Alexandra Bracken- "Mroczne umysły"


Oryginalny tytuł: The Darkest Minds
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Seria: Mroczne umysły #1
Ocena: 8/10

  Witajcie w społeczeństwie, gdzie dzieci są powszechnie niebezpieczne, a dorośli szukają sposobów by tylko się ich pozbyć. Jako rodzic oddajesz je specjalnym, powołanym jednostkom. Zakładają oni obozy, gdzie przetrzymują ICH. Czerwoni, Zółci, Pomarańczowi, Zieloni, Niebiescy.  Dzieci podporządkowane kolorom, które odzwierciedlają ich umiejętności. Ruby udaje Zieloną, żeby przetrwać. W rzeczywistości jest ostatnią z Pomarańczowych, potencjalnie niebezpiecznych osób, które potrafią wślizgnąć się do Twojego umysłu i odebrać ci wolną wolę i umiejętność decydowania. 

  Nie do końca wiedziałam czego mam oczekiwać po tej książce. "Mroczne umysły" to jedna z najgłośniejszych premier ubiegłego roku i chcąc nie chcąc, każdy pewnie o niej słyszał. I cóż- praktycznie każdy był zachwycony. A ja zawsze mam największy problem z tymi najbardziej popularnymi tytułami. Nigdy nie wiem jak odbiorę daną pozycję i martwię się, że akurat mnie jednej, książka się nie spodoba, a potem będę rozkminiać co ludzie w niej widzą ( chociaż w sumie- trzeba się czymś wyróżniać).

  Jednak w pewnym momencie widzę "Mroczne umysły" na półce i myślę sobie- "ej no o co tyle halo?". Włącza się we mnie tryb " natychmiast to przeczytaj" i całkowicie mnie pochłania. Zaczynam lekturę i kończę ją w ciągu dwóch dni. Już to samo w sobie powinno być rekomendacją.


  Żeby pisać dystopie, koniecznie trzeba mieć oryginalny pomysł. Trzeba zachęcać opisem, bo nawet najlepszy styl pisania nie spowoduje, że czytelnik sięgnie po książkę niezainteresowany blurbem. Na wstępie myśli sobie: "czytałem już coś o podobnej tematyce, więc po co będę wałkował temat po raz kolejny?". Wtedy nie wie jeszcze jak interesująco autor przedstawia fakty. Być może dlatego jest tyle odniesień do "Igrzysk śmierci" na okładkach innych książek. Coś co w zamierzeniu ma skłonić czytelnika do sięgnięcia po dany tytuł, działa całkowicie odwrotnie. Ale fabuła "Mrocznych umysłów", chociaż porównywana do najsłynniejszej trylogii ostatnich lat, sama umie się obronić. Kolorowa klasyfikacja DZIECI ze względu na rodzaj umiejętności, to coś o czym jeszcze nie słyszeliśmy. I za sam pomysł daję Alexandrze plusa.

  Jak to pierwsze tomy serii mają w zwyczaju, praktycznie zawsze są tylko wprowadzeniem.  Poznajemy podstawowe fakty i ciąg zdarzeń, jednak nie możemy przestać się zastanawiać "dlaczego?". Tym razem też nie wiem, jak to się w ogóle stało, że dzieci mają jakieś moce. Wiem, że w oczach dorosłych są zagrożeniem, dlatego skutecznie tępią wolną wolę i umiejętność decydowania o własnym losie. Ale od czego się zaczęło?

  Ruby ma szesnaście lat, ale momentami odnosiłam wrażenie, że jest o wiele młodsza. Wskazywały na to prowadzone z nią rozmowy, a także fakt, że mieliśmy wgląd w jej myśli. Zdecydowanie mogę powiedzieć "to jeszcze dziecko", ale sama najlepiej wiem, że pewne doświadczenia ją ukształtują i zahartują. W sumie to nawet zakończenie pierwszej części powoli ukazuje to, co pokażą nam jeszcze wyraźniej kolejne tomy. Ruby potrafi być silna i zdecydowana, jeśli chodzi o dobro jej bliskich, a Alexandra jest świetna pod względem tworzenia końców. Jest on zatrważający i smutny, ale jednocześnie zachęca czytelnika do jak najszybszego przeczytania dalszych losów.

  Styl pisania Bracken jest bardzo dobry- lekki, nie ma w nim skomplikowanych zwrotów. Przez kilka pierwszych rozdziałów dość trudno było mi się jednak wbić w całą fabułę, ogarnąć fakty. Zaczęło się coś dziać, kiedy Ruby spotkała Liama i resztę. Wiele czytelniczek zachwyca się tym chłopakiem- i ja też jestem wśród nich jestem, jednak bez przesady, Jest czuły, wrażliwy, troskliwy, ale brakuje mi w nim pewnej iskry, która sprawiałaby, że mam ochotę się do niego przytulić.

  Mój radar w oczach, wyczulony za "tych złych" i tym razem mnie nie zawiódł, więc cały czas podejrzewałam kto okaże się niegodnym zaufania Ruby, a moje podejrzenia okazały się słuszne. I w sumie bardzo się cieszę, ponieważ tej osoby, akurat nie darzyłam sympatią. 

  Złym pomysłem byłoby nazwanie mnie fanką serii, jednak jest ona naprawdę bardzo ciekawa i fajnie mi się ją czytało. Nie jest arcydziełem, ale wśród dystopii zdecydowanie się wyróżnia. I nie- nie widzę podobieństwa do "Igrzysk śmierci". Dlatego osobom lubiącym gatunek, naprawdę polecam, a ja sama będę się rozglądać za drugim tomem.


Książka bierze udział w wyzwaniu:



Czytaj dalej

Christina Lauren- "Piękny drań"


Oryginalny tytuł: Beautiful Bastard
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Beautiful Bastard
Ocena: 9/10

  Poznajcie Chloe i Bennetta. Oboje pracują w jednej firmie- on jest szefem, ona jego stażystką. Oboje twierdzą, że się wzajemnie nie cierpią. Mają riposty na każdą sytuację, prowokują się nawzajem oraz czują do siebie pociąg fizyczny. To ostatnie jest lekko niewygodne, bo mimo wszystko relacja szef-pracownica, zawsze kogoś skrzywdzi. Jednak uwielbiają ze sobą być. Kiedy ich spotkania przerodzą się w coś więcej, jak wiele będą w stanie zaryzykować by być z ukochaną osobą?

  "Piękny drań" odkąd pojawił się w zapowiedziach, był moim musem czytelniczym. Długo na niego polowałam- w różnych konkursach, ale koniec końców nigdy nic z tego nie wyszło. Wtedy zdarzyła się pewna interesująca sytuacja, skutkiem której moja koleżanka ( buziaki :*) zdobyła ten tytuł. Po kilku miesiącach, ale wreszcie nareszcie przeczytałam "Pięknego drania". I OJEJUŚKU to rewelacyjna książka !

  Koncepcja romansu nie trafia do każdego. A kiedy dołożymy do tego erotyk, to niektórzy już na starcie podziękują. Rozumiem i wcale się nie dziwię, ponieważ sama mam takie gatunki, po które w tym momencie bym nie sięgnęła. Ja jednak uwielbiam zaczytywać się w romantycznych historiach oraz bardziej gorących opowieściach. Zaryzykuję stwierdzenie, że przeczytałam tego tyle, że umiem rozróżnić co jest godne polecenia, a co jest kompletnym niewypałem. I dzisiaj będę tylko polecać.

  Nie da się ukryć, że skoro to romans/erotyk, nieuniknione są pikantniejsze sceny. Tutaj na takie natykamy się przez całą książkę, naprawdę bardzo często i jeśli miałabym wybrać jedną rzecz, którą zmieniłabym w "Pięknym draniu", to zmniejszyłabym ich liczbę o kilka. Po prostu momentami miałam wrażenie, że autorki przedstawiają je nam w sposób dość nachalny.

  Jeśli mowa już o autorkach, to chciałabym wspomnieć, że Christina Lauren to duet literacki, występujący jako jedność. "Piękny drań" początkowo był fanfiction i pewnie by tak zostało, gdyby nie wierne czytelniczki. Czytelniczki, którym teraz tylko dziękuję, za to, że z ich pomocą książka mogła ujrzeć światło dzienne i tym samym dotrzeć do mnie.

  Docinki słowne Chloe i Bennetta to ogromny plus tej książki, która bez tego po prostu byłaby tylko przeciętna. Oboje mają twarde charaktery i choć z pozoru są od siebie różni, to po głębszym spojrzeniu więcej między nimi podobieństw. Kocham każdy skrawek obojga. I kocham autorki za to, że nie musiały tworzyć żadnych problemów z trójkątem miłosnym by zainteresować czytelnika.

  Narracja jest prowadzona dwutorowo, raz przez Chloe, a raz przez Bennetta. Jest to mój ulubiony rodzaj prowadzenia fabuły, bo jednocześnie poznaję uczucia obu stron.

" Nie o to mi chodzi. Mam na myśli, że spieprzyłem jako szef. Oraz wyjątkowo spieprzyłem jako facet. "

  Ostatnie kilka rozdziałów, a w ogóle to całe San Diego, zostawiło mnie kompletnie wzruszoną, poruszoną i szczęśliwą, że skończyło się tak jak się skończyło. Czytałam ulubione momenty wciąż na nowo i wciąż przeżywałam takie same uczucia, pojawiały się te same emocje jak poprzednim razem. Wielokrotnie ściskało mnie w dołku i zastanawiałam się jak niektórzy autorzy to robią, że piszą tak strasznie emocjonalnie i z wyczuciem.

  Chciałabym jeszcze wspomnieć, że na początku przeżyłam mały szok, ponieważ byłam święcie przekonana, że Bennett to nazwisko, a imię to Ryan. A jest całkowicie odwrotnie. I blurb a okładce też wprowadza czytelnika w błąd związany z tym imieniem. Przynajmniej ja tak to odebrałam.

"Jeden miesiąc zlatuje, gdy zakochujesz się w kobiecie dla seksu. Dwa to wieczność, gdy rzuca cię kobieta, którą kochasz."

  "Piękny drań" to kawał dobrej roboty, duża dawka romansu oraz scen przedstawionych z humorem. Polecam każdej romantyczce, każdej osobie lubiącej czytać takie opowieści. Sądzę, że będziecie zachwycone. Teraz będę czekać na moment, kiedy poznam drugą część cyklu, czyli "Pięknego nieznajomego". A sama zakupię na własność "Pięknego drania" i będę wracać do niego kiedy tylko będę chciała ;)
Czytaj dalej

KONKURS - ŚWIĘTUJ RAZEM ZE MNĄ !



Równo za miesiąc, 25 października, będę obchodzić swoje 18 urodziny. Jako solenizantka, to ja powinnam dostawać prezenty, ale pomyślałam, że warto byłoby świętować je także blogowo !
Dlatego powstał ten konkurs. Chciałabym zobaczyć jak długo ze mną jesteście, jak dobrze mnie znacie i lubicie. ;) Świętujcie moją osiemnastkę razem ze mną !

ZASADY:
1.Organizatorką konkursu i sponsorem nagrody jestem ja, Dominika, autorka bloga www.czytelniadominiki.blogspot.com
2. Konkurs trwa od 25 września 2015 do 25 października 2015 r.
3. Zwycięzca jest JEDEN i zostanie on wybrany przeze mnie, drogą subiektywnej oceny.
4. Zwycięzca ma 5 dni na przesłanie mi swojego adresu, koszty wysyłki pokrywam oczywiście ja.
5. Książek do wyboru jest 18, dopiero po ogłoszeniu wyników zakupię wybrany przez zwycięzcę tytuł. Będzie on całkowicie NOWY.
6. Do konkursu zapraszam tylko osoby mające adres korespondencyjny w Polsce.
7. Niepełne zgłoszenia konkursowe nie będą brane pod uwagę !
8.Aby wziąć udział w konkursie należy:

  • być obserwatorem mojego bloga ( konkurs jest dla moich czytelników, więc to logiczne)
  • napisać pod postem zgłoszeniowym "zgłaszam się", "umrę jak nie wygram", "świętuję razem z Tobą", albo coś bardziej kreatywnego ;)
  • podać w zgłoszeniu swój adres e-mail ( w celu weryfikacji w przypadku wygranej)
  • wytypować tytuł książki, którą chciałoby się przygarnąć 
  • wykonać zadanie konkursowe
  • opcjonalnie- dodać baner na bloga czy FB, aby więcej ludzi świętowało razem z nami ( to ten u góry posta)
Tym razem nie miałam kłopotu z wymyśleniem konkursowego zadania. Proszę Was abyście złożyli mi życzenia urodzinowe. Przyjmuję wszystko- filmiki, zdjęcia, wiersze, opowiadania, co tylko wymyślicie. Im kreatywniej tym lepiej ! Jeśli macie coś czego nie dacie rady wpisać w komentarzu, wysyłajcie mi to na maila : dominika.justyna@poczta.onet.pl z podaniem nicku, z którego się zgłosiliście.

Teraz najprzyjemniejsza część, czyli nagrody. Wybrałam 18 tytułów książek, każdą na jeden rok mojego życia, z której typujecie jedną, którą chcielibyście wygrać. Oto one:


"Tak blisko..." | "Utrata" | "Aż po horyzont" | "Pułapka uczuć" | "Lato koloru wiśni" | "Na krawędzi nigdy" | "Szeptem"| "Obsydian" | "Taka sobie wróżka" | "Bez mojej zgody" | "Rebeliant" | "Bracia Krwi" | "Echa miłości" | "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów" | "Wszystko tylko nie mięta" | "Buntownik" | "Ich pięcioro" | "Idealna chemia" |



Każda z tych książek jest dla mnie ważna, niektóre należą do ulubionych, niektóre zmieniły mój pogląd na świat, ale każda jest warta polecenia. Jak widać są też tytuły dla młodszych nastolatek, ponieważ to moje 18 urodziny, więc nie ograniczałam się tylko do książek z ostatnich dwóch lat, ale do wszystkich naprawdę fajnych. Do tych, które ukształtowały mój czytelniczy gust. Jeśli chcecie zobaczyć, co dokładnie sądzę, o którejś z nich, klikajcie w zakładkę "przeczytane" albo pytajcie :)

Twórczej weny życzę !

Czytaj dalej

POMIĘDZY LATEM A ZIMĄ- fragment 10 ( ostatni )

Czy mamy dzisiaj 23 września ? TAK !
Czy jest godzina 20.00 ? TAK !
Czy aby przypadkiem nie obiecywałam Wam czegoś na ten czas? TAK, TAK, TAK !

To już dzisiaj ! Dzisiaj 10 blogerek z książkowego światka ( w tym ja !) pod przewodnictwem Wydawnictwa Media Rodzina ma zaszczyt zaprosić Was na czytelniczy wieczór w towarzystwie Emely i Elyasa <3
Mamy dwa pierwsze rozdziały "Lata koloru wiśni" opowiedziane przez naszego przystojniaka. Są one podzielone na 10 fragmentów, a nad każdym z nich, opiekę sprawuje inna blogerka. Startujecie od GABRYSI i powoli przechodzicie z bloga na bloga, aby poznać całość.

Ja posiadam 10, czyli ostatni fragment i jeśli już tu trafiłeś od Patrycji, to spokojnie możesz czytać :)




---------------------------------------------------------------------------------------------------

" Jej spojrzenie opadło, ale żadne słowo sprzeciwu nie wyszło spomiędzy jej warg. Jej warg… To właśnie na nich spoczywało moje spojrzenie i ani na sekundę nie mogło się od nich oderwać. Chciałem poczuć je na moich, zanurzyć język w ustach Emely i jej posmakować. Jakby bezwolnie przechyliłem głowę, usłyszałem szelest, który zwykle poprzedzał pocałunek i każdy centymetr, który nas dzielił, kawałek po kawałku przenosiłem do przeszłości. Emely odpowiedziała na moje zaproszenie, zbliżyła swoją twarz do mojej, nasze wargi nieuchronnie miały się spotkać. W chwili dotknięcia otworzyłem usta, ale ono nie nastąpiło. Emely odchyliła się, poczułem jej oddech na moim uchu, i szepnęła cicho:
– Elyas.
– Hm – wymruczałem, zelektryzowany opóźnieniem.
            Jej głos brzmiał tak zmysłowo, tak obiecująco. – Grasz na pianinie i studiujesz medycynę, prawda?
– Mhm – powtórzyłem i wzmocniłem uścisk na udzie Emely, głębiej zanurzając palce w jej skórze.
– To znaczy, że bardzo potrzebne są ci palce, prawda? – szeptała dalej.
– Hmm? – zapytałem z irytacją.
– Więc na twoim miejscu natychmiast zabrałabym tę dłoń, zanim ją ci połamię!
            Nagła zmiana tonu jej głosu i treść zdania podziałały jak strumień zimnej wody, który rozlał się najpierw na mojej głowie, a potem na moim kroczu. W mgnieniu oka byłem całkowicie otrzeźwiony, a najsłodszy sen, w którym właśnie się znajdowałem, rozpadł się na pojedyncze, nieistotne kawałki.
            Kiedy opadł pierwszy strach i moje myśli ponownie się rozjaśniły, pojawiło się rozczarowanie, które na zewnątrz objawiło się głośnym sapnięciem.
– To byłoby za proste.
            Skoro Emely właśnie wylała na mnie wiadro z lodowatą wodą, tym zdaniem zamierzałem wywołać u niej przeciwną temperaturę – zaczęła się gotować. Im więcej pary uchodziło jej uszami, tym bardziej bawił mnie ten widok. Obdarowałem ją moim uwodzicielskim uśmiechem i wzruszyłem ramionami.
– Nie zaszkodziło spróbować – powiedziałem.
– Elyas? – wysyczała.
– Tak?
– Twoja dłoń wciąż leży na moim udzie!
– Och! – sapnąłem, ale jeszcze szerzej się uśmiechnąłem. Już zaczynałem się zastanawiać, kiedy w końcu się zorientuje. Z westchnieniem oderwałem dłoń od tego pięknego miejsca.
– Za jak czarującego mężczyznę musisz się uważać? Mówisz mi, że jestem ładna, i myślisz, że od razu zakocham się w tobie na zabój?
            O tak. W tym momencie zrozumiałem, że na próbę zbliżenia wybrałem najgorszy z możliwych momentów. Sądząc po jej jędzowatym zachowaniu, niewątpliwie musiała mieć właśnie te dni.
– Kto mówi o zakochiwaniu się? – zapytałem rozbawiony. – Wystarczyłoby trochę przyjemności.
            Jej hormony całkowicie się zagotowały.
– Elyas, nawet gdybyś był ostatnim mężczyzną na świecie, zapomnij o tym – parsknęła z pełną pogardą.
– Ach tak? – Uniosłem brwi. – Czy mam przypomnieć madame, że już kiedyś się całowaliśmy?
– No proszę, tego nie zapomniałeś.
            Wiedziałem, że moim rzekomym nierozpoznaniem jej trafiłem w samo sedno, ale o wiele przyjemniej było usłyszeć to bezpośrednio z ust Emely.
– Nie odpowiedziałaś na moje pytanie – powiedziałem.
– Jeśli koniecznie chcesz znać odpowiedź, proszę! – odparła. – Po pierwsze, byłam młoda i głupia. Po drugie, głęboko tego żałuję. Po trzecie, to zdążyło się przedawnić i już się nie liczy.
            Mój uśmiech trwał, ale poczułem, że ogarnia mnie uczucie, o którym myślałem już, że się go pozbyłem. To była ta sama nienawiść, co wtedy, kiedy stałem naprzeciwko niej na boisku szkolnym.
– Myślisz, że ci uwierzę? – zapytałem. – Tylko tak mówisz. Wiesz mi, znam takie dziewczyny jak ty.
– No i? Znasz takie dziewczyny jak ja? Teraz mnie zaciekawiłeś. Podziel się ze mną wiedzą o ludziach i związanym z nią, z pewnością nie tylko duchowym, uniesieniem!
– Bardzo chętnie – powiedziałem, próbując nie dać się wyprowadzić z równowagi jej zupełnie niestosowną arogancją, i zbierałem myśli. – Nie jesteś ani tak niewinna, ani tak pewna siebie, jak udajesz. Możliwe, że masz ostry język, ale ostatecznie tam, w środku, pozostajesz małą, bezbronną dziewczynką. Jesteś jedną z tych dziewczyn, które udają oczytane intelektualistki, a w rzeczywistości chcą, żeby skomplementować ich urodę. A poza tym, pojęcie „oczytane” odnosi się w większości przypadków – w tym również w twoim – do Harry’ego Pottera, rozdziały od pierwszego do dwudziestego siódmego. Ale to inny temat. – Nie tylko moje słowa miały jej zdradzić, co o niej myślę, również moje spojrzenie. – W głębi serca chciałabyś mieć kogoś, kto cały dzień prawiłby ci komplementy, kogoś, kto zbudowałby twoje nieistniejące poczucie wartości, kogoś, kim mogłabyś się chwalić przed twoimi małymi przyjaciółkami.
            Kicia musiała to teraz przetrawić, ale doszła do siebie o wiele szybciej, niż się tego spodziewałem.
– Wow, Elyas – powiedziała. – Serdecznie dziękuję za gruntowną analizę mojej psychiki. Jestem prawie pod wrażeniem! Czy chciałbyś usłyszeć moją opinię na ten temat?
            Złożyłem dłonie na brzuchu i oparłem się.
– Bardzo proszę.
– Zatem… – zaczęła. – Jesteś dupkiem z wyjątkowo słabą znajomością ludzkich charakterów.
            Trzeba przyznać, że nie spodziewałem się takiej odpowiedzi. Nie zdołała mnie naprawdę dotknąć, ale kto by pomyślał, że kicie potrafią nie tylko parskać, ale również drapać. W tle usłyszałem, jak otwierają się drzwi do mieszkania, a mimo to nie mogłem oderwać wzroku od Emely. Z opóźnieniem zarejestrowałem widok mojej wchodzącej do domu siostry. Obładowana dużą torbą z zakupami, zatrzymała się na środku pokoju i spojrzała na nas ze zdumieniem.
– Już jesteś – powiedziała do Emely.
– Tak – odpowiedziała. – I jeśli nie chcesz zostać jedynaczką, powinnyśmy jak najszybciej iść do twojego pokoju.

Emely nie zaszczyciła mnie już spojrzeniem i wstała. Patrzyłem za nią, kiedy szła w kierunku korytarza, i zadawałem sobie pytanie, czy choćby częściowo przeczuwa, jak bardzo sprowokowała mnie tego wieczora.  "

---------------------------------------------------------------------------------------------------

To już ostatni fragment, który czytacie tego wieczora. Cóż mogę powiedzieć- jestem wielką fanką Cariny ( i Berlina, ale nie bądźmy stronniczy) i niesamowicie się cieszę, że mogłam to poznać. Teraz jednak mam problem JAK DALEJ ŻYĆ? JAK WYTRWAĆ DO PAŹDZIERNIKA ? Chyba idę czytać to raz jeszcze. I jeszcze raz. I może sobie jeszcze odświeżę "Lato koloru wiśni". Kto uważa, że to dobry plan na wieczór? 

Carina Bartsch nie ma w planach pisania osobnej powieści z perspektywy Elyasa, a fragmenty są uroczą niespodzianką dla fanów <3 Premiera drugiej części- "Zimy koloru turkusu" już w październiku, a powyższy tekst nie jest zapowiedzią !

Zapraszam na stronę Cariny, skąd wzięły się nasze fragmenty. Tylko uwaga- autorka jest Niemką, więc i strona w języku niemieckim :)
Zobaczcie również zapowiedź drugiej części- Book Geek zawsze na czasie ;)
Zachęcam też do śledzenia strony Wydawnictwa Media Rodzina oraz ich Fanpage'a. Bądźmy na bieżąco !

A ja bardzo gorąco dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina za zorganizowanie takiej cudnej akcji blogerskiej i za zaproszenie mnie do udziału. Bardzo się cieszę, że wraz z innymi dziewczynami mam ten zaszczyt, pod pewnym względem reprezentować "Lato koloru wiśni" i w ogóle autorkę. DZIĘKUJĘ !
Czytaj dalej

Anna J. Szepielak- "Dworek pod lipami"


Oryginalny tytuł: Dworek pod Lipami
Rok polskiego wydania: 2012
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ocena: 7/10

  Do przeczytania tej książki zachęciła mnie jedna z blogerek, a że było to dość dawno, to niestety nie pamiętam która. Ale wiem, że urzekła mnie okładka, opis fabuły i same zachęcające słowa. Tak więc zdecydowanie blogerzy mają moc !

  Gabriela jest pisarką, jednak zaczynają nudzić ją opisywane przez siebie historie. Chciałaby napisać coś innego niż romansidło, coś bardziej ambitniejszego. Jednak Wydawnictwo nie podziela jej entuzjazmu. Dodatkowo jest młodą mężatką i nie umie odnaleźć się w domu męża, gdzie nikt nie chce pozwolić jej pomóc. Czuje się zagubiona i niezbyt szczęśliwa, dlatego gdy przyjaciółka prosi ją by zaopiekowała się jej domem na czas wyjazdu, Gabriela jest więcej niż zadowolona. Liczy, że ten czas pozwoli jej odetchnąć od rutyny, którą dotąd żyła. Tam narodzi się nowa opowieść, a wraz z nią Gabriela zrozumie czego w życiu naprawdę pragnie.

  Anna Szepielak jak dotąd była całkiem mi obcą pisarką, jednak jak wiecie mam plan poznawania książek polskich autorów. Skromnie przyznam, że idzie mi to całkiem nieźle ;)

  Gabriela jest bohaterką silną i odważną, ale jednocześnie walczy z nieśmiałością i brakiem asertywności. Jeśli chodzi o pisane przez nią książki- wkłada w nie całe swoje serce, przejmuje się opinią czytelniczek i chce, żeby jej opowieści były naprawdę lubiane. Tak samo postępuje z przyjaciółmi i ze wszystkimi swoimi zainteresowaniami. Jednak boi się przeciwstawić swojej nowej rodzinie, nie chce nadepnąć nikomu na odcisk, ani kogokolwiek znieważyć. Wybiórczo stosuje swoją odwagę i sądzę, że wiele ludzi podpisałoby się pod tym stwierdzeniem rękami i nogami.

  "Dworek pod Lipami" to historia naszej Gabrieli i Celiny, bohaterki jej nowej książki. Obie kobiety mierzą się z problemami, które przynosi im każda nowa sytuacja.Muszę przyznać, że początkowo darzyłam Celinę niechęcią, ponieważ "kradła" mi miejsce na kartce, które mogła zapełnić Gabriela. Z czasem jednak wciągnęłam się w jej historię i wtedy miałam ochotę na mniej Gabrieli :)

  Kiedy piszę, całkowicie się temu oddaję. Wtedy świat zewnętrzny może dla mnie nie istnieć. Identycznie postępuje Gabriela, zapominając nawet o tak prozaicznych czynnościach jak zagotowanie wody na herbatę :) To zbliża czytelnika z bohaterką, pokazuje, że każdy z nas ma słabości i nawyki, nikt nie jest idealny.

"Dworek pod Lipami" to przede wszystkim dobra obyczajowa opowieść z charakterystycznym sielskim charakterem, jednak nie brak w niej kilku uniwersalnych prawd  cięższych tematów jak na przykład molestowanie. Polecam miłośniczkom gatunku i miłośniczkom ładnych okładek, ponieważ ta tutaj doskonale oddaje klimat powieści :)

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Wyzwanie biblioteczne

Czytaj dalej

WYNIKI ANKIETY DOT. WYMIAN [post typowo informacyjny]

Witajcie kochani ! Przychodzę dzisiaj z wynikami dawno już zapomnianej ankiety na temat wymian książkowych. Mogłam napisać to już dawno. Problem w tym, że trzeba trochę czasu, żeby zebrać te odpowiedzi i choć chciałam zrobić to w ładnej, graficznej formie, to ona nie do końca mnie usatysfakcjonowała. Mimo wszystko zapraszam. Ostrzegam, że będzie bardzo dużo czytania :)



W ankiecie wzięło udział 14 osób, każdej z osobna bardzo dziękuję. Tylko 4 z Was nie brało nigdy udziału w wymianie. Gdy zapytałam o Wasze powody, pisaliście, że 
  • nie macie książek, które można byłoby oddać
  • nie macie zaufania do drugiej osoby
  • nie wiedzieliście o nich
  • nie mieliście czasu
  • nie było dokładnie określone ile książek wymieniamy
Pierwszych czterech punktów nie zmienię, nie mam mocy sprawczej niestety, ale z piątką mogę próbować. Zapytam w ankiecie ile książek jesteście w stanie wymienić i na tej podstawie dobiorę Was w pary. Innym wyjściem jest określenie, że w paczce ma znaleźć się np. tylko jedna książka. Jednak nawet to nie gwarantuje nikomu, że druga osoba się do tego zastosuje.



Najwięcej z Was, bo aż 38,5 % wskazała wymianę wakacyjną, czyli pierwszą jaką organizowałam. Na drugim miejscu ( kolor niebieski) plasuje się Wymiana na A, co szczerze trochę mnie zdziwiło, ponieważ wzięło w niej udział raptem kilka osób. Ostatnie miejsce na podium ( zieleń) zajęła Wymiana Amerykańska, a na czwartym miejscu widać Wymianę Walentynkową. 

Idąc tym tropem prezentuję Wam przeciwieństwo mojego pytania. Teraz jestem jeszcze bardziej zdziwiona, bo wyniki jakby się nie pokrywają. 6 osób wskazało wymianę na A ( kolor zielony), która w poprzednim pytaniu była popularniejsza ;) Amerykańska i Walentynkowa idą łeb w łeb z ilością 3 głosów ( żółć i błękit), z czego wynika, że wakacyjna wymiana ( czerwień) w dalszym ciągu wygrywa.

Ile razy braliście udział w wymiankach? 
Tutaj odpowiedzi były różne. Pomijając osoby, które nigdy nie brały w nich udziału, najczęściej  był to jeden raz. Znalazła się osoba, która nigdy nie opuściła zabawy, czy opuściła jedną, dwie. Za każdą osobę serdecznie dziękuję.




57 % osób ma 18-25 lat, 35,7 % to osoby w wieku do 18 lat, a ten najciemniejszy kolor, to jedna osoba, poniżej 13 roku życia. Jak widać jakaś ta rozpiętość wiekowa jest. Od 13 do 25 lat. Powyżej tej granicy nie znalazł się nikt. 

Największy problem miałam z pytaniem czy wolicie wymianki w oparciu o hasło, czy te, gdzie nie musicie się ograniczać. Tutaj kompletnie się załamałam, bo liczyłam, że będzie przebicie, chociażby jednej odpowiedzi, a tu nic. 7 osób woli hasła, 7 ich nie cierpi. I teraz mam problem, co począć? :D

Prawie jednogłośnie odpowiedzieliście natomiast, że zdecydowanie bardziej powinnam rozgłaszać moje wymiany. Tutaj się z Wami zgodzę, ponieważ sama też doszłam do takich wniosków. Mam baner, który często wisi u Was na blogach, dodaję je na stronę z wymianami, czasem zaglądam do niektórych na blogi i zapraszam do mnie ,w komentarzu. Co sugerowalibyście jeszcze? Myślałam nad Facebookiem, ale poza tym nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Większość z Was po prostu mnie obserwuje i wie :)

Z tym pytaniem nie ma wątpliwości. Wykres jest nieczytelny, robi raczej jako ozdóbka. Ale obserwujecie bloga albo widzicie baner i wiecie. Tyle filozofii :)


Spytani ogólnie o inicjatywę wymianek pisaliście same pozytywy. Lubicie brać w nich udział, chociaż nie każdy zawsze był zadowolony. Ja niestety nie mogę trzymać każdego za rękę i osobiście wysyłać każdemu z Was paczki. Liczę na to, że Wasze pary dobrze zrozumieją Wasz gust, zresztą zazwyczaj staram się tak Was łączyć, żebyście nie mieli z tym problemu. :)

Organizacja wymiany według Was również przebiegała sprawnie, chociaż co do tego to ja akurat mam wątpliwości. Staram się jak mogę, ale nie zawsze jestem na bieżąco i nie zawsze szybko mogę odpowiedzieć na Wasze pytania. Liczę tylko na to, że w przyszłości będzie coraz lepiej :)


Bardzo pomogliście mi w wymyślaniu nowych haseł. Pojawiły się:

  • wymianka z bohaterem płci męskiej ( tutaj mamy nieograniczony wybór, każda książka zawiera chyba faceta :))
  • 300 i więcej, czyli książki, które mają po 300 i więcej stron. To ona najbardziej mnie przekonała, autorko/autorze dziękuję !
  • wymiana paranormal romance- w tym przypadku uważam, że szał na PR już minął i wybór wśród naprawdę ciekawych książek jest niewielki
  • wymianka z motywem romansu, czyli coś uniwersalnego. Romanse, erotyki, obyczajówki :)
  • wymiana zimowaFenko organizuje coś podobnego, tyle, że na Święta, a że obie wymiany zgrałyby się w czasie, to raczej pasuję :)
  • wymianka kwiatowa, czyli coś z motywem kwiatów. Imiona, tytuły, wydawnictwa, autorzy. Cokolwiek. Jednak też uważam, że w tym wypadku wybór byłby mocno ograniczony.
Która z nich przemawia do Was najbardziej?


W PIGUŁCE:
  1. Średnia atrakcyjność wymian wynosi 7,93 
  2. Fotorelacje będą pojawiały się dalej.
  3. Bardzo możliwe jest pojawienie się osobnego bloga, przeznaczonego specjalnie dla wymian. Pomysł podsunęła mi Alicja, serdecznie Ci dziękuję :)
  4. Jakie miesiące najbardziej Wam odpowiadają? Wszystkie. Kurczę pojawił się każdy miesiąc jako odpowiedni i nie wiem co z tym fantem począć. Na pewno zostają wakacje na następny rok, jako, że tak bardzo się Wam podobały. Może coś na Dzień Kobiet albo ferie zimowe, czyli przełom stycznia/lutego.
  5. W wymiankach biorą udział same kobiety ;D
  6. Wybieranie książki z listy podanej przez daną osobę, trochę koliduje w koncepcją wymian, ponieważ nie zawsze każdy ma taką książkę na oddanie, a NIE JEST powiedziane, że MUSI być ona kupiona. Zresztą, nie jestem w stanie powiedzieć, kto się do tego zastosuje, a kto wybierze coś innego. Ale taki punkt w ankiecie może się pojawić, ponieważ sama wiem ile radości sprawia książka z takiej listy ;)
  7. Kiedy kolejna wymianka? Wiem, że miał być przełom sierpnia/ września, ale niestety nic z tego. Na październik szykuję dla Was coś innego, a listopad i grudzień należą do innej blogerki, która najpewniej będzie organizować wymianę świąteczną. A nie każdy ma siłę, ochotę, pieniądze i czas na dwie w tym samym miesiącu.
  8. Jak robię te ankiety? Konto Google przychodzi z pomocą :) Ale w sieci funkcjonuje kilka programów do tworzenia ankiet online :)
Tak mniej więcej przedstawia się mój problem, częściowo rozwiązany. Wiem już na co zwracać uwagę, co dodać, co zmienić. Post wyszedł strasznie długi, nikt nie musi czytać go w całości, jest on w sumie bardziej dla mnie, niż dla Was. Dzięki takiemu opracowaniu mam to jasno rozpisane i wiem czego się trzymać. To by było na tyle. Lubię robić takie rzeczy, jednak jest to strasznie pracochłonne. Zarówno wymiany, jak i tworzenie ankiet i analizowanie ich :)
Czytaj dalej

Carla Neggers- "Mgła


Oryginalny tytuł: The Mist
Rok polskiego wydania: 2010
Wydawnictwo: Mira
Seria:  FBI #3
Ocena: 4/10

  Jeśli to czytacie to najpewniej znacie moją skłonność z czytaniem serii od końca, albo od środka. Walczę z tym, ale na ogół sprawę szybko bagatelizowałam, ponieważ tytuły, na które trafiałam nigdy nie były ze sobą powiązane wspólną historią. Do czasu.

  "Mgłę" Carli Neggers chciałam poznać od bardzo dawna. Jeszcze kiedy miałam konto na stronie harlequina, a tam własną, wirtualną biblioteczkę. Powiedzmy, że czaiłam się na nią około 3 lat. Kiedy wreszcie wzięłam ją w swoje ręce i przeczytałam kilka pierwszych akapitów poczułam rozczarowanie. No bo jak można pisać tak chaotycznie? Rzucają mnie na głęboką wodę, a ja pływać nie umiem i się topię. Topię się w historii, która staje się dla mnie coraz bardziej niezrozumiała. Ciekawe dlaczego nieprawdaż?

  Lizzy jest anonimowym informatorem. Ma na celu ujęcie kłamliwego drania, Normana Estabrooka, którego kiedyś znała. Przekazując newsy FBI znajduje się w niebezpieczeństwie, ale do niego jest przyzwyczajona. I nagle jej tropem zaczyna podążać niejaki Will Davenport. Kim on tak naprawdę jest i czego chce od Lizzy?

  "Mgła" jest trzecim tomem serii. Oczywiście nie wiedziałam o tym, kiedy zaczynałam czytanie, olśniło mnie prawie pod koniec lektury. To się nazywa spostrzegawczość. Zaczynając od początku, wszystkie informacje były dla mnie niejasne, ciężko było mi zapamiętać imiona wszystkich bohaterów a co dopiero połączyć je siatką. Wspominano o jakiś przeszłych, dramatycznych wydarzeniach, a ja nijak nie mogłam tego ogarnąć.
Co śmieszniejsze, pierwszą część również oznaczyłam kiedyś jako "chcę przeczytać". I dalej byłam niezorientowana w sytuacji. Teraz się zastanawiam jak ja to mogłam zrobić? To po prostu trzeba być mną.

  "Mgła" miała być kryminałem. Takim w sumie dość lekkim, z zagadką do rozwiązania i tajemnicą w tle. Miało być romantycznie, miały być pościgi czy coś...a tu nic. I to nie dlatego, że czytałam w złej kolejności. Autorka niesamowicie spłyciła książkę, i teraz aż nie chce mi się uwierzyć,  że to ta sama okładka, na którą tak polowałam. Bardzo się staram, żeby nie zwracać uwagi na braki w powieści wywołane moim brakiem spostrzegawczości, ale naprawdę tym razem problem tkwi nie tutaj. Carla nie napisała ani dobrego kryminału, ani dobrego romansu.

  Dużo uwagi zostało poświęcone Irlandii, wierzeniom, muzyce i malarstwu. Tu akurat Neggers zapunktowała, ponieważ uwielbiam ten kraj.

  Jak patrzę na okładkę "Mgły" i czytam blurb z tyłu okładki, nie widzę już powieści, którą tak bardzo chciałam poznać. Widzę ledwo przeciętną książkę, której mimo wszystko Wam nie polecam. Czy chcę poznać co było wcześniej? Może troszkę. Jednak kiepski warsztat autorki, raczej mnie do tego zniechęca.

PS Na lubimyczytac.pl książka też zbiera raczej negatywne opinie, więc tym razem nie jestem jedyna ;)

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Wyzwanie biblioteczne


Czytaj dalej

Victoria Aveyard- "Czerwona Królowa"


Oryginalny tytuł: Red Quenn
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Seria: Czerwona Królowa #1
Ocena: 4/10

  Chciałam przeczytać "Czerwoną Królową" i napisać w miarę spójną i konkretną opinię na jej temat. Ale tak się kurczę nie da ! ( Na miejsce "kurczę" chciałam wstawić inne słowo, ale, że jest to blog kulturalny, to się powstrzymuję). Całym sercem ostrzegam Was, że dzisiaj do czytania zapraszam TYLKO osoby, które czytały CK, bo będzie masa spoilerów ( no może lekko przesadzam), żalów i kilka pozytywów. Nie chcę być odpowiedzialna za wyjawienie komuś czegokolwiek z treści.  Gotowi?

  Żyjemy w czasach, gdzie jesteś klasyfikowany ze względu na kolor krwi. Masz dwie możliwości- jesteś Czerwonym lub Srebrnym. Plebsem albo patrycjuszem. Nie możesz sobie tego oczywiście wybrać, zostaje Ci to dane w genach. Czerwoni są wysyłani na wojnę, żyją ubogo, są całkowicie zależni od Srebrnych. Ci drudzy natomiast mają specjalne umiejętności, które odróżniają ich od reszty i zazwyczaj są mocno zadufani w sobie. Mare Barrow jest Czerwoną. Kradnie i nic nie wyróżnia ją spośród reszty ludzi. Do czasu gdy przez zbieg okoliczności zawita do środowiska Srebrnych i okaże się, że jest INNA. Urodziła się Czerwoną, ale posiada umiejętności Srebrnych. Kiedy zwykła dziewczyna, okazuje się niezwykła i trafia do obcego jej środowiska, czy będzie wiedziała komu zaufać?

  Kiedy piszę "krew", Wy macie przed oczami kolor czerwony. To naturalne, że krew nie może być innego koloru niż ta nasza. A jednak. Victoria Aveyard stworzyła świat, w którym właśnie ten jeden czynnik decyduje o tym kim jesteś i gdzie przynależysz. Jednak muszę Wam wyjawić, że nie jestem usatysfakcjonowana. Gdzie podział się ten wielki, wychwalany bestseller?

  Zacznę najpierw od pozytywów, których jest zdecydowanie mniej. Po pierwsze- pomysł na fabułę. Podział społeczeństwa ze względu na kolor krwi to coś czego jeszcze nie było. Coś odświeżającego mogłabym powiedzieć. Sam pomysł mi się podobał, wykonanie już nie. Ale o tym za chwilę.
Po drugie- Maven. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem jego wielką fanką. Pomijając fakt, że okazał się zdrajcą najgorszej rangi, to ja ciągle go uwielbiam i liczę na to, że autorka jakoś załagodzi to jego oblicze w kolejnych częściach. Nie zrozumcie mnie źle- Cala też bardzo lubię, początkowo nawet darzyłam go większą sympatią niż jego brata, jednak potem wrażenie ewoluowało zostawiając tylko niejasny obraz. Dwójka braci skradła moje serce, Maven jednak bardziej i byłam zdruzgotana tym, że wszystkich oszukał. Może miałam tam jakieś mgliste podejrzenia, ale raczej wypierałam je ze świadomości.
Dobra to tyle z pozytywów. Teraz będzie śmieszniej ;)

  Jako kolejna czytelniczka zwracam uwagę na OGROMNE podobieństwo do innych książek. Ja dopatrzyłam się dwóch. Po pierwsze "Igrzyska śmierci'. Ileż książek można wzorować na tej jednej? Król Tyberiasz jako odpowiednik Prezydenta Snow? Naprawdę? Po drugie i jak dla mnie bardziej widoczne- "Rywalki". Mamy podział społeczeństwa, nagle jedna z "tych gorszych" znajduje się  pałacu, zostawiając za sobą swoich bliskich. Czuje się wyobcowana, zostaje kandydatką do tronu. Kurczę nawet imiona mają podobne. Mare- America ( przypomnę- Cass stosowała zamiennie dwa zdrobnienia, Ami oraz MARE ), Maven- Maxon. No serio? Czy naprawdę autorka liczyła, że nikomu nie wpadnie do głowy porównanie? Ja czułam nawet klimat podobny do tego z "Rywalek".

  Mój poziom irytacji podniósł się również gdy czytałam o wydarzeniach z roku 320 Nowej Ery (powiedzmy, że to był ten rok), a tu nagle wyskakuje mi facet z pistoletem w ręku. Potem idzie przez korytarz oblepiony kamerami. Żeby dotrzeć do pokoju gdzie znajduje się motocykl. Ludzie ! Dlaczego takie nowinki techniczne pojawiły się w 320 roku? Gdzie tu logika i sens?

  Pierwsza część jest wielkim i bardzo długim wstępem do serii. Niby coś tam się dowiadujemy o Szkarłatnej Gwardii, ale skąd to się wzięło? Znamy ich powody, ale to tylko pokrywka, co z resztą? Dlaczego ludzie w ogóle rodzą się z czerwoną i srebrną krwią? Dlaczego Mare jest inna? Czy to jest genetyczne? Dlaczego, dlaczego, dlaczego. W tym tomie bardzo mało jest wyjaśnione, to tylko zarys historii i jestem rozdarta. Chciałabym się dowiedzieć co dalej, jak skończy Maven i reszta. Ale z drugiej strony jeśli warsztat Victorii się nie poprawi, to ja nie mam tam po co zaglądać.

  W tym tygodniu przeczytałam newsa, że Aveyard zamierza napisać czwartą część serii, która pierwotnie miała być trylogią. Do tego jeszcze dodatki. Czy nie macie wrażenia, że czegoś tu za dużo? Oczywiście pytam osoby, którym CK nie przypadła do gustu. Sama najlepiej wiem, że jak jest się fanem serii, chce się wszystkiego jak najwięcej i jak najszybciej. Dlatego nie krytykuję ani nie obrażam tutaj fanów Victorii, jedynie nie potrafię ich zrozumieć i postawić się na ich miejscu.

  "Czerwona Królowa" nie zaskoczyła mnie niczym specjalnym, jednak daję jej cztery punkciki. Za pierwsze wrażenie, pomysł na fabułę, Mavena i mimo wszystko chęć dowiedzenia się jak to się skończy. Chociaż może lepszym wyjściem będzie po prostu kogoś zapytać? Ciężko mi w tej chwili zadecydować.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Książkę przeczytałam w ramach akcji Book Tour, którą zorganizowała Ola z bloga http://zatracona-w-innych-swiatach.blogspot.com/. Chociaż książka niespecjalnie mi się podobała, to cieszę się, że mogłam ją poznać i wyrobić o niej opinię. :)







Czytaj dalej

COLORFUL BOOKS TAG

Wieki temu od Ani dostałam nominację do Colorful Books Tag. Jak zawsze z wielkim poślizgiem, ale wszystko się pojawia :) Zapraszam do czytania :)

SZARY to kolor ponadczasowy - Książka, która może być uznana za ponadczasową. 
Myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi, iż "Mały Książę" idealnie pasuje do tej kategorii. Bardzo lubię tę książkę, a cytaty są tak piękne i tak prawdziwe. Tak mi się właśnie przypomniało, że jest ekranizacja, której jeszcze nie widziałam, a na zwiastunie której płakałam. :)


CZARNY jest kolorem silnych emocji - Książka, która wywołała u ciebie największe emocje. 
W tamtym roku "Obsydian" oraz jeszcze wcześniej "Ich pięcioro". Potem cudowne "Aż po horyzont", które zachwyciło mnie tak bardzo, że się tego nie spodziewałam. Jeszcze w 2014 była najukochańsza "Pułapka uczuć", która niżej też się pojawi w tym zestawieniu :) Ten rok należał jak dotąd do "Na krawędzi nigdy" oraz "Na krawędzi zawsze", przy których płakałam jak bóbr. Takie mocne  emocjonalne książki i aż się błaga o więcej autorki. I nie oszukujmy się- "Lato koloru wiśni" wywołało również wiele sprzecznych emocji. To pierwsza książka, która tytułuje się romansem, a nie zawiera ani jednego konkretnego pocałunku dwójki bohaterów. Te w policzek jednak są jeszcze bardziej ekscytujące i charakterystyczne niż jakiekolwiek inne ;)

BIAŁY to symbol neutralności - Książka do której jesteś neutralnie nastawiona. 
Dość neutralnie nastawiona jestem do "Eleonory & Parka" oraz do "After. Płomień pod moją skórą". Pierwsza z powodu tego, że choć była dobra, to nie wywołała we mnie żadnej większej reakcji; druga natomiast za posiadanie adekwatnej liczby wad w stosunku za liczby zalet.


NIEBIESKI, kolor wytrwałości, niezawodności - Książka, która cię nie zawiodła, mimo różnych opinii na jej temat. 
Wiele osób uważa, że "Dotyk Gwen Frost" był denny, ja jednak osobiście sądzę, że był całkiem w porządku. A nawet więcej niż w porządku. Przeczytałam książkę w jedno niedzielne popołudnie, co już samo w sobie jest wyczynem :D


ZIELONY jest kolorem nadziei- Książka która dała ci nadzieję. 
Jak wspominałam wcześniej, po raz kolejny przedstawiam Wam cudowną "Pułapkę uczuć" Colleen Hoover. Zniszczyła mnie emocjonalnie, ale dała mi też masę wskazówek, które staram się stosować jak najczęściej. I tak- zdecydowanie dała mi nadzieję.

ŻÓŁTY, kolor słońca i radości - Książka z którą wiążesz najwięcej wspomnień. 
Z wieloma książkami mam masę wspomnień i tak naprawdę nie potrafię wytypować jednej konkretnej. Często wystarczy, że słyszę jaką piosenkę, a wspomnienia z książki napływają falami ;) Czasem nawet najmniejszy element, najmniejsza pierdoła budzą wspomnienia :)


CZERWONY to kolor miłości, ale i również nienawiści - Książka którą kochasz i nienawidzisz jednocześnie.
Już kilkakrotnie wspominałam, że nienawidzić książki to zbyt mocne uczucie. Nie mam chyba takiego tytułu, który mogłabym opisać tymi dwoma słowami. Może po części jest to "Opal" Jennifer L. Armentrout, ale tylko po części, bo książkę uwielbiam, tylko zakończenie mnie niszczy.


ZŁOTY to symbol bogactwa - Książka, która była prawdziwym bogactwem, jeśli chodzi o treść na jej kartach
Zapraszam do "Na krawędzi nigdy". Serio. Chyba wyczerpałam już wszystkie słowa, którymi mogłabym opisać tę książkę.Zajrzyjcie sami i się przekonajcie.



PS W szkole mam teraz urwanie głowy. Przygotowuję się do egzaminu zawodowego oraz na prawo jazdy. Co prawda obie czynności jeszcze odwlekam w czasie i nie bardzo chcę wierzyć, że to JUŻ w tym roku, ale uczyć się uczę. Tak więc to dlatego w tym wrześniu jest mnie mniej niż więcej. Nie mówiłam Wam jeszcze, ale w przyszłym tygodniu wybywam na praktyki ( tak, tak, kolejne ) i będę miała całe 18 dni wolnego tak naprawdę. W sensie, że nie będę zmuszona codziennie po południu siadać do lekcji ;) A na razie piszę TAG'i, bo to luźniejsze niż recenzje, do których chwilowo nie mam głowy. Do zobaczenia :*
Czytaj dalej