Amy Engel- "Misja Ivy"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: The Book of Ivy
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Akapit Press 
Seria: Misja Ivy #1
Ocena: 9/10

"Wszystko o co warto walczyć, co warto mieć, jest trudne"

  Są takie sytuacje w życiu każdego człowieka, które zasługują na wyjątkową oprawę i chcemy zapamiętać je jak najlepiej i jak najdłużej. Oczywiście bez względu na wszystko niosą ze sobą dużo emocji. Tych pozytywnych jak i negatywnych. Narodziny pierwszego dziecka, matura, studniówka, ślub. No właśnie, ślub. Wyobrażacie sobie, że ktoś zmusza Was do małżeństwa z osobą, której nie znacie? Nigdy się nie widzieliście, nie rozmawialiście, a na dodatek Wasze rodziny są zaciętymi wrogami. Myślicie, że taki związek ma szansę powodzenia ?

  Taką właśnie wizję roztacza przed nami Amy Engel. Zadecydowała ona, że w jej książce główne skrzypce grały będą dwie rodziny- Lattimer i Westfall. Toczyły one walki podczas wojny nuklearnej, ale to Ci drudzy musieli pogodzić się z przegraną. Ciągle jednak pozostają w cieniu, czekają na dogodny moment by zaatakować. Jednocześnie grają rolę tych dobrych i zgadzają się na wiele nowych reform, jak na przykład ta z kojarzonymi małżeństwami.
 Ivy Westfall ma za zadanie wyjść za Bishopa Lattimera. Oboje oni są dziećmi przywódców i wiąże się z nimi wielkie nadzieje.  Dziewczyna jednak na swój ukryty cel- zabić swojego męża. Tylko czy gdy do głosu dojdzie serce, to nadal zabójstwo będzie takie łatwe?

  W czasie, kiedy na rynku wydawniczym pojawiają się coraz to nowe dystopie, bardzo trudno o napisanie czegoś oryginalnego, a jednocześnie fascynującego. Jest dużo tytułów, które mnie ciekawią, ale u mnie ostatnio chęć na czytanie tego gatunku niknie. Niby poznaję fajne powieści, ale jednak nie mają w sobie "tego czegoś",  co sprawiłoby, że będę myśleć o książce non-stop. Przynajmniej taka książka nie pojawiła się od czasu przeczytania "Misji Ivy".

  Z pozoru historia wykreowana przez Amy Engel nie wyróżnia się niczym szczególnym. Od razu po przeczytaniu blurbu, wielu z Was mogłoby ją skreślić, ponieważ pierwsze skrzypce gra tam wątek romantyczny. Nie zamierzam mówić Wam, że jest inaczej, bo nie jest. Ale oprócz wątku miłosnego znajdziecie tam walkę o wolność czy decyzje, których podjęcie będzie wymagało wielkiej odwagi. Żadne z nich nie jest przedstawiane nachalnie, odniosłam wrażenie, że żyję w takim małym miasteczku, gdzie wszystko toczy się swoim tempem i nikt nikogo nie pogania.
Akcji za wiele też tutaj nie doświadczycie, gdyż dopiero pod koniec, w momencie kulminacyjnym dzieje się coś konkretniejszego.

  Wątek romantyczny jest słodki, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Autorka umiejętnie wykreowała powoli rodzące się uczucie pomiędzy dwójką niedoświadczonych nastolatków.  Mogłabym się nawet pokusić o stwierdzenie, że ich relacja jest naiwna, ale ja po prostu przestałam to zauważać, ponieważ zostałam kupiona stylem pisania autorki. Stylem tak lekkim i przyjemnym, że aż miło jest przekręcać strony.

  Co uważam za niewątpliwy plus tej książki? Po pierwsze fabułę. Niby książek o miłości jest dużo, dystopii tak samo- ale Amy chyba jako pierwsza wpadła na pomysł z połączeniem ich obu.
Bishop jako bohater męski nie jest żadnym bad-boyem, tylko chłopakiem, z którym niejedna z nas mogłaby umówić się na kawę i miło porozmawiać. Ma wielkie serce i chęć niesienia pomocy innym. Choć jest synem przywódcy, nie wyróżnia go powierzchowność czy arogancja.
Kolejnym plusem jest szybkość z jaką czyta się tę historię. Pochłonęłam ją w kilka godzin i zrobiłabym to jeszcze niejednokrotnie. "Misja Ivy" porwała mnie całkowicie i bezbrzeżnie.

  Za minus z kolei uważam kreację świata, w jakim przyszło żyć bohaterom, Akcja dzieje się w sumie w niedalekiej przyszłości, bo w  bodajże 2075 roku, ale cywilizacja jakby się cofnęła. Nie mamy lodówek czy telewizorów. Ale czepiam się faktu, że nie potrafiłam tego odczuć. Niby wiedziałam jak ma być, a ciągle łapałam się na tym, że wyobrażam sobie dzisiejszy świat. Całą elektronikę, komputeryzację i świat na wyciągnięcie ręki. A tego nie było.
Momentami irytowały mnie też niezdecydowanie i upór głównej bohaterki- Ivy, która miała ciągłe wahania nastrojów i swoje humorki, ale poznałam tyle drażniących mnie bohaterek, a ta w końcu wyszła na prostą, więc nie jest źle :)

  Jeśli spytacie dlaczego tak bardzo podobała mi się ta książka, odpowiem, że nie do końca jestem pewna. Bo widzę bardzo dużo jej wad, dużo niedociągnięć i błędów. Ale niejednokrotnie wracałam już do ulubionych momentów i przepisywałam ukochane cytaty. Być może przeczytałam ją w odpowiednim momencie mojego życia i dlatego to tak na mnie wpłynęło? Nie wiem. Z pewnością nie jest to typowa dystopia, więc fani gatunku będą zawiedzeni. "Misję Ivy" kierowałabym bardziej w stronę miłośniczek romansów, oraz młodszej młodzieży. Bardzo sympatyczna książka, do której z pewnością będę wracać.


"Chcę być kimś, kto ma siłę i odwagę podejmowania trudnych decyzji. Ale chcę też być uczciwa i wrażliwa, żeby wybierać słusznie"

12 komentarzy :

  1. Bardzo lubię motyw przymusowego małżeństwa w książkach. Z chęcią sięgnę po tę lekturę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i mam nadzieję, że Cię zachwyci ! ^^

      Usuń
  2. Ojej, nie spodziewałam się, że ta książka tak Ci się spodoba. No to mnie zachęciłaś, pomimo niedociągnięć fabularnych jestem gotowa dać tej historii szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby super, gdybyś ją pokochała ^^

      Usuń
  3. Już od dawna chcę przeczytać tę książkę i mam nadzieję, że gdy w końcu ją przeczytam spodoba mi się tak samo jak Tobie :>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma książek idealnych, ta pozycja mnie zaciekawiła, a twoja opinia zachęciła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka porywa fabułą, będę musiała ją przeczytać, nie straszne mi wady i niedociągnięcia :)
    Pozdrawiam Justyna z książko miłości moja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jest coś co równoważy wady to już sukces ! :D

      Usuń
  6. Jak już wiesz strasznie chciałam ją przeczytać, a teraz nawet nie miałabym czasu po nią sięgnąć. :c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można poczekać na premierę drugiej części i czytać spokojnie, bez natrętnego oczekiwania na następny tom- jak jest w moim przypadku :D

      Usuń