Adriana Popescu- "Serca w pułapce"

Udostępnij ten post

 
Oryginalny tytuł: Lieblingsgefühle
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Ulubione momenty #2
Ocena: 5/10


  Layla wraca ze swojej fotograficznej podróży i już nie może doczekać się spotkania z Tristanem. Nie widziała ukochanego od dziewięciu miesięcy i mimo iż spełniła swoje małe marzenie, z przyjemnością wraca do swojego mężczyzny. Po powrocie czeka na nią jej własna wystawa, na której poznaje Davida Stillera-galerzystę, który może pomóc jej rozwinąć skrzydła i zaistnieć w artystycznym świecie. Tylko czy rzeczy, o których dotychczas marzyła Layla nie będą kosztować jej zbyt wiele? Jak postępować, aby nie zatracić pasji do fotografii i samej siebie?

  Muszę przyznać, że odkąd rok temu przeczytałam "Ulubione momenty", to bardzo nie mogłam doczekać się kontynuacji. Totalnie pochłonęła mnie opowieść o spełnianiu swoich marzeń, o kolekcjonowaniu ulotnych i pięknych chwil i wychodzeniu z własnej strefy komfortu. Wtedy była dla mnie ogromną inspiracją i do tej pory jestem wdzięczna za to, że miałam okazję ją poznać. Jednak teraz dochodzę do wniosku, że najlepiej bym zrobiła gdybym zapomniała o istnieniu tomu numer dwa i dalej mogła mówić o autorce w superlatywach. A tak niestety już nie potrafię.

  Droga na szczyt zawsze niesie ze sobą jakieś konsekwencje. Nigdy nie dążyłam do tego by być sławną czy popularną, dla mnie wiąże się to ze zbyt wielką odpowiedzialnością i jestem pewna, że w takiej sytuacji czułabym się mocno niekomfortowo. Layla ma ten problem, że chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Kobieta pragnie uznania, pragnie poczucia że ludzie kochają jej zdjęcia i ją samą, a jednocześnie pragnie powrotu do korzeni, do swojego dawnego życia. Nie zauważa, że w jej przypadku te dwie rzeczy się wzajemnie wykluczają i dalej brnie przed siebie, przekonana że wszystko się ułoży. Szkoda tylko, że po drodze zapomina o swojej pasji, a decyduje się na fotografowanie pod dyktando. Powoli też traci swoje wcześniejsze przyjaźnie- w drugim tomie naprawdę bardzo mało miejsca autorka poświęciła dla Beccie, Thomasa czy Marco, a ja naprawdę ich lubiłam.

  Poznajemy za to kilka nowych twarzy- na przykład takiego Davida Stillera. Muszę przyznać, że nie jestem w stanie obdarzyć sympatią tego nastawionego na zyski i prestiż galerzysty, tak samo jak nie potrafię zaakceptować faktu iż bezceremonialnie staje pomiędzy Laylą i Tristanem. Dla mnie pozostaje przede wszystkim aroganckim bufonem, który sądzi że pieniądze są ważniejsze od ludzkich uczuć. Nową postacią jest także Stella- ta dziewczyna początkowo również nie wzbudzała mojej sympatii, momentami miałam wrażenie, że to taka Layla 2.0. Zapatrzona w Tristana fotografka, która jednak naprawdę zyskuje przy bliższym poznaniu. Pozostaje jeszcze Tristan- postać, którą znamy już oczywiście z tomu pierwszego; chłopak który skradnie serce niejednej dziewczynie. Uwielbiam jego samego, jego podejście do życia i to, że w przeciwieństwie do Layli nie gubi swoich zasad i wierzy w marzenia.

  Jak tak teraz sobie myślę, to dochodzę do wniosku że książka opiera się praktycznie tylko na czwórce bohaterów: na Layli, Tristanie, Davidzie i Stelli. Nie jest to minus, jednak uważam że "Serca w pułapce" są przeładowane dramatyzmem i pisane na siłę. A przynajmniej znaczna część. Pierwsze 200 stron to była dla mnie droga przez mękę. Nieustanne kłótnie, domniemane osoby trzecie i niesamowicie oporna akcja. Naprawdę momentami zastanawiałam się co się stało z autorką, co się stało z Laylą i Tristanem, których znałam i co się stało z tą historią. Później zaczyna robić się lepiej- wtedy wreszcie wracamy do winnic, do spadających gwiazd, do ulubionych momentów, do gry w prawdę czy zadanie i to jest właśnie to, za co tak bardzo polubiłam autorkę. Za te nieuchwytne uczucia, za opowieść o byciu sobą.

  Rozumiem, że Adriana Popescu chciała rzucić światło na to, co się dzieje kiedy Twoje życie diametralnie zmienia się o 180 stopni i o tym, jak łatwo się zagubić i być dla innych, a nie dla siebie. Jednak nie wynikło z tego nic fajnego. Ciągłe kłótnie bohaterów, podejrzenia wobec siebie, rzucane oskarżenia- nie zawsze bywa idealnie, i fajnie że autorka chciała na to spojrzeć z drugiej strony, ale to nie jest przedstawione w dobry sposób. Książkę można by było skrócić, ująć jej nieco przerysowania i nadać jej lekki i swobodny ton pierwszej części. "Serca w pułapce" czytałam z przerwami cały sierpień- naprawdę nie tak to sobie wyobrażałam. Ta książka nie jest zła, ale mając porównanie z pierwszym tomem, który naprawdę zapadł mi w pamięci- to wydarzenia, które się tutaj rozgrywają są wręcz okrutne dla czytelnika. A przynajmniej ich część.

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina!





20 komentarzy :

  1. Chyba nie kojarzę tej serii, ale ta okładka bardzo mi się spodobała :) Muszę poczytać więcej na temat pierwszej części :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam do mojej opinii ;)
      http://czytelniadominiki.blogspot.com/2016/08/adriana-popescu-ulubione-momenty.html

      Usuń
  2. Nie czytałam wcześniejszego tomu, aczkolwiek szkoda, że kontynuacja wypada średnio. Może kiedyś się skusze na serię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można poznać tylko pierwszy tom ;) A w ogóle to najlepiej samemu sprawdzić czy się coś podoba czy też nie ;)

      Usuń
  3. Zatrzymałam się na pierwszym tomie i do drugiego jak na razie nie dotarłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jak już dotrzesz, to trzymam kciuki żeby spodobał Ci się bardziej niż mi :)

      Usuń
  4. "Ulubione momenty" bardzo mnie rozczarowały, więc daruję sobie kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie kojarzę tej serii, ale jak na razie mnie to nie pociąga. Choć nie mówię "nie". To takie: może później:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kiedyś się zdecydujesz, to życzę aby mocno Ci się spodobała <3

      Usuń
  6. Okładka cudo, ale szkoda, że na tym się kończy :) Książka treścią nie powala, ale z ciekawości przeczytałabym ją :)
    Pozdrawiam,
    Subiektywne Recenzje

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszego tomu nawet nie skończyłam, to o drugim nawet nie myślę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuuu, smutno trochę :( Ale nie każda książka jest dla każdego :D

      Usuń
  8. Skąd ja znam te rozczarowania drugim tomem... Ostatnio sama przeżyłam zawód kiedy przeczytałam drugą część "Stajni w Pieńkach".
    O tej serii słyszę po raz pierwszy i chyba nie będę się z nią zapoznawać, skoro drugi tom rozczarowuje.
    Pozdrawiam :)
    czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sobie sprawdzę tę "Stajnię w Pieńkach", bo pierwszy raz słyszę tę nazwę ;)
      Prawda- drugi tom jest gorszy, ale pierwszy naprawdę mi się podobał i uważam że choćby dla niego można sięgnąć po serię. Albo chociaż tylko po jedną część ;)

      Usuń
  9. Ulubione momenty nie były złą książką, nawet mi się podobały, ale... bez szału :D Na pewno nie polubiłam tej książki na tyle, by sięgnąć po drugą część i - jak widzę - bardzo dobrze! Nie sądzę, żeby tom drugi przypadł mi do gustu, więc odpuszczę go sobie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi tom stracił na wartości, więc :D

      Usuń
  10. To jednak się na nią nie skuszę. Mogę polecić coś co bardzo mi się spodobało ostatnio - książkę "Zatrzymać Dzień". Myślę, że każdy coś dobrego wyniesie z lektury tej książki. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz chętnie zajrzę do proponowanego przez Ciebie tytułu ;)

      Usuń