NA EKRANIE W WAKACJE | CZĘŚĆ 2

Udostępnij ten post

Jestem beznadziejna.  Miesiąc temu mieliście okazję poczytać o filmach, które udało mi się obejrzeć w wakacje i obiecałam Wam następną część za tydzień. Tydzień. Mamy październik. Kiedy to się stało? Rzecz w tym, że po drodze musiałam opublikować kilka innych, ważniejszych postów i dla tego konkretnego akurat zabrakło miejsca. I chociaż dziwnie się czuję pisząc filmowe podsumowanie wakacji w październiku, to skoro obiecałam, to ono się pojawia. A za kilka dni czeka na Was coś specjalnego, też związanego z wakacjami i podsumowaniem ;)


DORWAĆ BYŁĄ   |9/10|

W sumie nie wiem dlaczego, ale przejawiam jakąś taką niechęć do Gerarda Butlera. Nie pociąga mnie jego wygląd czy talent aktorski i po prostu nie bardzo wiem jakim cudem stał się on taki popularny. Ale komedia z nim zapowiadała się świetnie i świetna była. Uwielbiam motyw "od niechęci do miłości", a tutaj tę niechęć poprzedzała jeszcze wcześniej miłość, co już w ogóle budzi we mnie miłe uczucia. Butler to taki śmieszek, Aniston lekko za nim dreptała i pokazała się raczej od strony niezaradnej bohaterki. Ale niesamowicie uśmiałam się na tym seansie i jeśli jeszcze kiedyś będę mieć możliwość, to do niego wrócę.



ROZBITKOWIE  |6/10|

Ktoś mi kiedyś powiedział, że Amanda Bynes to taka aktorka, która gra w podrzędnych, mało ambitnych, ale za to zabawnych produkcjach. I w sumie inna jej rola- z filmu "Ona to on" przypadła mi do gustu, jednak "Rozbitkowie" to jakaś komedia. Komedia w negatywnym jej sensie. Zakochana w popularnym aktorze dziewczyna przez przypadek ląduje na bezludnej wyspie ze swoim idolem. Tylko, że o tą bezludność można się kłócić, a samo wykonanie też kuleje. Od razu po seansie wystawiłam mu 6 gwiazdek. Myślę, że teraz moja ocena spokojnie mogłaby spaść do 4. Jeden z gorszych filmów tegorocznych wakacji.


RANDKA NA WESELU  |7/10|

Ten film był jednym z filmów, na którego premierę czekałam w tym roku najbardziej. Tak się złożyło, że udało mi się pojechać do kina, ale teraz mam co do niego mieszane uczucia. Nie był zły- spokojnie można było się śmiać, troszkę melancholii pod koniec też się wkradło. Dodajcie do tego też rewelacyjną obsadę i macie zestaw prawie-idealny. Sęk w tym, że mam wrażenie, że reżyserzy troszkę przedobrzyli. Niektóre sceny były maksymalnie zboczone i przez to niekoniecznie zabawne dla każdego. Poza tym nie sądzę by przekazywał on jakieś uniwersalne wartości czy coś, na co po cichu liczyłam. Nie żeby zwiastun mnie nie ostrzegał, ale mimo wszystko :D To fajny film, ale nie spodoba się jednak każdemu.



Czym jest Narnia, wyjaśniać nie muszę. Nawet jeśli nie znacie książek czy filmów to z tym słowem na pewno się już zetknęliście. Pierwszą część oglądałam już dawno, ale zawsze gdy w telewizji leci powtórka, to wygodnie siadam i oglądam. Drugą część, czyli Księcia Kaspiana obejrzałam tak ze dwa lata temu i również uwielbiam wracać. Jedynie Podróż Wędrowca do Świtu była dla mnie nowością, nigdy wcześniej nie mieliśmy ze sobą po drodze, ale teraz się udało. I cóż- tutaj połowa rodzeństwa Pevensie nam się wykruszyła, za to na ich miejsce wskoczył ktoś inny. Łucja działała mi na nerwy przez to swój kompleks młodszej siostry, a Edmund wyjątkowo mnie zaskakiwał. Lecz nie wiem czy to dlatego, że minęło dużo czasu, odkąd poznałam Narnię czy po prostu ten film już tak miał, że nie ujął mnie za serce. Był spoko, ale bez fajerwerków. Niezmiennie moją ulubioną częścią jest ta druga, którą mogłabym oglądać cały czas. Jednak Narnia to Narnia- jeśli nie znacie, naprawdę warto nadrobić, tym bardziej że słyszałam plotki o domniemanym, nowym filmie z serii ;))


To by było na tyle mojego spóźnionego wakacyjnego podsumowania. Jeśli jeszcze nie widzieliście jedynki- polecam nadrobić---> link tutaj. Dajcie znać co oglądaliście, a co dopiero macie w planach. I napiszcie czy interesują Was takie posty, w których co jakiś czas opisywałabym króciutko, tak jak tutaj- moje wrażenia po filmach. To już kiedyś było, ale nie zdało egzaminu, może warto by powrócić? :)

5 komentarzy :

  1. Filmy z Narnią kocham, w przeciwieństwie do książek :P
    W ogóle to... Ja nie odniosłam tego wrażenia w Dorwać byłą, że ona była niezaradna :P Właśnie zadziorna! :P

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham Narnię! <3 I chętnie poczytałabym więcej takich postów :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pierwszej części Narnii byłam w kinie i byłam totalnie zauroczona tą bajką :D Drugą uwielbiałam jeszcze bardziej, a trzecia... trzecia brzydko mówiąc była do dupy XD Dwie pierwsze miały tonę akcji, były wręcz ciekawsze, niż powieść, zaś w trzeciej zniszczyli smaczki z książki :c
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń