Filmowa Dominika: "On-drakon", "Tuck Everlasting"

Udostępnij ten post

Kiedyś posty filmowe były u mnie dość często spotykanym zjawiskiem, a potem odpuściłam je sobie, twierdząc, że nie mam wystarczającej wiedzy by rzetelnie je oceniać. I w sumie to się nie zmieniło- dalej jestem laikiem w sprawach filmowych, jednak wiem co mi się podoba, a co nie. I dlatego Filmowa Dominika przeżywa swoją reaktywację. Będzie raz na jakiś czas i tylko wtedy kiedy znajdę coś co chcę Wam polecić. Na świeżo, kilka dni po seansie. Dzisiaj na tapetę biorę dwa obejrzane w tym tygodniu filmy- zapraszam.


Natrafiłam na ten film przeglądając mojego FB, była to jedna z tych stron typu 1000 filmów, które... .
Zrobiłam screena i od tamtej pory ten tytuł nie dawał mi spokoju. Tym bardziej, że zewsząd krzyczały do mnie opinie "cudowny film!", "jeden z najpiękniejszych", "niesamowita baśń". No to się skusiłam.

Jest to opowieść o Mirze, księżniczce, którą porywa smok. Jednak smok tak do końca też smokiem nie jest, co już na początku stwarza nam obraz niespotykanej miłości. I dobrze! To jest baśń, w baśniach wszystko jest możliwe, a zwłaszcza kiedy są tak piękne i magiczne jak ta.

On-drakon, to po polsku Zaklęty w smoka ( już po samym tytule możecie domyślać się rozwinięcia akcji), jednak do mnie przemawia bardziej wersja oryginalna. Oryginalna, czyli rosyjska. Tak, tak- mnie na początku też to raziło, jednak naprawdę ujęła mnie kultura Wschodu, stroje, śpiewy oraz nawet sam język, za którym w rzeczywistości nie przepadam.

Nie potrafię stwierdzić czy jest to produkcja niskobudżetowa czy nie, jednak takie informacje znalazłam w internetach, więc na nich się teraz opieram. Dlatego podoba mi się to, że mimo iż w ten film nie poszło aż tyle pieniędzy, ile ładuje się w bardziej znane produkcje, to jest on lepszy od niejednej z nich. Bardzo klimatyczny, wzruszający, mądry i dający nadzieję. Naprawdę warto obejrzeć i zatracić się w historii Miry i Armana.



Drugi z tytułów również przemawia do mnie tylko i wyłącznie w wersji oryginalnej, zamiast polskiego Źródła młodości. Co zabawne- miałam go na liście "do obejrzenia" już od bardzo dawna, nawet nie chcę liczyć od kiedy dokładnie, bo wtedy musiałabym zmierzyć się z faktem, jak dobrą produkcję miałam przed nosem i jej nie odtworzyłam.

Rodzina Tucków mieszka samotnie w lesie, oddalona od ludzi i przez nich zapomniana. Dawno temu napili się wody ze źródełka, które okazało się magiczne. Stali się nieśmiertelni. Nie mogą umrzeć, nie czują bólu, wyglądają tak samo jak w dniu, w którym wszystko się zmieniło. I wtedy w ich świat wkracza Winnie- dziewczyna z dobrego domu, która pragnie doznać odrobiny wolności. Zakochuje się z wzajemnością w Jessem, wiecznie młodym chłopaku, jednak czy będzie na tyle odważna by żyć i żyć i żyć?

Muszę przyznać, że ten film to petarda. Jest tak niesamowity, że aż brak mi słów. Alexis Bledel, czyli Winnie zawsze kojarzyła mi się z dżinsami*. Po Tuck Everlasting dołączyła do grona moich ulubionych aktorek. Jest piękna i idealnie pasuje do roli panny Foster. Jesse jest przystojny, Miles również, a Mae Tuck jest idealną filmową mamą.

Film powstał na podstawie książki Natalie Babbitt, jednak z tego co mi wiadomo, ta nie została przetłumaczona na język polski. Mamy tutaj przepiękną ścieżkę dźwiękową, przepiękne krajobrazy i przepiękną historię, z której zapamiętałam słowa: "Nie lękaj się śmierci, raczej nieprzeżytego życia.".

Niesamowicie wzruszyła mnie też końcówka. Niby wiedziałam, że tak może się stać, ale zakładałam inny scenariusz. Na początku nie mogłam się z tym pogodzić, ale potem uznałam, że to było naprawdę dobre posunięcie. I inne wszystko by zepsuło.

* "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów" ;)


Dajcie znać czy zachęciłam Was do któregokolwiek z tych filmów. Byłoby super, bo właśnie po to powstał ten post ;) A może już widzieliście i chętnie ze mną podyskutujecie?

4 komentarze :

  1. To ze smokiem mnie zaciekawiło :D A Rosja jest dla mnie ciekawym krajem, który jest piękny :D Także zapisuję i jak nie zapomnę sobie obejrzę jak znajdę gdzieś na necie :D
    Ogólnie nie przepadam za filmami, więc ten jeden mi wystarczy na razie :D

    Nominowałam cię do TAGu :D
    http://coraciemnosci.blogspot.com/2016/12/przygotowania-do-swiat-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam kilka książek rosyjskich autorów no i ten film, ale osobiście bardziej ciągnie mnie w stronę zachodu :D Chociaż rosyjskim produkcjom nie mogę odmówić klimatyczności.

      Usuń
  2. Witaj, owszem, wróciłam :) I cieszę się, że mogę od razu zajrzeć na Twojego bloga :) Co do prezentowanych przez Ciebie filmów rozumiem, że pierwszy z nich jest rosyjską produkcją? Obstawiam więc, że może mieć dobry klimat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rosyjską, rosyjską. I właśnie ten klimat jest niesamowity <3

      Usuń