Podsumowanie miesiąca-październik 2017

Udostępnij ten post

Październik niesamowicie mi się dłużył. Jest to jeden z moich ulubionych miesięcy w całym roku i tak jak wspominałam w poprzednim podsumowaniu- chciałam żeby był dobry, lepszy od felernego września, który upłynął mi pod znakiem zmartwień i odrętwienia. Tym bardziej że mamy jesień- moją ulubioną porę roku i nie chciałam spędzić kolejnego miesiąca tkwiąc w impasie. I kiedy tak myślę o tym październiku to nie widzę rzeczy, które się w nim działy. Po prostu mam wrażenie że to było dawno i nie zmieściło się w minionym miesiącu, a to nieprawda.

Zaczęło się od Lublina. Pojechałam tam na jeden dzień, ale niesamowicie miło to wspominam, mimo iż ten wyjazd wiązał się pewną studencką rozłąką. Zaliczyłam kolejną wizytę u okulisty, która na szczęście nie wniosła w moje życie żadnych nowych zmian- ani nowych szkieł, ani innych przykrych wiadomości. Przeżyłam chorobę, która ciągnęła się prawie pół miesiąca i wyglądałam wtedy jak chodzące nieszczęście, ale jesień bez choroby to chyba nie jesień ;) Obejrzałam z polecenia kolejny niesamowity kabaret, a że jestem wybredna to zawsze doceniam te zabawne. Jadłam pyszne obiady, jeszcze lepszą pizzę w mojej ulubionej restauracji i spędzałam czas z przyjaciółmi. Kupiłam nowy, piękny sweter, który jest idealnym odzwierciedleniem słowa "jesień" i kalendarz na 2018, który wygląda obłędnie! W międzyczasie znalazłam pracę i obchodziłam 20 urodziny, które skwitowałam wierszem "Koniec wieku XIX" ;) Dostałam piękne prezenty, w tym "Buntowniczkę z pustyni", za którą najchętniej już bym się zabrała, gdyby nie to że wpadłam w serialowy flow. Bawiłam się na weselu i obcięłam włosy, które pewnie zapuszczę, a potem znów obetnę, bo nigdy nie potrafię się zdecydować, w której długości czuję się lepiej. A pamiętam to wszystko, ponieważ prawie cały miesiąc, z wyjątkiem bodajże trzech dni, spełniłam moje fotograficzne wyzwanie, gdzie codziennie robię zdjęcie czegoś co w danym dniu się wydarza, ot tak na pamiątkę.

Jeśli chodzi o blogowe sprawy- na tym polu było lepiej, ale dalej jeszcze nie jest to stan, który chciałam osiągnąć. Ale udało mi się dokończyć i opublikować post, którego zalążek bardzo długo leżał mi w wersjach roboczych i brałam udział w Wielkiej Wymianie Książkowej, wymieniając dwie książki, których zdjęcie znajdziecie gdzieś poniżej. Wyprodukowałam się także podczas tworzenia recenzji "Consolation" i dyskusji na jej temat, jednak odzew na to drugie nie jest taki na jaki liczyłam i chyba była to jednorazowa akcja.

Książki:
Nie mam ani jednego uczciwego zdjęcia wszystkich przeczytanych książek, ponieważ  w większości nie były one moje i już wróciły do właścicieli. Ale jest ich 6, w dodatku wszystkie z nich to romanse i NA, bo w październiku miałam ochotę tylko na takie ckliwe historie :D


Miesiąc zaczęłam od "Dziesięciu płytkich oddechów", ponieważ miałam ogromną ochotę na jakieś NA i moje oko akurat wypatrzyło na półce tę książkę. Było fajnie, chociaż zakończenie jak dla mnie jest przerysowane (te kilka ostatnich stron). Potem dostałam "Consolation" do recenzji, o którym pisałam dwa posty- dyskusję i ten bezspoilerowy. "Tysiąc odłamków ciebie" to z kolei książka z BT, na którą czaiłam się od bardzo dawna i nie jestem zwiedziona. To bardzo ciekawa powieść dla młodzieży i z niecierpliwością czekam aż dorwę tom numer dwa. "Podbój" to ciąg dalszy klimatów NA i przekonała mnie do niego Marta, która napisała post o całej serii, skutkiem czego natychmiast zachciałam zabrać się za kolejny tom. Nie wiem skąd tyle negatywnych opinii na jego temat, dla mnie jest to ulubiona, albo prawie ulubiona część serii. Pożyczyłam też od przyjaciółki "Skazanie", jednak pierwszy tom podobał mi się bardziej. No i na sam koniec miesiąca przypada "Cel", który przeczytałam dwa dni przed premierą, dzięki przyjaciółce i salonowi empik, gdzie książki zamawiane przez internet jak widać są wcześniej niż planowane daty premier. W międzyczasie czytałam również "Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął", jednak przeczytałam jakieś sto stron, a z resztą dałam sobie spokój. Książka jest nawet fajna, jednak mam postanowienie nie czytać książek, których ciąg dalszy mnie nie interesuje, a tak było w tym przypadku. Do tego poznałam około 150 stron "Bóg nigdy nie mruga", którą to mam nadzieję dokończyć w listopadzie.


Filmy:
Byłam w kinie na Botoksie, głównie dlatego że przyjaciółka miała dla mnie darmowy bilet, ale gdyby nie to, to w życiu nie poszłabym na ten film. Ogólnie bywały śmieszne momenty, jeszcze więcej żenujących i obrzydliwych, ale wszystko wygrał Michał (kto oglądał- zgadzacie się ze mną?), którego dialogi po prostu rozwalały mnie na łopatki i tylko dlatego dałam filmowi 4/10 gwiazdek. Do tego w TV widziałam jeszcze dwie produkcje, oba na podstawie powieści Nory Roberts- Pod księżycem Karoliny i Niebo Montany. Niby obiecałam sobie, że najpierw przeczytam książki, ale nie miałam tych konkretnych tytułów pod ręką, a oba wieczory miałam wtedy wolne właśnie przez moje przeziębienie, więc obejrzałam i oba mi się podobały, z naciskiem na ten drugi ;)


Seriale:
W październiku dotarło do mnie, że zawsze gdy w życiu czeka mnie stresujące wydarzenie, to wpadam w serialowy flow i oglądam odcinek za odcinkiem ciągle mając mało. Teraz padło na Supernatural, gdzie obejrzałam połowę drugiego sezonu, trzeci i odpaliłam czwarty. Pojawił się Castiel i aktualnie jestem w fazie zachwytu nad jego urodą, która jest tak skromna, a jednocześnie pociągająca, że żadne zdjęcia mnie na to nie nastawiły.


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- w sumie wychodzi tego 15,5 cm, więc zostało mi jeszcze 28,5 cm do końca! Jestem pozytywnie zaskoczona i liczę na to, że tym razem mi się uda!
Wyzwanie biblioteczne- w październiku nie przeczytałam niczego co pochodziłoby z biblioteki
Z półki- jedna książka była z półki, jednak trafiła na nią w tym roku, więc jednak nie mam nic ;)
Zmierz się z tytułami z Olą K.- kolejny miesiąc bez żadnej książki

książki z WWK

Inne:
Wielka Wymiana Książkowa
Podsumowanie miesiąca
Mini Maratonowy Tag Książkowy
5 MAŁO ZNANYCH KSIĄŻEK, KTÓRE ZDECYDOWANIE ZASŁUGUJĄ NA UWAGĘ

Zapowiedzi:
W listopadzie premierę ma "Z popiołów" Martyny Senator i to na tej książce skupiam swoją uwagę, ponieważ uwielbiam tę autorkę!

Plany:
Książkowo- wreszcie nadeszła moja kolejka w bibliotece na przeczytanie "Zaginięcia" Mroza i aktualnie ją pochłaniam. Miałam poczekać aż skończę "Bóg nigdy nie mruga", ale nie mogłam wytrzymać ;)
Prywatnie- zaczęłam dziś moją pracę, więc jeszcze nie wiem jak to będzie wyglądało i ile czasu wolnego będę mieć, ale będę się starała wszystko ze sobą pogodzić. Jak w czasie nauki mi się udawało, to teraz też nie sądzę, aby miały wyniknąć jakieś problemy, tym bardziej że ostatnio jest mnie tutaj mniej. I to też chciałabym poprawić, nadrobić jak najwięcej postów i bardziej aktywnie komentować, czyli nie tydzień po, ale najlepiej jak najszybciej.
Niestety przepadają mi rzeszowskie targi książki( mogę je tak nazwać? ;)), bo akurat weekend 24-25 listopada planowo spędzam w Krakowie. To się nazywa złośliwość rzeczy martwych ;) Jednak nie ma tego złego, ponieważ chcę wybrać się 12 listopada na spotkanie z Reginą Brett w Galerii Rzeszów i chciałabym wiedzieć czy ktoś z Was też będzie? ;)


27 komentarzy :

  1. O Botoksie slyszalam tyle zlego, ze nawet nie palnuje go ogladac. Ale za to obejrzalam caly sezon "Heroes" i uwielbiam <3 To bylo takie lekkie, niewymuszone i rozrywkowe po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sobie zaraz wygogluję o czym jest to "Heroes" ;)

      Usuń
  2. Widzę, że nie tylko ja miałam trudny październik...ciekawe powieści czytałaś w zakończonym miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tyle trudny, co po prostu długi, bo mimo wszystko działo się w nim wiele ciekawych rzeczy ;)

      Usuń
  3. Październik chyba dla wielu osób nie był zbyt udany. Ja w sumie nie narzekam, ale cieszę się, że już się skończył. Gratuluję znalezienia pracy i abyś chodziła do niej z przyjemnością. Ja chora jeszcze nie byłam i mam nadzieję, że tak zostanie. Swoją drogą już nie pamiętam, kiedy umierałam w łóżku z gorączką :). Też mam zawsze problem z włosami. Jak mam długie - chcę ściąć, bo po pierwsze mnie męczą, nie układają się i wolę się w krótkich. Jak mam krótkie, chce zapuścić, bo żadnej fajnej fryzury się nie da zrobić i wyglądam dziwnie. Nic nie poradzę na bycie kobietą :D. Pomysł ze zdjęciami - genialny i chyba o zapożyczę :D Jeśli chodzi o książki, to jesień jest takim miesiącem w którym chyba ma się ochotę na lekkie historie. A takimi są NA. Ja akurat mogę czytać je na okrągło. "Botoks" sobie odpuściłam. Po pierwsze dlatego że nie przepadam za polskimi produkcjami, szczególnie tymi nowymi. Jasne, jest wiele polskich filmów, które uwielbiam, ale akurat ta produkcja mnie nie przekonuje. Po za tym ma średnie opinie, więc raczej wiele nie tracę. Do "Supernatural" miałam podejście jedno - ale tylko nastawiając go. Jednak nigdy nie włączyłam i nie podeszłam do niego ponownie. Nawet sama nie wiem dlaczego :D. Życzę ci udanego listopada pod względem prywatnym i czytelniczym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie tyle nieudany, co po prostu męczący ;) U mnie było to snucie się po domu niczym zombie, bo jestem za bardzo niecierpliwa, żeby wyleżeć w łóżku 24/7 i to najczęściej bez czytania, bo głowa zaraz zaczynała mnie boleć ;) Tak! Problem z fryzurą to moje odewieczne dylematy :D Śmiało rób zdjęcia, bo gwarantuję że jest to wspaniała pamiątka, nawet jak trzeba pstryknąć zdjęcie biblioteczki czy siebie samej, bo za wiele ciekawego się nie dzieje :D Dziękuję i wzajemnie!

      Usuń
  4. Mi ten miesiąc tak szybko przeleciał że nie wiem kiedy to się stało :O
    Ale widzę że twój był bardzo udany :)
    Gratuluję 7 książek to na prawdę dobry wynik! Powodzenia w nowej pracy Ci życzę i by wszystkie twoje plany się spełniły ;) Co do spotkania Rzeszów to niestety nie moje rejony ale może kiedyś uda nam się spotkać ;)
    Pozdrawiam serdecznie :*
    https://wmoimswiecie99.blogspot.com/2017/11/podsumowanie-pazdziernika.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję! A na razie lecę zaglądnąć do Ciebie ^^

      Usuń
  5. Nie widziałam Botoksu i nie zamierzam, mam wrażenie, że to jest jakaś kpina :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To widzę, że październik udał się całkiem całkiem:) i gratuluję tej pracy - powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Całkiem dobry wynik! :) Ja przeczytałam 9 książek, więc całkiem dobrze jak na mnie.
    O "Botoksie" słyszałam tyle złych opinii, że omijam ten film szerokim łukiem.
    A co do "Zaginięcia" to właśnie mam zaczynać czytać :D

    Pozdrawiam!
    volusequat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zaginięcie" jest super! Mam nadzieję, że spodoba Ci się co najmniej tak bardzo jak mi! <3

      Usuń
  8. Ja bardzo chciałam być na spotkaniu z panią Brett (W Katowicach), ale niestety będzie bodajże w poniedziałek, a dni robocze w tygodniu kompletnie odpadają u mnie na tego typu sprawy :((

    Turkusowa Sowa

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem Twój stosik jest naprawdę ładny ;) No i fajnie, że troszkę w październiku się u Ciebie działo, bo to najważniejsze ^^ Ja na żadne targi się nie wybieram, bo to jednak drugi koniec Polski, ale Tobie życzę udanego spotkania z Reginą Brett :D

    Pozdrawiam,
    Alicja w Krainie Książek
    http://alawkrainieksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi też wyzwanie Oli idzie kiepsko ;D
    Szkoda, że Stulatek cię nie pochłonął :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję wyniku :) Mam w planach "Consolation" a "Dziesięć płytkich oddechów" czytałam była całkiem OK, choć czytałam też lepsze NA ;)
    "Botoksu" nie oglądałam, i raczej nie będę tego zmieniać, bo co nieco słyszałam o tym filmie i jakoś mnie nie przekonuje ;)
    Pozdrawiam :)
    http://czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajniutkie podsumowanie!
    Co do "Botoksu" mi o dziwo przypadł do gustu. Nie ukrywam, wiele scen wycięłam, ale Michał wygrał wszystko! No i... Fabijański, tu mnie jego rola rozłożyła na łopatki. "Belfer", cóż w sumie dla niego oglądałam ten serial i byłam zakochana w Kusiu, a tu taka rola? Nie wierzyłam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam wygoglować kim był ten Fabijański, bo nie mogłam skojarzyć :D

      Usuń
  13. Ja pierdyla... jaka ściana tekstu! Oczywiście ją przeczytałam i muszę wrócić na sam jej początek by sobie przypomnieć co chciałam napisać, Chwila :P
    Już jestem. Teee!!!! pochwal się tym kalendarzem jeśli jest obłędny! Ja jeszcze nie mam na 2018 a bez czuje się pusto. Masz dopiero 20 lat? boszzzzz młoda dupa z Ciebie :P i masz pracę :) jakaś w biurze? na produkcji? czy coś? :) Jezusie, gdybym ja miała nie kończyć książek, które mnie w żaden sposób nie interesują, to pół swojego regału bym nie przeczytała :P w ogóle nawet taka opcja nie przeszłaby przez moje szare komórki. Nie wiadomo jaki shit by był to bym przeczytała, by potem ewentualnie jechać mięsem na blogu na tę książkę :P KRAKÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! O EZUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU WEŹ MNIE ZE SOBĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄĄ!!!!!!!!!!!!!!!! <3 no. :P a teraz idę czytać Twój ostatni Tag bo coś kojarzę, że do jakiegoś mnie nominowałaś, i nie wiem czy miałam post, więc zrobię na jutro kolejny. Miała być recenzja, ale jeszcze nie nagrywałam filmu więc tag jak znalazł będzie pasować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha moje podsumowania zazwyczaj wyglądają jak ściany tekstu, zawsze mam dużo do powiedzenia :D Kalendarzem pochwalę się w listopadowym podsumowaniu, o ile nie zapomnę- w razie czego krzycz :D Moja praca to praca w sklepie odzieżowym i jestem zachwycona ;)

      Usuń
  14. Będę wydzierać jape ile wlezie :D ze zdjęciami pls :P oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń