Lisa De Jong- "Kiedy pada deszcz"

Udostępnij ten post

 
Oryginalny tytuł: When It Rains
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Filia
Seria: Rain #1
Ocena: 7/10


   NA, romanse, powieści obyczajowe- to jedne z pierwszych gatunków jakie poznawałam w moim czytelniczym życiu i zawsze, ale to zawsze będę je lubić. Nic nie poradzę na to, że lubię czytać o miłości- czy to o tej nastoletniej czy tej bardziej dojrzałej. I niby schematy się powtarzają, ale każdy autor pisze inaczej, na pewne sytuacje ma inne spojrzenie, często doda coś od siebie.  Nie byłabym jednak w stanie czytać tych gatunków cały czas, książka po książce, bez żadnej przerwy. Zawsze tak jest- jak za często mam styczność z czymkolwiek, to zaraz staję się znudzona. Od kilku tygodni mój TBR jest bardziej... ambitniejszy mogłabym rzec. Mam ochotę na więcej klasyki, coś niekoniecznie z bestsellerowych półek, jednak dla odprężenia udało mi się sięgnąć po "Kiedy pada deszcz", jak dla mnie stosunkowo nową książkę z półki "New Adult". Jak bardzo i czy w ogóle mi się podobała?

  Kate jest zwyczajną dziewczyną z niezwyczajną przeszłością. Po pewnym wydarzeniu odcięła się od mamy, najlepszego przyjaciela i całej paczki znajomych. Teraz pozostała jej tylko nauka, praca... i samotność, ponieważ Beau, jej sąsiad i bratnia dusza, wyjeżdża na studia. W tym momencie jednak do miasta wprowadza się tajemniczy nieznajomy, który już od pierwszego zamówienia ( tak, Kate jest kelnerką) zawraca w głowie naszej bohaterce.

  "Kiedy pada deszcz" to książka przedziwna. Mój stosunek do niej ciągle się zmienia i potrzebowałam naprawdę dużo czasu, aby określić jakie emocje ona we mnie wywołała. Bo jakieś wywołała na pewno, tylko nie są one do końca pozytywne.

  Kate jako bohaterka niesamowicie mnie irytowała. Trudno mi jednoznacznie określić czy ją rozumiem czy nie. Być może po wiadomym incydencie postąpiłabym tak samo jak ona, zamykając się w klatce swojej samotności, nie dopuszczając do siebie nikogo i niczego. Być może zaufałabym nowo poznanej osobie i opowiedziała jej całą historię, wiedząc że łatwiej jest gdy ktoś nas totalnie nie zna. Ale na litość boską, nie sądzę bym obwiniała siebie za całe zło tego świata i paskudną sytuację z przeszłości ( nie chcę ujawniać tej tajemnicy przed osobami, które chcą poznać tę historię, a jeszcze tego nie zrobiły). Nie rozumiem i nawet nie chcę zrozumieć tej dziewczyny.

  Wątek romantyczny to kolejna rzecz, która mi tutaj nie zagrała. Ja nie wiem, czy faktycznie już tak długo nie czytałam NA, że się odzwyczaiłam, czy może to autorzy po prostu nie potrafią opisać jakiegokolwiek uczucia? Wszystko brzmiało mi tutaj albo całkowicie płytko, albo tak patetycznie, że momentami nie wiedziałam: śmiać się czy płakać. I najlepsze jest to, że wszystko wychodziło z ust Kate, nigdy od Ashera czy Beau. Bo każdy z nich jest wspaniały na swój sposób, chociaż to ten pierwszy jest bliższy memu sercu, głównie poprzez muzykę.

  Solą w oku jest dla mnie również promocja tej książki. Nie zrozumcie mnie źle- uwielbiam Wydawnictwo Filia, jak dla mnie wydają oni perełki z cudownymi okładkami, jednak tym razem nieco się przejechałam. Opis z tyłu okładki, czyli również oficjalny blurb już na samym początku sugeruje nam co może się wydarzyć. Jako osoba, która niejedno już przeczytała, potrafię odgadnąć o co będzie chodziło tym razem. Gdzie w obecnym wydawniczym świecie zatraciliśmy uczucie zaskoczenia czytelnika? Uwierzcie mi- lepiej by się poznawało tę opowieść, bez ( jak dla mnie) gigantycznego spoilera na okładce. Przekręcałoby się kartkę za kartką, nie podejrzewając nawet co może się wydarzyć. I ja rozumiem, że jest to swego rodzaju zachęca, ale ona jednocześnie punktem ujemnym dla Wydawcy czy autora. Lepiej nie czytajcie opisu, jeśli chcecie poznać tę historię.

  To nie jest tak, że wypisałam same minusy książki i ostro ją krytykuję. W zasadzie, gdyby tak wyciąć Kate, to ten tytuł byłby naprawdę dobry. "Kiedy pada deszcz" czyta się bardzo szybko, jednak dla mnie nie jest to opowieść w żadnym stopniu emocjonalna czy wciskająca w fotel. Momentami miałam nawet uczucie, że powinnam się rozpłakać czy chociażby wzruszyć, jednak tego nie było. Muszę jednak przyznać autorce wielkiego plusa za dodanie tutaj muzyki, a w szczególności jednej cudownej piosenki, którą wstawiam Wam poniżej. Do "Kiedy pada deszcz" podchodzę neutralnie, przeczytałam wiele cudownych powieści o podobnym motywie, które przewyższają książkę Lisy de Jong o głowę, jednak nie jest to też książka tragiczna, zasługująca na spalenie czy cokolwiek innego. Może mam po prostu wybredny gust, a może nie trafia do mnie półka bestsellerów.

To nie jest oryginalna wersja, ale bardziej trafiła mi do serca <3

18 komentarzy :

  1. Obecnie jakoś mnie nie ciągnie do tej pozycji. Myślę, że w sumie wiele nie tracę po tym co mówisz.

    www.lekturia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż książka ma wiele fanów, mnie tylko trochę rozczarowała :)

      Usuń
  2. Dodanie trafionej muzyki nie przekonuje mnie, żeby poznać tę historię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nienawidzę spoilerów na okładce - to tak mocno psuje radość z lektury. :( Niemniej owa seria bardzo mnie intryguje, więc na pewno dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tyle spoiler, ile bardzo mocna wskazówka co może nas czekać ;)

      Usuń
  4. Miałam ochotę na tę książkę, ale chyba jednak sobie odpuszczę.. :)
    Btw. Uwielbiam tę piosenkę! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Irytującą bohaterkę i średnio emocjonalny romans bym przeżyła. Ale spoiler na okładce to za dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca mogę uznać to za spoiler, ale tak jak pisałam- ja wyczytałam za dużo i było to kapkę niepotrzebne :)

      Usuń
  6. Ja czytałam już dawno i mi się podobała, chociaż do tej pory zdążyłam przeczytać o lepszych historiach, ale mimo tego i tak mam miłe wspomnienia z nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w swoim czytelniczym życiu zaczynałam od fantastyki i romansów paranormalnych, więc w sumie obie zaczynałyśmy od romansideł haha :) I chyba tak już pozostanie, że do takich romantycznych opowieści będzie nas ciągnęło najbardziej. Z tym, ze ja do NA i YA podchodzę bardzo ostrożnie - zawiodłam się na jednym z pierwszych tytułów w tym gatunku i teraz sama nie wiem, czy dawać kolejnym szanse :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha coś w tym jest :D Paranormal romance też bardzo lubię!

      Usuń
  8. Zdecydowanie książka nie dla mnie, ja nie lubię romansów czy tego tam NA czy YA, a skoro bohaterka jest irytująca, a wątek miłosny też niezbyt dobry, to już zdecydowanie tej książki nie przezcytam!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu jesteś Zaczytaną w fantastyce <3

      Usuń