Kathryn Taylor- "Powrót do Daringham Hall"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Daringham Hall- Das Erbe
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Daringham Hall
Ocena: 6/10

  "Powrót do Daringham Hall" to miało być spotkanie z cudownymi bohaterami, niesamowitym klimatem angielskiej rezydencji oraz ponoć interesującą fabułą. Zamiast tego dostałam coś, co mogę określić jako "średniak z tendencją spadkową". Wychodzę z założenia że każda książka ma swojego odbiorcę, kogoś kto ją uwielbia, stawia na podium i poleca znajomym. I naprawdę nie lubię krytykować książek i ich autorów, wytykając błędy. Ale ten konkretny tytuł nie do końca spełnił moje oczekiwania i po prostu muszę z siebie wyrzucić tę frustrację.

  Ben Sterling to biznesmen działający w branży informatycznej. Dowiaduje się, że jego zmarła matka przez pewien czas była żoną Ralpha Camdena, który jest jego nieznajomym ojcem. Mężczyzna chce się zemścić na rodzicielu, chcąc odebrać mu wszystko czego ten się dorobił. Majątek, tytuł hrabiego oraz szacunek. Jednak  będąc już u celu Ben ma wypadek, skutkiem czego traci pamięć. Przez pewien czas opiekuje się nim Kate, kobieta ściśle związana z Camdenami, która zaczyna coś czuć do Bena, a on to odwzajemnia. Tyle, że amnezja mężczyzny skutecznie uniemożliwia młodym bliższe poznanie się, tym bardziej że jak prawda wyjdzie na jaw, to może ona zaboleć o wiele bardziej niż cokolwiek innego co ich w życiu spotkało.

  Czy już na wstępie nie brzmi Wam to nieco pompatycznie? Gdybym dojrzała to wcześniej, być może dalej tkwiłabym w błogiej nieświadomości jakim rozczarowaniem okazała się ta książka. W skrócie można ją sprowadzić do trzech rzeczy: utrata pamięci Bena, uczucie do Kate, trudna prawda. Pomiędzy tymi zjawiskami dostajecie angielskie bale, czułe słówka szeptane sobie przez zakochanych i mnóstwo imion do zapamiętania. Klimat jest- to muszę przyznać. Jakoś od początku można poczuć, że jest się na wsi, w Anglii, a w powietrzu unosi się taki swobodny ton zabawy i lekkości. Wiecie o co mi chodzi. Ale poza tym ta książka to sinusoida.

 Już na początku Kathryn bombarduje nas mnogością imion do zapamiętania, a co więcej-połączenia ich z konkretnymi osobami z rodu Camdenów. Głupio przyznać, ale już dzień po skończeniu książki miałam z tym problem. A co dopiero teraz. Po prostu co za dużo to niezdrowo- tym bardziej, że książka jest dość mała objętościowo, a na takiej małej przestrzeni jeszcze bardziej rzuca się to w oczy. W ogóle to jestem zdania, że tę serię spokojnie można było zamknąć w jednym grubszym tomie zamiast się bawić w trylogie i nie wiadomo co jeszcze. Po prostu autorka nie ma nam do opowiedzenia aż tak skomplikowanej i ciekawej historii by dzielić ją na trzy.

  Uczucie Kate i Bena tak naprawdę zakwitło zanim ci się zobaczyli. Mam wrażenie, że to było coś w rodzaju miłości od pierwszego wejrzenia, ale tak słodkiej, tak irytująco uroczej i pompatycznej, że momentami miałam odruch wymiotny. A Kate, ta inteligentna kobieta od razu rzuciła się w ramiona obcego mężczyzny. No ludzie! Myślę, że wina autorki polega na tym, że za bardzo wyidealizowała Bena, skutkiem czego stał się on obrazem aroganckiego dupka, który myśli że wszystko mu wolno, ponieważ ma pieniądze. To taki typ człowieka, którego uparcie unikam w realnym życiu, ponieważ doprowadza mnie do szewskiej pasji. Osobno funkcjonują całkiem znośnie i dość szybko czytało mi się sceny z ich udziałem, ale w momencie kiedy oboje naraz pojawili się na scenie, ta się psuła.

  Jednak choć główny męski bohater mnie irytował, Kate przy nim głupiała, a cała ta utrata pamięci rozwiązała się zbyt szybko, nie potrafię tak do końca żałować, że poznałam tę historię. Totalnie oczarował mnie klimat angielskiej wsi, uczucie Anny i Davida oraz przyjaciel głównego bohatera. Jeśli sięgnę po kolejne tomy to właśnie tych trzech rzeczy i osób nie mogę doczekać się najbardziej. I liczę na to, że później jest lepiej- Ben nie wkurza, Kate nie mdleje na jego widok, a język jest trochę lepszy.

5 komentarzy :

  1. Zastanowię się jeszcze nad przeczytaniem tej pozycji, bo jestem jakoś średnio przekonana. Mam ochotę na coś naprawdę dobrego, a nie ''średniaka z tendencją spadkową'' (świetnie powiedziane tak na marginesie dodam).

    Buziaki,
    StormWind z bloga cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś mnie ta książka nie przyciąga. Jestem bardzo ciekawa klimatu powieści, jednak bardziej odpycha mnie irytujący bohater i Kate, która, znając życie, także pewnie by mnie wkurzała ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mimo, że twoja recenzja jest raczej negatywna to mnie ta książka zainteresowała :). Lubię, gdy czuć klimat od pierwszych stron. Oj, też nie lubię, gdy autorzy dają zbyt wiele imion do zapamiętania - nie dość, że mam czasem problem by przypomnieć sobie imiona ludzi z tego świata to jeszcze trzeba tyyylu książkowych pamiętać... czasem to rzeczywiście irytuje xd
    kreatywne zdjęcie - podoba mi się ten padający cień :3
    buziakii :***

    stylowana100latka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi ten tom zdecydowanie bardziej podobał się do następnych. Kontynuacja idzie bardziej w stronę obyczajówki, jest mnóstwo wątków poświęconym innym bohaterom (dużo Anny i Davida, czyli coś dla ciebie), a mi to niekoniecznie przypadło do gustu ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Powrót to jedna z niewielu książek (mam na myśli naprawdę można policzyć je na palcach jednej ręki), których nie dokończyłam. Utrata pamięci, mnogość postaci i miłość po pięciu minutach to wady, których nie dałam rady przełknąć, nawet przy klimacie angielskiej wsi ;). Zwłaszcza, że dużo bardziej lubię tę scenerię w romansach historycznych, w czasach wielkich bali, białych rękawiczek i surowych konwenansów (które naturalnie notorycznie się łamie) :D.

    OdpowiedzUsuń