BOOK TOUR- "Czy wspominałem, że Cię potrzebuję?"- Estelle Maskame

Udostępnij ten post


 Oryginalny tytuł: Did I Mention I Need You?
Rok polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: Feeria Young
Seria:  DIMILY #2
Ocena: 6/10


  Są na świecie takie książki, z których najzwyczajniej w świecie się po prostu wyrasta. Nie są to w żadnym wypadku złe historie, ale ich czytanie nie niesie ze sobą aż takiej radości, jakiej byśmy się mogli spodziewać.  Drugi tom DIMILY taki właśnie jest.

  Od czasu kiedy Eden widziała Tylera po raz ostatni, minęło ponad 300 dni. 359 gwoli ścisłości, co już na samym początku jest wyraźnie zaznaczone. Przez ten czas swobodnie z nim rozmawiała, jednocześnie będąc w związku z innym chłopakiem. Była pewna, że uczucie do brata przeminęło... do czasu gdy Tyler zaprasza ją na sześć tygodni do Nowego Jorku. Sześć tygodni spędzonych z dala od ciekawskich oczu, pozwala przybranemu rodzeństwu myśleć, że to co ich łączy, ma szansę przetrwania. Jednak jak zareaguje społeczeństwo kiedy się dowie?

  DIMILY to seria pisana młodą ręką. Zaczęła powstawać kiedy Estelle miała ledwie 17 lat, co doskonale obrazuje fakt, że zachowania bohaterów są jakie są. Co mam na myśli? Eden i Tyler przypominają mi osoby z tanich, naiwnych meksykańskich telenoweli. Kto oglądał taką choć raz- ten wie o co mi chodzi. Ciągłe huśtawki nastrojów, zmiany decyzji, zbyt dramatycznie zobrazowane sytuacje.

  Umówmy się, że podzielę książkę na dwie zasadnicze części. Ta pierwsza to na nowo odnajdywanie się w sytuacji, poznawanie nowego miasta, dopuszczanie możliwości, że uczucie dwójki ludzi nie zaginęło. To mi się podobało. W tej części miałam wrażenie, że Tyler wydoroślał, spoważniał, nabrał swoistego charakteru i przestał zachowywać się jak dupek. Eden niewiele się zmieniła, ale cóż- to Eden. Nie oczekiwałam po niej kto wie jak odkrywczych rzeczy. Jej nastawienie do życia "Mam 18 lat i jestem taka mądra" nie jest zbytnio przekonujące.

  Druga część natomiast jest zepsuta po całości. Naprawdę trudno mi znaleźć coś, co naprawdę by mi się podobało, wiecie- tak bez zastrzeżeń. Okazuje się, że ten początkowy Tyler wcale, a wcale nie wydoroślał, a raczej nabierał nas wszystkich na swoją przemianę. Eden drażniła mnie coraz bardziej, aż w finalnej scenie kompletnie rozczarowała mnie swoją postawą.
Bardzo mi przykro, ale to ta druga część moim zdaniem była ważniejsza i co smutne- została spłycona po całości. Na próżno tu szukać tej "wielkiej miłości", którą rzekomo darzą się bohaterowie. Nie czuć między nimi żadnej chemii, żadnego związku. Jeśli miałabym opisać ją jednym słowem, byłby to DRAMATYZM.

  Tak. Dramatyzm. Uczucie Eden do przybranego brata nie było ani łatwe, ani akceptowane przez społeczeństwo i umówmy się- było trudne. Ale mimo wszystko nie jest to sytuacja, którą należy aż tak dramatyzować. Tak postępują naprawdę młodzi ludzie, na pewno młodsi od tych w wieku niechby 19 lat. Tak postępują dzieci. "Nie dasz mi cukierka, to się obrażę i pójdę". A idź do diabła.




  Nie myślę, jednak, że ta książka jest zła. Pokochały ją miliony czytelniczek, jest tłumaczona na mnóstwo języków i zyskała miano fenomenalnej. Ale po prostu chyba nie jest już dla mnie. Historie typu "niemożliwej miłości" muszą zainteresować mnie fabułą, a co więcej- zachwycić treścią i umiejętnym podejściem do sytuacji. A w drugiej części DIMILY jest to seria wahań i spekulacji na temat "co jeśli?". Młodzi bohaterowie irytująco wręcz rozpaczają na temat tego, że nie mogą się kochać, ale jednocześnie nic z tym nie robią. Tylko lamentują. No litości.

  Estelle Maskame pisze zaskakująco lekko, przez co książkę czyta się w zastraszającym tempie. Do tego dochodzą opisy Nowego Jorku, które wręcz mówią "Rzuć wszystko i jedź no NY". Tak, miałam takie wrażenie. To miasto tętniło życiem w tej książce, nie dało się nie zauważyć, że autorka jest z nim mocno powiązana.
Mamy też nowych bohaterów, których naprawdę polubiłam, chociaż z jedną z nich na początku miałam niejaki problem ;) Starzy kumple też powrócą, jednak nie wzbogacają oni tej książki, a jedynie wkurzają potencjalnego czytelnika. W pierwszej części bardzo polubiłam Deana- moja sympatia do niego nie zgasła, a co więcej- jeszcze się powiększyła. Rachael lekko mnie rozczarowała swoim zachowaniem, natomiast Tiffani się nie zmieniła. Dalej jej nienawidzę.

  Nie wiem czy polecam Wam serię czy też nie. Na pewno nie jest zła- jest w porządku. A jednak myślę, że bardziej wybrednym czytelnikom niekoniecznie przypadnie do gustu. Młodość rządzi się swoimi prawami, których starość podobno nie rozumie. Dziwne to, gdyż sama jeszcze tkwię na poziomie "młodość" i za żadne skarby nie potrafię zrozumieć motywów, którymi kierowali się bohaterowie. Ale bardzo chętnie poznam Waszą opinię o tej książce czy serii w ogóle. Czy przeczytam trzeci tom? Jeśli będzie on zwieńczeniem trylogii, to pewnie tak. Mimo wszystko jestem ciekawa jak dalej potoczą się burzliwe losy dwójki przybranego rodzeństwa z Santa Monica :)

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 2,6 cm

-----------------------------------------------------------------------------------------
Za możliwość ponownego spotkania z bohaterami DIMILY, dziękuję Cyrysi oraz Wydawnictwu Feeria Young, którzy zorganizowali Book Tour :) Regulamin---> klik




10 komentarzy :

  1. Czytałam pierwszy tom i sama nie wiem czy jest sens bym zabierała się za drugi. Zgadzam się z Twoją opinią, od siebie mogę dodać, że podwójnie ciężko wczuć mi się w ten dramatyzm całości ze świadomością, że nie polubiłabym bohaterów gdybym poznała ich gdzieś w realnym świecie :P
    Pozdrawiam ;)
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś sama- ja również chyba bym się z nimi nie zaprzyjaźniła :D A przynajmniej z dwójką głównych :)

      Usuń
  2. Ja osobiście uwielbiam tę serię, nie wiem co w sobie takiego ma, ale naprawdę ogromnie przypadła mi do gustu! Bardzo jestem ciekawa trzeciej części!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też interesuje mnie to, jak ta historia się zakończy ^^

      Usuń
  3. Tak sobie myślę, że wiele zależy od naszego indywidualnego spojrzenia na świat. Ja np. od bardzo dawna nie należę do młodzieży, a jednak doskonale rozumem ich często absurdalne motywy, postępowania itp. Dlatego całkiem inaczej odbieram tę serię, niż większość czytelników.
    Niemniej jednak dziękuję za udział w mojej zabawie i za szczerą recenzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie coś w tym jest. Osobiście nigdy nie prowadziłam takiego życia jak Eden czy Tyler, więc jest mi ciut trudniej ich zrozumieć. Ale i tacy ludzie istnieją ;)) To ja dziękuję za zabawę :)

      Usuń
  4. Ja się nie udzielę. Nie chcę tego czytać i nigdy nie przeczytam, bo często widzę negatywne opinie. :) I ogólnie nie mam ochoty na książkę tego typu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze boję się czytać książki, na których temat krążą skrajnie różne opinie, bo nigdy nie wiem do której grupy zaliczę się ja :P

      Usuń
  5. Ja czytałam pierwszą część i bardzo mi się podobała, mam również w planach tę część, już nawet czeka na półce. Chyba mam podejście do tej serii takie jak Cyrysia.

    OdpowiedzUsuń