, podczas których zaopatrzyłam się w herbatę i przekąski. To jednoznacznie świadczy na korzyść powieści J.Lynn- jest ona bardzo wciągająca i naprawdę trudno się oderwać, mimo iż nie przedstawia sobą niczego nowego. Mamy dziewczynę z przeszłością, chłopaka z poczuciem humoru i powoli łączące ich uczucie. Tyle że ta książka jest napisana w bardzo lekki sposób, a zabawne dialogi i sytuacje wręcz wylewają się ze stron. I myślę, że właśnie to są powody, które powinny przekonać potencjalnego zainteresowanego. Powieść New Adult bez żenujących scen erotycznych na co drugiej stronie oraz z uczuciem, które zaczyna się od przyjaźni. Nie uświadczycie tutaj też nadmiaru nastoletnich dramatów- coś tam jest, bo to chyba punkt charakterystyczny gatunku, ale myślę że problemy bohaterów są wyważone i nie powodują w czytelniku chęci przewracania oczami.


  Niejednokrotnie śmiałam się z bohaterami, śmiałam się z nich, wzruszałam oraz czułam złość. Podoba mi się, że autorka niezmiennie wywołuje we mnie szereg rozmaitych emocji, wie którą strunę poruszyć, a jednocześnie nie robi tego w nachalny sposób. Nie ujmuje historii smutku, ale też nie wciska go tam gdzie nie trzeba. Nie chowa się pod maską ckliwości czy chamstwa. U J.Lynn podoba mi się naturalność i swoboda z jaką pisze swoje książki. I mimo, że ta historia nie wywołała we mnie czytelniczego kaca, ani nie podała na tacy jakiejś uniwersalnej prawdy, o której na co dzień się zapomina, to jednak była niesamowitą przygodą. Była rozrywką, na którą warto poświęcić kilka godzin i wypełnić je uśmiechem.

  Z serii szarych okładek miałam przyjemność czytać jeszcze dwa inne tytuły, które również bardzo mi się podobały i czystym sumieniem mogę Wam je polecić. A mówię tutaj o "Buntowniku" i "Tylko Ty". Obie z nich początkowo oceniłam niżej niż "Zaczekaj na mnie", jednak z perspektywy czasu wiem, że warto o nich wspomnieć. A jeśli szukacie czegoś podobnego, to rozejrzyjcie się za serią Off-Campus. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie ;)


Inne powieści autorki, o których pisałam:
Czytaj dalej

Gabrielle Zevin- "Zapomniałam, że cię kocham"



Oryginalny tytuł: Memoirs of a Teenage Amnesiac
Rok polskiego wydania: 2011
Wydawnictwo: Initium
Ocena: 6/10

  Nie pamiętam kiedy, ani w jaki sposób po raz pierwszy natknęłam się na nazwisko tej Pani, ale wiem że w tamtym czasie bardzo zaciekawiła mnie ona swoimi książkami i chciałam przeczytać wszystkie trzy, które dotąd były wydane w Polce. Ostatnio będąc na zakupach w pewnej znanej sieci księgarń przypadkowo natknęłam się na "Zapomniałam, że cię kocham", i choć niby nie potrzebowałam tej książki "na już", to zachęciła mnie cena i przekonanie że jak teraz jej nie wezmę, to za rok mogę jej już nigdzie nie znaleźć. Zapomniałam natomiast, że na mojej półce mam jeszcze "Między książkami"- zeszłoroczny prezent na Dzień Kobiet, który dostałam na własną prośbę i do tej pory nie przeczytałam. "Zapomniałam, że cię kocham" lekko mnie rozczarowało jednak nie poddaję się i dam szansę innym książkom Pani Zevin, ponieważ wciąż wierzę w moją intuicję mówiącą mi "czytaj, to coś dla Ciebie".

Skutkiem niefortunnego runięcia ze schodów, Naomi Porter traci pamięć i zapomina wszystko co wydarzyło się w jej życiu w ciągu ostatnich czterech lat. Nie wie dlaczego zakochała się w swoim chłopaku, z którym nie ma o czym porozmawiać; nie rozumie dlaczego jej rodzice się rozwiedli i nie dopuszcza do siebie myśli o nowej narzeczonej taty, ani o nowej rodzinie mamy. Pamięta za to Jamesa- chłopaka, który był świadkiem jej wypadku i do którego za wszelką cenę chce się zbliżyć.

  Historia sama w sobie jest całkiem oryginalna- nastolatka z amnezją borykająca się z różnymi problemami, mająca trudności z ułożeniem swojego życia na nowo oraz zrozumieniem samej siebie. Mamy Willa, dość staroświeckiego przyjaciela głównej bohaterki, który kocha stare przeboje oraz niecodzienne ubrania. Mamy też Jamesa, stereotypowego bad boya z papierosem w ustach, za którym ciągnie się szereg rozmaitych plotek. No i Ace- domniemany chłopak Naomi, który z kolei jest przykładem najpopularniejszego chłopaka w całej szkole wyróżniającego się sukcesami w sporcie. Mam wrażenie, że autorka na siłę wybrała się w stronę rozterek miłosnych głównej bohaterki, które nie były ani zabawne, ani ciekawe, ani nawet emocjonujące. Zresztą tak samo jak cała książka.

  Moim głównym zarzutem skierowanym w stronę "Zapomniałam, że cię kocham" jest jej suchość. Wydarzenia są opisywane bez jakiegokolwiek zaangażowania z czyjejkolwiek strony, w historię ciężko jest się wbić przez nadmiar faktów podawany "na raz", a i sama historia ma okres w którym po prostu się wlecze. Mam wrażenie, że niektóre wydarzenia powstały jedynie po to by zapełnić czymś lukę w historii, ponieważ nie były ani interesujące, ani ważne dla fabuły.

  Bohaterowie również nie wzbudzili mojej sympatii- Naomi jest papierową dziewczyną z kartek książki, o której zapomnę równie łatwo, jak ona zapomniała ostatnie cztery lata swojego życia. James jest w ogóle niepotrzebną postacią, ponieważ tworzy zamęt w fabule i nie jestem pewna co jego postać miała mi udowodnić. Ace w tej powieści jedynie egzystuje i nie ma żadnej specjalnej roli, poza byciem chłopakiem Naomi. Jedynie Will wzbudził moją ogromną sympatię- jest zaangażowany w swoją pracę, poświęca czas swoim pasjom, zawsze jest gotowy biec komuś na ratunek, a poza tym nie boi się wyrażać siebie, chociażby przeze te wcześniej wspomniane ubrania. Jest promyczkiem tej opowieści i bardzo mocnym jej filarem.

  Historia sama w sobie nie jest skomplikowana, chociaż w początkowych stronach bardzo łatwo jest się pogubić. Naomi opowiada nam fabułę w dość specyficzny sposób, mieszając wydarzenia obecne z przeszłymi, których teraz nie pamięta, ale przypomni sobie o nich później. To tak jakby mówiła o swojej historii z perspektywy czasu.

  "Zapomniałam że Cię kocham" to niegłupia młodzieżówka, ponieważ porusza kilka ważniejszych tematów, nie ukrywam jednak że robi to w sposób mało umiejętny. Autorka przedstawia nam fakty z życia Naomi, ale robi to bardzo niestarannie, mało ujmująco i nieciekawie. Nie na tyle bym złościła się na bohaterów i chciała porzucić lekturę, która pod koniec jest lepsza niż na początku, jednak spodziewałam się po niej czegoś bardziej interesującego i pisanego z lekkością. Ta książka przypomina mi czasami styl pisania Jennifer Echols- fajny, ale momentami nużący. Taki, któremu brakuje tego nieuchwytnego "czegoś". Polotu, chwili zastanowienia nad wydarzeniami, mniej papierowych bohaterów. Nie żałuję że przeczytałam i dam szansę innej książce autorki, jednak jest to historia przeciętna, do przeczytania na raz i szybkiego wyrzucenia jej z pamięci.

STREFA SPOILERÓW:
Nie chciałam tego ujmować w recenzji, ale już sam tytuł sugeruje nam do kogo Naomi w końcu "poczuje miętę". Bardzo łatwo to przewidzieć- Ace odpada, bo już okładka budzi w nas wątpliwości, natomiast Jamesa Naomi poznaje dopiero po swoim wypadku, więc nie mogła zapomnieć o miłości do niego. Jedynym słusznym kandydatem jest Will i niech tak pozostanie :)

Czytaj dalej

WIELKA KSIĄŻKOWA KONFRONTACJA, czyli lista 100 książek które chciałam przeczytać

Ponad 2,5 roku temu stworzyłam listę 100 książek, które chciałabym przeczytać. Teoretycznie miała to być tylko malutka wskazówka na temat tego, co chciałabym zdobyć i wreszcie poznać, w praktyce było tak tylko kilka pierwszych miesięcy. Później wykreślałam z listy tytuły, które w międzyczasie przeczytałam, a sama idea listy odeszła w zapomnienie. I myślę, że już dawno powinnam sama ze sobą się skonfrontować i zaktualizować ten spis, jednak zawsze odkładałam to na wieczne później. Ale ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że lwia część zawartych tam książek już nie odpowiada moim czytelniczym gustom, z innych wyrosłam, a jeszcze inne poczekają na mnie, aż szczerze będę chciała je przeczytać i stąd ten post.

Logicznym jest to, że skreślone tytuły przeczytałam, a jeśli pisałam o nich na blogu, to będą też podlinkowane. Żeby było czytelniej, to podzieliłam listę na pięć bloków, a pod każdym z nich na bieżąco wypisuję co pozostało aktualne. Przy niektórych się waham, dlatego że mam na półce swój egzemplarz i nie wiem co z tym fantem począć ;) Ogólnie z całej listy udało mi się przeczytać 36 tytułów, z 48 zrezygnowałam, a 26 jeszcze przede mną. Na tę chwilę nie chcę tworzyć kolejnej takiej listy, wolę się skupiać na spontanicznych wyborach, ale Wasze zawsze chętnie pooglądam, dlatego jeśli takie macie- piszcie śmiało :)

1. "Dobrani"- Ally Condie
2. "Pierwszy dotyk ognia"- Jeaniene Frost
3. "Dziewczyna, która chciała zbyt wiele"- Jennifer Echols
4. "Wyścig śmierci"- Maggie Stiefvater
5."Zatruty tron"- Celine Kiernan
6. "Więzień labiryntu"- James Dashner
7. "Wróżbiarze"- Libba Bray
8. "Miasto upadłych aniołów"- Cassandra Clare
9. "Mechaniczny anioł"- Cassandra Clare
10. "7 razy dziś"- Lauren Oliver
11. "Zapomniałam, że Cię kocham"- Gabrielle Zevin
12. "Gdzie indziej"- Gabrielle Zevin
13. "Testy"- Joelle Carboneau
14. "Byliśmy łgarzami"- E.Lockhart
15. "Znajdę Cię Crystal"- Joss Stirling
16. "Akademia dobra i zła"- Soman Chainani
17. "Althea & Oliver"- Christina Moracho
18. "Eleonora & Park"- Rainbow Rowell
19. "Piękny drań"- Christina Lauren
20. "Zaplątani"- Emma Chase

DALEJ CHCĘ PRZECZYTAĆ: "Pierwszy dotyk ognia", "Zatruty tron", "Mechaniczny anioł", "Zapomniałam, że Cię kocham", "Gdzie indziej".



21. "Bez końca"- Martyn Bedford
22. "Blask"- Alexandra Adornetto
23. " Black Ice"- Becca Fitzpatrick
24. "Lato drugiej szansy"- Morgan Matson
25. "Losing hope"- Colleen Hoover
26. "Tego lata stałam się piękna" Jenny Han
27. "Boy 7"- Mirjam Mous
28. "Charlie St. Cloud"- Ben Sherwod
29. "Chłopak nikt"- Allen Zadoff
30. "Ciemna strona księżyca"- Nora Roberts
31. "Chłopak z sąsiedztwa"- Meg Cabot
32."Co jeśli..."- Rebbeca Donovan
33. "Córka zjadaczki grzechów"-  Melinda Salisbury
34. "Coś do stracenia"- Cora Carmack
35. "Czas żniw"-Samantha Shannon
36. "Wierna"- Veronica Roth
37. "Szklany tron"- Sarah J. Maas
38. "Dziesięć płytkich oddechów"- K.A.Tucker
39. "Na krawędzi nigdy"- J.A.Redmerski
40. "Zaliczenie z tragedii"- Elizabeth  Laban

DALEJ CHCĘ PRZECZYTAĆ: "Ciemna strona księżyca", "Coś do stracenia", "Czas żniw", "Zaliczenie z tragedii" i być może "Losing hope".


41. "Demony. Pokusa."- Lisa Desrochers
42. "Czekaj do północy"- Amanda Quick
43. "Doktor Karolina"- Joanna Rogala
44. "Dom na jeziorze"- Sarah Jio
45. "Do wszystkich chłopców, których kochałam"- Jenny Han
46. "Duma i uprzedzenie"- Jane Austen
47. "Portret Doriana Graya"- Oscar Wilde
48. "Dzika droga"- Cheryl Strayed
49. "Szukając Kopciuszka"- Colleen Hoover
50. "Nieprzekraczalna granica"- Colleen Hoover
51. "Maybe someday"- Colleen Hoover
52. "Osiemdziesiąt dni żółtych"- Vina Jackson
53. "Goniąc cienie"- Marta Bilewicz
54. "Gdybym była Tobą"- Lisa Renee Jones
55. "Girl online"- Zoe Sugg
56. "Gra o miłość"- Jennifer Probst
57. "Hołd"- Nora Roberts
58. "Huragan miłości"- Sandra Brown
59. "Hrabia Monte Christo"- Alexander Dumas
60. "Idealnie dobrani"- Catherine McKenzie

DALEJ CHCĘ PRZECZYTAĆ: "Dom na jeziorze", "Duma i uprzedzenie", "Portret Doriana Graya", "Hołd", i być może "Do wszystkich chłopców, których kochałam".




61. "Płomienna namiętność"- Sophie McKenzie
62. "Jak stać się szczęśliwym człowiekiem?"- Ania Kęska
63. "Jesteś cudem"- Regina Brett
64. "Jeszcze jeden dzień"- Fabio Volo
65. "Kochani dlaczego się poddaliście?"- Ava Delaria
66. "Komedia świąteczna"- Victoria Alexander
67."Koszmary przeszłości"- Erica Spindler
68. "Niepokorna"- Sandra Brown
69. "Krwawy szlak"- Moira Young
70. "Kroniki krwi"- Richelle Mead
71. "Pocałunek cienia"- Richelle Mead
72. "Patriota"- Marie Lu
73. "Lucas"- Kevin Brooks
74. "Mam talent"- Janette Rallison
75. "Mara Dyer. Tajemnica"- Michelle Hodkin
76. "Morze spokoju"- Katja Millay
77."Mroczne umysły"- Alexandra Bracken
78. "Nie mogę powiedzieć Ci prawdy"- Lauren Barnholdt
79. "Zaczekaj na mnie"- J.Lynn
80. "Kolacja z wampirem"- Abigail Gibbs


DALEJ CHCĘ PRZECZYTAĆ: "Jesteś cudem", "Jeszcze jeden dzień", "Niepokorna", "Kroniki krwi", "Patriota", "Lucas".



81."Upadli"- Lauren Kate
82. "Ostatni pociąg do Babylon"- Charlee Fan
83. "Pomiędzy"- Tara Hudson
84. "Pomiędzy światami"- Jessica Warman
85. "Pocałunek Gwen Frost- Jennifer Estep
86."Prawo krwi"- Nora Roberts
87. "Prawo przyciągania"- Simone Elkeles
88. "Utrata"- Rachel Van Dyken
89. "Kochając Pana Danielsa"- Brittany C. Cherry
90. "Spróbujmy jeszcze raz"- Abbi Glines
91. "Origin"- Jennifer L. Armentrout
92. "Real"- Katy Evans
93. "More than this"- Jay MacLean
94. "Let the Sky Fall"- Shannon Messenger
95. "Archer's Voice"/ "Bez słów"- Mia Sheridan
96. "Przypadki Callie i Kaydena"- Jessica Sorensen
97. "The distance between us"- Kasie West
98. "Whatever life throws at you"- Julie Cross
99. "Odkąd cię nie ma"- Morgan Matson
100."Ugly love"- Colleen Hoover


DALEJ CHCĘ PRZECZYTAĆ: "Ostatni pociąg do Babylon", "Prawo krwi", "Prawo przyciągania", "More than this", "Let the sky fall", "Przypadki Callie i Kaydena".



PS Bardzo dziękuję Wam za tak duży i pozytywny odzew i tyle miłych słów odnośnie mojej opinii na temat "Listów do utraconej". Zrobiło mi się niesamowicie ciepło na sercu i po raz kolejny przypomniałam sobie jak bardzo kocham pisać o książkach, a tym bardziej tak fantastycznych jak ta od Pani Kemmerer.
Czytaj dalej

Brigid Kemmerer- "Listy do utraconej"


Oryginalny tytuł: Letters to the Lost
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: YA!
Seria: Listy do utraconej #1
Ocena: 10/10


  "Listy do utraconej" pojawiły się na polskim rynku wydawniczym i nie zaczepiły mnie mówiąc "hej Ty! Na pewno chcesz przeczytać tak wspaniałą książkę!". Wiem, że wiele osób bardzo sobie zachwalało powieść Pani Kemmerer, ja jednak nie czułam się do niej przekonana. Nie do końca wiedziałam o czym opowiada, nie interesowało mnie jakie emocje wywołuje w czytelniku i w sumie przeszłam obok niej bardzo, ale to bardzo obojętnie. Do czasu aż natknęłam się na jedną recenzję (niestety nie pamiętam czyją), która ujęła mnie swoją prostotą i uczuciami w niej zawartymi. Autorka tak ładnie mówiła o tym tytule, widać było że nie siliła się na wyszukane słownictwo, a mimo że pisała chaotycznie, to prosto z serca. I to mnie ujęło. Na tyle, że chciałam natychmiast zmienić ten stan rzeczy i przeczytać polecaną powieść. Minęło parę dni zanim sfinalizowałam zamówienie i zanim ono do mnie dotarło, do tego czasu minął jednak najgorszy okres, w którym oddałabym za nią jedną nerkę.

  Kilka miesięcy temu Juliet straciła matkę, która była korespondentką wojenną. Od tego czasu dziewczyna często przychodzi na cmentarz i zostawia na jej grobie listy. To była taka ich mała tradycja- nie mogąc być ze sobą tak często jak to możliwe, pisały do siebie słowa i wysyłały pocztą. Teraz jednak nastolatka nie umie sobie pogodzić ze stratą, aż pewnego dnia ktoś odpisuje na jej list, a konkretnie dopisuje do niego dwa słowa. Jest to Declan, który właśnie na cmentarzu odbywa swoje prace społeczne. Swego czasu chłopaka również coś złamało, coś co sprawiło że zmieniło się całe jego życie, skutkiem czego jest właśnie obowiązkowa praca na cmentarzu. Oboje nie mają pojęcia kto kryje się po drugiej stronie kartki, jednak czy lepiej jest znać kogoś czy żyć wyobrażeniami na jego temat?

  Nie ma w tej książce rzeczy, która by mi się nie podobała. Naprawdę nie ma. Bardzo dawno nie spotkałam się z tak mądrą i przejmującą powieścią dla młodzieży i jestem pewna, że znalazłam właśnie perełkę wśród gatunku. Jeśli mielibyście przeczytać tylko jedną książkę w tym miesiącu, to niech to będą "Listy do utraconej". Zobaczycie jak autorka cudownie relacjonuje nam historię, jak splata ze sobą losy Juliet i Declana, w jaki piękny sposób pisze o radzeniu sobie ze stratą, a to wszystko na powierzchni niecałych czterystu stron. Ta opowieść nie zawiera w sobie scen erotycznych, nie jest ckliwa, ani przedramatyzowana, a jej głównym filarem wcale nie jest wątek romantyczny między dwójką nastolatków, a rodząca się między nimi nić porozumienia. Ta książka przypomina mi moje ulubione tytuły, które czytałam parę lat wstecz, a jednocześnie wiem że się od nich różni, tak samo jak różni się mój gust i moje podejście do nich.

  Juliet i Declan to postacie bardzo realistyczne, mają problemy z którymi radzą sobie najlepiej jak mogą, ale czasem nawet to nie wystarcza. Na przestrzeni stron widzimy jak zmienia się (głównie) podejście Juliet do Declana (będę nadużywać tych imion, ponieważ są piękne!), która na początku uważa go za gbura, który chciałby każdego skrzywdzić. Sam Declan jest przyzwyczajony do takich spojrzeń i zachowań, chociaż jest tak daleki od robienia krzywdy innym, jak tylko być może. Cała historia ma dwóch narratorów i to bardzo mi się podoba! Wiem co czuje Declan, co czuje Juliet, jak patrzą na siebie wzajemnie i jak ich relacja ewoluuje do przyjaźni. Opowieści z tajemniczymi korespondentami jest dość sporo, kilka z nich przypomniała mi Judyta, a są to "P.S. I like you", "Tak wygląda szczęście"czy "Lato koloru wiśni"- każdą z nich uwielbiam, co może świadczyć też o tym, że po prostu motyw pisania listów lubię bardziej niż podejrzewałam. Jeśli chodzi o moje prywatne polecenia, to "Listy do utraconej" przypominają mi lekko "Idealną chemię" i "Pułapkę uczuć". W zasadzie to łączy je tylko miejsce akcji, którym jest szkoła średnia i moje wrażenia po przeczytaniu każdej z nich. Ale podskórnie czuję, że jeśli komuś spodobała się któraś z tych dwóch, to i "Listy do utraconej" zapisze do grona ulubieńców.

  Powieść Brigid Kemmerer zaczęłam czytać wieczorem z zamiarem poznania najwyżej kilku rozdziałów, ale położyłam się spać o drugiej w nocy. Bardzo ciężko było mi się oderwać, choćby po to by zaparzyć sobie nowy kubek herbaty, co już samo w sobie jest wystarczającą rekomendacją. Brakowało mi takiego wieczoru, takiego zarwania nocy dla powieści, tego uczucia rozpakowania paczki i zabrania się za książkę od razu, a nie po odstawieniu na półkę i czytaniu pół roku później. Podobało mi się uczucie ciepła i nadziei jakie daje ta lektura, jednocześnie będąc jednak opowieścią o radzeniu sobie z bólem i ze stratą. Polecam z całego serduszka i z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu, tym razem o Revie, która mam nadzieję zostanie wydana.
Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca- luty 2018 + wyniki konkursu

Nie wiem ile jeszcze podsumowań miesiąca muszę napisać, aby za każdym kolejnym razem likwidować z mojej twarzy zdziwienie typu "to już?". Głupio w każdym kolejnym tego typu poście mamrotać jak to czas szybko leci...no ale naprawdę- kiedy to zleciało?

Aby przypomnieć sobie co działo się w lutym, musiałam skorzystać z pomocy mojego kalendarza, bo gdy patrzę wstecz widzę tylko pracę. I to jest prawda- dużo czasu spędziłam właśnie w pracy, chociaż wcale nie więcej niż przykładowo w styczniu. Ale lubię tam być, więc nie zamierzam być z tego powodu smutna. Choć czasem zmęczenie dawało o sobie znać i zdarzały się chwile, gdy moim jedynym marzeniem było wrócić i rzucić się na łóżko. Oglądałam też Galę Bestsellerów Empiku choć szczerze powiedziawszy nie jestem zadowolona. I nawet nie z wyborów, bo to niekoniecznie najlepsze książki, tylko te najlepiej się sprzedające, ale sama ta gala wydawała mi się bardzo  sztuczna, żarty mówione na siłę i mam wrażenie, że nikt się tam dobrze nie bawił ( chyba, że na after party ;)). Oczywiście w tym samym czasie emitowany był Kod Leonarda da Vinci i znowu musiałam go poświęcić. Zawsze gdy chcę to obejrzeć w telewizji, muszę wybierać pomiędzy tym, a czymś pilniejszym. I to był już chyba trzeci raz.

Bardzo często spotykałam się z przyjaciółmi, co czasem objawiało się workami po oczami, gdy wracałam o 2 w nocy, a wstawałam o 7 rano, jednak było warto! Tym bardziej, że nasze grafiki jest teraz coraz trudniej pogodzić i każda chwila jest na wagę złota. Bawiłam się również na imprezie osiemnastkowej- zapomniałam jakie fajne mogą być te konkretne urodziny spędzane w gronie fajnych osób. Uświadomiłam też sobie, że lubię mieć zawsze zajęte ręce- to daje mniej czasu na głupie rozmyślania, a poza tym efekty wykonanej pracy cieszą. Poczyniłam ciuchowe zakupy, wystartowałam z moim małym wyzwaniem na okres Wielkiego Postu ( i idzie mi całkiem nieźle!) i niesamowicie się wystraszyłam gdy po raz pierwszy wpadłam w poślizg. Do tej pory jestem wdzięczna, że nie zrobiłam krzywdy sobie, ani innemu kierowcy czy pieszemu i że akurat w tym czasie byłam na drodze sama. Najgorszym wrogiem okazała się moja panika, jednak jest to mimo wszystko dobra lekcja na przyszłość.

Książki:





















J.Lynn- "Zaczekaj na mnie"
♥ Camilla Lackberg- "Ofiara losu"
♥ Sarah J. Maas- "Dwór cierni i róż"
♥ Sarah J. Maas- "Dwór mgieł i furii"
♥ J.K.Rowling- "Harry Potter i Kamień filozoficzny"
♥ Brigid Kemmerer- "Listy do utraconej"


W lutym czytałam same dobre książki, a do tego dwie z nich już zaliczam do ulubionych. Mówię o "Dworze mgieł i furii" oraz "Listach do utraconej". Jeśli chodzi o ACOMAF to jest to cudowna kontynuacja i mimo iż pierwszy tom również mi się podobał, to dopiero mając przed oczami tom drugi widzę między nimi przepaść, na korzyść "Dworu mgieł i furii". Natomiast powieść Brigid Kemmerer przeczytałam w kilka godzin i zarwałam dla niej noc. To piękna opowieść o nastolatkach, o radzeniu sobie ze stratą, o uldze z jaką można korespondować z nieznajomą osobą, a przy tym nie jest ani trochę ckliwa czy przedramatyzowana. Z pewnością perełka wśród gatunku. I jest jeszcze Harry Potter- zastanawiam się czy napisać parę słów o tym młodym czarodzieju z perspektywy osoby, która dopiero jako dorosły człowiek miała z nim styczność po raz pierwszy. Bo ogólnie to jest fajna książka, ale zdecydowanie lepsza dla młodszych czytelników, bo nie ujęła mnie tak, żebym była jej fanką.


Filmy:
W lutym udało mi się obejrzeć 7 filmów plus marną połówkę. Przede wszystkim spędzałam czas przy telewizorze z okazji magicznych piątków z nastoletnim czarodziejem, skutkiem czego mogę powiedzieć, że widziałam już wszystkie filmy z tej serii: Harry Potter i Zakon Feniksa ( jeden z moich ulubionych), Harry Potter i Czara Ognia, Harry Potter i Insygnia śmierci cz.1 ( również jeden z lepszych) oraz Harry Potter i Insygnia Śmierci cz.2. Czego pragnie dziewczyna to lekki i niezobowiązujący film dla nastolatek, jednak raczej nie wrócę do niego ponownie, ponieważ nie wyróżnił się niczym specjalnym. Anastazja to animacja, którą po raz pierwszy obejrzałam w lutym trzy lata temu i jakoś zawsze w tym czasie lubię do niej powracać. Zombies to disneyowska produkcja, na którą natknęłam się przypadkiem, a po przesłuchaniu jednej piosenki przepadłam i uznałam, że włączę wersję po angielsku. Lubię patrzeć na głównych bohaterów, podobają mi się piosenki i układy taneczne i z pewnością wrócę, jednak jest to ten nowszy Disney, czasem za bardzo przekontrastowany i nie taki ujmujący jak moje ulubione produkcje, jednak fani i tak mogą obejrzeć. A ta marna połówka o której pisałam wyżej to Piąta fala. Leciała w telewizji, więc uznałam że dam jej szansę, ale już po 15 minutach byłam mocno znudzona. Dobrnęłam do połowy i uznałam, że mam dość- dość aktorów, dość fabuły, dość tego że wszystko było po prostu nudne i z łatwością odwracałam oczy w stronę telefonu. Jedyny aktor, który mnie ujął to Nick Robinson, ale śledzę go od dawna i nie ma roli, która w jego wykonaniu by mi się nie podobała.

Seriale:
Obejrzałam kilka kolejnych odcinków Lucyfera ( dokładnie 2), jednak nie jest to chyba to czego oczekiwałam po tym serialu. Denerwuje mnie obsesja głównego bohatera na punkcie głównej bohaterki ( jak to możliwe, że na nią nie działam??) oraz fakt, że jedna zagadka kryminalna to jeden odcinek, przez co nie są one zaskakujące czy ciekawe. Na plus zaliczam brytyjskie akcenty oraz nawet fajny humor, nie wiem jednak czy to wystarczy abym oglądała dalej.
Drugim serialem było Miraculous- nie wiem czy wiecie, ale jestem fanką Biedronki i Czarnego Kota. Wydawać by się mogło, że jest to produkcja przeznaczona dla młodszych widzów i po części tak jest, jednak ja doskonale się w niej odnajduję. Bezpretensjonalne postacie, zabawne sytuacje i zagadki oraz walka ze złem w miłej dla oka i ucha odsłonie. Widziałam drugi sezon z polskimi napisami, tak bardzo nie mogłam doczekać się dubbingu. Ale co zabawne- podchwyciłam kilka francuskich wyrażeń! Czasem przyłapuję się na tym, że zamieniam polskie słowo na to francuskie, co bardzo mnie cieszy ;)


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 17,9 cm przeczytane, więc zostało mi jeszcze 130,8 cm
Wyzwanie biblioteczne- 3 książki w lutym pochodziły z biblioteki

Inne:
Podsumowanie miesiąca
Konkurs walentynkowy

Zapowiedzi:
W marcu swoją premierę będzie mieć "Dziesięć poniżej zera", czyli chyba mój numer jeden jeśli chodzi o najbardziej wyczekiwane powieści tego roku. Bardzo długo się zabierałam do wersji anglojęzycznej, nawet raz przeczytałam kilka stron, jednak nie miałam na nią ochoty, do czasu gdy dowiedziałam się o polskim tłumaczeniu. Nie wiem jak Wydawnictwo NieZwykłe to robi, ale nieświadomie wydaje wszystkie książki, na które czekałam od tak dawna!

Plany:
W marcu planuję skończyć "Więźnia nieba"- przeczytałam kilka rozdziałów, jednak uważam że jest to lektura, której nie przeczytam w kilka godzin w pracy, tym bardziej że tak niewiele mi zostało już tej Barcelony. Chcę znaleźć wolny dzień lub dwa i na spokojnie poznać dalsze losy ulubionych bohaterów. Na półce mam też "Koronę w mroku" oraz "Uwikłanie", obie z biblioteki.


Wyczytywanie książek z własnych zbiorów nie idzie mi najgorzej, chociaż póki co zdobycze biblioteczne i tak wygrywają tę batalię. Nałożyłam sobie na ten rok mini wyzwanie, żeby na miejsce dwóch przeczytanych z półki książek, kupić sobie jedną nową. Tutaj w ogóle mi nie idzie, jednak uznałam że nie powinnam się przejmować i nakładać na siebie presji, bo jak już kupuję książki to dwie-trzy na raz, a nie całe pudełko. Zresztą życie jest za krótkie, żeby się nie cieszyć, a nowe książki, zwłaszcza tak dobre jak "Listy do utraconej" zawsze przynoszą ze sobą radość.

Koniecznie napiszcie jaka książka ujęła Was w zeszłym miesiącu najbardziej. A może macie już literackiego potworka?


WYNIKI KONKURSU:

W walentynki zorganizowałam konkurs z "Terapią", wiem że wiele z Was chciało ją przeczytać, a mój egzemplarz i tak by się tylko kurzył, dlatego postawowiłam zrobić komuś miłą niespodziankę. A osobą, do której wędruje powieść Kathryn Perez jest:


POTĘGA KSIĄŻEK

Wypowiedź Marysi ujęła mnie przede wszystkim emocjami-tymi pozytywnymi, które sprawiają, że człowiek aż ma ochotę rzucić wszystko i natychmiast zabrać się do czytania poleconej książki. Jestem ciekawa, czy to zakończenie, o którym mówiłaś również wbiło Cię w fotel i czy dalej jesteś zadowolona, ale bez względu na końcowe wrażenia, książka leci do Ciebie ;) Czekam na adres do wysyłki pod mailem: dominika.justyna@poczta.onet.pl

Pozostałym również dziękuję za udział, choć nie ukrywam że liczyłam na większą frekwencję. Kolejne konkursy na blogu już niebawem, więc śledźcie mnie uważnie :)

Czytaj dalej