Max Monroe- "Złapać milionera"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Tapping The Bilionaire
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Filia
Seria: Bad Boys Bilionaires #1
Ocena: 5/10

  "Złapać milionera" zapowiadało się super. Po pierwsze- tę książkę wydaje Wydawnictwo Filia, a ja uwielbiam tytuły od nich. Po drugie- fabuła z lekka przypominała mi "Pięknego drania" czy "Unieważnienie", które to również darzę czytelniczą miłością. A po trzecie- właśnie wtedy szukałam czegoś zabawnego i lekkiego, czegoś co sprawi, że nie będę się mogła oderwać i będę mogła nazwać jednym z fajniejszych romansów jakie ostatnio czytałam. Niestety, coś nie pykło.


  Georgia Cummings przetestowała wiele sposobów umawiania się z facetami- randki w ciemno, randki z poleceń czy serwisy randkowe, a teraz otwiera swoje konto w aplikacji, którą stworzyła firma zatrudniająca dziewczynę. Nie spodziewa się jednak, że wpadnie jej w oko ktoś, kto absolutnie nie powinien być obiektem jej westchnień. 

  Kline Brooks ma żelazną zasadę nieumawiania się ze swoimi podwładnymi. Pracuje z Georgią naprawdę długo, jednak do tej pory nigdy nie pomyślał o niej niczego niestosownego. Jednak kiedy potrzebuje partnerki na bal charytatywny, to właśnie ona pierwsza rzuca mu się w oczy. I od tego momentu zaczyna zauważać szczegóły, które dotąd mu umykały- wszystkie skupiające się mniej więcej na figurze kobiety. Georgia ma podobnie-dopiero po zaproszeniu zaczyna dostrzegać jaki on jest przystojny i jak na nią działa. To dzieje się mniej więcej na początku książki, a potem zaczyna być coraz gorzej. Kline jest uroczy. Georgia jest nieśmiała. A razem są tak bardzo słodcy, że można tylko przewracać oczami. Nie uwierzyłam w jakiekolwiek łączące ich uczucie, brakowało mi tutaj jakiejś wiarygodności, zalążka przyjaźni i stanowczości. Georgia i Kline nie wyróżniają się niczym szczególnym- są tylko kolejnymi nijakimi twarzami w morzu powieści erotycznych.

  Ta książka jest również za długa. Liczy sobie ponad 500 stron. 500 stron całusków, wylewającej się z kartek miłości i amorków. A tę historię spokojnie można by było opowiedzieć szybciej, bez zbędnego przedłużania, które poskutkowało jedynie tym, że w wielu momentach się po prostu nudziłam. Ostatnie 200 stron przeczytałam po to, żeby to po prostu skończyć. Nie interesowało mnie jak to wszystko się dalej potoczy, bo doskonale zdawałam sobie sprawę jaki będzie finał. Bardzo się cieszę, że autorka jednak wprowadziła jakiekolwiek zabawne sytuacje, ponieważ to właśnie one ratują tę książkę. Nieporozumienie z aplikacją, scena z limonką czy wizyta u rodziców Georgii. To właśnie humor sprawił, że mimo wszystko doczytałam tę książkę do końca, bo bez niego chyba nie dałabym rady.

  Jednak "Złapać milionera" to nie jest zła książka. Ma w sobie trochę humoru i zabawnych sytuacji i chociaż nie powoduje wzruszeń, to nie mogę jej spisać na straty. Z pewnością przypadnie do gustu wielu osobom- właśnie dlatego, że jest niezobowiązująca i ma w sobie wiele śmiesznych momentów. Ja jednak w romansach i erotykach szukam czegoś innego- mniej nachalnego związku, ciekawszych rozmów czy konkretniejszych bohaterów. Nie jest to najgorszy sort tego gatunku, uwierzcie czytałam gorsze erotyki, jednak nie jest to też nic do czego chciałabym wracać i polecać na prawo i lewo.

11 komentarzy :

  1. Kusi mnie ta książka mimo swojej przeciętności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto samemu się o czymś przekonać ;)

      Usuń
  2. Nie wiem czy skuszę się na tę książkę. Jeśli miłość i amorki wylewają się ze stron, to ja chyba podziękuję. Podobnie jak ty, szukam w erotykach czegoś więcej i na razie szkoda mi czasu na powyższą pozycję. Może kiedyś jeszcze zmienię zdanie, kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gusta się zmieniają, tak samo jak ochota na czytanie niektórych książek, wiem coś o tym ;)

      Usuń
  3. To dzieje się mniej więcej na początku książki, a potem zaczyna być coraz gorzej. - miałam tak samo czytając Proś Mnie O Co Chcesz :D tak samo beznadziejnie, choć tam nie było słodko xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet "Proś mnie o co chcesz" nie miałam w planach :D Dla mnie już okładka wydaje się zapowiadać kiczowatą treść xd

      Usuń
  4. No i po ptokach, Justi nie przeczyta :D
    A zapowiadało się ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz, aczkolwiek ja raczej nie polecam :D Lepiej poświęcić czas na coś lepszego xd

      Usuń
  5. To ja chyba daruję sobie. W końcu jest tyle ciekawych książek, że jest z czego wybierać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Za dużo słodyczy, za mało wiarygodnej historii - tak to czuję po Twojej recenzji :) A mnie do takich tytułów nie ciągnie wcale.

    OdpowiedzUsuń