Susan Dennard- "Prawdodziejka"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Truthwitch
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: SQN
Seria: Czaroziemie #1
Ocena: 9/10

  "Prawdodziejka" pod tak wieloma względami mnie zaskoczyła, że aż trudno zebrać mi moje myśli w jedną sensowną i spójną całość. Bardzo rzadko czytam książki fantasy, co jest niedorzeczne gdyż tak bardzo je lubię. Ma to jednak też swoje dobre strony- taki odwyk od gatunku sprawia, że każda nowa opowieść podoba mi się po stokroć bardziej- nie wychwytuję schematów, wszystko jest dla mnie świeże, a przez historię najzwyczajniej w świecie płynę.

  Safi i Iseult to dwie młode dziewczyny, które posiadają pewne moce. Safi jest prawdodziejką, potrafi wyczuć kiedy ktoś kłamie, natomiast Iseult to więziodziejka- widzi jakie uczucia targają spotkanymi przez nią ludźmi. Jednak teraz popadły w tarapaty i muszą uciekać. Po drodze dowiadują się nowych dla nich rzeczy, poznają osoby które potem w jakiś sposób staną się dla nich ważne, oraz przeżywają niesamowite przygody. 

  Susan Dennard pojawiła się tak właściwie znikąd i owinęła mnie sobie wokół palca. Stworzyła pasjonującą lekturę, od której nie mogłam się oderwać. Pokochałam Iseult za to, że była wycofana, spokojna i poważna, a jednak miała odwagę by walczyć o to, na czym jej zależy. Pokochałam Safi za to, że choć pozornie wygląda na osobę kruchą i nieostrożną, to jednak kiedy trzeba, idzie ramię w ramię z Iseult. Pokochałam Merika za to, że był skłonny do poświęceń i odpowiedzialny za swoją ojczyznę. Pokochałam relacje Safi-Iseult oraz Merik-Kullen, za to że pokazywały przyjaźń w tej najlepszej postaci. Chociaż po czasie doszłam do wniosku, że te męska jednak nie dorównywała żeńskiej w żadnym stopniu.

  Podobało mi się to, że Susan Dennard położyła nacisk na akcję. Tutaj praktycznie ciągle coś się dzieje, ktoś ucieka, ktoś goni, ktoś walczy. Osobiście jestem najbardziej zafascynowana czasem, kiedy historia odkrywała się na morzu, na statku. Bardzo rzadko mam okazję spędzać czas właśnie tam i każda pojedyncza książka mnie tym zachwyca. Poza tym humor w tej książce, również niesamowicie mi pasował. Nie było go dużo, ale jak już się pojawił to w tym najlepszym wydaniu. Wprost uwielbiam słowne przekomarzania Safi i Merika!

  Jedyną wadą jaką mogłabym przypisać tej książce jest kreacja świata przedstawionego. A może nawet nie tyle kreacja, co wprowadzenie do niego. Susan opowiada o tym tak, jakbyśmy już od samego początku doskonale wiedzieli jak ten świat wygląda. Rzuca nas na głęboką wodę, nie dając czasu na przyswojenie informacji. Coś tam wspomina o tym jak jest, jak powinno być, jak było, ale tak naprawdę niewiele wyniosłam z tych opowieści. Naprawdę mam problem z tym, aby powiedzieć jak wygląda to życie. Dostaję informacje, ale są one bez takiego ładu i składu, na jaki mogłabym liczyć. Bardzo często narzekam, że właśnie to wprowadzenie do książki zajmuje autorom masę stron, podczas gdy można byłoby to skrócić. Teraz jednak będę uważniej dobierać słowa- zawsze trzeba znaleźć złoty środek, nie za mało nie za dużo.

  "Prawdodziejka"' utwierdza mnie w przekonaniu, że po najciekawsze książki zawsze sięgam przez przypadek. Ta pasowała mi do klubu książkowego i znalazłam ją w bibliotece. Bardzo się cieszę że spróbowałam, ponieważ to otworzyło mi drzwi do magicznego świata Czaroziem- pełnego intryg, niebezpieczeństw i zasadzek. Wydawać by się mogło, że ta jedna wada o której wspominałam, powinna o wiele bardziej zaważyć na mojej ocenie, jednak tak nie jest. Za bardzo spodobali mi się bohaterowie oraz sposób w jaki pisze Susan Dennard, bym mogła ją uznać za decydującą. 

  Chciałabym napisać, że z niecierpliwością oczekuję drugiego tomu, ale w chwili gdy piszę ten post jestem już po lekturze "Wiatrodzieja" i Wy po prostu musicie to przeczytać. Premiera już 10 maja!

17 komentarzy :

  1. ,,Prawodziejka" bardzo mi się spodobała. Lubię gdy w książkach uwydatniona jest siła przyjaźni. :) Nie mogę się już doczekać kolejnego tomu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę w końcu przeczytać! Nie zdążyłam w miesiącu kiedy była książką klubową, ale nadrobię :) Jeszcze tak bardzo zachęcacie, że no nie mogę się oprzeć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobra historia, czyta się szybko i przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę się wreszcie zapoznać z tą książką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście mówię, że koniecznie ♥

      Usuń
  5. Mi z kolei Prawdodziejka nie przypadła do gustu mimo, że lubię fantastykę. Skrajne opinie sprawiają jednak, że jest ona na pewno na swój sposób wartościowa.
    Zapraszam do zapoznania się z moją opinią :)
    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale też ciekawe jak jedna książka może zbierać tak skrajnie różne opinie- to zawsze będzie mnie dziwić, ale w sumie gusta są różne ;)

      Usuń
  6. Oj, ale kusisz!! xD Prawdodziejka już od jakiegoś czasu mnie do siebie przyzywaaaa, ale nie mam jak jej zdobyć, poza tym z czasem było u mnie krucho (aleeee jak na ironię przed maturą starcza mi go na wszystko, co chcę xD).
    Szkoda tylkoooo, że tak się stało ze światem przedstawionym :( Fanem długich wprowadzeń też nie jestem, no ale jakieś zawsze jednak musi być, żeby się nie pogubić xD Zawsze nie cierpię tego uczucia zagubienia na początku, ale kiedy się już wkręcę w akcję - idzie z górki xD
    I jestem ciekawaaa tej przyjaźni, musi to być naprawdę fajnie opisane :P
    Kurczę, kiedyś to przeczytam, na 100%! :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak ją zobaczyłam w bibliotece, to byłam w ciężkim szoku :D Chociaż muszę przyznać, że akurat często znajduję tam nowości- nie każde ale i tak dość sporo :D
      Coś kosztem czegoś- kreacja świata kuleje, ale za to pomysł na fabułę, bohaterowie i akcja totalnie to wynagradzają!

      Usuń
  7. Mi się "Prawdodziejka" podobała, owszem, ale w żadnym wypadku nie jestem nią zachwycona. Najbardziej uderzyła mnie stosunkowo kiepska kreacja świata przedstawionego słowem. Bo sam świat zły nie jest, ale sposób pokazania go czytelnikowi (w mocno okrojonej formie - nie wiemy w sumie wielu rzeczy, z polityką krain na czele - fakt, coś tam było wspomniane, ale właściwie nic). Mam nadzieję, że w "Wiatrodzieju" zostanie to rozwinięte, bo książka jak najbardziej ma potencjał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, też to zauważyłam, z tym że ja odłożyłam ten minus na bok, bo podobało mi się za to tak wiele innych rzeczy i dlatego jestem zachwycona <3

      Usuń
  8. Czytałam prawdodziejkę już jakiś czas temu i podobała mi się, ale nie była dla mnie wielkim odkryciem. Faktycznie minusem jest to, jesteśmy od razu wrzuceni do nowego świata i to autorka mogłaby bardziej opisać. Podobał mi się natomiast wątek przyjaźni, bo tego zdecydowanie w książkach brakuje. Chętnie przeczytam wiatrodzieja, bo jestem ciekawa, która z tych książek okaże się być lepsza.

    http://pomiedzyrozdzialami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie "Wiatrodziej" okazał się jeszcze lepszy, głównie przez Aeduana i Vivię ;)

      Usuń
  9. Jeszcze nie czytałam Prawdodziejki, ale stoi na półce i czeka na swoją kolej.
    A chcę się za nią zabrać jeszcze w maju :D.

    OdpowiedzUsuń