Maria V. Snyder- "Siła trucizny"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Poison study
Rok polskiego wydania: 2012
Wydawnictwo: Mira
Seria:  Twierdza Magów #1
Ocena: 9/10

  Po długim czasie spędzonym w lochach, Yelena otrzymuje naprawdę fantastyczną i ratującą jej życie propozycję.  Chociaż powiedzenie "ratującą jej życie" jest wyrazem dobrej woli. Otóż ma ona zostać królewską testerką żywności. Wiadomo- jeśli ktoś będzie na tyle szalony by próbować otruć króla, najpierw otruje Yelenę. Można więc powiedzieć, że młoda kobieta trafiła z deszczu pod rynnę.
Jednak praca ta nie będzie tak do końca jednoznaczna. Szykuje się trochę tajemnic, zagadkowych spotkań, ukradkowo rzucanych spojrzeń... oraz magia. Magia, która gdy znajdzie ujście, może okazać się niebezpieczna zarówno dla ludzi jak i nosicielki, którą jest Yelena.

  Miło jest przeczytać książkę, o której wiesz niewiele i nie oczekujesz wiele. To dziwne, ale właśnie takie niepozorne tytuły najczęściej najbardziej mnie zaskakują. Pozytywnie oczywiście.

  Yelena okazała się bohaterką z charakterem. Nie takim, który nagle znika gdy na horyzoncie pojawia się chłopak, ani nie takich, którym przy jego towarzystwie jeszcze dodatkowo się wyostrza. Ten konkretny charakter był stały i niezmienny. Miło było poczytać o bohaterce z twardym kręgosłupem, której nie zwieje z obranego kierunku byle powiew wiatru.

  Valek natomiast skradł moje serce tak naprawdę nie wiadomo czym. Po części była to jego tajemniczość- po pierwszym tomie dalej niewiele wiem na jego temat, poza tym, że jest naprawdę przebiegły ;) Trochę racji ma też jego sarkazm- nieoczywisty, ale tak doskonale pasujący do mojego specyficznego poczucia humoru.

  Ari i Janko- kolejni bohaterowie, którzy występują w duecie, albo wcale. Przezabawna para przyjaciół, na których Yelena może liczyć w każdej chwili. Na początku obawiałam się, że zaszkodzą mojej ulubionej parze romantycznej, ale nic z tych rzeczy. I to jest dobre- że autorka nie próbowała na siłę stworzyć trójkąta czy nawet czworokąta miłosnego. Co więcej- nawet wątek romantyczny jest tak cienki i delikatny, że potrzeba do niego lupy.

  Nie spodziewałam się po tej książce niczego niezwykłego, a jednak to dostałam. Niesamowicie wciągającą historię z czasów średniowiecza ( albo przynajmniej czegoś podobnego do tej epoki), która nie nudzi, nawet przez chwilę. Przeszkadza mi jedynie fakt, że dwa kolejne tomy możemy przeczytać tylko w formie e-booka. Chyba zabrakło im papieru. Albo tuszu w drukarni. Tak czy siak pewnie je przeczytam, chociaż ta forma niezbyt do mnie przemawia.

  A tymczasem zostawiam Was z decyzją czy czujecie się zachęceni do sięgnięcia po tę powieść, która na dobrą sprawę nie jest zbyt znana w Polsce. Jeśli zdarzy się, że tak- koniecznie dzielcie się wrażeniami!

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu- 2,3 cm



6 komentarzy :

  1. Królewska testerka żywności? Jeszcze o czymś tak oryginalnym nie słyszałam! Czuję, że to będzie bardzo dobra książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby dla Ciebie okazała się jak najbardziej satysfakcjonująca ^^

      Usuń
  2. Też się cieszę z charakteru Yeleny (kurczę, to naprawdę dziwne imię xD) i fajnie, że nie było tego czworokątu ;) I idealnie opisałaś ten wątek miłosny - że potrzeba do niego lupy :D
    Ta książka naprawdę jest super ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yelena to jeszcze nic- mnie zawsze śmieszy imię autorki "Dotyku Julii"- Tahereh- jak to w ogóle czytać? :P
      Hahaha, no bo potrzeba :D

      Usuń
  3. W sumie trochę żałuje, że ta seria nie została u nas doceniona, bo pierwszy tom był na prawdę dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę- na początku myślałam, że może jeszcze wydadzą kontynuacje w papierowej wersji, ale na to się już raczej nie zanosi :(

      Usuń