Dave Eggers- "Dzikie stwory"

Udostępnij ten post

 
Oryginalny tytuł: The Wild Things
Rok polskiego wydania: 2010
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ocena: 1/10

  Idąc szlakiem mojej tegorocznej misji oczyszczania półek z zalegających tytułów, sięgnęłam po "Dzikie stwory". Gdyby nie to- kto wie, kiedy nastąpiłby ten wielki moment. Tak czy siak- przeczytałam, zbulwersowałam się i nie polecam. Dlaczego? Zapraszam do dalszej części tekstu. Za negatywne emocje czy ewentualną ironię bardzo przepraszam.

  Ta książka jest o Maxie. Ośmioletnim chłopcu, który najwyraźniej cierpi na jakieś zaburzenia psychiczne. Porażony niesprawiedliwością jaka panuje na tym świecie, bierze łódkę i w przebraniu wilka dociera na wyspę pełną Dzikich Stworów. I to by było tyle fabuły, którą jako tako zrozumiałam. A może nawet nie do końca zrozumiałam- bo nawet to co tutaj napisałam wydaje mi się być pozbawione sensu i logiki. W każdym razie- Max dociera na wyspę i wmawia dzikim istotom kit, że przybył z daleka i jest ich królem. Oni naiwnie mu wierzą i potulnie się go słuchają ( no prawie). Chciałabym napisać coś więcej, ale pomimo najszczerszych chęci- nie potrafię dokładnie powiedzieć o czym czytałam.

  Wyobrażacie sobie sytuację kiedy ośmioletnie dziecko, w nocy, w przebraniu wilka, wypływa na morze ( czy to ocean ), odnajduje wyspę i zaprzyjaźnia się z dzikimi istotami, kompletnie się nie bojąc faktu, że mogą go zjeść? No ja nie. Trochę to dziwne i przerażające zarazem. Zakończenie książki nie wskazuje również do końca na to, czy to wydarzyło się naprawdę, czy tylko śniło się chłopcu. Nie potrafię stwierdzić czy stwory o których czytałam były tylko wytworem wyobraźni dziecka, które pozbawione było uwagi ze strony najbliższych, czy raczej światem fantastycznym , które miał za zadanie stworzyć autor. Kompletna niewiadoma. I irracjonalizm.

  Miałam wrażenie, że autor na siłę próbuje przekonać mnie, że to co napisał jest fajne, że się rozkręci, że ma w sobie zawartą jakąś mądrą myśl. Kiedy w książce ma wystąpić morał, coś co mnie poruszy, zmieni, da do myślenia- liczę, że będzie to napisane, tak bym mogła sama się tego domyślić. W tym wypadku, autor jakby trzymał mnie za rękę i na przekór moim prośbom, prowadził mnie w przeciwnym kierunku niż bym chciała. Zapewniał, że on wie lepiej, że tylko jego droga jest słuszna, że sama nie poradzę sobie ze znalezieniem Wielkiej Myśli. Jednocześnie jakby momentami miał mnie dość i odpuszczał. Wszystkie starania diabli wzięli. Ale w jednym miał rację- nie potrafię sama odnaleźć ukrytego przekazu. Bo mam wrażenie, że miałam to znaleźć, ale mi się nie udało. Przykro mi, ale nie widzę w tej książce niż pasjonującego ani mądrego. O morale już nie mówiąc.

  Ten tytuł nie jest może zbytnio brutalny, ale dla dzieci niekoniecznie się nadaje. Pytanie "Czy można zjeść czyjąś głowę? A co jeśli odpadnie?" raczej przerazi dzieciaki, niż pozwoli im odprężyć się przy książce. A zauważmy, że bohaterem jest ośmioletni chłopiec. Młode osóbki będą raczej przerażone wizją zobaczenia kogoś bez głowy, aniżeli zafascynowane samym światem jaki próbował wykreować autor.

  Być może nie jestem odpowiednią kategorią wiekową, może nie był to mój czas, ale jestem pewna, że "Dzikich stworów" nie polecam. Co więcej- odradzam wręcz jej czytanie. Kompletnie nie zrozumiałam przekazu, bohaterowie mnie irytowali, a czytanie nużyło. Swój egzemplarz chcę jedynie schować lub wywieźć gdzieś daleko, bym nie musiałam tego oglądać. Czytałam go cały miesiąc i trudno było mi się zmobilizować do jego ukończenia. Z pewnością jedna z gorszych książek, jakie kiedykolwiek miałam okazję czytać. Jeśli jesteście po lekturze- dajcie znać jakie Wy odnieśliście wrażenia- chętnie z kimś podyskutuję, albo może odnajdę ukryty morał?

Książka bierze udział w wyzwaniach:
Przeczytam tyle ile mam wzrostu- 1,9 cm
ABC czytania- D


14 komentarzy :

  1. Z tego co widzę, trudno sklasyfikować jednoznacznie książkę. Bo dla dzieci się nie nadaje, dla nieco starszych tym bardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na dodatek jest kiepsko napisana ;P

      Usuń
  2. Nie znam tej książki, ale widzę po Twojej recenzji, że nie mam czego żałować.

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie, nie. Szkoda mi czasu na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro odradzasz to nie przeczytam ani nie polecę żadnemu dziecku :) wyrośnie potem na psychopatę i będzie na mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda czasu na tak złe książki! Nie zdecyduje się!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, chciałam Cię powiadomić, że paczka z wymiany książkowej doszła cała i zdrowa ;)

    http://ksiazki-mitchelii.blogspot.com/2016/03/paczka-z-wymiany-ksiazkowej-1.html

    OdpowiedzUsuń