Summer Reader Book Tag

Ponad miesiąc temu zostałam nominowana przez Luriko i Tessę do fajnego, iście wakacyjnego TAG'u. Specjalnie czekałam na ostatnie dni przed rokiem szkolnym, żeby jeszcze w minimalnym stopniu poczuć ten wolny czas jaki nam został. Dlatego dzisiaj zapraszam Was na Summer Reader Book Tag ! :)

Lemoniada: Książka, która gorzko, żałośnie się zaczęła, ale potem stała się lepsza.
"Próby ognia" Dashnera. Na początku to była dla mnie męka, nie potrafiłam się wciągnąć w tę historię, niewiele potrafiło mnie zaskoczyć, ale potem było coraz lepiej. Nie przebiła pierwszej części, ale stała się całkiem spoko.

Złote słońce: Książka, która wywołała u Ciebie niezrównany uśmiech.
"Lato koloru wiśni" Cariny Bartsch, "Obsydian" Jennifer L. Armentrout. Podczas czytania tych książek nie można się nie uśmiechać :) Wczoraj skończyłam jeszcze "Nie mów mi co mam robić"- Alice Clayton- ona również jest niesamowicie wesoła :)


Egzotyczne kwiaty: Książka, której akcja rozgrywa się za granicą.
Praktycznie wszystkie książki, które czytam są osadzone w zagranicznej scenerii :) Powiedzmy, że tak wakacyjnie wytypuję Trylogię Arkadyjską, a w zasadzie jej dwie części, gdyż trzecia jeszcze przede mną. Dlaczego wakacyjnie? Bo akcja książki rozgrywa się na Sycylii :)

Cień drzewa: Książka, w której tajemniczy lub mroczny bohater został przedstawiony jako pierwszy.
Nie znam takiej książki, przynajmniej jej nie czytałam. Podobno w "Malfetto. Mroczne Piętno" Marie Lu jest taki zabieg, ale choć posiadam na półce to nie zabrałam się za nią :)

Plażowy piasek: Książka, która była ciężka w czytaniu, a jej akcja ledwo rozwinięta.
Bardzo opornie szło mi czytanie "Irlandzkiej krwi" Nory Roberts. Ogólnie uwielbiam książki tej autorki, ale ta to bubel.


Zielona trawka: Bohater, który był pełen życia, sprawiał, że się uśmiechałaś.
Caroline z "Nie dajesz mi spać" i drugiego tomu od Alice Clayton. Przeczytałam już trzy książki tej autorki i moja miłość do niej rośnie z każdą kolejną. Jeśli jeszcze nie czytaliście, to sięgnijcie, bo ta dziewczyna to wulkan pozytywnej energii i uśmiechu :)


Arbuz: Książka, która miała jakiś soczysty sekret.
"After. Płomień pod moją skórą" ! Ci co czytali to wiedzą. A Ci co nie czytali, będą teraz główkować ;) Przykro mi, nic więcej nie powiem, żeby nie psuć nikomu zabawy :D

Kapelusz na słońce: Książka osadzona w ogromnym wszechświecie.
Nie czytałam książki osadzonej typowo we wszechświecie, ale idąc w tym kierunku typuję dwie książki o kosmitach. Pierwsza z nich jest dość oczywista- seria Lux Jennifer L. Armentrout, druga natomiast to "Obcy" Melindy Metz ( Roswell i te klimaty).

BBQ: Książka, w której bohater był opisany jako przystojniak.
Nie będę monotematyczna, więc wymienię innego przystojniaka niż Elyas czy Daemon :D Czytaliście "Szeptem" Becci Fitzpatrick? Bo tam jest Patch. Boski, przystojny, upadły anioł. Zdecydowanie mój facet.

Summer Fun: Czyli kogo tagujemy.
Gosię z  http://literackafantazja.blogspot.com/
Asię i Alicję z http://siostry-w-bibliotece.blogspot.com/
Dziewczyny z http://oczytane.blog.pl/
Oraz wszystkich chętnych, którzy chcą jeszcze poczuć ostatnie promyki wakacji :)

Żeby nominowanym było łatwiej i wygodniej, wklejam Wam wszystkie pytania po kolei :)

Lemoniada: Książka, która gorzko, żałośnie się zaczęła, ale potem stała się lepsza.
Złote słońce: Książka, która wywołała u Ciebie niezrównany uśmiech.
Egzotyczne kwiaty: Książka, której akcja rozgrywa się za granicą.
Cień drzewa: Książka, w której tajemniczy lub mroczny bohater został przedstawiony jako pierwszy.
Plażowy piasek: Książka, która była ciężka w czytaniu, a jej akcja ledwo rozwinięta.
Zielona trawka: Bohater, który był pełen życia, sprawiał, że się uśmiechałaś.
Arbuz: Książka, która miała jakiś soczysty sekret.
Kapelusz na słońce: Książka osadzona w ogromnym wszechświecie.
BBQ: Książka, w której bohater był opisany jako przystojniak.
Summer Fun: Czyli kogo tagujemy.
Czytaj dalej

QUESTIONS & ANSWERS PART 3

MICHALINA MIŚKA

1. Czy masz jeszcze jakieś pasje poza blogowaniem i czytaniem? Jeśli tak, jakie?
Czytanie i blogowanie to moje największe pasje, jednak poza tym bardzo lubię gotować czy piec. Sama dla siebie i bliskich, nic wyszukanego, ale sprawia mi to przyjemność :)

2. Czy jest jakiś bohater, którego chciałabyś przenieść do realnego świata? 
Jest ich tak wielu. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że to wywołało by tylko zamieszanie. Znacie może książkę Janette Ralison- "Prawie dobra wróżka"? Tam główna bohaterka zażyczyła sobie Wesołej Kompanii ( Robin Hood i reszta). Nieświadomie, ale znaleźli się w jej życiu, a wynikły z tego same komplikacje ;) Dlatego ostrożnie podchodzę do takich pytań, jednak bardzo bym się cieszyła jakbym mogła się spotkać z Katy z "Obsydiana" i pogadać o książkach czy na inny temat. Na przykład- jaki to Daemon jest cudowny :)

3. Masz swojego literackiego "księcia na białym koniu" ?
Jasne, że tak i to nawet nie jednego ;) Ci co odwiedzają mnie dłużej, wiedzą już kogo mam na myśli ;) Panowie w czerni- Elyas i Daemon są najważniejsi, ale obok nich istnieje jeszcze wiecej bożyszczy. Will, Holder, Andrew czy choćby Lucas :)



BOOKOWA DAMA

1. Czym albo kim jest dla ciebie szczęście? Jak jest twoja definicja? Może kiedyś znalazłaś je w książce? 
Pozwól, że ujmę to jednym z moich ulubionych cytatów:

- Dziękuję, ale nie tak wygląda szczęście.
- No to jak?
- Wschody słońca nad przystanią. Lody w upalny dzień. Szum fal na ulicy. Mój pies zwijający się w kłębek na kanapie obok mnie. Wieczorne spacery. Świetne filmy. Burze z piorunami. Dobry cheeseburger. Piątki. Soboty. Nawet środy. Moczenie nóg w wodzie. Spodnie od piżamy. Japonki. Pływanie. Poezja. Brak uśmiechniętych buziek w e-mailu. A jak wygląda dla ciebie?".

Chodzi mi o zaznaczenie, że dla mnie szczęście składa się z małych, niedocenianych przyjemności :)

2. Jeśli mogłabyś się zidentyfikować poprzez książkę to jakiego gatunku by ona była, jaki by miała tytuł?
Byłby to romans. Najlepiej niech zawiera duże dawki wrażliwości i uporu bohaterów. Jaki tytuł? "Uparta i romantyczna" :D

3. Jak widzisz się za dziesięć lat? Jako bohaterka jednej z przeczytanych historii?
Och to by było coś- żyć w świecie z ulubionych książek. Jednak choć niewątpliwie to świetne uczucie, chciałabym być sobą. Sobą, żyjącą w realnym świecie, pokonującą wszystkie przeszkody i szczęśliwą osobą. Nie mam gotowego wzorca :)


OLIWIA P.

1. Parę razy wspominałaś, że będziesz na targach w Krakowie. Bardzo prawdopodobnie ja też będę (jupi!), ale dzisiaj nie o tym. Otóż wyobraź sobie, że byłaś chwilę na targach i postanowiłaś wybrać się na spacer po Krakowie. No i tak przechadzasz się tymi uroczymi uliczkami i nagle zza rogu wyłania się boski i jedyny w swoim rodzaju twój książkowy chłopak. Patrzysz na ten ideał i... No właśnie, i co? Jak reagujesz na to spotkanie, zagadasz, czy raczej uciekniesz, a może będziesz go śledzić? ;)

Najchętniej bym odpowiedziała, że pójdę do niego i zagadam. Ale wziąwszy pod uwagę to, że jestem raczej nieśmiała, to będę stać i zastanawiać się skąd świat wytrzasnął to bożyszcze?? Punktem spornym jest fakt, że nie wiem czy byłabym w stanie go rozpoznać i powiedzieć, że to właśnie on, ten wymarzony literacki facet. Moje wyobrażenia to jedno, a rzeczywistość to drugie ;) Jednak po rozważeniu wszystkich za i przeciw, sądzę, że najbardziej prawdopodobnym wyjściem jest fakt, iż będę się trzymać w jego pobliżu, zachwycać się nim, a jak już oswoję się z jego obecnością i przyzwyczaję do niego- to zagadam :)
PS Ja najprawdopodobniej też będę na Targach w Krakowie :)

ANONIMOWY

1. Uwaga, uwaga! Masz bardzo trudne zadanie: twoim obowiązkiem jest poderwanie Snape'a, mistrza eliksirów. Jak to zrobisz? Jakiej gadki użyjesz na podryw, jak będzie wyglądać wasza randka? 
Nie wiem. Wiem, że Snape jest z HP, a ja nie znam tych książek, więc nie mam pomysłu co powiedzieć ;)


2. Skoro, według Darwina, człowiek pochodzi od małpy, to dlaczego małpy obecnie nie ewoluują?
I TO JEST BARDZO DOBRE PYTANIE ! Albo Darwin się mylił, albo małpy ewoluują tylko my o tym nie wiemy.

3. Nie Kolumb, a ty odkryłaś Amerykę. Co możesz na ten temat powiedzieć?

PRZEMOWA DO LUDU:
*ekhem ekhem* ( rozwija zwój ) Jestem wielce uradowana, iż mogę stać tutaj i wraz z Wami cieszyć się, że odkrycia nowego lądu. Dziękuję osobom, które mnie wspierały i we mnie wierzyły. To one mnie motywowały do walki i nauki. Fajnie też widzieć osoby, które nigdy nie wierzyły, że mi się uda. Wasze miny są warte tego wysiłku. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze nie raz i że z każdym z osobna będę mogła porozmawiać i posłuchać ewentualnych gratulacji i nowinek na temat tego jaka jestem genialna *nieśmiały uśmieszek*. Nikt nie lubi słuchać przemówień, dlatego kończę moją paplaninę miłym akcentem *przecina wstęgę i rzuca w tłum mnóstwo cukierków*. Ameryko jestem z nas dumna !

Takim oto sposobem odpowiedziałam na wszystkie Wasze pytania. Myślę, że następne takie okazje jeszcze będą, a nawet jeśli nie to możecie pytać o co chcecie, bez okazji ;)
Czytaj dalej

Filmowa Dominika- "Gorący pościg", "Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów", "Dirty Dancing"

Witam Was w kolejnej, najświeższej odsłonie Filmowej Dominiki. Dziś na tapetę wędrują trzy filmy, które obejrzałam w sierpniu, nie sądzę bym miała czas i ochotę na kolejny, nowy seans w tym miesiącu, tym bardziej, że zmierza on ku końcowi. Jednak zapraszam Was serdecznie na moje konto na filmweb.pl- JA NA FILMWEB. Mam go już ponad rok, przyjmuję zaproszenia do znajomych :) Tam znajdziecie więcej info na temat filmów przeze mnie obejrzanych oraz tych, które chcę oglądać.
A teraz nie przedłużając- kolejny filmowy przegląd.


2015, Reese Whiterspoon, Sofia Vegara, 7/10
Nieogarnięta policjantka dostaje polecenie ochrony świadka koronnego. Tak to tyle- cały film skupia się w tym jednym zdaniu. Zwiastun Gorącego Pościgu był dla mnie naprawdę zachęcający, nie mogłam się doczekać, aż zobaczę cały seans. Wyszło jak wyszło, dopiero po kilku miesiącach miałam ku temu okazję, ale szalałam z radości. Jest to film Anne Fletcher, twórczyni Step Up, Narzeczonego mimo woli czy 27 sukienek. Wszystkie te filmy bardzo lubię, reżyserka położyła na dużą dawkę dobrego humoru i świetnie jej to wyszło. Jednak chociaż Gorący Pościg obfituje w wesołe i komiczne momenty nie do końca sprostał moim oczekiwaniom. Może były one za wysokie. Humor dopisuje przez cały czas, i prawie doskonale wpisuje się w moje gusta. Były momenty kiedy dusiłam w sobie śmiech, a potem przez kilka godzin jak sobie coś przypomniałam nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Bohaterowie też są spoko- Whiterspoon, Vegara- obie  świetnie uchwyciły role, które im przeznaczono. Tą pierwszą bardzo lubię, mam też w planach inne produkcje z Reese, tej drugiej wcześniej nie kojarzyłam. Odnoszę jednak wrażenie, ze wszystkie najfajniejsze sceny zostały uwiecznione na zwiastunie i niewiele więcej potrafiło mnie zaskoczyć. jakby niczego śmieszniejszego nie było. Poza tym film mi się spodobał, nie w taki sposób na jaki liczyłam, ale mimo wszystko.




2005, Alexis Bledel, Blake Lively, Amber Tamblyn, America Ferrera, 8/10

Książkę czytałam już dość dawno temu. Były to wakacje 3-4 lata temu, jednak niesamowicie mi się podobała. Opowieść o czterech przyjaciółkach, które przez wakacje przesyłają sobie nawzajem dżinsy, które działają cuda ( i nie chodzi tylko o to, że każda z nich wygląda w tych spodniach zniewalająco). Jeden element garderoby, który pozwala znieść ciężkie chwile i uwiecznić radosne momenty. Film miałam dość długo nie po drodze, ale ostatnio potrzebowałam czegoś lekkiego, rozpraszającego moją uwagę i padło na SWD. Powiem Wam szczerze, że podobał mi się ten film. Nie wiem na ile jest zgodny z książką, pamiętam treść przez mgłę, ale jako odskocznia po ciężkim dniu nadaje się i dla nastolatek i dla starszych widzów. O ile w książce moją ulubienicą była Lena, to w filmie tytuł ten należy się Tibby. Bardzo wrażliwie i realistycznie odegrała swoją rolę i była najbardziej ludzka z nich wszystkich. Jednak Lena, Carmen i Bridget równie dobrze się sprawiły, nie narzekam. Teraz mam w planach obejrzenie drugiej części i już nie mogę się doczekać.




1987, Patrick Swayze, Jennifer Grey, 7/10
Dirty Dancing to film z 1987 roku i na ogół omijam te starsze produkcje szerokim łukiem. Nie potrafię się do nich przekonać. Jednak DD to wyjątek, na który miałam ochotę już od kilku lat. Dlaczego tak późno zabrałam się za oglądanie? Nie mam pojęcia. Wiem jednak, że historia Baby i jej związku z instruktorem tańca to idealny film na chandrę i zły dzień, a przy tym jedna z fajniejszych komedii romantycznych. Przeczytałam kiedyś, że "dawniej nie potrzeba było efektów specjalnych, by stworzyć dobry i interesujący film". Zgadzam się. Nie zadowoli on każdego, bo główne skrzypce gra tutaj wątek taneczny i miłosny, ale bardzo dużo jest też wartości uniwersalnych- radzenia sobie z brakiem akceptacji, pokonywania uprzedzeń czy nauki na błędach. Wielkim plusem są stroje- nie wiem jak Wam, ale mi bardzo się podobały, no i układy taneczne. Naprawdę Wam polecam.


Czytaj dalej

Daniel Glattauer- "Napisz do mnie"


Oryginalny tytuł: Gut gegen Nordwind
Rok polskiego wydania: 2010
Wydawnictwo: Książnica
Seria: Napisz do mnie #1 / Do Torebki
Ocena: 6/10

  Wątek rozmowy z internetowym znajomym przewija się w książkach notorycznie. Każdy autor go urozmaica, wrzuca coś od siebie i zmienia. Nie ukrywam, że bardzo lubię ten motyw pod każdą postacią, jednak są tytuły lepsze i tytuły gorsze. Do jakiej kategorii zaliczam "Napisz do mnie"?

  Mówi się, że człowiek to rzeczownik, a rzeczownikiem rządzą przypadki. Życie trzydziestokilkuletniej Emmi jest nieskomplikowane. Jest mężatką, wychowuje dwójkę dzieci, ma pracę, czuje się spełniona. Do czasu, aż jeden jej mail przypadkowo ląduje w skrzynce pocztowej Leo. Mężczyzna początkowo to ignoruje, ale sytuacja powtarza się dwukrotnie i chcąc nie chcąc odpisuje na maila Emmi. Tak zaczyna się ich internetowa korespondencja. To tam dzielą się sekretami, planami, marzeniami, opisują rzeczy, których w realnym życiu nie powiedzieliby nikomu innemu. Nawiązuje się między nimi nić porozumienia, jednak oboje mają powody by nie chcieć pogłębiać ich znajomości. Czy ich internetowy związek ma szansę na przetrwanie? Jak dużo oboje są w stanie dla siebie poświęcić?

  Początkowo gdy wzięłam tę książkę do ręki, ujęła mnie bardzo ładną, dziewczęcą okładką, która jak nic sugeruje powieść dla kobiet. Jest to także część serii pod jakże fajnym tytułem "do torebki", więc wyobraźcie sobie moje zdziwienie gdy przeczytałam, że autorem jest facet. Nie kobieta, a facet. W tym momencie muszę Wam napisać, że nie jestem przeciwna temu, żeby faceci pisali książki dla pań. Absolutnie. Tylko, że jak dotąd miałam dwa spotkania z taką akcją i oba były nieudane. Tak więc byłam sceptycznie nastawiona do lektury i niespieszno było mi ją poznać. Kilka miesięcy później, przeczytałam inną powieść dla kobiet napisaną przez płeć męską i totalnie mnie ona oczarowała. Zmieniłam swoje nastawienie, mówiące, że facet plus powieść dla kobiet to zły związek, jednak dalej bałam się siąść nad historią Emmi i Leo. Co się zmieniło? Patrz akapit niżej.

"Pisanie jest jak całowanie, tyle że bez ust. Pisanie jest całowaniem głową."

  "Napisz do mnie" nie jest typową książką. Jest epistolarna, czyli napisana za pomocą maili. Nie znajdziecie tutaj zwyczajnych dialogów, ani opisów miejsc. Wszystko co wiemy, wiemy od Emmi albo Leo. I tylko oni są dopuszczeni do głosu. Byłam bardzo ciekawa tego zabiegu, ponieważ jak dotąd nie miałam okazji czytać niczego takiego. Jedni chwalili, drudzy krytykowali, a ja nie miałam nic do powiedzenia. Ale teraz jestem już pewna, że ta forma niezbyt do mnie trafia. Choć książka jest krótka i czyta się ją lekko, to w niektórych momentach byłam zdezorientowana tym co wiem. Albo czego nie wiem. Bo zaczynały mi się mieszać fakty. Po pewnym czasie nie zwraca się uwagi na imiona bohaterów nad wypowiedzią i to było moją zgubą. Nie byłam pewna, które z nich powiedziało interesującą mnie w danym okresie rzecz, co potęgowało moją frustrację.

  Jak wspominałam ich dialog składa się z maili. Czasem było to jedno słowo, a czasem 3 strony zapisane czarnym atramentem. Czasem cztery wiadomości pod rząd były adresowane Emmi, a czasem Leo nie odpisywał na żadną. Momentami dłużyły mi się te długie treści, ponieważ nie zawierały istotniejszych informacji.

  Dodatkowo ich rozważania są często filozoficzne i dość specyficzne. Momentami można wyczuć wśród nich poetycką część. Emmi i Leo nie wiedzą jak wyglądają, więc chłoną siebie innymi zmysłami. Są zrozpaczeni tym jak trudno jest im ze sobą nie rozmawiać. A przecież każde z nich ma zobowiązania, swoje życie, które nie przewiduje tej drugiej osoby.  Ale ich rozmowy są niewinne. Nie znajdziecie tam gorących scen pocałunków czy rozmów twarzą w twarz. Wszystko odbywa się w internetowej przestrzeni.

"Komunikujemy się w przestrzeni bez powietrza"

  Zdecydowanie wielkim plusem tej powieści, jest jak wspominałam lekkość języka i umiejętność zaciekawienia czytelnika ( aż mi się zrymowało :)). "Napisz do mnie" czyta się niesamowicie szybko, chociaż są momenty, kiedy najlepiej odłożyć lekturę na jakiś czas. Kolejny plus to temat internetowych znajomości, który niesamowicie mnie interesuje. No i forma epistolarna, która niestety nie do każdego trafi. Jest to na pewno coś odświeżającego i nieczęsto spotykanego. Sama kojarzę jeszcze jeden tytuł napisany w ten sposób i na tym by się skończyło. Sami musicie się przekonać, czy taka forma narracji Wam odpowiada, bo faktem jest, że sporo się różni od "zwykłej" książki. Mimo wszystko powieść mi się podobała i zachęcam Was do jej poznania. 

Książka bierze udział w wyzwaniu:

Czytaj dalej

Anna Frankowska- "Sny"


Oryginalny tytuł: Sny
Rok polskiego wydania: 2013
Wydawnictwo: Novae Res
Ocena: 3/10


  Sasza jest młodą dziewczyną, która wskutek pewnych decyzji, trafia do ośrodka dla trudnej młodzieży. Tam odkrywa, że jej przeznaczeniem jest spełniać sny. Te dobre i te złe. Wie też, że jest jedyną osobą, które może uratować świat, który zbliża się niebezpiecznie blisko krawędzi. Jednak jest to dla niej coś nowego- musi się w tym dopiero odnaleźć i nauczyć się panować nad swoim darem. Ucieka z ośrodka i nawiązuje kontakt z Małgorzatą, która jest medium. To ona bierze na siebie odpowiedzialność za moc Saszy. Jednocześnie dziewczyna poznaje Dominika- syna swojej nauczycielki. Kiedy nadejdzie czas, nastolatka będzie musiała poradzić sobie ze wszystkimi trudnościami, które zesłał na nią los i upewnić się czy jej serce należy do Dominika czy poznanego w ośrodku Adriana.

  Sam tytuł zaciekawił mnie tematyką spełniania snów. Wiecie- to coś nowego, odmiana po wielu powielanych schematach. Jednocześnie jest to dzieło polskiej pisarki, a ja mam ambitny plan czytania książek rodzimych autorów. Jednak teraz, po poznaniu tej historii doszłam do wniosku, że zdecydowanie bardziej wolałabym poświęcić mój czas na przeczytanie czegoś schematycznego, a napisanego z sensem.

  Nie zwróciłam na to wcześniej uwagi- ale przeczytajcie sobie oryginalny opis książki, chociażby z lubimyczytac.pl i powiedzcie mi czy Waszym zdaniem to wszystko nie brzmi tak strasznie pompatycznie? Tak jakby na siłę próbowano zwrócić uwagę czytelników? Przekonać do książki? Bo jak tak teraz patrzę to to wszystko jest bardzo wyolbrzymione.

  Coś co miało być fascynującym zadaniem spełniania snów, polega na wejściu w pewien stan, zobaczenia dużego ekranu, wpisania imienia i nazwiska i już. Jesteśmy w czyimś śnie, możemy do zmieniać, wedle potrzeb. Brakowało mi jakiegoś chociażby określenia tego "pokoju". Cokolwiek, bym uwierzyła, że to jest interesujące. 

  Nasza główna bohaterka Sasza, początkowo zyskała moją sympatię. Uzależniona, ale z chęcią do naprawy siebie samej. Wiele przeszła, ale jest gotowa to zmienić. Jednak ta sympatia była chwilowa. Potem zobaczyłam drugą stronę nastolatki- naiwną, niezdecydowaną, niewytrwałą w swoich postanowieniach. 

  Żaden z bohaterów męskich nie wzbudził mojego zainteresowania. Każdy, który został umieszczony na kartach powieści był w zasadzie taki sam, różnice były trudne do wychwycenia. Nie potrafi,ę powiedzieć, że darzyłam któregokolwiek sympatią.

  Zachowanie bohaterów w poszczególnych sytuacjach jest mocno irracjonalne. Nie wyobrażam sobie, żeby takie denne sytuacje miały miejsce w prawdziwym życiu. Cała akcja jaka jest zawarta w powieści niesamowicie się dłuży i tylko patrzyłam na to ile stron pozostało mi do końca. Poza tym wszystkie te arcyważne wydarzenia opisane zostały niezwykle szybko, bez szczegółów. 

  Autorka wprowadziła zbyt wiele radykalnych rozwiązań. Sytuacje, które można rozwiązać szybko, prosto i z jak najmniejszą liczbą  ofiar, stały się nagle bardzo skomplikowane. Ciężko było wyczuć o czym w ogóle pisze autorka. Język był sztywny i daleki od nazwania go "plastycznym"

  W historii przewija się trójkąt miłosny. A może powinnam raczej powiedzieć, że gra główne skrzypce. Odniosłam wrażenie, że choć to sny i ich spełnianie miały być głównym tematem książki, coś się wymknęło spod kontroli i zaczęło niebezpiecznie przechylać się na stronę wątku miłosnego. Nie byłabym tak zdruzgotana, gdyby ten wątek miłosny był spójny i dokładny. Nawet jako trójkąt. Ale myślę, że autorka wprowadziła dwóch chłopaków ubiegających się o względy jednej dziewczyny i sama zaczęła się zastanawiać, kogo by wybrała. Tak jakby pozostawiła Saszę samej sobie, a sama decydowała o tym, który chłopak w danym momencie podoba jej się bardziej. Wzajemna zazdrość była irracjonalna i całkowicie wynikała z niezdecydowania Saszy.

  Cała ta książka to dla mnie żart. Już dawno tak całkowicie nie ponarzekałam sobie na dany tytuł. To oczyszczające ;) Jeśli ktoś chciałby przekonać się do twórczości polskich pisarzy i wybrał tą powieść- uwierzcie mi wcale nie zdziwiłabym się, gdyby na tym jednym skończył. Miał być taki fajny temat- spełnianie snów, a wyszedł z tego jakiś bajzel i chaos. Takie pisanie bez planu. Nie polecam Wam tej książki, trzymajcie się od niej z dala. A jeśli jesteście już po lekturze- dajcie znać, co Wy o niej sądzicie.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:
Czytaj dalej

QUESTIONS & ANSWERS PART 2

Zapraszam Was na kolejny, przedostatni post z zaległymi konkursowymi odpowiedziami :)


ELUSIA

1. Czy z twoim imieniem wiąże się jakaś historia? W sensie, gdy przy wyborze Twojego imienia Twoi rodzice czymś się sugerowali? 
Historia mojego imienia nie jest odkrywcza, polega głównie na tym, że pomysł imienia zmieniał się kilkakrotnie. Były propozycje Zuzanny, Klaudii i Justyny. Do tej ostatniej najszerzej uśmiechali się rodzice, ale nie chcieli by w rodzinie były dwie dziewczynki o tym samym imieniu ( w sensie ja i moja starsza kuzynka), więc go porzucili. Chociaż nie do końca, bo jest to moje drugie imię :)) Ale czy rodzice sugerowali się czymś szczególnym? Nie. Wybrali to imię, którego nie było ( i nie ma dalej) w rodzinie i które im się podobało. Cała historia ;)

2. Czy sądzisz, że Twoje imię pasuje do Ciebie? Zadałam takie, a nie inne, bo sama mam córeczkę o tym imieniu :) My nazywamy ją zdrobniale Domcia.
Uwielbiam moje imię. Uważam, że niesamowicie oddaje mój charakter. Lubię czytać różne ciekawostki o danym imieniu i faktem jest, że co do mojego- zgadza się zawsze praktycznie wszystko. Jestem też zdania, że Dominiki to niezwykle uparte dziewczyny, które żyją po to mieć rację :D To tak w żartach ;) Dla rodziny zazwyczaj jestem Dominisią, a dla znajomych Dominiką, albo Domisią ( ale to tylko dla najbliższych koleżanek). W podstawówce nękałam innych by mówili na mnie Domi, ale potem tak znienawidziłam to przezwisko, że do tej pory jak ktoś mnie tak nazwie patrzę na taką osobę morderczym wzrokiem :D Zawsze podobały mi się imiona, które można zdrobnić, a nie brzmią dziecinnie. U mnie to nie przejdzie, ale i tak nie oddałabym mojego za nic na świecie :)




TAJMON


1. Czy temat oneironautyki jest Ci znany? Jeśli tak to czy uprawiasz świadomy sen?
Pierwszy raz słyszę takie pojęcie. I nie, nie uprawiam świadomego snu.

2. Jest jakaś książka, której nigdy byś nie przeczytała, nawet gdyby wszyscy twoi znajomi ją polecali?
Często odrzuca mnie od megapopularnych książek, które wszyscy wokół czytają. Działa to na ich niekorzyść, dlatego wolę przeczekać szum i dopiero potem się za takie tytuły zabierać.  Nigdy nie mówię nigdy, ale na dzień dzisiejszy jestem pewna, że nie przeczytałabym żadnego horroru, ani mu podobnych :)

3. Jakbyś miała spędzić tydzień na wakacjach i byś miała do wyboru góry i morze, to co byś wybrała? + zabrać możesz ze sobą tylko jedną książkę, jaka by to była? :)
Morze, ponieważ nigdy tam nie byłam, no i dla mnie jest to dosłownie drugi koniec Polski, dlatego z chęcią przekonałabym się jak się tam żyje ;) Jedną książkę? Jeśli pojechałabym tam teraz, na przyszły tydzień wzięłabym ze sobą coś od Nory Roberts, bo mocno się stęskniłam za tą autorką :)


KINGA K.

1. Masz osobę, której zawdzięczasz istotną zmianę w swoim życiu?
Nie sądzę. Wszystko zawdzięczam samej sobie i własnej pracy :)

2. Czego zazdrościsz przeciwnej płci?
W sumie to nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Jest jedna rzecz, która utkwiła mi w głowie po przeczytaniu pewnej książki, pozwól, że zacytuję:

"Wiecie co jest niezwykłe? Dwóch facetów może się pobić, stłuc, poturbować i to o kobietę, a potem nadal są przyjaciółmi. Kobiety tak nie potrafią. Od razu chwyciłyby się za kudły, wyszarpały, podarły ciuchy i do końca życia byłyby wrogami."- Marta Bilewicz- "Goniąc cienie"

3. I pytanko z przymrużeniem oka ;) Czy zdarzyła Ci się taka sytuacja: wchodzisz do kuchni, na dworze temperatura 30 stopni w cieniu ,otwierasz zamrażarkę, sięgasz po pudełko z lodami, otwierasz je... a tam koperek?
TAK ! I nie polecam tego uczucia ! Wszystkie nadzieje legną w gruzach. Ale nie ma tego złego, zaraz po tym odkryłam, że to nie było jedyne pudełko. :) W następnym były lody oczywiście :)


KAROLINA KEPUSTA

1. Czy jest taki świat jakiejś książki, w którym chciałabyś zamieszkać?
Niezmiernie podobają mi się wszystkie książki z wątkiem podróży. Marzę by kiedyś przemierzać świat i odkrywać nowe miejsca. Najlepiej bez planu. Dlatego chciałabym się znaleźć w "Na krawędzi nigdy" czy w "Aż po horyzont".

2. Czy jest jakaś książka, która bardzo podoba się innym, a dla Ciebie jest beznadziejna?
Może nie beznadziejna, ale "Gwiazd naszych wina" było takim typem. Niby dobre, niby mi się jako tako podobało, ale nie widzę czym się tu zachwycać.

3. Czy jest jakiś bohater, o którym nie potrafisz zapomnieć?
Daemon Black <3 Elyas Schwarz <3 Moi czarni faceci :D


NAJARANA_MARZENIAMI X3

1. Zdarza ci się czytając w miejscach publicznych lub w gronie rodziny np. śmiać się z bohatera, albo być na niego złym, a inni patrzą się wtedy na ciebie jak na wariata czy osobę chorą psychicznie ? ( Ja tak mam często. xd)
Nie bardzo lubię czytać, gdy wiem, że wokół mnie są inni ludzie. Kiedy widzę, że za chwilę będzie płaczliwy moment to zamykam książkę i czekam, aż będę sama. Jeśli nie mogę tego przewidzieć, a zaczynam czytać coś wesołego, to na uśmiech sobie pozwalam, ale staram się unikać głośniejszego śmiechu, bo wtedy okropnie ciężko jest mi się opanować :D

2. Gdybyś mogła zmienić zakończenie lub jakiś szczególny fragment książki wedle własnego zdania, jaka to byłaby lektura i dlaczego ? 
Nie zmieniłabym nic w żadnej książce, bo właśnie określone wydarzenia wpływają na mój stosunek do danej powieści :)

3. W czasie dzieciństwa lubiłaś wszystkie bajki, czy miałaś tę swoją ulubioną, jeśli tak, to którą ?
Nie jestem pewna czy mówimy o bajkach czy o książkach dla dzieci z bajkami. Jeśli chodzi o wersję papierową- to bardzo lubiłam  czytać baśnie Andersena. Jeśli o animację chodzi- jest tego za dużo, żeby tu wymieniać. Smerfy i Gumisie wiodły tutaj prym <3


Tak to wszystko wygląda. W następną sobotę zapraszam Was na kolejny, ostatni post z serii Q&A ;)
Zdjęcia, tak jak ostatnio pochodzą ze strony http://travelcoffeebook.com/ :)

Czytaj dalej

Anna Todd- "After. Płomień pod moją skórą"



Oryginalny tytuł: After
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Znak
Seria: After #1
Ocena: 5/10

  W sieci krąży pogłoska, że serię "After" można kochać, albo nienawidzić. Ale co z jeszcze jedną grupą czytelników, która wyznaje neutralność względem niej?

  Jestem przekonana, że nienawiść to zbyt mocne uczucie, żeby opisać nim książkę. Miłość- tak, jak najbardziej. Ale żeby nienawidzić książki najfajniej było by wymazać sobie pamięć, żeby nie pamiętać danej historii, spalić ją na popiół, unikać tytułu jak ognia. A w ogóle to najlepiej, żeby cofnąć czas i nigdy nie pozwolić na wydanie tej książki. No bo po co, skoro jest tak denna? Ale nie dość, że nie mamy mocy sprawczej, to nasze sumienie nie pozwala nam na niszczenie papierowych cudeniek. Więc jak to jest z tą nienawiścią?

  Tessa jest wzorową dziewczyną. Grzeczna, poukładana, bez sprzeciwu realizuje każde życzenie matki. Ma chłopaka, równie szarego i bezbarwnego jak ona, którego kocha z wzajemnością. Jednak gdy dziewczyna zaczyna naukę na uniwersytecie poznaje Hardina. Hardin jest bogatym, rozpuszczonym i pewnym siebie dupkiem, a Tessa musi sama przed sobą przyznać, że ją do niego ciągnie. Jest tak bardzo inny od dotychczas znanych jej osób, nie boi się wyrażać siebie i ciągle się z nią kłóci. W pewnym momencie jednak, dziewczyna będzie musiała zdecydować czy umie pójść krok naprzód i zaufać chłopakowi, czy chce dalej tkwić w bezpiecznej bańce mydlanej, do której wrzuciły ją własne ambicje.

"Czasami myślisz że, kogoś znasz ale to nieprawda."

  Myślę, że jak powiem, że seria After jest gorącą premierą 2015 roku to nie przesadzę. Powieść, która swoją premierę miała na Wattpadzie zawładnęła sercami milionów czytelniczek na całym świecie. Podobno. Z tym stwierdzeniem nie będę polemizować, bo sam fakt, że sięgnęłam po ten tytuł oznacza, że w jakimś stopniu on mnie zaciekawił. To, że pozostaję z nim w neutralnych stosunkach, nie oznacza jeszcze, że nie widzę, że może ona się podobać.

  Na początku książki poznajemy Tessę jako szarą myszkę, której marzeniem jest proste, nieskomplikowane życie. Ma chłopaka, matkę i już wtedy można wyczuć, że jest do nich przywiązana, ale także uwiązana. Uwiązana oczekiwaniami wobec niej. Stara sie nikogo nie zawieść, wszystkich zadowolić, a w tym wszystkim zapomina o byciu słuszną egoistką. Zapomina by żyć dla siebie, a nie dla innych.

  Hardin jest inny. To całkowite przeciwieństwo Tessy- nie zna umiaru w niczym, nie wie co to związek, preferuje tylko luźne, łóżkowe znajomości. Jest z życiem na bakier, ale nie pozwala by ktoś mu je kradł. Roztacza wokół siebie pozory i nie pozwala się do siebie zbliżyć.Jest arogancki, dumny i przekonany, że zawsze ma rację.

  Oboje ewoluują. Tessa odcina smycz, na której trzymała ją matka i staje się zadziorna. Hardin pokazuje, że ma drugie oblicze, to które kocha klasykę i jest zranione przez ojca. Oboje się dopełniają, tworzą coś nowego, uczą się siebie nawzajem, uczą się jak powinien wyglądać związek. Jest to droga pełna kamieni, pełna upadków i powstawania na nowo. Tyle, że ta droga jest jednokierunkowa. Są znaki, które Tessa ignoruje i ścieżki, którymi Hardin gardzi. Nie widzą jak daleko zaszli, dopóki nie jest za późno.

  Przeszkadzało mi to w jaki sposób autorka podzieliła książkę. Ubrała ją w czerń i biel, ledwo dopuszczając odcienie szarości. Wszystkich sklasyfikowała wedle stereotypu. Tessa ubiera długie spódnice, nietwarzowe bluzki, nie maluje się, toleruje tylko jeden gatunek butów o fajnej nazwie i dobrze się uczy. Nie lubi wychodzić na imprezy, nie lubi się bawić, żyje dość ubogo, można by powiedzieć. Jej chłopak- Noah nosi mokasyny, jest troskliwy i kochany. Właśnie. Jak pies.
Czuć stereotyp na kilometr. Dlaczego nie można było dać wyjątku od reguły? Na przykład: Tessa jest pilną uczennicą, świata poza nauką nie widzi, ale jednocześnie jej fetyszem są wysokie, czerwone szpilki.
Hardin to znów typowy bad-boy, mający tatuaże, kolczyki, ale jednocześnie skrywa kojącą, delikatną naturę, którą ukrywa przed wszystkimi, a odkrywa przed obcą dziewczyną. Stereotyp i schemat.

  Język jest dość prosty, nie widzę w nim nic zaskakującego. Czytałam tę książkę prawie trzy tygodnie z przerwami. Wynika to z tego, że choć lubię romanse i niektóre erotyki ( bo nie znam ich znów tak dużo) to historia Tessy i Hardina to przesada. Napisanie czterech tomów* o średniej grubości 600 stron, w których ciągle główną rolę gra wątek miłosny połączony z gorącymi kłótniami i równie gorącymi scenami godzenia się, może nudzić i przytłaczać. To jest główny powód, dla którego nie bardzo chcę dalej zagłębiać się w tę historię, ale w następnym akapicie przedstawię Wam rzecz która moją decyzję równoważy.

"-Przy tobie...przy tobie chcę stać się dobry, dla ciebie...Chcę być dobry dla ciebie."

  Podczas czytania tej książki, niejednokrotnie irytowałam się na głównych bohaterów, podważałam ich decyzje i minimalizowałam problemy. Ale ciekawiło mnie to jak zakończy się ten tom i czytałam dalej. Nie czułam tutaj jakoś specjalnie wielkich emocji, które tak urzekły te miliony czytelniczek, ale jest jeden punkt, jeden moment, który całkowicie wynagrodził mi wszystko. Ci co czytali, pewnie już wiedzą co mam na myśli. Mianowicie : KONIEC. Taki koniec, który wywołuje na twarzy czytelnika wielkie "WOW" i skłania do ponownego przeczytania, czy aby na pewno oczy nas nie mylą. Tutaj w tym jednym momencie poczułam wszystkie te uczucia, wszystkie te emocje, które uderzyły we mnie z porażającą prędkością. To jest takie zakończenie, którego się nie zapomina.

  Chcę jeszcze wspomnieć o CUDOWNEJ okładce, która zniewala i można się jej przyglądać cały czas. Zdecydowanie najładniejsza z całej serii i bardzo fotogeniczna ( mam mnóstwo jej zdjęć :)).
Książki, ani nie polecam, ani nie odradzam. Opis jest schematyczny, ale mimo wszystko ciekawy, przedstawiona historia raz porywa, raz nudzi, niektóre momenty są po prostu wyposażone w kiczowatość. Ale cieszę się, że poznałam tę historię, bo znam styl autorki, wiem czego się spodziewać i wyrobiłam sobie własne zdanie. Jednak gdyby to zakończyło się na powiedzmy- dwóch tomach, może lepiej by na tym wyszło?

* Seria After ma 5 części. 4 z nich opowiadają losy Tessy i Hardina, a "Before" (premiera w grudniu, za oceanem) to historia Hardina przed poznaniem dziewczyny. :)

Czytaj dalej

Claire North- "Pierwszych Piętnaście Żywotów Harry'ego Augusta


Oryginalny tytuł:  The First Fifteen Lives of Harry August
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Świat Książki
Ocena: 7/10



  Faktem jest iż każdy człowiek ma jedno życie. Żyjemy, umieramy, a potem może spotka nas coś lepszego niż dotąd. Niektórzy wierzą także w pojęcie reinkarnacji-odradzanie się na nowo. Claire North jednak zaskakuje nas innym twierdzeniem. Według niej na świecie istnieją ludzie, którzy żyją nieskończenie wiele razy. Umierają i rodzą się ponownie w swojej osobie, jednocześnie pamiętając wszystkie szczegóły z poprzedniego życia. Harry August jest taką osobą. Nieciekawy ma chłopak start- jego ojciec gwałci młodą dziewczynę, jego matkę, która podczas porodu umiera w damskiej toalecie na stacji kolejowej. Niemowlę zostaje oddane pod opiekę Patrickowi i Harriet August, którzy zostają jego przybranymi rodzicami. Tak zaczyna się każde życie Harry'ego.

  Jednak mężczyzna każde życie stara się przeżyć inaczej. W każdym z nich głównym punktem zaczepienia staje się coś innego- medycyna, wojsko, prawo, fizyka. Harry nie pozwala sobie na monotonię, co może być dość dziwnym stwierdzeniem, biorąc pod uwagę fakt, że w każdym życiu dzieje się to samo. Te same wojny, te same konflikty, te same problemy, ci sami ludzie. Jednak  w nic nie można ingerować. Taka jest zasada Bractwa Kronosa, czyli stowarzyszenia łączącego kalaczakry (osób mających wiele żyć) na całym świecie. Jednak są jednostki, które buntują się przeciwko tym regułom. Zawsze, w każdym systemie znajdą się osoby gotowe się sprzeciwić ogólnie uznawanej prawdzie. Na ogół darzę takie osoby szacunkiem, jeśli walczą przeciwko słusznej sprawie. Jednak nijak nie mogłam obojętnie patrzeć jak tacy ludzie bezmyślnie próbują przyspieszyć przyszłość, korzystając z nowych technologii. Wszystko ma swoje określone miejsce w historii, dlatego nie można ryzykować zmianami.

  Karty opowieści nie pokazują wszystkiego. Nie pokazują każdego dnia Harry'ego, przez wszystkie żywota. I w sumie jeśli tak by się działo byłoby to złe rozwiązanie, a książka dłużyłaby się w nieskończoność. Jednak przeciętny czytelnik nie potrafi sobie wyobrazić tego co przeżywa główny bohater. Przeżyłam jak dotąd 18 lat. Powiedzmy, że będę żyła 70. Do tego momentu pozostał mi szmat czasu i mnóstwo możliwości jego wykorzystania. Ale jeśli narodziłabym się na nowo i otrzymała kolejne 70 lat życia? A potem kolejne i kolejne? Kiedy moje życie by mi się znudziło? To niewyczerpalne pokłady czasu i naprawdę ciężko jest mi to sobie uzmysłowić.

  Gdy zaczynałam czytać tę historię liczyłam, że Harry August będzie cały czas żył. Bez umierania. Mam tutaj na myśli coś typu: ma 600 lat, a wygląda na 60. Nie sądziłam, że po pewnym czasie nadchodzi kres jego dotychczasowych dni, a potem on rodzi się na nowo, w ten sam sposób, w tej samej rodzinie, w tych samych okolicznościach i wałkujemy temat od początku. Nie jest to złe rozwiązanie, jednak trochę zaskakujące.

  Irytowały mnie bardzo mocno dylematy głównego bohatera. Autorka ciągle je gdzieś po drodze wciska, co skutkuje tylko moim zdenerwowaniem. Tak samo jak namiętne przeskakiwanie między wszystkimi życiami. Jeśli liczycie, że wszystko będzie spójnie opisane krok po kroku, życie po życiu, to się zawiedziecie. Tkwimy w 10 życiu, a następny rozdział to retrospekcja z 13.
Dużym plusem książki są natomiast rozdziały- krótkie zwięzłe i na temat. Nie ma niepotrzebnego rozwodzenia się nad czymś oczywistym.

  Chciałabym jeszcze wspomnieć o wątku historycznym, którego niestety nie da się uniknąć. Jest go tutaj mnóstwo, to wokół niego praktycznie kręci się cała opowieść. Należy chociaż minimalnie orientować się w dziejach historycznych, tamtejszych spiskach, sojuszach i wszystkim innym, bo nieznajomość niestety lekko utrudnia lekturę i jej odbiór.

  To nie jest książka o reinkarnacji, bo kalaczakra zawsze pamięta swoje poprzednie życia. Podróże w czasie też nie do końca mi pasują, bo zawsze zaczynamy w tym samym momencie, nie możemy przeskoczyć życia. Tak naprawdę nie mam pojęcia jak sklasyfikować tę książkę. Mamy tutaj trochę fantastyki, trochę moralizowania, mnóstwo historii i teorii spiskowych. Sami zdecydujcie czy chcecie zagłębić się w tę historię, wiedząc co Was czeka.

  Claire North napisała fascynującą, mądrą historię, która momentami skłania do głębszych przemyśleń i zmusza nas do odpowiedzi na pytanie: "Czy takie wieczne życie, na pewno jest dobre?". Nie obyło się bez wad, które wcześniej wymieniłam, ale jednak twierdzę, że warto poznać tę historię, o bajecznej okładce, która już sama w sobie powinna zachęcać czytelnika.

♥------------------------------------------------------------------------------------♥


Książkę otrzymałam od  Katherine w ramach akcji "Emigrantka" organizowanej przez Olę z http://aleksandrowemysli.blogspot.com/. Jeszcze w tym tygodniu wędruje ona dalej, a do kogo to nie zdradzę :)
Czytaj dalej

Jennifer Probst- "Małżeńska pułapka"



Oryginalny tytuł:  The Marriage Trap
Rok polskiego wydania: 2013
Wydawnictwo: Akapit Press
Seria: Marriage to a Billionaire #2
Ocena: 9/10

  Maggie może uważać się za kobietę spełnioną. Wykazuje się w zawodzie fotografa, dobrze zarabia, podróżuje po świecie, am kochającego brata, przyjaciółkę, a teraz także i bratanicę. Jedyną rzeczą, która przeszkadza jej w tym sielskim życiu jest Michael- nowy znajomy jej brata i partner w interesach. Maggie podejrzewa, że kocha się on w jej bratowej, czym może zniszczyć szczęście jej rodziny. Nie chcąc do tego dopuścić decyduje się na układ- on da spokój Aleksie, kiedy ona pojedzie z nim do Włoch i zacznie udawać jego narzeczoną przed włoską rodziną. A ile komplikacji z tego wyniknie !

  Pisałam Wam ostatnio o pierwszej części cyklu, mianowicie o "Układzie doskonałym". Czytałam go drugi raz i niesamowicie mi się on podobał. Druga część, czyli "Małżeńska pułapka" utrzymana jest w bardzo podobnej koncepcji- udawanego związku, ale jeśli to możliwe to podobała mi się jeszcze bardziej.

  Maggie to kobieta sukcesu. Po trudnym dzieciństwie, odgrywa grę pozorów. Nikt tak naprawdę do końca jej nie zna, chociaż mogłoby się wydawać inaczej. Ma wstydliwe sekrety nawet przed najlepszą przyjaciółką. Jest to twarda dziewczyna, która wdaje się w liczne romanse, ale nie szuka miłości. Schemat jak wiele innych, a mimo to każdy autor ma własny sposób i styl przedstawiania go.

"To zabawne, że człowiek spragniony miłości, która jest nieuchwytna, urokliwa i zwodnicza, dopatruje się jej tam, gdzie nie ma szans rozkwitnąć."

  Michael również nie szuka miłości. Ma trzy młodsze siostry i o każdą z nich się troszczy. Kocha je bezwarunkowo, jednak w stosunku do nich jest nadopiekuńczy. Bardzo wyraźnie to widać, same zainteresowane nawet zwracają mu w pewnym momencie na to uwagę. Ma swój ideał przyszłej żony, którą pragnie kiedyś poślubić. Żywiołowa Maggie nijak się do niego wpisuje, a powoli zaczyna zajmować każdą myśl i każdy zakamarek serca Michaela.

  Zawsze lubiłam czytać o facetach włoskiego pochodzenia. Każdy z nich jest bez końca oddany swojej rodzinie, nie wstydzi się tego. To jest coś cudownego. Stosunek w jaki traktuje się rodziców jest godny pozazdroszczenia. Chyba nigdy mi się to nie znudzi. W "Małżeńskiej pułapce" widzimy kontrast- z jednej strony ciepła, oddana włoska rodzina, która skoczyłaby za sobą w ogień, a z drugiej brak miłości ze strony rodziców Maggie. Poza tym, czy tylko mi podobają się włoskie słowa dodane do zdań? Rozpływam się.

  W drugiej części chwilami podglądamy dalsze losy Aleksy i Nicka, ale są to znikome ilości. Cała akcja skupia się a nowej dwójce i na faktach, które dotąd nie były nam znane. Oboje- zarówno Maggie jak i Michael uczą się siebie nawzajem, doprowadzają do szału, a po drodze się w sobie zakochują.

"- Po cholerę tu stoisz? - burknęła, marszcząc brwi. 
- Może czegoś chcę? 
- A konkretnie? 
- Ciebie, cara."

  Okładka w dalszym ciągu nie zachwyca i tak jest przez całą serię, jednak w tym przypadku sprawdza się powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce".

  "Małżeńska pułapka" jest świetną kontynuacją serii, a nawet podnosi jej poziom. Podobała mi się jeszcze bardziej niż jedynka i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że "Gra o miłość" będzie jeszcze lepsza :) Wielbicieli romansów zapraszam do zapoznania się z tymi tytułami, bo są naprawdę godne polecenia. A samo zakończenie wywołuje "oooooooooooo" i jest strasznie urocze :)

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Wyzwanie biblioteczne

Czytaj dalej

QUESTIONS & ANSWERS PART 1

Cześć Wam ! Korzystając z okazji, że zaczął nam się dzisiaj piękny weekend, a ja wreszcie odpowiedziałam na pytania, które zadawaliście mi wieki temu w konkursie, to zapraszam na poczytanie sobie moich odpowiedzi. Podzieliłam to na dwie/trzy części, ponieważ pytań jest trochę, a ja jak się rozgadam na jakiś temat to końca nie widać ;))


ALISKA CZYTA

1. Jakbyś miała wybrać tylko jedną książkę ze swojej biblioteczki, to którą byś wybrała i dlaczego? 
Rozumiem, że miałaś na myśli taką jedną najważniejszą, najukochańszą i w ogóle, tak? :) To pytanie jest druzgocące. Jedną? Mam kilka dość specjalnie wyselekcjonowanych, ważnych dla mnie książek, ale jedną z takich czołowych jest "Pułapka uczuć" Colleen Hoover. Pełna mądrych cytatów, w pewien sposób zmieniła mój sposób postrzegania świata i samej siebie. Warto ją znać. I  w tym momencie niesamowicie się cieszę, że nie posiadam na własność "Na krawędzi nigdy", bo najpewniej musiałabym losować :D


2. Masz 25 lat, piękny dom, przystojnego męża i małą księgarnię. Twoim największym marzeniem zawsze była podróż do Hogwartu i nagle dostajesz list, że wreszcie Cię przyjęli (oczywiście z przeprosinami że tak długo, ale sowa, która miała go dostarczyć była bardzo wolna i niezdarna). Jedziesz czy zostajesz? 
Nigdy nie czytałam Harry'ego Pottera, więc wybaczcie, ale kompletnie nie wiem o co kaman :D Mam niby jakieś mgliste pojęcie o Hogwarcie ( filmów też nie widziałam), ale to mnie nie przekonuje, więc ZOSTAJĘ. No i nie ukrywajmy- księgarnia, przystojny mąż, własny dom i ciągle jestem młoda :D Mam dużo argumentów, by pozostać ;)



MARTHA OAKISS

1. Właśnie założyłaś bloga. Masz szansę napisać jedną notkę na rok, więc ta pierwsza musi być wyjątkowa, aby przyciągnąć jak najwięcej czytelników. O czym napiszesz?
Na pewno nie o jakiejś wielce popularnej książce czy o temacie dzięki któremu właśnie wrze w blogosferze. Nie dlatego, że jest to złe, tylko mnóstwo osób o tym pisze, więc nie byłabym oryginalna. Napisałabym coś mocno osobistego, coś co obudziło we mnie wielkie emocje- negatywne, czy pozytywne i dodałabym do tego chwytliwy tytuł.

NIEIDENTYCZNA

1. Z jakim literackim bohaterem wybrałabyś się najchętniej na wakacyjny wypad i dlaczego właśnie z nim?
Wakacyjny wypad? Katy z "Obsydiana" ! Inteligentna, uparta, kocha książki, pisze bloga. I nie zapominajmy o tym, że mogłabym z nią plotkować o Daemonie :))

2. Czy według Ciebie możliwe jest pełnowartościowe życie bez literatury?
Czytam odkąd pamiętam, więc ciężko jest mi zrozumieć osoby, które tego nie robią. Nie mówię tutaj o np. 10 książkach miesięcznie, ale nawet jedną na miesiąc/dwa. Staram się nikogo nie osądzać, więc jeśli ktoś powie mi, że czytanie to nie dla niego, że ma inne pasje, coś co sprawia, że czuje się szczęśliwy, to się cieszę i akceptuję to.Nie każdy musi kochać czytanie. Ale takie zachowanie musi mieć swoje argumenty. Bo jak można coś osądzać, nie próbując tego wcześniej? ( Polecam bardzo dobry tekst- http://www.martapisze.pl/2015/05/przeciez-sushi-jest-ohydne.html). Do białej gorączki doprowadza mnie jak ktoś mówi, że nie lubi czytać, a nawet nie próbował. I nie mówię tutaj o szkolnych lekturach, które moim zdaniem tłamszą ( ale to jest temat rzeka, na inny czas), tylko o czymś co potencjalnie mogłoby tę osobę zainteresować. Także myślę, że pełnowartościowe życie bez literatury może istnieć, ale tylko wtedy, kiedy taka osoba ma coś innego co uważa za swoją pasję, swoją miłość. Jeśli wdepnęłabym na bloga osoby, która jeździ konno i  mówi, że nie wyobraża sobie życia bez tego zajęcia, to mogę ją jedynie podziwiać ( chciałam się nauczyć jazdy konnej). Nie mam prawa osądzać tego co jest mi obce. Łatwo powiedzieć osobie, która kocha czytać, że tylko książki się liczą i że nie wyobraża sobie bez nich życia. Ktoś tak może powiedzieć o jedzie konnej, o ogrodnictwie czy o gotowaniu. Dla każdego jest ważne coś innego :)
Kurczę mam nadzieję, że wyłapaliście główny sens mojej wypowiedzi, bo jest ona strasznie poplątana ;D


KINGA

1.Znam Twoją miłość do lakierów do paznokci ,ale co czujesz ,kiedy przemierzasz półki w drogerii,widzisz swoją ulubioną markę lakierów,a Ty nie masz ani grosza ... Poddajesz się tak łatwo :-) ?
Tutaj muszę Cię zaskoczyć, ponieważ nie mam jednej ulubionej marki lakierów do paznokci. Kupuję to co wpada mi w oko, byle tylko nie schło całego dnia i nie trzeba było nakładać 10 warstw. :) I tak myślę, że się poddam, ponieważ tkwię w przekonaniu, że jak się na coś dłużej czeka, to potem jest się dwa razy bardziej zadowolonym ;) Ale to jeszcze nie znaczy, że jak będę bardzo zdesperowana, to przy następnej okazji specjalnie wezmę więcej kasy, żeby ten lakier kupić :D

2.Jakiego koloru lakierów do paznokci nigdy nie miałaś w swoich zbiorach ?
Na początku miałam napisać, że każdy kolor lakieru już u mnie gościł, ale przeglądałam ostatnio katalog z Avon'u i rzuciły mi się w oczy dwie buteleczki w kolorach srebrnym i złotym, oba z metalicznym połyskiem ;) Także tych dwóch na 100 % nigdy nie miałam ;) Tyle, że z kupowaniem szminek i lakierów przez katalog mam złe doświadczenia, więc poluję na nie stacjonarnie ;))


3.Twój ulubiony autor/ka książek (tylko jeden :p) ?
Nora Roberts. Mogłabym tu wypisać mnóstwo innych, uwielbianych przeze mnie autorów, ale to książek Nory przeczytałam najwięcej, więc mam już jako takie rozeznanie w jej twórczości ;)

PANI LECTER (Wygrana)

1.Jeśli sama miałabyś wybrać książki na maturę, to jakie byłyby to? ;)
Na pewno nie te z listy moich ulubionych. Matura mogłaby sprawić, że na zawsze by mi się z nią kojarzyły, przez co mogłabym je znienawidzić :D  Nigdy się w sumie nad tym nie zastanawiałam. Nigdy nie miałam problemu z analizą lektury, jeśli już wcześniej, na lekcjach co nieco o niej wiedziałam. Często mówię co mi ślina na język przyniesie, a co pasuje do tego tematu. Tym bardziej, że jak na jakiś temat się rozgadam ( czy rozpiszę) muszę się hamować, bo za dużo chcę powiedzieć w określonym czasie. Wybrałabym coś przystępnego, uniwersalnego i ciągle aktualnego.


2. Załóżmy, że Anioł Stróż istnieje i się nami opiekuje. Podgląda nas pod prysznicem lub podczas kąpieli?
O nie, teraz to mi zadałaś pytanie :D Podczas kąpieli nie potrzebuję opieki, więc liczę na to, że nie :D

3. Budzisz się rano na śniegu, po chwili czujesz, że jest on ciepły ale nie topi się, mimo że słońce wysoko wisi na niebie, mimo że jest szaro. Po Twojej lewej stronie stoi czarny koń. A po prawej stronie jest tańczący człowiek z długą brodą. Co robisz w tej sytuacji? Jak myślisz - co się wydarzyło?‎
Myślę, że w tym momencie powinnam się uszczypnąć, obudzić się, wrócić do rzeczywistości i zacząć się zastanawiać co ja zjadłam na noc, że takie rzeczy mi się śnią :P

Zdjęcia pochodzą ze strony: http://travelcoffeebook.com/
A już w przyszły weekend kolejna porcja pytań i odpowiedzi ^^

Czytaj dalej

Marta Bilewicz- "Goniąc cienie"


Oryginalny tytuł:  Goniąc cienie
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Ocena: 8/10

  Luke i Tom wspólnie prowadzą własną agencję detektywistyczną. Oboje z trudną przeszłością, nieustępliwie tropią przestępców i oszustów. Do czasu, aż jeden z nich zostaje postrzelony podczas wykonywania zlecenia. Pomocy i schronienia udziela im wtedy Chelsea, zagadkowa kobieta, która od pierwszej chwili hipnotyzuje Lucky'ego. Jednak ma ona własne tajemnice i gnębiące ją duchy przeszłości. Luke chcąc jej pomóc sam wplątuje się w szemrane interesy i wraca do środowiska, z którego dawniej uciekał. Kim tak naprawdę okaże się Chelsea i czy jest warta zaufania mężczyzny?

  Marta Bilewicz to polska autorka, która na swoim koncie ma kilka powieści. W Polsce nie jest szeroko znana, a szkoda, bo "Goniąc cienie" naprawdę mi się podobało i chcę więcej.

  Na rok 2015 postawiłam sobie cel przeczytania co najmniej 7 książek polskich autorów. Siódemka to podobno szczęśliwa liczba i liczyłam, że i dla mnie się taka okaże. Dlaczego w ogóle podjęłam się tego wyzwania? Jeszcze kilka lat temu czytałam polskie książki, zdecydowanie prym wiodły wśród nich Ewa Nowak i Marta Fox. Uznałam, że wiele osób również stawia na naszą rodzimą literaturę (drugie tyle jest przeciwko niej, ale to szczegół) i pomyślałam, ze coś musi w tym być. "Goniąc cienie" to już 6 tytuł, który udało mi się w tym roku poznać i śmiało mogę stwierdzić, że jak dotąd najlepszy.

  Cała akcja powieści rozgrywa się w Ameryce i zdecydowanie można poczuć ten klimat. Odniosłam wrażenie, że Pani Marta osobiście zwiedziła każdy kawałek tego kraju, żeby to potem szczegółowo opisać w książce. Nie brak tu najmniejszych detali, pisania o krajobrazach, a to wszystko zgrabnie wplecione w fabułę. Autorka nie traciła czasu na długie i bezsensowne paplanie o tym jak bardzo zielone są drzewa, wszystko opisała tak, jak to widzieli bohaterowie. Szybko, bez czasu na zastanowienie.

"Wiecie co jest niezwykłe? Dwóch facetów może się pobić, stłuc, poturbować i to o kobietę, a potem nadal są przyjaciółmi. Kobiety tak nie potrafią. Od razu chwyciłyby się za kudły, wyszarpały, podarły ciuchy i do końca życia byłyby wrogami."

  Każdy z bohaterów- czy to Tom, Laura, Chelsea, Luke czy ktokolwiek inny, odznacza się własnym, niepowtarzalnym charakterem. Zdarzają się między nimi kłótnie, ale dbają o siebie nawzajem. Jedno za drugiem wskoczyłoby w ogień.

  Autorka postawiła na dużą ilość zwrotów akcji, ale nie tych gdzie czytelnik myśli " W życiu tak nie ma". Przekręcamy kartkę, czytamy, a w pewnym momencie ktoś ma nóż w brzuchu. A potem jeszcze kogoś torturują. I szantażują. Jest to bardzo dobre posunięcie i czytelnik nie ma wrażenia monotonności. I właśnie te zwroty akcji są mocną podporą książki.

Drugą jest za to wątek miłosny. Pani Marta sama pisze, że jej książki to połączenie romansu, wątku kryminalnego oraz obyczajowego. Gdyby pominąć którykolwiek z nich, prawdopodobnie nie oceniałabym książki tak pozytywnie. Może ta miłość między Luckym, a Chelsea nastąpiła trochę zbyt szybko i gwałtownie, ale potem zwolniła nieco tempa i rozwijała się powoli, ze smaczkiem.

"Widzisz, przeszłość lubi wracać w najmniej spodziewanych chwilach."

  Trzecią taką podporą są wszechobecne tajemnice. Pani Marta genialnie połączyła ze sobą powiązania poszczególnych bohaterów ze sobą nawzajem. Do tego wcisnęła wątek obrazu Tycjana, który tylko pozornie stanowi nieistotną rolę. Końcówka i odkryta tam tajemnica zwala z nóg, ale jednocześnie satysfakcjonuje.

  Zastanawiałam się jaką ocenę wystawić tej książce. Prowadziłam negocjacje sama se sobą i doszłam do wniosku, że brakuje mi cyfry między ósemką, a dziewiątką. Bo ta książka to właśnie, takie mocne 8, ale trochę słabe 9. Nie daję połówek, więc postawiłam na tę słabszą ocenę. Niech autorka nie spoczywa na laurach, ale ma dalszą motywację do pisania, bo to co stworzyła teraz jest naprawdę bardzo dobre. Z zapartym tchem czekam na nowe powieści Pani Marty i możliwość ich poznania.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Goniąc cienie" przeczytałam w ramach akcji "Podaj dalej, czyli książka w podróży" organizowanej przez Sylwię. Jest to taki właśnie Book Tour, trzeci, w którym miałam okazję brać udział :) Zasady znajdują się pod tym linkiem. W skrócie- czytasz książkę, zostawiasz w niej swój ślad, robisz zdjęcie książki, przesyłasz dalej. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ szukam chętnych osób na zapoznanie się z książką pani Marty. Mam nadzieję, że kogoś zachęciłam i skorzystacie z okazji, bo tytuł jest naprawdę warty uwagi, nie zniechęcajcie się dlatego, że jest to polska autorka :)) Na Wasze zgłoszenia (wystarczy podać maila) czekam do piątku, potem kogoś wylosuję i to jemu wyślę egzemplarz "Goniąc cienie".

Podrzucam Wam wywiad z Panią Martą, przeprowadzony przez jedną z naszych blogerek :)
A tutaj macie zwiastun książki, którego niestety nie dam rady wrzucić inaczej niż w formie linka :)

Czytaj dalej

Alice Clayton- "Z Tobą się nie nudzę"



Oryginalny tytuł:  Rusty Nailed
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Pascal
Seria: Nie dajesz mi spać #2
Ocena: 8/10

   Jedną z pierwszych przeczytanych przeze mnie książek w 2015 roku była "Nie dajesz mi spać" Alice Clayton. Poznałam ją w formie elektronicznej, dlatego nic nie pisałam na jej temat tutaj na blogu. A szkoda, bo była to naprawdę ciekawa i pełna humoru książka. W każdym razie kiedyś jeszcze raz zagłębię się w tę historię i wtedy dam Wam znać co i jak ;)

   Dzisiaj mam przyjemność napisać kilka słów na temat drugiej części, czyli "Z Tobą się nie nudzę". Początkowo trochę sceptycznie podchodziłam do jej lektury, bo jest to kontynuacja romansu, lekkiego erotyku wręcz i byłam przekonana, że serii to na dobre nie wyjdzie. No bo co miało być napisane to już było, historia ciekawa i koniec kropka. Ale za każdym kolejnym razem jak widziałam tę okładkę nabierałam coraz większej ochoty na dalsze losy Caroline i Simona. I czy teraz czuję się usatysfakcjonowana?

   Caroline i Simon dobrze się ze sobą czują. On podróżuje i pracuje jako fotograf, ona spełnia się w roli architekta. Kiedy się nie widzą, mocno za sobą tęsknią, kiedy się spotykają wybucha między nimi płomień namiętności. Jednak pewna impreza zmienia tok myślenia Simona i powoli zaczyna on myśleć, że czegoś im brakuje. Znacznie ogranicza swoje służbowe podróże, staje się typem domatora. Caroline natomiast pnie się w górę po szczeblach kariery, zarządza biurem podczas nieobecność szefowej i nie potrafi zrozumieć postępowania swojego mężczyzny. Jakie decyzje podejmą?

"Stosowanie wulgaryzmów to sztuka. Jeśli robisz to za często, staje się nudne. A jeśli w ogóle z tego rezygnujesz, to coś cię omija."

  Odpowiadając na wcześniej postawione pytanie: tak, jestem usatysfakcjonowana tym jak autorka poprowadziła akcję. W dalszym ciągu towarzyszy nam specyficzne poczucie humoru bohaterów i ich miłosne perypetie. Jak wskazuje tytuł, nie ma miejsca na nudę. Wszystko zostało dokładnie przemyślane

   Caroline ma własne plany i marzenia, które uwzględniają Simona, jednak pasuje jej taki układ jaki dotąd praktykowali- on w rozjazdach, ona w pracy, a wszystko to przerywane gorącymi spotkaniami.
Simon natomiast po wysłuchaniu opowiadań kumpli o małżeństwie, dzieciach czy własnym domu, też zaczyna tego pragnąć. Pragnie stworzyć z Caroline rodzinę, dając jej tylko wskazówki. Nie rozmawiają ze sobą otwarcie o swoich oczekiwaniach względem drugiej osoby, uczą się na błędach. I przez to właśnie powstaje tak wiele nieporozumień i kłótni.


"-A poza tym widziałaś jego tyłek? Ach, kogo ja pytam! Przewodniczącą fanklubu Benjamina.
-Musisz wiedzieć, że zostałam wybrana na to stanowisko jednogłośnie. To nie moja wina, że Mimi i Sophia nie wiedziały, kiedy odbywa się głosowanie."

   Alice Clayton nie zapomniała również o pełnowartościowych przyjaciołach głównych bohaterów- Mimi, Sophia, Ryan i Neil doskonale poradzili sobie jako tło do opowieści i aż szkoda, że nie ma o nich osobnych historii. Mieć takich przyjaciół to skarb, na który nie każdy może sobie pozwolić.
Poza tym nie zapominajmy o jeszcze jednym bohaterze naszej powieści. Kot Clive jest jednym z lepszych książkowych zwierzaków jakie mieliście okazję poznać. POZNAĆ tak naprawdę, bo tak samo jak i w tomie pierwszym to i tutaj mamy okazję przeczytać parę słów z jego kociej perspektywy ;)

"Zostawił mi prezenty. Wiele prezentów. We wszystkich butach. Też się za nim stęskniłam, ale nie okazywałam mu tego, srając do jego szpilek. Nie potrafiłam przestać myśleć o tym, jak duże byłyby jego buty, gdyby je nosił. Przez całą konferencje telefoniczną z zespołem Camdena rysowałam kocie pantofelki na jakichś dokumentach, zupełnie tracąc koncentrację. Spróbujcie wyjaśnić swojej stażystce, dlaczego cała umowa była zabazgrana małymi łapkami w czółenkach."

   "Z Tobą się nie nudzę" to bardzo dobra kontynuacja serii. Mogę ją sklasyfikować jako romans, trochę obyczajówkę, erotyk. Czyli jest to taki typ lektury, który nie zachwyci każdego z Was, ale tym co lubują się w takich historiach zdecydowanie powinno się spodobać. Zarówno pierwszy jak i drugi tom, a także trzeci, który właśnie dzisiaj ma premierę.
"Nie mów mi co mam robić" to historia koleżanki Simona, uroczej programistki Viv, która dziedziczy posiadłość w Kalifornii i poznaje tam dwóch gorących facetów- kowboja i bibliotekarza.
Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję poznać całą serię Alice Clayton, a także inne jej książki i że powitam je z takim samym entuzjazmem jak poprzednie.

Za egzemplarz "Z Tobą się nie nudzę" serdecznie dziękuję Wydawnictwu Pascal

Czytaj dalej

Liebster Blog Award

W dalekiej prehistorii zostałam kilkakrotnie nominowana do pewnej blogowej zabawy jaką jest Liebster Blog Award. Bardzo lubię Wasze nominacje, ale obecnie jestem we wszystkim tak zagrzebana, że wszystko przesuwa mi się "na kolejny termin". Na nominacje odpowiem w swoim czasie, a dziś zapraszam na dwie następne :) Tym razem pytania otrzymałam od Książkomanii i Książkowego Imperium. No to jedziemy !


KSIĄŻKOMANIA

1. Jaki jest Twój powód do uśmiechu? Jeden, najważniejszy, przy którym zawsze pojawia się uśmiech na Twojej twarzyczce.?
Czy jeśli napiszę, że są to nowe książki i wyprzedaże każdego typu, to będę stereotypowa? Serio uwielbiam wyprzedaże- ciuchy, buty, książki, wszystko inne. Ale tak mniej materialnie to zawsze się uśmiecham gdy ktoś kieruje w moją stronę miłe słowa, uznanie za dobrze wykonaną pracę. To zawsze motywuje i daje powód do uśmiechu :)

2. Myślisz, że zdołałabyś napisać książkę, fanfiction czy chociażby opowiadanie? A może już takie piszesz? (w tym miejscu można się zareklamować :) )
Najpierw odpowiedź na drugą część pytania: nie, nie piszę żadnego opowiadania ani fanfiction. Czy myślałam o tym? Owszem i to niejednokrotnie :) Czy kiedyś coś z tego będzie? Cóż,  teraz jest dobry moment by powiedzieć, że już próbowałam ;) Było kilka rozdziałów pewnego opowiadania ( umówmy się, że miałam wtedy jakieś 13-14 lat ), jednak do głosu doszedł mój słomiany zapał. Co innego opiniować książki, a co innego samemu stworzyć coś od podstaw. Boję się, że jeśli zaczęłabym coś pisać, szybko bym się zniechęciła, a potem tworzyłabym na siłę, bo nie lubię zostawiać niedokończonych rzeczy. Także nie wykluczam, ale też nie robię sobie wielkich nadziei :)

3. Jesteś w stanie czytać książkę i jednym okiem oglądać telewizję?
Wcale. Nie potrafię słuchać muzyki czy oglądać telewizji i jednocześnie czytać. Na początku jest okej, a potem przyłapuję się, że nie wiem o czym czytam, za to doskonale znam słowa piosenki czy śmiech aktora.




4. Jak widzisz siebie za 5 lat?
Widzę, że będę miała wtedy 23 lata :) Co więcej? Mam nadzieję, że dowiem się z czasem :)

5. Co robisz w wolnym czasie (oprócz czytania oczywiście)?
Oglądam filmy, słucham muzyki, spaceruję, maluję paznokcie, coś tam piekę, albo oczywiście piszę bloga :)

6. Co cię zmotywowało do założenia bloga?
Myślę, że nie miałam takiej konkretnej motywacji. To był przemyślany impuls ;) Wiem jak to brzmi, ale tak naprawdę czaiłam się, żeby założyć bloga, aż w końcu pewnego dnia pomyślałam "Dość" i kliknęłam załóż bloga ;) Miałam kilka inspirujących mnie blogów i blogerek i być może to one właśnie wpłynęły na to po jaki typ literatury sięgam najczęściej. Było też konto na harlequin.pl ( jeszcze przed lubimyczytać.pl). Teraz niesamowicie ubolewam, bo się tam mocno pozmieniało, teraz jest to szyld HarperCollins Polska, konta już nie mam, a na stronie nie mogę się odnaleźć ;(

7. Jaki film, zekranizowany na podstawie książki, poleciłabyś czytelnikom bloga?
Lemoniada Gada, za  świetną muzykę, fajnych aktorów i ulepszenie książkowego pierwowzoru.
Igrzyska Śmierci za prawie idealne oddanie koncepcji książki.
Papierowe miasta, za wszystko inne.

8. Lubisz tzw. „planszówki”? Jaka jest Twoja ulubiona gra planszowa?
Wieki minęły odkąd ostatni raz grałam w planszówki ! Ale zawsze lubiłam "Chińczyka" i "Eurobiznes" ;)

9. Do jakiego idola wzdychałaś bądź wzdychasz nadal?
Mówimy o moich idolach muzycznych ? W podstawówce kochałam wszystkie muzyczne gwiazdki Disneya. W gimnazjum wielbiłam Jennifer Lopez.  Będąc w technikum mogę powiedzieć, że nie mam jednego ulubionego wykonawcy, a co dopiero idola. Dzięki "Na krawędzi nigdy" pokochałam The Civil Wars, dzięki "Obsydianowi" zagłębiłam się w One Republic. Tak naprawdę nie mam jeszcze sprecyzowanego gustu muzycznego, ostatnio słucham folk rocka oraz piosenek musicalowych. Aż się boję pomyśleć co będzie dalej ;)

10. Za co lubisz siebie?
Właśnie za to, że jestem sobą. Uwielbiam to, że potrafiłam się podnieść po tym jak pewna osoba doszczętnie zdeptała moje poczucie własnej wartości, które już wtedy nie było zbyt wielkie. Niby ciągle nad tym pracuję i często objawia się moja nieśmiałość w kontaktach z obcymi ludźmi, ale jest coraz lepiej. Lubię mój własny optymizm i to, że patrząc na mnie teraz, a dwa lata temu, gdy kończyłam gimnazjum widać zmiany jakie we mnie zaszły.

11. W jakim świecie książki chciałabyś się znaleźć, a jakiego zdecydowanie chciałabyś uniknąć?
Zdecydowanie poproszę o przeniesienie mnie do "Aż po horyzont", albo "Na krawędzi nigdy". Czego unikam? "Igrzysk śmierci" zdecydowanie.



KSIĄŻKOWE IMPERIUM:

1. Jaka książka wywarła na Tobie największe wrażenie? Dlaczego akurat ta?
Jest wiele książek, które wywarły na mnie wrażenie. "Na krawędzi nigdy", Na krawędzi zawsze", "Obsydian", "Pułapka uczuć", "Ich pięcioro", 'Lato koloru wiśni", "Tak blisko..". To tylko niektóre z nich, ale każda warta przeczytania :)

2. Wolisz książki jednotomowe czy kilku?
Mam powody by kochać i te i te. Ale bardziej się skłaniam ku jednotomowych. Zawsze się boję, że w kolejnych częściach coś się posypie. Chociaż niektóre historie, aż błagają o kontynuację.

3. Jak lubisz spędzać czas wolny?
To zależy od mojego nastroju ;) Czasem mam ochotę sprzątać, ćwiczyć, gotować, być wszędzie gdzie mnie nogi poniosą,a innym razem marzę o łóżku czy wygodnym fotelu, kubku herbaty i książce. Chociaż na książkę znajdę czas, nawet jak rozpiera mnie energia :D

4. Jakie jest Twoje marzenie? Nieważne czy realne, czy nie :)
Jednym z mojej długiej listy marzeń jest podróżowanie.

5. Prowadzisz jeszcze jakieś inne blogi?
Obecnie nie :)

6. Jaka jest Twoja ulubiona para książkowa? (lub kilka, wiem jak trudno wybrać jedną :D)
Nie było pytania ! Chyba powinnam napisać jakiś esej na ten temat i korzystać z niego przy każdej nadarzającej się okazji ;) Okay. Ulubione pary mówisz? Katy i Daemon, Camryn i Andrew, Lake i Will, Emely i Elyas, Jacqueline i Lucas, Brittany i Alex. To chyba czołówka.



7. Wolisz spędzać czas w domu czy na zewnątrz?
Jestem raczej typem domownika, chociaż na dworze też lubię przesiadywać :)

8. Co myślisz o ekranizacjach książek?
Są potrzebne, chociażby po to, by porównać wizję reżysera z naszą. A nuż trafi się jakaś naprawdę dobra? ( Nie, ja wcale nie mówię o Papierowych miastach. Jakżebym mogła?)

9. Masz jakieś zwierzę? Jeśli tak, to jak się wabi?
Nie nie mam, ale zawsze chciałam mieć kota :)

10. Jaki jest Twój ideał płci przeciwnej?
Jak tylko spotkam taki ideał to będę wiedziała :)

11. Należysz do fandomów? Jeśli tak, to jakich ?
Niekoniecznie :)


Po raz kolejny zaskakuję siebie i pewnie Was i też mam dla Was pytania ! :)

1. Magiczna piątka ulubionych wydawnictw to...
2. Najpiękniejsze imię damskie i męskie spotkane w książkach?
3.Najbrzydsze imię damskie i męskie spotkane w książkach?
4. Cytat, który ostatnio utkwił Ci w głowie to...
5. Książka, której obecnie pragniesz najbardziej?
6. Najbardziej wyczekiwana książka i film tego roku ( tego co z niego zostało :))
7.  Jaki jest Twój sposób na wszechobecny upał?
8. Książka polskiego autora, która niezmiernie Ci się podobała?
9. Co sądzisz o akcji Book Tour, która teraz opanowała blogi?
10. Jeśli mogłabyś przenosić się w czasie wybrałabyś przyszłość czy przeszłość? ( Tylko jeden wariant :))
11. Skąd wziął się Twój nick w blogosferze?

Nominuję:
Gosię
Niebieską zakładkę
Katherine Parker
Tetianę
Olę G.
Eris


Już jutro moja opinia na temat pewnej ... gorącej i sympatycznej książki, a w czwartek coś od polskiej autorki, co mną kompletnie zawładnęło ;)
Czytaj dalej

Jennifer Probst- "Układ doskonały"


Oryginalny tytuł:  The Marriage Bargain
Rok polskiego wydania: 2013
Wydawnictwo: Akapit Press
Seria: Marriage to a Billionaire #1
Ocena: 8/10



   Z twórczością Jennifer Probst zetknęłam się już kiedyś i najfajniejsze jest to, że był to "Układ doskonały" właśnie. Przeczytałam, podobało mi się, a teraz nabrałam ochoty na ponowne spotkanie z bohaterami. Dlatego gdy zobaczyłam w bibliotece dwie pierwsze części serii nie wahałam się ani chwili.

   Aleksa i Nick w dzieciństwie świetnie się dogadywali, jednak wypowiedziane zostały pewne słowa, które głęboko zraniły dziewczynę. Od tamtej pory unika ona mężczyzny i do pewnego momentu nieźle jej to idzie. Jednak ma problemy finansowe. Jest to silna, niezależna i uparta kobieta, która nie przyjmuje do wiadomości, że ktoś  mógłby jej te pieniądze podarować. Ale jako kobieta inteligentna, znajdzie inne wyjście.
Nick jest wziętym, dość bogatym architektem, który jednak potrzebuje żony, aby mógł wypełnić testament zmarłego wuja i tym samym urzeczywistnić swoje marzenie.
Oboje potrzebują wzajemnej pomocy, więc zawierają układ. On i ona jako mąż i żona przez jeden rok. W tym czasie Aleksa dostanie upragnione pieniądze, a Nick spełni swoje pragnienie. Jednak czy rozstanie będzie tak samo łatwe, gdy odkryją, że zaczynają coś do siebie czuć?

   W Polsce wydawaniem książek Jennifer Probst zajmuje się Wydawnictwo Akapit Press. Jak dotąd jest to 6 książek, miejmy nadzieję na więcej ;) Każda z nich to romans- czasem bardziej erotyczny, czasem bardziej seksowny. Czytam naprawdę mnóstwo tytułów z tego gatunku i z pewnością mogę powiedzieć, że Jennifer pisze tak zajmująco i ciekawie, że aż szkoda, że nie jest bardziej popularna. Przynajmniej u nas, bo nie wiem jak sprawy mają się hen daleko za oceanem :)

  Jak już wspominałam Aleksa jest mądrą, silną i niesamowicie upartą kobietą. Woli skłamać i być uważaną za idiotkę, niż pokazać swoje prawdziwe uczucia. Pod tym względem pozornie różni się od swojej przyjaciółki Maggie, której wszędzie pełno. Dlaczego pozornie? Bo jestem już po lekturze drugiej części serii, więc wiem jak się tam sprawy mają :)

   Nick jest przeciwny instytucji małżeństwa. Wie, że nie zdoła pokochać żadnej kobiety, ani żadna kobieta jego. W dzieciństwie został mocno upośledzony w kwestiach własnej wartości i od tej pory ucieka przed wszystkim, na czym mogłoby mu zależeć. Wyjątkiem jest jego siostra oraz ukochana firma i pasja.

   Na pierwszy rzut oka Aleksa i Nick diametralnie się od siebie różnią, ale wystarczy im dać czas na wzajemne poznanie, a widzimy coraz więcej wspólnych cech. Nie brak między nimi słownych przepychanek i to jest chyba główny powód, dla którego ta książka może być naprawdę fajna.

  Czym mogłabym Was jeszcze zachęcić? Ach tak. Nasza główna bohaterka prowadzi własną księgarnię. I choć byłam szczęśliwa, że ten wątek tam się pojawił, to liczyłam na jego rozwinięcie. Niemniej jednak podobał mi się pomysł autorki, by w zamierzeniu uczynić Aleksę kobietą, która nie boi się zmian i chce je wprowadzać. Fajne rozwiązania by zachęcić potencjalnych klientów do odwiedzania właśnie jej po części sprawiły, że zatęskniłam za takim przyjaznym miejscem w mojej okolicy.
Drugiem elementem jest fakt, iż Aleksa kocha zwierzęta. Niejednokrotnie śmiałam się gdy czytałam o kolejnym przygarniętym, biednym zwierzaku, którego dziewczyna starała się ukryć przed Nickiem :)

  Bardzo ważną rolę odgrywają tutaj więzi rodzinne. Z jednej strony widzimy rozbitą rodzinę Nicka, a potem kochającą familię Aleksy. Jednak o ile tutaj tego wątku było dużo, to druga część bije tą na głowę pod tym względem !

  "Układ doskonały" stanowi przyjemny wstęp do serii o milionerach i już nie mogę się doczekać by poznać te co jeszcze mi pozostały. Autorka pisze prostym językiem, ale książkę pochłania się w zastraszającym tempie. Nie ukrywam jednak, że to czysty romans, okraszony lekką nutą rozpaczy i pragnienia zrozumienia. Nie każdemu przypadnie do gustu. A jeśli chcecie wiedzieć, co wspólnego ma z tym wszystkim pewien pamiętnik aka notes- zajrzyjcie do treści :)

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Wyzwanie biblioteczne


Czytaj dalej