Katja Millay- "Morze spokoju"

Udostępnij ten post


Oryginalny tytuł: Sea of Tranquility
Rok polskiego wydania: 2014
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 5/10

  Nastya jest młodą dziewczyną dręczoną przez demona przeszłości. Przeprowadza się do swojej ciotki, rozpoczyna nowe życia, w nowej szkole. Uwielbia zbierać informacje na temat ludzkich imion i ich znaczenia. Piecze ciasta, biega nocami... i nie mówi. Nie dlatego, że nie umie. To jest jej świadomy wybór i próba dla niej samej. Jest jednak Josh- chłopak, który stracił wszystkich swoich bliskich i zarabia na życie tworząc meble. Ta całkowicie różna dwójka znajdzie ze sobą wspólny język...a Nastya zacznie rozmawiać- tylko i wyłącznie z nim.

  Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że historia stworzona przez Katję Millay ma rzesze wiernych fanów. I wiem, że moim tekstem narażę się wielu z Was. Prawdopodobnie w myślach będziecie mnie hejtować ( albo niekoniecznie w myślach), no bo przecież ta książka jest Waszą ulubioną. Ale możecie mi wierzyć- ja też bardzo liczyłam na to, że będzie to też mój ulubieniec. Niestety- bez powodzenia.

  "Morze spokoju" to NA, więc wiecie, że znajdziecie tam trochę bólu, cierpienia, przeciwieństw losu i ogrom miłości. Tytuł nie wskazuje na nic konkretnego- mogłabym powiedzieć, że jest lekko tajemniczy i tylko osoby, które przeczytają książkę znajdą w nim coś sensownego. Okładka? Też niezbyt charakterystyczna, jednak dla mnie bardzo ładna, romantyczna. Więc co w takim razie zachęciło mnie do poznania tej opowieści? Fabuła oczywiście i pozytywne opinie czytelników. Niejeden raz zastanawiałam się o co tu chodzi, czułam się niedoinformowana. A teraz chyba wolałabym trwać w błogiej nieświadomości, że ta książka jest super, niż przekonać się na własnej skórze, że jestem do niej negatywnie nastawiona.

  Historię poznajemy z dwóch perspektyw- Josha i Nastyi. Oboje są outsiderami, więc nawet w ich myślach nie ma dialogów, a kontaktów z innymi ludźmi szukać na próżno. To był pierwszy minus jaki znalazłam w książce, ponieważ dialogi to coś co naprawdę lubię ( co by nie), a tych było jak na lekarstwo.

  Nie satysfakcjonowała mnie też kreacja Nastyi na ciemną dziewczynę, wiecie czarne ciuchy, nienawiść na twarzy i te sprawy. Bo tak naprawdę to spokojna, wrażliwa dziewczyna, która ukrywa niejedno, ale na pewno daleko jej do złej dziewczyny. Jej rozważania i myśli na temat jej przeszłości, każdorazowo urywały się w kluczowym momencie, a jak już przyszło mi poznać ten wielki sekret, to nie czułam ani satysfakcji, ani zadowolenia. Chciałabym, żeby ta książka w dalszym ciągu pozostała dla Was małą tajemnicą, żebyście nie wiedzieli czego się spodziewać. Może nie zepsułoby Wam to przyjemności z czytania, ale mocno je ograniczyło.

  Może przez wzgląd na to, że naprawdę długo czytałam tę książkę, to nie poczułam tych domniemanych emocji, które miały mnie porwać i nie opuścić. "Morze spokoju" to nie jest zła książka, a jedynie nudna. Każdy z nas jak tylko lubi taki gatunek, to odnajdzie w niej coś dla siebie, jednak nie jest to do końca to czego się spodziewałam. Zostałam przykro rozczarowana. Może przez wysokie oczekiwania? A może to po prostu nie ten czas albo styl pisarski?


14 komentarzy :

  1. To mnie zmartwiłaś :( Miałam przeczytać, a teraz trochę się zniechęciłam. A pomyślałabym, że to książka idealna dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam całą masę pozytywnych recenzji i cieszę się, że znalazłam kogoś, kto ma podobne zdanie o książce co ja. Książka była rzeczywiście nudna i miałam trudność z wkręceniem się w nią. Nie uważam jej za złą, ale żałuję, że nie podeszłam na chłodno do tych wszystkich opinii, bo się tylko zawiodłam ;/

    Pozdrawiam,
    papierowe-strony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. słyszałam o książce, miałam ochotę ją przeczytać, ale teraz już sama nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezbyt lubię gatunek NA, ale słyszałam, że Morze spokoju jest całkiem niezłe. Może nie kupię, ale może wypożyczę ;)
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Niekoniecznie przekonuje mnie ta książka

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też ostatnio rozczarowałam się pewną książką, o której czytałam wiele pochlebnych recenzji. Mam na myśli "Echa Pamięci", która była wyjątkowo smutną książką. Jednak nie żałuję czasu poświęconego na nią czy inne książki, które mnie rozczarowały. Dzięki temu można stworzyć własną opinię. Nie musimy wszyscy wszystkiego lubić. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja ją bardzo polubiłam, ale to było wieki temu i podejrzewam, że teraz moja opinia o niej byłaby zbliżona do Twojej...

    OdpowiedzUsuń
  8. Też miałam wysokie oczekiwania względem tej powieści i nie zachwyciła mnie tak, jak na to liczyłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Również miałam wysokie oczekiwania i trochę się przeliczyłam co do tej powieści.
    Thievingbooks

    OdpowiedzUsuń
  10. Złamałaś mi serce xd
    Książkę czytałam i bardzo mi się podobała :). Czasami niestety też tak mam, kiedy za bardzo nastawię się na jakąś książkę i mam wobec niej wysokie oczekiwania. Wtedy często spotyka mnie rozczarowanie :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta książka jest wszędzie, i tak jak napisałaś ma ona rzeszę fanów, a tu proszę, ja dopiero dowiedziałam się o czym ona w ogóle jest! :D Brzmi ciekawie, ale czy na tyle zachęcająco bym po nią sięgnęła? Nie lubię nudzić się przy książkach, bo efektem tego jest często zastój - tak zwany kryzys czytelniczy, z którym nie łatwo sobie po tym poradzić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej, nie spodziewałam się nudy. Raczej schematów i zbytnio przerysowanego dramatu, ale nie mało wartkiej akcji i dziwnych wynurzeń. Szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mówię tej powieści nie. Jakoś nie ciągnie mnie do gatunku NA, a po twojej recenzji, jakoś nie jestem zachęcona do tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nudnym książkom mówię zdecydowane nie :) szkoda mi na nie czasu, energii i oczu :)

    OdpowiedzUsuń