Marissa Meyer- "Cinder"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Cinder
Rok polskiego wydania: 2017 (wydanie II)
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Seria: Saga Księżycowa #1
Ocena: 7/10



  Saga Księżycowa już od dawna przewijała mi się przed oczami- zazwyczaj w kontekście tego, że wydano jedynie dwa pierwsze tomy,  totalnie zapominając o kolejnych. Wydawnictwo Papierowy Księżyc wyszło temu naprzeciw proponując nowe tłumaczenie i nową oprawę graficzną tej serii, skutkiem czego nieznacznie mnie na nią skusiło. Przeważyło jednak zdanie Meredith- jeśli miałabym wskazać mojego gustopodobnego czytelniczego klona, to byłaby nim właśnie Patrycja. Jest naprawdę niewiele książek, co do których mamy całkowicie inne odczucia, dlatego się przełamałam i spróbowałam.

  Chciałam określić gatunek tej książki i w sumie nie potrafię zdecydować się na jeden. "Cinder" to coś w klimacie dystopii zahaczającej o młodzieżówkę oraz posiadającą elementy science-fiction. Dość ciekawe połączenie, a zwłaszcza wtedy kiedy sięgasz po powieść w ciemno i nie do końca wiesz o czym dokładnie będzie ona opowiadać. Miałam świadomość, że jest to pewnego rodzaju reteling z dość nowoczesnymi wstawkami w postaci cyborgów czy androidów, jednak nie nastawiałam się na wiele- oczekiwałam dobrej rozrywki i czegoś, przy czym nie będę zgrzytać zębami. I właśnie to dostałam.

  Początkowo uważałam, że poprzednie okładki serii, te wydane przez Wydawnictwo Egmont są całkiem ładne i trudno było mi się przekonać do oryginalnych, a zarazem tych nowych. Prawda jest jednak taka, że to właśnie one dość dokładnie pokazują nam z czym będziemy mieć do czynienia- czerwony pantofelek symbolizuje nawiązanie do Kopciuszka (co naturalnie widać też po tytule xd), a delikatne rysy mechanizmów w stopie sugerują, że jest to dość inna od wszystkich wersja tej opowieści. Aktualnie jestem mocno do nich przekonana i już nie mogę się doczekać aż zobaczę, jak ta okładka prezentuje się na żywo.

  Podoba mi się też pomysł na skonstruowanie tej historii. Z tego w czym zdążyłam się już rozejrzeć wynika, że każda z książek w serii opowiadana jest przez inną narratorkę, jednocześnie ciągle tocząc się w tym samym kierunku. Podejrzewałam, że historia Cinder skończy się na pierwszym tomie, a kolejny opowie nam coś innego. A z mojego rozeznania wynika, iż zmieniają się główne bohaterki  i w pewnym momencie ich losy jakoś się ze sobą splotą, jednak patrząc całościowo to jedna, wielka opowieść nawiązująca do znanych i lubianych przez nas baśni.

  Cinder ujęła mnie przede wszystkim swoją skromnością, dobrocią i uczuciowością. Na przekór wszystkiemu ciężko pracuje i ma wielkie marzenia, które stara się spełnić. Niełatwo się poddaje, a pragnie przyjaźni, miłości i życia jako wolny człowiek. Chociaż czasem ma też problem z akceptacją siebie i nie pokazuje tej jednej strony swojej natury zbyt chętnie, to udowadnia jak silną i zdecydowaną jest bohaterką, jednocześnie czując się kruchą i podatną na zranienie. Kilka razy aż coś mnie ścisnęło w sercu, zresztą jak zawsze kiedy czytam o ludziach, którzy z różnych powodów nie są pewni samych siebie i czują się nie na miejscu. Takie sytuacje zawsze wymuszają na mnie smutek. Książę Kai to z kolei bardzo urocza postać- w sumie żeby go opisać potrzebowałabym synonimów słów "zabawny", "ujmujący" i "miły". Nie czuję żeby wyróżnił się czymś konkretnym, jednak czytanie o nim sprawiało mi przyjemność. Dla mnie to typ kolegi flirciarza, jednak wątek romantyczny który połączył go z Cinder jest dowodem na to, że takie połączenia się nie nudzą. A już na pewno nie wtedy kiedy zostają poddane obróbce i unowocześnieniu, jak to miało miejsce w tym przypadku. Tym bardziej, że ten aspekt powieści jest naprawdę tłem, nie wysuwa się na prowadzenie a w sumie to tego można było się spodziewać po baśni, gdzie to właśnie miłość zwiastuje happy end.

  Wydarzenia już od początku nie były dla mnie żadnym zaskoczeniem, zwłaszcza w jednym temacie, więc efektu "co się tu właśnie wydarzyło?" nie doświadczyłam. Przewidywalność to chyba jednak dominująca cecha powieści, w których główne skrzypce grają nastolatkowie, więc nie będę się o to czepiać, tym bardziej że "Cinder" broni się przede wszystkim dość oryginalnym pomysłem, lekkością wypowiedzi oraz miejscem w którym rozgrywa się akcja. Jest to Pekin, a więc autorka postawiła na kolejną innowację nie umieszczając fabuły na przykład na amerykańskich przedmieściach . Mogę śmiało stwierdzić, że książka Marissy Meyer to była dla mnie bardzo przyjemna rozrywka, lekka powieść którą czytałam w wolnych chwilach. Z radością poznam kolejne tomy, jednak na myśl o nich nie czuję szaleńczej ekscytacji i poczucia "teraz, natychmiast", a jedynie ciekawość na temat tego w jakim kierunku to wszystko się potoczy.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc!



28 komentarzy :

  1. Amerykańskie miasteczka to taka mała "masakra". Wiadomo, że najłatwiej pisać o tym, co się zna, ale ile można czytać o Nowym Jorku? Dlatego zawsze cenię sobie, jeśli młodzieżówka jest w jakiś nieco innych klimatach. Np. drugi tom Trylogii Mgły to Indie, które same w sobie tworzą sporo magii, CHOCIAŻ nie uwielbiam tej trylogii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trylogia Mgły ta od Zafóna? Jeśli tak to czytałam tylko pierwszy tom i niespecjalnie mnie wtedy zachwycił, więc po drugi sięgnę tylko wtedy kiedy uznam, że przeczytałam już wszystko od tego autora i dalej mi mało :D

      Usuń
    2. Tak, o Zafona mi chodzi :) Wyjątkowe to nie jest xD

      Usuń
    3. Na pewno nie to co "Cień wiatru" <3

      Usuń
  2. Mam tę książkę na swojej liście. Coraz bardziej jestem jej ciekawa, bo fabuła wydaje się interesująca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam ją tak dawno, że niewiele z niej pamiętam - tylko ogólny zarys fabuły. Po drugi tom też sięgnęłam, a później pozostało czekanie na kolejne części i wielkie rozczarowanie, że się nie pojawiły, dlatego niezmiernie mnie cieszy, że wydawnictwo Papierowy Księżyc zrobiło taką niespodziankę. Chętnie przeczytam ponownie, ale wydaje mi się, że poczekam na wszystkie tomy, aby nie mieć dłuższych przerw.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekanie na wszystkie tomy wydaje się być dobrym rozwiązaniem ;)

      Usuń
  4. Naprawdę się cieszę, że ta seria powraca i będą wydane dalsze tomy. Już nie mogę się doczekać, aż dorwę tą cześć w swoje łapki i przekonam się co takiego się kryje w tej serii.
    Pozdrawiam, Tiggerss
    https://tiggerssreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. To jedna z moich ulubionych serii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czaję się na nią od baaardzo dawna i jakoś jeszcze nie trafiła w moje ręce. Fajnie, że teraz wyszło nowe wydanie i mam nadzieję, że tym razem wydawnictwo dociągnie tę serię do końca. Może kiedyś się skuszę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie! Choćbym miała długo czekać, jestem pewna że tym razem całe wydanie dojdzie do skutku <3

      Usuń
  7. Ja to w ogóle tej książki w planach nie miałam. Słyszałam kilka razy, że ta seria została przerwana i fani są zawiedzeni. Ale to tylko tyle, nie przywiązywałam do niej zbyt dużej uwagi. Teraz jednak się to zmieniło i dosłownie wszędzie widzę tę książkę. A że recenzje są raczej pozytywne to i ochoty na nią nabrałam, więc jak wpadnie mi w ręce to chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to właśnie jest, a że premiera głośna to i chętnych sporo ;)

      Usuń
  8. Aaaaaaaaaa, no ja kocham xD Czuję się w ogóle zaszczycona byciem wymienioną we wstępie ^_^ ^_^ I zgadzam się z tym bardzo! <3
    Cinder to najsłabsza część, według mnie xDDDD Ale i tak ją uwielbiam, ach. Jak i całą serię!! Już się nie mogę doczekać, aż wszystkie tomy będą u nas wydane, wtedy zrobię wielki reread i w końcu przeczytam Winter!!!!!!! JAK JA SIĘ NIE MOGĘ DOCZEKAĆ <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ta seria bardzo mi się z Tobą kojarzy :D Tak samo jak "Buntowniczka z pustyni", którą wczoraj skończyłam <3
      Ja aktualnie czekam na paczkę z papierową wersją "Cinder", bo słyszałam plotki że jest wydana w twardej oprawie <3

      Usuń
  9. Z tego, co wiem, cała seria jest niezwykle popularna zagranicą... Niestety, w Polsce niewiele osób ją kojarzy. Chyba czas spróbować :)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawe, ponieważ okładki się dość wyróżniają, a treść też jest "ugryziona" z dość...nowej strony ;)

      Usuń
  10. A dla mnie cudowną okładką jest ta w srebrnej sukni - uwielbiam i posiadam <3
    Ale jakoś nie ciągnie mnie, aby po Cinder sięgnąć po Scarlet... Niby to było fajne, ale... Ale nie ciekawi mnie aż tak kontynuacja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważałam, że jest cudowna, ale po przeczytaniu skłaniam się ku tym nowym, chociaż te stare też mają swój urok :D

      Usuń
  11. Jakoś szczególnie mnie do tej pozycji nie ciągnie, ale jeżeli będę miała kiedyś trochę wolnego czasu to może przeczytał, bo mimo wszystko wydaje mi się być interesująca :))
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dość ciekawym odświeżeniem baśni o Kopciuszku ;)

      Usuń
  12. Sama nie wiem co począć z tą serią :D
    Z jednej strony mnie do niej ciągnie,a z drugiej trochę się boję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto próbować, ale czasem najlepiej poczuć aż coś zacznie nas ciągnąć do konkretnego tytułu ;)

      Usuń
  13. Ta seria od dawna mnie kusi, ale cały czas napotykam inne tytuły, i tak w kółko xD Ale kiedyś poznam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie recenzencki też by mi pewnie zeszło :D

      Usuń