Podsumowanie miesiąca- styczeń 2018

Udostępnij ten post

Patrząc na kartkę w kalendarzu aż chciałoby się rzec "Kiedy? Kiedy to zleciało?". Faktem jest, że pierwszy miesiąc 2018 roku już za nami, ale za to sezon na czytelnicze podsumowania się rozpoczął, a uwielbiam je przygotowywać i czytać u Was! Jaki był mój styczeń? Smutny. Tym jednym słowem mogę opisać to co się u mnie działo, a raczej to co się działo w mojej głowie. Czułam się przytłoczona życiem, tym że nie przedstawia się ono zbyt ambitnie, tym że nie studiuję, a czasami bardzo bym chciała ( naprawdę! chwilami aż zazdrościłam studentom sesji), tym że moje dni zlewają się w jedno, a ja nie mam siły by cokolwiek z tym zrobić. I nie wierzę, że to mówię, ale tęsknię już za wiosną. Normalnie jestem fanką zimy i jesieni, ale tym razem chciałabym wystawić twarz do słońca, ubrać trampki i pojeździć na rowerze. Jak patrzę na zdjęcia z maja, to robi mi się smutno, że muszę jeszcze tyle czekać. Momentami chciałam rzucić wszystko i wszystkich i wyjść z podniesionym jednym palcem jednej ręki. Nie mieć zmartwień. Nie mieć dość. Poczuć się wolną i spełnioną. A momentami chciałam się zakopać pod kołdrą z kubkiem (opcjonalnie wiadrem) ciepłej herbaty i przeczekać. Jakaś chandra mnie złapała i nie chce opuścić, nie znam sposobów na ostateczne jej wygnanie, czytam książki i oglądam filmy i seriale, słucham muzyki, a ona znika tylko na chwilę. Ale w sumie dobre są te chwile, bo to zawsze jakiś odpoczynek od nieustannej wojny w moich myślach. Ostatnie dni stycznia były jednak nie najgorsze- rzeczywiście pojawiło się słońce, poczułam się lepiej i mam wrażenie, że zgubiłam te ciągłe kłody, po których deptałam. Oby na jak najdłużej.

ALE. Żeby nie było, że cały styczeń chodziłam jak tykająca bomba, gotowa w każdej chwili wybuchnąć, to wydarzyło się też trochę dobrych rzeczy. Byłam w kinie na bardzo fajnym filmie, słuchałam koncertu kolęd, wybrałam się na kilkukilometrowy spacer, od którego miałam odciski, spotykałam się z przyjaciółmi, dostałam tablicę rejestracyjną z moim imieniem, przez co teraz wożę się jak księżniczka (:D), odebrałam bilety do kina, które udało mi się wygrać oraz przez cały miesiąc prowadziłam mój słoik dobrych rzeczy. Nałożyłam na twarz maskę wydry ( rewelacyjnie się w tym wygląda!), starałam się robić jak najwięcej dobrych rzeczy dla innych ludzi oraz jadłam pierogi ze szpinakiem i hummus. Żadnej z tych dwóch nie polecam, niedobre ;) Połowa stycznia obfitowała w wiele książek i filmów, druga połówka była raczej skromna. A tak to wygląda:

Książki:



  • Marie Rutkoski-"Pojedynek"
  • Kathryn Perez- "Terapia"
  • Brittainy C. Cherry- "Powietrze, którym oddycha"
  • Sarah J. Maas- "Szklany tron"
  • Emily Bronte- "Wichrowe wzgórza"
Cieszy mnie fakt, że już w pierwszym miesiącu nowego roku poznałam trzy historie, które tak długo za mną chodziły i że okazały się one warte mojego czasu. Pozostała dwójka, czyli "Terapia" i "Powietrze, którym oddycha" to raczej typy spontaniczne, ale również nie żałuję, że po nie sięgnęłam.

Jeśli chodzi o blogowe sprawy- nie udało mi się być systematyczną i na czas pisać opinii na temat przeczytanych książek, jednak udało mi się opublikować wszystkie ( z wyjątkiem jednego) posty, które sobie zaplanowałam.

Filmy:
Na tym polu totalnie oszalałam, a uświadomiłam to sobie dopiero przy tworzeniu tego podsumowania. W styczniu łącznie obejrzałam 11 filmów: Lemony Snicket: Seria Niefortunnych Zdarzeń widziałam przez przypadek w telewizji i stwierdzam, że nawet mi się podobał. Gwiazdka z Holly to miła, odmóżdżająca i jeszcze nie taka głupia komedia z wątkiem świątecznym, jednak nie sądzę bym miała do niej wrócić. Harry Potter i Kamień Filozoficzny to moje pierwsze spotkanie z młodym czarodziejem i tak zaciekawiła mnie ta historia, że aż zaczęłam czytać książkę (również po raz pierwszy). Tajemnice lasu oglądałam na raty i muszę przyznać, że poza aktorami, których naprawdę lubię, pięknymi piosenkami i motywem baśni- średnio jestem zadowolona. Mam wrażenie, że w tym filmie nic nie trzymało się niczego, wszystko było wrzucone do jednego worka i wymieszane. Listy do Julii to moje romantyczne odkrycie tego roku! Uroczy, zabawny, z miłą dla oka obsadą i naprawdę wciągający! Harry Potter i Komnata Tajemnic to ciąg dalszy mojej przygody z Hogwartem i jak dotąd- moja ulubiona część. Narzeczony na niby to moje drugie odkrycie romantyczne tego roku, a na dodatek polskie! Jestem naprawdę bardzo zaskoczona tym, jak bardzo ten film mi się podobał, biorąc pod uwagę inne tego typu rodzime produkcje, które rażą mnie po oczach infantylnością. Tylko Adamczyka bym wykreśliła. Harry Potter i Więzień Azkabanu oraz Harry Potter i Czara Ognia to kontynuacja znajomości z Potterem, w dalszym ciągu świetna. Once zachwyciło mnie piosenkami i ogólnym przesłaniem filmu, jednak nie do końca kupił mnie sposób przedstawienia tej historii. Natomiast Siódmy syn to srogie rozczarowanie, jeden z gorszych młodzieżowo-fantastycznych filmów, jakie kiedykolwiek oglądałam.


Seriale:
Za namową wielu osób odpaliłam The End of The F***ing World i po pierwszym odcinku miałam ochotę więcej tego nie włączać. Jednak koleżanka pytała czy obejrzałam, a ja uznałam że nie zawodzą mnie jej polecenia, więc dokończyłam. I tak od drugiego odcinka przepadłam. Kocham dwójkę głównych bohaterów, kocham to w jaki sposób na siebie wpływają, kocham za humor, za przesłanie i za brytyjskie akcenty. Widziałam też pierwszy odcinek Lucyfera i mimo iż główny bohater jest świetny i ma (znowu!) brytyjski akcent to jednak nie czuję się do końca przekonana.

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- w sumie wychodzi tego 15,3 cm, więc do ukończenia wyzwania zostało mi 148,7
Wyzwanie biblioteczne- Z biblioteki przygarnęłam "Powietrze, którym oddycha", "Szklany tron" oraz "Wichrowe wzgórza".

Inne:
Podsumowanie grudnia
Podsumowanie 2017 roku
Najlepsze & Najgorsze książki minionego roku
Całoroczny book haul



Zapowiedzi:
W lutym czekam na "Perfect game" i to by chyba było na tyle.

Plany:
Biblioteczne terminy mnie gonią, a cały czas trzymam zaległą "Ofiarę losu" Lackberg oraz "Więźnia nieba" Zafóna, a poza tym mam jeszcze dwie Sary J. Maas ;)

33 komentarze :

  1. Współczuję takiej chandry;p Na szczęście ciepłe dni już bliżej niż dalej. Trzymam kciuki za poprawę nastroju:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ostatnie dni były bardzo słoneczne i już czuję się trochę lepiej ;)

      Usuń
  2. Mi też styczeń minął bardzo szybko, sama nie wiem kiedy. :D Mnie taka chandra też czasami łapie, to chyba ta pogoda tak na mnie działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest już lepsza pogoda, więc i nastrój mi się poprawia ;)

      Usuń
  3. Życze ci duzo slonka, bo wiadc ze ono na ciebie dziala :-)
    Poza tym swietne lektury wybralas. Bardzo chce przeczytac Terapie.
    P.s. Listy do Julii sa cudowne, ale Narzeczony na niby dla mnie byly tragedia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Och, szkoda że rozczarował się Narzeczony na niby. W sumie odniosłam wrażenie, że zbiera on raczej mało pochlebne opinie. Ja na początku nie chciałam na niego iść, ale zostałam przekonana i nie żałuję ;)

      Usuń
  4. Miałaś bardzo udany miesiąc . Moje podsumowanie stycznia znajdziesz w najnowszym poście na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobry wynik, powodzenia w nowym miesiącu! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia w lutym, życzę więcej słońca! Głowa do góry, Kochana :D
    Cieszę się, że przeczytałaś Szklany tron - ja uwielbiam <3 Planuję Pojedynek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też bardzo się spodobał i aż od razu wypożyczyłam "Koronę w mroku", ale jeszcze czekam ;D

      Usuń
  7. Chciałabym przeczytać "Powietrze.." ale jak do większość tego typu książek mam dosyć sceptyczne nastawienie. Ojej, Harry Potter! Ja od jakiegoś czasu zaczęłam oglądać wszystkie części po raz kolejny z chłopakiem, i teraz zostały nam już tylko Insygnia Śmierci. A moją ulubioną częścią jest Książę Półkrwi - według mnie najzabawniejsza.
    Dla mnie styczeń też był smutny, zwłaszcza końcówka :( Na dodatek jeszcze tak tęsknię za Polską.. Byle do marca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A! Pierogi ze szpinakiem są pyszne <3
      I tak jeszcze nawiązując do początku Twojego posta, to też żałuję, że nie studiuję. Tyle, że ja już mam 3 lata studiów za sobą i teraz moje koleżanki kontynuują na magisterce, więc wyobraź sobie jak mi przykro że one są wszystkie razem a tylko ja nie poszłam w tym roku..

      Usuń
    2. Ja sobie maratonuję przez piątki na TVN, ale Książę Półkrwi to chyba w przyszłym tygodniu- dopiero uczę się jak po kolei nazywają się te części :D Sytuacja ze studiami- niby niepodobna, ale wydaje mi się, że po części Cię rozumiem. Bo w sumie ja tęsknię, ale za czymś co jest nie do końca sprecyzowane, a Ty za czymś co znałaś. Ale wierzę, że sytuacja się poprawi ;)

      Usuń
  8. Pojedynek <3 To kiedy Zdrada? :P
    Hmm, ja jak sobie sprawię już zajebisty samochód, to też będę chciała tablicę z imieniem <3 Ale z Aillą lub Kitty, a nie z Darią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, jak się wyrobię to może nawet w lutym, chociaż przytargałam masę z biblioteki, a jutro znowu idę oddać i wypożyczyć coś nowego :D To chyba takie trzeba pod specjalne zamówienie :D

      Usuń
  9. Przy takiej pogodzie chyba wszyscy jesteśmy bez humoru. Mi też styczeń przepadł ekspresowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście kilka ostatnich dni było u mnie bardzo słonecznych, więc i nastrój mi się poprawił :)

      Usuń
  10. Och muszę w końcu dorwać Pojedynek. Jestem naprawdę zaciekawiona tą książką. Wydaję się naprawdę ciekawa.
    Jeśli chodzi o Lucyfera myślę, że również cię pochłonie po kolejnych odcinkach. Pierwszy sezon jest naprawdę dobry. Ja aktualnie jest w trakcie trzeciego i po prostu ubóstwiam :)
    Pozdrawiam, Tiggerss
    https://tiggerssreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że tak mówisz bo naprawdę ciągnie mnie do tego serialu od dłuższego czasu i szkoda byłoby mi porzucić genialnego głównego bohatera, tylko dlatego, że sama fabuła mnie nie wciąga :D

      Usuń
  11. Mam nadzieję, że poczujesz się lepiej. :) Ja też tęsknię za słońcem, bo nienawidzę zimy, czuję jakbym była w ciągłej depresji. Bardzo się cieszę, że zdobyłaś Sarah J. Maas i Brittainy C. Cherry - to moje ulubione autorki. <3 I chciałabym oglądnąć Lucyfera i The end ale jakoś nie mogę się zabrać do żadnych seriali.

    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam, że nikt nie mógł mnie przekonać do oglądania seriali, teraz nie wyobrażam sobie je porzucić ;) Niektóre rzeczy po prostu przychodzą z czasem :)

      Usuń
  12. Ja nie znoszę zimy i jesieni i po prostu mam już dość takiej pogody jak za oknem :/ Jasne ostatnio było znośnie, bo nawet na termometrach pojawiło się 11 stopni, ale ja nie toleruje niższej temperatury niż 20 ;P
    Z filmami faktycznie zaszalałaś. Z wymienionych obejrzałam tylko Serię niefortunnych zdarzeń.
    A z książek uwielbiam twórczość Cherry. "Powietrze..." nie jest moją ulubioną częścią serii "Żywioły" (bo ten zaszczyt przypada "Wodzie..." oraz "Sile..." - nie potrafię wybrać), ale mimo wszystko jest to bardzo dobra powieść. A co do Rutkoski, to do tej pory nie mogę przeboleć, że w Polsce nie pojawi się trzeci tom :(
    A pierogi ze szpinakiem bardzo lubię, chociaż przegrywają z kretesem z ruskimi ;P
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam jesień, a zimę normalnie bardzo lubię, ale ostatnio naprawdę mnie przygnębiła :D
      Też boli mnie brak trzeciego tomu "Pojedynku" i choć rozumiem wydawcę, że jest to nieopłacalne, to dziwi mnie że to jest nieopłacalne, skoro ma tylu fanów :D
      I tak! Pierogi ruskie to dobrodziejstwo tego świata <3

      Usuń
  13. Nie smakowały ci pierogi ze szpinakiem? Ja uwielbiam <3 Zawsze jak gdzieś jestem i mam wybór to biorę ze szpinakiem :D
    Co do książek, to mnie "Powietrze.." zawiodło :(, ale pozostałe 3 tomy są genialne :) "Terapię" uwielbiam <3 Pozostałych książek niestety nie czytałam.
    Ja w styczniu również zaczęłam oglądać Harrego (po raz nie wiem który :D), ale ze względu na to, że puszczają go co tydzień w TV :D Dlatego w piątki od 20:00 jestem nieosiągalna :D Kiedyś oglądałam też "Listy do Julii", ale mnie nie przekonał do siebie :(
    "The End of The F***ing World" mam zamiar obejrzeć, ale coś nie mogę się za to wziąć. I w lutym raczej też mi się to nie uda.
    Życzę szczęśliwego i udanego lutego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie smakują, nie zostanę ich fanką ;)
      Opublikowałam już opinię, na temat "Powietrza...", więc bardzo zapraszam ;)

      Usuń
  14. Kochana jak nie masz humoru a posiadasz konto na Discordzie to zapraszam do mnie. Jestem obecna praktycznie cały czas od kiedy usiądę przed kompem, możesz pisać, żalić się, jeszcze inni Cię pocieszą :D grupa pozytywnych wariatów. :) Tu masz zaproszenie :) jak klikniesz w link to Cię tam odeśle :P o ile masz konto oczywiście :) https://discord.gg/ZfkjT6Y
    Po za tym znasz mój adres :P zawsze możesz napisać, a ja wysłucham hehe (reklama Oxi)
    Nawet nie wiesz jak Ci tego Pottera zazdroszczę! <3 pierwsze spotkanie z Potterem o jaaaaaaaaaa. Moja ulubiona część to piąta :) Zakon Feniksa. Nic więcej nie zdradzę, a byłaby masa rzeczy do opowiedzenia! Przeczytałaś 5 książek? To tak jak ja :P (swoją drogą muszę zrobić podsumowanie, ale sama widzisz, że własnie zaczęłam z kajeciku czytać blogi na sobotę :P ) Jak stworzę post to mogę dać Ci znać :) pozdrawiam cieplutko i nie smutaj więcej. W marcu będziesz umierać pod naporem słońca znając życie :P u nas jest tylko lato i jesień zima i wiosna nie istnieje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, dziękuję bardzo! <3
      Zakon Feniksa oglądałam wczoraj i też zaliczam go jak na razie do jednej z dwóch ulubionych, razem z Komnatą Tajemnic :D Widzę właśnie, że dziś sobota, ale na podsumowanie chętnie zajrzę, niezależnie od tego czy dasz mi znać czy nie :D Niech się tylko pojawi :D I pewnie masz rację, aczkolwiek w trudnych momentach, człowiek życzy sobie czegoś łatwiejszego do ogarnięcia, a słońce bardzo mi wtedy pomogło ;)

      Usuń
  15. Życzę,byś w lutym się lepiej czuła,czasami są takie miesiące..Czytałam Szklany tron,a Terapię mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi również styczeń uciekł bardzo szybko, ale luty nie jest wcale wolniejszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja! Ciężko uwierzyć, że tydzień lutego już za nami :)

      Usuń