Podsumowanie miesiąca- marzec 2017

Udostępnij ten post



Takiego comiesięcznego, szczegółowego podsumowania nie pisałam już od dobrych kilku miesięcy- sami wiecie, że porzuciłam je na rzecz tych kwartalnych, które chociaż ciekawe, nie do końca mnie zadowoliły. Jest to typ postów, które wręcz uwielbiam przygotowywać i robienie tego raz na trzy miesiące było po prostu błędem. I choć matura za pasem, napisanie podsumowania nie zajmuje nie wiadomo ile czasu- a nawet jeśli, to jest to dobrze spożytkowany czas.


W marcu udało mi się poznać aż 6 książek. Większość z nich podobała mi się na tyle, że nie straciłam na nie czasu, co bardzo mnie cieszy!

ZDĄŻYĆ PRZED PANEM BOGIEM
Nieco ponad sto stron tekstu i to jeszcze w tematyce wojny i okupacji. Nie za bardzo przepadam za tym okresem historii Polski i historii w ogóle i raczej nie czytam książek tego typu. Jednak powieść Hanny Krall to przede wszystkim powieść o codziennym życiu. W odróżnieniu od opowiadań Borowskiego, które aż naznaczone były cierpieniem, bólem i śmiercią, tutaj czułam raczej taki rytm dość spokojny i mało patetyczny. Nie wiem czy rozumiecie o co dokładnie mi chodzi, może jest to też zasługa sposobu narracji, który chociaż jest totalnie chaotyczny to mi się podobał. Nie jest to moja jakaś ulubiona lektura, ale dość interesująca i nie męczyłam się podczas czytania.

GIRL ONLINE
Przyjemna młodzieżówka, daje kopa do działania, do pisania bloga no i czyta się ekspresowo. Moja opinia----->tutaj

CIEŃ WIATRU
Zdecydowanie najgrubsza książka marca, ale też chyba najlepsza. Długo nie chciałam dać się przekonać do Zafóna, ponieważ jest to bardzo znana pozycja, a mnie zazwyczaj takie zawodzą. Jednak ostatnio coraz chętniej zaglądam właśnie do tej światowej sławy książek i "Cień wiatru" jest już drugą z nich, która mnie zachwyciła. Nie wiem czy napiszę o niej coś obszerniejszego, ponieważ mam wrażenie, że wszyscy powiedzieli na jej temat już wszystko. Dodam jednak, że niesamowicie podoba mi się sam tytuł- cień wiatru. Piękny.

TANGO
Przeczytałam to w godzinkę, może półtorej i moje pierwsze wrażenie brzmiało: "Co to było?". Totalnie nie spodobała mi się książka, no może z wyjątkiem co niektórych dialogów i sytuacji. Dałam jej 3 gwiazdki na 10 i dopiero następnego dnia w szkole, kiedy oglądałam spektakl teatralny dotarło do mnie, że to jednak nie było takie słabe. Książka jest mądra, napisana w naprawdę zabawny sposób i jakby nie patrzeć szybko się ją czyta. Nie zachwycam się nią -tak jak zauważyłam robią to inni- ale spokojnie daję jej połowę skali ocen.

PRAWDODZIEJKA
Na temat tej książki będzie osobna opinia, ale już teraz mogę zdradzić że jestem zakochana w świecie Susan Dennard i z niecierpliwością czekam na tom drugi!

UGLY LOVE
Na temat tej książki również będzie osobny wpis, ale w tym przypadku muszę stwierdzić że jestem odrobinkę zawiedziona tym co stworzyła Hoover. Niestety.


Filmów, tak samo jak książek było 6:

  1. Jack:Pogromca Olbrzymów ( zostałam pozytywnie zaskoczona, bardzo wciągające kino familijne,  odtwórca tytułowej roli ma przepiękne niebieskie oczy <3)
  2. Piraci z Karaibów: Na krańcu świata ( z Piratami mam ten problem, że nigdy nie mogę się połapać co się dzieje w konkretnej części, ani nie umiem ich wymienić w odpowiedniej kolejności. Podobało mi się, aczkolwiek momentami nudziłam się na seansie. Największy minus? Will Turner i to co się z nim stało. Jak tak można?)
  3. Chata (mądry i bardzo wzruszający, przepłakałam połowę filmu co już dawno mi się nie zdarzyło.)
  4. Wygrane marzenia ( od dawna miałam ochotę na ten film i w sumie jestem zadowolona. Trochę humoru jest, trochę muzyki jest, trochę dramatu również. Na babski wieczór całkiem fajny)
  5. Sing ( spodziewałam się czegoś innego po zwiastunie, jednak nie jest tak źle. Momentami mi się dłużyło, oglądałam to na dwa razy, ale dla samej panny Crawly warto było poświęcić te półtorej godziny :D)
  6. La La Land ( chyba największe rozczarowanie miesiąca. Oglądałam wczoraj, ale muszę przyznać że trochę zmarnowałam te dwie godziny. Gdyby nie to, że bardzo chciałam to obejrzeć, wyłączyłabym w połowie. Pierwsze czterdzieści minut jest ciekawe, wciągające, a potem wszystko leci w dół. Zapamiętałam ledwo trzy piosenki, a to i tak tylko dlatego że znałam je wcześniej, innych w ogóle nie kojarzę. Spodobała mi się Stone, uwielbiam Goslinga, ale to już drugi film z nim w roli głównej, który mnie zawiódł.)



Kwiecień to już mój ostatni miesiąc nauki i powoli zaczyna mnie dopadać przygnębienie z rodzaju "to nie może być już koniec". Nagle wszystkie plany zaczynają się realizować: ogniska, imprezy, wyjazdy... a ja myślę, o tym że kończy się najbardziej znana część mojego życia. Nie wiem na ile skupię się na książkach, więc nie mam żadnego TBR. Zapowiedzi wydawniczych też nie śledzę już tak dokładnie jak kiedyś, o wszystkim dowiaduję się z Facebooka i Instagrama. Na pewno chcę przeczytać najnowszą powieść Armentrout "Co przyniesie wieczność", ale wiecie jak to jest u mnie- minie rok, a ja dalej będę chcieć ;) Na blogu pojawią się trzy zaległe opinie: "Caraval", "Prawdodziejka" oraz "Ugly love", a przynajmniej taką mam nadzieję. Co więcej? Naprawdę nie wiem. Mam wiele pomysłów na posty, ale ich realizacją chcę się zająć na spokojnie, po maju, po maturach, po mojej wycieczce do Londynu. A może jest coś, co chętnie byście u mnie ujrzeli? Koniecznie dajcie znać!



Szczerze powiedziawszy ten post sprawił mi niejako trudność- taka przerwa zdecydowanie mi nie posłużyła. Mam też wątpliwości w jakiej formie te podsumowania mają być- szukam zmian i jak na razie mało co mnie zadowala, ale kiedyś znajdę coś odpowiedniego. Z jednej strony nie chcę podawać za dużo statystyk, bo to takie bezosobowe i nie chcę sprowadzać czytelnictwa do wyników. Z drugiej strony- opisywanie całego miesiąca wydaje się być nużące i mało ciekawe. Może mi coś podpowiecie?

Psssst! Koniecznie podajcie mi tytuł jednej książki, która zachwyciła Was w marcu!

35 komentarzy :

  1. Też oglądałam "La La Land" w marcu i też nieźle mnie rozczarował ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że po tych ochach i achach i pięknych zwiastunach nastawiłam się na coś naprawdę fajnego, a dostałam coś w sumie przeciętnego. Podoba mi się koncepcja i ten slogan "walcz o swoje marzenia", ale ponad połowa jest po prostu nużąca :(

      Usuń
  2. Czemu narzekasz mi się podoba Twoje podsumowanie i wolę je niż jakieś liczby które niewiele mi mówią :) sama nie robię takich podsumowan wolę opisać swoje przemyślenia. O a ja tak chciałam obejrzeć "La la land" bo taki zachwalany. Jestem ciekawa Twojej opinii o "Caraval" bo dla mnie to będzie chyba najgorsza książka roku. Ciesz się tym czasem który teraz przeżywasz ja oddałabym wiele, by cofnąć te kilka lat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie narzekam, tylko ostatnio strasznie ciężko mnie zadowolić ;) Chociaż jak tak patrzę to podsumowanie wyszło całkiem nieźle ;) "Caraval" taki straszny? Mnie niesamowicie zachwycił <3
      A tym czasem się cieszę, nie potrafię uwierzyć jak to tak szybko zleciało, strasznie będę tęsknić :(

      Usuń
  3. Jedna książka? Hmm... W marcu zachwyciła mnie "Dziewczyna z daleka" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o niej i wygląda naprawdę zachęcająco!

      Usuń
  4. Ja nigdy lubiłam Piratów z Karaibów, mimo iż uwielbiam Deppa. Filmy zawsze mnie nudziły.
    Natomiast Sing było przyjemną animacją :)
    "La la Land" jeszcze przede mną - liczę na to, że będę należała do grupy osób, które były usatysfakcjonowane :D
    A co do książek, to w marcu zachwyciła mnie "Rzeka tajemnic". Autor ma świetny styl i mimo iż wcześniej oglądałam film, to i tak czytałam ją z wypiekami na twarzy :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Piratów odkryłam stosunkowo niedawno, może z rok temu, ale bardzo ich lubię i nie mogę się doczekać kolejnej części!
      Widziałam właśnie u Ciebie w podsumowaniu tę "Rzekę tajemnic"- wiedziałam, że jest film na jej podstawie i bardzo chętnie obejrzę. Książka? Może kiedyś, jak mi wpadnie w ręce :)

      Usuń
  5. Czytałam Girl Online i bardzo przyjemnie mi się ja czytało :) Muszę sięgnąć po następne części, bo podobno są już 2 następne ;) Ugly Love bardzo chcę przeczytać i czekam aż moja biblioteka ją zakupi ;)
    Też w tym miesiącu oglądałam Sing i mi się bardzo podobało ;) Lalaland jeszcze sobie odpuszczam i jak minie ten wielki szał na niego to wtedy go obejrzę. Co do Piratów to moja ulubiona część <3 Życzę Ci by ten miesiąc był najlepiej przez Ciebie wykorzystany ;) I trzymam kciuki za maturę chociaż to dopiero w maju to wiedz że wierzę w Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są są, ta trzecia chyba jakaś świeżutka nawet ;)
      Ja uznałam, że w sumie szał na La La Land już minął i dlatego włączyłam, ale chyba nawet to przeczekanie nie sprawiło, że film mi się podobał bardziej ;)
      Dziękuję, naprawdę bardzo mi miło!

      Usuń
  6. Ja nigdy nie robię podsumować, bo jakoś nie czuję takiej potrzeby, ale u kogoś lubię czytać takie czytelniczy bilans.
    Co do książek - polecam REAP. Cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Reap" mam w planach, zaraz po "Raze". Podobno nie trzeba czytać w kolejności, ja jednak nie lubię w taki sposób niczego zaburzać ;)

      Usuń
  7. Ja "Prawdodziejki" nie pokochałam, bo odniosłam wrażenie, że autorka jednak za mało skupiła się na świecie przedstawionym, ale książkę oceniam pozytywnie i też czekam na drugą część, bo Merik to jeden z moich ulubionych bohaterów ;) "Cień wiatru" czytałam już jakiś czas temu i teraz niewiele z tej książki pamiętam, ale czasem ciągle wspominam niektóre cytaty. Ta książka to skarbnica złotych myśli! Na wakacjach zapewne odświeżę sobie tę lekturę i przeczytam przy okazji drugą i trzecią część.
    Wreszcie ktoś równie rozczarowany "La la land"! Trudno mi zrozumieć nad czym ludzie się tak zachwycają :/ Reżyseria dobra, ale ani Emma Stone nie powala, ani sama muzyka nie robi zbyt wielkiego wrażenia. Melodie były bardzo ładne, ale do mnie w ogóle nie przemówiło wykonanie ich przez głównych bohaterów.
    Pozdrawiam, Zaksiążkowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak- Merik jest cudowny! Ja na początku czułam się jak rzucona na głęboką wodę, trochę mnie przytłoczyły te wszystkie nazwy i cały świat przedstawiony, ale jak się przyzwyczaiłam to było coraz lepiej ;) Poza tym podoba mi się to, jak tutaj została ukazana przyjaźń- prosto, ale szczerze.
      Jeśli chodzi o piosenki w La La Land to wydawały mi się strasznie do siebie podobne, chyba tylko "Someone in the crowd" jakoś tak się wyróżniło. Poza tym chyba nie dla mnie są takie spokojne filmy :)

      Usuń
  8. Czytałam "Prawdodziejkę" i również czekam na tom drugi, całe szczęście, że wychodzi już niedługo. Mam nadzieję, że autorka niczego nie zepsuje i będę jeszcze bardziej zakochana w jej świecie przedstawionym! Czytałam też "Cień wiatru", ale nie ukrywam, że spodziewałam się po nim czegoś więcej. Może wrócę do tej książki za parę lat...?
    Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jakoś w maju, prawda? Mi się wydaje, że tego nie można zepsuć, ale nie zapeszam :D

      Usuń
  9. Co zachwyciło mnie w marcu? Właściwie wszystko, co przeczytałam poza Prawdodziejką... Czyli: Margo, Outliersi i Diabolika. Polecam, naprawdę dobre pozycje!
    zapraszam do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, "Prawodziejka" nie? Mnie niesamowicie urzekła te historia i aż mi smutno, że Ciebie nie :)

      Usuń
  10. Gratuluję wyników :) "La la landu" jeszcze nie widziałam, jednak bardzo mnie ciekawi (tym bardziej, że mówisz, że ciebie film rozczarował, gdyż bardzo ciekawi mnie, dlaczego) :D
    Katherine Parker - About Katherine

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może jak znajdę chwilę wolnego czasu więcej, to co nieco o tym napiszę :D

      Usuń
  11. Mnie w marcu zachwycił Dwór cierni i róż na czele z Dworem mgieł i furii <3 Kocham te książki!
    Co do twojego podsumowania to też ostatnio szukam czegoś na zmianę podsumowań, urozmaicenie ich... I jakoś nie mam pomysłu. Dodam może więcej zdjęć... Ale w sumie mam jeszcze cały misiąc na pomysły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie krytykuję totalnie moich podsumowań, jak tak teraz patrzę to to akurat jest nawet fajne, ale mimo wszystko czuję potrzebę zmiany :P

      Usuń
  12. Jeśli chodzi o książki, to po czasie stwierdzam, że też jestem zawiedziona ''Ugly Love'', chociaż rok temu dałam jej 10/10. Na pewno teraz byłoby mniej. Jeśli chodzi o podsumowanie - ja jestem zdecydowanie za co miesięcznym w formie jak tutaj. Krótki opis danej książki czy filmu jest w porządku. Mimo, iż sama tak nie robię to u innych lubię taką form :). Ale jak napisałaś - trzeba próbować, aż w końcu trafisz na coś co cię zadowoli i przy czym zostaniesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ugly love" jest fajne, ale nie jest tak fajne jak wszyscy dookoła sugerowali. :)

      Usuń
  13. Trzy pierwsze książki przeczytałam z przyjemnością. Bardzo podobało mi się Zdążyć przed Panem Bogiem. Genialna książka i nie sądziłam, że tak łatwo pójdzie mi przeczytanie tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po sobie też się tego nie spodziewałam, a jednak :))

      Usuń
  14. Ugly - ble :P
    Tango - przecież to jest beznadziejne :D
    Prawdodziejka, Cień wiatru <3
    Mnie zachwycił najbardziej Smok Jego Królewskiej Mości :)
    Wiesz, ja w sumie już chcę skończyć ten etap życia, już mam tak dość tej szkoły, matematyczki i w ogóle tego wszystkiego... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że mi się na chwilę ubzdurało, że "Ugly love" Ci się podobało? Nie pytaj, nie wiem dlaczego :D
      Ja chcę napisać matury i mieć święty spokój, ale niesamowicie będę tęsknić za moją klasą i to mnie przeraża :D

      Usuń
  15. Mnie "Tango" się nawet podobało. Było momentami zabawne, no i szybko się czytało. Awangarda w takiej formie jest w porządku, nie to co "Ferdydurke". Ech, ta matura wisząca nad głową. Też się z nią zmagam. :p Ale cieszę się, że kończę szkołę. Szczerze mówiąc, nie lubię mojego liceum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie wolę "Ferdydurke" :D Ja matury chcę mieć już tylko z głowy, ale klasę moją lubię i to będzie łzawy koniec :D Za to szkoła sama w sobie- też nie przepadam za tymi murami :D

      Usuń
    2. "Ferdydurke" to naprawdę jedna z niewielu książek w mojej "karierze" książkoholika, którą pragnęłam wywalić przez okno, potem przynieść do mieszkania, spalić i utopić. No nie, po prostu nie, taki poziom groteski napisany w gombrowiczowski sposób to nie dla mnie. Ja z moją klasą kompletnie nie czuję się związana. Z częścią osób nie zamieniłam nawet ani jednego słowa przez te trzy lata. :p

      Usuń
    3. Każdy wystawiał "Ferdydurke" strasznie niską ocenę, skutkiem czego ja automatycznie nastawiłam się na katorgę i mękę, a jednak nie było tak tragicznie. Część w dworze Hurleckich ciągnęła mi się najbardziej xd Nie jest to moja ulubiona lektura, ale ją przeczytałam a to już coś :D

      Usuń
    4. Jedna z niewielu lektur szkolnych, którą przeczytałam w całości. Zmarnowałam czas. ;_;

      Usuń
  16. Nie dziwię się, że zawiodłaś się na "Ugly love",bo ja w sumie tak samo :/
    Łączę się w bólu i cierpieniu jeżeli chodzi o lektury i w ogóle przygotowania do matury. Przeżywam to samo, jestem w czwartej klasie technikum hotelarskiego. :D
    Jak Ci wypadły egzaminy? Zdane wszystko na 100%? :D
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w czwartej ekonomicznego, więc prawie piąteczka! :D
      Praktyka na 100%, teoria trochę mniej :D Ogólnie doświadczenia z zeszłego roku i poprawki podziałały na mnie otrzeźwiająco i wzięłam się za siebie. Nie uśmiechało mi się poprawiać po zakończeniu szkoły :P

      Usuń