Morgan Matson- "Odkąd cię nie ma"


Oryginalny tytuł: Since you've been gone
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 10/10


  Dla Emily miały to być wakacje życia-tylko ona i jej najlepsza przyjaciółka Sloane bawiące się aż do utraty tchu. Jednak nastolatka nagle znika i pozostawia po sobie listę zadań. Emily jest zdruzgotana-do tej pory wszystko robiły razem, a ona sama żyła życiem swojej przyjaciółki. Emily wierzy, ze odhaczenie każdego z punktów, pomoże jej odnaleźć najlepszą przyjaciółkę, jednak tak naprawdę odnajdzie samą siebie i pozwoli sobie wyjść z własnej strefy komfortu. A te wakacje, choć całkiem inne od wymarzonych, staną się przełomem w jej życiu.

  Morgan Matson to jedna z moich ulubionych autorek, jeśli chodzi o powieści dla młodzieży. Już sam opis dokładnie sugeruje jak potoczy się akcja książki, jednak sęk w tym jak to jest napisane. Lekko, przyjemnie i wartościowo. Przede wszystkim wartościowo, ponieważ z każdej książki autorki można wyciągnąć ważne lekcje-z pozoru błahe i oczywiste, ale możecie się zdziwić o jak wielu rzeczach zapominamy na co dzień. Troska o rodzinę, walka o siebie, przyjaźń, miłość, porzucanie ograniczeń-to tylko niektóre tematy o jakich pisze Morgan Matson. Co ważne-nie robi tego w nachalny,moralizatorski sposób-ona delikatnie je przemyca między kartkami, tak że czytelnik to zauważa, ale nie czuje się przytłoczony.

  To co nieodmiennie zadziwia mnie przy lekturze książek tej Pani to damskie bohaterki. Bardzo często jest tak, że kocham całą obsadę, ale powstają zgrzyty pomiędzy mną a główną rolą kobiecą. "Odkąd Cię nie ma" to trzecia przeczytana przeze mnie książka Morgan Matson i zarówno Amy, Taylor i Emily wzbudziły moją ogromną sympatię. To przede wszystkim młode, zagubione dziewczyny. Na drodze życia coś straciły-bliską osobę, ukochanego chłopaka czy samą siebie. Wraz z biegiem stron dowiadujemy się o nich coraz więcej i chcemy się z nimi zaprzyjaźnić. To osoby, które bardzo chciałabym spotkać w realnym życiu-mamy podobne problemy i szukamy ludzi, którym moglibyśmy się wygadać. Oczywiście bardzo polubiłam również resztę bohaterów, a przede wszystkim Franka. To taki trochę nerd oraz idealny przykład jak dobrze pozować, a w środku skrywać swoje tajemnice. Za każdą perfekcyjną fasadą kryje się realna osoba, którą również nierzadko dręczą koszmary.

  Sloane to dziwna bohaterka-poznajemy ją z retrospekcji Emily i momentami ciężko obdarzyć ją sympatią. Jednak lista zadań, którą wysyła swojej najlepszej przyjaciółce świadczy o tym jak bardzo chce, by Emily wyszła z jej cienia i odważyła się być sobą. Sam pomysł listy jest po prostu NIESAMOWITY! Sama wiem jak ciężko czasem opuścić własną strefę komfortu. "Odkąd Cię nie ma" to taki mały apel do ludzi bojących się zaryzykować mówiący "No dawaj, wiem że chcesz!".

  W gąszczu powieści młodzieżowych, których teraz jest tak dużo,czasem ciężko wyłowić coś, co jest wyjątkowe i zapada w pamięć na dłużej niż dziesięć minut po przekręceniu ostatniej kartki. Moją propozycją są wszystkie powieści Morgan Matson, ze szczególnym uwzględnieniem tej. To książki o młodzieży dla każdej grupy wiekowej. Odnajdzie się tutaj zagubiona nastolatka oraz zagubiony dorosły. Nie mają one ograniczeń wiekowych i nie zawierają w sobie wiele mądrych wątków i bohaterów. Nie czarują oryginalnością fabuły, ale sposobem w jaki jest ona przedstawiona.



Inne książki autorki opisane na blogu:

Czytaj dalej

Powiedz mi szczerze Book tag













Dzisiaj przedstawiam Wam TAG, który na polską blogosferę przeniosła Ola i od niej też dostałam nominację do wykonania. Muszę przyznać, że jeszcze nie odpowiadałam na pytania, które dotykałyby tematu emerytury, głodu i przedmów w jednym, a jednocześnie cały czas były związane z literaturą. Zapraszam!


1) Książka, która mieszka na Twojej półce najdłużej?
Przypuszczam, że "Dzieci z Bullerbyn" albo "Piątka z Zakątka", które dostałam swego czasu od rodziców.

2) Co czytasz obecnie? Jaką książkę przeczytałaś ostatnio? Jaka książka czeka na Ciebie w kolejce?
Obecnie czytam "Błąd" Elle Kennedy oraz "Serca w pułapce" Adriany Popescu. Ostatnio przeczytałam "Urok Grace'ów", co do której mam pewne zastrzeżenia- moja opinia tutaj. W kolejce czeka na mnie "Kamieniarz", czyli trzeci tom serii kryminalnej Camilli Lackberg.

3) Jaką książkę wszyscy kochają, a Ty jej nienawidzisz?
Nienawiść to mocne słowo i nie ma książki, którą darzyłabym takim uczuciem. Są jednak tytuły, jak na przykład "Maybe someday" czy "Bez słów", które wszyscy kochają, a ja średnio za nimi przepadam. Zaraz po przeczytaniu moja ocena była bardziej pochlebna, ale teraz widzę tylko masę słodkości wylewającej się z kartek i brak odwagi (w przypadku Sheridan) by z sensem to zakończyć.

4) Jaką książkę wciąż powtarzasz sobie, że przeczytasz, ale sama dobrze wiesz, że tego nie zrobisz?
Nigdy nie wiem czy moje gusta książkowe się nie zmienią i jednak przeczytam jakiś tytuł, którego nie planowałam... ale jest jedna książka, do której zabierałam się już kilka razy i wciąż bez sukcesu. Mowa o "Buszującym w zbożu", którego zaczynałam dobre cztery razy i z każdym kolejnym moja pewność, że kiedyś to przeczytam- maleje.

5) Jaką książkę planujesz przeczytać na emeryturze?
Ło matko, aż tak daleko w przyszłość nie wybiegam i na pewno nie planuję mojego TBR na kilkadziesiąt lat do przodu :D

6) Odwieczny problem z ostatnią stroną - czytasz od razu czy spokojnie czekasz na to, jak skończysz całą książkę?
To zależy. Często jak książka średnio mi się podoba, zerkam na kilka kartek od końca i czytam, żeby dowiedzieć się czy będzie tam coś, co będzie warte mojej dalszej uwagi. Tego nie uważam za coś złego, natomiast jest jeszcze inna sytuacja. Taka, kiedy książka mega mi się podoba i już nie mogę usiedzieć na miejscu z niecierpliwości, żeby przekonać się co się wydarzy, więc zaglądam pod koniec.  To jest niedobre postępowanie, ale często tak robię i nie umiem się z tego wyleczyć :D

7) Przedmowy, posłowia, wprowadzenia - są potrzebne czy to tylko marnowanie czasu i papieru?
Uwielbiam! Zawsze czytam podziękowania i szukam jakichś znajomych nazwisk. Często jest tak, że znajomi autora to również pisarze i wymienia się ich w takich rzeczach. A ja wtedy szukam w pamięci czy czytałam coś od Pana X. Miło jest też, jak wymienia się polskie Wydawnictwa, które przyczyniają się do sukcesu książki na naszym rynku wydawniczym. I wydaje mi się, że takie podziękowania to w pewnym sensie chwila na poznanie autora, który napisał coś co nam się spodobało (bądź nie, w zależności od sytuacji).

8) Z jakim bohaterem książkowym chciałabyś zamienić się na życia?
Z żadnym. Wiadomo- są bohaterzy, których życie mnie fascynuje, ale moje też jest fajne i za nic w świecie bym go nie oddała.

9) Czy masz jakąś książkę, którą wiążesz ze szczególnym okresem w swoim życiu?
"Na krawędzi nigdy" zapoczątkowało moją miłość do siebie samej. Ja wiem jak narcystycznie to brzmi, ale dobrze jest widzieć w sobie przyjaciółkę i uśmiechać się do siebie w lustrze ze słowami "dajesz czadu!". Wtedy zaczynałam poznawać siebie i to czego pragnę, przeanalizowałam moje dotychczasowe życie i wyrzuciłam złe uczucia do niektórych osób. Od tego momentu minęły ponad dwa lata, a ja choć pamiętam moje życie "przed", to jednocześnie czuję, że od zawsze byłam taka jak teraz.

10) Opowiedz o książce, którą zdobyłaś w jakiś nietypowy sposób.
Moje książki to zakupy własne, prezenty, zdobycze konkursowe i wymianowe i w sumie chyba nic więcej. Nie zdobywam książek w fascynujących okolicznościach ;)

11) Jakiej książce pokazałaś najwięcej miejsc?
Oj nie mam pojęcia. Zazwyczaj kiedy mogę pokazać książce miejsce, to jest to autobus, dworzec, czasem ławka w parku. Ale zabieram tam różne tytuły, te które aktualnie czytam.

12) Lektura szkolna, która, gdy musiałaś ją przeczytać, zdawała się być koszmarem, ale później ją doceniłaś?
"Chłopi" tom pierwszy ( bo tylko tyle czytałam xd). Na początku bardzo przeszkadzał mi staropolski język i słowa, których znaczenia nie zawsze znałam. Jednak jak tak teraz myślę, to uważam że to naprawdę ciekawa opowieść o polskiej wsi i o ludzkich zachowaniach- trochę ciężko napisana, ale jednak nie żałuję że znam choćby ten jesienny kawałek.

13) Książki nowe czy używane?
Każde z nich mają swoje plusy. Lubię czytać książki z biblioteki, bo mają tam naprawdę dużo tytułów i to nawet nowości wydawniczych. Są używane, czytane przez innych, ale dla mnie to wiadomość, że są ludzie którzy kochają to robić tak samo jak ja. Lubię też kupować książki z outletów czy innych tego typu rzeczy- są tańsze to raz, ale przygarniając taką książkę, lekko zniszczoną, mam wrażenie że ratuję ją od zapomnienia. No bo nie wszyscy chcą coś takiego, wolą kupić nówkę sztukę nieśmiganą. Jednak czasem i ja zaopatruję się w lśniące i pachnące drukiem cudeńka- od tego są, żeby je kupować :)

14) Czytałaś coś Dana Browna?
Tak, "Kod Leonarda da Vinci". Bardzo mi się podobał i w przyszłości planuję sięgnąć po kontynuację.

15) Ekranizacja, która podobała Ci się bardziej niż książka?
Lemoniada Gada- ten film mogę oglądać setki razy, za każdym razem mnie zachwyca i nigdy nie nudzi. Papierowe miasta miały w sobie to coś, chociaż książka też była ciekawa. I zdecydowanie Szkoła uczuć na podstawie książki Sparksa. Nie przepadam za autorem ( chociaż akurat "Jesienna miłość" wyszła mu nawet znośnie muszę przyznać), za to film od lat należy do czołówki najwspanialszych i najważniejszych w moim życiu.

16) Czy czytałaś kiedyś książkę, która sprawiła, że poczułaś się głodna?
Nie kojarzę takiej. Książki rzadko sprawiają, że czuję głód, chyba że za długo przy jakiejś posiedzę i stracę poczucie czasu ;)

17) Czy jest osoba, z której polecenia książki zawsze czytasz?
Są blogerki, które mają tak bardzo podobny gust do mojego (pozdrowienia dla Meredith!), że po prostu możemy wymieniać się tytułami i poleceniami. Jednak w realnym życiu to raczej ja polecam innym książki, a nie oni mi.

18) Książka, która nie jest jedną z tych, po które często sięgasz, ale która bardzo ci się podobała?
"Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń". To pewnego rodzaju biografia, a tych raczej nie czytam, ale świadectwo wiary i miłości jakie wyznaje Nick Vuijcic w połączeniu z jego odwagą i niesłabnącą determinacją by dobrze żyć, sprawiły że pokochałam tę książkę.

Te pytania są tak fajne, że z przyjemnością przekazuję je dalej do:
Limonette
Gosi
 Karoliny
Czytaj dalej

Veronica Roth- "Naznaczeni śmiercią"


Oryginalny tytuł: Carve The Mark
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Jaguar
Seria: Naznaczeni śmiercią #1
Ocena: 8/10

  "Naznaczeni śmiercią" to jedna z tych książek, po które sięgnęłam przez przypadek. Jasne- słyszałam o niej, wszak było o tym tytule dość głośno, jednak nigdy nie czułam chęci poznania treści. "Niezgodna" była bardzo fajna, przynajmniej w czasie kiedy ją czytałam-teraz nie budzi we mnie żadnych uczuć i niewiele z niej pamiętam. "Zbuntowana", czyli tom drugi to już ciut mniej udane spotkanie, a po "Wierną" nawet nie zamierzam sięgać, gdyż mniej więcej wiem jak to wszystko się zakończy. Na "Naznaczonych śmiercią" wpadłam w bibliotece i była to jedna z tych decyzji "nie planowałam, ale biorę". Nie byłam nastawiona ani pozytywnie, ani negatywnie i być może to sprawiło, że ta książka mi się spodobała o wiele bardziej niż kiedykolwiek mogłabym przypuszczać.

  Cyra i Akos pochodzą z dwóch walczących ze sobą rodów na planecie Thuve. Kiedy pewne wydarzenia doprowadzają do ich spotkania- darzą siebie wrogością, jednak im lepiej się poznają, tym bardziej doceniają siebie nawzajem i rodzi się między nimi uczucie.

  Bardzo dawno nie spotkałam w książce takiej różnicy pomiędzy wykreowanymi bohaterami. Cyra jest porywcza i uważa się za wyzutą z pozytywnych uczuć, a poza tym jest pionkiem w grze swojego brata Ryzeka. To typ twardzielki, osoby która walczy i siłą zmusza do posłuszeństwa, czasem nawet wbrew swojej woli. Dręczy ją poczucie winy, jednak uważa że zasłużyła na wszystko co najgorsze.
Akos natomiast stracił znaczną część swojej rodziny i teraz walczy o jej odzyskanie. Był cichym i dobrodusznym chłopakiem- treningi go wzmocniły i pokazały jego siłę, jednak ta miła część jego osobowości nadal pozostała. Widać niesamowity kontrast pomiędzy spokojnym Akosem, a porywczą Cyrą. Jednak kiedy przychodzi do walki, to oboje są gotowi do poświęceń i zaciętego boju, aby odzyskać to co dla nich najważniejsze-rodzinę i wolność.

  Cała akcja toczy się w kosmosie- jest to ta część, która niejednokrotnie przysparzała mi zmartwień i nie mogłam tak całkowicie tego ogarnąć. Po pewnym czasie jest łatwiej, ale dalej czuję że posiadam braki w mojej galaktycznej edukacji i liczę na to, że drugi tom nieco rozjaśni mi w głowie. A ten na pewno przeczytam, ponieważ uważam "Naznaczonych śmiercią"  za całkiem ciekawe połączenie powieści sci-fi z elementami młodzieżowymi.

  Jedyną rzeczą, do której mogłabym się przyczepić jest kiepski początek- momentami naprawdę chciałam odłożyć książkę i zaliczyć ją do nieudanych czytelniczych spotkań. Jest to wina tego, że wtedy niewiele się dzieje, akcja stoi w miejscu, mało jest dialogów a więcej opisów, które co prawda tłumaczą wykreowany świat, ale niewiele wnoszą do fabuły.  Ten początek ciągnie się i ciągnie przez kilka rozdziałów, ale w pewnym momencie się kończy, a Veronica Roth zaczyna się rozkręcać.

  Reasumując- "Naznaczeni śmiercią" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli. Po pierwsze tym, że z tej książki jest niezły grubasek- to ponad 500 stron zapisanego tekstu i fabuła, którą poznajemy z dwóch perspektyw-Cyry i Akosa. Po drugie- bohaterowie naprawdę zapadają w pamięć i maja własne charaktery. Po trzecie- jakby nie patrzeć cała fabuła też wygląda zachęcająco- akcja dzieje się w kosmosie, planety mają własne nazwy a bohaterowie bardzo specyficzne imiona, które nie powtarzają się w co piątej książce. Jestem zadowolona z lektury- uważam, że to coś lepszego i bardziej wyróżniającego się niż seria "Niezgodna", którą autorka popełniła. Jestem na tak i z niecierpliwością czekam na kontynuację losów tej dwójki.
Czytaj dalej

Laure Eve- "Urok Grace'ów"


Oryginalny tytuł: The Graces
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria: Graces #1
Ocena: 5/10

  River jest nową uczennicą w szkole, gdzie prym wiedzie rodzeństwo Grace'ów- Summer, Thalia i Fenrin. Plotki głoszą że parają się oni magią-potężną i niebezpieczną, która może mieć dla reszty fatalne skutki. Nie przeszkadza to jednak River- ona ma nadzieję, że to prawda, bo tylko magia może ją uratować...a przynajmniej dziewczyna sama tak sądzi. Zaprzyjaźnia się z Grace'ami i powoli odkrywa ich sekrety.

  Największym plusem całej książki zdecydowanie jest tajemnicza aura, która ją otacza. Laure Eve odwaliła kawał dobrej roboty jeśli chodzi o klimat- mroczy, przygnębiający i zagadkowy. Nie sposób stwierdzić co jest prawdą, a co iluzją stworzoną dla czyichś potrzeb, a przynajmniej tak jest na początku. Nieodgadniona rodzina, dla której liczy się nieskazitelny wizerunek, liczne starania ludzi,aby wbić się w krąg Grace'ów i odgrywanie roli niedostępnych. Autorka podzieliła bohaterów na dwa typy -niedotykalną i perfekcyjną rodzinę oraz resztę pospólstwa. Wiem jak bardzo dziecinnie to brzmi, ale to prawda. Denerwowało mnie pokazywanie jak bardzo rodzina Grace'ów jest cudowna i jak bardzo reszta ludzi nie może się z nimi równać. Tak jakby był podział na lepszych i gorszych. Na tych, którzy są niegodni dotykać nawet dłoni kogokolwiek od Grace'ów i na tych, którzy te ręce chowają. Podział na biel i czerń. A w środku tego wszystkiego River.

  Mogłabym znaleźć pozytywną cechę w każdym bohaterze i bohaterce, w każdej niecodziennej sytuacji, ale nie w przypadku River. Ta dziewczyna żyje życiem innych ludzi, ma obsesję na punkcie magii i tajemniczej rodziny, którą skrzętnie ukrywa, bo jest lepsza od reszty i zasługuje na to by być przyjaciółką, a nie tylko zamazaną twarzą w tłumie. Pozuje na wyluzowaną i najbardziej nudną osobę, aby tym zwrócić na siebie uwagę. Żeby pokazać jak bardzo różni się od reszty i żeby Grace'owie zobaczyli jej odmienność. Kiedy już jej się to udaje, gra dalej. Pilnuje się, żeby zawsze mówić to czego od niej oczekują i być tym kogo chcą w niej widzieć, jednocześnie nie widząc hipokryzji w swoim postępowaniu. Jest niesamowicie bezczelna i denerwująca.Nie ma skrupułów przed ukrywaniem przed nimi prawdy o sobie, ale chciałaby poznać ich największe rodzinne tajemnice. Nic nie robi sobie z faktu, że przeszukuje pokoje swoich domniemanych przyjaciół i tym samym niechybnie traci ich zaufanie. River jest największym minusem powieści stworzonej przez Laure Eve. Bardzo dawno nie spotkałam się z tak irytującą bohaterką, która uważa że wszystko jej wolno.

  Sam pomysł na fabułę jest naprawdę świetny. Magiczne klimaty, niedopowiedzenia i rodzinne tajemnice to coś, na co zawsze spoglądam łakomym wzrokiem. Autorka miała wspaniały pomysł, gorzej jednak z tym jak go wykorzystała. Albo raczej jak tego nie zrobiła, ponieważ książka ma tak zmarnowany potencjał, że to aż przykre. Mogłabym powiedzieć, że wszystko psuje River i ta jej totalnie nieudana kreacja jako głównej bohaterki, ale to nie do końca prawda. Jasne- główna postać to ta, z którą spędzamy czas przez te 400 stron, zwłaszcza że narracja przeprowadzona jest tylko z jej punktu widzenia i logiczne jest, że jeśli ona nas denerwuje, to i książka traci na wartości. Jednak problem tkwi również gdzie indziej. A mianowicie w pierwszych dwustu stronach, które są do bólu mdłe i nudne. Niewiele się tam dzieje i tylko własną zawziętością można przez nie przebrnąć. Niby warto, bo druga połowa książki przedstawia się trochę lepiej- mamy więcej akcji, a mniej gadania, jednak dalej nie jest to coś, co porwałoby czytelnika na kilka godzin i oddało w stanie totalnego oszołomienia.

  Co jeszcze mogłabym napisać na temat tej książki? Czytając, niejednokrotnie miałam uczucie deja vu, jednak nie potrafiłam dokładnie powiedzieć gdzie ma ono swoje źródło. Dopiero pewien komentarz gdzieś w czeluściach internetu uświadomił mi, że myślę o "Zmierzchu". Za mną wszystkie filmowe seanse i żadnych spotkań papierowych, jednak doskonale pamiętam co czułam widząc pierwsze sceny na ekranie i dokładnie to samo miało miejsce podczas czytania "Uroku Grace'ów". Zagubienie, surowy i zimny klimat, podziw jaki wzbudza pewna tajemnicza rodzina i ludzie, którzy chcą być blisko nich. To wszystko połączone razem i tworzące dość specyficzną mieszankę, tworzy historię co do której mam mieszane uczucia. Z jednej strony średnio mi się podobało, zwłaszcza pierwsze 200 stron, potem historia nabrała rozpędu, ale dalej nie było to coś co totalnie by mnie pochłonęło. Muszę jednak przyznać, że po skończeniu tej książki i odłożeniu na półkę-czasem wracam do niej myślami. Jest w niej coś co sprawia, że czytelnik czuje się wręcz zobowiązany poznać resztę tomów i dowiedzieć się więcej. Czy to zrobię? Zależy. Potrzebuję jeszcze ochłonąć po pierwszej części i dopiero później spojrzę na to pytanie jeszcze raz.


Za egzemplarz recenzencki i możliwość przeczytania książki Laure Eve dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!

Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca-lipiec 2017

Lipiec to taki dziwny miesiąc. Zazwyczaj co roku nie mogę się go doczekać- przez prawie całe moje życie to był mój pierwszy miesiąc wakacji, a poza tym to czas moich imienin i jakoś tak zajmował wysokie miejsce w hierarchii ulubionych miesięcy. A w tym roku obyło się bez fajerwerków. Z jednej strony chciałabym pójść na studia, z drugiej nie wiem czy to dla mnie. Z jednej strony chciałabym się wyprowadzić, bo w rodzinnych stronach już się duszę, a z drugiej tu czuję się pewnie. Ostatnio moje życie przypomina rollercoaster emocjonalny "chcę-nie chcę" i powoli zaczyna mnie to denerwować. To, że sama nie wiem czego chcę.
Jednak podobno smutek do mnie nie pasuje, więc dość tych smętów, bo wbrew pozorom lipiec nie był taki zły. Odwiedziłam mój ukochany Kraków, bawiłam się na weselu, no i przeczytałam naprawdę sporo książek. Zapraszam do dalszej części posta!

Książki:

♥Kasie West-"Blisko Ciebie"
♥Cathy Maxwell-"W sidłach pożądania"
♥Laure Eve-"Urok Grace'ów"
♥Jessica Khoury-"Zakazane życzenie"
♥Max Monroe-"Złapać milionera"
♥Maja Lunde-"Historia pszczół"
♥Camilla Lackberg"-Kaznodzieja"


Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, że pod względem książkowym ten lipiec ciągnął się         i ciągnął. Wydawać by się mogło, że "Zakazane życzenie" czytałam tak dawno temu, a to było dwa-trzy tygodnie wstecz. Tak samo sytuacja ma się z "Blisko Ciebie" czy "W sidłach pożądania". Poza tym troszkę zmęczyłam się książkami, przez wzgląd na dwa maratony czytelnicze, w których brałam udział i jeden w którym już po pierwszym dniu się poddałam. Nie lubię czytać za dużo, więc            w sierpniu daję na wstrzymanie i zobaczę czy coś z tego wyjdzie ;)

Filmy:
W lipcu nie oglądałam dużo filmów, bo i pogoda ku temu była niesprzyjająca, a trudno siedzieć przed ekranem kiedy tak pięknie świeci słońce! Ale poznałam 3 nowe produkcje-każda z nich była świetna i z czystym sumieniem je polecam. Och Życie, to jeden z ostatnich filmów komediowych z Katherine Heigl, który został mi do nadrobienia i z miłą chęcią go odpaliłam. To jest dokładnie to co lubię- fajni bohaterowie, ciekawa fabuła, dużo humoru, ale jednocześnie nie jest to film głupi czy żenujący. Baby Driver obejrzałam bardzo spontanicznie, poprzez wypad do kina ze znajomymi i również jestem zachwycona. Nareszcie rola Ansela, w której totalnie mnie kupił i do tego wyglądał nieziemsko. Do tego muzyka idealnie współgrająca z montażem. Nie umiem tego opisać, to trzeba zobaczyć. W lipcu widziałam jeszcze Descendants 2- ostatnie dwa tygodnie przeżywałam ponowną fascynację pierwszą częścią, piosenkami z najnowszej i tematem magii w ogóle, więc obejrzałam to po angielsku, aż taka niecierpliwa byłam :D Ogólnie jestem na tak-piosenki są o wiele lepsze, chociaż fabułą troszkę uciekła, ale nie zwracałam na to aż tak wielkiej uwagi. To Disney Channel, a ja kocham te ich młodzieżowe produkcje. Teraz jestem jedynie ciekawa jak wypadnie polski dubbing-byle do jesieni!

Seriale:
W ostatnim tygodniu lipca wzięło mnie na powrót do Once Upon A Time. Przez to zmęczenie czytaniem uznałam że potrzebuję czegoś na ekranie, ale czegoś co potrwa dłużej niż zwyczajowe dwie godziny. OUAT było doskonałym wyborem! Za mną 16 odcinków drugiego sezonu( wiem, wiem trochę popłynęłam), ale ten serial bardzo szybko został jednym z moich ulubionych, tym bardziej że teraz pojawił się Captain Hook, więc wiecie <3

Inne:
Podsumowanie czerwca
Półroczny przegląd czytelniczy
Tytuły za 15 zł, czyli kiermasz książkowy
#czytamcopolskie

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 21,4 cm za mną! Jeśli dobrze liczę zostało mi jeszcze nieco ponad 70 do ukończenia wyzwania <3
Wyzwanie biblioteczne- 3 książki pochodziły z biblioteki :)
Z półki- przeczytałam 3 książki z mojej półki, jednak wszystkie trafiły do mnie już w tym roku, więc się nie liczy :D
Zmierz się z tytułami z Olą K.- kolejny miesiąc bez żadnej książki :(


Plany:
W lipcu mocno zaniedbałam publikowanie co trzy dni, skutkiem czego narobiłam sobie jeszcze więcej zaległości niż miałam. Nie wiem czy to wypali, ale w sierpniu chciałabym zasypać bloga nowymi postami, żeby wreszcie się z tego wygrzebać i być na bieżąco, także trzymajcie kciuki!

Zapowiedzi:
Z sierpniowych zapowiedzi interesuje mnie "Fałszywy pocałunek", na który czekałam naprawdę długo i wreszcie jest! Oprócz tego jest jeszcze najnowsza Jojo Moyes, czyli "We wspólnym rytmie".

Jak tam Wasz lipiec pod względem książkowo-filmowo-serialowo-życiowym? <3

Czytaj dalej

Cathy Maxwell- "W sidłach pożądania"


Oryginalny tytuł: The Earl Claims His Wife
Rok polskiego wydania: 2012
Wydawnictwo: MAK Verlag
Seria: Skandale i Uwodzenie #2
Ocena: 9/10

  Wieki minęły odkąd po raz ostatni czytałam jakikolwiek romans historyczny. Albo romans, którego akcja rozgrywa się dwieście lat wstecz. Jak zwał tak zwał, ważne że chodzi o ten sam gatunek. I właśnie dlatego tak bardzo się cieszę, że wreszcie odświeżyłam sobie co nieco i sięgnęłam po książkę Cathy Maxwell.

  Gillian od czterech lat jest mężatką, jednak jej mąż uparcie ją ignoruje. Jest żołnierzem, walczy przeciwko Napoleonowi i zdradza ją z kochanką. Kobieta ma już dość takiego traktowania i wyprowadza się do domu swojego kuzynostwa. Tam poznaje przystojnego Hiszpana, z którym planuje na nowo rozpocząć wspólne życie. Jednak jej plany komplikuje niespodziewany przyjazd jej męża. Brian usilnie chce uratować swój związek i dlatego zawiera z Gillian umowę. Mają dla siebie 30 dni, a jeśli po tym czasie nic się nie zmieni, kobieta dostanie rozwód i będzie wolna. Brzmi bajecznie, jednak miesiąc mieszkania pod wspólnym dachem przyniesie wiele niespodzianek i kłopotów.

  Romanse- jak sama nazwa wskazuje, są zazwyczaj proste i przewidywalne. Większość ludzi po okładce, albo chociaż po opisie fabuły doskonale wie jaki będzie finał. Jednak mimo wszystko do zakończenia prowadzą kręte drogi- jedne lepsze, inne gorsze. Różni autorzy mają różne spojrzenia na opowiadaną historię. To, które przedstawiła nam Cathy Maxwell zaliczam do jednych z najbardziej udanych spotkań jakich doświadczyłam w życiu, podczas czytania romansu historycznego.
  Gillian jest bardzo silną kobietą. Mąż prosto z mostu mówi jej, że ożenił się z nią z rozsądku i że ma kochankę, której nie zamierza porzucić. Już samo to jest dość... nieprzyjemne, ale do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt, że kobieta czuje się uwięziona. Męża nie widziała od lat, mieszka z teściami, którzy nic sobie nie robią z jej obecności i nie traktują ją poważnie. Jedyne wsparcie jakie dostaje to to finansowe, a jedyną rzeczą której naprawdę pragnie Gillian jest być kochaną. Dlatego po pewnym czasie rzuca to wszystko i chce zacząć nowe życie. I akurat w tym miejscu wszystko się komplikuje, bo z wojny wraca jej mąż marnotrawny.
Brian na początku nie wzbudzał mojej sympatii. Ani zdradą, ani obojętnością wobec żony nie zasłużył sobie na mój szacunek. Jednak z biegiem czasu dociera do niego co ma i jak bardzo to wszystko zniszczył. Jego poprzednie życie rozsypało się jak domek z kart i stracił zaufanie do otaczających go ludzi. I choć z jednej strony mocno mu współczułam kiedy poznałam pewne fakty, to z drugiej strony ciągle był szumowiną, który zdradzał swoją małżonkę. Do końca powieści targały mną sprzeczne uczucia, po to by na końcu z uśmiechem przeczytać finał ( którzy wszyscy wiedzą jaki był).

  To nie było moje pierwsze spotkanie z Cathy Maxwell. Kilka lat temu czytałam "Myszkę" ( tak, wiem tytuł nie zachwyca), która była moim biletem wstępu do poznawania romansów historycznych. Więc jak widać, mam ogromny sentyment do autorki i bardzo się cieszę, że wrażenia sprzed kilku lat, są bardzo podobne do tych teraźniejszych przeżywanych z inną książką. Być może jest to zasługa mojego długiego odwyku od gatunku i tak samo spodobałoby mi się wszystko inne co bym przeczytała, jednak wolę myśleć o tym inaczej.

  "W siłach pożądania" jest drugim tomem cyklu Skandale i uwodzenie, ale ja oczywiście nie czytałam po kolei, od pierwszego tomu ( czy kogoś jeszcze to dziwi?). Jednak jest to odrębna historia, epizodycznie występują w niej wcześniejsi bohaterowie, więc wszystko jest w porządku.

  Ja wiem, że nie wszyscy lubią takie historie i nie do każdego trafiają. Ale jeśli czytasz romanse historyczne to daj temu konkretnemu szansę. "W sidłach pożądania" to zabawne dialogi, silna bohaterka i pewien uroczy młodzieniec, który nie jest Brianem. Chociaż nawet Brian po pewnym czasie budzi cieplejsze uczucia. Daj się porwać na kilka godzin i sprawdź o czym mówię. A potem wróć tutaj i podziel się wrażeniami.


Czytaj dalej

Remigiusz Mróz- "Behawiorysta"


Oryginalny tytuł: Behawiorysta
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Filia
Ocena: 6/10

  Przygodę z autorem rozpoczęłam od cudownej "Kasacji", o której mogliście poczytać tutaj i troszkę też tutaj. Byłam (i dalej jestem) bardzo zachwycona,więc od razu pobiegłam do biblioteki wypożyczyć tom drugi, którego niestety nie było (dalej go nie ma, a czekam wieki). Dlatego w zastępstwie sięgnęłam po "Behawiorystę", o której coś tam słyszałam że jest "najlepszą książką Mroza". Cóż- dobrą, z fajnym wątkiem fabularnym i naprawdę mocną to tak. Ale że od razu najlepszą?

  Fabuła. Fabuła jest najlepszym co tę książkę spotkało. Zamachowiec w przedszkolu, dający możliwość wyboru ocalenia jednej z dwóch osób, to dość niecodzienny pomysł na historię. Wydawać by się mogło, że jedna akcja w takim miejscu nie napędzi całej fabuły i że to będzie męczące, jednak pozory mylą. Wszystko kręci się wokół tajemniczego Kompozytora, prawie 500 stron walki z czasem. Autor trochę zmusza czytelnika do podejmowania tych trudnych decyzji i naciska na naszą podświadomość pytaniem "a jak ja bym się zachował/a?". Mamy wybór- możemy ocalić kogoś kto popełnił przestępstwo, ale jest młody, albo osobę starszą, której dni już są policzone. Możemy też pozostać bierni, ale to tak jakby unosić miecz nad dwie osoby naraz. W tym momencie ja sama zaczęłam myśleć "co ja bym zrobiła?", ale potem zmitygowałam się i zaczęłam się cieszyć, że jednak takie decyzje mnie nie dotyczą. Że nie muszę ratować kogoś od śmierci lub na nią skazywać.

  Jednak choć najmocniejszy, to w moich oczach jest to niestety jedyny plus książki. "Kasację" pokochałam za bohaterów- sarkastycznych, odważnych i nie dających o sobie zapomnieć ludzi. Wiem, że niedobrze jest porównywać książkę z książką, jednak teraz po prostu muszę, gdyż jestem nieco zawiedziona. Nie mogę powiedzieć, że Gerard Edling nie ma charakteru. Ma i to nawet całkiem konkretny. Jednak za żadne skarby nie umiałam obdarzyć go sympatycznym uczuciem i zrozumieć motywów, które nim kierowały. To taki trochę pesymista-smutny i przegrany człowiek, który nie chce już ratować siebie, a za wszelką cenę dojść do prawdy. Trochę to przykre i dołujące.

  W ogóle cała książka promieniuje takim posępnym nastrojem. Ja wiem, że to thriller, że miało być mrocznie i być może przerażająco, ale mnie to nie kupiło. Być może nie powinnam chwytać się takich gatunków, być może sięgnęłam po "Behawiorystę" w nieodpowiednim czasie, ale nie jestem do końca zadowolona z lektury. Tak jak mówiłam- całe zawiązanie fabuły jest naprawdę fajne i to głównie z tego powodu kontynuowałam lekturę. Na upartego mogłabym jeszcze dodać, że jestem na tak, jeśli chodzi o samą analizę zachowań przez głównego bohatera- to temat dość ciekawy, chociaż obszerny. Jednak reasumując- książka zostawiła po sobie raczej mało przyjemne wrażenia. Jest dobrze napisana, ma fajny motyw, ale jak tak teraz o niej myślę to nie czuję nic, może jedynie przygnębienie i taki nieokreślony smutek.

  W żadnym razie nie jestem jednak zniechęcona do reszty książek od Pana Mroza. Z pewnością przeczytam "Zaginięcie" jak i resztę tomów o Chyłce, a potem sięgnę po coś innego. Jest tego tyle, że mogę być do woli wybredna i szukać tego, co mi pasuje. Polecacie mi coś? :)
Czytaj dalej

#czytamcopolskie

W zeszłym roku Isabelle West zapoczątkowała akcję #czytamcopolskie, która generalnie rzecz ujmując miała na celu popularyzację twórczości polskich autorów. Brałam w niej udział i opowiadałam Wam o świetnej autorce- Marcie Bilewicz. Moje zdanie podtrzymuję, ale w tym roku chciałabym napisać co nieco o polskich autorach, których poznałam w przeciągu tego roku i których pokochałam!


ZOFIA NAŁKOWSKA

Dobra zaczynamy trochę zabawnie, ponieważ od lektury szkolnej, ale takiej która wbrew wszystkiemu naprawdę mi się podobała! "Granica" bo o niej tutaj mowa, to zderzenie przeszłości z teraźniejszością i konflikt tego czego się chce, z tym co wypada. Zofia Nałkowska pisze o moralności, rozpowszechnia tematy tabu i pozwala swoim bohaterom na błędy. Dużo błędów. Nie każdy bohater wzbudza sympatię, jednak budzą oni emocje, które tak bardzo lubię odczuwać podczas czytania książki.

"Wszystkiego się w życiu spodziewałam, ale tego, że będę stara, to nigdy."


REMIGIUSZ MRÓZ


Przeskakujemy do współczesności i chyba do najbardziej rozpoznawalnego polskiego pisarza ostatnich lat. Pana Mroza zaczęłam czytać od "Kasacji", która totalnie ujęła mnie duetem głównych bohaterów. Tutaj już nawet nie chodzi o lekki styl pisarza (chociaż też), ani o fajną zagadkę kryminalno-prawniczą (chociaż też). To Chyłka i Zordon napędzają całą akcję i to im należą się wszystkie brawa. Zresztą- co ja Wam będę mówić. Przeczytajcie i przekonacie się sami, a jak nie to zapraszam do mojej opinii- może przekonam niedowiarków ;)

"Tak się już zżyliśmy, że możemy razem robić exodus z własnej kancelarii? Może założymy swoją? O nie, czekaj, wcześniej staniemy przed ołtarzem, ty przybierzesz moje nazwisko i będziemy mieć na szyldzie "Chyłka & Chyłka". Co ty na to?"


WIESŁAW MYŚLIWSKI

Chyba nieświadomie założyłam sobie pomieszać tych autorów kategorią "wiek", bo to że ułożeni są alfabetycznie to nie przypadek ;) Pan Wiesław Myśliwski napisał niesamowity "Traktat o łuskaniu fasoli", który już samym tytułem budzi zaciekawienie i pytania typu "O czym to może być?". Otóż jest to monolog pewnego mężczyzny, opowiadającego historię swojego życia drugiemu mężczyźnie, który przyjechał kupić u niego fasolę. To ciut ambitniejsza literatura, czyta się ją powoli i ze smakiem, ale według mnie takie historie są naprawdę cudowne. Jeśli miałaby wybrać trzy słowa kluczowe, opisujące książkę wybrałabym fasolę, saksofon i elektrykę. Po prostu.

"... jeśli się z kimś było blisko, a już nigdy go się potem nie widziało, to chciałoby się go odnaleźć nawet w kimś obcym."


MARTYNA SENATOR


To już ostatnia autorka w tym zestawieniu, ale w żadnym razie nie najgorsza. Książkę Pani Martyny zdobyłam w sumie przypadkiem i przeczytałam też przypadkiem, ale jeśli tak wyglądają książki czytane od niechcenia, to ja poproszę o więcej. "Zanim zgasną gwiazdy" to połączenie fantastyki z kryminałem i romansem. Od początku niewiele się zgadza i dopiero końcówka wyjaśnia o co tak naprawdę tutaj chodzi. Pani Senator stworzyła cieniutką książkę, ale naprawdę bardzo przyjemnie spędziłam przy niej czas i z tego co wiem nie jestem jedyna, ponieważ znajome blogerki równie mocno ją polecają. A tutaj możecie zobaczyć moją pełną opinię :)


"Wyobraź sobie, że istnieją miliardy dwuelementowych puzzli, wyciętych według jednego schematu. W każdym egzemplarzu, jeden kawałek przyporządkowano kobiecie, drugi mężczyźnie, a potem wymieszano je z innymi. Przychodzimy na świat jako niekompletna układanka i mamy tylko jedno życie, aby odnaleźć brakujący element. Każdego dnia wielokrotnie spotykamy kawałki, które kształtem pasują do nas idealnie. Jednak kiedy przyjrzymy się im z bliska, bardzo często dochodzimy do wniosku, że przedstawiają zupełnie inny obraz."



To już tyle na dziś. Mam nadzieję powtórzyć taką akcję w przyszłym roku, a przez ten czas poznać więcej wspaniałych polskich autorów. Mimo iż może dopiero raczkuję w tej dziedzinie, liczę na to że czymś Was skusiłam ;) Koniecznie zajrzyjcie do Izy i Ady i pochwalcie dobrą robotę jaką wykonały wymyślając #czytamcopolskie, a już za kilka dni zapraszam do mnie na recenzję "Behawiorysty" Remigiusza Mroza ;)

Czytaj dalej

KIERMASZ KSIĄŻEK

Zawsze byłam pewna, że mając nowy regał nieprędko powiem "Zabrakło mi miejsca na książki". A jednak. Wyczerpałam już wszystkie możliwe kombinacje i nawet porzuciłam mój ulubiony sposób układania egzemplarzy wydawnictwami,aby znaleźć miejsce na nowe. Jednak każda próba kończy się moją frustracją i dlatego postanowiłam wyprzedać kilkanaście książek, do których nie czuję sentymentu, albo po prostu mi się nie podobały.

Cena każdej sztuki to 15 zł (z wyjątkiem repetytoriów), zazwyczaj są to książki raz czytane, bądź nowe. Do tego należy doliczyć koszt przesyłki, który będę ustalać indywidualnie z każdym kupującym, jednak polecałabym mini-paczkę. Kosztuje 9,50 i pomieści 3, a może nawet i 4 książki, co jak na PP jest najkorzystniejszą opcją. Wymiana też wchodzi w grę, jednak z wiadomych względów wolałabym to sprzedać ;)


"Znajdę Cię Crystal"
"Tak krucho..."
"Czy wspominałam, że za Tobą tęsknię?"
"Z Tobą się nie nudzę"
"Zbuntowana"
"Purgatorium"
"Ostatnia wola Sonji"



"Życie ma smak"
"Niepamięć"
"W objęciach chłodu"
"Dzikie stwory"
"Czy boisz się ciemności?"
"Krew Illapa"



"Upadli"
"Pensjonat na wyspie"
"Niezgodna"
"Ponad wszystko"
"W stylu Valentine"


REPETYTORIA: JĘZYK POLSKI I MATEMATYKA 12 zł/szt ( w komplecie 20 zł)


Złapać możecie mnie tutaj w komentarzach, bądź pod mailem: dominika.justyna@poczta.onet.pl
Wiem, że ostatnio dużo osób robi takie książkowe wyprzedaże i być może już na jakieś książki się skusiliście, ale wierzę że może i u mnie znajdziecie coś fajnego ;)
Czytaj dalej

Remigiusz Mróz- "Kasacja"

 
Oryginalny tytuł: Kasacja
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Czwarta Strona i Edipresse Polska( moje wydanie)
Seria: Chyłka & Zordon #1
Ocena: 9/10

  Są takie książki, które notorycznie zbierają same dobre opinie i sięgnięcie po nie zawsze kojarzy się z obawami "A co jak mi się nie spodoba?". Jasne, najfajniej byłoby gdyby każdy nowo poznany tytuł okazywał się tym najwspanialszym i w ogóle super. Jednak dla równowagi są potrzebne też te kiepskie, chociażby po to by się wyżyć i napisać bardzo negatywną recenzję. Kiedy kupowałam "Kasację" zastanawiałam się do której grupy ja dołączę i teraz po fakcie, niesamowicie się cieszę, że zostałam fanką duetu Chyłka & Zordon.

  Chyba nie ma na sali osoby, która nie słyszałaby co nieco o "Kasacji". Kryminał prawniczy z dwójką genialnych bohaterów. Sprawa dotycząca Piotra Langera, który podobno zabił dwoje ludzi i przebywał w mieszkaniu z trupami przez dziesięć dni. I na końcu finał, w którym nic nie jest takie jak się wydaje. Szkoda mówić więcej, ponieważ każdy fakt musicie odkryć sami i czerpać z tego przyjemność, a uwierzcie mi- jest z czego.

  Kryminały uwielbiam. Zwłaszcza te, które wodzą czytelnika z nos i podają rozwiązanie, po to by za chwilę je zmienić. Takie, które są skomplikowane i dotyczą spraw trudnych. Nigdy wcześniej nie miałam jednak do czynienia z kryminałem prawniczym. Kilka lat temu na zajęciach miałam dwie godziny prawa tygodniowo, jednak to była taka nauka o rzeczach ogólnych. Żadnych konkretów, żadnych tajnych spraw, raczej pojęcia i ich wyjaśnianie. Zresztą niczego więcej nie oczekiwałam i w tamtym momencie naprawdę bardzo nie lubiłam tego przedmiotu. Mimo, że "Kasacja" toczy się wokół kancelarii prawnych, wokół akt i sądów, to na przekór wszystkiemu...podobało mi się. Mimo, że prawa naprawdę do tej pory nie umiem umiejętnie przyswoić, to naprawdę jestem pozytywnie zaskoczona.

  Jednak to, co wywoływało największy uśmiech na mojej twarzy to duet Chyłka & Zordon. Początkowo czytając opis miałam mały mętlik w głowie, bo Chyłka to Chyłka. Ale dlaczego Zordon? Ani to nie jest nazwisko, ani imię i dopiero lektura wyjaśni Wam pochodzenie tego całego Zordona.
Młody mężczyzna już na wstępie zdobył sobie moje uwielbienie i nie zmieniło się to aż do ostatniego zdania. Chyłka natomiast musiała sobie zapracować na moją sympatię, bo początkowo totalnie nie trawiłam tej kobiety. Mimo wszystko jako para ( nie mylić ze związkiem) prezentują się naprawdę fajnie. Charakteru ich relacji dodają cięte odzywki, dużo humoru i masa zabawnych sytuacji. Naprawdę uważam ich za całe serce książki. Gdyby dać tę samą sprawę i innych bohaterów- to już nie byłoby to samo, wierzcie mi.

  Słyszałam jakieś plotki na temat serialowej adaptacji książki i mam nadzieję, że są one prawdziwe. Z wielką przyjemnością oglądnęłabym taką produkcję i dałabym się porwać na te co najmniej kilkadziesiąt odcinków. Na "Zaginięcie", czyli tom numer dwa dalej czekam i dalej bez zmian. Kolejka w bibliotece jest nieustępliwa i gdyby nie to, że założyłam sobie ban na zakupy, to już byłabym na stronie księgarni internetowej.

  "Kasacja" to przede wszystkim pełnokrwiści bohaterowie, których nie da się podrobić. To właśnie dzięki nim pokochałam tę książkę i to dla nich będę kontynuować całą serię. I chociaż intryga kryminalna również bardzo mi się spodobała, to blaknie ona w zestawieniu z osobami, którzy tą sprawą się zajmują. Za mną jest już inna pozycja autora, która już troszkę mniej przypadła mi do gustu...ale o niej opowiem kiedy indziej.

Czytaj dalej

Półroczny przegląd czytelniczy (TAG)


Kilka tygodni temu Patsy opublikowała na swoim blogu ten TAG i tym samym zapoczątkowała moją chęć do zrobienia tego samego. Nigdy wcześniej nie miałam ochoty robić półrocznego podsumowania i w sumie ten TAG nie do końca nim jest. Nie ma statystyk, ani jakiś moich osiągnięć- dotyczy tylko i wyłącznie książek i na takie ustępstwo sobie pozwoliłam. A dopiero pod koniec roku będzie konkretniejsze podsumowanie, bardziej opisowe.

1. Najlepsza książka roku 2017 (jak dotąd)
W tym roku przeczytałam naprawdę wiele wspaniałych książek i wybrać jedną z nich zakrawa na bezduszność. Jednak pozwoliłam sobie wybrać trzymiejscowe podium, w kolejności która nie ma znaczenia:
"Cień wiatru"-Carlos Ruiz Zafón
"Prawdodziejka"- Susan Dennard
"Odkąd cię nie ma"-Morgan Matson

2. Najlepsza kontynuacja roku 2017 (jak dotąd)
To pytanie uświadomiło mi, że w 2017 roku przeczytałam tylko 2 (DWIE!) książki, które były kontynuacją jakiegoś cyklu. Walka była wyrównana, bo zarówno "Wiatrodziej" jak i "Gra anioła" były wybitne (każda w swojej kategorii oczywiście). Chociaż jak tak teraz myślę, to powieść Zafóna jest bardziej prequelem niż kontynuacją. Stawiam bardziej na "Wiatrodzieja", ponieważ okazał się cudownym rozwinięciem tomu numer jeden, a "Gra anioła" była bardzo dobra jako powieść, ale jako część Cmentarza Zapomnianych Książek wypada słabiej od swojej poprzedniczki.

3. Nowość, której jeszcze nie przeczytałeś, a chcesz
Jaki czas decyduje o tym czy dana książka jest nowością książkową czy już nie? ;) Ogólnie to bardzo chcę przeczytać najnowszą książkę Jojo Moyes (której premiera jest w lipcu, więc to bardziej zapowiedź), "Serce ze szkła" Emmy Scott oraz "Tysiąc pocałunków" Tillie Cole.

4. Najbardziej wyczekiwana zapowiedź na drugie półrocze
Do niedawna było to "Blisko Ciebie" Kasie West, ale lektura już za mną ( recenzja). Myślałam, że nie ma takiej książki, ale sięgnięcie pamięcią w przód, do października uświadomiło mi, że wychodzi "Labirynt duchów" Zafóna i już nie mogę się doczekać! Poza tym wyczekuję jeszcze najnowszej Jojo Moyes.

5. Największe rozczarowanie
"Kiedy pada deszcz". Mocno średnia, naiwna i z niepasującym zakończeniem. A szkoda, bo liczyłam na porywające NA z interesującymi bohaterami. Jednak nie mogę tak całkiem narzekać, ponieważ dzięki tej książce poznałam wspaniałą piosenkę i uwielbiam jej słuchać.



6. Największa niespodzianka
"Prawdodziejka"! Żadna książka przeczytana w tym roku nie była dla mnie taką niespodzianką jak ta od Susan Dennard. Przeczytałam ją z poleceń i do klubu książkowego i w sumie to nawet nie do końca wiedziałam o czym jest. Teraz chętniej sięgam po coś, co poleca ktoś inny i poznaję naprawdę wyjątkowe historie.

7. Książka, która cię wzruszyła
Może to głupie, ale tutaj również pasuje "Kiedy pada deszcz". Pomimo tego, że ogólnie niezbyt podobała mi się ta historia, to jeden wątek był drastyczny i jak dla mnie bardzo dobrze wykreowany. I to właśnie przy nim dość mocno się wzruszyłam.

8. Nowy ulubiony pisarz (debiut, albo nowy dla mnie)
Martyna Senator za "Zanim zgasną gwiazdy" oraz Remigiusz Mróz za "Kasację". Oboje są z naszego rodzimego podwórka i bardzo mnie to cieszy. Chcę poznawać coraz więcej polskich autorów i liczę, że każdy z nich mnie porwie tak jak ta dwójka.

9. Najnowsze książkowe zauroczenie
Dużo było tych zauroczeń w tym roku, oj dużo. Jednak muszę wspomnieć o jednym chłopaku, który totalnie skradł moje serce i jest najbliższym ideałowi facetem jakiego spotkałam w książkach. Mówię o Danielu Sempere, który ma tak cudowne nazwisko, że chętnie bym zmieniła własne. Otoczony książkami, lojalny, zabawny i opiekuńczy. Uwielbiam!

10. Książka, która cię uszczęśliwiła
"Odkąd cię nie ma" za to, że jest pełna pozytywnej energii i pokazuje, że każda dziewczyna zasługuje na to, by żyć pełnią życia i nie dawać się tłamsić. Rzecz dotyczy również chłopaków, jednak Morgan Maston umieściła dziewczynę jako główną bohaterkę i tego się trzymajmy ;) Do tego pasuje jeszcze "Układ", który sprawił że byłam szczęśliwa dzięki zabawnym dialogom, a i komiczne sytuacje miały na to wpływ ;)

11. Nowy ulubiony bohater
Emily Hughes z "Odkąd cię nie ma". Wyczuwam w Emily taką trochę bratnią duszę, jak zresztą w każdej z bohaterek od Morgan Matson. Czuję, że świetnie byśmy się dogadały. Nawet ta lista mogłaby dotrzeć do mnie, bo ciężko jest mi wyjść ze swojej strefy komfortu i być w centrum uwagi. Powoli dążę do zadowalających efektów, ale każdy kto czuje podobnie, wie że bywa ciężko :)

12. Najpiękniejsza książka, którą nabyłeś w tym roku
To będzie "Wiatrodziej" albo "Zakazane życzenie". Tą pierwszą polecam z całego serducha, tę drugą właśnie czytam i w sumie też bardzo mi się podoba. I obie są od SQN- mojego nowego ulubionego wydawnictwa <3

13. Jakie książki musisz przeczytać do końca roku?
Nie lubię tak planować mojego czytelniczego życia, tym bardziej że jestem idealnym przykładem jak wszystko może się popsuć. Serio. Jeszcze kilka dni temu miałam dwie książki do czytania, ale dzisiaj dostałam już trzy nowe, wczoraj pożyczyłam dwie od przyjaciółki, a za chwilę idę do biblioteki odebrać jedną zarezerwowaną. Dodatkowo są Book Toury i recenzeckie, więc naprawdę ciężko ułożyć cokolwiek.

Nominacje lecą do wszystkich chętnych, którzy mają ochotę w ten sposób podsumować co nieco w swoim czytelniczym życiu i podzielić się tym z innymi :)


Czytaj dalej

[PREMIEROWO] Kasie West- "Blisko ciebie"


Oryginalny tytuł: By Your Side
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Wydawnictwo Feeria Young
Ocena: 8/10

  Jeśli zaglądacie tutaj już trochę dłużej, z pewnością rzuciło Wam się w oczy to, że darzę książki Kasie West ogromnym uczuciem. Sądzę, że pisze ona bardzo przyjemne w odbiorze powieści dla młodzieży, zarówno tej młodszej jak i starszej. Nie tak dawno pisałam Wam o innej książce autorki- "Chłopaku z innej bajki" i bardzo się cieszę, że na kolejne spotkanie nie musiałam czekać zbyt długo. Czy i tym razem jestem zadowolona z lektury?

  Wydawać by się mogło, że zamknięcie na weekend w bibliotece to spełnienie marzeń każdego książkoholika. Ja sama nie pogardziłabym taką perspektywą- książki, książki i jeszcze więcej książek! Jednak dla Autumn to koszmar najgorszy z możliwych. Jej znajomi zapomnieli o niej i pojechali na weekend w góry. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby mogła do nich zadzwonić, powiedzieć "Hej, tkwię całkiem sama w opustoszałej i zamkniętej na cztery spusty bibliotece". Jednak dziewczyna nie ma telefonu, ani jedzenia  potrzebnego na kilka dni przebywania w tym miejscu. Ma za to towarzystwo, którego totalnie się nie spodziewała.
Dax to szkolny outsider. Plotki głoszą, że przebywał w zakładzie poprawczym za pobicie i już sam ten fakt na początku zniechęca do niego Autumn, ale kiedy powoli zaczynają ze sobą rozmawiać, odkrywają że coś między nimi iskrzy. Jednak czy taki stan rzeczy utrzyma się kiedy opuszczą bezpieczne mury biblioteki i skonfrontują w codziennym życiu?

  To już piąta przeczytana przeze mnie książka autorki i wydawać by się mogło, że z czasem znudzi mi się poznawanie tego typu historii. Nic bardziej mylnego! Pomimo tego, iż od początku wiadomo jaki finał będzie mieć taka opowieść, to czytanie o perypetiach bohaterów jest bardzo wciągające i odprężające...a czasem nawet zakończenie potrafi nas zaskoczyć.

Co cenię w książkach Kasie West?

  • Pomimo tego, że każda z książek pokazuje podobny schemat: "dziewczyna-chłopak-ewentualne przeszkody-miłość", to wszystkie mają w sobie pierwiastek oryginalności. Przykładowo: "Chłopak na zastępstwo" pokazuje pasję jaką jest teatr. "Chłopak z sąsiedztwa"- sport. "Chłopak z innej bajki"-porcelanowe lalki. "P.S. I like you"- muzykę. A "Blisko Ciebie"-książki.
  • Można kupić/otrzymać książkę o godzinie 14.00, a o godzinie 17.00 już przekręcamy ostatnią stronę. To zasługa bardzo lekkiego w odbiorze stylu pisania autorki. Nie znajdziecie tutaj przesadnych uniesień ani wyolbrzymionych zapewnień miłości, ale odkryjecie że można napisać powieść dla nastolatków, która nie drażni i nie wzbudza negatywnych emocji wywołanych durnotą bohaterów. 
  • Są to idealne tytuły dla osób, które nie szukają erotycznych wstawek ani gorących mężczyzn. To literatura dla młodzieży. Opowiada o pierwszych miłościach i zawsze pokazuje happy-end, jednak czy to jest coś złego? Czasem i takie historie są nam potrzebne- niewinne i urocze w swojej prostocie.
  • Co więcej-pokazują one ludzkie słabości. Mimo, że jest to literatura lekka, to delikatnie przemyca problemy, z jakimi zmagają się nastolatkowie- odrzucenie, nadmierne idealizowanie siebie, brak przyjaciół, presja bycia najlepszym.
  Powodów, żeby kochać tę autorkę i jej książki jest naprawdę masa, jednak żeby tak naprawdę zrozumieć o czym mówię, trzeba przeczytać chociażby jeden tytuł. Dzisiaj zachęcam Was do "Blisko Ciebie", co nie zmienia faktu, że inne twory autorki są równie dobre!

  Autumn to dziewczyna, której życie jest godne pozazdroszczenia. Ma paczkę przyjaciół, fajną rodzinę i pewnego chłopaka na oku. Jest niesamowicie gadatliwa i ciekawa ludzi. Zupełnie inny charakter ma Dax- to cichy chłopak, którego dopadło wiele problemów, których być nie powinno. Na pierwszy rzut oka widać, że są oni od siebie różni- chłopak walczący o prawo do wolności i dziewczyna, która nie widzi nic złego w przywiązaniu do drugiej osoby. Muszę przyznać, że mam słabość do takich książkowych outsiderów, być może przez wzgląd na to, że zawsze było mi bliżej do nich niż do paczki popularnych osób. Bardziej się z Daxem utożsamiłam, tym bardziej że podzielamy tę samą miłość do książek. Autumn jednak też  polubiłam- bo mimo wszystko chociaż bywam cicha i spokojna, to z drugiej strony potrafię zagadać człowieka na śmierć. Oboje mają w sobie coś co sprawiło, że stali mi się bliscy i w każdym z nich znalazłam jakąś swoją cechę.

  Tym razem Kasie West zwróciła uwagę na problem odrzucenia przez rówieśników. Pokazała, że czasem nie dostrzegamy człowieka w człowieku, wierzymy za to w każdą podłą plotkę o nim, a to nie zawsze jest sprawiedliwe. Nietrudno jest nam oceniać, zwłaszcza gdy sami nie zauważamy własnych wad i niedociągnięć. A może się okazać, że za chmurą plotek skrywa się bardzo fajna i wrażliwa osoba.

  Co uświadomiła mi lektura "Blisko Ciebie"? To, że teraz bardzo chciałabym dać się zamknąć w jakieś fajnej, ogromnej bibliotece z przystojnym chłopakiem w zestawie ;) Zwróciłam też uwagę na to jak piękną okładkę ma ta książka- jedna z milszych dla oka dla książkoholików!  Kolejną sprawą, którą sobie uświadomiłam jest fakt, iż zostały jedynie dwie książki autorki, które jeszcze nie zostały przetłumaczone na język polski i z tego co się orientuję, nie do końca są one tego typu co wszystkie poprzednie. Mimo wszystko bardzo ich wyczekuję! Gorąco polecam Wam tę powieść, jak i inne od Kasie West. Spróbujcie i dajcie znać jak Wam się podobało!


Za możliwość przedpremierowego przeczytania "Blisko Ciebie", bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria Young!


Inne książki Kasie West opisane na blogu:

Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca-czerwiec 2017 + wyniki konkursu i losowanie par wymiankowych

Ten mój czerwiec to z lekka zwariowany był. Nie pod względem ilości rzeczy, które robiłam, ale pod względem emocjonalnym. Było dużo uśmiechu, ale podszytego też takim wewnętrznym smutkiem, który nie wiadomo skąd się brał. Trochę spraw musiałam rozpatrzyć, nad innymi porządnie się zastanowić, określić czego chcę i walczyć z opiniami ludzi, którzy wiedzą to lepiej ode mnie. Ale nie narzekam! Wybrałam się na zakupy i kupiłam trochę nowych ciuchów, czego nie robiłam od tak dawna, że zapomniałam jakie to bywa fajne. I chociaż nie lubię tłumów i przymierzania wybranych rzeczy, to tym razem bawiłam się naprawdę doborowo. Byłam w kinie, odebrałam wyniki matur, skakałam na trampolinie( po raz pierwszy od wieków!), wielokrotnie jadłam lody( co też jest dziwne, bo niespecjalnie za nimi przepadam), trochę pracowałam i plotkowałam z przyjaciółmi. Wspaniale jest wiedzieć, że pomimo tego, że szkoła się skończyła i czasem ciężko pogodzić nasze grafiki, to znajdujemy dla siebie czas. Lubię wspominać takie małe, pozornie nic nie znaczące rzeczy, które tworzą mój miesiąc. To piękna pamiątka i ważne doświadczenia. A teraz zobaczcie jak wyglądał mój miesiąc książkowo, filmowo i serialowo. A na końcu ogłoszę wyniki konkursu i rozlosuję pary z wymiany, więc nie uciekajcie zbyt prędko ;)


Książki:


♥ Morgan Matson- "Odkąd cię nie ma"
♥ Veronica Roth- "Naznaczeni śmiercią"
♥ Remigiusz Mróz- "Behawiorysta"
♥ Carlos Ruiz Zafón- "Gra anioła"

W czerwcu co trzy dni pojawiał się nowy post i taki sam stan rzeczy chciałabym utrzymać w lipcu, bo nadal mam zaległości w publikowaniu. Na temat trzech pierwszych książek będą osobne opinie, natomiast Zafóna opiniować nie będę, ale jakby ktoś był ciekawy co myślę, to odsyłam do mojego konta na lubimy czytać- tam co nieco jest ;) Poza tym przeczytałam jeszcze połowę "Blisko Ciebie", najnowszej książki Kasie West, ale skończyłam ją dopiero dzisiaj rano, więc zobaczycie ją w lipcowym podsumowaniu ;)

Filmy:
W czerwcu udało mi się obejrzeć aż 6 filmów, co byłoby świetnym wynikiem, gdyby nie to, że znaczna ich część była po prostu okey. Stuck in love oraz The Edge of Seventeen to dwie młodzieżowe produkcje, które chciałam obejrzeć przede wszystkim ze względu na ochy i achy, ale były po prostu przeciętne. Tak samo jak Ostra Noc, na której byłam w kinie- do pośmiania, ale na raz. Uniwersytet Potworny i W głowie się nie mieści to animacje, na które też od dawna miałam ochotę, ale również nie zachwyciły mnie one na tyle, żebym chciała wracać. Jedynym filmem miesiąca, który totalnie mnie oczarował był Grease 2. Jestem zakochana w Maxwellu Caufieldzie, zauroczona Michelle Pfeiffer i zachwycona piosenkami. I o ile lubię jedynkę, to druga część jest lepsza i to do niej będę wracać.

Seriale:
Obejrzałam 6 odcinków czwartego sezonu SKAM i odnoszę wrażenie, że to wszystko podoba mi się coraz mniej. Sana jest bardzo ciekawą postacią, ale tutaj prawie cały czas wieje nudą. Oprócz tego widziałam jeszcze jeden serial, o którym zapomniałam, że oglądałam to w czerwcu. Ania, nie Anna, czyli jedna z największych oczekiwajek tego roku okazała się po prostu fenomenalna. Brak mi słów by opisać jak bardzo wszystko mi się tutaj podoba, zaczynając od postaci ( Gilbert!♥), a kończąc na klimacie. Mam wrażenie, że znam ten serial od zawsze, a upłynął ledwie miesiąc odkąd odpaliłam ostatni odcinek. I już nie chcę dopuszczać do siebie jakichkolwiek innych wersji.

Inne:
Podsumowanie maja
Konkurs z okazji czterech lat blogowania
Zapisy do Wakacyjnej Wymiany Książkowej

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu : 14,9 cm za mną!
Wyzwanie biblioteczne : Trzy książki pochodziły w tym miesiącu z biblioteki.
Z półki: Tym razem nic nie udało mi się przeczytać do tego wyzwania :(
Zmierz się z tytułami z Olą K.: Zero książek do tego wyzwania.

Plany:
Miały być czerwcowe, ale się nie udało, więc przechodzą na lipiec. Mowa o "Ani na uniwersytecie" oraz "Kaznodziei". Na pewno przeczytam coś więcej, jednak na tę chwilę nie mam nawet pomysłu co by to mogło być.

Zapowiedzi:
Czekałam w sumie jedynie na najnowszą Kasie West, ale ta książka już za mną, więc nie ma nic, co by mnie interesowało :)

WYNIKI KONKURSU:
Do konkursu zgłosiło się o wiele mniej osób niż przypuszczałam, jednak wszystkie zgłoszenia były na poziomie i bardzo się z tego cieszę. Dziękuję tym, którzy poświęcili swój czas i wzięli udział, jednak osobą, która wygrywa wybraną przez siebie książkę, jest:

ZACZYTANA

Natalia przygotowała piękny filmik i początkowo wzruszenie ściskało mnie za gardło. To cudne uwiecznienie tych czterech lat tutaj stworzone przez czytelnika. Dziękuję i gratuluję! Zaraz poleci do Ciebie mail ;)

LOSOWANIE PAR WYMIANKOWYCH:
Do wymiany w tym roku również nie zgłosiło się wiele osób, jednak nawet dla tych 5 warto to robić ;) Oto wylosowane pary, miałam filmik, ale jego wielkość przekracza dozwoloną, a przycinanie do ciągle zbyt wielkiego rozmiaru mnie zdenerwowało ;)


Zasady są proste- wysyłacie sobie prezenty w parach ;) Akurat jest parzysta liczba osób, więc bardzo ułatwiło to sytuację :) Maile już są rozesłane, a czas wysyłki macie do 31 lipca. Do dzieła!

A jak Wam minął miesiąc?
Czytaj dalej

Martyna Senator- "Zanim zgasną gwiazdy"


Oryginalny tytuł: Zanim zgasną gwiazdy
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Videograf
Ocena: 8/10

  Pewnej nocy Wojtek śni o dziewczynce, która wręcza mu klepsydrę z poleceniem "Uratuj ją, zanim piasek się skończy się sypać". Kiedy chłopak budzi się w szpitalu wydaje mu się to dziwne, jednak to dopiero początek kłopotów. Wojtek nie pamięta ostatnich dwudziestu lat swojego życia, a wokół niego zaczynają dziać się coraz bardziej szalone i niewytłumaczalne rzeczy. Na domiar wszystkiego na jego drodze staje tajemnicza Milena. Czy to właśnie o niej mówiła dziewczynka ze snu? I czy ten sen w ogóle ma znaczenie?

  "Zanim zgasną gwiazdy" wygrałam w konkursie, gdzie książka zbierała bardzo dobre opinie, od jednak małego grona odbiorców. Byłam wtedy bardzo zafascynowana powieścią z tak klimatyczną okładką i aż sama się sobie dziwię, dlaczego tyle przeleżała na półce zanim po nią sięgnęłam. Ale być może taki los moich książek- czekają na właściwy moment i wtedy na nowo mnie sobą interesują.

  Bardzo lubię trafiać na mało znane powieści, które na końcu okazują się totalnym i pozytywnym zaskoczeniem. Jeśli są to tytuły polskich autorów jestem tym bardziej szczęśliwa, gdyż powoli czytam ich coraz więcej i byłoby super, gdyby każda zachwycała mnie tak jak ta od Martyny Senator. Liczyłam na jakąś obyczajówkę, a dostałam to i wiele więcej. Zachwyci Was tutaj wątek fantastyczny, kryminalny oraz przede wszystkim romantyczny. Prawdą jest, że to właśnie miłość jest główną osią książki, ale takiego obrotu spraw jaki dostałam- to się nie spodziewałam.

  Wojtek i Milena to młodzi ludzie, w wieku bardzo zbliżonym do mojego, dlatego bardzo łatwo było mi zrozumieć ich motywy i problemy. A przynajmniej część z nich. Bardzo ich polubiłam, tak samo jak polubiłam całą historię. Nie chcę zdradzać za wiele, ponieważ chciałabym aby potencjalni czytelnicy sami doznali uczucia zaskoczenia jakie spotkało mnie. Wiedzcie jednak, że fabuła jest naprawdę ciekawa i odbiega od nazwy "typowa".

  Wszystko byłoby fajnie i pięknie, gdyby nie jedna rzecz która niesamowicie mnie boli. A mianowicie- dlaczego ta książka nie ma wielu fanów? Z tego co zdążyłam zauważyć, nieczęsto można ją spotkać na blogach i byłoby super, gdyby moje gadanie zachęciło chociażby jedną duszyczkę do sięgnięcia po "Zanim zgasną gwiazdy" lub cokolwiek innego od Pani Martyny. Jestem pewna, że inne jej książki są równie dobre jak ta i jeśli tylko będę miała okazję, to na pewno to sprawdzę! Z mojej strony ogromnie zachęcam do sięgnięcia po "Zanim zgasną gwiazdy", albo do zapisania sobie tytułu. A jak już przeczytacie- koniecznie dajcie mi znać, jak Wam się podobało.
Czytaj dalej

WAKACYJNA WYMIANA KSIĄŻKOWA | EDYCJA 2017 | ZAPISY

Wymiany książkowe stały się już taką małą tradycją na blogu i nie byłabym sobą, gdybym i teraz jakiejś nie ogłosiła. Tym bardziej, że dla wielu rozpoczynają się teraz wakacje, więc czas jak zawsze jest odpowiedni. To co? Znajdę jakichś chętnych?

ZASADY:

1. Zapisy do Wakacyjnej Wymiany Książkowej 2017 trwają od 18.06 do 30.06.2017 roku.

2. Wymiana przeznaczona jest tylko dla osób prowadzących blogi (niekoniecznie książkowe).

3. Przesyłka MUSI być wysłana z potwierdzeniem nadania na własny koszt.

4. Do zabawy zapraszam osoby, które ukończyły 14 rok życia.

5. Po otrzymaniu przesyłki informujemy o tym mnie, albo naszego darczyńcę- niech nikt nie martwi się o prezent!

6. Przesyłki wysyłamy do 31.07.2016 roku, więc mamy na to cały miesiąc! Jednak z doświadczenia wiem, że lepiej jest zrobić to jak najwcześniej- potem można zapomnieć :)

7. Bawimy się tylko na terenie Polski, tzn. że aby wziąć udział w zabawie musisz mieć adres korespondencyjny na terenie Polski.

8. Pamiętajmy o tym, że wymiana ma być przede wszystkim dobrą zabawą, a nie rywalizacją czy postępowaniem typu "chcę dostać, ale nie wyślę" ( takie osoby, będą miały dożywotni zakaz brania udziału w moich wymianach).

9. Bardzo proszę o rzetelne wypełnienie mailowej ankiety. Jeśli się dokładnie nie określicie, to jakie są szanse,że Wasz darczyńca będzie potrafił?

10. Fotografujcie proszę odebrane paczki. Zrobimy potem wspólną fotorelację, niech inni też wiedzą, co dostaliście :) Wysyłajcie je na mojego maila: dominika.justyna@poczta.onet.pl 

11. Pary wymiankowe rozlosuję jak najwcześniej po zakończeniu zapisów. To czy będą one w formie wężyka czy nie- zależy od ilości zapisanych osób :)

12. Każdą wątpliwość będę rozstrzygać na bieżąco i odpowiednio zmieniać w regulaminie, jeśli coś będzie niejasne.

13. Nie ponoszę odpowiedzialności za czyjąś nieodpowiedzialność. Jestem z Wami uczciwa i liczę na to samo z Waszej strony.

14. W paczce powinny znaleźć się:
   ■KSIĄŻKA- nie musi być nowa, ważne by nie była zniszczona. Ilość również zależy od obdarowującego- jedna musi być obowiązkowo.

   ■UMILACZE- coś na słodko, coś na słono, coś do picia, coś dla ciała- wybór dowolny ;)

   ■LIST- wystarczy sam podpis osoby, która go wysyła. Możecie się też rozpisać obszerniej. Nie narzucam :)

 15. Wakacje to czas zabawy i radości, dlatego robimy dla kogoś taki prezent, aby jak najbardziej go uszczęśliwić. Chciałabym aby wszystkie paczki były ładnie zapakowane, przygotowane z sercem i wysłane z myślą o obdarowywanej osobie. W wypełnianej ankietce każdy podaje 10 tytułów najbardziej upragnionych książek, jednak jest ona tylko pomocą- nie jest obowiązkiem szukać książek z tej listy, może być coś innego, jednak dalej w książkowych gustach danej osoby. Nie wciskajmy na siłę gatunku, którego ktoś nie lubi. Dlatego tak ważne jest opisanie punktu numer 3: Co czytam? (poniżej).


16. Osoby zainteresowane wymianą proszone są o:

        ■zostawienia pod tym postem komentarza, który jednoznacznie wskaże mi wasz udział. Może to być zwykłe "zgłaszam się"

        ■wstawienie banerka akcji na bloga/instagram/FB- zależy mi na tym, aby jak najwięcej osób dowiedziało się o akcji (baner poniżej).

        ■przesłanie na adres dominika.justyna@poczta.onet.pl uzupełnionego formularza, który znajduje się poniżej. W temacie maila wpisujemy:

WAKACYJNA WYMIANA KSIĄŻKOWA- [SWÓJ NICK]

Proszę Was, byście wpisywali w mailu ten sam nick, z którego się zgłosiliście.

FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY:
1. Imię i nazwisko
2. Adres korespondencyjny
3. Co czytam? Czyli opisz jakie gatunki książkowe lubisz, a jakie nie. Co cenisz w powieści, a co napawa Cię przerażeniem? Może ulubionych autorów. Wszystko co sprawi, że darczyńca lepiej wstrzeli się w Twój gust i sprawi, że będziesz zadowolony. Piszcie przykłady. Rozpisujcie się. Dokładnie się określcie- nic na tym nie tracicie- a tylko zyskacie.
4. Adres bloga, oraz link do jakiegokolwiek konta typu lubimyczytac.pl
5. 10 tytułów książek, o których aktualnie marzycie
6. Wyrażam zgodę na przesłanie mojego adresu mojej parce wymiankowej ( ta informacja jest tylko dla mnie, tak abym nie miała żadnych wątpliwości)

Na każdego maila zgłoszeniowego odpisuję. Jeśli nie dostaniecie mojej odpowiedzi w ciągu 3 dni, napiszcie jeszcze raz. Istnieje możliwość, że wiadomość do mnie nie dotarła :)

Pamiętajcie- jeśli macie jakiekolwiek pytania, to piszcie. Ja nie gryzę, a zawsze mogę rozwiać czyjeś wątpliwości :) Dla niezdecydowanych: obejrzyjcie sobie zdjęcia paczek, które dotarły do uczestniczek, w poszczególnych edycjach wymian:

fotorelacja nr 1 | fotorelacja nr 2 | fotorelacja nr 3 | fotorelacja nr 4 | fotorelacja nr 5 | fotorelacja nr 6 |

Zapisy oficjalnie uważam za otwarte!


Czytaj dalej

Elle Kennedy- "Układ"


Oryginalny tytuł: The Deal
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Off -Campus #1
Ocena: 9/10

Garrett Graham to szkolne ciacho. Uganiają się za nim wszystkie dziewczyny, co nie tylko nie przeszkadza chłopakowi, ale wręcz daje mu mnóstwo satysfakcji. Hannah Wells to zdolna, świetnie ucząca się dziewczyna. Kiedy Garrett oblewa kolejny sprawdzian i wisi nad nim widmo opuszczenia szeregów w drużynie hokejowej, zwraca się o pomoc do tej niepozornej studentki. Dziewczyna ma mu pomóc zdać, a on w zamian umówi ją z chłopakiem, do którego potajemnie wzdycha Hannah. Sprawy przybierają jednak nieciekawy obrót, kiedy Garrett zakochuje się w studentce. Teraz musi ją tylko przekonać, że to on jest mężczyzną jej marzeń i nie pozwoli jej odejść.

Jeśli chodzi o sprawy książkowe, bardzo rygorystycznie ufam mojej intuicji. Czuję kiedy jakiś tytuł ma szansę mi się spodobać, czuję kiedy mnie zawiedzie po całości i kiedy okaże się zwykłym przeciętniakiem. Czasem jednak na przekór niej, sięgam po coś tylko z jednego powodu- moja ciekawość jest silniejsza niż ukryte szepty. Są też inne sytuacje- takie, kiedy intuicja mnie zawodzi, a książka okazuje się niesamowitym rollercoasterem emocji. "Układ" jest świetnym przykładem na sytuację, kiedy podświadomie czuję, że to będzie coś ekstra i to coś właśnie takie się okazuje.

Hannah i Garrett to para, która już teraz dołącza do pudełka z tymi najfajniejszymi. Oboje ujęli mnie przenikliwością, poczuciem humoru oraz sprytem i zawziętością- to tacy ludzi obok których nie przechodzi się obojętnie. Są jak magnes i przyciągają same pozytywne spojrzenia, oczywiście za wyjątkiem tych nienawistnych, posyłanych przez niedowartościowane osóbki. Na początku stają się najlepszymi przyjaciółmi, a z biegiem czasu odkrywają, że znajduje się między nimi niespożytkowana chemia. Bardzo lubię takie sytuacje w książkach, kiedy jedna z osób niespodziewanie dla siebie zakochuje się w tej drugiej i odkrywa jaka jest wtedy szczęśliwa.

Tak jak już napomknęłam-humor jest niewątpliwą zaletą tej książki. Bystre, cięte riposty Hannah i Garretta były mi dobrze znane jeszcze przed przeczytaniem książki, wszak od czego są cytaty oraz opinie innych. Jednak teraz, kiedy umiem je przypasować do konkretnych scen, cenię je sobie jeszcze bardziej. I naprawdę bardzo chciałabym spotkać autorkę, żeby się przekonać czy ona sama jest tak samo zabawna jak wykreowani przez nią bohaterowie.

Akcja romansu jest niby główną osią książki, jednak rozwija się powoli. Nie doświadczymy tutaj
gwałtownych skoków od "hej nieznajoma" do "chciałbym całować cię do utraty tchu Hannah". Bardzo podoba mi się to, że wątek miłosny jest oczywisty i każdy wie, że prędzej czy później coś się wydarzy, jednak mimo to ujmuje swoim spokojnym rytmem. Obserwujemy jak Hannah powoli przekonuje się do Garretta, jak chłopak potrzebuje korepetycji, jak stają się najlepszymi przyjaciółmi, oraz to w jakim momencie następuje ich pierwszy pocałunek. Co swoją drogą, jest naprawdę świetną sceną.

Jeśli miałabym porównać "Układ" do jednej książki którą przeczytałam, to wybrałabym "Lato koloru wiśni". Jedna i druga jest utrzymana w konwencji romansu akademickiego, bohaterami są młodzi ludzie, którzy mają ciętą ripostę zawsze pod ręką i czyta się je niesamowicie szybko. Obie są napisane uczuciami i to naprawdę widać- nic nie dzieje się za szybko, ani za wolno, fabuła nie nuży i czytelnik aż drży z oczekiwania na temat tego co przeczyta na następnej kartce. A czasami nawet lata oczami po sąsiedniej stronie, bo tak bardzo jest niecierpliwy. Widać, że Elle Kennedy włożyła całe serce w tą książkę i mocno się w nią zaangażowała.

"Układ" to kawałek dobrej książki NA i skromnie twierdzę, że jest jedną z najlepszych w tym gatunku. Łączy w sobie humor, dobrą zabawę i wyważony, ale bardzo romantyczny związek dwójki młodych ludzi, którzy poznali się tak w sumie całkowicie przez przypadek. Ja jestem więcej niż zadowolona z lektury. Moja intuicja nie zawiodła mnie i tym razem i mocno trzymam kciuki, aby kolejne książki Elle podobały mi się co najmniej tak samo jak ta.


Czytaj dalej