Laure Eve- "Urok Grace'ów"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: The Graces
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria: Graces #1
Ocena: 5/10

  River jest nową uczennicą w szkole, gdzie prym wiedzie rodzeństwo Grace'ów- Summer, Thalia i Fenrin. Plotki głoszą że parają się oni magią-potężną i niebezpieczną, która może mieć dla reszty fatalne skutki. Nie przeszkadza to jednak River- ona ma nadzieję, że to prawda, bo tylko magia może ją uratować...a przynajmniej dziewczyna sama tak sądzi. Zaprzyjaźnia się z Grace'ami i powoli odkrywa ich sekrety.

  Największym plusem całej książki zdecydowanie jest tajemnicza aura, która ją otacza. Laure Eve odwaliła kawał dobrej roboty jeśli chodzi o klimat- mroczy, przygnębiający i zagadkowy. Nie sposób stwierdzić co jest prawdą, a co iluzją stworzoną dla czyichś potrzeb, a przynajmniej tak jest na początku. Nieodgadniona rodzina, dla której liczy się nieskazitelny wizerunek, liczne starania ludzi,aby wbić się w krąg Grace'ów i odgrywanie roli niedostępnych. Autorka podzieliła bohaterów na dwa typy -niedotykalną i perfekcyjną rodzinę oraz resztę pospólstwa. Wiem jak bardzo dziecinnie to brzmi, ale to prawda. Denerwowało mnie pokazywanie jak bardzo rodzina Grace'ów jest cudowna i jak bardzo reszta ludzi nie może się z nimi równać. Tak jakby był podział na lepszych i gorszych. Na tych, którzy są niegodni dotykać nawet dłoni kogokolwiek od Grace'ów i na tych, którzy te ręce chowają. Podział na biel i czerń. A w środku tego wszystkiego River.

  Mogłabym znaleźć pozytywną cechę w każdym bohaterze i bohaterce, w każdej niecodziennej sytuacji, ale nie w przypadku River. Ta dziewczyna żyje życiem innych ludzi, ma obsesję na punkcie magii i tajemniczej rodziny, którą skrzętnie ukrywa, bo jest lepsza od reszty i zasługuje na to by być przyjaciółką, a nie tylko zamazaną twarzą w tłumie. Pozuje na wyluzowaną i najbardziej nudną osobę, aby tym zwrócić na siebie uwagę. Żeby pokazać jak bardzo różni się od reszty i żeby Grace'owie zobaczyli jej odmienność. Kiedy już jej się to udaje, gra dalej. Pilnuje się, żeby zawsze mówić to czego od niej oczekują i być tym kogo chcą w niej widzieć, jednocześnie nie widząc hipokryzji w swoim postępowaniu. Jest niesamowicie bezczelna i denerwująca.Nie ma skrupułów przed ukrywaniem przed nimi prawdy o sobie, ale chciałaby poznać ich największe rodzinne tajemnice. Nic nie robi sobie z faktu, że przeszukuje pokoje swoich domniemanych przyjaciół i tym samym niechybnie traci ich zaufanie. River jest największym minusem powieści stworzonej przez Laure Eve. Bardzo dawno nie spotkałam się z tak irytującą bohaterką, która uważa że wszystko jej wolno.

  Sam pomysł na fabułę jest naprawdę świetny. Magiczne klimaty, niedopowiedzenia i rodzinne tajemnice to coś, na co zawsze spoglądam łakomym wzrokiem. Autorka miała wspaniały pomysł, gorzej jednak z tym jak go wykorzystała. Albo raczej jak tego nie zrobiła, ponieważ książka ma tak zmarnowany potencjał, że to aż przykre. Mogłabym powiedzieć, że wszystko psuje River i ta jej totalnie nieudana kreacja jako głównej bohaterki, ale to nie do końca prawda. Jasne- główna postać to ta, z którą spędzamy czas przez te 400 stron, zwłaszcza że narracja przeprowadzona jest tylko z jej punktu widzenia i logiczne jest, że jeśli ona nas denerwuje, to i książka traci na wartości. Jednak problem tkwi również gdzie indziej. A mianowicie w pierwszych dwustu stronach, które są do bólu mdłe i nudne. Niewiele się tam dzieje i tylko własną zawziętością można przez nie przebrnąć. Niby warto, bo druga połowa książki przedstawia się trochę lepiej- mamy więcej akcji, a mniej gadania, jednak dalej nie jest to coś, co porwałoby czytelnika na kilka godzin i oddało w stanie totalnego oszołomienia.

  Co jeszcze mogłabym napisać na temat tej książki? Czytając, niejednokrotnie miałam uczucie deja vu, jednak nie potrafiłam dokładnie powiedzieć gdzie ma ono swoje źródło. Dopiero pewien komentarz gdzieś w czeluściach internetu uświadomił mi, że myślę o "Zmierzchu". Za mną wszystkie filmowe seanse i żadnych spotkań papierowych, jednak doskonale pamiętam co czułam widząc pierwsze sceny na ekranie i dokładnie to samo miało miejsce podczas czytania "Uroku Grace'ów". Zagubienie, surowy i zimny klimat, podziw jaki wzbudza pewna tajemnicza rodzina i ludzie, którzy chcą być blisko nich. To wszystko połączone razem i tworzące dość specyficzną mieszankę, tworzy historię co do której mam mieszane uczucia. Z jednej strony średnio mi się podobało, zwłaszcza pierwsze 200 stron, potem historia nabrała rozpędu, ale dalej nie było to coś co totalnie by mnie pochłonęło. Muszę jednak przyznać, że po skończeniu tej książki i odłożeniu na półkę-czasem wracam do niej myślami. Jest w niej coś co sprawia, że czytelnik czuje się wręcz zobowiązany poznać resztę tomów i dowiedzieć się więcej. Czy to zrobię? Zależy. Potrzebuję jeszcze ochłonąć po pierwszej części i dopiero później spojrzę na to pytanie jeszcze raz.


Za egzemplarz recenzencki i możliwość przeczytania książki Laure Eve dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

13 komentarzy :

  1. Hmmm... Sama nie wiem. Z jednej strony książka mnie intryguje, a z drugiej nie wiem czy warto. Wszystkie opinie, z którymi się spotykam są właśnie takie mieszane, niejednonaczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto przekonać się samemu, ale faktycznie- recenzje w internecie są bardzo podobne i wahają się między przeciętna, a rozczarowująca ;)

      Usuń
  2. Ostatnio unikam fantastyki i raczej nie sięgnę po tą książkę... Nie lubię też schematów, a obecnie większość czytanych przeze mnie powieści powtarza podobną fabułę :(

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto mieszać sobie gatunki czytanych książek- ja jak czytam za dużo np. romansów, to po pewnym czasie mam ochotę wyrzucić książkę przez okno :D

      Usuń
  3. Eh ta niska ocena i Twoja recenzję skutecznie mnie zniechęciły do przeczytania tej książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 5/10 to jeszcze nie jest tak tragicznie, ale fakt- nie jest to książka porywająca od pierwszy stron :)

      Usuń
  4. Mnie od razu rodzina Graceów skojarzyła się ze "Zmierzchem". Mam do tego tytułu dość swobodne podejście, bo mogę przeczytać tę książkę, ale nie czuję przymusy. Po prostu mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy by Ci się spodobała :)

      Usuń
  5. Znowu okładka by mnie zwiodła. Ale kurczę, mimo wszystko udało ci się mnie zaciekawić, bo skoro pomysł jest dobry, to może uda mi się przeboleć resztę. Najwyżej ponarzekamy później razem xd

    Pozdrawiam!
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mam zwyczaj, że zachęcam do czytania tych przeciętnych książek :D W razie czego śmiało narzekaj, w pewnych kwestiach jestem z Tobą :P

      Usuń
  6. Trochę się tego spodziewałam :/ Podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten klimat kusi, ale jak książka wypada dosyć blado... Może zostawię sobie ten lekturę na czas, kiedy nie będę miała co czytać (coś takiego istnieje?). :p

    OdpowiedzUsuń