[PREMIEROWO] Corinne Michaels- "Conviction"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Conviction
Rok polskiego wydania: 2017 
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Seria: Consolation Duet #2
Ocena: 5/10

"Consolation" Corinne Michales szturmem weszła na polski rynek, zdobywając rzesze wiernych fanek, w większości zrozpaczonych czekaniem na kolejny tom. Czas mija jednak szybko i właśnie dzisiaj premierę ma "Conviction", drugi tom serii na punkcie której oszalały dziewczyny i którą polubiłam ja. A polubiłam przynajmniej pierwszy tom, bo akurat "Conviction" z lekkim żalem muszę nazwać małym, nieudanym żartem.

Pisałam na temat "Consolation" dwa posty- jedną opinię i jedną dyskusję. Ta druga powstała dlatego, że czułam potrzebę wygadania się na temat pewnych rzeczy, a nie mogłabym tego zrobić w zwykłym formacie. Nie zyskała ona zbyt szerokiego grona odbiorców, jednak miała służyć głównie mnie, abym ułożyła sobie pewne rzeczy w głowie i to zadanie spełniła. W przypadku "Conviction" żadne myśli nie dopominają się o uwagę, żadne wydarzenia nie sprawiły że ze zdumienia wytrzeszczałam oczy, mogłabym co najwyżej pozłościć się na bohaterów, co też za chwilę uczynię.

Pierwszy tom całkiem fajnie ukazał pojęcie straty, żałoby i ponownego odnalezienia się w szarej rzeczywistości, a co lepsze- pokazał wątek miłości, która być może nie powinna była się zdarzyć, ale już jest i należy z niej czerpać wszystko co najlepsze. Widać było trud jaki włożyli bohaterowie w obdarzenie się innym, nowym zaufaniem i jak początkowo walczyli ze swoimi uczuciami. Zarówno Natalie jak i Liam nie spodziewali się od życia siebie nawzajem w wersji związku i ciężko było im to zaakceptować. Przebyli długą drogę, pełną przeszkód i radości, ale im się udało. W "Conviction" Natalie pokazuje jak bardzo brakuje jej empatii dla drugiego człowieka. Miałam wrażenie, że ciągle słyszę z jej ust "ja to, ja tamto" czy "tak jest dla mnie najlepiej". Razem z Liamem znalazła się w dość nietypowej sytuacji i na początku naprawdę próbowałam przymykać oko na jej zachowanie, ale z biegiem czasu stało się to tak irytujące i tak męczące, że po prostu wysuwało się na pierwszy plan. Co śmieszniejsze- praktycznie każda ich rozmowa sprowadzała się do jednego tematu- ona swoje, a on swoje. Przy prawie każdym spotkaniu wywiązywał się dialog podobny do tego, który przeprowadzali kilkanaście stron wcześniej. Sytuacja nie jest komfortowa, ale Natalie zachowywała się tak, jakby dostała od życia jedną dobrą rzecz i za wszelką cenę chciała zachować ją przy sobie, nawet kosztem innych ludzi.

Liama nigdy tak do końca nie odbierałam jako typowego samca alfa. W moim odczuciu zawsze był co najmniej tak samo uroczy i opiekuńczy jak jego imię. Jednakże w "Conviction" trochę przybrał formę pantoflarza. Zrobiłby dla Natalie wszystko, nawet jeśli to oznacza poddanie się i usunięcie w cień dla jej dobra. Mamy kontrast- z jednej strony zdesperowana i egoistyczna kobieta, a z drugiej facet, który myśli że postępuje słusznie i nie chce podejmować walki o miłość. Osobiście bardziej kibicowałam postawie Liama, ponieważ dla wszystkich problemów najlepszy jest czas i on ten czas Natalie dawał. Ona natomiast zaczęła widzieć świat w czerni i bieli i nie chciała dopuścić do siebie żadnych odcieni szarości. Jest jeszcze jedna postać, która swoim uporem i przekonaniem o nieomylności doprowadzała mnie do szału, ale przy dwójce głównych bohaterów, jakoś przestałam zwracać na nią większą uwagę.

Styl pisania Corinne Michales się nie zmienił- jej książki czyta się szybko i są całkiem okej jeśli chodzi o tytuły dobre na jeden wieczór. Uważam jednak, że "Conviction" jest gorsze od tomu pierwszego- nie dzieje się tutaj praktycznie nic, a bohaterowie swoim zachowaniem sprawiają, że niejednokrotnie załamywałam ręce. Starałam się wczuć w ich sytuację, zrozumieć ją, ale po pewnym czasie po oczach zaczęła uderzać mnie infantylność tej historii. Opowieści, która w zamierzeniu miała być szczera, prawdziwa, smutna, szokująca i trudna, a dla mnie stała się kolejnym romansem, na który szczerze powiedziawszy trochę straciłam czas. Romansem ckliwym aż do bólu i oblanym dużą porcją słodyczy. Dodatkowo dość negatywny dla mnie wydźwięk przybrały dialogi Liama i Natalie- czy ludzie naprawdę prowadzą takie rozmowy w prawdziwym życiu? Kiczowate, w żaden sposób nieromantyczne i idiotyczne? Jeśli autorka chciała pokazać mi, że tak wygląda prawdziwy związek dwójki kochających się ludzi, to właśnie tymi dialogami przekreśliła swoje szanse.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł!

10 komentarzy :

  1. Szkoda, że ten tom jest słabszy od poprzedniego. Mam w planach tę serię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest słabszy według mnie, ale zawsze powtarzam, że warto wyrabiać sobie własne zdanie :)

      Usuń
  2. Przede mną dopiero pierwszy tom, ale mam już oba na półce. Szkoda, że "Conviction" Cię zawiodło. Jestem ciekawa, jakie wrażenie wywrze na mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że spodoba Ci się bardziej niż mi ;)

      Usuń
  3. O nie! A ja właśnie mam zacząć czytać drugi tom! Mam nadzieję, że mi się spodoba :)

    Pozdrawiam!
    volusequat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle razy już się przejechałam na drugim tomie, że nawet nie chcę myśleć, że tutaj może być podobnie. Kolejny raz czytam o tym, że ten tom nie wyszedł zbyt dobrze. Ja oczywiście i tak przeczytam obie części (mam nadzieję, że jak najszybciej), ale będę wiedzieć by od drugiego tomu nie oczekiwać zbyt wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że jednak będziesz bardziej usatysfakcjonowana niż ja ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Pantoflarz Liam to jeszcze nie jest taka wielka wada tej książki, ale jestem pewna że rzuciłabyś nią o ścianę :D

      Usuń