Camilla Lackberg- "Księżniczka z lodu"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: The Ice Princess
Rok polskiego wydania: 2009
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarna Owca
Seria: Saga o Fjallbace
Ocena: 8/10

  Kryminalna seria Camilli Lackberg to te książki, które chciałam przeczytać od dobrych kilkunastu miesięcy, a na które zawsze po prostu brakowało mi ochoty/czasu/szybkości by móc przed innymi złapać ją w bibliotece. I w sumie nie wiem czy uratował mnie mój refleks czy ktoś nade mną czuwał, ale udało mi się ją wypożyczyć i przeczytać. Ucierpiały na tym inne książki, ponieważ "Księżniczka z lodu" perfidnie zajęła całą moją uwagę, nie pozwalając się od siebie oderwać.

  Kiedy jakaś historia krąży w sieci tak długo jak ta, nie da się jej unikać i chcąc nie chcąc dowiadujemy się o czym mniej więcej jest.  Małe skandynawskie miasteczko i zbrodnia, która nim wstrząsa. Młoda kobieta, spełniona zawodowo i prywatnie zostaje znaleziona martwa w swoim domu. Pośrednio odnajduje ją była przyjaciółka z dzieciństwa, a aktualnie pisarka przebywająca na urlopie od życia- Erika. Wplątana w kryminalną sprawę, próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie "Kto zabił?". Opis książki przedstawia więcej, ale moim zdaniem to w zupełności wystarczy by zachęcić potencjalnego czytelnika do lektury i nie zdradzić mu za dużo. A możecie mi wierzyć- nie chcecie wiedzieć zbyt wiele, przynajmniej jeśli chcecie mieć frajdę z odkrywania zagadki.

  To co niewątpliwie podobało mi się w "Księżniczce z lodu" to klimat. Mroźny, surowy skandynawski klimat, który z każdą kolejną stroną był coraz bardziej widoczny. Śnieg, zimne powietrze, grube ubrania, zamarznięte ulice. Czy tylko do mnie przemawia taka doskonała wizja? I czy tylko ja wolałabym znaleźć się Szwecji, a nie na przykład na tropikalnej wyspie?

  Kolejny wielki plus należy się autorce za stworzenie wątku kryminalnego. Po tylu zachwytach kalkulowałam ile rzeczy może pójść nie tak, ale akurat ten temat w pełni mnie zadowolił. Rozwiązanie mogłoby być błahe i oczywiste, ale wiedziałam, że książka nie zdobyłaby takiej popularności posiadając błahe i oczywiste rozwiązanie. I rzeczywiście się nie myliłam. Autorka umiejętnie manewruje pomiędzy wątkami, pokazuje nam drobne szczegóły, które mają za zadanie zwrócić naszą uwagę, ale niezbyt wcześnie odkryć całą prawdę. Tej dowiadujemy się dopiero pod koniec, chociaż co niektórzy, w tym ja- wcześniej znajdują odpowiedzi na kilka niewiadomych. Muszę jednak przyznać, że nie zgadłam odpowiedzi na pytanie "Kto zabił?", zanim nie zrobiła tego autorka. Więc za to ma ode mnie wielki plus.

  Były też jednak rzeczy, które totalnie nie przypadły mi do gustu, jak na przykład wątek romantyczny. On- zakochany w niej przed laty, który teraz nagle odkrywa, że uczucie nie przeminęło. Ona- pozytywnie zaskoczona dawnym kolegą, uznaje że z tego mogłoby coś wyjść. Oni- ludzie dookoła, którzy oczywiście wiedzieli, że on ją kiedyś tam kochał, ale jej nie powiedzieli, ponieważ uważali, że było to oczywiste. Żadnej subtelności. No żadnej. Romans w tej książce jest tak płytko potraktowany i tak szybko się rozwija, że to zakrawa na śmieszność. Tym bardziej, że seria liczy sobie kilka tomów, a te karty zostają odsłonięte i konkretnie rozwinięte już w pierwszym. Rozumiem, że to zagadka kryminalna była głównym trzonem powieści i widzę, że udała się bardzo dobrze. Ale gdyby troszkę zwolnić te wszechobecne uczucia i podejść do nich na poważnie, książka naprawdę zyskała by jeszcze więcej. Trochę boję się co mnie czeka w części numer dwa, numer trzy i reszcie. Szykuje się jakieś wielkie rozstanie i nagle nowa wielka miłość? Mam nadzieję, że nie.

  Nie podobał mi się też zabieg, który roboczo nazwałam "urywaniem myśli". Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy czytacie książkę, bohater intensywnie zastanawia się nad rozwiązaniem zagadki, no i kalkuluje, wylicza, aż nagle przychodzi olśnienie. Mówi "no to ciekawe, nie spodziewałem się"... i scena z nim się zamyka, a my przechodzimy do rozważań innej osoby. Bardzo często doprowadzało mnie to do szału, ponieważ chciałam poznać, co takiego przyszło komuś na myśl i nie mogłam tego zrobić, a przynajmniej nie wcześniej niż kilkanaście stron dalej. Niejednokrotnie przekręcałam kartki do przodu, a później cofałam się do przerwanego momentu, a wiadomo że podczas czytania książek, a kryminałów zwłaszcza, taka opcja jest niepożądana.

  "Księżniczka z lodu" to bardzo dobry kryminał, który mogę polecić, pomimo tego, że mam kilka zastrzeżeń. Ale książkę czytało się szybko i z niecierpliwością oczekiwałam co będzie dalej. Każda kolejna część przyciąga mnie do siebie, najlepiej w wersji "na już", a ja niestety nie mogę po nią sięgnąć, a przynajmniej na razie nie. Jeszcze tylko parę miesięcy i z czystym sumieniem usiądę do czytania wyczekiwanych tytułów. A nie tak jak teraz, kiedy poznaję coś lekkiego i mam wyrzuty sumienia, no bo przecież mogę ten czas poświęcić na zadania z matematyki. Ale już niedługo. 

23 komentarze :

  1. Nie czytam kryminałów, ale coraz częściej myślę nad tym, żeby zacząć. Z tego co wiem, to skandynawskie kryminały są najlepsze, no i jeszcze ten mroźny klimat, a klimat w książkach bardzo sobie cenię :) Nie ma co, muszę sięgnąć po jakiś kryminał, ale chyba zacznę od czegoś innego (ostatnio kuszą mnie książki Mroza). I ja też wolałabym znaleźć się w Szwecji niż na tropikalnej wyspie. Lubię jak jest ciepło, ale Skandynawia jakoś tak dziwnie mnie do siebie przyciąga :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skandynawia jest po prostu piękna! Mróz też mnie ciekawi, chociaż u mnie na tego Pana jeszcze przyjdzie czas ;)

      Usuń
  2. Mam całą tę serię na półce od niedawna :) Jeszcze się z nią nie zapoznałam, ale przymierzam się powoli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieć całą serię na półce- marzenie <3 Póki co pozostaje wypożyczanie z biblioteki :)

      Usuń
  3. Nie czytam kryminałów, ale zdarzyło mi się poznać dwa od tej autorki (Kaznodzieja i Kamieniarz) i bardzo pozytywnie sie zaskoczyłam, bo były to świetne historie z nutką tajemnicy i świetnym klimatem. :)
    Moja mama kiedyś czytała Księżniczkę z lodu i bardzo jej się podobała. :)
    Pozdrawiam! :)
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że czytałaś tak jakoś nie po kolei :D Doskonale znam to uczucie :D

      Usuń
  4. Uwielbiam klimat skandynawskich kryminałów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za kryminałami, za to lubię romanse. Ale, jak piszesz, wątek miłosny został tam tak płytko potraktowany, to nie wiem, czy kiedyś sięgnę po tę książkę :(
    Pozdrawiam,
    BlueSpark z Niebieskich Iskier

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby nie patrzeć "Księżniczka z lodu" to w założeniu jest kryminał, wątek romantyczny to dodatek, z tym że mógł jednak zostać potraktowany ciut lepiej :)

      Usuń
  6. Czytałam ją dawno temu i nie za bardzo mi się spodobała...

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie ze względu na ten klimat chciałabym wreszcie sięgnąć po jakiś skandynawski kryminał, w planach mam książki Jo Nesbo, ale w tych dalszych też twórczość Camilli Lackberg. Nawet to urywanie myśli mnie nie zniechęca, mam tylko nadzieję, że zagadka będzie intrygująca, a zakończenie zaskakujące :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jo Nesbo jakoś mnie do siebie nie przekonuje, ale wszystko się może zmienić ;) O tak- rozwiązanie zagadki było dość zaskakujące, przynajmniej częściowo ;)

      Usuń
    2. Z Jo Nesbo jest chyba tak, że albo natrafi się na jakąś z jego lepszych książek, albo na gniota. Przynajmniej wnioskuję tak po recenzjach, bo niektóre tytuły są wręcz zachwalane, a inne bardzo mocno krytykowane.
      A teraz mam dodatkową motywację, aby sięgnąć po coś Lackberg :D Słyszałam, że autorka ma się pojawić na KTK w październiku!

      Usuń
  8. Bardzo dobra książka. Czytałam ją dość dawno, ale pamiętam do dziś, jakie wywarła na mnie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede mną na szczęście jeszcze masa kolejnych tomów :)

      Usuń
  9. Mnie troszkę rozczarowała, albo nawet nie tyle rozczarowała, co po prostu wypadła dość słabo na tle innych skandynawskich kryminałów


    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przyznaję, że to mój pierwszy przeczytany skandynawski kryminał i jak będę czytać więcej, też pewnie zobaczę niedoskonałości, ale teraz jestem jak najbardziej na tak :)

      Usuń
  10. Też nienawidzę tego urywania myśli, a teraz czytałam Potomków i tam też tak było...
    Ciekawi mnie autorka, ale po Księżniczkę nie sięgnę, bo ten wątek mnie odrzuca xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Nawet mnie momentami ten romans irytował :D

      Usuń
  11. Wiele słyszałam o tej książce, całą serię mam nawet w domu, za sprawą mamy, która wprost uwielbia tę autorkę, ale jak narazie nie udało mi się po nie sięgnąć.

    Pozdrawiam, Natalia z bloga http://ksiazkomoaniaczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak mama uwielbia, to może i Ciebie zachęci ;) W razie czego komplet książek masz skąd wziąć ;))

      Usuń