Adriana Popescu- "Ulubione momenty"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Lieblingsmomente
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Wydawnictwo Media Rodzina
Seria: Ulubione momenty #1
Ocena: 8/10


  Czy kiedykolwiek widziałeś spadającą gwiazdę? Czy śpiewałeś solo podczas upalnej nocy? Czy zwiedzałeś swoje miasto jak typowy turysta? Czy kiedykolwiek marzyłeś o czymś więcej? Jeśli odpowiedź na co najmniej jedno z tych pytań brzmi "tak" to poniższa książka jest dla Ciebie. Jeśli mówisz "nie", to mimo wszystko przeczytaj moją opinię i daj się przekonać do przeczytania tej fantastycznej powieści.

  Layla Desio teoretycznie ma wszystko. Własne mieszkanie, własną firmę, własnego chłopaka i własną pasję. Jednak w zderzeniu z rzeczywistością okazuje się, że nie ma praktycznie nic. To zderzenie ma na imię Tristan i wpada na nią podczas jednego ze zleceń jako fotografa imprez. Mężczyzna uosabia wszystko o czym Layla tylko mogłaby marzyć. Pokazuje jej życie z najlepszej, często niezauważalnej strony. Uczy jak być zadowolonym z siebie, spełniać swoje marzenia i nie czuć się przywiązanym. Sęk w tym, że ich relacja jest czysto przyjacielska- dziewczyna ma chłopaka, a Tristan... cóż powiedzmy, że wciąż żyje przeszłością. Chwilowo to wystarcza. Jednak z biegiem czasu dziewczyna zaczyna dostrzegać coraz więcej i więcej. Dociera do niej, że włączyła przycisk "replay" w swoim życiu i wszystko przebiega dokładnie tak samo, dzień po dniu. Zdaje sobie sprawę z tego, że pogrzebała swoje marzenia i żyje ułudą. Czy nie jest jeszcze za późno na zmiany?

  Muszę przyznać, że ta książka była dla mnie miłą niespodzianką, a przede wszystkim zagadką, gdyż zanim nie wzięłam jej pierwszy raz do ręki, to nie słyszałam o niej zupełnie nic. Jestem trochę zawiedziona, a nawet bardzo, ponieważ ten tytuł jest tak dobry, że zdecydowanie zasługuje na większy rozgłos. Pozornie jest zwykłą historią dwójki zagubionych ludzi. Jeśli zajrzeć głębiej- dostrzegamy drugie dno. Widzimy, że ta książka ma morał i niesie ze sobą bardzo ważną, uniwersalną prawdę. Aż nasuwa mi się pewna kwestia z innej, bardzo znanej książki, mianowicie "Live bodly". Żyj odważnie.

"Zresztą pewnie i tak nie przyszłoby mi do głowy nic ciekawego, ponieważ na błyskotliwe odpowiedzi zwykle stać mnie tylko wtedy, kiedy mam ze dwie godziny czasu do namysłu."

  Ludzie we współczesnym świecie są bardzo zabiegani. Pędzą do pracy, do szkoły, na uczelnię. Na spotkanie ze znajomymi, na biznesowy obiad czy na miejsce zdarzeń. Adriana Popescu udowadnia nam, że wcale nie musi tak być, Wystarczy minimum wysiłku i oczy. Wystarczy rozejrzeć się wokół i dostrzec piękno wokół nas. Drugiego człowieka. Ciepłe słońce. Pyszne jedzenie. I znaleźć coraz to nowsze ulubione momenty ze swojego życia.

  Książka łączy w sobie dwie pasje autorki, a przynajmniej takie odniosłam wrażenie ja, jako czytelnik. Po pierwsze fotografia, którą na co dzień zajmuje się Layla, po drugie muzyka, która w tej książce też ma znaczenie. Co więcej- Adriana Popescu wplotła między strony Thomasa Pegrama, niemieckiego artystę, który tworzy naprawdę fajną muzykę. On naprawdę istnieje, wystarczy wyszukać go sobie na youtubie. Zresztą poniżej możecie znaleźć jego piosenkę, która jak dla mnie stała się utworem przewodnim "Ulubionych momentów".

Piosenka Thomasa Pegrama. Cudo!

  Historia ta jest napisana prostym językiem, czyta się ją niesamowicie szybko i naprawdę przedłużałam czytanie jak tylko mogłam, byle tylko zbyt prędko nie rozstawać się z bohaterami. Niesamowicie ich polubiłam. Tristan może zostać moim nowym książkowym mężem, a jak nie to poproszę o kogoś, kto dla mnie wyrzuci w niebo płonące zimne ognie jako zamiennik spadającej gwiazdy. Layla przechodzi przemianę, zmienia się jej sposób myślenia oraz postrzegania świata. Pokazuje, że bardzo ciężko jest zerwać z przyzwyczajeniami na rzecz odkrywania nowych lądów. Bo coś co już znamy kojarzy się nam z komfortem, jest stałe i bezpieczne. Natomiast kiedy decydujemy się na poważny krok i zrywamy z tym wszystkim, mamy nierzadko poczucie winy i osamotnienia, nie zawsze wierzymy, że nam się uda. Layla pokazuje, że można wszystko nawet jeśli jest się śmiertelnie przerażonym. Nowy rozdział to czysta biała kartka i tylko od nas zależy czym ją wypełnimy.

  Nieśmiało mogę pokusić się o stwierdzenie, że "Ulubione momenty" to taki niemiecki odpowiednik mojej ukochanej "Na krawędzi nigdy". Nie zrozumcie mnie źle- nie są to podobne historie pod względem fabuły jako całości. Ale były momenty, kiedy naprawdę można zobaczyć podobieństwo między tymi dwoma książkami. Mężczyzna, który zmienia życie dziewczyny pokazując jej swoją optymistyczną wersję świata. Który nakłania ją do spełniania swoich marzeń. Który wierzy w nią bardziej niż ona sama.  Który gra na gitarze i śpiewa piosenki dla ukochanej dziewczyny. I pokazuje takie drobne rzeczy, ulubione momenty całego życia. Ta książka nie jest tak wzruszająca jak propozycja Pani Redmerski, ale zdecydowanie ma z nią delikatne powiązania.

Niemiecka wersja okładkowa ( goodreads.com)

  Weźcie do ręki "Ulubione momenty" i potraktujcie to jako przygodę. Niech zauroczy Was piękny Stuttgart, dobra muzyka i pasja. Zakochajcie się w Tristanie, kibicujcie Layli i denerwujcie się na niektórych bohaterów. A przede wszystkim wyjdźmy wszyscy ze strefy komfortu i znajdźmy swój nowy ulubiony moment. Ta książka to potężny kop motywacji, który mówi "dasz radę, wierzę w Ciebie". Mi dała siłę, której w tamtym momencie potrzebowałam. I wiem, że zawsze mogę wrócić do tej historii i zanurzyć się w niej na nowo i na nowo. A potem przeczytać drugi tom i dowiedzieć się jak potoczyły się dalsze losy Layli i Tristana. Będziecie ze mną?




Za egzemplarz tej budującej powieści serdecznie dziękuję Pani Marcie i Wydawnictwu Media Rodzina. I za pamięć, kiedy mówiłam, że kocham niemieckich autorów. Jesteście najlepsi!




Jeszcze jedna piosenka, która ma dość duże znaczenie w książce :)

18 komentarzy :

  1. Kaboom http://literackafantazja.blogspot.com/2016/08/wymianka-ksiazkowa-u-dominiki-3.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka zupełnie nie w moim guście, ale jedno trzeba przyznać - okładka naprawdę przyciąga wzrok! :D
    Przy okazji informuję, że moja paczuszka wymiankowa już poszła w świat! ♥
    medycy nie gęsi, też książki czytają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I do tego super nawiązuje do treści ;) Cieszę się na wieść o paczce, już niedługo każdy wyśle i każdy dostanie, a ja będę mogła zrobić fotorelację ^^

      Usuń
  3. Nominowałam Cie do Liebster Blog Award. Więcej informacji tutaj - http://recenzjebrunetki.blogspot.com/2016/08/liebster-blog-award.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O książce pierwszy raz słyszę! Ale lubię takie klimaty! :D Chcę ją kiedyś przeczytać! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz słyszę o tej książce. Ogólnie to nie moje klimaty, ale twoja recenzja jakoś tak do mnie przemówiła, źe chcę przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest to! Bardzo się cieszę, że chociaż w minimalnym stopniu zachęciłam Cię do poznania tej świetnej historii ^^

      Usuń
  6. Ciekawa i intrygująca, niebawem podzielę się swoją opinią ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Eeej podoba mi się ♥
    A ta niemiecka okładka jest po prostu cudowna ♥ (tak specjalnie bym sobie niecmieką wersję kupiła xD)

    Buziaki <3
    coraciemnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się zna język to żaden problem- ale masz rację, też bym chętnie postawiła sobie taką niemiecką wersję na półce :D

      Usuń
  8. Przeczytałam twoją recenzję i mam nieodparte wrażenie, że ta kojarzy mi się z inną, tylko nie potrafię określić z jaką XD. Nie chodzi mi o żaden plagiat, ale o podobne podobieństwo jakie nakreśliłaś do "Na krawędzi nigdy". Tak czy siak książkę na pewno przeczytam :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sobie przypomnisz to koniecznie daj mi znać! Bardzo, ale to bardzo lubię takie pozytywne książki, a jest nadzieja, że tej jeszcze nie czytałam :D
      PS "podobne podobieństwo" <333

      Usuń
    2. Haha, takie kwiatki to u mnie normalne ;D.
      W końcu dostałam olśnienia i tą książką jest "Kiedy pada deszcz". Ten przedostatni akapit w pewien sposób przypomina mi relacji Kate i Ashera ;).

      Usuń
    3. Już wcześniej chciałam przeczytać "Kiedy pada deszcz", a teraz mam nową dawkę motywacji :D Tylko czasu niestety dalej mi brakuje :D

      Usuń