5 mało znanych książek, które zdecydowanie zasługują na uwagę




Ten post zdecydowanie zbyt długo leżał w wersjach roboczych i czekał na dzień kiedy zmobilizuję się, aby go dokończyć. Jednak ostatnio przeczytałam wpis Tatiany na ten sam temat i pomyślałam, żeby pójść za ciosem i wreszcie opublikować listę tytułów, które są raczej mało znane, a warte uwagi.

"Misja Ivy"
Książka Amy Engel jest jedną z moich ulubionych dystopii, o ile nawet nie ulubioną, co jest zabawne, dlatego że wcale nie porywa ona zaskakującą fabułą. Akcja toczy się tam powoli i spokojnie, a opiera się na małżeństwie Ivy i Bishopa, które było ustawione dla dobra państwa. Dziewczyna jednak ma pewne zadanie- wbić nóż w plecy swojego męża kiedy ten jej zaufa i przez to zasłużyć na szacunek i uznanie swojego ojca. Kategoria wiekowa dla "Misji Ivy" to 15-18 lat i na pewno ma w sobie wiele niedociągnięć i luk w fabule, jednak jest napisana w tak przyjemny sposób, że nie mogłam się od niej oderwać. Wbrew pozorom nie ma tam rozhisteryzowanej bohaterki, tylko młodą kobietę, która miota się próbując zdecydować jak postąpić słusznie. Dla mnie rewelacja, problem w tym że Wydawnictwo nie wyda drugiej części, więc pozostaje czytanie w oryginale.




"Ostatnie lato w Nebrasce"
Ta książka z kolei jest nieco specyficzna jak na NA, ale w bardzo pozytywnym sensie. Główna bohaterka m 16 lat i próbuje zdefiniować jak powinno wyglądać jej życie. Próbując, uczy się na błędach i podejmuje często nieodpowiedzialne decyzje, a sama książka porusza w sobie dość sporo trudnych tematów typu gwałt,odrzucenie przez rówieśników, potrzeba akceptacji, szukanie miłości czy poczucie samotności. "Ostatnie lato w Nebrasce" napisała niemiecka autorka kryminałów, także na próżno szukać tutaj słodkości wylewającej się z kartek i żenujących opisów scen erotycznych, mamy za to konkretne rozwiązania i wręcz surowość opowiadanych wydarzeń, przez co książka może wydawać się nieco dziwna i chora, ale jak dla mnie jest to wielki plus i miła odmiana w gatunku.


"52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca"
Gdy rozpoczynałam moją przygodę z blogowaniem o książkach, ta książka była jedną z pierwszych które kupiłam i na której punkcie miałam małą obsesję. Opowiada o Lexi- rozpieszczonej córce bogatego przedsiębiorcy, która w pewnym momencie za bardzo się wychyla i dostaje od ojca karę- przez rok ma pracować w 52 różnych miejscach by nauczyć się samodyscypliny i odpowiedzialności. Jest to mały promyczek pod względem oryginalności fabuły dla nastolatek, przynajmniej ja sama nigdy wcześniej i nigdy później się z czymś takim nie spotkałam. Czyta się szybko, jest dużo humoru, a mimo upływu lat, ja dalej mam przed oczami scenę z szukaniem w google frazy "jak uruchomić odkurzacz", co samo w sobie jest zarówno zabawne jak i smutne jednocześnie.


"Marcowe fiołki"
Literatura kobieca, która nie męczy, nie nuży i nie żenuje, za to ciekawi, bawi i odpręża- to właśnie charakteryzuje książki Sarah Jio. "Marcowe fiołki" to pierwszy tytuł autorki, który przeczytałam i do którego mam mały sentyment. Pasja, opowieść rodzinna, tajemnica która dręczy od pokoleń i nienachalny romans. Jedna z najlepszych i mało znanych w swoim gatunku. Nagromadzone we mnie emocje doprowadziły do tego, że wysłałam autorce maila z moimi zachwytami i podziękowaniami za napisanie tej opowieści. Nigdy nie dostałam odpowiedzi zwrotnej, więc może znalazłam zły adres mailowy, albo w natłoku innych, mój po prostu został niezauważony. Jednak świadomość, że podjęłam taką decyzję i odważyłam się napisać parę miłych słów i puścić je dalej, jest bardzo miła i budująca.


"Baśniarz"
"Baśniarz" to jedna z najbardziej klimatycznych książek, jakie miałam okazję kiedykolwiek przeczytać, a mówiąc "klimatycznych" mam na myśli takich wręcz bajkowych, ale mrocznych i zostawiających czytelnika z uczuciem oszołomienia na twarzy. Tutaj odnoszę wrażenie, że ta książka kiedyś była popularna, ale z biegiem lat o niej zapomniano. Nie jest to opowieść, którą polubiłam od pierwszego zdania- co śmieszne, na początku myślałam o niej raczej w kategorii "przeciętna", ale minęło kilka dni, podczas których cały czas ta fabuła siedziała mi gdzieś z tyłu głowy, a ja uznałam że to było coś fajnego. Książka kojarzy mi się z zimnem, obojętnością i taką surowością, które działają na jej korzyść. To smutna książka i nie jestem pewna czy kiedykolwiek będę chciała do niej wrócić ponownie, jednak mimo wszystko warta przeczytania.


Jestem ciekawa czy i Wy znacie takie mało znane książki, które możecie polecić innym, a jeśli tak to jakie to są tytuły ;)
Czytaj dalej

Elle Kennedy- "Błąd"


Oryginalny tytuł: The Mistake
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Off-Campus #2
Ocena: 7/10

Czytaj dalej

Mini Maratonowy Tag Książkowy //3



To już trzeci TAG dotyczący Mini Maratonów, który wspólnie z dziewczynami stworzyłyśmy i kolejna świetna zabawa, dlatego zapraszam do czytania i dołączania do grupy ;)

Ola K., czyli książkowa grupa najlepszych przyjaciół (Jellyfish)
Nie byłabym sobą, gdybym nie wtrąciła do tego Tagu Kaza, Inej, Niny, Matthiasa, Wylana i Jespera z dylogii Leigh Bardugo. Bo chociaż nie wszyscy i nie od początku są przyjaciółmi, to robią razem tyle niebezpiecznych rzeczy, że one wręcz wymuszają na nich zaufanie i pewnego rodzaju lojalność. A potem to już z górki. A szczególnie ujęła mnie damska przyjaźń Inej i Niny- jestem fanką tego typu kobiecej relacji, to jest naprawdę piękna i niezniszczalna więź.

Jellyfish, czyli książka, którą chcesz w końcu przeczytać (Ola K.)
Czy jeśli podałabym listę co najmniej stu książek, na które od dawna mam ochotę, to byłaby to przesada? ;) Aczkolwiek nie jest tak źle- w ostatnich tygodniach częściej czytam już to, na co czaję się od wielu miesięcy (jak nie dłużej), więc moja lista powolutku się skraca. Co chciałabym W KOŃCU przeczytać? Coś z klasyki, chociażby "Wichrowe wzgórza" czy "Dumę i uprzedzenie". Co śmieszne- obie książki już kiedyś zaczęłam (10 stron się liczy?), ale to chyba jeszcze nie był ten czas.

Meredith, czyli najlepszy retelling bajkowy (KittyAilla)
Ta kategoria pasuje do Ciebie idealnie Meredith <3 Problem w tym, że więcej rettelingów chcę poznać niż poznałam dotychczas. "Zakazane życzenie" było bardzo dobre, tak samo fajna była "Bestia", ale nic więcej nie potrafię sobie przypomnieć.


KittyAilla, czyli bohater, który świetnie pisze (książki, wiersze, opowiadania etc.) (Meredith)
Nie wiem na ile świetnie, ale Marina z powieści Zafóna miała pisarską smykałkę. 



Lilith Jones, czyli ulubiony film, który nie musi być ekranizacją książki (Justyśka)
Nie musi, ale chyba jednak będzie ;) Powtarzałam to już kilkakrotnie, ale się powtórzę- nie lubię powieści Sparksa. "Jesienna miłość" na tle reszty wypada jeszcze nawet znośnie, ale w życiu bym nie powiedziała, że taka fabuła zrodzi najpiękniejszy film o miłości, jakim jest Szkoła Uczuć. Piękne przesłanie, piękna wiara, piękna miłość, piękne piosenki i ogromne wzruszenie. Powracam do tego filmu zawsze kiedy mam doła, a czasem nawet muszę sobie odmawiać "bo przecież nie możesz tak często tego oglądać, daj spokój".


Justyśka, czyli czym kierujesz się kupując książki (Lilith Jones)
Od pewnego czasu rzadko kupuję książki. Jeśli miałabym być szczera, to w 2017 roku nie złożyłam ani jednego zamówienia w księgarni internetowej ( chyba że dla kogoś na prezent), ale kupiłam w sumie 6 książek. Cała reszta to prezenty, wygrane w konkursach czy wymiany książkowe, ale mimo wszystko i tak nie ma tego dużo. Ale czym się kieruję? Zazwyczaj opisem albo nazwiskiem autora. Czasem przeczytam jakąś pochlebną recenzję i dodaję na listę "chcę przeczytać", a później robiąc książkowe zakupy czy przygotowując listę "napisz mi co chcesz dostać na urodziny/imieniny/święta" biorę je pod uwagę.

Aleksandra B., czyli najlepsza książka z damską bohaterką (Kot Amator)
Bardzo lubię Inej i Ninę o czym wspominałam już na samym początku, tak samo cenię sobie Iseult i Safi z "Prawdodziejki" (z naciskiem na tę pierwszą). Damska przyjaźń (o czym też już dziś pisałam) to moje małe uzależnienie.


Kot Amator, czyli piosenka, która idealnie oddaje klimat twojej ulubionej książki (Aleksandra B.)
Nie mam jednej ulubionej książki. Jest wiele takich, które lubię w różnych momentach mojego życia. Jednak są takie piosenki, które jednoznacznie kojarzą mi się z pewnymi powieściami, dlatego że słuchałam ich podczas czytania, albo autor umieścił je w playliście. Oto one:

"Obsydian"

"Kiedy pada deszcz"



Bookworm, czyli książka, która działa jak lekarstwo - zawsze poprawia ci samopoczucie    (Dominika K.)
Zazwyczaj są to moje ulubione książki, samopoczucie poprawia mi się wtedy kiedy mam możliwość na nowo spotkać się z lubianymi postaciami. Na pewno jest to "Misja Ivy", "Nie mów mi co mam robić", "Szóstka wron", książki Morgan Matson, książki Kasie West, "Ognisty pocałunek", "Lato koloru wiśni", "Zima koloru turkusu" i zasadniczo wszystkie inne, które znajdziecie na lubimy czytać w zakładce ulubione.

Dominika K., czyli pierwsza książka, którą świadomie wypożyczyłaś z biblioteki i zapadła ci w pamięć (nie lektura) (Bookworm)
W podstawówce, w mojej bibliotece szkolnej wypożyczałam głównie lektury i nie pamiętam czy były jakieś książki (a jak były to jakie), które pożyczyłam świadomie. Ale w okresie gimnazjum czytałam kilka powieści Ewy Nowak z serii miętowej, w tym moje ulubione: "Wszystko tylko nie mięta" oraz "Krzywe 10". Do tej pory nie dokończyłam tej serii, nad czym ubolewam, ale mam wrażenie że kiedyś będzie dane mi ją poznać na nowo.


Paulina Ochęcka, czyli książka, po której przeczytaniu dopiero stwierdziłaś, że bardzo Ci się podobała (Lilijka)
Zazwyczaj sytuacja jest odwrotna. Stwierdzam, że książka jest fajna, a po czasie zauważam masę jej wad, jak było w przypadku "Maybe someday". Ale nie doceniłam "Tanga". Tak, wiem że jest to lektura i to taka, która na początku niesamowicie mnie odstraszała, ale jak obejrzałam spektakl teatralny, który pokazała nam nauczycielka i zaczęliśmy to "Tango" omawiać, to w moich oczach książka trochę podrosła. Nie do rangi "bardzo mi się podoba", ale z totalnej klapy stała się czymś co warto poznać i nie żałować.


Lilijka, czyli książka, która rozbawiła cię dialogami bohaterów (Paulina Ochęcka)
Zdecydowanie dylogia Cariny Bartsch, "Układ" Elle Kennedy ( i "Błąd" w sumie też, ale to już nie to samo), książki Jill Shalvis, "Idealnie dobrani" czy "Szóstka wron" i "Królestwo kanciarzy". Parę śmiesznych dialogów pamiętam również z "Gry anioła" Zafóna.


Magic Wizard, czyli twoja najukochańsza seria z dzieciństwa, do której powracasz/ kontynuujesz ją (KittyAilla)
Nie mam takiej. W sensie to co czytałam w dzieciństwie, w dzieciństwie też zostało. A to czego nie czytałam, to czytam teraz jak na przykład "Anię z Zielonego Wzgórza". W podstawówce to nie była moja lektura, ale dwa lata temu sięgnęłam po nią po raz pierwszy i od tej pory tkwię w zachwycie. Zarówno książki jak i filmy, a od niedawna także serial.


KittyAilla, czyli książka w której główny bohater lubi mieć wszystko pod kontrolą (Magic Wizard)
Kacey Cleary z "Dziesięciu płytkich oddechów" początkowo wydaje się być właśnie taką osobą. Mają na to wpływ wydarzenia z przeszłości i rzeczy, których dziewczyna doświadcza obecnie.

Czytaj dalej

[PRZEDPREMIEROWO] Corinne Michaels- "Consolation" (BEZ SPOILERÓW)


Oryginalny tytuł: Consolation
Rok polskiego wydania: PREMIERA 11.10.2017!
Wydawnictwo: Szósty Zmysł
Seria: Consolation Duet #1
Ocena: 8/10

  Pierwszy raz w życiu tworzę coś takiego- dwa osobne posty o tej samej książce, jeden ze spoilerami, drugi bez. Bo chcę zachęcić Was do poznania tej powieści i jednocześnie podyskutować z Wami na jej temat, a jedno drugie wyklucza, ponieważ wystarczy pojedyncze słowo, aby niechcący zepsuć komuś przyjemność z czytania "Consolation". Dlatego ten post jest dla każdej osoby, a ten drugi tylko dla tych, którzy przeczytali już tę książkę i mieliby ochotę razem podyskutować ;)



Czytaj dalej

[PRZEDPREMIEROWO] Corinne Michaels- "Consolation" (ZE SPOILERAMI, DYSKUSJA)



Okey, więc to jest wersja ze spoilerami, przeznaczona dla ludzi którzy "Consolation" mają już za sobą. Nie chcę, żeby była to typowa opinia, raczej luźne spostrzeżenia, coś co mnie nurtuje, coś o czym można dyskutować. Jeśli jesteście ciekawi co dokładnie uważam na temat powieści Corinne Michales, zajrzyjcie o tutaj. Komentarze tam są neutralne, tutaj możemy pisać każdy szczegół ;)


Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca-wrzesień 2017

Niejednokrotnie na blogu nazywałam siebie jesienną dziewczyną. Jesień to ta pora roku, która zawsze napędza mnie do działania, nawet pomimo deszczu, wiatru i konieczności ubierania ciepłych swetrów i botków. Albo raczej właśnie dlatego. Niejednokrotnie wspominałam też, że gdyby nie początek roku szkolnego, to wrzesień byłyby moim ulubionym miesiącem. W tym roku nie musiałam stawić się w szkole 1 września i teoretycznie powinnam być z tego powodu szczęśliwa, jednak tak nie było. Skończyłam pewien etap w swoim życiu i dopiero teraz boleśnie to odczułam- już nie wrócę do mojej szkoły, nie ponarzekam na nadmiar zadań domowych, nie spotkam na korytarzach moich znajomych. Nawet nie wiecie jak z tego powodu było mi przykro. Na początku miesiąca musiałam też podjąć pewną decyzję- jak wiecie nie idę na studia w tym roku i na przestrzeni kilku ostatnich tygodni trochę było to dla mnie solą w oku i obawiałam się, czy to na pewno słuszne rozwiązanie. Dlatego gdy zobaczyłam, że uczelnia którą miałam na oku ogłasza dodatkową rekrutację na kierunek, o którym myślałam, zaczęłam się zastanawiać "A może by tak?". Trochę to we mnie siedziało, ale sama ze sobą doszłam do wniosku, że nie złożyłam papierów w pierwszym terminie z prostego powodu- nie chciałam dalej się uczyć w szkolnych/uczelnianych murach. Pragnęłam dla siebie innego życia, innego wykorzystania podobno najlepszego czasu jaki teraz przeżywam i nie chciałam by decyzja o złożeniu podania w późniejszym terminie miała jakikolwiek związek z tym, że źle się czuję nie idąc we wrześniu do następnej klasy. Dlatego doszłam do wniosku, że ten rok wykorzystam najpierw na pracę, później być może na jakąś dłuższą podróż, a ewentualnie, jak dalej będę chciała to złożę papiery na rok 2018.

Wraz z tą decyzją pojawił się inny problem- szukanie pracy. Nie mogłam sobie pozwolić na siedzenie w domu przez cały rok, bo już po kilku tygodniach dostawałam od tego szału. Jednak to nie było takie proste- pierwsza praca to było "nie dziękujemy" i już wiązała się z wyrzutami skierowanymi w moją stronę przez bliskie mi osoby- "mogłaś postarać się bardziej", "to nie było takie trudne", "jesteś za bardzo wybredna". Przez samo takie gadanie robiło mi się automatycznie przykro, bo uważam że na pierwszej próbie świat się nie kończy, ale tak postawiona sprawa zaczęła mi ciążyć. Zaczęłam się zastanawiać- a może warto nagiąć swoje zasady, przełamać wewnętrzny upór i poddać się czyjejś woli? Zawsze kończyło się kategorycznym "nie" skierowanym przeze mnie do samej siebie, jednak w tym czasie chciało mi się po prostu tylko płakać. Zaczęłam dostrzegać, że jeśli pozostanę sobą to nigdy nie będę taka jak oczekują ode mnie bliscy. Bardzo mi to ciąży, ponieważ teraz naprawdę potrzebuję wsparcia, a nie ciągłych wyrzutów i kłótni. Czuję, że zaczynam się tutaj dusić, wiem też że nie chcę poddawać próbie mojej nowej wersji siebie, którą naprawdę polubiłam, tylko po to by udowodnić coś innym.


Wraz z problemami prywatnymi pojawiły się również czytelniczo-blogowe. Coś w środku mnie zaczęło krzyczeć, że potrzebuję przestrzeni i oddechu. W mojej wirtualnej biblioteczce na lubimy czytać, pozbyłam się ponad 150 książek z listy "chcę poznać".  Usunęłam te, których okładka nic mi nie mówiła, te które były kolejnymi tomami serii, której nawet jeszcze nie zaczęłam i te z których prawdopodobnie wyrosłam. Zdaję sobie sprawę, że za kilka tygodni pewnie znów zrobię tam porządki i usunę kolejne kilkadziesiąt. Nie cieszy mnie również widok na moją domową biblioteczkę- kiedyś chciałam żeby była ogromna, teraz chcę na niej widzieć mniej tytułów, ale za to same te które uwielbiam i te, które są dla mnie ważne. Decyzja o czystkach była zaskakująco łatwa- mam około 30 książek na sprzedaż ( tudzież wymianę), w cenie nie przekraczającej 15 zł/szt. Jeśli ktoś byłby zainteresowany- koniecznie piszcie.

Bardzo  trudno było mi też pisać posty na bloga. Mam kilka książek, które na opiniowanie czekają już naprawdę sporo czasu, masę tagów do napisania i kilka tematów, które siedzą mi w głowie od dawna. Jednak za nic w świecie nie potrafię się zmusić do pisania, a to co uda mi się skleić wydaje się być tragiczne. Był pomysł żeby odpuścić sobie bloga, że być może się już wypaliłam i potrzebuję dłuższej przerwy, jednak mam kilka zobowiązań, z których chcę się wywiązać i na razie tylko to trzyma mnie w tym miejscu. To pierwsza tak konkretna i duża załamka blogowa od ponad roku i czuję się z tym naprawdę kiepsko.

------------------------
Te kilka akapitów powyżej pisałam mniej więcej w połowie miesiąca, kiedy naprawdę było ze mną źle, ale teraz czuję się lepiej. Może jeszcze nie we wszystkich aspektach, ale póki co czuję poprawę. Stawiam na swoim i mimo, że mogę popełniać błędy, to są one moje.



Przeczytane:
♥ Brenna Yovanoff- "Wyśnione miejsca"
♥ Leigh Bardugo- "Szóstka wron"
♥ Leigh Bardugo- "Królestwo kanciarzy"
♥ Carlos Ruiz Zafón- "Marina"
♥ Julia Quinn- "Sekretny pamiętnik Mirandy Cheever"

Początek miesiąca zaczął się obiecująco- "Wyśnione miejsca" miały uspokoić moje sumienie, że nie sięgam po nic z własnych zbiorów, a ciągle tylko pożyczam i pożyczam. Udało się, a co więcej- książka była całkiem spoko, chociaż bez szaleństw. Niedługo potem przeczytałam recenzję na pewnym blogu, gdzie dziewczyna pisała o "Szóstce wron", niby nie powinnam czytać bo mogły być spoilery, ale posłuchałam głosu serca, a chwilę potem tak długo myślałam o tej książce, że zdecydowałam się na e-booka, czego od pewnego czasu staram się nie robić. Właśnie "Szóstka wron" spowodowała mój czytelniczy kryzys, ponieważ była NIESAMOWITA i uznałam, że szkoda czasu na książki, które nie są po prostu WOW. Zaraz zabrałam się za "Królestwo kanciarzy" i chociaż nie umiem się zdecydować która część podobała mi się bardziej, to po cichutku liczę że autorka jednak się przełamie i opowie nam jeszcze co najmniej jeden tom. Później miałam czytelniczego kaca, ale bardzo chciałam czytać. Bałam się jednak, że wszystko po co sięgnę okaże się mdłe i nijakie. Wbrew wszystkiemu złamałam swoje postanowienie i udałam się do biblioteki, gdzie znalazłam "Marinę", do klubu książkowego @czytajta. Było to niesamowite spotkanie z Zafónem, chociaż ta książka momentami jest nieco...chora. Bardzo długo czekałam na pewien egzemplarz recenzencki, który jednak do mnie nie chce dotrzeć, więc mając ochotę na jakiś romans, po raz kolejny sięgnęłam po "Sekretny pamiętnik Mirandy Cheever", tym razem dlatego że Iga z Książkowiru polecała inną książkę autorki i po prostu mnie zmotywowała. Julia Quinn pisze jedne z najlepszych romansów historycznych, więc jeśli chcecie zacząć przygodę z gatunkiem i szukacie czegoś fajnego, szukajcie właśnie u tej Pani.

Filmy:
Moje konto na filmweb mówi, że we wrześniu oglądałam Shrek Forever, w zasadzie niedawno bo w zeszły piątek. Nie jestem na nie, jednak uważam tę część za mniej zabawną i raczej komercyjną. Widziałam też po raz kolejny Więźnia Labiryntu, również w TV. Bardzo lubię ten film, zresztą każdy powód by oglądać Dylana O'Briena jest dobry.




Seriale:
Pod koniec sierpnia byłam mniej więcej w połowie czwartego sezonu OUAT, we wrześniu obejrzałam go do końca. A potem skutkiem jednej piosenki ( o tej tutaj) odpaliłam sezon 6B Teen Wolfa. Na razie nie wiem co o tym myśleć, bo do końca zostało mi bodajże 3 odcinki. Brakuje mi Stilesa, to na pewno. I nie wiem, może te trzy odcinki wszystko rozstrzygną, ale póki co wiele wątków jest zaczętych, a zbyt mało dokończonych. Podoba mi się powrót starych bohaterów. A nie podoba wszechobecne robactwo. Ten kto wymyślił myśl przewodnią 6B, zdecydowanie nie liczył się z osobami,  które nie cierpią wszelkich insektów :D

Inne:
Fotorelacja z wymiany
Studio Accantus Book Tag

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - książki Leigh Bardugo czytałam w wersji elektronicznej i nie mam swoich egzemplarzy, więc oceniłam ich grubość patrząc na ilość stron, więc zliczając wszystko to wychodzi około 14,7 cm, czyli jeszcze tylko 44 cm do końca!
Wyzwanie biblioteczne- "Marina" pochodziła z biblioteki
Z półki- "Sekretny pamiętnik Mirandy Cheever" pochodził z moich zbiorów ;)
Zmierz się z tytułami z Olą K. - nie mogę w to uwierzyć, ale przez totalny przypadek udało mi się dopasować książkę do słowa "pamiętnik" :D

Plany:
W październiku skończę "Dziesięć płytkich oddechów", które zaczęłam w piątek i zabiorę się za "Consolation", oczywiście kiedy do mnie przyjdzie. Mam też "Stulatka, który wyskoczył przez okno" i póki co to by było na tyle.



Zapowiedzi:
W październiku oczywiście będzie "Labirynt duchów" i najnowsza Kasie West, i to są takie pewniki które na pewno przeczytam. Interesuje mnie jeszcze kilka innych tytułów, ale doskonale wiem że nie poznam ich w najbliższym czasie, więc nawet nie zapycham na nowo swojej wirtualnej biblioteczki ;)

Kliknij:
Mam parę linków i parę tekstów do pokazania, a że są fajne to się nimi dzielę ;)
50 drobnych rzeczy, które możesz bez wysiłku zrobić dla innych
45 rzeczy które możesz robić za darmo
Dlaczego warto oddawać książki?
"Labirynt duchów" ukryty w księgarniach w całej Polsce- pewnie już słyszeliście o tej genialnej akcji, gdzie najnowsza książka Zafóna będzie kilka dni przed premierą dostępna w kilkudziesięciu księgarniach w Polsce, gdzie będzie można ją kupić za symboliczną złotówkę!

To by chyba było na tyle. Jest to najdłuższe podsumowanie miesiąca od dłuższego czasu, więc pozdrówki dla każdego kto dotarł do końca <3 Kiedy potrzebuję się wyżalić to piszę o swoich problemach, ale rzadko kiedy puszczam to dalej. Teraz kliknęłam publikuj, bo może ktoś ma podobną sytuację do mojej i może moje słowa jakoś mu pomogą, albo sprawią że odkryje coś co w głębi duszy już wie. Październik to mój ulubiony miesiąc w całym roku, to miesiąc moich urodzin i zawsze dzieje się w nim masa fajnych rzeczy. Zeszłoroczny dał mi w kość, więc liczę na to że ten będzie co najmniej bardzo dobry ;)

Czytaj dalej

Wielka wymiana książkowa \\ edycja 4

Po raz kolejny już biorę udział w Wielkiej Wymianie Książkowej organizowanej przez Dagmarę oraz Magdalenę. Jest to świetny sposób, aby oczyścić swoją biblioteczkę i zdobyć nowe tytuły- wszak książki są po to, aby je czytać ;) Poniżej przedstawiam listę 17 tytułów na zamianę wraz z krótkim opisem ich stanu, zapraszam!




  • "Zdradzona"-Nicole Byrd (stan idealny, książka nowa)
  • "Dobrani"-Ally Condie ( stan idealny, książka nowa)
  • "Niezgodna" i "Zbuntowana"- Veronica Roth ( raz czytane, stan bardzo dobry, najchętniej wymienię w pakiecie)
  • "Restart"-Amy Tintera ( stan bardzo dobry, książka raz czytana)
  • "Upadli"- Lauren Kate ( stan bardzo dobry, książka raz czytana)
  • "Przez burze ognia"- Veronica Rossi ( stan idealny, książka nowa)
  • "Wróżbiarze"- Libba Bray ( stan idealny, książka nowa)
  • "Znajdę Cię Crystal"- Joss Stirling ( stan bardzo dobry, książka raz czytana)
  • "Purgatorium"-Eva Pohler ( stan bardzo dobry, książka raz czytana)
  • "W stylu Valentine"-Adriana Trigiani ( stan bardzo dobry, książka nieczytana)
  • "Harry Potter i Kamień Filozoficzny"- J.K.Rowling ( stan mocno średni, wydaje się mieć zalane i wysuszone strony, taką ją kupiłam już w antykwariacie)
  • "Czy boisz się ciemności"- Sidney Sheldon ( stan idealny, książka nowa)
  • "W objęciach chłodu"-John Marsden( stan bardzo dobry, książka nieczytana)
  • "Ostatnia wola Sonji"- Asa Hellberg ( stan idealny, książka nowa)
  • "Dzikie stwory"- Dave Eggers ( stan bardzo dobry, jednak widać że książka była czytana)
  • "Krew Illapa"- Robert Kilen ( stan bardzo dobry, książka raz czytana)


STAN IDEALNY- książki zazwyczaj nowe, nigdy ich nie czytałam
STAN BARDZO DOBRY - zazwyczaj raz przeczytane książki, po których jednak nie widać śladów użytkowania, chyba że zaznaczyłam inaczej
STAN ŚREDNI- książki zniszczone i o kiepskim wyglądzie



Na życzenie mogę przesłać dokładniejsze zdjęcia poszczególnych tytułów ;) Dzisiaj mogę odpowiadać z opóźnieniem, gdyż nie będę miała dostępu do mojego laptopa, ale na wszystkie propozycje odpowiem najpóźniej jutro do południa ;)
Czytaj dalej

Max Monroe- "Złapać milionera"


Oryginalny tytuł: Tapping The Bilionaire
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Filia
Seria: Bad Boys Bilionaires #1
Ocena: 5/10

  "Złapać milionera" zapowiadało się super. Po pierwsze- tę książkę wydaje Wydawnictwo Filia, a ja uwielbiam tytuły od nich. Po drugie- fabuła z lekka przypominała mi "Pięknego drania" czy "Unieważnienie", które to również darzę czytelniczą miłością. A po trzecie- właśnie wtedy szukałam czegoś zabawnego i lekkiego, czegoś co sprawi, że nie będę się mogła oderwać i będę mogła nazwać jednym z fajniejszych romansów jakie ostatnio czytałam. Niestety, coś nie pykło.

Czytaj dalej

Studio Accantus Book Tag



Wieki temu dostałam od Oli nominację do tagu, którego jest autorką i który zawiera w sobie Studio Accantus! Od kilku lat jestem wielką fanką studia, a dzisiaj jest właśnie ten dzień kiedy wracają z nowym sezonem i dlatego data opublikowania tagu jest w jakiś sposób szczególna. Jeśli jeszcze nie znacie Accantusa- polecam nadrobić!



1) Bartek Kozielski - autor o ogromnej wyobraźni
Jako, że aktualnie jestem w ciężkiej depresji spowodowanej książkami Leigh Bardugo, to właśnie ją uważam za najodpowiedniejszą osobę pasującą do tej kategorii.

2) Paweł Skiba - autor, który wydaje zdecydowanie za mało książek
Zdecydowanie za mało książek wydaje Morgan Matson. I z jednej strony niby to rozumiem- pisze mniej, ale bardziej skupia się na opowiadanych historiach, co sprawia że je uwielbiam, jednak ja chciałabym więcej i więcej <3

3) Dorota Kozielska - tajemniczy bohater, o którym niewiele wiadomo
Do tej kategorii wymyśliłam Ronana z "Króla kruków", bo po pierwszym ( i jedynym jak dotąd) przeczytanym tomie uważam go za osobę tajemniczą, taką która wiele o sobie nie mówi i intryguje.


4) Adrian Wiśniewski - bohater-psychopata
Kompozytor z "Behawiorysty". Nie bardzo chciałam go tutaj umieszczać, bo ani nie darzę go sympatią ani niczym innym, jednak wyobraźni psychopaty odmówić mu nie mogę.

5) Sylwia Banasik - autor, po którego książki sięgasz w ciemno, bo wiesz, że ci się spodobają
Na takie miano zasłużyła sobie Kasie West. Nieważne po jaką jej książkę sięgnę, zawsze będę zadowolona z lektury.

6) Jarek Kozielski - autor, który ma talent do tworzenia czarnych charakterów
To jedno z dwóch pytań, z którym naprawdę miałam problem. Po części mogę tutaj dopasować Marie Lu i jej trylogię "Malfetto", a właściwie pierwszy tom, który czytałam. Z założenia główni bohaterowie to czarne charaktery, jednak pałam do nich tak wielką sympatią, że nie wiem czy Adelina i reszta tutaj pasują... czy to może ze mną jest coś nie tak :D


7) Nowe wideo w każą środę - autor, którego książek nie możesz się doczekać
Po raz kolejny mogłabym tutaj podpiąć Morgan Matson, jednak nie chcę się powtarzać. Zawsze z wytęsknieniem czekam też na książki Kasie West, ale ona też się w tagu pojawiła. Dlatego stawiam na Jennifer L. Armentrout- wiele jej powieści dopiero przede mną, ale ta autorka zawsze tworzy fajnych bohaterów i ciekawe fabuły a do tego pisze niesamowicie lekko, przez co jej książki wręcz się połyka. Nigdy nie byłam rozczarowana.

8) Wideo specjalne - książka, którą przeczytałaś tylko dla rozrywki
Wiele książek czytam dla rozrywki, czasem dla zabicia nudy, ale na szczęście dużą ich część okazuje się warta mojej uwagi i książki są po prostu dobre. Przykład? "Układ" Elle Kennedy, "Caraval" Stephanie Garber czy "Chłopak na zastępstwo" Kasie West.

9) Z tej strony Bartek Kozielski, reżyser Studia Accantus... - książka, która nigdy ci się nie znudzi
Nie jestem w stanie powiedzieć czy książka, którą przeczytam wiele razy, dalej będzie dla mnie tak samo fajna, ale uważam że te które jestem w stanie czytać kilkukrotnie, w pewien sposób pretendują do tego miana. "Misja Ivy" na przykład. "Lato koloru wiśni" & "Zima koloru turkusu". "Taka sobie wróżka". I od niedawna również "Szóstka wron" i "Królestwo kanciarzy". Czy tak bardzo widać jak bardzo jestem zakochana w tej serii?



10) "Wszystko, czego pragnę to Ty" - książka, której premiery nie możesz się doczekać
Na chwilę obecną bardzo mocno czekam na trzeci tom serii Czaroziemie od Susan Dennard, czyli na "Krwiodzieja", który nawet nie wiem kiedy będzie miał zagraniczną premierę, a co dopiero mówić o polskiej. Tak samo mocno liczę, że Leigh Bardugo w przyszłości napisze trzeci tom "Szóstki wron", bo teraz nie potrafię przestać o tej książce myśleć. Z premier bliższych to oczywiście "Labirynt duchów" Zafóna i "Szczęście w miłości" Kasie West.

11) "Wcale nie, ależ tak" - książka z zabawnymi dialogami
"Lato koloru wiśni". "Zima koloru turkusu". "Układ". "Idealnie dobrani". "Szóstka wron". "Królestwo kanciarzy". Wiem, że robię się monotematyczna, ale co ja poradzę że tak mocno polecam te książki.

12) "Marzenie mam" - bohater, który dąży do zrealizowania jakiegoś celu
To pytanie uświadomiło mi, że praktycznie każdy bohater książek jakie czytam, ma pewien cel- znalezienie drugiej połówki, daleka podróż, obalenie złych rządów czy ocalenie kogoś bliskiego. Daniel Sempere chce odnaleźć tajemniczego Juliana Caraxa, Penryn ( "Angelfall")  szuka siostry, zresztą tak samo jak Scarlett ("Caraval"). Celem Aysel ("Moje serce i inne czarne dziury") jest śmierć, a Gii ( "Chłopak na zastępstwo") utrzymanie stworzonej przez nią farsy tak długo jak tylko się da.


13) "Belle" - bohaterka łamiąca męskie serca
Drugie z dwóch pytań, które przysporzyło mi problemów. Nie znam chyba takiej typowej kobiety, która podliczałaby swoje podboje. Po części pasuje mi tutaj Sheridan ("Ostatnie lato w Nebrasce"), przez to że na przestrzeni bodajże dwóch lat(?) miała kilku mężczyzn, których prędzej czy później odesłała z kwitkiem.

14) "Gdy wierzysz" - książka, która daje nadzieję
Choćbym bardzo chciała, to nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie inaczej niż: "Na krawędzi nigdy". To piękna powieść o poszukiwaniu siebie, spełnianiu swoich marzeń, radzeniu sobie z bólem i oczywiście dająca nadzieję. Jeśli jeszcze jakimś cudem jej nie znacie, albo nie słyszeliście - koniecznie zapiszcie sobie tytuł.

15) "Strasznie już być tym królem chcę" - ulubiony bohater-dziecko
Ciężko wybrać ulubionego bohatera-dziecko z kręgu książek, gdzie tych dzieci praktycznie nie ma. Dlatego cofnęłam się naście lat wstecz i odnalazłam Sarę Crewe z "Małej księżniczki". Swego czasu uwielbiałam tę dziewczynkę i czuję, że gdybym zrobiła reread tej książki, z pewnością Sarę pokochałabym na nowo.

16) "Niech nas będzie więcej" - kogo zapraszasz do zrobienia tagu?
Wszystkich fanów Studia Accantus, którzy chcieliby wykonać ten tag, a jeszcze tego nie zrobili ;)


Czytaj dalej

Camilla Lackberg- "Kaznodzieja" & "Kamieniarz"


Oryginalny tytuł: Predikanten, Stenhuggaren
Rok polskiego wydania: 2010
Wydawnictwo: Czarna Owca
Seria: Fjallbacka #2, #3
Ocena: 9/10 (Kaznodzieja), 8/10 (Kamieniarz)


  Książki Camilli Lackberg są dla mnie w pewien sposób szczególne. Pierwsza z nich którą przeczytałam, czyli "Księżniczka z lodu", sprawiła że przepadłam na kilka godzin i totalnie nie mogłam się oderwać. To nie są mocne i krwawe historie, które silnie oddziałują na wyobraźnię czytelnika, chociaż było kilka też i takich momentów. Ale przede wszystkim to fabularnie ciekawe historie, które łączą w sobie teraźniejszość i przeszłość. Autorka pokazuje, że wszystko co dzieje się teraz może mieć podłoże w dawnych latach- jakieś stare urazy, miłości czy długi. Wszystko już było, a teraz może jeszcze zatoczyć koło. I za to właśnie uwielbiam Lackberg.

  Postanowiłam opisać od razu drugą i trzecią część sagi kryminalnej o miasteczku Fjallbacka, ponieważ między czytaniem obu z nich miałam może dwutygodniową przerwę, a wrażenia mam bardzo do siebie zbliżone, więc nadarzyła się sytuacja idealna.

   "Kaznodzieja" opowiada o młodej kobiecie, której zwłoki odnaleziono w wąwozie, a które nawiązują do sprawy zaginięcia sprzed ponad dwudziestu lat. Natomiast "Kamieniarz" to historia dziecka, utopionej dziewczynki, której zwłoki ktoś wrzuca do morza. Kto i dlaczego zdobył się na takie okrucieństwo?

  W przypadku "Kaznodziei" zagadka kryminalna jak zwykle mnie nie rozczarowała- do samego końca zmieniałam zdanie co do tożsamości czarnego charakteru. Kiedy już myślałam, że ułożyłam układankę w całość, pojawiały się nowe okoliczności i moja teoria szła w krzaki. Być może dlatego byłam ostrożniejsza podczas lektury "Kamieniarza" i dwa razy dokładniej analizowałam każdy aspekt śledztwa, nic nie mogło być za proste. Ta moja skrupulatność doprowadziła do tego, że dość szybko domyśliłam się rozwiązania i samo zakończenie nie było dla mnie tak ogromnym szokiem, chociaż nie ukrywam był moment, który wzbudził we mnie odrazę dotyczącą człowieka i jego niektórych zachowań.

  Mimo tego, że "Kamieniarz" nie zaskoczył mnie tak bardzo jak "Kaznodzieja", to lektura tych książek to sama przyjemność. Pomijając rozwiązywanie zagadek, obserwujemy jak toczy się życie we Fjallbace, poznajemy jej mieszkańców i różne punkty widzenia. Już nawet przyzwyczaiłam się do charakterystycznego zabiegu autorki- urywania myśli jednego bohatera, wtedy kiedy następuje kulminacyjny moment i przerzucenie się na kogoś innego i inną perspektywę. Nadal bywa denerwująco, ale już nie na tyle, że chciałabym rzucić książką o ścianę.

  Kiedy zaczynałam moją przygodę z autorką, byłam święcie przekonana, że Erika i Patrick stworzą duet śledczy i razem będą rozwiązywali trudniejsze zagadki i sprawy dotyczące morderstw, jednak teraz niesamowicie się cieszę że tak się nie stało. Lubię członków policyjnej załogi, jednych bardziej, drugich mniej, ale jednak. Za to Erika to tak trudna do obdarzenia sympatią bohaterka, że głowa mała. W pierwszym tomie ją polubiłam, w drugim fantastycznie opracowała strategię jak mnie zdenerwować, a w tomie trzecim już nawet brakuje mi słów żeby ją zdefiniować. Ja nawet do końca nie jestem pewna co dokładnie mnie w niej irytuje, ale spędza za dużo czasu w domu, sama albo z dzieckiem i nie wyżywa się artystycznie, co potęguje jej nieznośność. Z jednej strony jestem w stanie ją zrozumieć, z drugiej widzę że w pewien sposób jest fabule potrzebna ze względu na jej związek z Patrickiem, ale nie zmienia to faktu, że najchętniej ograniczyłabym jej obecność w książkach do niezbędnego minimum.

  Tak jak wspominałam na początku- uwielbiam te książki za połączenie przeszłości z teraźniejszością. Bohaterowie są lepsi i gorsi, zagadki kryminalne czasem uda mi się rozwiązać, a czasem mnie szokują, ale wplecione do obecnej fabuły wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat to moje prywatne małe mistrzostwo. Jestem zachwycona takim zabiegiem o wiele bardziej niż brutalnymi i krwawymi akcjami, jakie mają miejsce w niejednej książce, chociaż nie ukrywam że i te bardzo lubię. Po prostu wiemy, że choć na początku imiona bohaterów nic nam nie mówią, to w jakiś sposób mają one związek z obecną fabułą i na końcu się połączą. Nasze zadanie polega na tym by odkryć tę zagadkę jeszcze przed autorką.

  Reasumując- obie książki bardzo mi się podobały i stanowią świetną kontynuację świetnego cyklu. To książki idealne na jesień, więc korzystajcie póki macie jeszcze do dyspozycji długie wieczory z kubkiem herbaty w ręce. Co prawda "Kaznodzieja" okazał się najlepszą z trzech dotąd przeczytanych tytułów autorki, jednak i "Kamieniarz" całkiem dobrze się spisał. Chciałabym, żeby autorka wreszcie wplotła do fabuły poprzednich bohaterów z poprzednich książek, bo jak na takie małe miasteczko gdzie wszyscy się znają i wszyscy plotkują, to mało jest doniesień z poprzednich tomów, o poprzednich zbrodniarzach. Ciągle marzy mi się również odwiedzenie Fllajbacki, to takie moje małe prywatne marzenie, które wierzę że uda mi się kiedyś spełnić ;)

  Niesamowicie boli mnie serce, że nie będzie mi dane być na tegorocznych targach książki w Krakowie, gdzie między innymi ma pojawić się Camilla Lackberg właśnie. To przykre zrządzenie losu, że kiedy mogłabym pojechać to tego nie robię, bo nie ma żadnej interesującej mnie autorki, a kiedy mam plany, których nie mogę zmienić, to wszyscy się zjeżdżają. Ręce można załamać. Ale nie ma tego złego- uważam, że to nie ostatnia wizyta Camilli w Polsce i że jeśli musiałabym jechać na drugi koniec Polski, żeby zdobyć autograf, to pojadę ;)
Czytaj dalej

Leisa Rayven- "Zły Romeo"

Oryginalny tytuł: Bad Romeo
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Starcrossed #1
Ocena: 7/10

  Cassie i Ethan znali się już przed tym, zanim zaczęli występować w tej samej sztuce na Broadwayu. Jednak ta znajomość to był jeden wielki rollercoaster emocjonalny, o którym dziewczyna wolałaby zapomnieć... a chłopak cały czas pamiętać.
Ethan skrzywdził Cassie, a ona nie potrafi mu tego wybaczyć. Boi się też, że ponowne dopuszczenie do siebie tego mężczyzny nie będzie już pomyłką, a głupim błędem za który zapłaci własnym strzaskanym sercem. Jednak kiedy w grę wchodzą emocje, tak ciężko pozostać obojętnym i nie dać się porwać fali uczuć. Jak potoczy się historia tej dwójki?

  Moje ulubione książki z gatunku NA jest bardzo ciężko pobić. W gronie najlepszych nie ma ich dużo, są za to same wyjątkowe historie, takie do których chcę wracać. Żywiłam nadzieję, że być może "Zły Romeo" dołączy do zestawienia tych, które stoją najwyżej w moim prywatnym podium, jednak tak się nie stało.

  Narracja w książce toczy się dwutorowo-poznajemy teraźniejszość i wydarzenia z przeszłości. Na początku mnie to denerwowało- kiedy zaczynało być ciekawie to akcja przeskakiwała w tył lub w przód i musiałam przebrnąć przez kilkanaście stron, żeby dowiedzieć się co było dalej. Potem odkryłam, że obie wersje relacji "Ethan-Cassie" ciekawią mnie w równym stopniu i moja irytacja rozpłynęła się w powietrzu. Teraz uważam, że jest to dobre posunięcie, ponieważ autorka nie odkrywa wszystkich kart na raz. Wydarzenia się nawzajem uzupełniają, a Leisa zadbała o to żeby czytelnik potrafił dopasować fragment układanki z przeszłości do akcji, która rozgrywa się aktualnie.

  Cassie to bohaterka bardzo zmienna, a czytelnik poznaje jej dwa oblicza. Jedno- kiedy jeszcze szalała na punkcie Ethana i miała pewną... obsesję dotyczącą jego osoby. Drugie- kiedy stała się twardą babką, która nie dopuści do tego, by ktokolwiek zanadto się do niej zbliżył, bo nauczyła się że to prowadzi tylko do bólu i rozczarowania. Sama nie wiem, którą wersję Cassie polubiłam bardziej, bo każda z nich miała lepsze i gorsze momenty, ale jedno jest pewne- nie jest to osoba, którą uwielbiam za cokolwiek. Jedynie mogę ją lubić i o niej czytać. Nie wyróżnia się ona niczym na tle masy innych książkowych dziewczyn- ani ciętym językiem, ani poczuciem humoru czy nawet osobowością.
Chociaż bardzo bym chciała, to również Ethana nie potrafię obdarzyć miłością. Sympatią owszem, ale niczym więcej. Nie zapisał się w mojej pamięci, był tylko mrukliwym i mało optymistycznym chłopakiem z kart książki. Jednak mimo, że nie pokochałam bohaterów miłością bezgraniczną, to jednak poznając ich poczynania i myśli nie miałam wrażenia "o matko, więcej nie zniosę". No może czasem. Ale chodzi mi o to, że są oni bardzo neutralni i tak jakby przekopiowani z kilku innych powieści NA. To nic złego, ale liczyłam na jakieś porywające dialogi czy zapadające w pamięć sceny, a czegoś takiego nie dostałam.

  Muszę jednak przyznać tej książce jedno- jest napisana w bardzo przystępny sposób. Kiedy wzięłam ją do ręki z zamiarem "tylko zerknę", po trzech godzinach nieprzerywanego czytania byłam już w połowie. I mimo, że są tam jakieś żenujące momenty i Cassie nie jest moją bratnią duszą, to nie żałuję, że poznałam tę historię.

  "Zły Romeo" to książka, którą czyta się dla samej idei czytania. Nie pozostawiła po sobie żadnych gorących uczuć, żadnych głębszych myśli, ale nie była też z kategorii tych najgorszych i najbardziej żenujących. To tytuł do poznania na raz, ciekawy i przyjemnie napisany, ale nic co zatrzymałoby się w pamięci na dłużej. Jednak mimo wszystko czuję po niej pewien niedosyt i liczę na to, że druga część- "Zła Julia" odkryje resztę kart i pozwoli mi poznać tajemnicę Cassie i Ethana.


---------------------------------------------------------
"Złego Romeo" poznałam dzięki Justysi, która zorganizowała Book Tour z tą książką ;) Dzięki, że mogłam wziąć udział! <3
Czytaj dalej

Fotorelacja z Wakacyjnej Wymiany Książkowej

Końcem lipca zakończyła się czwarta już edycja Wakacyjnej Wymiany Książkowej, którą organizowałam, jednak dopiero teraz znalazłam moment by opublikować zaległą fotorelację. Osób w tym roku było mniej, bo zaledwie 6, ale dzięki temu z każdą z dziewczyn miałam świetny kontakt. Wielkie dzięki, że zechciałyście wziąć udział i już teraz zapraszam do kolejnej edycji! <3

Asikowy Kącik dla Debby


Debby dla Asikowy Kącik




Dżoseffin dla Katherine Parker



Katherine Parker dla Dżoseffin



Dominika K. dla Oxfordki


Oxfordka dla Dominiki K.
Pozwólcie jeszcze, że dodam parę słów od siebie na temat paczki, którą przygotowała dla mnie Gosia ;) Wszystko dobrała pod niebieski ( nawet okładkę książki!), gdyż jest to mój ulubiony kolor <3 Dostałam słodycze, pierdołki na biurko, notes, zakładki i pocztówki które tak uwielbiam oraz granatową pluszową kulkę. I może to się wydawać dziwne, ale ta kulka ucieszyła mnie najbardziej :D Od dawna chciałam sobie taką kupić, ale jakoś zawsze było mi nie po drodze, więc gdy ją zobaczyłam to prawie skakałam z radości :D Żeby nie było- z reszty paczki cieszę się równie mocno, tym bardziej że od dawna odkładałam w czasie zakup "Dziesięciu płytkich oddechów". A kulkę zaczęłam nosić przy torebce i póki co robi furorę :D Gosia- raz jeszcze dziękuję i mam nadzieję, że książki ode mnie będzie Ci się świetnie czytało <3

A chętnych zapraszam do przyszłorocznej edycji!



Czytaj dalej

Adriana Popescu- "Serca w pułapce"

 
Oryginalny tytuł: Lieblingsgefühle
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Ulubione momenty #2
Ocena: 5/10


  Layla wraca ze swojej fotograficznej podróży i już nie może doczekać się spotkania z Tristanem. Nie widziała ukochanego od dziewięciu miesięcy i mimo iż spełniła swoje małe marzenie, z przyjemnością wraca do swojego mężczyzny. Po powrocie czeka na nią jej własna wystawa, na której poznaje Davida Stillera-galerzystę, który może pomóc jej rozwinąć skrzydła i zaistnieć w artystycznym świecie. Tylko czy rzeczy, o których dotychczas marzyła Layla nie będą kosztować jej zbyt wiele? Jak postępować, aby nie zatracić pasji do fotografii i samej siebie?

  Muszę przyznać, że odkąd rok temu przeczytałam "Ulubione momenty", to bardzo nie mogłam doczekać się kontynuacji. Totalnie pochłonęła mnie opowieść o spełnianiu swoich marzeń, o kolekcjonowaniu ulotnych i pięknych chwil i wychodzeniu z własnej strefy komfortu. Wtedy była dla mnie ogromną inspiracją i do tej pory jestem wdzięczna za to, że miałam okazję ją poznać. Jednak teraz dochodzę do wniosku, że najlepiej bym zrobiła gdybym zapomniała o istnieniu tomu numer dwa i dalej mogła mówić o autorce w superlatywach. A tak niestety już nie potrafię.

  Droga na szczyt zawsze niesie ze sobą jakieś konsekwencje. Nigdy nie dążyłam do tego by być sławną czy popularną, dla mnie wiąże się to ze zbyt wielką odpowiedzialnością i jestem pewna, że w takiej sytuacji czułabym się mocno niekomfortowo. Layla ma ten problem, że chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Kobieta pragnie uznania, pragnie poczucia że ludzie kochają jej zdjęcia i ją samą, a jednocześnie pragnie powrotu do korzeni, do swojego dawnego życia. Nie zauważa, że w jej przypadku te dwie rzeczy się wzajemnie wykluczają i dalej brnie przed siebie, przekonana że wszystko się ułoży. Szkoda tylko, że po drodze zapomina o swojej pasji, a decyduje się na fotografowanie pod dyktando. Powoli też traci swoje wcześniejsze przyjaźnie- w drugim tomie naprawdę bardzo mało miejsca autorka poświęciła dla Beccie, Thomasa czy Marco, a ja naprawdę ich lubiłam.

  Poznajemy za to kilka nowych twarzy- na przykład takiego Davida Stillera. Muszę przyznać, że nie jestem w stanie obdarzyć sympatią tego nastawionego na zyski i prestiż galerzysty, tak samo jak nie potrafię zaakceptować faktu iż bezceremonialnie staje pomiędzy Laylą i Tristanem. Dla mnie pozostaje przede wszystkim aroganckim bufonem, który sądzi że pieniądze są ważniejsze od ludzkich uczuć. Nową postacią jest także Stella- ta dziewczyna początkowo również nie wzbudzała mojej sympatii, momentami miałam wrażenie, że to taka Layla 2.0. Zapatrzona w Tristana fotografka, która jednak naprawdę zyskuje przy bliższym poznaniu. Pozostaje jeszcze Tristan- postać, którą znamy już oczywiście z tomu pierwszego; chłopak który skradnie serce niejednej dziewczynie. Uwielbiam jego samego, jego podejście do życia i to, że w przeciwieństwie do Layli nie gubi swoich zasad i wierzy w marzenia.

  Jak tak teraz sobie myślę, to dochodzę do wniosku że książka opiera się praktycznie tylko na czwórce bohaterów: na Layli, Tristanie, Davidzie i Stelli. Nie jest to minus, jednak uważam że "Serca w pułapce" są przeładowane dramatyzmem i pisane na siłę. A przynajmniej znaczna część. Pierwsze 200 stron to była dla mnie droga przez mękę. Nieustanne kłótnie, domniemane osoby trzecie i niesamowicie oporna akcja. Naprawdę momentami zastanawiałam się co się stało z autorką, co się stało z Laylą i Tristanem, których znałam i co się stało z tą historią. Później zaczyna robić się lepiej- wtedy wreszcie wracamy do winnic, do spadających gwiazd, do ulubionych momentów, do gry w prawdę czy zadanie i to jest właśnie to, za co tak bardzo polubiłam autorkę. Za te nieuchwytne uczucia, za opowieść o byciu sobą.

  Rozumiem, że Adriana Popescu chciała rzucić światło na to, co się dzieje kiedy Twoje życie diametralnie zmienia się o 180 stopni i o tym, jak łatwo się zagubić i być dla innych, a nie dla siebie. Jednak nie wynikło z tego nic fajnego. Ciągłe kłótnie bohaterów, podejrzenia wobec siebie, rzucane oskarżenia- nie zawsze bywa idealnie, i fajnie że autorka chciała na to spojrzeć z drugiej strony, ale to nie jest przedstawione w dobry sposób. Książkę można by było skrócić, ująć jej nieco przerysowania i nadać jej lekki i swobodny ton pierwszej części. "Serca w pułapce" czytałam z przerwami cały sierpień- naprawdę nie tak to sobie wyobrażałam. Ta książka nie jest zła, ale mając porównanie z pierwszym tomem, który naprawdę zapadł mi w pamięci- to wydarzenia, które się tutaj rozgrywają są wręcz okrutne dla czytelnika. A przynajmniej ich część.

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina!





Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca-sierpień 2017

Ambitny plan na sierpień przedstawiał się tak: posty co dwa dni, po to aby pozbyć się zaległości z wersji roboczych. Miałam wszystko ładnie rozpisane oraz naprawdę mocne postanowienie, aby dotrzymać danego sobie słowa. Jednak coś poszło nie tak. Najpierw zepsuła mi się ładowarka od laptopa. Tak po prostu- z dnia na dzień. Uznałam, że kilkudniowy odwyk od internetu dobrze mi zrobi i nawet zbytnio się nie przejęłam. Ale potem nastąpił mój wyjazd do Wrocławia na tydzień, a jeszcze później praca- skutkiem czego nie bardzo miałam nawet czas pojechać na zakupy, nie wspominając o prowadzeniu bloga. Na instagramie wspominałam, że taka przerwa potrwa do końca sierpnia- nie miałam tego w planach, ale stało się i w sumie nie żałuję.

Co prawda nie czytałam dużo- w sumie cztery książki, a większą część z nich poznałam w pierwszej połowie miesiąca. Ale tak jak wspominałam- miałam tygodniowe wakacje w mieście, w którym nigdy wcześniej nie byłam, trochę pracy i sporo wyjść ze znajomymi. Akurat sierpień to jeden z tych miesięcy, który był intensywny i czasem ciężko uwierzyć, że coś się w nim wydarzyło, ponieważ wydaje się to niesamowicie odległym wydarzeniem.


Książki:

♥ Leisa Rayven-"Zły Romeo"
♥ Elle Kennedy-"Błąd"
♥ Adriana Popescu-"Serca w pułapce"
♥ Camilla Lackberg-"Kamieniarz"

Filmy:
W sierpniu poratował mnie telewizor i dzięki niemu udało mi się zobaczyć Wendy Wu- nie jest to jedna z moich ulubionych disneyowskich produkcji, ale oglądało się całkiem nieźle ;) Dodatkowo wczoraj obejrzałam jeszcze Żona na niby, długo uciekałam od tego filmu, ale w żadnym razie nie żałuję seansu. Mega zabawna komedia!

Seriale:
Początek miesiąca dalej sponsorował OUAT i aktualnie jestem mniej więcej w połowie czwartego sezonu.

Inne:
Podsumowanie lipca
Powiedz mi szczerze Book Tag

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 11,2 cm, więc jeszcze 58,8 do ukończenia wyzwania ^^
Wyzwanie biblioteczne- "Kamieniarz" pochodził w biblioteki
Z półki- po nic nie sięgnęłam
Zmierz się z tytułami z Olą K.- coś czuję, że w moim wykonaniu to wyzwanie to będzie porażka :D

Plany:
Mając na uwadze to jak moje plany zmieniły się w sierpniu, tym razem nie planuję totalnie nic. Niech się dzieje co chce :D

Zapowiedzi:
We wrześniu wychodzi "Drogie życie"Meghan Quinn i "Zła Julia" Leisy Rayven i to na nie dwie czekam.


Jako iż w sierpniu żyłam trochę pod kamieniem, jeśli chodzi o blogosferę- to śmiało wpisujcie w komentarzach linki do Waszych postów, które przegapiłam, a które koniecznie muszę przeczytać! <3 I powiedzcie jak minął Wam ten miesiąc ;)


Czytaj dalej

Morgan Matson- "Odkąd cię nie ma"


Oryginalny tytuł: Since you've been gone
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 10/10


  Dla Emily miały to być wakacje życia-tylko ona i jej najlepsza przyjaciółka Sloane bawiące się aż do utraty tchu. Jednak nastolatka nagle znika i pozostawia po sobie listę zadań. Emily jest zdruzgotana-do tej pory wszystko robiły razem, a ona sama żyła życiem swojej przyjaciółki. Emily wierzy, ze odhaczenie każdego z punktów, pomoże jej odnaleźć najlepszą przyjaciółkę, jednak tak naprawdę odnajdzie samą siebie i pozwoli sobie wyjść z własnej strefy komfortu. A te wakacje, choć całkiem inne od wymarzonych, staną się przełomem w jej życiu.

  Morgan Matson to jedna z moich ulubionych autorek, jeśli chodzi o powieści dla młodzieży. Już sam opis dokładnie sugeruje jak potoczy się akcja książki, jednak sęk w tym jak to jest napisane. Lekko, przyjemnie i wartościowo. Przede wszystkim wartościowo, ponieważ z każdej książki autorki można wyciągnąć ważne lekcje-z pozoru błahe i oczywiste, ale możecie się zdziwić o jak wielu rzeczach zapominamy na co dzień. Troska o rodzinę, walka o siebie, przyjaźń, miłość, porzucanie ograniczeń-to tylko niektóre tematy o jakich pisze Morgan Matson. Co ważne-nie robi tego w nachalny,moralizatorski sposób-ona delikatnie je przemyca między kartkami, tak że czytelnik to zauważa, ale nie czuje się przytłoczony.

  To co nieodmiennie zadziwia mnie przy lekturze książek tej Pani to damskie bohaterki. Bardzo często jest tak, że kocham całą obsadę, ale powstają zgrzyty pomiędzy mną a główną rolą kobiecą. "Odkąd Cię nie ma" to trzecia przeczytana przeze mnie książka Morgan Matson i zarówno Amy, Taylor i Emily wzbudziły moją ogromną sympatię. To przede wszystkim młode, zagubione dziewczyny. Na drodze życia coś straciły-bliską osobę, ukochanego chłopaka czy samą siebie. Wraz z biegiem stron dowiadujemy się o nich coraz więcej i chcemy się z nimi zaprzyjaźnić. To osoby, które bardzo chciałabym spotkać w realnym życiu-mamy podobne problemy i szukamy ludzi, którym moglibyśmy się wygadać. Oczywiście bardzo polubiłam również resztę bohaterów, a przede wszystkim Franka. To taki trochę nerd oraz idealny przykład jak dobrze pozować, a w środku skrywać swoje tajemnice. Za każdą perfekcyjną fasadą kryje się realna osoba, którą również nierzadko dręczą koszmary.

  Sloane to dziwna bohaterka-poznajemy ją z retrospekcji Emily i momentami ciężko obdarzyć ją sympatią. Jednak lista zadań, którą wysyła swojej najlepszej przyjaciółce świadczy o tym jak bardzo chce, by Emily wyszła z jej cienia i odważyła się być sobą. Sam pomysł listy jest po prostu NIESAMOWITY! Sama wiem jak ciężko czasem opuścić własną strefę komfortu. "Odkąd Cię nie ma" to taki mały apel do ludzi bojących się zaryzykować mówiący "No dawaj, wiem że chcesz!".

  W gąszczu powieści młodzieżowych, których teraz jest tak dużo,czasem ciężko wyłowić coś, co jest wyjątkowe i zapada w pamięć na dłużej niż dziesięć minut po przekręceniu ostatniej kartki. Moją propozycją są wszystkie powieści Morgan Matson, ze szczególnym uwzględnieniem tej. To książki o młodzieży dla każdej grupy wiekowej. Odnajdzie się tutaj zagubiona nastolatka oraz zagubiony dorosły. Nie mają one ograniczeń wiekowych i nie zawierają w sobie wiele mądrych wątków i bohaterów. Nie czarują oryginalnością fabuły, ale sposobem w jaki jest ona przedstawiona.



Inne książki autorki opisane na blogu:

Czytaj dalej

Powiedz mi szczerze Book tag













Dzisiaj przedstawiam Wam TAG, który na polską blogosferę przeniosła Ola i od niej też dostałam nominację do wykonania. Muszę przyznać, że jeszcze nie odpowiadałam na pytania, które dotykałyby tematu emerytury, głodu i przedmów w jednym, a jednocześnie cały czas były związane z literaturą. Zapraszam!


1) Książka, która mieszka na Twojej półce najdłużej?
Przypuszczam, że "Dzieci z Bullerbyn" albo "Piątka z Zakątka", które dostałam swego czasu od rodziców.

2) Co czytasz obecnie? Jaką książkę przeczytałaś ostatnio? Jaka książka czeka na Ciebie w kolejce?
Obecnie czytam "Błąd" Elle Kennedy oraz "Serca w pułapce" Adriany Popescu. Ostatnio przeczytałam "Urok Grace'ów", co do której mam pewne zastrzeżenia- moja opinia tutaj. W kolejce czeka na mnie "Kamieniarz", czyli trzeci tom serii kryminalnej Camilli Lackberg.

3) Jaką książkę wszyscy kochają, a Ty jej nienawidzisz?
Nienawiść to mocne słowo i nie ma książki, którą darzyłabym takim uczuciem. Są jednak tytuły, jak na przykład "Maybe someday" czy "Bez słów", które wszyscy kochają, a ja średnio za nimi przepadam. Zaraz po przeczytaniu moja ocena była bardziej pochlebna, ale teraz widzę tylko masę słodkości wylewającej się z kartek i brak odwagi (w przypadku Sheridan) by z sensem to zakończyć.

4) Jaką książkę wciąż powtarzasz sobie, że przeczytasz, ale sama dobrze wiesz, że tego nie zrobisz?
Nigdy nie wiem czy moje gusta książkowe się nie zmienią i jednak przeczytam jakiś tytuł, którego nie planowałam... ale jest jedna książka, do której zabierałam się już kilka razy i wciąż bez sukcesu. Mowa o "Buszującym w zbożu", którego zaczynałam dobre cztery razy i z każdym kolejnym moja pewność, że kiedyś to przeczytam- maleje.

5) Jaką książkę planujesz przeczytać na emeryturze?
Ło matko, aż tak daleko w przyszłość nie wybiegam i na pewno nie planuję mojego TBR na kilkadziesiąt lat do przodu :D

6) Odwieczny problem z ostatnią stroną - czytasz od razu czy spokojnie czekasz na to, jak skończysz całą książkę?
To zależy. Często jak książka średnio mi się podoba, zerkam na kilka kartek od końca i czytam, żeby dowiedzieć się czy będzie tam coś, co będzie warte mojej dalszej uwagi. Tego nie uważam za coś złego, natomiast jest jeszcze inna sytuacja. Taka, kiedy książka mega mi się podoba i już nie mogę usiedzieć na miejscu z niecierpliwości, żeby przekonać się co się wydarzy, więc zaglądam pod koniec.  To jest niedobre postępowanie, ale często tak robię i nie umiem się z tego wyleczyć :D

7) Przedmowy, posłowia, wprowadzenia - są potrzebne czy to tylko marnowanie czasu i papieru?
Uwielbiam! Zawsze czytam podziękowania i szukam jakichś znajomych nazwisk. Często jest tak, że znajomi autora to również pisarze i wymienia się ich w takich rzeczach. A ja wtedy szukam w pamięci czy czytałam coś od Pana X. Miło jest też, jak wymienia się polskie Wydawnictwa, które przyczyniają się do sukcesu książki na naszym rynku wydawniczym. I wydaje mi się, że takie podziękowania to w pewnym sensie chwila na poznanie autora, który napisał coś co nam się spodobało (bądź nie, w zależności od sytuacji).

8) Z jakim bohaterem książkowym chciałabyś zamienić się na życia?
Z żadnym. Wiadomo- są bohaterzy, których życie mnie fascynuje, ale moje też jest fajne i za nic w świecie bym go nie oddała.

9) Czy masz jakąś książkę, którą wiążesz ze szczególnym okresem w swoim życiu?
"Na krawędzi nigdy" zapoczątkowało moją miłość do siebie samej. Ja wiem jak narcystycznie to brzmi, ale dobrze jest widzieć w sobie przyjaciółkę i uśmiechać się do siebie w lustrze ze słowami "dajesz czadu!". Wtedy zaczynałam poznawać siebie i to czego pragnę, przeanalizowałam moje dotychczasowe życie i wyrzuciłam złe uczucia do niektórych osób. Od tego momentu minęły ponad dwa lata, a ja choć pamiętam moje życie "przed", to jednocześnie czuję, że od zawsze byłam taka jak teraz.

10) Opowiedz o książce, którą zdobyłaś w jakiś nietypowy sposób.
Moje książki to zakupy własne, prezenty, zdobycze konkursowe i wymianowe i w sumie chyba nic więcej. Nie zdobywam książek w fascynujących okolicznościach ;)

11) Jakiej książce pokazałaś najwięcej miejsc?
Oj nie mam pojęcia. Zazwyczaj kiedy mogę pokazać książce miejsce, to jest to autobus, dworzec, czasem ławka w parku. Ale zabieram tam różne tytuły, te które aktualnie czytam.

12) Lektura szkolna, która, gdy musiałaś ją przeczytać, zdawała się być koszmarem, ale później ją doceniłaś?
"Chłopi" tom pierwszy ( bo tylko tyle czytałam xd). Na początku bardzo przeszkadzał mi staropolski język i słowa, których znaczenia nie zawsze znałam. Jednak jak tak teraz myślę, to uważam że to naprawdę ciekawa opowieść o polskiej wsi i o ludzkich zachowaniach- trochę ciężko napisana, ale jednak nie żałuję że znam choćby ten jesienny kawałek.

13) Książki nowe czy używane?
Każde z nich mają swoje plusy. Lubię czytać książki z biblioteki, bo mają tam naprawdę dużo tytułów i to nawet nowości wydawniczych. Są używane, czytane przez innych, ale dla mnie to wiadomość, że są ludzie którzy kochają to robić tak samo jak ja. Lubię też kupować książki z outletów czy innych tego typu rzeczy- są tańsze to raz, ale przygarniając taką książkę, lekko zniszczoną, mam wrażenie że ratuję ją od zapomnienia. No bo nie wszyscy chcą coś takiego, wolą kupić nówkę sztukę nieśmiganą. Jednak czasem i ja zaopatruję się w lśniące i pachnące drukiem cudeńka- od tego są, żeby je kupować :)

14) Czytałaś coś Dana Browna?
Tak, "Kod Leonarda da Vinci". Bardzo mi się podobał i w przyszłości planuję sięgnąć po kontynuację.

15) Ekranizacja, która podobała Ci się bardziej niż książka?
Lemoniada Gada- ten film mogę oglądać setki razy, za każdym razem mnie zachwyca i nigdy nie nudzi. Papierowe miasta miały w sobie to coś, chociaż książka też była ciekawa. I zdecydowanie Szkoła uczuć na podstawie książki Sparksa. Nie przepadam za autorem ( chociaż akurat "Jesienna miłość" wyszła mu nawet znośnie muszę przyznać), za to film od lat należy do czołówki najwspanialszych i najważniejszych w moim życiu.

16) Czy czytałaś kiedyś książkę, która sprawiła, że poczułaś się głodna?
Nie kojarzę takiej. Książki rzadko sprawiają, że czuję głód, chyba że za długo przy jakiejś posiedzę i stracę poczucie czasu ;)

17) Czy jest osoba, z której polecenia książki zawsze czytasz?
Są blogerki, które mają tak bardzo podobny gust do mojego (pozdrowienia dla Meredith!), że po prostu możemy wymieniać się tytułami i poleceniami. Jednak w realnym życiu to raczej ja polecam innym książki, a nie oni mi.

18) Książka, która nie jest jedną z tych, po które często sięgasz, ale która bardzo ci się podobała?
"Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń". To pewnego rodzaju biografia, a tych raczej nie czytam, ale świadectwo wiary i miłości jakie wyznaje Nick Vuijcic w połączeniu z jego odwagą i niesłabnącą determinacją by dobrze żyć, sprawiły że pokochałam tę książkę.

Te pytania są tak fajne, że z przyjemnością przekazuję je dalej do:
Limonette
Gosi
 Karoliny
Czytaj dalej

Veronica Roth- "Naznaczeni śmiercią"


Oryginalny tytuł: Carve The Mark
Rok polskiego wydania: 2017
Wydawnictwo: Jaguar
Seria: Naznaczeni śmiercią #1
Ocena: 8/10

  "Naznaczeni śmiercią" to jedna z tych książek, po które sięgnęłam przez przypadek. Jasne- słyszałam o niej, wszak było o tym tytule dość głośno, jednak nigdy nie czułam chęci poznania treści. "Niezgodna" była bardzo fajna, przynajmniej w czasie kiedy ją czytałam-teraz nie budzi we mnie żadnych uczuć i niewiele z niej pamiętam. "Zbuntowana", czyli tom drugi to już ciut mniej udane spotkanie, a po "Wierną" nawet nie zamierzam sięgać, gdyż mniej więcej wiem jak to wszystko się zakończy. Na "Naznaczonych śmiercią" wpadłam w bibliotece i była to jedna z tych decyzji "nie planowałam, ale biorę". Nie byłam nastawiona ani pozytywnie, ani negatywnie i być może to sprawiło, że ta książka mi się spodobała o wiele bardziej niż kiedykolwiek mogłabym przypuszczać.

  Cyra i Akos pochodzą z dwóch walczących ze sobą rodów na planecie Thuve. Kiedy pewne wydarzenia doprowadzają do ich spotkania- darzą siebie wrogością, jednak im lepiej się poznają, tym bardziej doceniają siebie nawzajem i rodzi się między nimi uczucie.

  Bardzo dawno nie spotkałam w książce takiej różnicy pomiędzy wykreowanymi bohaterami. Cyra jest porywcza i uważa się za wyzutą z pozytywnych uczuć, a poza tym jest pionkiem w grze swojego brata Ryzeka. To typ twardzielki, osoby która walczy i siłą zmusza do posłuszeństwa, czasem nawet wbrew swojej woli. Dręczy ją poczucie winy, jednak uważa że zasłużyła na wszystko co najgorsze.
Akos natomiast stracił znaczną część swojej rodziny i teraz walczy o jej odzyskanie. Był cichym i dobrodusznym chłopakiem- treningi go wzmocniły i pokazały jego siłę, jednak ta miła część jego osobowości nadal pozostała. Widać niesamowity kontrast pomiędzy spokojnym Akosem, a porywczą Cyrą. Jednak kiedy przychodzi do walki, to oboje są gotowi do poświęceń i zaciętego boju, aby odzyskać to co dla nich najważniejsze-rodzinę i wolność.

  Cała akcja toczy się w kosmosie- jest to ta część, która niejednokrotnie przysparzała mi zmartwień i nie mogłam tak całkowicie tego ogarnąć. Po pewnym czasie jest łatwiej, ale dalej czuję że posiadam braki w mojej galaktycznej edukacji i liczę na to, że drugi tom nieco rozjaśni mi w głowie. A ten na pewno przeczytam, ponieważ uważam "Naznaczonych śmiercią"  za całkiem ciekawe połączenie powieści sci-fi z elementami młodzieżowymi.

  Jedyną rzeczą, do której mogłabym się przyczepić jest kiepski początek- momentami naprawdę chciałam odłożyć książkę i zaliczyć ją do nieudanych czytelniczych spotkań. Jest to wina tego, że wtedy niewiele się dzieje, akcja stoi w miejscu, mało jest dialogów a więcej opisów, które co prawda tłumaczą wykreowany świat, ale niewiele wnoszą do fabuły.  Ten początek ciągnie się i ciągnie przez kilka rozdziałów, ale w pewnym momencie się kończy, a Veronica Roth zaczyna się rozkręcać.

  Reasumując- "Naznaczeni śmiercią" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli. Po pierwsze tym, że z tej książki jest niezły grubasek- to ponad 500 stron zapisanego tekstu i fabuła, którą poznajemy z dwóch perspektyw-Cyry i Akosa. Po drugie- bohaterowie naprawdę zapadają w pamięć i maja własne charaktery. Po trzecie- jakby nie patrzeć cała fabuła też wygląda zachęcająco- akcja dzieje się w kosmosie, planety mają własne nazwy a bohaterowie bardzo specyficzne imiona, które nie powtarzają się w co piątej książce. Jestem zadowolona z lektury- uważam, że to coś lepszego i bardziej wyróżniającego się niż seria "Niezgodna", którą autorka popełniła. Jestem na tak i z niecierpliwością czekam na kontynuację losów tej dwójki.
Czytaj dalej