Przysłowiowa Para Book Tag

Kochana Limonette nominowała mnie do TAG'u, który sama wymyśliła, i który jak najlepiej nadawałby się na Dzień Zakochanych. Jednakże szczęśliwi czasu nie liczą- nie udało mi się wyrobić w czasie, dlatego prezentuję Wam go dzisiaj. :)

♥♥♥♥


Stara miłość nie rdzewieje
Para, która po jakimś czasie do siebie powróciła.

Wiele par mogłabym dopasować do tej kategorii, dużo z nich jednak mogłoby okazać się spoilerem. Dlatego wybieram Blaire i Rusha z "O krok za daleko" i reszty. Ta para przeżyła wzloty i upadki, ale koniec końców ciągle się kochają. 

♥♥♥♥
Gdy masz miłość w sercu, stawaj na kobiercu
Para, która zdecydowała się na małżeństwo.

Wszystkie typy, które przychodzą mi na myśl są spoilerami :D A tego nie chcemy, więc nie napiszę nic :)

♥♥♥♥
 Kto się czubi ten się lubi
 Para, w której relacji pełno jest docinek i żartów z drugiej połówki. (oczywiście tych pozytywnych ;))

Elyas i Emely ! Nie byłabym sobą, gdybym ich tutaj nie wymieniła ;) Najbardziej sarkastyczni bohaterowie ever ! Ale przez to też jedni z ulubionych ^^


"- A dokąd on się znowu wybiera?

-Elyaaas!Emely pyta, dokąd idziesz?- zawołała Alex
- By zaspokoić twoją ciekawość, króliczku, powiem ze idę tylko po mleko. Mogę?
Arogancki,głupi,bucowaty,bezczelny....
-Jak dla mnie możesz sobie kupić nawet krowę - wysyczałam
- Zastanawiałem się nad tym,ale to niepraktyczne."


♥♥♥♥

 Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta
 Para,a... a właściwie to typowy trójkącik miłosny.

Ostatnio czytam książki, w których o dziwo nie występuje żaden rażący w oczy trójkąt, ale kiedyś było tego więcej.Na przykład taki:  Maxon- Ami- Aspen. To z "Rywalek" ;) Jeden z najbardziej irytujących trójkątów ever ! ( #team Maxon )

♥♥♥♥

 Przyjaciół poznaje się w biedzie
Para, która wzajemnie się wspiera, niejednokrotnie sobie pomagała.

Will i Lake z "Pułapki uczuć". Tę parę dotknęło tyle nieszczęść i tragedii, ale wiernie trwają przy sobie i pomagają w ciężkich chwilach. A przede wszystkim, bardzo się kochają.

♥♥♥♥

Co w kobiecym sercu na dnie, to i diabeł nie odgadnie
 Bohater/bohaterka, który/a nie potrafił(a) zdecydować się na jednego adoratora.

Allie z "Wybranych". Do tej pory nie wiem jak zakończyła się odwieczna walka rozumu i serca, i którego chłopaka wybrała, ponieważ czwarty tom jeszcze przede mną- ale cichutko liczę na to, że to będzie mój faworyt ! <3 [ bez spoilerów proszę ]

♥♥♥♥

 Nie ma miłości bez zazdrości
Para, w której przynajmniej jedna ze stron ciągle była zazdrosna o drugą połówkę.

Dość często to Adam był zazdrosny o Lori w "Miłość, flirt i inne zdarzenia losowe", więc pozwólcie, że to ich wytypuję do kategorii, bo ta zazdrość chwilami była wręcz obsesyjna ;)

♥♥♥♥

Nie można dwom panom służyć
 Para, w którym jedna ze stron zdradza drugą bądź zachowuje się wobec niej nie w porządku.

Jedynymi osobami, które przychodzą mi do głowy są Hunter i Sydney z "Maybe someday". Nie jest to co prawda ten właściwy związek jaki mamy szansę poznać, ale to od niego wszystko się zaczyna.

♥♥♥♥

 Przyjaciela szukaj blisko, wroga daleko
 Para, która długo była dobrymi przyjaciółmi.

Henry i Taylor z "Lata drugiej szansy". Co prawda byli przyjaciółmi, potem stracili kontakt na kilka lat, ale mimo wszystko udało im się odbudować swoją relację. Z trudem i przeciwnościami losu, ale jednak.
♥♥♥♥

Co komu pisane, to go nie minie
 Osoby, które prosiłabym o przekazywanie miłości dalej! (tzw. nominacje :D).

Gosia- ostatnio nie nominowałam Cię do żadnego TAG-u ! Wybacz mi to haniebne zapomnienie i przyjmij mą dzisiejszą nominację :D
♥♥♥♥



Czytaj dalej

James Frey & Nils Johnson-Shelton- "Endgame. Wezwanie"


  Oryginalny tytuł: Endgame: The Calling

Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Seria: Endgame #1
Ocena: 8/10

  "Endgame" to projekt multimedialny stworzony przez duet pisarski Jamesa Freya oraz Nilsa Johnsona- Sheltona.  Niezwykła opowieść o 12 nastolatkach, w których rękach jest przyszły los świata. O nich nie wie nikt. Oni wiedzą wszystko. Poznali tajniki samoobrony i walki. Ich inteligencja i spryt przekraczają każde wyobrażenia. Są doskonałymi zabójcami. Do tego byli szkoleni przez cale swoje życie. Ale ponadto są zwykłymi ludźmi. Czy jednak po walce jaką będą musieli stoczyć by zdobyć Klucz Ziemi, nadal będą posiadali człowieczeństwo? Jaką cenę przyjdzie im zapłacić za coś, czego pragnęli?

  Czas książki na rynku jest krótki. Wie to każdy wydawca, wiecie to też i Wy. Niedużo trzeba, by inny, bardziej popularny tytuł zastąpił ten obecny. "Endgame" było bardzo sławne. Wielu ludzi ekscytowało się stylem pisarskim, fabułą i ogólnymi wrażeniami po przeczytanej książce. Ja, chociaż posiadałam książkę, nie czułam presji, że MUSZĘ to przeczytać NATYCHMIAST. W sumie rzadko kiedy czytam coś wtedy, kiedy jest na fali popularności. Ale miesiące mijały, a "Endgame" dalej leżakowało sobie na półce nieprzeczytane. I pewnie dalej by leżało, gdybym się nie zmobilizowała i nie wzięła się za tę książkę. To była bardzo dobra decyzja, ponieważ nie żałuję, ani jednej strony, którą poznałam !

  Pewnie dobrze byłoby wspomnieć, czym w ogóle jest to Endgame. Otóż- Endgame to gra. Pionkami jest dwunastka graczy w wieku od 13 do 20 lat. Wywodzą się oni ze starożytnej linii ludów, o których postronni nie wiedzą. Planszą gry jest cały świat. Poważnie- nastolatkowie przenoszą się z miejsca na miejsce i dla nich nie jest to nic dziwnego. Ich zadaniem jest znaleźć trzy klucze, zanim zrobi to ktoś inny. Zwycięzca jest tylko jeden i od niego zależy który lud przetrwa. Pisząc więcej, być może zdradziłabym Wam za dużo, a tego nie chcemy :)

  Jak już wspominałam uczestników jest 12. Każdy z nich ma własny czas, własne miejsce na opowiedzenie swoich postępów. Mówiąc inaczej- narrację poznajemy z naprawdę wielu punktów widzenia. Oprócz Graczy w powieści występują postaci poboczne, czasem ważniejsze, czasem nie. Nie każdego z nich polubiłam czy obdarzyłam głębszym uczuciem. Christopher totalnie działał mi na nerwy od samego początku, a najmłodszy z Graczy, którego imienia nawet nie potrafię napisać ani wymówić, był  okropnie pewny siebie w negatywny sposób. To chyba dwie największe porażki, które popełnili James i Nils. Na plus natomiast zaliczam  Sarę i Jago, oraz łączącą ich relację. Nie jest to typowy wątek romantyczny- mamy tutaj za dużo bólu i zdrad, ale powstaje jednak coś na ten kształt. W tym momencie bardzo dobrze widać było męską rękę, która nie dała się ponieść romantycznemu uniesieniu, tylko opisała wszystko praktycznie, bez zbędnych słów, a jednocześnie tak przyjemnie i lekko jak tylko można było. Jednak nie sugerujcie się tym, że miłość zdominuje fabułę. Wręcz przeciwnie- urozmaici ją, ale niczego nie zepsuje. Jest dodatkiem- małym i miłym, ale nic ponadto.

  "Endgame" liczy sobie prawie 500 stron, a pochłonęłam ją w niecałe trzy wieczory. Czytanie to była sama przyjemność; jak najprędzej chciałam wiedzieć co wydarzy się dalej, ale jednocześnie w żaden sposób nie chciałam jej już kończyć. Dość dawno nie czytałam już tak pasjonującej i trzymającej w napięciu książki. Bo nigdy nie wiedziałam co wydarzy się na następnej stronie. Nie wiedziałam kto umrze, kto kogo pokona, a kto zostanie pokonany. "Endgame" to ciągła walka, branie odwetów, pragnienie zemsty. Niektórzy szukają w grze sojuszników, inni przyjaźni. Jeszcze inni mają przed oczami tylko jeden cel: wygraną, i nie cofną się przed niczym by to osiągnąć. Mnogość i różnorodność charakterów jest niesamowicie dobrze wykreowana. Akcja goni akcję, nie ma miejsca na odpoczynek, przemieszczamy się razem z bohaterami śladami najwybitniejszych światowych tajemnic i zagadek. Brawa dla autorów za inteligencję i pomył, którzy umieli wykorzystać. Posłużyli się naprawdę wieloma dziedzinami nauki i ciągle nie mogę wyjść z podziwu dla ich wiedzy i entuzjazmu, które włożyli w tę książkę.

  Jeśli miałabym jednym słowem określić "Endgame", wybrałabym TAJEMNICZOŚĆ. Ta książka to jedna wielka łamigłówka, tak doskonale skonstruowana i napisana tak rewelacyjnym językiem, że chylę czoła. Miała wady w postaci kilku bohaterów czy niesatysfakcjonujących mnie zwrotów akcji, ale kurczę- każdej książce mogłabym to wytknąć, bo żadna nie jest idealna!
Jeśli lubicie zagadki, szybką akcję i macie ochotę na pasjonującą lekturę- "Endgame" zdecydowanie jest dla Was! Dajcie się wciągnąć w wir tajemnic i dajcie mi znać, jak Wam się podobało :)


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 3, 7 cm
ABC czytania- E

Najtaniej kupisz na :
Czytaj dalej

Maggie Stiefvater- "Król kruków"


Oryginalny tytuł: The Raven Boys
Rok polskiego wydania: 2013
Wydawnictwo:  Uroboros
Seria: The Raven Cycle #1
Ocena: 6/10

"Czy to jest bezpieczne? - Bezpieczne jak życie!"


  Są tacy autorzy, w przypadku których ciężko jest mi się jednoznacznie określić czy ich uwielbiam czy nie. Taka Maggie Stiefvater na przykład. Kocham kobietę za jej wyobraźnię. Wymyśliła już cykl o wilkołakach ( podobno niezły ! ), książkę o koniach wodnych czy serię Króla Kruków. Każda z nich prezentuje się naprawdę wspaniale i obiecuje fantastyczną treść. Jednak czy po przeczytaniu dalej jest tak kolorowo? Z tym twierdzeniem właśnie mam niejaki problem.

  Blue pochodzi z rodziny wróżek. Wokół tego kręci się jej całe życie. To chyba wszystko co powinniście o niej wiedzieć. Chociaż nie. Moment. Blue nienawidzi bogatych, aroganckich i protekcjonalnych ludzi. Dlatego fakt, że nagle zaczyna przyjaźnić się z trójką z nich zakrawa na ironię.
Gansey, Adam i Ronan to uczniowie elitarnej szkoły dla chłopców. Każdy z nich jest inny, ale we trójkę wspaniale się uzupełniają. Młodzi mężczyźni szukają Glendowera, tajemniczego Króla Kruków. Kiedy wszystko dookoła zawodzi, pojawia się Blue. Jaki związek ma dziewczyna z legendarnym władcą i w jaki sposób znajomość z chłopakami wpłynie na Blue?

  To co na samym początku razi mnie po oczach to przydługi wstęp. Ja wiem- pierwszy tom serii, należy wprowadzić czytelnika w realia, rozeznać go w temacie. Ale w tym przypadku uznaję to za mały minusik. Mniej więcej tak samo było w innej jej książce, którą czytałam- "Wyścigu śmierci". Ale można było zrobić to sprawniej, zwięźlej, a dalej na temat.

  Kolejnym słabym punktem powieści była główna bohaterka, która szczerze mówiąc nie przypadła mi do gustu.  Nawet nie potrafię dokładnie sprecyzować o co mi chodzi. Bo jest to połączenie takiej naiwności, ślepej wiary i uprzedzeń. Miała pozytywne cechy- potrafiła bez problemu dostrzec w człowieku dobro, ale te chwile były nieliczne. Blue ( przez pewien czas zastanawiałam się czy to serio jest imię. I jest. Serio. ) na pewno nie będzie należeć do grona najciekawszych bohaterek literackich.

  Ale spokojnie można to sobie odbić na męskiej części widowni, co chyba jest jeszcze lepsze ;) Początkowo obawiałam się typowego trójkąta ( a nawet czworokąta) miłosnego, ale na szczęście nic takiego nie ma miejsca. Gansey, Adam i Ronan totalnie skradli moje serca- co jeden chłopak to lepszy.  W jednej scenie myślę  "Matko, Gansey jest najwspanialszy!, po to by za chwilę zmienić zdanie i przerzucić się na Adama. Ronan to inna kategoria, ale mocno mnie zaciekawił- zwłaszcza w końcowej scenie. Jeśli miałabym wybrać najbliższego mi chłopaka, miałabym z tym niemały problem. Bo każdy z nich ma własny, niepowtarzalny charakter i każdego kocham równie gorąco.

  To co wyróżnia Maggie Stiefvater na tle innych autorek, to magia jaką się posługuje. Kiedy czyta się jej książki, odnosi się wrażenie jakby to wszystko działo się naprawdę. To tak jakbyśmy oglądali film z mnóstwem efektów specjalnych. Ponadto autorka buduje chwile napięcia, czytelnik nie wie co wydarzy się za chwilę, a potem niejednokrotnie pozostaje w szoku. Zdecydowanie Maggie posiada niemałą wiedzę i potrafi jej używać na własną korzyść.

  Kiedy myślę o tej książce, widzę całkiem fajną młodzieżówkę, coś z pogranicza fantastyki. Ma oczywiście słabsze czy nudniejsze momenty, ale to wszystko równoważy się z tymi lepszymi.
Nie jest to książka wybitna, ale śmiało mogę Wam ją polecić. Zapadnijcie się w wygodny fotel, zaparzcie herbatkę i poczujcie powiew magii i strachu jaki może zaserwować Wam Maggie Stiefvater.

Wyzwania:
ABC czytania- K
Wyzwanie biblioteczne
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 3,5 cm

Czytaj dalej

Losowanie par wymiankowych



Wczoraj skończyły się zapisy do Książkowej Wymiany na Dzień Kobiet, a więc dzisiaj zapraszam Was na poznanie kto z kim się wymienia.


Po raz kolejny jest nieparzysta liczba osób, więc dalej korzystamy z wężyka. Tym razem jednak nie bawiłam się w losowanie, tylko połączyłam Was w takiej kolejności w jakiej dostałam maila. A więc wężyk wygląda tak:


Mitchelia ---- Lenka PN ---- Katherine Parker ---- Ivka ---- mlenka ---- Ania D. ---- oxfordka


Czytamy to tak: Mitchelia wysyła prezent Lence, Lenka Katherine, Katherine Ivce i tak dalej. Na końcu Oxfordka wysyła paczkę Mitchelii. W razie jakichkolwiek niejasności pytajcie- a zresztą i tak dostaniecie maile ;))

Co do maili- wyślę je dzisiaj późno w nocy, albo w ciągu jutrzejszego dnia- zależy od tego jak mi się będzie chciało :D I Gosia- nie przejmuj się- napisz go na spokojnie, masz jeszcze czas:)

Cóż, to by było chyba na tyle- mam nadzieję, że znacie podstawowe zasady praz, że otrzymane książki sprawią Wam radość ^^ 


Czytaj dalej

Emily Hainsworth- "Przez Ciebie"


Oryginalny tytuł: Through to you
Rok polskiego wydania: 2013
Wydawnictwo:  Amber
Ocena: 6/10


  Podobno Emily Hainsworth zdobyła rzesze czytelników pisząc swój ekscytujący i mocno poruszający debiut, który na dodatek ma zostać zekranizowany. Podobno podbiła listy New York Timesa i ciągle pnie się w górę. Podobno jest w trakcie pisania swojej drugiej książki, która ma dorównać swoją wspaniałością tej pierwszej. Ale czy na pewno ta pierwsza jest taka wspaniała?

  Dwa miesiące temu zmarła Viv. Od tej pory Camden codziennie odwiedza miejsce wypadku... do czasu gdy widzi ducha. Nina- bo tak na na imię, żyje w równoległym świecie, w którym żyje też Viv. Chłopak może i bardzo chce ją zobaczyć, więc tak robi. Jednak czy miłość Cama do zmarłej ukochanej będzie tak silna by zostać z nią na zawsze? A może niektóre sprawy lepiej zostawić w spokoju i nie pozwolić na zmianę?

  Odnoszę wrażenie, że "Przez Ciebie" nie jest zbyt znanym i popularnym tytułem w książkowej blogosferze. Albo ominął mnie szał z nią związany, albo po prostu nie została ona zauważona przez ludzi. Jeśli miałabym za zadanie sklasyfikować ją do konkretnego gatunku postawiłabym na romans, fantasy i lekką nutę dramatu. To te trzy typy dominują w tej króciutkiej opowieści.

  To co zdecydowanie jest filarem powieści, to oryginalny pomysł na fabułę. Przypomnę, że została ona napisana prawie cztery lata temu, co w świecie książek można nazwać latami świetlnymi. Wiadomo, że od tej pory powstało zapewne mnóstwo tytułów o podobnej tematyce, zastanawia mnie też czy wcześniej nie powstało już coś takiego. Jednak autorka znalazła słaby punkt na rynku i wykorzystała okazję.

  Życie między wymiarami, w dwóch równoległych rzeczywistościach jest naprawdę szałowe. Spokojnie można by bardziej rozwinąć ten wątek, sprawić, że będzie fantastyczny, a nie tylko okej. Ale nie oszukujmy się- nie da się tego zrobić na tak małej powierzchni. To jest fakt numer jeden, który strasznie raził mnie w oczy- autorka wiedziała o czym chce napisać, ale tak się spieszyła, by jak najszybciej to wydać, że zapomniała, o wielu ważnych szczegółach. Na przykład- dlaczego w ogóle zaistniały te dwa wymiary? Na takie podstawowe pytanie nie znajdziecie tutaj odpowiedzi, co już na starcie mocno zniechęca potencjalnego czytelnika.

Bohaterowie też nie są zbyt dobrze skonstruowani. Nie wiemy o nich zbyt wiele, tylko te fakty,które potrzebne są dla książki. Nie oczekuję zbyt wiele, ale to są mimo wszystko podstawy, które fajnie było by znać. Viv niezmiernie mnie irytowała, przywiązanie Cama do tej dziewczyny, choć zrozumiałe-  było też denerwujące. Nina i Owen to były jedyne osoby, które bezsprzecznie polubiłam i stuprocentowo zaakceptowałam.

  Nie wiem jednak dlaczego miło czytało mi się tę książkę, pomimo tylu niedociągnięć. Emily Hainsworth udowodniła, że ma głowę pełną pomysłów i wyobrażeń, jednak nie potrafi wykorzystać ich potencjału.
Nie jest to może nic wyjątkowego i może nie zostanie w Waszych głowach na dłużej... ale na pewno miło spędzicie przy niej czas, a może nawet uronicie łzę. Jednak z czystym sumieniem muszę stwierdzić, że nie zapłaciłabym ceny okładkowej za 255 stron powieści, dodatkowo pisanej dużą czcionką. Szukajcie okazji- promocji, wyprzedaży, bibliotek- gdzieś na pewno jest i czeka tylko na nowych czytelników ! ;)

Najtaniej znajdziesz na:
OCZYTANI

Wyzwania:
ABC czytania- P
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 1,5 cm


Kochani, chętni mają jeszcze czas do jutra na zgłoszenie się do książkowej wymiany ;)

http://czytelniadominiki.blogspot.com/2016/02/ksiazkowa-wymiana-v-dzien-kobiet-zapisy.html



Czytaj dalej

Amy Engel- "Misja Ivy"


Oryginalny tytuł: The Book of Ivy
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Akapit Press 
Seria: Misja Ivy #1
Ocena: 9/10

"Wszystko o co warto walczyć, co warto mieć, jest trudne"

  Są takie sytuacje w życiu każdego człowieka, które zasługują na wyjątkową oprawę i chcemy zapamiętać je jak najlepiej i jak najdłużej. Oczywiście bez względu na wszystko niosą ze sobą dużo emocji. Tych pozytywnych jak i negatywnych. Narodziny pierwszego dziecka, matura, studniówka, ślub. No właśnie, ślub. Wyobrażacie sobie, że ktoś zmusza Was do małżeństwa z osobą, której nie znacie? Nigdy się nie widzieliście, nie rozmawialiście, a na dodatek Wasze rodziny są zaciętymi wrogami. Myślicie, że taki związek ma szansę powodzenia ?

  Taką właśnie wizję roztacza przed nami Amy Engel. Zadecydowała ona, że w jej książce główne skrzypce grały będą dwie rodziny- Lattimer i Westfall. Toczyły one walki podczas wojny nuklearnej, ale to Ci drudzy musieli pogodzić się z przegraną. Ciągle jednak pozostają w cieniu, czekają na dogodny moment by zaatakować. Jednocześnie grają rolę tych dobrych i zgadzają się na wiele nowych reform, jak na przykład ta z kojarzonymi małżeństwami.
 Ivy Westfall ma za zadanie wyjść za Bishopa Lattimera. Oboje oni są dziećmi przywódców i wiąże się z nimi wielkie nadzieje.  Dziewczyna jednak na swój ukryty cel- zabić swojego męża. Tylko czy gdy do głosu dojdzie serce, to nadal zabójstwo będzie takie łatwe?

  W czasie, kiedy na rynku wydawniczym pojawiają się coraz to nowe dystopie, bardzo trudno o napisanie czegoś oryginalnego, a jednocześnie fascynującego. Jest dużo tytułów, które mnie ciekawią, ale u mnie ostatnio chęć na czytanie tego gatunku niknie. Niby poznaję fajne powieści, ale jednak nie mają w sobie "tego czegoś",  co sprawiłoby, że będę myśleć o książce non-stop. Przynajmniej taka książka nie pojawiła się od czasu przeczytania "Misji Ivy".

  Z pozoru historia wykreowana przez Amy Engel nie wyróżnia się niczym szczególnym. Od razu po przeczytaniu blurbu, wielu z Was mogłoby ją skreślić, ponieważ pierwsze skrzypce gra tam wątek romantyczny. Nie zamierzam mówić Wam, że jest inaczej, bo nie jest. Ale oprócz wątku miłosnego znajdziecie tam walkę o wolność czy decyzje, których podjęcie będzie wymagało wielkiej odwagi. Żadne z nich nie jest przedstawiane nachalnie, odniosłam wrażenie, że żyję w takim małym miasteczku, gdzie wszystko toczy się swoim tempem i nikt nikogo nie pogania.
Akcji za wiele też tutaj nie doświadczycie, gdyż dopiero pod koniec, w momencie kulminacyjnym dzieje się coś konkretniejszego.

  Wątek romantyczny jest słodki, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Autorka umiejętnie wykreowała powoli rodzące się uczucie pomiędzy dwójką niedoświadczonych nastolatków.  Mogłabym się nawet pokusić o stwierdzenie, że ich relacja jest naiwna, ale ja po prostu przestałam to zauważać, ponieważ zostałam kupiona stylem pisania autorki. Stylem tak lekkim i przyjemnym, że aż miło jest przekręcać strony.

  Co uważam za niewątpliwy plus tej książki? Po pierwsze fabułę. Niby książek o miłości jest dużo, dystopii tak samo- ale Amy chyba jako pierwsza wpadła na pomysł z połączeniem ich obu.
Bishop jako bohater męski nie jest żadnym bad-boyem, tylko chłopakiem, z którym niejedna z nas mogłaby umówić się na kawę i miło porozmawiać. Ma wielkie serce i chęć niesienia pomocy innym. Choć jest synem przywódcy, nie wyróżnia go powierzchowność czy arogancja.
Kolejnym plusem jest szybkość z jaką czyta się tę historię. Pochłonęłam ją w kilka godzin i zrobiłabym to jeszcze niejednokrotnie. "Misja Ivy" porwała mnie całkowicie i bezbrzeżnie.

  Za minus z kolei uważam kreację świata, w jakim przyszło żyć bohaterom, Akcja dzieje się w sumie w niedalekiej przyszłości, bo w  bodajże 2075 roku, ale cywilizacja jakby się cofnęła. Nie mamy lodówek czy telewizorów. Ale czepiam się faktu, że nie potrafiłam tego odczuć. Niby wiedziałam jak ma być, a ciągle łapałam się na tym, że wyobrażam sobie dzisiejszy świat. Całą elektronikę, komputeryzację i świat na wyciągnięcie ręki. A tego nie było.
Momentami irytowały mnie też niezdecydowanie i upór głównej bohaterki- Ivy, która miała ciągłe wahania nastrojów i swoje humorki, ale poznałam tyle drażniących mnie bohaterek, a ta w końcu wyszła na prostą, więc nie jest źle :)

  Jeśli spytacie dlaczego tak bardzo podobała mi się ta książka, odpowiem, że nie do końca jestem pewna. Bo widzę bardzo dużo jej wad, dużo niedociągnięć i błędów. Ale niejednokrotnie wracałam już do ulubionych momentów i przepisywałam ukochane cytaty. Być może przeczytałam ją w odpowiednim momencie mojego życia i dlatego to tak na mnie wpłynęło? Nie wiem. Z pewnością nie jest to typowa dystopia, więc fani gatunku będą zawiedzeni. "Misję Ivy" kierowałabym bardziej w stronę miłośniczek romansów, oraz młodszej młodzieży. Bardzo sympatyczna książka, do której z pewnością będę wracać.


"Chcę być kimś, kto ma siłę i odwagę podejmowania trudnych decyzji. Ale chcę też być uczciwa i wrażliwa, żeby wybierać słusznie"

Czytaj dalej

Czwórka ulubionych wydawnictw !

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo często zwracam uwagę na to, jakie wydawnictwo wydaje konkretną książkę. Znam kilka bubli, na których myśl robi mi się słabo, ale mam też swoich faworytów,  którym mogę bić pokłony. Panie i Panowie przedstawiam Państwu subiektywne zestawienie, czterech najlepszych wydawnictw książkowych !



1. Wydawnictwo Filia

Jeśli miałabym jednym słowem opisać Filię, byłoby to finezja. Najpiękniejsze okładki na całym rynku. I to nie tak, że raz na jakiś czas uda im się lepsza. Raz na jakiś czas to może im się trafić lekko niestaranna, ale widać, że tworzona z pasją. 
Treści, które zazwyczaj są inne od wszystkich. Albo poruszają ważny temat, albo powodują do śmiechu, płaczu, refleksji. Są też te całkiem tajemnicze i czyste. 
To Filia wydaje moją ukochaną Jennifer L. Armentrout czy najwspanialszą duologię od Pani Redmerski. A jakby przetłumaczyli jeszcze Shannon Messenger, to po prostu byłabym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie ! Jeśli czyta to ktokolwiek z Wydawnictwa- wiedzcie, że jesteście najlepsi <3



2. Wydawnictwo Jaguar

Kiedy widzę nazwę Jaguar, to na myśl przychodzą mi głównie książki z serii Pastelowej oraz te od Jennifer Echols. Nic nie poradzę na to, że wszystkie one ciekawią mnie swoją fabułą oraz rozwinięciem. Jako fanka takich historii- daję niedowiarkom zielone światło ! Czytajcie te książki, bo są naprawdę sympatyczne, a nawet rewelacyjne. Zresztą Jaguar to nie tylko te książki, To też bajkowa seria Selekcja ( na którą i tak wszyscy mówią Rywalki), czy świetna Cora Carmack  . Ludzie to tam wydają Morgan Matson ! Nie wierzę, że jeszcze nie poczuliście mojego uwielbienia <3


3. Wydawnictwo Akapit Press

Akapit Press to z kolei wydawnictwo mojej młodości ( nie żebym była stara). Fabuły książek są naprawdę wyjątkowe i idealnie trafiają w mój gust. Jennifer Probst, Janette Rallison czy Amy Engel. Co do tych dwóch ostatnich- coś nowego od tych Pań poproszę :D Czytałam kilka lat temu, czytam teraz i przypuszczalnie czytać będę w przyszłości. Bo mimo, że głównym nurtem Wydawnictwa jest literatura dla młodszej młodzieży, to ja zawsze znajdę tam coś dla siebie.


4. Wydawnictwo Media Rodzina

Pomijając fakt, że Media Rodzina odpowiada za moją emocjonalną rozsypkę po lekturze duologii Cariny Bartsch oraz wysokie wymagania względem niemieckich autorów, to są naprawdę ludzcy :D Nie no żartuję- nie chciałam, żeby zabrzmiało to jak coś złego- kocham Was ! Wydaliście wspaniałą serię Igrzysk Śmierci, Narnię- od której wszystko się u mnie zaczęło, Trylogię Arkadyjską, czy "LATO KOLORU WIŚNI" !To Media Rodzina utwierdziła mnie w przekonaniu, że niemieccy autorzy są REWELACYJNI i to dzięki tej ekipie odkryłam moje nowe marzenie. Życzę Wam dalszego wydawania tak cudownych książek i tego, bym była na bieżąco :D

Drogie Wydawnictwa ! Jeśli ktoś z Was to czyta, to jeszcze raz powtórzę- uwielbiam Was bezgranicznie ! Dalej wydawajcie tak cudowne książki i ześlijcie mi czas, by miała kiedy je czytać :D
I pamiętajcie- kolejność nie ma znaczenia !

Czytaj dalej

E.Lockart- "Byliśmy łgarzami"


Oryginalny tytuł: We Were Liars
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo:  YA !
Ocena: 2/10


  Im mniej wiesz o tej książce, tym lepiej dla Ciebie. Bo może się zdarzyć, że czytając o jedno zdanie za dużo, niechcący odkryjesz tajemnicę. Ale umówmy się, że są fakty, które musisz znać. Po pierwsze- znajdujesz się na prywatnej wyspie, bogatych i snobistycznych do cna ludzi. Po drugie- nie wiesz co jest prawdą, a co fikcją. I w sumie to tyle. Tyle powinniście wiedzieć, jeśli pragniecie przeczytać "Byliśmy łgarzami". Cóż- jeśli po moim tekście dalej będziecie chcieli to zrobić.

  Kiedy zewsząd docierają do Ciebie skrajnie różne opinie na temat danej książki, zaczynasz się zastanawiasz, do której z nich- wielbicieli, czy krytyków należeć będziesz Ty. A może jednak pozostaniesz neutralna względem niej? Muszę przyznać, że zazwyczaj mając taki problem, z łatwością znajdowałam sobie miejsce gdzieś pośrodku. Książka była niezbyt dobra, ALE. Zawsze istniało coś, co w moich oczach ratowało dany tytuł. Jednak dzisiaj nie jest ten dzień. I to nie jest ta książka.

  Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo bogaci ludzie działają mi na nerwy. Mają wszystko na wyciągnięcie ręki. Manipulują innymi. Nie dbają o nic. Zawsze wszystko wiedzą lepiej i patrzą na Ciebie jak na wybryk natury. Nie daj Boże, jeśli masz inny kolor skóry, czy twój stan majątkowy nie jest przynajmniej zbliżony do ich. Nie chcę klasyfikować wszystkich do jednego worka, ale familia Sinclairów zdecydowanie w tym worku się znajduje. Irytowało mnie u nich wszystko- począwszy od służby, a kończąc na lekceważącym stosunku do ludzi. Nawet w najlepszych momentach nie potrafiłam im współczuć czy okazać zrozumienia. Po prostu ich zachowanie było dla mnie nie do przyjęcia, a wszystkie problemy i kłótnie zazwyczaj ograniczały się do pieniędzy. Cóż- jeśli nie wiadomo, o co chodzi- to chodzi o pieniądze. Stara, dobra maksyma.

  Bohaterowie również nie pokazali klasy. Nie potrafię sobie wyobrazić bycia jednym z nich, albo chociażby znajomości. Nie umiałabym patrzeć na ich wyrachowanie i nie reagować. Aż teraz się gotuję ze złości jak tylko o nich myślę. A to zdecydowanie nie wróży dobrze.

  E.Lockart postawiła na grę słów i jej styl pisania jest dość nietypowy. W żadnym wypadku nie przemówi do każdego. Pisanie wierszem, urywanie zdania w połowie i przenoszenie go do nowej linijki,  czy też opowiadanie fikcyjnych historii przez główną bohaterkę. Do mnie to nie trafiło, niejednokrotnie miałam ochotę przewinąć dany fragment czy po prostu odłożyć książkę. Jednak to nie jest sposób, ponieważ wtedy za rok bym nawet tego nie skończyła. A książka jest cieniutka, ma niecałe 300 stron, więc jako tako nie powinna mi się dłużyć. A jednak.

  Jedynym w miarę fajnym i interesującym punktem było zakończenie, którego w żadnym wypadku się nie domyśliłam. Ale mimo wszystko nie było to na tyle ciekawe, by wymazało pierwsze złe wrażenie. Cóż, bywa.

  Jeśli chodzi o "Byliśmy łgarzami", to będę zdecydowanie krytykować tę powieść. Uważam, że dla mnie nie ma tam nic godnego uwagi. Nie wiem czy w oryginale wypada ona lepiej, ale jakoś nie mam zamiaru się o tym przekonywać. Jeśli miałabym w ten sposób sprawdzać każdą słabą książkę, to prędzej bym chyba zwariowała.

Wyzwania:
Wyzwanie biblioteczne
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 2,1 cm

Czytaj dalej

THE BOOK TAG

Tak trochę dawno dawno temu Ala nominowała mnie do The Book Tag, czyli porcji pytań dotyczących książek. Poczytajcie i podzielcie się swoją opinią :)


1. Jaki gatunek najczęściej wybierasz?
Przeglądając mojego  bloga natraficie na romanse, dystopie, antyutopie i kryminały. To właśnie te gatunki lubię czytać, chociaż nie zrażam się do innych.

2. Która bohaterka jest najbardziej podobna do Ciebie lub którą chciałabyś być?
Spotkałam w książkach wiele podobnych do mnie bohaterek, jednak żadna nie jest na tyle identyczna jak ja. Którą mogłabym być? Mogłabym mieć trochę ironiczności charakterystycznej dla Emely :D


3. Jaką książkę dałabyś do przeczytania swojemu dziecku?

To zależy od wieku mojego dziecka.  Na pewno "Ten obcy", "Szatan z siódmej klasy", "Dzieci z Bullerbyn", "Piątka z Zakątka", "Oskar i Pani Róża czy "Mały Książę".

4. Wolisz książki w wersji papierowej, e-booki czy audiobooki?
Audiobooki odpadają totalnie, ponieważ bardzo łatwo mnie rozproszyć. Mogę słuchać, a po pewnym czasie zorientować się, że kompletnie nie wiem o co chodzi ;) Ebooki lubię, chociaż mając na uwadze mój wzrok i ich ceny, niekoniecznie mnie przekonują. Także największą miłością darzę książki papierowe :)

5. Jaka książka zrobiła na Tobie największe wrażenie?
Mm nadzieję, że taka książka jeszcze przede mną, chociaż było wiele tych niesamowitych. "Na krawędzi nigdy/zawsze", "Aż po horyzont", "Ich pięcioro" czy "Lato koloru wiśni" i "Zima koloru turkusu".

6. Jaka książka nie zrobiła na Tobie dobrego wrażenia?
Takich tytułów mam dużo- "Piękne istoty", "Powód by oddychać" czy "Sny".


7. Czytasz jedną książkę od początku do końca czy zaczynasz kilka książek na raz?
Z tym to różnie bywa. Nie mam problemu z pogodzeniem fabuł książek, które czytam. Jednak ostatnio nic nie wciąga mnie na tyle, bym chciała to czytać, więc zaczynam nowe tytuły.



8. Częściej czytasz wypożyczone książki czy raczej preferujesz własny zakup?

Czytam bardzo dużo pożyczonych książek, czy to z bibliotek, czy od znajomych, czy z Book Tourów. Nie widzę w tym nic złego, przeciwnie, uważam że to super mieć w ręku książkę, którą ktoś przede mną już czytał. Ale żeby nie było -własne też kupuję- często wtedy kiedy już je znam i chcę posiadać na własność, kiedy nagradzam siebie samą za dobrą robotę, czy jest to coś, o czym marzę. Każdy zakup starannie planuję :)

9. Jaką jedną książkę powinien przeczytać każdy, niezależnie od swoich zainteresowań?
Bardzo uniwersalną i piękną książką jest "Bez nóg, bez rąk, bez ograniczeń", w której autor pisze o swojej niepełnosprawności i to w taki sposób, że czytelnik ma szansę zastanowić się nad własnym życiem.

10. Czy oceniasz książkę po okładce?
I tak i nie. Bardzo lubię gdy widzę ładną okładkę, to też jest element książki. I denerwuje mnie kiedy ktoś je niszczy w sposób graficzny. Ale nie jest tak, że jeśli okładka jest brzydka, a fabuła ciekawa, to jej nie kupię. Okładka jest drugorzędna, a opis stawiam na pierwszym miejscu :)

11. Czy ulegasz promocjom cenowym na książki? Jeżeli tak, to jaka była największa ilość książek, które kupiłaś na promocji?
Kupuję książki tylko wtedy kiedy widzę promocję czy wyprzedaż. Jednak znam pojęcie umiaru i własnych możliwości czytelniczych, więc staram się nie przesadzać. Najwięcej ile kupiłam? O ile się nie mylę, były to cztery książki, ale ręki sobie uciąć nie dam :)

12. O jakiej książce marzysz?
Aktualnie o "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" ^^

13. Ile książek liczy Twoja biblioteczka i jak przechowujesz swoje zbiory?
W mojej biblioteczce aktualnie znajduje się około 150 pozycji (?). Mam własną biblioteczkę i osobny regał. Na jednym trzymam przeczytane, a na drugim jeszcze nieprzeczytane książki. Jest też osobne miejsce na te czekające na recenzję, wyzwaniowe oraz z biblioteki :D Mój system, to trudny system ;)

14. Co najpierw: książka czy ekranizacja?
Staram się trzymać zasady najpierw książka, potem film, jednak nie stosuję jej tak rygorystycznie. Nie raz zdarzyło mi się zburzyć tę kolejność i nie mam z tego powodu wielkich wyrzutów sumienia.

15. Co teraz czytasz?
"Byliśmy łgarzami" E. Lockhart oraz "Dzikie stwory"- Dave'a Eggers'a :)



Czytaj dalej

Gayle Forman- "Byłam tu"


Oryginalny tytuł: I was here 
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo:  Bukowy Las
Ocena: 8/10


  Kiedy Twoja najlepsza przyjaciółka popełnia samobójstwo, zaczynasz się zastanawiać co zrobiłaś źle. Przecież od zawsze byłyście nierozłączne, dzieliłyście się wszystkimi sekretami, traktowałyście się bardziej jak siostry, niż koleżanki. A jednak. Meg wybrała śmierć, a Cody została sama. Nie dostaniesz już tej dwójki w zestawie.
Wraz ze śmiercią Meg, umarło również coś w Cody. Entuzjazm, radość, emocje. Wszystko to zgasło i zanikło. Więc kiedy dziewczyna odkrywa jedną tajemnicę zmarłej przyjaciółki, zaczyna drążyć dalej. I odkrywa, że Meg nie do końca była taka idealna, za jaką miała ją Cody. Poszukiwanie odpowiedzi na niezadane jeszcze pytania, sprowadzi młodą dziewczynę na nieuczęszczaną dotąd ścieżkę. I zmusi ją do zrozumienia na nowo pojęcia miłości, przyjaźni oraz tajemnicy. Cody przekona się też, że czasem przypadkowo poznani ludzie, okazują się być tymi najbardziej godnymi zaufania.

  "Byłam tu" to moje trzecie spotkanie z Gayle Forman. Po całkiem fajnym "Jeśli zostanę", oraz krótkim opowiadaniu świątecznym, które jednak nie zachwyciło mnie tak jakbym chciała- przyszedł czas na najnowszą powieść autorki.
Tym razem Forman zabiera nas do małego miasteczka, gdzie po raz kolejny próbuje lawirować wokół tematu śmierci. Jednak tym razem ta śmierć nastąpiła naprawdę, a bohaterowie muszą sobie radzić z jej skutkami-bólem, cierpieniem, wyczerpaniem.

  Muszę przyznać, że autorka tym razem poradziła sobie całkiem dobrze, A nawet więcej niż dobrze, Zaskoczyło mnie to, jak trafnie pisze o ludzkich emocjach, o radzeniu sobie z bólem po odejściu bliskiej osoby, o kwestionowaniu na nowo pewnych rzeczy, o ludzkiej zawiści i serdeczności. Gayle Forman to typ ciotki, która bacznie obserwuje poczynania innych, a potem obsypuje każdego chętnego dobrymi radami. Służy pomocą. Nie narzuca swojego zdania, a jedynie próbuje postawić się w obcym położeniu.

  Choć główna bohaterka- Cody, na początku niezmiernie irytowała mnie swoim nastawieniem. Jej dewizą życiową  było trwanie przy boku Meg. Podejmowanie decyzji nie mogło się obyć bez obecności tej drugiej. Wszystko robiły razem, dzieliły się każdym sekretem. Jak trafnie podsumował to jeden z bohaterów: "Straciłaś lepszą część siebie. [...] A teraz próbujesz znaleźć odkupienie, bo wyłączyła cię z decyzji". Odnoszę wrażenie, że chwilami Cody nie mogła się pogodzić z utratą przyjaciółki, tylko dlatego, że ta nie skonsultowała tego z nią. To dość drastyczne stwierdzenie i myślę, że zamysłem autorki było właśnie wzburzyć czytelnika i zmusić do reakcji.

  Bardzo wielkim plusem, który muszę przyznać autorce, jest stworzenie akcji, która ciągle jest w ruchu i nigdzie nie zagrzeje miejsca na dłużej. Razem z Cody jeździmy sobie w różne miejsca, pytamy, szukamy odpowiedzi, kwestionujemy. A ja jak wiecie- uwielbiam motyw podróży na kartkach książek. Nie mogę powiedzieć, że takiego konkretnego podróżowania mamy tutaj wiele, ale są momenty, kiedy aż szkoda było mi odłożyć książkę. Tym bardziej, że zagadka, którą mamy śledzić i szukać rozwiązania, nie jest typowym wątkiem kryminalnym. Nie ścigamy groźnego przestępcy, tylko podążamy za wskazówkami. Zakończenie nie jest szałowe, czy przerysowane, ale właśnie ludzkie. Takie, które może się przydarzyć każdemu z nas i nikogo to nie zdziwi. To właśnie Forman w najczystszej postaci. Ludzka i pisząca o życiu.

  "Byłam tu"  jest naprawdę ciekawą i wciągającą powieścią, która poruszy w nas jakiś kawałek czułej struny. To opowieść pod wielu względami uniwersalna i przeznaczona dla większości grup czytelniczych, więc jeśli tylko macie okazję- czytajcie. Tym razem jestem całkowicie usatysfakcjonowana tym, co stworzyła Gayle Forman i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że utrzyma taki poziom na dłużej. A jeśli nadal nie jesteście przekonani- ta opowieść została zainspirowana prawdziwą historią, więc choć jest trochę podkoloryzowana- wydarzyła się naprawdę.


Wyzwania:
ABC czytania- B
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 2,4 cm


Czytaj dalej

Morgan Matson- "Lato drugiej szansy"



Oryginalny tytuł: Second Chance Summer
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo:  Jaguar
Ocena: 10/10

   Zdarza się tak, że jesteś totalnie zwyczajnym nastolatkiem. Nie uczęszczasz na lekcje baletu, nie masz mózgu superkomputera, nie chodzisz też na szalone imprezy zakrapiane alkoholem. Masz za to najlepszego przyjaciela w swoim ojcu, dźwięki ulubionych piosenek w słuchawkach oraz poczucie winy sprzed pewnych wakacji. Co jednak jeśli się okaże, że nagle Twój tata zachoruje na raka? Żadna z piosenek nie pomoże, staniesz się zamknięta w sobie jeszcze bardziej niż dotychczas... i wyjedziesz na kolejne wakacje, do domku, w którym nie byłaś przez tak wiele lat. To tam będziesz musiała skonfrontować się z przeszłością, na nowo odnaleźć pojęcie przyjaźni, miłości i przebaczenia. A dodatkowo zdasz sobie sprawę z faktu, że niezależnie od wszystkiego- każdy zasługuje na drugą szansę.

  Morgan Matson to moja mistrzyni. Wiedziałam to już po lekturze jednej jej książki- "Aż po horyzont", ale teraz na nowo utwierdziłam się w tym przekonaniu. Możecie powiedzieć, że autorka jakiejś tam książki dla młodzieży, w żadnym razie nie może się stać wzorem, czy ikoną pisarstwa. Może i nie. Może macie rację. Ale w tym momencie bardzo trudno jest mi przyznać Wam rację. Bo to co tworzy Matson jest rewelacyjne. Nierzadko boli, zmusza do refleksji, powoduje płacz, czyli po prostu wzbudza emocje. A czyż nie o to chodzi w dobrej książce? By zmusić czytelnika do zmiany nastawienia, do spojrzenia z innej perspektywy, do POCZUCIA czegokolwiek?

  Taylor zepsuła wiele rzeczy, tak naprawdę przez kilka głupich decyzji i brak rozmowy. Jej wiek, również nie był adekwatny do tego, by mogła zrobić to dojrzale, ale jednak od tamtego czasu dziewczyna nie nawiązała ponownego kontaktu z ludźmi, których skrzywdziła i którzy skrzywdzili ją. Nie umiała przebaczyć ani zapomnieć. Nie można jej winić. Każdy ma na sumieniu jakieś grzechy, niewypowiedziane słowa, zatajone tajemnice. Każdy ma prawo do porażki i posiada pewien margines błędu. Wszystko to jednak da się naprawić tylko wtedy, jeśli damy komuś drugą szansę.

  Morgan Matson ma w sobie coś takiego, że nieustannie otwiera mi oczy. Pokazuje mi rzeczy za którymi tęsknię, i o których marzę, choć wcześniej nie miałam nawet o tym pojęcia. Wyjaśnia kwestie, które niby powinny być jasne i oczywiste, a jednak takie nie są. Porusza najbardziej uniwersalne problemy, z którymi zmagają się ludzie- ból, śmierć, strach. Morgan Matson PISZE EMOCJAMI. Nie sposób przejść obok jej książek obojętnie, bo każdorazowo poruszają w człowieku jakąś czułą strunę.

  Jeśli jeszcze nie znacie powieści Matson, chociażby jednej- litości nadróbcie to ! Nie kwestionujcie, nie zastanawiajcie się za długo. Przeczytajcie coś ludzkiego, życzliwego, ale też przeraźliwie smutnego, co prawdopodobnie doprowadzi Was do płaczu, a może nawet zmieni coś w Waszym życiu. Mi Morgan Matson uświadomiła, tak stuprocentowo, że niezależnie od okoliczności każdy człowiek zasługuje na drugą szansę. Każdy popełnia błędy, czasem nawet najgłupsze, wynikające choćby ze strachu czy nieśmiałości, ale mimo wszystko warto je naprawiać. Dostrzeżmy człowieka w człowieku. I zatraćmy się w lekturze naprawdę mocno emocjonującej książki.

Czytaj dalej

Książkowa wymiana V | Dzień Kobiet- ZAPISY





1.Zapisy do Książkowej Wymiany z okazji Dnia Kobiet do trwają od 5 lutego do 19 lutego 2016 roku.

2. Wymiana przeznaczona jest TYLKO do osób prowadzących blogi (niekoniecznie książkowe).

3.Losowanie par wymiankowych odbędzie się 21 lutego 2016 roku . Tego samego dnia, roześlę też wiadomości z informacjami o osobie, która jest naszą wymiankową parą.

4. Przesyłka MUSI być wysłana z potwierdzeniem nadania na własny koszt!

5. Do zabawy zapraszam osoby, które ukończyły 13 rok życia!

6. Po otrzymaniu przesyłki informujemy o tym naszego darczyńcę (albo mnie, a ja poinformuję odpowiednią osobę). Nikt nie lubi takiej niepewności i zamartwiania się o paczkę.

7. Przesyłkę wysyłamy do dnia 5 marca 2016 r. Jeśli z jakichkolwiek przyczyn nie wyrobicie się w czasie, proszę mnie o tym poinformować.

9. W paczce powinny znaleźć się:

  • Książka- nie musi być nowa, ważne by nie była zniszczona. Tematyka: Zgodnie z zaleceniami na dołączonej ankiecie.
W paczce może znaleźć się zarówno jedna jak i kilka książek. To zależy już tylko od naszego darczyńcy :)
  • Pocztówka lub zakładka do książki
  • Tzw. umilacze, czyli coś do picia lub na słodko, coś od serca - inwencję pozostawiam Wam :)
  • Ewentualnie list- Ważne jest, by osoba obdarowana wiedziała od kogo otrzymała prezent. W liście można zawrzeć swoje imię, nick z blogosfery, może adres bloga. Po prostu coś po czym zidentyfikujemy adresata. Wystarczy nawet zwykła karteczka!
10. Bawimy się tylko na terenie Polski, tzn. że aby wziąć udział w wymianie, musisz mieć adres korespondencyjny w Polsce.

11.Pamiętajmy o tym, że wymiana ma być przede wszystkim dobrą zabawą, a nie rywalizacją czy postępowaniem typu "chcę dostać, ale nie wyślę". (Takie osoby będą miały dożywotni zakaz brania udziału w moich wymianach).

12. Bardzo proszę o dokładne i rzetelne wypełnienie ankiety- piszę to każdorazowo, a wiem, że w dalszym ciągu nie wszyscy to stosują. A wtedy tracicie tylko Wy- jeśli nie potraficie się określić, jaka jest szansa, że Wasz darczyńca będzie potrafił? 

13.  W tej odsłonie wymiany prezentujemy sobie nawzajem książki, które idealnie sprawdzą się jako prezent na Dzień Kobiet. Od kobiety dla kobiety :) Dlatego jeśli ktoś lubi czytać kryminały/horrory/ fantastykę- nie sugerujcie się proszę tym, że na Dzień Kobiet taka książka nie będzie odpowiednia. Bo dla kogoś akurat będzie. Każdy czyta to co akurat lubi i naprawdę większą radość sprawić mu może coś bardziej w jego klimacie ;) Ale są też osoby, które wolą romanse/obyczajówki/młodzieżówki. Dlatego wielka prośba- nie starajmy się na siłę przekonać kogoś do swojego ulubionego gatunku, lepiej sprezentować coś, co naprawdę ma szanse się podobać. Luźny temat- wiele interpretacji. Wszystko zgodnie z preferencjami na ankiecie :)

14. Jako, że bardzo spodobała się Wam i mnie zabawa w fotografowanie dostanych paczek, to teraz również Was o to proszę. Zróbcie zdjęcie otrzymanej paczce  i prześlijcie je wyżej podanego maila ( dominika.justyna@poczta.onet.pl ). Oczywiście wedle życzenia można opublikować na swoim blogu taki post, jednak nie jest to wymagane.

15.Osoby zainteresowane pomysłem wymiany, proszone są o:

  • Zostawienie komentarza pod tym postem. Powinno to być coś typu "zgłaszam się", "z chęcią dołączę do zabawy" etc.
  • Umieszczenie banerka akcji na swoim blogu- chciałabym, aby jak najwięcej osób dowiedziało się o wymianie.
  • Przesłanie na adres   dominika.justyna@poczta.onet.pl  uzupełnionego formularza, który znajduje się poniżej; w temacie maila wpisać:

Książkowa wymiana z okazji Dnia Kobiet- [ swój nick]
Proszę Was żebyście w temacie maila wpisali ten sam nick, z którego zgłosiliście się w komentarzu, tak żebym nie miała problemu z rozpoznawaniem Was :)

Krótki formularz zgłoszeniowy:
1.Imię i nazwisko
2.Adres korespondencyjny
3.Co czytam? Czyli opisz  jakie gatunki książkowe lubisz, a czego nie. Co cenisz w powieści, a co napawa Cię przerażeniem? Może ulubionych autorów. Wszystko co sprawi, że darczyńca lepiej wstrzeli się w Twój gust i sprawi, że będziesz zadowolony.  Piszcie przykłady. Rozpisujcie się. Na zgłoszenia macie 2 tygodnie, to mnóstwo czasu. Dokładnie się określcie, nic na tym nie tracicie, a tylko zyskacie.
4. Adres bloga oraz link do jakiegokolwiek konta np. lubimyczytać.pl 
5. Pięć tytułów książek, o których aktualnie marzę.
6.Opcjonalnie- napisz coś od siebie. Cokolwiek, co chciałbyś żeby ta druga osoba  przeczytała :)
7. Wyrażam zgodę na przesłanie mojego adresu mojej parce wymiankowej. ( Ta informacja jest tylko dla mnie, tak abym nie miała żadnych wątpliwości)


Wysłanie maila jest jednoznaczne z przystąpieniem do wymianki, nie można się już wypisać, także proszę o dokładne przemyślenie swojej decyzji.
Każda osoba, która chce wziąć udział w wymianie zobowiązuje się do wysłania paczki w określonym przeze mnie terminie tj. do 5 marca 2016 roku!  Powinna też przeczytać obowiązujące ją zasady oraz je stosować.


Ściągawka:
5-19 luty: ZAPISY
21 luty- OGŁOSZENIE PAR WYMIANKOWYCH
22 luty- 5 marca- WYSYŁANIE PACZEK


Na każdego maila zgłoszeniowego, odpisuję ! Jeśli zdarzyło by się, że w ciągu dwóch dni nie dostaniecie odpowiedzi zwrotnej, wyślijcie go proszę jeszcze raz :)


Udział biorą ( kolejność według wysłanego maila) :

  1. Mitchelia
  2. Lenka PN 
  3. Katherine Parker
  4. Ivka
  5. mlenka
  6. Ania D.
Czytaj dalej

Jennifer L. Armentrout- "Origin"


Oryginalny tytuł: Origin
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo:  Filia
Seria: Lux #4
Ocena: 8/10

Lekturę tego tekstu zalecam osobom, które skończyły co najmniej trzy tomy serii Lux :)

  Po wydarzeniach końcowych z trzeciej części serii Lux byłam załamana. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało i jak najszybciej pragnęłam poznać kontynuację. Kontynuację, której jak na złość nie miałam pod ręką. Kiedy już się za nią zabrałam minęło kilka miesięcy przerwy i mój zapał lekko ostygł. Jednak wystarczyło małe przypomnienie i już z radością i obawą co się wydarzy,siadałam przed czwartym tomem serii Lux. Czy jestem usatysfakcjonowana?

  "Origin" jest bardzo dobrą kontynuacją serii. W sumie nie spodziewałam się niczego innego, Jennifer przecież już wcześniej pokazała na co ją stać, zostając tym samym jedną z moich ulubionych autorek. Akcja goni akcję, nigdy nie wiemy co wydarzy się na kolejnej stronie, a niejedno rozwiązanie dziwi i szokuje czytelnika.  Nie zostało dużo z tej czystej niewinności, którą dane było mi poznać w tomie pierwszym. Wielu zabija z zimną krwią, ciężko jest komuś zaufać, a tajemnice szerzą się na niesamowitą skalę. Tutaj poznamy smak radykalnych rozwiązań oraz spotęgują się nasze pytania.

  Jennifer udowadnia, że dorosła do tego by podnieść linię wytrzymałościową swoich bohaterów. Rzuca im kłody pod nogi, pozwala by dręczyły ich wyrzuty sumienia i strach. Wie, że w ten sposób pozwala im szybciej dorosnąć, przez co nie są już niewinnymi nastolatkami jakimi byli, gdy ich poznaliśmy. Co więcej- autorka mocno ruszyła w stronę innego gatunku, który praktykuje- New Adult. Było więcej scen romantycznych między Daemonem i Kat, pojawiły się sceny seksu oraz jedna poważna sytuacja, która wstrząsnęła mną dogłębnie i do tej pory nie potrafię uwierzyć w to co przeczytałam. 

  Sceny z gatunku paranormal nadal dominują, to wokół nich kręci się ta cała historia. Jednak tym razem poznajemy ją z trochę innej, mroczniejszej strony. Odkrywamy tajemnice gatunku Luxen, poznajemy motywy ludzi, którzy kontrolują całą sytuację. Przeżyjemy niejedną zdradę, poznamy nowych bohaterów, a momentami będziemy mieli ochotę się zatrzymać i zastanowić, co tu się u licha dzieje?

  Jennifer L. Armentrout stworzyła godną siebie kontynuację serii; serii którą pokochałam od pierwszego zdania. Nadal mamy do czynienia z ciętym językiem Daemona, miłością Kat do książek oraz roztrzepaniem Dee.... jednak autorka popełniła jedną rzecz, która do tej pory mnie dręczy.  Obdarła ich z niewinności. Moi ukochani bohaterowie nie są już tymi samymi ludźmi co w "Obsydianie". Zmienili się, dorośli. To super, bardzo się cieszę, że seria dojrzewa wraz ze mną, ale jednocześnie czuję w sercu jakąś taką pustkę, która wie, że to koniec. Ciężko mi się z tym pogodzić, bo wiem, że jest w tym też trochę mojego udziału. Ja też się zmieniłam, czytam może inne książki, inaczej odbieram pewne rzeczy i przez to nie mogę powiedzieć, że kocham czwartą część serii Lux. Bardzo mi się podobała, wstrząsnęła mną, ale też otworzyła mi oczy na pewne rzeczy. Wiem już, że na zawsze będę miała sentyment do książek i autorki. Wiem też, że będę je polecać, bo są one naprawdę dobre. Jednak myślę, że nie wzbudzą już u mnie żadnych większych uczuć i emocji, poza tymi, które wskazują na super treść. 

  Bo seria Lux rosła wraz ze mną. A ja właśnie odkryłam, że chyba mam już dość tego typu książek. Ta na dodatek ciągnie się przez 5 tomów, nie wliczając dodatków. Kat i Daemon na zawsze pozostaną moimi ulubionymi bohaterami, bo wciąż mam w pamięci to jaka byłam podekscytowana ich dalszymi losami. Przeczytam ostatnią część, ponieważ chcę wiedzieć co się wydarzy dalej. Nie sądzę jednak, że nagle zmienię zdanie. Dla mnie moja wędrówka z tymi bohaterami dobiega końca. Chętnie zostanę jeszcze w świecie kosmitów... ale czy nadal będzie mnie to fascynować i wzbudzać zachwyt? To się dopiero okaże. Jedno jest pewne: Jennifer ma rewelacyjny styl pisania, a jej książki połyka się z przyjemnością. Dlatego z całego serca zalecam Wam lekturę jakiejkolwiek książki Jenny :)


Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca- styczeń 2016

Cześć wszystkim ! Witajcie po trzytygodniowej nieobecności ;) Mamy dzisiaj pierwszy dzień lutego, a to może oznaczać tylko jedno- czas na podsumowanie minionego miesiąca ! Ciekawi co wydarzyło się u mnie podczas przerwy i co w ogóle ją spowodowało? No to zapraszam :)

Moim postem- "Co słychać w 2016?", pewnie część z Was zaskoczyłam. Ot- taka nieprzewidywalna blogerka- pisze, pisze i nagle mówi, że czas na przerwę. Nie publikuje, nie komentuje, nie udziela się. Ale możecie mi wierzyć lub nie- od dawna szukałam okazji do takiego urlopu. Bo jednak powoli czułam, że się wypalam, że tracę ochotę na wszystko co związane z blogiem. Ale zawsze coś stało mi na przeszkodzie- niezrecenzowane tytuły, egzemplarze recenzenckie, te z Book Tourów, czy sam fakt, że nie umiałam tak po prostu się odciąć od blogosfery.

Ale początkiem stycznia opublikowałam to co miałam opublikować i uznałam, że teraz jest ten czas.  Mam egzaminy, bieżącą naukę, lektury do czytania- skutkiem czego na inne książki najprawdopodobniej zabrakło by mi czasu. No i wiecie "nowy rok, nowy początek". Te klimaty. I postanowiłam: "Dobra, idę na urlop". I tak się stało. Nie było konkretnego bodźca czy przełomowego wydarzenia, była to decyzja raczej spontaniczna. I muszę przyznać, że z Waszymi wpisami jestem w miarę na bieżąco. Więc nie byłam tak do końca odcięta od świata. Zbierałam też pomysły na nowe posty, niektóre nawet zaczęłam pisać. Z czytaniem też w porządku, ponieważ udało mi się przeczytać 4 książki, co uważam za całkiem dobry wynik ;)

Ponadto często czytałam opowiadania na Wattpadzie, co na kilka dni kompletnie odcięło mnie od życia :D Byłam też na teatralnym przedstawieniu "Zbrodni i kary", ale mimo wszystko nie do końca mnie ono usatysfakcjonowało. Chociaż książka jest naprawdę fajna. Pojawił się też w sieci nowy zwiastun Zootopii, wraz z całą piosenką Shakiry ! Jestem lekko bardzo bardzo nakręcona na tę animację, ale polski dubbing niesamowicie mnie wkurza. Też tak macie? ;) I czy w ogóle wiecie o czym ja tutaj piszę? :P
Tak jak obiecywałam- pojawił się też nowy wygląd bloga. Były drobne problemy ( w sumie jak zawsze), ale wyszłam na prostą. Jest lekki, dziewczęcy i czuć w nim wiosnę. Co o nim sądzicie? :)

Książki:



Dzisiaj wyjątkowo przedstawiam je w formie kolażu, ponieważ do zdjęcia brakuje mi książek ;)

  • "Czy wspominałam, że cię kocham?"- Estelle Maskame ( 403 str.)
  • "Zbrodnia i kara"- Fiodor Dostojewski (631 str.)
  • "Byłam tu"-Gayle Forman (319 str.)
  • "Król kruków"- Maggie Stiefvater ( 487 str.)
Razem stron: 1840
Dziennie około: 59 stron


Filmy:
-Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów 2
-Madagaskar

Seriale:
Obejrzałam cały 4 sezon Teen Wolfa i dziesięć odcinków z 5. Czwarty był GENIALNY, a na temat piątego mogę powiedzieć, że jest inny niż wszystkie, ale równie dobry ! No i po raz kolejny zawiesiłam się przy oglądaniu Arrow. Powoli staje się to już chyba tradycją.

Inne:
Podsumowanie grudnia
Najgorsze książki 2015 roku
Postanowienia Noworoczne Book Tag
Co słychać w 2016?


Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- cztery przeczytane książki o łącznej grubości 11 cm :) Czyli zostało mi jeszcze 154 cm :)
Wyzwanie biblioteczne- W styczniu dwie książki pochodziły z biblioteki- "Zbrodnia i kara" oraz "Król kruków". Tej pierwszej opisywać nie zamierzam, a na kilka słów o Maggie Stiefvater zapraszam w drugim tygodniu lutego :)
ABC czytania- literki C,B, K już zajęte ^^

Plany:
W lutym mam zamiar wziąć udział w dwóch maratonach czytelniczych, poza tym mam ferie, więc i czasu więcej. Tytułów książek nie podaję, ale na pewno będzie to większość pozycji z mojej biblioteczki :)


Zapowiedzi:
Tak jak wspominałam- wykluczam z mojego bloga comiesięczne zapowiedzi, ale za to wędrują one do podsumowania, a przynajmniej część z nich. W lutym najbardziej nie mogę się doczekać "Obsesji" od Armentrout, "Tak słodko" od Webber   "Układ" od Kennedy oraz  "Sześć serc" od Cosway. Dwie pierwsze to znane i lubiane autorki, natomiast trzecia to kompletny strzał w ciemno. Ale podobno warto :)

Zdjęcie z mojego instagrama. Zapraszam--> klik klik


Pamiętacie może opublikowany przeze mnie post na temat 10 zagranicznych książek, o których wydaniu marzę ? Otóż spieszę Was poinformować, że te małe marzenia jak najbardziej się spełniają ! 4 z 10 tytułów polskie wydawnictwa mają już w planach ^^ "Odkąd cię nie ma" w zasadzie miało już swoją premierę kilka dni temu, ale np. takie "Real" od Katy Evans będzie w Papierowym Księżycu już w marcu. "Archer Voice" zobaczymy u Wydawnictwa Otwarte również w marcu, a Muza wzięła się za "Pushing the limits" ( to już w lutym ! Nie wspominałam w zapowiedziach, bo w zasadzie treść już znam od dawna ;) ). Jestem mile zaskoczona i zastanawia mnie jedno- czy ja mam taki dar typowania, czy Wydawnictwa czytały mój post ? :D Oby tak dalej !


Wiem, że się rozpisałam... ale u mnie to w sumie nic nowego :D Dzięki wielkie wszystkim, którzy dotarli do końca, mam nadzieję, że Was nie zniechęciłam ;) A jeśli tak- to wszystko jeszcze można naprawić- już w piątek zapraszam Was na post specjalny, który będzie dotyczył tego, o co kilka osób już od dawna się mnie pytało. Jakieś sugestie, co to może być? :D
Na dzisiaj to już tyle, ale zapraszam w środę na nową recenzję. Trzymajcie się cieplutko i do napisania :*



Czytaj dalej