Amy Tintera- "Restart"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Reboot
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: MAG
Seria: Restart #1
Ocena: 9/10



  Wiecie co? Znudziły mi się już książki, które przedstawiają nikczemne wizje przyszłego świata. Dystopia, antyutopia- jak zwał tak zwał. I tak chodzi w nich o jedno. Pokazanie jaka może stać się ludzkość za kilkadziesiąt lat, jakie decyzje doprowadzą nas do autodestrukcji, a co ważniejsze- ukazanie jaką rolę w tym wszystkim odegrają wpływowi i ważni ludzie.

  Przeczytałam naprawdę dużo książek ukazujących wizje przyszłego życia i nie tak dawno temu zaczęłam dostrzegać pewien schemat. Wiecie- okrutny, zły i podły system władzy, zbuntowany nastolatek ( tudzież nastolatka ) oraz niesprawiedliwość jaka ich dotyka. Nieważne jaki problem poruszy autor. Nawet kiedy wpadnie na innowacyjny pomysł, normalnie mucha nie siada- to i tak popełni błąd. A w czym? Bo nie skupi się na realiach życia w takim świecie, tylko na walce z systemem.

  Wren 178 jest restartem. Przypuszczam, że nie wiesz co to, a raczej kto to jest. W takim razie już tłumaczę. Otóż- kiedy człowiek umiera, to wcale nie musi oznaczać końca. Może obudzić się jako restart- szybszy, silniejszy, sprawniejszy... ale też pozbawiony większości emocji osobnik. Nie jest już człowiekiem, ale nadal żyje- tylko inaczej niż dotychczas. Liczba postawiona po imieniu oznacza ilość minut jakie dana osoba spędziła w zawieszeniu między życiem, a restartowaniem. Im jest ona wyższa, tym mniej zostaje w tobie ludzkich cech. Jeśli więc wiesz już kim jest restart- zapraszam do dalszego czytania.

  Restarci są wynajmowani do różnych zadań- likwidowania ludzi, znajdowania chorych, trenowania nowych rekrutów. I właśnie ten ostatni punkt programu najbardziej lubi Wren. Tym razem zostaje osobistą trenerką Calluma 22 Reyesa. Chłopak często się uśmiecha, zadaje dużo pytań i nie wykazuje prawie żadnych cech restarta. Innym słowem- więcej zostało w nim człowieka niż kogokolwiek innego. Jednak to on zawładnie sercem Wren i to dla niego dziewczyna zrezygnuje ze wszystkiego, co dotąd było jest znane. I co zacznie się w tym momencie? WALKA Z SYSTEMEM !

  Muszę przyznać, że "Restart" interesował mnie już od dnia premiery. Umrzeć, ale nadal żyć? Kupuję to ! Naprawdę fascynujący temat i liczyłam na to, że zostanie dobrze wykorzystany.

  Książka ma naprawdę wiele minusów. Zacznijmy od tego, że na twarz kompletnie pada geneza wykreowanego świata. Nie wiemy kto, co i jak. Nie wiemy skąd wzięli się restarci, a nawet jeśli autorka coś napomknęła, to jednak to nie wystarczyło by zapamiętać ten fakt.
Kompletnie zignorowała też obrazowe przedstawienie świata. Czytelnikowi naprawdę ciężko wyobrazić sobie jak coś wygląda, jeśli nie ma do pomocy wskazówek i słów. Wiemy, że coś istnieje, ale nie wiemy jak to mamy sobie zakodować w głowie.  Kuleje również powierzchowne potraktowanie sprawy. Przez pierwsze trzy czwarte książki poznajemy życie restartów, ostatnia część to akcja chyba właściwa- sama nie wiem. Cieszę się, że tyle miejsca autorka poświęciła życiu codziennemu restartów- tego często mi brakuje. Ale tym razem zabrakło mi spowolnienia dalszej części akcji. Pędziła ona na łeb na szyję i to nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Była ona tak spłycona, że trudno było by to przebić.

  Ale. Styl autorki totalnie mnie oczarował. Amy pisze interesująco, z polotem i zdecydowanie potrafi przyciągnąć do siebie czytelnika. Naprawdę ciężko się oderwać ! Humor jest również jednym z kluczowych elementów programu- bez niego to już nie było by to samo. A wiecie jak bardzo kocham humor w książkach ;) No i jeszcze bohaterowie- nie da się ukryć, że autorka skupiła się najbardziej na dwójce głównych i to oni byli opisani najwyraźniej. Wren jak Wren- istniała i była naprawdę fajna, choćbym chciała- to nie potrafię się do niczego przyczepić. Callum natomiast pozostaje jedynie do schrupania. To taki typ chłopaka, który umie rozśmieszyć dziewczynę, zapewnić jej bezpieczeństwo i powiedzieć, że ją kocha- jednocześnie. Nie da się go nie lubić !

  Jak widzicie- plusów jest mniej więcej tyle co minusów, ale jest coś takiego w tej książce, co sprawia, że jestem na tak. Bardzo, bardzo na tak. Nie wiem czy to sam pomysł na fabułę, czy styl pisania autorki czy jeszcze coś innego- ale ten cosik sprawia, że "Restart" mnie do siebie ciągle przyciąga, chociaż jestem już kilka dni po przeczytaniu ostatniego zdania. Ciągle na nowo mam ochotę wracać do ulubionych fragmentów- i chociaż nie są one odkrywcze ani inspirujące- to jednak robi mi się cieplej na sercu, gdy je widzę. Nie denerwowała mnie też obecność tej walki z systemem- być może dlatego, że autorka nie poświęciła jej zbyt wiele czasu. To się ceni w moich oczach :)

  Nie jest to też długa książka- liczy sobie jedynie 294 strony, czyli jest to lektura "na raz". W kwestii wydania muszę, po prostu muszę przyczepić się do ilości literówek, które Wydawnictwo popełniło. Najczęściej były to zamienione końcówki, zdarzyło mi się też dopatrzeć kilku błędów interpunkcyjnych, ale jestem mocno wyczulona na tego typu sprawy. Jedna, dwie, trzy- tyle może się zdarzyć każdemu. Ale jeśli liczba jest wyrażana końcówką -naście lub -dziesiąt, to już istnieje problem.

  Słowem podsumowania- nieważne ile jeszcze dystopii powstanie i ile z nich będzie naprawdę godnych uwagi. Będę je czytać, bo między innymi "Restart" przekonuje mnie, że warto. Czasem naprawdę trafiamy na perełkę. Choćby była nieoszlifowana i miała rysy- niekiedy takie perły bywają lepsze od tych wyczyszczonych i schludnych ! Z dużą dozą ostrożności będę szukać naprawdę wartościowych, emocjonujących i zapadających w pamięć dystopii. Mam nadzieję, że spotkam niejedną i że będą to udane spotkania. A tymczasem Was zapraszam do kupowania i czytania "Restartu" :)




Książka bierze udział w wyzwaniach:
ABC czytania- R
Przeczytam tyle ile mam wzrostu- 1,9 cm

18 komentarzy :

  1. No książka ma plusy i minusy. Ja słyszałam same negatywne opinie. To prawda całkiem to ciekawe "umrzeć i narodzić się silniejszym itd." Całkiem ciekawy temat. :)
    Chciałam co prawda sięgnąć po książkę, ale mi przeszło. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie też widziałam więcej negatywnych, ale ja już tak mam, że to co się podoba większości- nie podoba się mi i na odwrót :D

      Usuń
  2. Ja byłam bardzo podekscytowana, gdy była premiera tej książki, ale gdy już ją w końcu przeczytałam, spotkało mnie rozczarowanie. Bohaterka miała nie mieć uczuć, a do wszystkie podchodziła bardzo emocjonalnie, wątek miłosny rozwinął się błyskawicznie i ciągle się całowali. Nieee... tylko zakończenie mnie zaintrygowało ^^


    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda- jednak mi to jakoś specjalnie nie przeszkadzało :P

      Usuń
  3. Ja się niestety bardzo zawiodłam na tej pozycji. Oczekiwałam bezuczuciowej głównej bohaterki, a tu ledwie pojawił się przystojniak i ona od razu robi się miękka. Moim zdaniem wątek miłosny popsuł potencjał historii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam lubię wątki miłosne, więc nie przeszkadzało mi to zbytnio ;) Fakt- autorka mogła trochę z nim poczekać, ale Callum i mnie by zmiękczył ;)

      Usuń
  4. W sumie, kusi mnie tylko okładka. ;) Ale odchodząc od tematu - zazdroszczę koszuli. :D Szukam takiej już długi czas i jak na złość nigdzie nie ma. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jejku- a mnie okładka raczej odrzuca :D Co do koszuli- dziękuję ^^ Sama też długo jej szukałam i przez przypadek dorwałam ją w sklepie w moim miasteczku- :D Była ostatnia, a na dodatek w moim rozmiarze- jakby czekała specjalnie dla mnie :D

      Usuń
  5. Łał, nie znam tego tytułu a wydaje się bardzo, bardzo interesujący!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie nawet bardzo interesujący ;)

      Usuń
  6. Aż taka dobra? W życiu bym nie pomyślała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie bardzo, jednak krążą różne opinie ;D

      Usuń
  7. Prawie jak wampiry xD
    Ale książka wydaje się być okey i pewnie kiedyś po nią sięgnę :)
    Zobaczymy co mi z tego wyjdzie :D

    Buziaki
    http://coraciemnosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. hmmm...sama nie wiem..MOże się nią zainteresuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na początku twojej recenzji myślałam, że będziesz tylko krytykowała, ale okazało się, że jednak ci się podobało i zachęcasz. W takim razie przeczytam bo zaintrygowała mnie fabuła i skoro styl autorki jest oczarowujący... Mam nadzieję, że mi się spodoba.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki był zamiar ;) Najpierw pokrytykować, a potem zachęcać ;D

      Usuń