Przypominam, że...

...że do dziś do północy przyjmuję Wasze zgłoszenia do Amerykańskiej Wymiany Książkowej.



Chciałabym zaznaczyć, ze jak dotąd zgłosiło się jedynie 7 osób, co mnie nieco smuci i zastanawia dlaczego? Nie ten termin? Nie ten temat? Nie wiem naprawdę. Mam nadzieję, że mimo wszystko jeśli nie teraz, to przy okazji kolejnej wymiany się zobaczymy :)

Post do usunięcia za kilka godzin.

PS Piszę tutaj ponieważ Facebook mi szwankuje, nie wiem Wam też? Nie mogę się zalogować jako strona co mnie trochę martwi, bo taki stan utrzymuje się już od kilku dni. Wiecie jak sobie z tym poradzić?
Czytaj dalej

Debbie Macomber- "Sklep na Blossom Street"



Oryginalny tytuł: The shop on Blossom Street
Rok polskiego wydania: 2007 i 2012 
Wydawnictwo: Mira
Seria: Blossom Street #1
Ocena: 8/10

Kiedy Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno.

   Lydia Hoffman już dwukrotnie wyszła zwycięsko z walki z rakiem. Spragniona odrobiny normalności w swoim życiu, decyduje się otworzyć sklep z włóczkami. Na prowadzony przez nią kurs robienia na drutach zapisują się trzy kobiety -diametralnie od siebie różne.
Jacqueline można nazwać damą z wyższych sfer. Paskudnie bogata, chłodna, wywyższająca się nad innych osoba, która chce zrobić na drutach coś dla wnuczki w ramach pogodzenia się z jedyną synową.
Carol od lat stara się z mężem o dziecko. Postanawia wydziergać kocyk dla nienarodzonej osóbki, uważając to za znak od Boga.
Alix jest fałszywie oskarżona o nielegalne posiadanie narkotyków. Wie, że robótka może pomóc jej uwolnić się z odpracowania zarządzonych przez sąd godzin pracy społecznej.
Każda z nich ma inny cel i inne marzenia. Kobiety jednak nie spodziewają się, że podczas kursu nauczą się przede wszystkim przyjaźni.

   Swoją przygodę z twórczością Debbie Macomber planowałam od zaczęcia serii Cedar Cove. Jednak "Sklep na Blossom Street" wypatrzyłam za 8 zł i nie mogłam się powstrzymać. Sięgnęłam po nią pod wpływem impulsu i nie żałuję, ani jednej minuty spędzonej przy tej książce.

   Gdyby autorka poświęciłaby całą książkę kursie robienia na drutach to wyszedł by z tego... poradnik. Ale jeśli się o tym czyta, to wypadłoby znać podstawy. Debbie założyła, że każdy czytelnik będzie wiedział jak posługiwać się włóczką, co jest trochę krzywdzące dla czytelnika takiego jak ja, który kompletnie nie wie o co chodzi w tym całym dzierganiu  Z jednej strony troszkę żałuję, że ten wątek nie został rozwinięty, bądź  co bądź na okładce mamy włóczki, w opisie włóczki, zaczyna się wszystko od włóczek, ale jak się pracuje z taką włóczką, to za bardzo nie wiem w dalszym ciągu. Jednak choć ten aspekt mnie zawiódł, to inne wszystko wynagrodziły. Barwni i tak bardzo inni od siebie bohaterowie, różne miejsca akcji czy chociażby dialogi.

   Opowieść poznajemy z czterech punktów widzenia. Każda z kobiet opowiada nam cząstkę swojego życia, co wpłynęło na lepszy jej odbiór przez czytelnika. Wiadomo co się dzieje z każdą z nich, jakie mają marzenia, plany i cele życiowe. Z kim się spotykają, a z kim kłócą. I to jest rewelacyjny zabieg! Uwielbiam kiedy narracja jest prowadzona z kilku perspektyw, bo to daje mi lepszą możliwość poznania i sądzenia bohaterów. Dlatego jestem więcej niż zadowolona z wyboru pani Macomber. Szkoda jedynie, że narracja była trzecioosobowa, a nie pierwszoosobowa, gdyż jestem zwolenniczką tej drugiej, jednak po pewnym czasie i przeczytaniu masy książek można się do tego przyzwyczaić.

   Kiedy Alix kończyła swój rozdział czułam niedosyt. Ale kiedy zaczynałam poznawać dzień kolejnej z bohaterek czułam się szczęśliwa. I tak praktycznie przez całą książkę. Podałam przykład Alix, ale jak widać jest ona tylko przykładem. W miejsce jej imienia mogłabym wstawić imię którejkolwiek z reszty bohaterek i też byłoby sprawiedliwie. Dlatego nie wiem jak pani to zrobiła  Debbie, ale czuję się zła, że mój czas przy tej książce się skończył i jednocześnie szczęśliwa, że mam na półce kolejną część.

   Bohaterki są różnorodne, każda z nich reprezentuje inny poziom na drabinie społecznej, ale przy wspólnym dzierganiu odnajdują wspólny język. Czyż to nie cudowne? Poza tym akcja rozgrywa się  na wielu płaszczyznach, a kobiety są wystawiane na wiele różnych stresujących sytuacji.

   Nie sugerujcie się tym, że być może jest to powieść dla mam i babć. Wydaje mi się, że ta obyczajówka jest dobra dla każdego i mocno podnosi na duchu. Daje wrażenie, że można osiągnąć wszystko dzięki wierze w niemożliwe. Okładka jest prześliczna, a treść równie piękna. Dlatego gorąca namawiam Was do przeczytania tej ciepłej opowieści o przyjaźni, miłości, bólu, stracie i marzeniach.

Czytaj dalej

Wish lista, czyli subiektywna lista prezentów na Dzień Dziecka [ edycja 2015 ]

Zeszłoroczna wish lista cieszyła się dużą popularnością na blogu. Podobały Wam się moje typy, na niektóre z nich sami niejednokrotnie zwróciliście uwagę i życzyliście mi ich spełnienia. Cieszę się niezmiernie i dziękuję, ponieważ ponad połowę marzeń udało mi się spełnić. Oby i ten rok i nowa lista należały do owocnych. Ciekawi co tym razem się na niej znalazło? Zapraszam do oglądania.

1. Jajeczko EOS 

Jest to nic innego jak balsam do ust. Bardzo znany i chwalony na wielu polskich blogach kosmetycznych , gdzie po raz pierwszy natknęłam się na tę nazwę. Najbardziej przekonuje mnie smak Lemon Drop oraz Sweet Mint.
Można znaleźć:
tutaj ( źródło zdjęcia)



2. Tangle Teezer



Podobno rewelacyjna szczotka do włosów. Idealnie rozczesuje, nie niszczy i dodatkowo masuje skórę głowy. Perfekcyjna czyż nie? Najlepszy kolorek? Ten różowo- fioletowy :)
Można znaleźć:
tutaj ( źródło zdjęcia)


3. Książki


Książka dobrym prezentem, na każdą okazję :)

4. Lakiery do paznokci 

źródło zdjęcia

Wiele osób chwali sobie lakiery Golden Rose, więc i ja bym taki chciała. Kolorków jest mnóstwo, ale najbardziej przekonują mnie numer 38 ( taki niby fiolet, niby niebieski), numer 66 ( pudrowy róż), numer 68 ( niebieski), oraz 70 ( zieleń).
Można znaleźć:
tutaj

5. Płyta The Civil Wars


Nic dodać nic ująć. Barton Hollow. The Civil Wars. Idealnie.
Można kupić:
tutaj ( źródło zdjęcia)

Czy coś z mojej listy, znajduje się i na Waszej chciejce? A może dopiero co się znalazło? Piszcie w komentarzach ;D
Czytaj dalej

Gatunki muzyczne: Book Tag

                                       Gatunki muzyczne: Book Tag

Ten Tag jest autorstwa Karoliny, która sama mnie do niego zaprosiła, a ja jak wiecie uwielbiam wszelkiego rodzaju zabawy blogowe, także z radością odpowiadam na nominację :)




Heavy metal
Książka za ciężka, abyś mógł ją przeczytać
wyjaśnienie: książka, której nie mogłeś przeczytać, mimo iż się tobie podobała.
Czytam książki do końca nawet jak mi się nie podobają, a już tym bardziej jak jestem nimi oczarowana. Dlatego nie mam książki, która pasowałaby do tego punktu.

Death metal
Książka, w której jest dużo śmierci
wyjaśnienie: książka, w której duża ilość bohaterów umiera.
Trylogia Igrzysk Śmierci. Już sam fakt wysyłania osób na Głodowe Igrzyska, gdzie trzeba zabijać, żeby przetrwać jest karygodny. Mnóstwo śmierci przypadkowych osób, ale również tych, które znamy i jesteśmy z nimi związani.

Reggae
Książka przy, której czytaniu byłeś wesoły.
"52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca"- Jessica Brody. Czytałam ją prawie dwa lata temu, ale utkwiła mi w pamięci jako naprawdę zabawna książka. Może nie idealna, ale warta uwagi. Z okładką jak z jakiegoś magazynu.  Przypominam sobie, ze był tam fragment jak główna bohaterka szukała w google jak włączyć odkurzacz. :P




Pop
Książka tak popularna, że musiałeś ją przeczytać
"Gwiazd naszych wina". Byłam pod lekką presją czytania, raz, że blogosfera chwali ( to akurat ten mniejszy nacisk), a dwa, że nauczycielka wymyśliła sobie, że obejrzymy sobie film na lekcji. Normalnie byłabym szczęśliwa i w ogóle, ale serio akurat ten?? Miałam niecały tydzień by książkę zdobyć i przeczytać. Udało się, ale teraz jak tak patrzę to widzę, że historia Hazel i Gus'a  jest popularna i byłam pod lekką presją aby ją poznać. Ale nie żałuję.

Rap
Książka z najlepszymi dialogami.
"Obsydian", "Onyks", "Opal" Jennifer L.Armentrout. Przy czytaniu tych książek miałam niezły ubaw. Charyzmatyczni, zabawni i PRZECUDOWNI bohaterowie obdarzeni ciętym językiem, dzięki czemu ich dialogi nie mogły być nudne :)

Emo
Książka tak smutna, że cię zdołowała
"Baśniarz" Antonia Michaelis. Historia sama w sobie nie jest zła, podobała mi się, ale byłam po niej tak bardzo smutna, zdołowana i udręczona, że nie wiem czy książkę polecać czy raczej odradzać. Melancholia po całości.




Elektroniczna
Książka z najlepszą parą.
Powtórzę się ale stawiam oczywiście na Katy i Daemona z powieści Jennifer L. Armentrout. Kocham tak bardzo :*

Blues
Książka, którą uwielbiasz mimo smutnego zakończenia.
Nie smutne zakończenie, ale niesatysfakcjonujące mnie. I może nie uwielbiam, ale lubię i na film czekam z niecierpliwością. Czyli "Papierowe miasta" Johna Greena, do których chyba musiałam dojrzeć, bo jeszcze kilka miesięcy temu niezbyt mi się podobały.

Klasyka
Książka z gatunku klasyki, którą uwielbiasz.
Klasyka. Tak. Cóż nie znam dużo klasyków, a już na pewno nie tyle by wybierać wśród nich swoich ulubieńców, dlatego ten punkt odpuszczamy ;)



Folklor
Książka, w której poznałeś inną kulturę.
Inną kulturę? Może "Rok na Majorce" Anny Klary Majewskiej? Sama opowieść niezbyt przypadła mi do gustu, ale wydaje mi się, że było tam coś z obcej kultury.


Country
Książka, której akcja dzieje się we wsi lub małym miasteczku
Małe miasteczko? "Szczęściara" Jill Shalvis ! Każdy zna każdego, a plotki rozchodzą się trybem błyskawicznym. I do tego tam jest tak masakrycznie dużo humoru, że nie pozostaje nic innego, a zapoznać się z tą historią <3

Rock
Książka z najlepszym "hardcorowym" bohaterem
wyjaśnienie: książka, z bohaterem twardym, który się nie poddaje. Bohaterem niekonwencjonalnym, którego uwielbiasz.
Tak samo jak i Karolina uważam, że to Rose jest taką silną, zdecydowaną bohaterką. Nie poddaje się w żadnych trudnych sytuacjach, jest pewna swego, dba o przyjaciół i jest lojalna. Świetnie wykreowana osoba, zresztą w AW jest ich trochę ;)



Dance
Książka z wątkiem tanecznym
wyjaśnienie: książka, w której bohaterowie zajmują się tańcem, bądź tańczą w niektórych momentach.
Nie czytałam książki, gdzie ludzie tańczyliby przez kilka momentów w książce. Jedna książka- jeden taniec jak już. I może byłaby to " Uratuj mnie"- Rachel Gibson? Na samym początku był moment wesela kuzynki i tańczenia, więc się liczy ;)

Disco polo
Książka, która ci się spodobała, mimo, iż myślałeś, że będzie inaczej.
"Marcowe fiołki" Sarah Jio. Nie myślałam, że będzie totalną klapą, ale nie miałam też wygórowanych oczekiwań. Ale na dobre mi to wyszło, bo lektura mnie zachwyciła.

Poezja śpiewana
Książka, w której występuje poezja.
wyjaśnienie: książka, w której wspomina się o poezji np. bohaterowie ją czytają, czy też piszą.
Nie ma innej opcji. Po prostu ten punkt jest najcudowniejszym w całym zestawieniu. Will. Layken. Slamy. Poezja. Cudo. Cudo. Cudo. "Pułapka uczuć" Colleen Hoover to najwspanialsza jej powieść, jaką miałam okazję czytać.

Rock alternatywny
Książka, która miesza wiele stylów literackich.
"Mara Dyer. Tajemnica" Michelle Hodkin . Ja nie mam bladego pojęcia do jakiego gatunku ją zaklasyfikować. Jest rewelacyjna... ale też trochę dziwna i przerażająca. Ale polecam bardzo- żeby nie było. Kompletnie skradła moje serducho :)

Starałam się urozmaicić ten TAG, żeby jak najmniej tytułów powtórzyć i udało mi się :) Nominuję:
http://literackafantazja.blogspot.com/
http://wonderlandof-books.blogspot.com/
http://nowaksiazkanowezycie.blogspot.com/
oraz resztę chętnych !



Zdjęcia pochodzą z : http://mmt.li/.
Czytaj dalej

Eurowizja 2015 subiektywnie.

Tego posta miało nie być. Nie planowałam pisać niczego co dotyczy Eurowizji bo i po co? I tak jest już mnóstwo informacji na ten temat. Ale chcę sobie wszystko uporządkować, a co jest do tego lepszym miejscem niż blog? A jeśli wyniknie dyskusja, bo nie będziecie się ze mną zgadzać, tym lepiej ;)

Podobały mi się występy z 10 krajów. Wiadomo jedne pamiętałam długo po zakończeniu, innych, nie potrafiłam odtworzyć w pamięci już po kilku minutach. Tak więc dzisiaj bawię się w jurora ;))

1. Izrael
Piosenka fajna, wpada w ucho, ale z pewnością nie miała szans na wygraną. Dzisiaj rano nie potrafiłam sobie też przypomnieć jak to dokładnie leciało. Co innego buty śpiewającego pana. To chyba jakiś żart. Kto jest stylistą?


2. Estonia
Piękna piosenka, piękne głosy, piękne wykonanie. Jeden z moich największych ulubieńców. Jak zobaczyłam pod koniec łzę na policzku Eliny to samej zbierało mi się na płacz. Bardzo emocjonalnie, mocno i z wielką szansą na wygraną. Szkoda, że tak się nie stało.


3. Wielka Brytania
O a tu z kolei nie dało rady się nie śmiać. Urocze wykonanie, chociaż też nie bardzo liczyłam na wielką wygraną. I jestem prawie pewna, że pani w różowej paskudnie bała się chodzić w tych swoich butach. I cały czas się tak sztucznie uśmiechała. Czy to legalne? PS 1:57 ;)






4. Litwa
Litwa była po prostu CUDOWNA ! Po cichutku liczyłam, że to właśnie ta piosenka wygra. Wpada w ucho, jest uroczo i w ogóle brak mi słów. Oglądałam video kilkakrotnie, ale dopiero przed chwilą zobaczyłam, że są tam trzy pary, które się całują, a nie tylko jedna ;)



5. Serbia
Ta Pani to dopiero ma głos ! Początkowo byłam na nie, ale jak usłyszałam ten głos w całej okazałości... brawa. Wielkie brawa.


6. Norwegia
Norwegia totalnie mnie oczarowała i z pewnością również znalazła się w gronie tych najulubieńszych. Serio cały czas jak słucham mam ciarki. A Debrah lekko  przypominała mi Lorde. Ma śliczną barwę głosu, właśnie bardzo podobną do wyżej wspomnianej wokalistki.


7. Szwecja
Nasz zwycięzca. Piosenka od razu wpada w ucho i w sumie wokalista w oko również. Ale tym co totalnie mnie kupiło były te wizualizacje ( chyba tak to się zwie). Chociaż było kilka innych piosenek, które mogły wygrać, to nie narzekam. Mans też mi się podobał i jestem więcej niż zadowolona. Chociaż spodnie to mógł ubrać inne.



8. Cypr
Od razu widać, że ta piosenka nie miała szans na wygraną. Jest ładna, spokojna i faktycznie widzę fascynację wokalisty Edem Sheeranem ( jakkolwiek to się odmienia). Ale za spokojna. Bez takiego WOW. Ładny głos, i świetnie się słucha, ale to nie to.




9. Polska
Może się zdziwicie, ale naprawdę podobała mi się tegoroczna Polska. Chociaż szkoda, że nie wybrali wersji polskojęzycznej. Jest jeszcze ładniejsza.


10. Hiszpania
Tej piosenki słuchałam jeszcze przed sobotą i już wtedy zostałam jej fanką, także ten. Nie ma co więcej mówić, lepiej posłuchać.


Oprócz 1, 3 i 8 cała reszta miała u mnie największe szanse na wygraną. Także niesamowicie się cieszę, że jeden z moich ulubieńców się wybił ^^ Liczę na Wasze opinie w komentarzach- zgadzamy się w czymś czy raczej nie? ;)

PS Jak pisałam na FB nie oglądałam półfinałów ( więcej tutaj ). Jakby ktoś był zainteresowany.
Czytaj dalej

Nora Roberts- "Kolekcjoner"





























Oryginalny tytuł: The Collector

Rok polskiego wydania: 2014  
Wydawnictwo: Burda Książki
Ocena: 8/10


   Lila Emerson ma dość nietypowy zawód. Ludzie wynajmują ją, kiedy chcą by ktoś pilnował ich domu podczas ich nieobecności. Podlewanie roślinek, wychodzenie z psem na spacer, ścieranie kurzy. Nic trudnego. Na dodatek może rozwijać swoją pasję-  pisać książki dla nastolatek. Jednak kobieta żyje na walizkach, nie ma własnego domu, a w czasie przerwy między zleceniami mieszka u swojej przyjaciółki Julie.

Ashton Archer jest malarzem. Wziętym malarzem, który zarabia krocie, a jego prace sprzedaje galeria Julie. Dodatkowo dzięki rozwodom i ponownym ślubom własnych rodziców ma tak obszerną rodzinę, że ich imiona musi zapisywać w arkuszu kalkulacyjnym.  Mogło by się wydawać, że mając wspólną znajomą ich spotkanie będzie nieuniknione. Jednak los lubi płatać figle.
Lila jest świadkiem morderstwa, w którym życie traci brat Ashtona. Mężczyzna przekonany, że dziewczyna może być źródłem informacji, na temat tego co wszyscy nazywają nieszczęśliwym wypadkiem nawiązuje z nią znajomość. Jednocześnie od samego początku rośnie między nimi wzajemna fascynacja, a Ashton jest wręcz przekonany, że widzi w niej swoją nową modelkę. Jednak bezwzględny morderca jest wciąż na wolności. Czy w takich okolicznościach jest szansa na miłość?

  Książki Nory Roberts uwielbiam bezdyskusyjnie, "Kolekcjoner" zaś od samego początku wzbudzał moją fascynację. Począwszy od nietuzinkowego zawodu głównej bohaterki jako opiekunki domów, po kryminalną zagadkę, którą tym razem serwuje nam autorka.

  Tło całych wydarzeń stanowi sztuka i różne jej odcienie. Ash jest malarzem, Lila pisarką, Julie ma własną galerię sztuki, a Luke- kumpel Ashtona- piekarnię, w której ewidentnie tworzy słodkości. Tajemnicą, którą skrywał Oliver- zamordowany brat, były jajka Faberge, które z kolei otwierają nam drogę do wujka posiadającego sklep z trudno dostępnymi antykami. Nasz kryminalista- morderca również jest powiązany ze światkiem drogocennych zabytków. Jak widzicie sztuka zatacza koło, zabierając ze sobą wszystkich po kolei. Nie, żeby było to jakąś przeszkodą, tylko zadziwiające jest to, że nie ma tutaj żadnej różnorodności.

  Opowieść jest prowadzona z kilku punktów widzenia- Ash, Lila, trochę Julie i Luke'a, a także naszego zabójcy. Mamy wgląd w jego myśli, historię życia, a także znamy imię i nazwisko. Jednak kiedy nasi ulubieńcy dojdą do tej prawdy, minie troszkę czasu. Lubie zabieg kilku perspektyw- wiem wtedy czego się spodziewać z obu stron, ale także nie męczę się przez te kilkaset stron z jedną bohaterką.

Wątek miłosny oczywiście istnieje, jednak w tym przypadku jedynie mnie usatysfakcjonował. Nie czułam jakiś wielkich fajerwerków i nie trzymałam kciuków za bohaterów. Co będzie to będzie. Jedynie Luke i Julie sprawili, że miałam uśmiech od ucha do ucha jak czytałam o ich perypetiach.
Nie znaczy to, że Ash i Lila byli bezbarwni czy nijacy. Po prostu patrząc na nich, nie czuję takiego przywiązania czy szczęścia, że ich widzę.

  Wątek kryminalny toczył się przez całą książkę i tutaj nie mam zastrzeżeń, bo kiedy czytelnik ma wrażenie, że się nudzi, autorka jakby wyprzedza go o krok i na kolejnej stronie pojawia się konkretna akcja. W czasie pomiędzy, bohaterowie mają burze mózgów, zadają pytania, szukają odpowiedzi i oczywiście znajdują czas dla siebie.

  "Kolekcjoner" do przyjemna książka i z pewnością namawiam Was do jej przeczytania. Jednak nie przebiła innych, lepszych tworów autorki, co mnie lekko smuci. Dlatego jeśli Roberts dopiero przed Tobą polecam zacząć od "Czarnych wzgórz", Trylogii Klucze, Trylogii Znak Siedmniu czy serii o MacGregorach. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz !

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Wyzwanie biblioteczne
Czytaj dalej

Jessica Ann Redmerski- "Na krawędzi nigdy"



Oryginalny tytuł: In Edge of Never
Rok polskiego wydania: 2014  
Wydawnictwo: Filia
Seria: Na krawędzi #1
Ocena: 10/10

"Co nas zmusza do robienia tego, co robimy, chociaż  w głębi duszy pragniemy się uwolnić od tego wszystkiego?"

Trzymam w ręku cudowną książkę. Cudowną książkę z wspaniałymi bohaterami. Jednocześnie słucham piosenki idealnie pasującej do treści. I zbieram się w sobie by cokolwiek o niej napisać. Jesteście gotowi na istny rollercoaster emocji?

Camryn Bennet porzuca wszystko i kupuje bilet na autobus do Idaho. Kompletnie bez celu i bez zamierzonych planów. W drodze spotyka Andrew- chłopak jedzie odwiedzić w szpitalu umierającego ojca. Niewiele o sobie wiedzą, ale razem decydują się wybrać w podróż po Ameryce i po prostu cieszyć się życiem. Spędzają ze sobą kilka magicznych tygodni i dociera do nich, że istnieje cudowne zjawisko zwane przeznaczeniem. Młodzi zakochują się w sobie, jednak Andrew skrywa tajemnicę. Tajemnicę, która gdy wyjdzie już na jaw, może wszystko zmienić i ... doprowadzić ich oboje na krawędź.

Historia Andrew i Camryn była mi polecana przez kilkoro z Was, naprawdę chciałam ją przeczytać i wiedziałam, że mi się spodoba. A jak już ktoś dorzucił, że mogę tam znaleźć muzykę dołączoną do podróży po prostu nie było zlituj. Ale nie byłam przygotowana na to co dostałam. Nie byłam przygotowana na tak wielkie emocjonalne spustoszenie, które u mnie wywoła. Nie byłam przygotowana na łzy śmiechu i łzy wzruszenia, a także na tak ogromną dawkę bólu i cierpienia.
Razem z bohaterami bardzo mocno przeżywałam ich wzloty i upadki i niejednokrotnie ściskało mnie w dołku. Razem z nimi przemierzałam Stany Zjednoczone i cholernie się do nich przywiązałam. Ciężko było mi czytać ostatnie strony, wiedząc, że już nic nie będzie takie samo.

Podczas lektury niejednokrotnie pytałam sama siebie i nie wiadomo jeszcze kogo- dlaczego jest tak nieliczna grupka autorów, którzy wywołują u mnie ten ścisk i to wzruszenie? Dlaczego tylko garstka umie pisać tak mocne i porażające książki, nie zważając na słownictwo, ani na wielkie płaty bólu? Dlaczego tylko niektórzy potrafią sprawić, że czuję się tak rozbita i wymięta? Dlaczego takich książek jak ta nie ma więcej? Czy to ja źle szukam? Bo wierzcie mi- z wielką radością przeczytałabym więcej tytułów podobnych do "Na krawędzi nigdy". Takich do bólu szczerych i prawdziwych, z muzyką i podróżą w tle, a może i na pierwszym planie.

Camryn i Andrew od razu zdobyli moją sympatię. Nie bawili się ze mną w podchody, nie udawali kogoś innego. Skrywali tajemnice, ale nie kłamali. Byli gotowi sobie na wzajem zaufać, chociaż prawie się nie znali. A to doprowadziło ich do pięknego znaleziska- do miłości, której się przecież nie spodziewali.
Ciągle w podróży towarzyszy im muzyka. Jest ona nieodłączną częścią tej książki, wiem, że bez niej historia byłaby niekompletna. Tak samo jak bez nawiązania do historii Orfeusza i Eurydyki. Ta opowieść odgrywa ważną rolę w relacji Andrew i Camryn.

Jedyną rzeczą, do której mogłabym się delikatnie przyczepić, jest fakt, że chociaż Camryn i Andrew podróżowali, nie było szczegółowych opisów miejsc, które zwiedzili. Więcej uwagi autorka poświęciła samej rozmowie podczas podróży, niż tej wycieczce. Ale chociaż tego mi brakowało, to w niewielkim stopniu wpływa to na mój odbiór książki.

Nie wiem jak jeszcze mogłabym to wszystko skomentować, Ten stan po skończeniu, kiedy zastanawiasz się kiedy to zleciało, i dlaczego- nie powróci. Te momenty, kiedy płakałam ze wzruszenia i całkowicie zamazywał mi się obraz, a ja na to pozwalałam. Całą gamę uczuć i emocji, które wywołała we mnie ta książka- od cierpienia, po wielkie szczęście.


Chcę przeczytać drugą część książki, ale jednocześnie się jej boję. Bo potem to będzie ostateczne rozstanie z Andrew i Camryn, już nigdy więcej nie będę mogła poznać ich losów raz jeszcze, od początku, bez znajomości całej treści. I modlę się, żeby Jessica Ann Redmerski dalej pisała tak świetnie jak pisze, a jej książki były wydawane u nas i w wielu innych państwach, chwalone, polecane, kupowane. Bo ta Pani na to zasługuje.


"Na krawędzi nigdy" to opowieść o sile. O płaczu. O pokonywaniu trudności. O stracie. O marzeniach. O chwytaniu chwil. O miłości. O przyjaźni. O wolności. O życiu. Jak to ładnie napisała autorka: "Dla zakochanych i marzycieli, a także dla tych, którzy nigdy prawdziwie nie doświadczyli ani jednego, ani drugiego.". Polecam jej każdej osobie, która ma ochotę na naprawdę rewelacyjną, miażdżącą książkę, od której trudno się oderwać. Gwarantuje, że się nie zawiedziecie.

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Wyzwanie biblioteczne


Czytaj dalej

Filmowa Dominika- "Miłość znajdzie swój dom", "Giganci ze stali", "Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły"

Mocno się przeraziłam przeglądając archiwum bloga. Wynika z niego, że ostatni post na temat filmów pojawił się prawie dwa miesiące temu ! Naprawdę nie mam pojęcia kiedy to zleciało, ani jak mogłam do tego dopuścić ;)


Kiedy szukałam po kanałach TV czegoś godnego uwagi, natknęłam się na ten film. "Miłość znajdzie swój dom" to zwykły obyczajowy film, który nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle mu podobnych. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że trochę od nich odstaje. To sielska opowieść, która nie ma żadnego konkretnego zwrotu akcji, trudno tam o fascynującą scenę, a widz z trudem może wytrzymać do końca seansu. Ale zawiera też kilka życiowych prawd typu : "Nie bądź tak zapatrzony w siebie i swoje potrzeby", "Nie patrz stereotypami",  czy " Przyjmij do wiadomości, że nie tylko ty możesz mieć rację". Po tym filmie nie potrafię jednoznacznie sklasyfikować swoich odczuć. Nie jestem ani na tak, ani na nie. Bardzo mocno neutralna produkcja.

(Wyk. Sarah Jones, Patty Duke,Haylie Duff; Premiera: 2009; Ocena: 5/10)





Rzadko kiedy mam okazję usiąść wieczorem przed telewizorem ( ale mi się ładnie zrymowało) i nie znać rozkładu na dany dzień. Jeśli przeglądam program TV, rezerwuję sobie wolny wieczór i oglądam to co zaplanuję. "Giganci ze stali" to inna kategoria. Nudziłam się, włączyłam telewizor- patrzę, a tu przystojny bohater. Myślę sobie- czemu nie? Podjęłam bardzo dobrą decyzję, bo ten film to istne WOW. Pierwszy raz spotkałam się z tematem nielegalnych walk robotów ( za które oczywiście trzeba płacić duże sumy). Hugh Jackman + uroczy dzieciak + równie fajne roboty + wątek przemiany bohatera = niesamowicie dobry seans na wolny wieczór. Bardzo polecam ;)

(Wyk.Hugh Jackman, Dakota Goyo; Premiera: 2011; Ocena: 10/10)







Jestem okropnie do tyłu z popularnymi produkcjami filmowymi. Dłuższa byłaby lista znanych filmów, których nie znam, niż tych które oglądałam. Po tym jak została zbesztana przez koleżankę tekstem typu: "Jak to nie oglądałaś Piratów????" pomyślałam, że to chyba dobry moment na seans. I teraz się zastanawiam dlaczego ktoś wcześniej porządnie mną nie potrząsnął i nie powiedział, żebym to oglądała? Jack Sparrow to Jack Sparrow kompletnie odmienna kategoria bytu. Ale taki Orlando Bloom kurczę. Niesamowicie przystojny, z zawadiackim uśmieszkiem i tymi oczętami *.* Keira też nie pozostaje im dłużna, ma dziewczyna charakterek, a takie bohaterki uwielbiam najbardziej. Jeśli jest jeszcze ktoś taki jak ja, kto nie zna Sparrow'a i reszty, to niech to szybciutko nadrabia, bo naprawdę warto !

(Wyk.Johnny Deep, Keira Knightley,Orlando Bloom; Premiera: 2003; Ocena: 9/10)


Te tytuły są jeszcze tytułami kwietniowymi, w maju jak dotąd obejrzałam 1,5 filmu ;P
Czytaj dalej

Sophie McKenzie- "Zawrót głowy"



Oryginalny tytuł: Falling fast
Rok polskiego wydania:  2013
Wydawnictwo: Akapit Press
Seria: Flynn #1
Ocena: 7/10


 River bardzo mocno wierzy, że jest jest przeznaczone spotkać tego jedynego. Nie dopuszcza do siebie myśli o przelotnych, płytkich znajomościach, jakie preferują jej koleżanki. Kiedy spotyka Flynna czuje, że to on. Grają razem w jednej sztuce, jakże ponadczasowej opowieści o Romeo i Julii. Czy Flynn będzie dla River odpowiednikiem Romea? Czy chłopak będzie w stanie zapewnić jej to czego do tej pory unikał jak ognia? Co się stanie jeśli dwie przeciwne osobowości się zderzą? 

  Sophie McKenzie to totalnie obca dla mnie autorka. Jeszcze kilka lat wstecz namiętnie zaczytywałam się w takich opowieściach- tych dla młodszych nastolatek, które czują, że nigdy nie ułożą sobie życia bez tego jedynego. Po części chęć czytania takich książek we mnie została, ale mimo wszystko uległa ewolucji. Wymagam od bohaterki twardego kręgosłupa i umiejętności radzenia sobie z kłopotami. Dobrze też żeby była w wieku 16 +.  "Zawrót głowy" to bardzo fajna książka, jednak nieodpowiednia dla mojej kategorii wiekowej. Poleciłabym ją raczej tej młodszej, żeńskiej części widowni. 

  River jest jedną z tych małych idealistek, które twierdzą, że kiedy spotkają miłość swojego życia wszystko będzie się odtąd idealnie układać. Znikną wszystkie problemy, począwszy od kolejnej jedynki za sprawdzian z matematyki ( wszak twoja miłość będzie się za Ciebie uczyć), kończąc na problemach ze zdrowiem. Zniknie Twoje stare życie, a w zamian dostaniesz nowe. Bez odrobinki kurzu. Tyle, że to tak nie działa. Rozważania River na temat miłości i tego, że to Flynn na 100 % jest jest wybrankiem były obezwładniające. Tylko, że w tym gorszym sensie. Ileż można czytać o tym, że po pierwszym spotkaniu uznała go za bóstwo?

  O Flynnie nie wiemy więcej, ponad to co przedstawia nam River. Nie mieszka z ojcem, mieszka z mamą i dwiema siostrami, pracuje pomagając rodzinie. Tak zwane koszmarne dzieciństwo. Jego postawa trochę mi zaimponowała. To, że tak bardzo starał się panować nad sobą, był odpowiedzialny, troszczył się o rodzinę. Odnoszę jedynie wrażenie, że był za bardzo dojrzały. Każdy ma prawo do swojego marginesu błędu. 

  Narratorką jest River, której towarzyszymy na każdym kroku. Było to ciut męczące, wysłuchiwać jej esejów na temat przedstawienia Romea i Julii, boskiego Flynna, i ładniejszych od niej koleżanek. 
Gdybym dostała tę książkę do ręki 3-4 lata temu, myślę, że byłabym zachwycona. Jest w niej wszystko to czego powinna chcieć oczekiwać przeciętna trzynastolatka, chyba, że od czasu gdy ja miałam 13 lat, coś się zmieniło.

  Wypożyczyłam i przeczytałam tę książkę głównie ze względu na sentyment do tego typu historii. Teraz wiem, że powinnam się trzymać od nich z daleka. Historia jest dobra sama w sobie, ale mnie do siebie nie przekonała. Istnieje jednak druga część książki- "Płomienna namiętność". Bardzo lubię książki z Wydawnictwa Akapit Press, tak samo nie lubię zostawiać niedokończonych serii, więc najprawdopodobniej doczytam dwójkę, aby się przekonać czy coś zmieniło się w postępowaniu naszych bohaterów :)



Czytaj dalej

Colleen Hoover- "Maybe someday"



Oryginalny tytuł: Maybe someday
Rok polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Maybe #1
Ocena: 9/10



  Colleen  Hoover jest bestsellerową, amerykańską autorką, której książki pokochały miliony czytelniczek na całym świecie. Uznawana jest przez jedną z najlepszych twórczyń New Adult. Każdy z Was na pewno o niej chociaż słyszał. Ja miałam przyjemność poznać trzy z jej książek. "Hopeless" wcale nie okazało się beznadziejne, a "Pułapka uczuć" wciągnęła mnie w swoje sidła i już nie chce puścić. Na "Maybe someday" byłam niesamowicie mocno nakręcona. Niejednokrotnie okładka ta pojawiała się na blogu w różnych listach czy zestawieniach. Tak bardzo nie mogłam usiedzieć na miejscu, że postanowiłam po raz pierwszy zamówić sobie egzemplarz jeszcze przed premierą. Czy było warto i moje oczekiwania zostały stuprocentowo spełnione?


  On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce… ( opis: lubimyczytac.pl)

  Jak tylko wzięłam mój własny egzemplarz do ręki poczułam niedowierzanie. Lekki szok i zdziwienie, że jestem jedną z pierwszych osób, które mają możliwość poznania tej historii. Jeszcze przed tym, zanim na dobre ta konkretna Hoover rozgości się na innych blogach, czy w sercach. Ale poczułam też strach. A co jeśli mi się nie spodoba? Co jeśli nie będę mogła powiedzieć o niej nic pozytywnego? Co jeśli zawiodę się na własnych oczekiwaniach? Tym "cośkom" nie było końca, ale przecież specjalnie chciałam poznać historię Sydney i Ridge'a wcześniej. Dlatego siadłam wygodnie i zaczęłam czytać.

"Kocham ją. Kocham w niej wszystko. To, że nigdy mnie nie osądza. To, że mnie rozumie.
To, że wspiera każdą moją decyzję, mimo że czasem one jednocześnie ją niszczą. Kocham
jej uczciwość. Bezinteresowność. A najbardziej kocham to, że to właśnie ja jestem tym
facetem, który może w niej wszystko kochać."

  "Maybe someday" jest dość specyficzne. Jak sama autorka zaznacza na samym początku jest to eksperyment, którzy współtworzy razem z Griffinem Petersonem. Ona zajmuje się tekstem, a on muzyką, dzięki czemu możemy przesłuchać każdej z piosenek, bez trudności wyobrażania sobie jak ona mogłaby brzmieć, Jest to naprawdę cudowny pomysł i świetne wykonanie. Razem z bohaterami możemy się wzruszyć, pośmiać oraz rozczarować, słuchając skomponowanej specjalnie na potrzeby książki muzyki. I to naprawdę fenomenalnej muzyki, adekwatnej do zaistniałych sytuacji. Wielkie brawa dla Colleen za to, że potrafi czytelnika złapać nie tylko samym tekstem, ale także innowacyjnym pomysłem na książkę.

  Chociaż akcja książki rozgrywa się praktycznie cały czas w mieszkaniu Ridge'a, nie odczułam tego. Bohaterowie pakują się w różne trudne życiowe sytuacje i naprawdę bardzo łatwo zapomnieć, że odbywają się one cały czas w tym samym miejscu.

  Narracja jest naprzemienna- raz znamy myśli Sydney, a za chwilę Ridge'a. Jest to mój ulubiony sposób prowadzenia historii. Wiemy co w danym momencie czuje i ona i on. Autorka po raz kolejny porusza problem choroby, który jak zawsze wychodzi jej mistrzowsko.

"Say it’s wrong, but it feels right."

  Ridge i Sydney są bohaterami nakreślonymi mocną, grubą, czarną kredką. Początkowo nie wiemy o nich nic. Tylko imię, bez nazwiska. Później ich relacja rozwija się, dowiadujemy się o ich dzieciństwie, młodości i docieramy do teraźniejszości. Każdy wybór dokonany w przeszłości ukształtował ich i sprawił, że wiodą teraz życie takie a nie inne. Oboje są również rozdarci między tym co muszą zrobić, a tym co chcą.  Poboczni bohaterowie- Warren czy Maggie też zasługują na wspomnienie, gdyż nie są oni pomijani, ale stanowią istotną część opowiadanej historii.


   Jednak pomimo tych wszystkich ochów i achów książka nie była tym czego oczekiwałam. Tylko nie zrozumcie mnie źle. Jasne, była naprawdę dobra i widać, że Colleen trzyma tempo i nie zwalnia. Może nawet dodaje gazu. "Maybe someday" zdecydowanie porusza w czytelniku jakąś czułą strunę. Ale nie tego po prostu się spodziewałam.Tak więc lekko się przejechałam na moich oczekiwaniach. A próbowałam to ograniczyć: wmawiałam sobie, że wcale tak bardzo na nią nie czekałam i że nie jest to jedna z tych gorących premier 2015. Taa próbuj dalej.  Ta opowieść jest przerażająco smutna i wrażliwa. Sam styl i pomysł na opowieść zasługują na pełną dziesiątkę. W moim subiektywnym odczuciu ocena troszkę maleje, ale dalej jest  wysoka. Dlatego polecam Wam wszystkim "Maybe someday". Da Wam ona do myślenia, przeżyjecie ją po swojemu i zatracicie się w niej. Tylko nie słuchajcie piosenek z wyprzedzeniem. Po kolei. Jaka sytuacja w książce, taka muzyka. Dajcie się porwać wzruszeniu.

A tutaj co nieco o projekcie duetu Hoover & Peterson :)
Czytaj dalej

AMERYKAŃSKA WYMIANA






1.Zapisy do Amerykańskiej Wymiany do trwają od 9 maja do 31 maja 2015 roku

2. Wymiana przeznaczona jest TYLKO do osób prowadzących blogi (niekoniecznie książkowe).

3.Losowanie par wymiankowych odbędzie się 2 czerwca 2015 . Tego samego dnia, roześlę też wiadomości z informacjami o osobie, która jest naszą wymiankową parą.

4. Przesyłka MUSI być wysłana z potwierdzeniem nadania na własny koszt!

5. Do zabawy zapraszam osoby, które ukończyły 13 rok życia!

6. Po otrzymaniu przesyłki informujemy o tym naszego darczyńcę (albo mnie, a ja poinformuję odpowiednią osobę). Nikt nie lubi takiej niepewności i zamartwiania się o paczkę.

7. Przesyłkę wysyłamy do dnia 30 czerwca 2015 r. Jeśli z jakichkolwiek przyczyn nie wyrobicie się w czasie, proszę mnie o tym poinformować.

9. W paczce powinny znaleźć się:

  • Książka- nie musi być nowa, ważne by nie była zniszczona. Tematyka: Cokolwiek związanego z Ameryką
W paczce może znaleźć się zarówno jedna jak i kilka książek. To zależy już tylko od naszego darczyńcy :)
  • Pocztówka lub zakładka do książki
  • Tzw. umilacze, czyli coś do picia lub na słodko, coś od serca - inwencję pozostawiam Wam :)
  • Ewentualnie list- Ważne jest, by osoba obdarowana wiedziała od kogo otrzymała prezent. W liście można zawrzeć swoje imię, nick z blogosfery, może adres bloga. Po prostu coś po czym zidentyfikujemy adresata. Wystarczy nawet zwykła karteczka!
10. Bawimy się tylko na terenie Polski, tzn. że aby wziąć udział w wymianie, musisz mieć adres korespondencyjny w Polsce.

11.Pamiętajmy o tym, że wymiana ma być przede wszystkim dobrą zabawą, a nie rywalizacją czy postępowaniem typu "chcę dostać, ale nie wyślę". (Takie osoby będą miały dożywotni zakaz brania udziału w moich wymianach).

12. Wasze adresy będą mi potrzebne tylko po to, aby przesłać je Waszej parce wymiankowej. 

13.  Była ankieta, która wykazała, że większość z Was woli wziąć udział w amerykańskiej wymianie. Dlatego tym razem wymieniamy się wszystkim co wiąże się z Ameryką. Nie ważne czy Północna czy Południowa. Akcja książki może rozgrywać się w Ameryce. Może być słowo Ameryka w tytule książki. Albo jakiegoś stanu czy miasta. Może być autor pochodzący z Ameryki. Cokolwiek co jednoznacznie wskaże nam, że znajdujemy się na innym kontynencie ;) Jeśli macie inne pomysły, niż te, które tutaj wymieniłam- dzielcie się nimi !

14. Jako, że bardzo spodobała się Wam i mnie zabawa w fotografowanie dostanych paczek, to teraz również Was o to proszę. Zróbcie zdjęcie otrzymanej paczce  i prześlijcie je wyżej podanego maila ( wymiana.ksiazkowa@onet.pl ). Oczywiście wedle życzenia można opublikować na swoim blogu taki post jednak nie jest to wymagane.

15.Osoby zainteresowane pomysłem wymiany, proszone są o:

  • Zostawienie komentarza pod tym postem. Powinno to być coś typu "zgłaszam się", "z chęcią dołączę do zabawy" etc.
  • Umieszczenie banerka akcji na swoim blogu- punkt nieobowiązkowy
  • Przesłanie na adres   wymiana.ksiazkowa@onet.pl uzupełnionego formularza, który znajduje się poniżej; w temacie maila wpisać:

Amerykańska wymiana- [ swój nick]
Proszę Was żebyście w temacie maila wpisali ten sam nick, z którego zgłosiliście się w komentarzu, tak żebym nie miała problemu z rozpoznawaniem Was :)

Krótki formularz zgłoszeniowy:
1.Imię i nazwisko
2.Adres korespondencyjny
3.Co czytam? Czyli opisz  jakie gatunki książkowe lubisz, a czego nie. Co cenisz w powieści, a co napawa Cię przerażeniem? Może ulubionych autorów. Wszystko co sprawi, że darczyńca lepiej wstrzeli się w Twój gust i sprawi, że będziesz zadowolony.  Piszcie przykłady. Rozpisujcie się. Na zgłoszenia macie 3 tygodnie, to mnóstwo czasu. Dokładnie się określcie, nic na tym nie tracicie, a tylko zyskacie.
4. Adres bloga oraz link do jakiegokolwiek konta np. lubimyczytać.pl ( jeśli nie masz konta na żadnym takim portalu o tematyce książkowej, to wypisz kilkanaście tytułów książek, które masz na liście marzeń)
5.Opcjonalnie- napisz coś od siebie. Cokolwiek, co chciałbyś żeby ta druga osoba  przeczytała :)
6. Wyrażam zgodę na przesłanie mojego adresu mojej parce wymiankowej. ( Ta informacja jest tylko dla mnie, tak abym nie miała żadnych wątpliwości)

Wysłanie maila jest jednoznaczne z przystąpieniem do wymianki, nie można się już wypisać, także proszę o dokładne przemyślenie swojej decyzji.
Każda osoba, która chce wziąć udział w wymianie zobowiązuje się do wysłania paczki w określonym przeze mnie terminie tj. do 30 czerwca 2015 roku! Powinna też przeczytać obowiązujące ją zasady oraz je stosować.
Nie jest obowiązkiem obserwowanie mojego bloga, jednak to tutaj lub na Fanpage'u  będę na bieżąco publikowała wszystko co będzie dotyczyło wymiany, więc lepiej, żeby czegoś nie pominąć :)

Udział biorą:
justyna9ewa
Ania z Wonderland of Books
Diana z Wonderland of Books
Katherine Parker
Isabel Czyta
Julia Alaska
Oxfordka
nieidentyczna
Czytaj dalej

Charlaine Harris- "Lodowaty grób"


 Oryginalny tytuł: An Ice Cold Grave
Rok polskiego wydania: 2010
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Seria: Harper Connelly #3
Ocena: 6/10

  Harper ma niecodzienny i choć fascynujący to jednocześnie przerażający dar. Potrafi odnajdywać ludzkie zwłoki i czytać w nich ja w otwartej księdze. Wie co czuli umarli tuż przed śmiercią, jaki zadano im ból. Wraz z przyrodnim bratem Tolliverem podróżuje po Stanach i szuka nowych zleceń. Jednak praca, którą miała wykonać w Karolinie Północnej totalnie różniła się od reszty. Harper po raz pierwszy ma za zadanie odszukać ofiary seryjnego mordercy. Są to nastoletni chłopcy, całkowicie niewinni. Kto jest na tyle podły i okrutny, żeby ich zabijać, a jeszcze przed śmiercią torturować i cieszyć się z tego? Zagrożenie jest bliżej niż ktokolwiek z nich mógł się spodziewać. A miasteczko Doraville już na zawsze pozostanie w pamięci kobiety jako paskudne, ale też bardzo szczęśliwe dla niej doświadczenie.

  Byłam strasznie podekscytowana możliwością przeczytania tej książki. Dziewczyna, którą poraził piorun? I która od tamtej pory potrafi znajdować umarłych? Brzmi rewelacyjnie. Nie mogę nazwać słabością mojej sympatii do kryminałów, ale bardzo lubię czasem wgłębić się w jakąś tajemniczą zagadkę i razem z autorem odkrywać potencjalnych  zbrodniarzy.
Charlaine Harris pisze lekko, bardzo fajnie czyta się jej tekst. Nie ma jakiś trudnych słów i wyrażeń, ciężko się też doszukać typowo kryminalnych sformułowań. Lektura jest przystępna dla każdego czytelnika, a tajemnica zbrodni wciąga i fascynuje. Niestety pisarka jednocześnie na tym traci i zyska. Brakowało mi trochę takich pętli, takiego celowego wprowadzania czytelnika w pole. Miałam wytyczoną ścieżkę i myślałam w tym kierunku w jakim poprowadziła mnie autorka, co poskutkowało tym, że nie natrudziłam się wiele by odgadnąć kto stał za wszystkimi przestępstwami.

  Harper jest bohaterką, którą trudno było mi polubić. Trochę humorzasta, ciągle narzekała jak to nienawidzi Doraville i jak bardzo chętnie by z niego wyjechała. Nie przepada za uczuciem czytania z ludzkich zwłok, a jednak to robi. Dla pieniędzy. Z czasem przyzwyczaiłam się do niej i zaakceptowałam, ale nie był to ten rodzaj sympatii, który chętnie bym wspominała.
Tolliver ( kto w ogóle wymyślił takie imię??) choć jest jedną z głównych postaci nie został nakreślony jakoś specjalnie szczegółowo. Znamy losy jego rodziny, historię znajomości jego i Harper i jego powody do zazdrości... ale to by było na tyle. Naprawdę nie mam więcej do powiedzenia na temat tego faceta.

  Już głupio o tym wspominać, ale po raz kolejny zaczęłam czytać serię od środka. Tym razem przeczytałam trzecią z bodajże czterech dostępnych części. I zorientowałam się w czym rzecz, będąc grubo po połowie książki. Tkwiłabym w nieświadomości dalej gdybym nie zwróciła uwagi na wspomnienie Harper dotyczące "ich poprzedniego zadania". Chyba oficjalnie mogę nazwać się mistrzem zaczynania czytania serii od środka ;)

  "Lodowaty grób" jest dość przeciętnym kryminałem, raczej dla początkującego czytelnika. Możliwe, że inaczej patrzyłabym na tę historię, gdybym poznała ją od części pierwszej jak trzeba. Ale mimo jej wad nie żałuję, że ją przeczytałam. Moje oczekiwania się nie spełniły, ale nie jest to też kompletny zawód. Oceniam ją na sześć punkcików i być może kiedyś poznam resztę serii. I mam też nadzieję, że w najbliższym czasie przeczytam inne książki Charlaine, bo na kilka mam wielką ochotę :)

Książka bierze udział w wyzwaniu:
Kiedyś przeczytam
Czytaj dalej

SZATYNKA POLECA #6

Dzisiejsza Szatynka pojawia z lekkim poślizgiem. Miała być wczoraj, ale kompletnie nie miałam siły tworzyć do niej kwietniowej playlisty, także ten ;) Dzisiaj możecie jej już odsłuchać i pisać jak Wam się podoba ;)



1. Co by było gdyby Rosie wyjechała na studia hotelarskie do Bostonu? Luźna, blogerska interpretacja, co by było gdyby? To już trzeci artykuł z serii, warto poznać też inne ;)

2. Jako, że rocznik 97 wszedł w fazę osiemnastek, to przedstawiam Wam listę prezentów osiemnastkowych.  Naprawdę fajna ściągawka ;)

3. Playlista z "Pushing the limits" Katie McGarry. Książka jest naprawdę świetna, a że uwielbiam słuchać przygotowywanych do książek playlist- to tadaaaaam !

4. 15 ulubionych książek wg użytkowników Facebooka- są tam też Igrzyska Śmierci ;)

5.7 inspirujących zasad huny

6. Jak naturalnie złagodzić ból ucha? Jestem niesamowitą panikarą, więc kiedy miałam problem z uchem ( konkretnie szumiało mi w prawym i niewiele słyszałam)- to co robiłam? Panikowałam oczywiście. Ale akurat w tym wypadku było to uzasadnione, gdyż miałam możliwość stracenia słuchu w jednym uchu. Od tego czasu minęło dobre pół roku, ale nadal jestem niesamowicie na tym punkcie wyczulona.

7. Kolejny tekst o motywacji

8. 21 cytatów, dzięki którym odniesiesz sukces zawodowy. Nie jestem przekonana co do całości, ale niektóre z nich są naprawdę dobre.

9. Naprawdę fajny tekst o tym czy naprawdę lubimy nowości

10. Kiedy urodziła się Cheryl? Bardzo fajna zagadka matematyczna dla bystrzaków :)

11. Ebook z wywiadami ! Strona lubimyczytac.pl z okazji Światowego Dnia Książki wydała zbiór wszystkich wywiadów z autorami ( od nich ze strony oczywiście), w którym jestem też ja ! ( Nie nie jako autor- ja tylko zadałam pytanie ;))

12. 30 błędów językowych, które popełniają nawet najlepsi ;)

13. Wakacyjna wymianka książkowa u Asi- polecam ;) Już w dwóch brałam udział i w tej też zamierzam. Kogo spotkam ? ;))

14.Filmik pokazujący Amerykanów, którzy próbują wymówić nazwy polskich miast ! Rewelacja ;D

15. Dobra i na koniec perełka- Jakim bohaterem z "Obsydianu" jesteś? Nie wiem kto stworzył ten test, ale go kocham <3 Pochwalcie się co Wam wyszło ;)

Polecam film: Giganci ze stali. Zaraz po seansie szukałam informacji na temat drugiej części, a robię tak tylko wtedy gdy mocno mnie coś zainteresuje ;)
Polecam muzykę: Kwietniowa playlista


Z drobnych ogłoszeń: Jak dotąd najwięcej głosów zdobyła wymianka na daną literkę. Sama skłaniałam się bardziej ku tej amerykańskiej, ale lud zadecydował ;D Więc jest PRAWIE pewne, że będziemy się wymieniać literkowo po raz drugi. ;)A kto jeszcze nie oddał głosu w ankiecie ma na to jeszcze kilka dni.
Czytaj dalej

Zapowiedzi -maj 2015 #11

Jak wiecie moje zapowiedzi charakteryzują się tym, że wybieram tylko te tytuły, które prędzej czy później i tak przeczytam. Są to moje subiektywne propozycje, których tym razem jest 5 :)


Nowa Colleen Hoover i "Maybe someday", czyli tyle szczęścia w jeden dzień. Zapiszcie sobie ten dzień w kalendarzu i szykujcie chusteczki, bo wiem, że ta autorka nie pozostawi czytelnika obojętnym. "Prawo przyciągania" w zmienionej okładce. Ja wiem, że liczy się treść i to, że w ogóle wydają tę książkę, ale dlaczego nie tamta tak fajnie pasująca do jedynki okładka?? Mimo wszystko ostrzę sobie na nią pazurki. "Misja Ivy" to książka, o której nie jest dość głośno w blogosferze, a myślę, że to może być coś naprawdę super. "Następczyni" to nowe eliminacje, tym razem z punktu widzenia Eadlyn, córki Ami. Jak wiecie, "Rywalki" były spoko, "Elita" okrucieństwem, a "Jedyna" jeszcze przede mną. A ja dalej czekam na Cass ;) "Między życiem, a życiem" to propozycja od Wydawnictwa Dreams, która mnie bardzo ciekawi, odkąd po raz pierwszy o niej usłyszałam. Dwa życia? To jest coś ;)



Co w maju interesuje Was tak najbardziej? Pochwalcie się w komentarzach ;) 
Czytaj dalej

Nowi kwietniowi domownicy

Kwietniowy stosik nie prezentuje się zbyt imponująco, jednak niesamowicie cieszę się ze wszystkich widocznych na nim książek.





1."Tylko Ty"- Jasinda Wilder- wygrana w konkursie u Ami :)

2. "Lucas"- Kevin Brooks- zakup na http://www.nieprzeczytane.pl/ za 15 zł. Mocno się na nią czaiłam i teraz jest już u mnie.

3. "Sklep na Blossom Street"- Debbie Macomber- zakup na http://www.nieprzeczytane.pl/. Miałam zamiar najpierw zabrać się za serię Cedar Cove, ale "Sklep..." był za 8 zł, żal było nie brać :)

4. "Skrawki życia"- Debbie Macomber -j.w z tym, że tę upolowałam za 4 zł :D

No i to by było na tyle. W porównaniu z marcem na mojej półce znalazło się o 5 książek mniej. Czytaliście coś? Polecacie, odradzacie? ( Nawet jak odradzicie i tak pewnie przeczytam, ale fajnie wiedzieć co sądzicie o danej książce :D)

PS Na bocznym pasku bloga za chwilkę wystartuje ankieta na temat wymianki- bardzo proszę o głosy :)
Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca- kwiecień 2015

Tak jak podejrzewałam kwiecień wypadł u mnie nie najlepiej. Miałam mnóstwo nauki ( chociaż maturzystką nie jestem :P), czego efektem jest 5 przeczytanych książek. Gotowi na podsumowanie miesiąca?


Przeczytane:
W podsumowaniu marca wspomniałam, że chcę przeczytać 5 książek- 3 wyzwaniowe i 2 z biblioteki- wyszło odwrotnie ;) Ale mimo wszystko 5 :)  Gdyby nie to, że "Kolekcjonera" czytałam ponad półtora tygodnia, pewnie byłaby jedna, może dwie książki więcej. Ale był fajny, więc warto :)

Filmy:
- Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły
-Giganci ze stali
-Miłość znajdzie swój dom

Seriale:
Cóż jak się chwaliłam na FB zaczęłam oglądać Reign. Jak dotąd dwa odcinki. 

Inne:

Wyzwania:
Kiedyś przeczytam- dwie książki przeczytane. Zostało jeszcze tylko 9 ;)
Wyzwanie biblioteczne- Tym razem z biblioteki przyniosłam i przeczytałam 3 książki co również jest plusem ;)
10 książek na 10 miesięcy roku szkolnego- "Dotyk Gwen Frost" mogę skreślić z listy :)

W każdym wyzwaniu coś- jestem z siebie dumna ;)

Tak wygląda moje kwietniowe podsumowanie miesiąca. A co z majem? Maj to mój miesiąc praktyk zawodowych. Planuję przeznaczyć więcej czasu na czytanie i oglądanie seriali. Jak wyjdzie w praktyce? Mam nadzieję, że jak najlepiej.  W ty miesiącu na blogu pojawią się na pewno: nowa Szatynka, zapowiedzi, stosik, kolejne LBA, coś o obejrzanych filmach, coś o książkach. I.... NOWA WYMIANKA ! Też się cieszycie tak jak ja? :D Szukam pomysłów- pomożecie? A jak tam z Wami? Ile książek przeczytanych ? ;)

Czytaj dalej