Ta książka powinna... TAG

Udostępnij ten post


Odkąd ograniczyłam robienie Tagów do mniej więcej jednego miesięcznie, to starannej dobieram to co pojawi się na blogu i jak ja sama to wykonam. A ostatnio moją ciekawość wzbudził TAG, który do polskiej blogosfery przeniosła bodajże Marta z Zaczytanej Doliny. Ta książka powinna... TAG, to gdybanie na temat naszych przewidywań odnośnie konkretnego tytułu. Wylewamy żale, chwalimy się, cieszymy, że bohater dokonał satysfakcjonującej nas decyzji.


O wiele łatwiej byłoby mi wskazać 10 książek, które tej kontynuacji mieć nie powinny ( takie pytanie też będzie), niż w drugą stronę, ale spróbujmy. *15 minut później*. Dobra- mam. Ale od razu muszę zaznaczyć, że takiego wyboru na pewno się nie spodziewaliście ;) Otóż, mój palec wskazał "Kordiana". Tak, dobrze widzicie. "Kordian" jest totalnie zwariowany, coś tam było chyba nawet o podróżowaniu na chmurze (?), ale mimo wszystko zakończenie jest otwarte. Tak zawzięcie chciałam poznać dalsze losy chłopaka, że zaczęłam szukać kontynuacji. A biorąc pod uwagę to, że Słowacki zmarł ponad 160 lat temu- raczej się jej nie doczekam, ani jej nie znajdę ;D


Pewnie nie jestem jedyną osobą (powiedzcie, że nie), która chciałaby poznać Haymitcha podczas odbywania jego własnych Głodowych Igrzysk. Coś wróbelki ćwierkały, że ma być film z kolekcji Igrzysk Śmierci, który właśnie traktowałby o tym Panu, ale nie wiem czy wierzyć plotkom czy nie. Z drugiej strony: czy pani Collins wyszłoby to na dobre? A może raczej pisałaby to pod publikę, dla pieniędzy, a nie z czystej chęci pisania? Wszak minęło już tyle lat od premiery, że jakby Suzanne faktycznie chciała coś napisać, to już dawno by to zrobiła.


Jedyna i niepowtarzalna Morgan Matson. Przeczytałam 2 na 3 wydane dotąd w Polsce jej książki, a jej czwarte dziecko aktualnie odbywa swoją premierę za oceanem. Obie były wyjątkowe, każda z nich urzekła mnie niesamowitym wyczuciem sytuacji i emocjami, które autorka przelała w powieść.
Ale z drugiej strony- oczekiwanie wzmaga apetyt- czyli może lepiej, żeby nie było tak dużo jej książek, ale żeby wciąż trzymały one poziom?



Mam taki dar, że zawsze podobają mi się faceci, których na końcu wybiera główna bohaterka :D Tak więc nigdy nie przeżyłam rozczarowania z powodu tego, że wybór dziewczyny byłby dla mnie niesatysfakcjonujący ;)



Jestem fanką dramatycznych sytuacji. Lubię nieoczekiwane zwroty akcji czy niespodziewane śmierci bohaterów ( matko, ależ to brzmi okrutnie ;)). Dlatego w zakończeniu "Bez słów" Mii Sheridan zabrakło mi takiego pazura. Liczyłam na to, że to co w pewnym momencie zaczęłam podejrzewać- ziści się. A się rozczarowałam.
Nie myślcie sobie tylko, że jestem jakimś robotem, który cieszy się, że ktoś umiera. W żadnym wypadku. Ale przeboleję i żyję dalej, a jeśli książce ma to wyjść na lepsze to jestem o wiele bardziej usatysfakcjonowana czyjąś stratą, niż własnym widzimisie.



Miałam o tym pisać dopiero w recenzji, ale że tag pojawia się wcześniej, to cóż :) Moi drodzy nawet nie wiecie jak bardzo chciałabym zobaczyć na dużym ekranie "Unieważnienie" Emmy Chase. Ta książka to wręcz doskonały scenariusz- mamy waszyngtoński świat prawników, bogactwa i blichtru, a z drugiej strony wieś w stanie Missisipi. Całe 412 stron przesiąknięte jest dobrym humorem i przepychankami słownymi bohaterów. Ludzie! Weźcie wykupcie prawa i zróbcie to dobrze, a będę Waszą najwierniejszą fanką!



Cała seria Rywalek. Liczy sobie ona bodajże 5 części plus dodatki, ma bajkowy klimat i jest na tyle ciekawa by zrobić ze dwa sezony. Matko- wyobrażacie sobie te śliczne sukienki, przystojnych książąt i wszechobecny przepych? Wszystko na małym ekranie? Kurczę teraz to się nakręciłam ;) A może macie informacje, których nie posiadam ja i wiecie coś na temat ekranizacji?



Bardzo lubię zabieg autorski, kiedy mam szansę poznać książkę z więcej niż jednej perspektywy. Nie ma chyba takiego tytułu, któremu w moim odczuciu wyszłoby to na niekorzyść :)



"Maybe someday"! Chyba do końca życia, jeśli padnie pytanie o okładkę MS, będę odpowiadać "ładna, ale ta druga była lepsza". Niektórzy może pamiętają jakie rok temu było z tym zamieszanie. Ci co są nowi: Wydawnictwo podało do wiadomości publicznej dwa typy okładek do powieści Hoover i czytelnicy poprzez głosowanie mieli wybrać tą, która zagości na stałe. Wiadomo jak to przy takich okazjach bywa- Polska dzieli się na dwa obozy :D Ja osobiście byłam za tą, która niestety nie wygrała i nie potrafię tego przeboleć do dzisiaj. Obecna nie jest zła, ale cóż- mogła być lepsza :)



Bez dwóch zdań "Ugly love". Wydawnictwo chyba wzięło sobie do serca, żeby nie wywoływać więcej akcji typu "Czytelnicy wybierają okładkę", żeby nie powodować rozłamów ;) Ale nie potrafię pogodzić się z myślą, że najnowsza książka Hoover ma okładkę inną od tej oryginalnej. Po prostu nie potrafię. Zagraniczna jest szałowa i co tu dużo mówić- czekałam na 'Ugly love" w Polsce, więc siłą rzeczy przyzwyczaiłam się do oryginalnego obrazka. A tu takie show.  Jednak słyszałam plotki, że nasza polska nabiera znaczenia dopiero po przeczytaniu książki. Cóż- przeczytamy, zobaczymy ;)
PS Na dobrą sprawę mogłabym też dopasować do tej kategorii "Maybe someday", której zagraniczna okładka jest cudna, ale dajmy już spokój temu tytułowi ;)



"Zanim się pojawiłeś" jest spektakularne. Łamiące serca. Wzruszające. I kontrowersyjne. Ale pod żadnym pozorem nie powinno mieć kontynuacji. Pani Moyes- uwielbiam Panią. Ale czy drugi tom tej pięknej powieści nie był czasem pisany na życzenia i błagania czytelników? Historia Willa i Lou zakończyła się tak, jak się tego spodziewałam.  Ale nie potrzebuje kontynuacji. To jedna z tych powieści, które samotnie wyglądają olśniewająco.
Tak- przeczytam kontynuację. Nie przepuszczę żadnej książki tej autorki. Ale nie wiem czy jestem tak do końca do niej przekonana. To będzie dobra rozrywka, tego jestem pewna. Ale czuję, że pisana nie z potrzeby serca, a z potrzeby... cóż z innej potrzeby ;)

Ja nie dostałam nominacji od nikogo konkretnego, ale dzisiaj akurat mam ochotę przekazać ten TAG dalej ^^
Nominuję:
Olę
Justynę
Anię
Tatianę


21 komentarzy :

  1. Po raz pierwszy spotykam ten tag i muszę przyznać, że jest naprawdę niesamowity!
    Nie tylko ty chciałabyś zobaczyć Haymitcha w akcji :D Fajnie by było, gdyby powstał film o nim i o jego Głodowych Igrzyskach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z lepszych jakie krążą po blogosferze, a jest stosunkowo nowy ;)
      Mam poparcie, możemy iść pisać jakąś petycję czy coś :P

      Usuń
  2. Kontynuacja Kordiana... Cóż xD Może gdzieś jest, ukryta i czeka na odkrycie :D Ja zawsze marzyłam sobie skrycie o serialowej adaptacji Silmarillionu :D O kurcze, to by było dopiero coś :D
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były już takie przypadki, więc i ja na to liczę :D

      Usuń
  3. Zastanawiałam się kiedyś, jak to byłoby przeczytać Igrzyska śmierci z perspektywy Peety i nawet żałowałam, że takiego dodatku pani Collins nie dopisała. Później jednak stwierdziłam, że trzy tomy w zupełności wystarczą i więcej mi nie potrzeba :)
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym nie pomyślałam. Bardzo lubię Peetę, ale faktycznie- czy ze strony Suzanne nie byłoby to pisanie pod publikę? Zostańmy lepiej przy tych 3 częściach :D

      Usuń
  4. Zdecydowanie zgadzam się z Tobą co do "Maybe someday" oraz "Ugly love" - szkoda, że w Polsce zmieniono okładki :/
    "Zanim się pojawiłeś" nie powinno mieć kontynuacji, bo... po co? Ja raczej nie mam ochoty sięgać po drugi tom i zapewne tego nie uczynię :)
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze gdyby były ładniejsze :D
      Ja przeczytam drugą część "Zanim się pojawiłeś", ale tylko dlatego, że to Jojo Moyes <3

      Usuń
  5. Też lubię niespodziewane zakończenia i pewnie gdyby "Bez słów" takie posiadało, może podeszłabym do tej książki w bardziej emocjonalny sposób. Pod koniec miałam nawet nadzieję na jedną śmierci i wyobrażałam sobie, jaki piękny pogrzeb miałaby ta postać (co było nieco chore xd), a tu nic takiego nie miało miejsca :(
    Polska okładka "Ugly love" tragiczna nie jest, ale wolę oryginalną. No i po przeczytaniu widzę jakiegoś większego powiązania z treścią, ale to też jakoś specjalnie nie przyglądałam się jej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha ja właśnie o tej śmierci też pisałam, także albo obie jesteśmy jakieś wycięte, albo to jest normalne :D

      Usuń
  6. Szałowa okładka :D Ale faktycznie - kiedy ja zobaczyłam polską okładkę Ugly love... o.O Nie, nie i jeszcze raz nie o.O
    A zakończeniem Kordiana to ja byłam w sumie zaskoczona xD Tak, było tam latanie na chmurze. Nie lubię ogólnie tej książki, ale kurczę... zakończenie jest do bani xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też za książką nie przepadam, ale zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło :D Ha! czyli dobrze zapamiętałam chmurę :P

      Usuń
  7. Mam w planach książki Morgan Matson, więc mam nadzieję, że mi również przypadną do gustu ;)
    Zauważyłam, że w książkach z trójkątami miłosnymi bardzo często wiadomo kogo bohaterka wybierze. Zazwyczaj po prostu to widać. Przynajmniej ja to widzę. Zwykle do wyboru jest bad bay i jakiś porządniś. w 9/10 przypadków bohaterka wybierze bad boya. Nigdy jeszcze nie byłam zdziwiona, czy rozczarowana wyborem ;D.
    Zgadzam się co do zakończenia ''Bez słów''. Dla mnie było po prostu zbyt idealne, piękne i cukierkowe. Też liczyłam na jakiś zwrot akcji i napięcie a dostałam epilog typowego romansidła :(
    Jak dla mnie okładka ''Maybe Someday'' jest piękna i zdecydowanie lepsza od oryginału. Nie pamiętam jak miała wyglądać ta druga, ale ja jestem oczarowaną tą co jest ;)
    Co do ''Ugly Love'' - jestem zawiedziona Polską okładką. Również słyszałam, że patrzy się na nią inaczej po przeczytaniu. Przeczytałam i nie zmieniłam zdania. Co więcej, nabrałam przekonania, że właśnie oryginał oddaje treść. Szczególnie coś co zmieniło bohatera. Może jestem jakaś inna, nie wiem.
    Szczerze muszę przyznać, że ja się boję kontynuacji ''Zanim się pojawiłeś''. Po prostu nie wyobrażam sobie jak ma wyglądać ciąg dalszy historii. Zakończenie było inne od wszystkich książek i to chyba właśnie zmienia patrzenie a książka staje się jeszcze lepsza. Mam więc dylemat, bo nie wiem czy odpuścić sobie drugi tom, czy przeczytać za jakiś czas.
    Super tag i świetne odpowiedzi ;) W końcu coś nowego i można się poużalać, dokładnie tak jak napisałaś na początku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bez słów" wręcz zasługiwało na jakiś drastyczny koniec, więc na tym polu i ja się rozczarowałam :(
      A widzisz- czyli byłyśmy w przeciwnych obozach podczas wybierania okładki do MS ;)
      "Ugly love" jeszcze przede mną, ale skoro piszesz, że Ciebie po lekturze nie przekonuje okładka, to ja pewnie też nie mam o liczyć na jakiś nagły przypływ zrozumienia ;(
      Ja czuję co będzie w drugiej części i jeśli to będzie temat, który uwielbiam w literaturze, to może mi się również spodobać. Ale na pewno nie przebije "Zanim się pojawiłeś" :)

      Usuń
  8. Co? Ale jak? "Zanim się pojawiłeś" ma kontynuację? Szok i niedowierzanie. (Chociaż jeszcze tej książki nie przeczytałam, ale ją posiadam, oczywiście!).
    Od Morgan Matson również bym czytała książki, chociaż jestem daleko w tyle z jej twórczością, ale podoba mi się jej język.
    A ja Ci powiem, że mi się okładka MS podoba, chociaż nie pamiętam już tej drugiej opcji (dawno temu mignęła mi przed oczami, a ja dobrej pamięci nie mam, haha).
    JEJ! Dziękuję za nominację, ten tag z pewnością wykonam, bo pytania są bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawnie powinnam napisać, że "Zanim się pojawiłeś" dopiero będzie mieć kontynuację, bo u nas zobaczymy ją dopiero w czerwcu. Czytaj, czytaj- bo jestem pewna, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  9. Ooo, skoro "Unieważnienie" jest takie ciekawe, to tym bardziej chcę ją przeczytać. :)
    Mnie polska okładka "Ugly Love" się podoba, szczególnie w dotyku, jednak to oryginalna ma sens, który poznajemy dopiero po przeczytaniu książki.
    Super, że odpowiedziałaś na nominację. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj, bo to naprawdę kawał dobrej roboty ;)
      Cieszę się, że przetłumaczyłaś TAG, bo wcześniej nawet o nim nie słyszałam ;)

      Usuń
  10. Co do "Ugly Love" to się zgodzę, powinna mieć swoją oryginalną okładkę. Nie rozumiem tych wydawnictw co im szkodzi wydać książki w takiej, a nie w takiej okładce.
    Reszty książek nie czytałam, więc ciężko mi się odnieść.
    Szkoda, że mnie nie nominowałaś, bo bardzo mi się podoba ten TAG, chyba i tak go zrobię. :D
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj chyba chodzi o koszta wydawnicze- jeśli się orientuję, to za okładkę, a raczej za prawa do niej płaci się osobno niż za treść książki- czasem może się po prostu nie opłaca ;) Tym bardziej, że może za taką kwotę można zakupić prawa do kolejnej książki, więc w sumie własny projekt opłaca się bardziej. A nawet niektóre polskie okładki są o wiele lepsze od tych zagranicznych ;D

      Usuń
  11. Świetny jest ten TAG dlatego dziękuje ci bardzo za nominację ♥

    OdpowiedzUsuń