Catherine McKenzie- "Idealnie dobrani"

Udostępnij ten post



Oryginalny tytuł: Arranged
Rok polskiego wydania: 2013
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Ocena: 9/10

   Anne ma już dość swojego dotychczasowego życia. Wydawać by się mogło, że mogłaby rzucić pracę i wyjechać na zasłużone wakacje, ale jej problem tkwi gdzieś indziej. Mianowicie w mężczyznach. Właśnie rozstała się z wieloletnim partnerem i jest niepocieszona tym faktem. Tym bardziej, że jej najlepsza przyjaciółka się zaręczyła. A Anne marzy o miłości jak z książki. Tak jak jej inspiracja- Ania Shirley. Och nie wspomniałam o tym? Anne ma rude włosy, matkę namiętnie kochającą Zielone Wzgórze, oraz brata Gilberta. Co więcej- nazywa się Blythe. Myślicie, że to szalone? Owszem, troszeczkę. Jednakże bardziej szalony jest fakt, że nasza bohaterka chcąc ratować swoją sytuację, aplikuje do agencji kojarzącej pary. Bardzo ekskluzywnej i bardzo drogiej, która zaprowadzi ją... prosto pod ołtarz. Czy Pan Kandydat okaże się tym jedynym i wymarzonym mężczyzną? Oczywiście, że tak. Ale po drodze niesamowicie się pośmiejecie i może nawet wzruszycie. Gwarantuję Wam dobrą zabawę. To co, gotowi?

  Wiedziałam, że kiedy sięgnę po "Idealnie dobranych" będę się dobrze bawić, jednakże nie oczekiwałam, że znajdę książkę, która idealnie pasuje do moich czytelniczych gustów. Pod względem bohaterów, akcji i humoru. Przede wszystkim humoru. Bo ten ostatni jest czynnikiem, który bardzo często mnie zawodzi. Nie każdy autor ma tak perfekcyjnie zgrane poczucie humoru ze mną. Wiadomo, że nie wszystkich śmieszy to samo. Ale czytając to co napisała Catherine, miałam wrażenie, że ja ujęłabym to w ten sam sposób. Gdybym umiała pisać książki rzecz jasna.

  Kolejnym wielkim plusem powieści jest bardzo duża ilość dialogów. Lubię opisy, ale przytłaczająca ich ilość powoduje u mnie samoistny odruch ziewania i  chęć odłożenia książki na regał. Na dłuższą metę to się nie sprawdza. Tutaj 3/4 książki to są rozmowy między bohaterami- wspominałam już o humorze?

  Podobał mi się też pomysł wykreowania książki na wzór "Ani z Zielonego Wzgórza". Nie jest to plagiat, a dość luźna inspiracja tą sławną książką. Aż dziwne, że "Idealnie dobrani" nie jest bardziej popularna, biorąc pod uwagę także wydawnictwo, które ją wydało.

  Książka ma też minusy- jestem pewna, że taki typ romantyczno-humorystycznej historii nie przemówi do każdego. Bo w sumie nie jest to nic odkrywczego i może macie swoich ulubieńców, od których ciężko Was odciągnąć. Nie znajdziecie tutaj fantastycznych stworów, kryminalnych zagadek ani przyszłych wizji świata. Ale powieścią obyczajową też bym tego nie nazwała. To po prostu kawał dobrej, humorystycznej i  odmóżdżającej literatury kobiecej, gdzie nie ma parcia na przekleństwa, alkohol i seks.

  To moja pierwsza, ale na pewno nie ostatnia powieść autorki.  Catherine McKenzie ma wielki talent w kreowaniu lekkich i przyjemnych w odbiorze powieści. Czytasz pierwszą stronę, a chwilę później zamykasz ostatnią.
Dlatego jeśli w przerwie między ambitniejszymi lekturami macie ochotę na coś lżejszego, albo jest to po prostu Wasz ulubiony typ literatury- skorzystajcie z mojego polecenia i sięgnijcie po "Idealnie dobranych". Gwarantuję Wam kawał dobrego humoru i spędzenie tych kilku godzin w naprawdę sympatycznym towarzystwie. A jeśli znacie coś w podobnym klimacie- dajcie mi znać, niech dobra wieść się szerzy :)

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Wyzwanie biblioteczne
Przeczytam tyle ile mam wzrostu- 2,6 cm


9 komentarzy :

  1. Ogromny plus za humor w książce, uwielbiam to! Na pewno bardzo przyjemnie się ją czyta, skoro jest dużo dialogów, jakby nie było - przedłużające się opisy czasami potrafią zniechęcić.

    Werisa - vverisa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała. Ja preferują dialogi, aczkolwiek czasem po dość dużej ich ilości mam ochotę przeklinać i prosić o jakiś opis :P

      Usuń
  2. O proszę, nie spodziewałam się, że to będzie taka dobra historia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie to nie są Twoje klimaty :DD

      Usuń
  4. Kocham Anię z Zielonego Wzgórza, przypomniałaś mi, że miałam ją w wakacje odświeżyć ;) A przy okazji tę pełną humoru książkę z wielką chęcią poznam! ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w czerwcu czytałam drugą część Ani- po raz pierwszy, bo mnie przyjemność z czytania tej lektury ominęła, ale jednak :D

      Usuń
  5. Rany! Ania z Zielonego Wzgórza! Choćby dlatego powinnam przeczytać tę książkę! I jeszcze humor! I brak opisów! No jak nic mam teraz ochotę na taką książkę :D

    OdpowiedzUsuń