[PRZEDPREMIEROWO] Susan Dennard- "Wiatrodziej"

Udostępnij ten post

 
Oryginalny tytuł: Windwitch
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: SQN
Seria: Czaroziemie #2
Ocena: 9/10

Możliwe delikatne spoilery na temat "Wiatrodzieja"- nic arcyważnego, jednak jeśli nie lubicie wiedzieć pewnych rzeczy przed przeczytaniem książki, będzie mi miło jak zaglądniecie tutaj później :)

  Czaroziemie to seria, która szturmem wkroczyła w moje życie i tak nim zawładnęła, że to aż niespotykane. Dość rzadko czytam powieści fantasy, gdzie wymyślone są imiona, świat oraz wydarzenia, ale plusem takiego rozwiązania jest to, że praktycznie każda książka tego rodzaju mnie pochłania na kilka godzin. Bardzo miło jest poznawać nowych autorów, nowe style pisania, nowe kreacje świata, a jeszcze milej jest wtedy, kiedy taka osoba cię zaskakuje i staje się jedną z ulubionych autorek.

  Zakończenie "Prawodziejki" pozostawiło po sobie niedosyt oraz więcej pytań niż odpowiedzi na nie, dlatego z niecierpliwością wyczekiwałam momentu, kiedy dowiem się jak dalej potoczyły się losy Safi, Iseult, Merika i reszty. "Wiatrodziej" to tom skierowany głównie na postać Merika, młodego księcia, który na skutek kilku niefortunnych wydarzeń zostaje uznany za zmarłego. Ale narracja w dalszym ciągu obejmuje nie tylko jego, a kilkoro innych ludzi.  Jeśli dobrze pamiętam jest ich pięcioro, co jak dla mnie jest super sprawą, ponieważ możemy być w kilku miejscach jednocześnie. Wiemy gdzie jest Safi, podczas gdy za chwilę w tym samym czasie dowiadujemy się co porabia Iseult. Przy tak dużej ilości wydarzeń, jest to rozwiązanie naprawdę bardzo wygodne, gdyż spokojnie można nadążyć za i tak dość szybko pędzącą akcją.

  Susan Dennard w drugim tomie wprowadziła kilkoro nowych bohaterów, jednych ważniejszych, innych mniej. Dwie osoby, które poznaliśmy w "Prawdodziejce" kopnął zaszczyt i otrzymały prezent w postaci opowiedzenia własnej historii. Mówię o Aeduanie i Vivii, dwójce moich ulubionych narratorów tej części. O ile uwielbiam duet Safi i Merika, którzy tak samo dobrze funkcjonują oddzielnie, to teraz moja miłość przerzuciła się na Iseult, Aeduana i Vivię. Postać księżniczki odkrywa nowe karty we wcześniej opowiedzianej historii- nie zgadza się z wizją jej brata, za to totalnie podoba się mi. Jej oddanie Nubrevnie, walka o lepszy byt jest zaskakująca. I chociaż używa dość drastycznych i nie zawsze dobrych metod, to Vivia zasłużyła na moje uznanie. Jestem również szalenie ciekawa czy autorka zechce rozwinąć romantyczny związek Vivii i... pewnej osoby, której imienia nie zdradzę, ale niektórzy na pewno wiedzą o kim piszę.

  Gdy skończyłam czytać pierwszy tom, miałam nadzieję że Susan poruszy coś w związku z Aeduanem i Iseult. Zależało mi na romantycznej relacji między tą dwójką, ponieważ uwielbiam motyw narodzin miłości z początkowej nienawiści. Nie mogę powiedzieć, że to moje małe marzenie ziściło się stuprocentowo, ale pod pewnymi względami jak najbardziej. Ta para przez pewien czas podróżuje razem i stopniowo się do siebie zbliża. Nie mogę powiedzieć, że czytelnik widzi tonę chemii między nimi, w tym wypadku to tak nie działa. To jest subtelne i bardzo wątłe (póki co) partnerstwo. Ale nie mogę narzekać, że dostałam tylko tyle. Uważam, że dostałam aż nadto, chociaż Susan nie podążyła w tym kierunku co myślałam. Jestem więcej niż usatysfakcjonowana relacją tej dwójki.

  Chciałabym móc napisać, że ta książka ma same plusy, jest nieskazitelnie czysta, bez wad. Jednak jeszcze nie spotkałam się z takim tytułem, który byłby całkowicie perfekcyjny, W tym wypadku w dalszym ciągu muszę zwrócić uwagę na kreację świata przedstawionego. Wspominałam o tym przy okazji opisywania moich wrażeń po lekturze "Prawdodziejki" i niestety w tej kwestii niewiele się zmieniło. Myślałam, że drugi tom coś tam skoryguje, jednak jeśli już w pierwszym pojawiły się luki, to potem coraz trudniej te luki załatać. Autorka niedokładnie objaśniła nam wymyślony przez nią świat i już wcześniej miałam problem by niektóre rzeczy porządnie ułożyć sobie w głowie. Tutaj poczucie dezorientacji momentami się nasila. Poczytałabym coś na temat tego jak to się dzieje, że niektórzy mają moce, a inni nie. Jak to jest z tą polityką państw, o co kiedyś się pokłócili i co jest drzazgą dzisiaj. Naprawdę brakowało mi pewnych informacji i teraz straciłam już nadzieję, że poznam je kiedykolwiek.

  Jednak pomimo tej wady książka jest naprawdę niesamowita. Cały czas coś się dzieje, bohaterowie są przesympatyczni i naprawdę ciężko ich nie polubić, a wieloosobowa narracja dale poczucie wiedzy o wszystkim. Zdaję sobie sprawę z tego, że kreacja Czaroziem kuleje, ale tak samo jak w pierwszym tomie, to tak samo i tutaj pozwolę sobie powiedzieć, że jasnych elementów jest o wiele więcej niż ciemnych. Jedna rzecz nie może mi zepsuć opinii o całej pracy, jaką włożyła w książkę Susan Dennard.

Za możliwość przedpremierowego przeczytania "Wiatrodzieja" po stokroć dziękuję Wydawnictwu SQN ♥ Premiera tej fantastycznej powieści już 10 maja!



Inne książki Susan Dennard na blogu:

17 komentarzy :

  1. Jejku, ja jakoś nie mogę się przekonać do tej serii, chociaż widzę same pozytywne opinie na jej temat. To pewnie dlatego, że nie jestem jakiś ogromnym fanek książek w tym stylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Wierzę, że to świetna seria, ale zupełnie nie w moim guście, więc nawet nie rozglądam się za nią.

      Usuń
    2. To nic złego! Sama znam wiele takich tytułów, które mogą być naprawdę świetne, ale totalnie nie w moim guście, więc je omijam :)

      Usuń
  2. Ostatnio mało czytam fantasty - nie wiem czy się skusze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpoczynek od gatunku jest też potrzebny :)

      Usuń
  3. Mam zamiar kupić tę książkę najszybciej jak się da i od razu się za nią zabrać. Prawdodziejka jeszcze przede mną ale zamierzam przeczytać ją w tym tygodniu więc pewnie jakoś pod koniec maja lub w czerwcu przeczytam Wiatrodzieja. ;) Zapraszam do siebie http://prostoprzezksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam recenzję pobieżnie, bo nie chcę tych spoilerów :D Bardzo bym chciała już przeczytać Wiatrodzieja!!! Prawdodziejka bardzo mi się podobała i nie mogę się doczekać co też autorka wymyśliła tutaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam po lekturze "Wiatrodzieja" <3

      Usuń
  5. Pierwszy tom przypadł mi do gustu, więc chętnie sięgną po kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem w trakcie, w sumie na początku, ale ciii, i mam podejrzenia, że związek Vivii to nie będzie z facetem xD Tylko ze Stix xD
    No, brakuje mi tego wyjaśniania świata już od początku :( Ale poza tym wciąga <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem osamotniona w takim myśleniu :D

      Usuń
  7. Chyba nie dokończę tej historii. Poczekam na konkretne spoilery i stąd dowiem się co i jak, bo Prawdodziejka nie zawładnęła mną na tyle, żeby brnąć w historię dalej, niestety...
    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak czasem mam jak jakaś kontynuacja niewystarczająco mnie ciekawi, wolę sobie coś zaspoilerować :)

      Usuń
  8. czytałam już Prawdodziejkę i pomimo tych wad, nie mogę się doczekać Wiatrodzieja :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń