[PRZEDPREMIEROWO] Corinne Michaels- "Consolation" (BEZ SPOILERÓW)

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Consolation
Rok polskiego wydania: PREMIERA 11.10.2017!
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Seria: Consolation Duet #1
Ocena: 8/10

  Pierwszy raz w życiu tworzę coś takiego- dwa osobne posty o tej samej książce, jeden ze spoilerami, drugi bez. Bo chcę zachęcić Was do poznania tej powieści i jednocześnie podyskutować z Wami na jej temat, a jedno drugie wyklucza, ponieważ wystarczy pojedyncze słowo, aby niechcący zepsuć komuś przyjemność z czytania "Consolation". Dlatego ten post jest dla każdej osoby, a ten drugi tylko dla tych, którzy przeczytali już tę książkę i mieliby ochotę razem podyskutować ;)





Liam nie miał być moim szczęśliwym zakończeniem.
Nawet nie byłam nim zainteresowana.
Był najlepszym przyjacielem mojego męża – zakazanym owocem.Tyle że mój mąż nie żyje, a ja czuję się samotna. Tęsknię za nim i ląduję w ramionach Liama.
Jedna wspólna noc zmienia wszystko. Teraz muszę zdecydować, czy naprawdę go kocham, czy jest dla mnie tylko nagrodą pocieszenia.

  "Consolation" to pierwsza książka wydana pod szyldem nowego na polskim rynku Wydawnictwa Szósty Zmysł. Muszę przyznać, że opinie od początku były bardziej niż pochlebne, więc z jednej strony byłam bardzo podekscytowana możliwością poznania romansu, który na długo zapadnie mi w pamięć, a z drugiej czułam się przerażona, bo bardzo często coś co jest ogólnie zachwalane, nie spotyka się z moją stuprocentową aprobatą. Tym razem doświadczyłam na szczęście tej pierwszej sytuacji i zaraz powiem Wam dlaczego.

 Powieść romantyczna to gatunek, który bardzo łatwo zepsuć, albo nawet dobrać się do tego od najgorszej możliwej strony i zarobić falstart. "Consolation" zaczyna się od otrzymania tej tragicznej wiadomości i to już na wstępie pokazuje, że nie do końca będzie to zwyczajna książka, o której zapomnimy po przekręceniu ostatniej kartki. Mamy tutaj do czynienia z żołnierzami SEAL, którzy narażają swoje życie dla sprawy, mamy pokazane jak w takich sytuacjach zachowują się ich rodzina i przyjaciele, oraz widzimy jak łatwo jest stracić coś, co jest nam drogie. Autorka nie sili się na proste rozwiązania, ale też nie przesadza z tymi tragicznymi. Balansuje między nimi tak, żeby pokazać stratę i cierpienie, ale nie sprawia że czytelnik zaczyna wątpić w ich prawdziwość. Dzieje się tak zarówno w przypadku śmierci i żałoby, jak i opisywania nowo rodzącego się uczucia między Liamem i Natalie. Jestem tym faktem mile zaskoczona, ponieważ teraz o wiele łatwiej znaleźć książkę, która jest banalna, niż taką gdzie uczucie rodzi się powoli i naturalnie. A przynajmniej na tyle naturalnie o ile jest to możliwe do ujęcia w 300-stronicowej powieści. Z drugiej strony- autorka zasypuje nas coraz to nowymi informacjami, akcja goni akcję i czasem naprawdę można zatrzymać się na chwilę i powiedzieć "wow".

  Ta książka jest naprawdę dobra. Pokazuje ludzi i ich uczucia w sposób bardzo naturalny i subtelny, nie przytłacza scenami erotycznymi i przede wszystkim nie pozostawia czytelnika zażenowanym. Poza tym Corinne Michales pisze w sposób bardzo przystępny, co w połączeniu z coraz to nowymi zwrotami akcji sprawia, że książkę czyta się w rekordowym tempie. Kiedy patrzę na okładkę nie czuję ogromnych emocji i nie wiem czy kiedykolwiek wrócę do tej książki ponownie... w całości. Wiem jednak, że kiedy pomyślę sobie o niektórych wydarzeniach, które miały miejsce w "Consolation" to czuję się naprawdę podekscytowana myśląc o tomie numer dwa. Dla niektórych osób zakończenie było szokiem- szczerze powiedziawszy ja podejrzewałam taki obrót sprawy, bo ogólnie to bardzo ciężko jest mnie czymś w książce zaskoczyć. Jednak nie zmienia to faktu, że autorka w żadnym wypadku nie wybiera prostych rozwiązań i w sumie bardzo mi się to podoba. "Consolation" to powieść dla romantyczek, ale osoby które gatunku nie lubią, myślę że również powinny być chociaż w pewnym stopniu zadowolone- jedyna słodycz wylewająca się z kart to córeczka Natalie. Nie jestem jeszcze pewna czy mogę ją zaliczyć do ulubionych, ale na pewno podoba mi się to co zrobiła autorka- sprawiła, że musiałam natychmiast z kimś pogadać o tym tytule, bo tyle we mnie się działo! Trafiłam na Justysię- dzięki wielkie! <3

Za możliwość przeczytania "Consolation" serdecznie dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł!


20 komentarzy :

  1. Świetna recenzja! Na wielu blogach już spotkałam się z opiniami o tej książce. Muszę przyznać, że choć nie przepadam za książkami o miłości, zaczęła mnie trochę ciekawić :D Być może kiedyś po nią sięgnę. Świetny pomysł również z podziałem posta na ten bez spoilerów oraz ten, który je zawiera. Dyskusja o książce również jest fajną sprawą, więc myślę, że idea świetna i mam nadzieję, że się u Ciebie sprawdzi.

    Pozdrawiam serdecznie, cass z cozy universe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mojej strony serdecznie zachęcam i dziękuję za miłe słowa ^^

      Usuń
  2. Mnie także mało który autor potrafi zaskoczyć, dlatego podejrzewam, że te zakończenie także nie wywarłoby na mnie takiego wrażenia jak na wielu innych czytelniczkach. Niemniej jestem ciekawa tej historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto przekonać się na własnej skórze ;)

      Usuń
  3. Książka rzeczywiście zbiera same pochlebne opinie, więc na pewno nie odmówię sobie lektury :) Zwłaszcza, że bardzo lubię takie romantyczne historie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na moment kiedy będę mogła przeczytać tę książkę. Jak już pisałam w poprzednim poście (ze spoilerami), zanim zobaczyłam drugi post :D, dopiero w grudniu będę miała okazję sprawdzić dlaczego tyle osób zachwyca się tą książką. Nie ma mowy, że wezmę się za nią, kiedy drugi tom wyjdzie za 2 miesiące. Ty bardziej, że każdy pisze o szokującym zakończeniu - które swoją drogą podejrzewam po przeczytaniu tylu recenzji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż jestem ciekawa co podejrzewasz i czy słusznie :D

      Usuń
  5. Jak będę miała ochotę na romans, a nie będę miała co czytać, to może się nad nią zastanowię. Nurtuje mnie to zakończenie. Mam swoje podejrzenia i jestem ciekawa czy się sprawdzą. Może kiedyś sięgnę, by się przekonać, jak skończy się ta historia.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak wchodzę na Twojego bloga i patrzę: dwa posty o tej samej książce, co tu się stało... O.O ale po chwili się zorientowałam, co jest grane xDDDD [no i dopiero później przeczytałam wstęp xD]
    Ale co do książki... no sama nie wiem. Opis jakoś mnie nie przekonuje, nie lubię takich zabiegów fabularnych... W sensie wiesz: zginął mój chłopak/narzeczony/mąż i teraz się zakochuję w jego przyjacielu... Także na razie nie planuję tej pozycji przeczytać, ale kto wie, może kiedyś :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobra książka, przyjemnie się ją czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja i takie romanse za sobą nie przepadamy :D Nie zdziwi cię więc chyba, że sobie odpuszczę :D

    OdpowiedzUsuń