Filmowa Dominika: La La Land

Udostępnij ten post



  Postów na temat tego filmu powstało naprawdę dużo, a ja nie czuję się ani krytykiem ani specem od spraw ekranowych i w sumie nie miałam w planach pisania czegokolwiek na temat La La Land. Ale Katherine była ciekawa i w sumie uznałam, że mam na tyle dużo do powiedzenia, więc się wypowiem. A nuż ktoś będzie myślał podobnie?

  Fabuła jak wiecie jest prosta- ona to początkująca aktorka, on to muzyk jazzowy. Poznają się przypadkiem, są sobą zauroczeni, postanawiają razem zamieszkać i nagle wszystko zaczyna się układać. Przesłuchania, zawrotne kariery, występy... tylko gdzie czas na siebie nawzajem?

  O La La Land usłyszałam jeszcze zanim stał się popularny. Wiecie- zanim zaczęła się ta cała nagonka "współczesny musical", "nominacja do Oscara" i tym podobne. W sumie wtedy jeszcze nie sądziłam, że osiągnie aż tak wielki rozgłos, chociaż w sumie mogłam się tego spodziewać. Ale premiera była dawno, w Polsce nic nie było o nim słychać, więc pomyślałam że jakiś niszowy pewnie. A tu nie.

  Pierwsze 40 minut podobało mi się bardzo. Wprowadzenie do fabuły, zabawna Stone, przegryw życiowy Gosling, jakaś tam muzyka ( oczywiście, to przecież musical) no i ten wspaniały klimat. Śledziłam ekran z zapartym tchem, byłam zafascynowana i wprost nie mogłam się doczekać co będzie dalej. A dalej... cóż im bardziej w las, tym gorzej.

  Nie wiem jak to się stało, ale nagle wszystko się popsuło. Wkradła się rutyna, walka o siebie, akcji było tyle co kot napłakał,  a ja zaczęłam się zastanawiać "co tu się kurczaki dzieje?". No bo to przecież film nominowany do Oscara, ma być dobry. Wkrótce uświadomiłam sobie, że te Oscary to takie książkowe bestsellery. Nie zawsze musi być ciekawe, ale się sprzedaje, czy w tym wypadku ogląda.

  Z soundtracku kojarzę ledwie trzy piosenki i to tylko dlatego że znałam je wcześniej. Teraz potrafię je jedynie umiejscowić w danym miejscu w filmie. Niby jest on taki genialny, wpadający w ucho i taki inny, a jednak mnie nie porwał. Dla mnie te piosenki napisane są na jedno kopyto, brzmią bardzo podobnie.

  Gosling jest przystojny i naprawdę miło się na niego patrzy gdy ogląda się film, ale to już druga produkcja z nim w roli głównej ( na dwie obejrzane), która mnie zawiodła ( miejsce pierwsze:"Pamiętnik"). Stone to taka iskiereczka, jak na nią patrzyłam to widziałam w niej starszą siostrę, która zawsze może mi pomóc z moim problemem i zawsze może się zgłosić do mnie. Utworzyła się więź między mną a nią i myślę że nie jestem jedyną która tak myśli.

  La La Land to głównie film o spełnianiu marzeń. Pod tym względem jest całkiem w porządku- ma ważne przesłanie, nie jest tak do końca prosty i oczywisty no i jest nowy. No bo kto by pomyślał o współczesnym musicalu. Damien Chazelle oczywiście. Jest spokojny i traktuje o codziennym życiu, ale przez to jest strasznie ociężały. Myślałam, że piosenki go ożywią, nadadzą charakteru, ale nic takiego niestety nie miało miejsca, to taka produkcja trochę o niczym, a jednak o czymś ważnym, bo o realizacji swoich celów.

  La La Land nie jest głupie, ani niewartościowe. Po prostu druga godzina seansu niesamowicie mnie wynudziła i miałam wrażenie, że to nigdy się nie skończy. I to zakończenie- ja nie wiem jak można było coś takiego zrobić. Jakim cudem ja się pytam? Bardzo lubię musicale, piosenki w filmach to druga najfajniejsza rzecz (zaraz po piosenkach w książkach) jaka może się wydarzyć, ale ten konkretny do mnie nie trafił. Musi coś być w tym filmie, to by wyjaśniało dlaczego wszyscy się nim tak ekscytują, ja jednak jestem na tyle zawiedziona, że nie umiem tego dostrzec. Jeśli cała magia tkwi w tej prostocie i powolnym rytmie, to taki typ filmów po prostu nie jest dla mnie.


A na koniec obrazek znaleziony w otchłaniach grafiki google- nie wiem jak Was, ale mnie śmieszy ;)


22 komentarze :

  1. Coraz więcej narzekań widzę - i dobrze. Bo to miało być mistrzostwo świata, a wyszedł przeciętniak. Mnie ten film po prostu nudził ;/ I właśnie powiedziałabym, że wartości i mądrości w tym obrazie jest malutko, bo ani nie przedstawia bardzo sensownej historii, ani nie łamie jakiś schematów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no coś tam o spełnianiu swoich marzeń jest- tego aż tak bardzo się nie czepiam, ale fakt faktem- to było mocno nudnawe :(

      Usuń
  2. Nie oglądałam filmu, ale słyszałam, że jest bardzo dobry. A tu inna opinia :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny obrazek! Mnie też rozwalił :p
    Nawet nie wiesz, jak się ucieszyłam, czytając Twoją recenzję. Po odzucia mam niemal takie same. Byłam niesamowcie podekscytowana możliwościa zobaczenia "La la land", bo dzięki studiu Accantus uwielbiam musicale <3 ale poczułam się bardzo mocno rozczarowana. Od strony wizualnej film jest przepiękny, to prawda, jednak fabuła... Nudziłam się strasznie i szczerze, zerkałam na zegarek, ile jeszcze do końca.
    Stone moim zdaniem była bardzo bezbarwna, no i nie lubię Goslinga. Jak dla mnie bez rewelacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, już myślałam że to tylko ja mam takie poczucie humoru xd
      Fanka Accantusa? Uwielbiam ich! Mnie Gosling rozczarowuje, chociaż muszę mu przyznać że całkiem miło się na niego patrzy :)

      Usuń
  4. Jeszcze nie oglądałam La La Land ale bardzo chcę. Może do końca ci się nie spodobało, ale ja mam nadzieję, że ze mną będzie inaczej. Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby było inaczej- aż mi szkoda, że nie podobało mi się bardziej :(

      Usuń
  5. Bardzo chcę obejrzeć, bo na własnej skórze chciałabym się przekonać w czym tkwi ten fenomen :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto samemu się przekonać czy coś jest dla nas ^^

      Usuń
  6. Byłam rozczarowana przewidywalnością zakończenia, ale cały film bardzo mi się podobał i chętnie bym obejrzała jeszcze raz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przewidywalnością? Matko, czy tylko mnie ono zaskoczyło? :D

      Usuń
  7. Czytałam już wiele pozytywnych, jak i negatywnych opinii na temat tego filmu. Będę musiała się osobiście przekonać, czy jest dobry/zły :). Grafika na końcu zabawna :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory natrafiałam na większość pozytywnych, a jak sama trochę skrytykowałam, to nagle znajduję same negatywne :D

      Usuń
  8. Mi piosenki się podobały - ogólnie muzyka. Poza tym plusem były zdjęcia i scenografia. A reszta taka sobie. Gra aktorka mnie drażniła i mało brakowało a trochę by mi się przysnęło. Momentami wiało nudą - film powinien być troszeczkę krótszy.
    Produkcja o spełnianiu marzeń, ale jakim kosztem? Moim zdaniem pokazuje on marzycieli w niezbyt przychylnym świetle.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie- krótszy! Tak to chyba dwie godziny siedziałam przed ekranem, a po pierwszej coraz częściej spoglądałam na zegarek :(

      Usuń
  9. Byłam ciekawa tego filmu, zwłaszcza, ze jak byłam młodsza to lubiłam musicale. A teraz nie wiem sama czy warto go oglądać. Czy czasem nie szkoda na niego czasu? A czas u mnie cenny przy dwójce małych dzieci rzadko udaje nam się coś oglądnąć. Zapraszam do mnie: www.zaczytanav.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście uważam, że każdy film ma swojego odbiorcę i zawsze warto samemu się przekonać o co tyle hałasu :)

      Usuń
  10. Słyszałam same pozytywy na temat tego filmu, więc teraz jestem bardzo zdziwiona. Moja siostra i jej chłopak cały czas słuchają soundtruck'u, bo tak wciągnęła ich historia tego filmu. Cóż, na pewno kiedyś go obejrzę, ale kiedy dokładnie to nie wiem. Ale muszę przyznać, że mem jest świetny, chociaż na początku go nie zrozumiałam :P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mem się podoba! A gusta są naprawdę różne-nie wszystkim podoba się to samo :D

      Usuń
  11. Ten obrazek TAAAAK!!! Uwielbiam go, jakiś czas temu przez cały dzień się z niego śmiałam, hahah xDDD
    Hmmmm, ja mam jednak trochę inne zdanie o tym filmie, a jednak podobne xDDDD Po pierwsze - to się wcale musicalem nie powinno nazywać, bo piosenek nie ma aż tak dużo xD Spora część filmu była 'przepowiedziana' (jestem fanką musicali, haha :D) Po drugie, rzeczywiście pierwsza część filmu była lepsza, ciekawsza, ale dla mnie i ta druga była niezła :D Co prawda trochę nudnawa, ale dla kogoś, kto ogląda dwugodzinne musicale, to nic nowego xD No.... tyle że w 100% musicalach to są chociaż piosenki :/
    Ale to zakończenie OMGG!!!!! Dlaczego tak się stało?!?! :( :( :( Byłam totalnie zaskoczona i wątek spełniania marzeń - to było niesamowite! Moim zdaniem to totalnie przełamało schemat - przecież zawsze jest, że jak ktoś spełni swoje marzenie, to super, pięknie, a tu był pokazany kontrast - Gosling jako ten, który zachował przy tym siebie oraz Stone, która przeszła ogromną przemianę, ona była przecież pełna nadziei, wesoła, a stała się taka... nieco wyrafinowana, jakby lepsza od innych. Moim zdaniem, to zostało fantastycznie pokazane :D
    Nie żałuję, że obejrzałam ten film, choć miejscami rzeczywiście był nudnawy :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Film chciałam obejrzeć jak grali go w kinach, ale przez brak czasu nie byłam :(

    OdpowiedzUsuń