Jennifer L. Armentrout- "Arktyczny dotyk"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Stone Cold Touch
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
Seria: Dark Elements #2
Ocena: 7/10

  Pierwszy tom serii Dark Elements niesamowicie mnie oczarował i po przeczytaniu zakończenia, wręcz nie mogłam usiedzieć na miejscu z niecierpliwości co będzie dalej. W przypadku serii posiadam żelazną zasadę- robię sobie przerwę, żeby nie czytać kilku części jednym ciągiem, bo wtedy mi się nudzą i jakoś za bardzo mogę nie docenić wspaniałości tego drugiego tomu. Tym razem byłam jednak tak zdesperowana, że tę moją zasadę złamałam i wydałam na książkę więcej niż przeciętnie. Czy żałuję? Nie do końca. Faktem jest jednak to, że "Arktyczny dotyk" nie ujął mnie tak bardzo jak jego starsza siostra.

  Po wydarzeniach kończących tom pierwszy, Layla martwi się, że już nigdy nie spotka się z Rothem. Ten jednak wraca, problem w tym, że kompletnie ignoruje Laylę. Staje się dupkiem, a jak tak go pochwaliłam w pierwszej części za bycie dżentelmenem. Co więcej- gdzieś bezkarnie hasa sobie lilin- wcielenie najczystszego zła, a nikt nie może wpaść na trop, by go złapać. No i jest jeszcze Zayne, który jest jednak odporny na dar Layli, skutkiem czego ta dwójka zbliża się do siebie. 

  FAKT NUMER 1: obawiałam się, że wątek romantyczny z Zaynem bardziej rozwinie się w "Arktycznym dotyku" i miałam rację. Było mi to solą w oku, ponieważ ja lubię tego chłopaka, ale w znaczeniu jak najbardziej kumplowskim. Roth odszedł na drugi plan, a pierwsze skrzypce grała szczęśliwa Layla i Zayne. Nie potrafię jednak całkowicie zignorować marzeń Layli- wszak spełnia się właśnie jej marzenie, a ten drugi to w zasadzie nowa dla niej osoba, która na dodatek traktuje ją protekcjonalnie. Co ma swoje motywy, których się domyśliłam, jednak nawet mnie trochę to bolało ;)

  FAKT NUMER 2: autorka nie zaskoczyła mnie w żadnym stopniu, jeśli chodzi o lilina. Jak dla mnie jest to dość oczywiste i drogą dedukcji każdy może na to wpaść. Dlatego od mniej więcej 1/3 przeczytanej treści wiedziałam jak to się skończy. Po drodze jednak zostałam zaskoczona drobnymi niespodziankami, więc to jak najbardziej liczy się na plus.

  FAKT NUMER 3: po książki Jennifer mogę sięgać w ciemno. Ma ona lepsze i gorsze momenty i czasem nie wie, kiedy najlepiej zakończyć jakiś wątek, jednak pisze niesamowite paranormal romance, które się wręcz połyka. Jeśli jeszcze nie znacie jej książek, koniecznie powinniście to nadrobić. Polecam serię Dark Elements: macie tutaj gorącego księcia piekieł, bardziej "nieludzką" dziewczynę oraz przystojnego strażnika-gargulca. Osobiście uważam tom pierwszy za lepszy, jednak "Arktyczny dotyk" też coś w sobie ma. A aktualnie będę czekać na "Ostatnie tchnienie", czyli finał historii, którą naprawdę mocno pokochałam. Jesteście ze mną?

19 komentarzy :

  1. Muszę przyznać, że ja jestem #teamRoth i od początku coś mi tam nie pasowało. Co do oceny to masz rację. Tom pierwszy był zdecydowanie lepszy. Teraz tylko czekam na trzecią część, bo jestem ciekawa co tam będzie. Poza tym denerwowało mnie to rozdwojenie uczuć Layli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie trochę też, ale w sumie jestem w stanie ją zrozumieć- Zayna znała od dziecka i to było długotrwałe uczucie, natomiast Roth pojawił się nagle. Dla mnie obaj byli nowi, więc wybór był prostszy <3 ;D

      Usuń
  2. Kurcze a spodziewałam się akcji ratunkowej Rotha i ich wielkiej miłości, a nie Zayna ;-; Nie lubię go strasznie i bardzo w tym momencie zniechęciłam się do lektury :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam! Nie chciałam w żaden sposób nikogo zniechęcić :(

      Usuń
  3. Uwielbiam książki tej autorki, ale tą serię mam jeszcze przed sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam pierwszy tom♥♥♥ Teraz już wiem,że nie należy oczekiwać po drugim tomie tego,że przebije on poprzedni.Ja nie przepadam za Zaynem,gdyż swoim zachowaniem mnie denerwował.
    Zdecydowanie jestem Team Roth♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj też nie przepadam za "tym drugim" w trójkątach miłosnych, a tutaj w pierwszym tomie mi to nie przeszkadzało, w drugim już bardziej, a na trzeci tom wręcz nie mogę się doczekać <3

      Usuń
  5. Czytałam i podobało mi się, choć tom pierwszy chyba był lepszy :) Czekam na kolejną część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam pierwszy tom za lepszy i jestem ciekawa jak na ich tle wypadnie finał :)

      Usuń
  6. Nie czytałam jeszcze tego, ale i tak #teamRoth, bo nie lubię Zayne'a :P
    Ja wolę Dark Elemenst od Lux np. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też bardziej wolę Dark Elements, chociaż do Lux czuję pewnego rodzaju sentyment ;D Przynajmniej do pierwszych trzech tomów, reszta to trochę komedia ;P

      Usuń
  7. Nie znałam tej serii i czuję się nawet zachęcona, nawet jeśli dwójka wypada gorzej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo gorszej dwójki, pozostaje jeszcze fantastyczna jedynka <3

      Usuń
  8. Czasami jeszcze sięgam po takie książki, lecz nie za często. Strasznie mnie drażnią te miłosne trójkąty;p Tej serii nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie już też, ale uwielbiam tę autorkę i jestem w stanie jej to wybaczyć :))

      Usuń
  9. Jeszcze nie czytałam drugiego domu. Strasznie zasmucił mnie pierwszy fakt, ubolewam nad nim, bo mam takie samo zdanie jak ty w kwestii miłości rozwijającej się w tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale za to wszystko inne stoi na wysokim poziomie☺

      Usuń
  10. Coooo, poważnie domyśliłaś się, kim jest lilin...? xD To wychodzi na to, że to jednak ja jestem głupia xD Aczkolwiek ta część też mi się o wiele mniej podobała niż pierwsza (podejrzewam, że to też przez ten rozwijający się związek Layli i Zayne'a, okropność), ale emocje były jak zawsze i ostatecznie ten tom kocham też xD
    A Ostatnie tchnienie już niedługo!!! <3 <3

    OdpowiedzUsuń